Coraz częściej do sięgnięcia po pewne pozycje czytelnicze zachęcają mnie media społecznościowe. I nie chodzi tu o książkowe polecajki na Instagramie czy TikToku, tylko rozmowy z autorami lub bohaterami książki. Tak było też w tym wypadku. Na TikToku wpadły mi w oko rolki z wywiadami przeprowadzonymi z Katarzyną Butowtt, będącą zarazem autorką jak i bohaterką książki. Rozmowy mocne, rozrywające duszę, kontrowersyjne.
„Oddycham odkąd moi rodzice umarli” to forma wywiadu, przeprowadzonego przez Wiktora Słojkowskiego z Katarzyną Butowtt. Młodsze pokolenie może mieć problem z rozpoznaniem bohaterki, dla mnie jednak, osoby urodzonej na początku lat 70tych, Pani Kasia była ikoną – jedną z nielicznych Polek, które w tych siermiężnych PRLowskich czasach zrobiły karierę na zachodzie, a do tego jedną z najpiękniejszych kobiet, jakie widziałam. Pani Kasia lata kariery w modelingu ma już dawno za sobą, ale nadal jest piękna. Z dumą nosi siwe włosy i twarz ze zmarszczkami - nie skażoną botoksem, za to pokazującą w pełni mimikę i emocje, jakie się na niej malują. To po prostu nadal Ona – z wypisanym na twarzy życiem, które do najłatwiejszych nie należało.
Książka ta, to nie jest łatwa lektura, to coś co czyta się czując ciężar w klatce piersiowej. Katarzyna Butowtt przez lata była symbolem piękna i sukcesu, kobietą, którą podziwiała cała Polska. Można pomyśleć, że wiodła idealne życie. A tu? Dom, który zamiast dawać bezpieczeństwo dziecku, był miejscem przemocy. Ojciec tyran, matka, która nie chroniła, siostra tonąca w alkoholu. Pani Kasia nie wybiela przeszłości i nie próbuje jej łagodzić, mówi wprost o strachu i wstydzie i o tym, jak nauczyć się funkcjonować w świecie, w którym nikt cię nie wspiera.
To nie jest historia o świecie mody, bo czasy życia na wybiegu są tylko tłem. Sukces nie zapewnia zapomnienia, bo mimo że jest się otoczoną i podziwianą przez tysiące ludzi, można czuć się kompletnie samotną. A po latach, gdy milkną telefony i znikają propozycje, nagle wszystko traci sens i trzeba swoje życie poukładać na nowo, na nowych już warunkach.
To mocna, momentami bolesna lektura. Można zarzucać że o zmarłych mówi się dobrze albo wcale, a rodzice, jacy by nie byli, powinni być na piedestale, bo przecież byli rodzicami. Mogli popełniać błędy, bo nikt ich nie nauczył rodzicielstwa. Ja jednak uważam, że jeśli zamiast rodziców popełniających zwykłe błędy, młody człowiek jest zależny od bezwzględnych potworów, to ma prawo do wykrzyczenia swojego bólu, choćby po latach.
Autorka nie ukrywa traum, często opisuje momenty, które dla wielu byłyby zbyt intymne lub zbyt trudne, by mówić o nich głośno. Ale czytając o tym nie czujemy się jak wielbiciele sensacji, tylko osoby, które mogą z bohaterką podzielić jej życiowy ciężar.
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2025-09-24
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 288
Dodał/a opinię:
Ksiazkolandia
Szczery, intymny i dogłębnie poruszający wywiad o stracie oraz matczynej miłości. Miłość jest silniejsza niż śmierć. To książka o stracie, która odbiera...
Ta książka stawia pytania, których nie chcemy sobie zadawać: co jeśli rodzic nie jest świętością? Co jeśli matka nie jest uosobieniem dobra i bezpieczeństwa...