Przeczytanie tej historii było jak wejście w sam środek burzy. „Sangariel: Zew Księżyca” to pozycja, która z ogromną pewnością siebie rozpycha się łokciami na rynku polskiego romantasy, oferując nam coś znacznie bardziej surowego niż to, do czego przyzwyczaiły nas cukierkowe opowieści o nadprzyrodzonych istotach.
To, co kupiło mnie od pierwszych stron, to bezkompromisowa kreacja głównej bohaterki. Elektra - a właściwie major Elżbieta Zakrzewska - to postać, której polskiej fantastyce brakowało. Nie jest to kolejna zagubiona dziewczyna, która nagle odkrywa w sobie moc, by mdleć w ramionach amanta. To kobieta ukształtowana przez ból, traumę wojskową i blizny, które nosi z dumą. Jej wejście w świat wampirów i wilkołaków nie jest magiczną przygodą, lecz brutalnym testem przetrwania, w którym jej żołnierski pragmatyzm staje się najpotężniejszą bronią. Autorka świetnie oddała ten kontrast: zderzenie nowoczesnego, militarnego przeszkolenia z niemal średniowiecznym okrucieństwem nowej rzeczywistości.
Stylistyka powieści jest konkretna i męska, co idealnie koresponduje z charakterem Elektry. Nie znajdziecie tu kwiecistych opisów przyrody, jeśli nie służą one budowaniu mrocznego, dusznego klimatu. Język jest dynamiczny, momentami cięty i podszyty specyficznym humorem, który dla jednych będzie powiewem świeżości, dla innych może wydać się zbyt dosadny - ja jednak uważam, że dodaje on historii autentyczności.
Jeśli chodzi o konstrukcję świata, motyw Sangarielek to strzał w dziesiątkę. To odświeżające spojrzenie na mitologię wampiryczną, gdzie rola kobiety nie sprowadza się tylko do bycia „ofiarą” czy „ukochaną”, ale staje się kluczowym filarem politycznej i magicznej równowagi sił. Walki są opisane z rzadko spotykaną brutalnością - krew się leje, kości trzeszczą, a czytelnik czuje realne zagrożenie wiszące nad bohaterami.
Czy jest to książka bez wad? Jako recenzentka muszę wskazać na tempo relacji między Elektrą a Rico. Choć chemia między nimi jest niezaprzeczalna i aż skrzy od napięcia (momentami bardzo mrocznego, zaczynającego się od skrajnych emocji), to rozwój ich uczucia następuje błyskawicznie. Rozumiem, że w świecie rządzonym przez instynkty i przeznaczenie czas płynie inaczej, jednak osobiście chętnie pokibicowałabym im w nieco dłuższym procesie „docierania się”. Również pewne rozwiązania fabularne, jak zaskakująco łatwe wychodzenie z opresji w niektórych momentach, mogłyby zostać mocniej osadzone w logice tego brutalnego świata.
Mimo tych drobnych potknięć, „Sangariel” to powiew świeżego, choć mrocznego powietrza. To opowieść o tożsamości, o tym, że nasze blizny nas nie definiują, ale hartują. Zakończenie zostawia czytelnika z emocjonalnym niedosytem, który sprawia, że drugi tom staje się pozycją obowiązkową.
Moja subiektywna opinia? To świetna, rozrywkowa lektura dla dorosłego czytelnika, który nie boi się mroku i silnych, nieidealnych charakterów. Kamila Szczepańska-Górna udowodniła, że potrafi rzucić wyzwanie gatunkowym schematom i wyjść z tego obronną ręką.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-03-11
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 324
Język oryginału: Polski
Dodał/a opinię:
auraliteracka
Poza dobrem i złem.Życiem i śmiercią.Moralnością. Thriller psychologiczny i powieść obyczajowa. Klara, młoda, zdolna programistka, dalej wiodłaby nudne...
Kontynuacja „98% Klary” Seryjny czy płatny morderca – którego wolisz spotkać na swojej drodze? Między kłamstwem a prawdą. Bólem i...