Frekwencja 350 Tom 1 - Natura kryształu - Aleksandra Fila - Jankowska
Dziękuję autorce za możliwość przeczytania tej książki.
Chcielibyście mieć możliwość wyleczenia wszelkich traum, nawet tych niewidzialnych?
Brzmi nieźle, co? Ale z drugiej strony, są to czynniki, które Nas, ludzi kształtują, na takich jakimi jesteśmy.
Autorka przedstawia historię w sposób psychologiczny i filozoficzny, dzięki czemu możemy naprawdę mocno wczuć się w treść. Pokazuje głębię ludzkich emocji. Różną formę relacji, odpowiedzialności, a co najważniejsze, mówi o tożsamości. Oczywiście mamy też tutaj walkę ze słabościami i pragnieniem. Czy też, zdolność przemiany i tego, że największa wojna jest zawsze naszym w sercu.
Tę książkę pochłonęłam bardzo szybko, a ile przy tym emocji...
Bardzo się cieszę, że miałam okazję przeczytać "Rysy na tęczy". Dzięki temu tomowi dużo wątków się uzupełniło, jak między Robertem, a Korwettą.
Jak ja byłam wkurzona przez te zdrady Roba...
A niby tak kochał i zabiegał. Ech...
W tej części również mamy porównania do "Gwiezdnych wojen" i "Startrecka". Pojawiły się również utwory, ale tym razem żadnych z nich nie kojarzyłam.
Gala. To kobieta, która irytowała mnie już od poprzedniego tomu, a tu? To już naprawdę szkoda słów.
Tyle w niej nienawiści i chęć zrobienia kariery na czyichś plecach...
Czy polecam?
Oczywiście. To historia sceince fiction, która zabierze Cię nie tylko w inny świat, ale pokaże Ci też, jak ważne są stabilne uczucia.
Ja już chwytam za kolejną część tej sagi.
Moja ocena 10/10
Cytaty z książki:
"- Jeżeli nic nie stracimy, a w ostatecznym rozrachunku dużo zyskamy, to może warto zacisnąć zęby przy czyszczeniu tych niby-ran? Skoro mówisz, że z kryształem da się to wytrzymać.
- Też jestem tego zdania - odrzekł zaraz Tragueri. - Bo te, daj boże, niby-rany - Korwetta w ten sposób przetłumaczyła jego myśl: Obyście ich ból odczuli tylko na niby i tak kiedyś przyjdzie wam oczyścić. Gdyż one, nieczyszczone, w końcu zniszczą organizm. A to dopiero boli! Ale z kryształem chwilami może być jak na... rollercoasterze. - Tu tłumaczka zastąpiła ziemskim odpowiednikiem coś, co Tragueri przywołał z własnej planety. - Dopiero wysiadając, wierzymy w zapewnienie konstruktora o pełnym bezpieczeństwie jazdy. Z tym że, podkreślam to raz jeszcze, kryształ jazdę przyspieszy, ale i zamortyzuje. To będzie nasz dar dla Ziemi w zamian za zgodę na uzdrowienie naszych bliskich. Możecie zwątpić w błogosławieństwo tego daru. Bo wydobędzie z was niechciane uczucia, wstydliwe reakcje i stare cierpienie. Czy jak wolicie niby-cierpienie. Ale utrzyma optymalną atmosferę dla szybkiego zrzucenia tego balastu. W ten sposób ludzkość bardzo przyspieszy w rozwoju."
" - Witaj, księżniczko przemieniona pocałunkiem! - rzucił do niej na przywitanie. - Dalej słodko w twoim związku?
- Tak, mój spowiedniku. - Wpadła mu w ramiona. -
Psychologa na razie nie potrzebujemy - odrzekła ze śmiechem.
- Ale już minęła ekstaza pierwszej nocy, co?
Zastanowiła się, ale nie nad ekstazą.
- Sądzisz, że wszystko z czasem musi spowszednieć? - Poprawiła taśmę utrzymującą w ryzach jej jasne włosy. - Nie, Michał, nam to nie grozi! - stwierdziła stanowczo."
"- To było jeszcze, gdy obaj byliśmy porucznikami. Wysłano nas na konferencję AcAs na Syberię. Tam po obradach zrobili taki wieczo rek integracyjny, na którym śpiewali pieśni rosyjskie. My chcieliśmy dołączyć
- Znacie rosyjski? - zdziwiła się Margeri
- Ja nie - przyznał z miejsca Kajetan. - Ale zaufałem Robertowi przez jego background kulturowy. Jak się okazało, niesłusznie, bo zamiast jak to było? - zwrócił się do kolegi.
- Ну и пусть (ros. Nu pust) - podpowiedział Robert
- No właśnie, zamiast „ну и пусть" śpiewaliśmy ,, no i **uj"
Margeri wybuchnęła śmiechem, mając najwyraźniej jakieś podsta wy rosyjskiego. Korwetta dołączyła do niej, gdy sprawdziła znaczenie w sieci.
- Ale dlaczego tak obraziłeś gospodarzy? - Margeri indagowała Roberta
- Nie chciałem ich obrazać- zaprotestował. - Znam kilka słów na krzyż po rosyjsku i byłem pewien, ze słyszę jedno z nich. Potem zorientowałem się, że to ma się rymować z наизусть (ros, naizust"), ale dwa refreny już przepadły, a gospodarze patrzyli na nas...
- Jakbyśmy im matkę utopili - dokończył Kajetan. - A chcieliśmy się tylko zintegrować.
- Wybaczyli nam - uspokoił Robert. - Przy kolejnym toaście. "
"Ze środkowego, kapitańskiego fotela patrzył na nią Robert.
- Wett, zaraz odlatujemy z kryształem - powiedział do kamery. - Statek kończy załadunek.
- Jak to odlatujecie, gdzie? - Próbowała się domyślić, ale jej mózg chyba wciąż zawodził.
- Jak najdalej, by go nie dostali - odrzekł i wskazał obiekt sunący na ekranie.- I by odciągnąć ich od Ziemi.
Zrozumiała. Zrozumiała aż za dobrze.
- To zabierz mnie ze sobą! - wykrzyknęła.
-Nie mogę - odpowiedział. - Chcę się pożegnać.
- Jak to nie możesz, dlaczego? - Przeraziła się na dobre. - Widzę, że masz tam młodą kadrę. - Pomyślała o Galinie. - Na pewno sobie poradzę!
Robert milczał. Spojrzała w oczy Holdowi, który tkwił teraz w kącie swojej kwatery. Admiral nie wytrzymał jej wzroku. Nie wyglądało to dobrze.
- Nie musisz tego mówić! - krzyknęła znów do Roberta. - Rozumiem, że możecie nie wrócić! Ale ja wolę tam umierać z tobą, niż zostać tu bez ciebie!"
"W tym momencie nie tylko widzowie z AcAs-Solland, ale także uczestnicy wideokonferencji z dwu innych szkół wybuchnęli trudnym do pohamowania śmiechem.
-Ten tekst właśnie przeszedł do historii nawigacji! - ryknął Kajetan Brandt.
- Założę się, że studenci będą nam go cytować na egzaminach! - dodał, krztusząc się Mortini.
- Ale czym jest zielony szlak na ich ekranie!? - próbowała wrócić do rozsądku Oriana Bent.
- Nie słyszałaś? **uj wie! A to najważniejsze! - odpowiedział jej Brandt."
Wydawnictwo: e-bookowo.pl
Data wydania: 2024-04-28
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 442
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Oliwia Zalewska
Fascynująca wizja nieodległej przyszłości. Błyskotliwe połączenie psychologii i filozofii w powieści science fiction. Jakie zmiany wywołała globalna katastrofa...