Tomasz Żak w swojej powieści Zastrzyk miłości proponuje czytelnikowi coś, co trudno jednoznacznie zaszufladkować. Na pierwszy rzut oka mamy do czynienia z komedią romantyczną, ale nie taką typową, w której bohaterowie przewidywalnie biegną ku sobie przez szereg obowiązkowych nieporozumień i westchnień. Żak serwuje historię, w której romans łączy się z absurdem, groteską i humorem sytuacyjnym tak intensywnym, że chwilami przypomina stand-up w formie narracji. To literatura lekka, ale niegłupia – świadomie operująca karykaturą, by opowiedzieć o potrzebie bliskości i o tym, że miłość potrafi nadejść w najmniej oczekiwanym momencie.
Bohaterowie, Kajtek i Hanka, to duet, który iskrzy od pierwszych stron. On – trener personalny, zapatrzony w świat makro i kalorycznych bilansów, zdolny do wyliczenia wartości energetycznej w liściu sałaty. Ona – reporterka z temperamentem, która pragnie odkryć „temat życia”, nawet jeśli miałby nim być spalacz tłuszczu albo dziwaczna fascynacja rekinami. Wydawałoby się, że łączy ich niewiele, a dzieli prawie wszystko. A jednak właśnie w tym kontrastowym zderzeniu tkwi siła fabuły – Żak konstruuje relację, która z założenia nie powinna zadziałać, a mimo to rozkwita, podlana solidną dawką śmiechu i szczyptą czułości.
Autor umiejętnie gra kliszami komedii romantycznej, ale jednocześnie je podważa. Zamiast klasycznego „miękkiego” romansu dostajemy opowieść przyprawioną absurdem – koleżanki „zbyt napalone”, rekiny wyskakujące z tła jak symbol nieposkromionych lęków, a także niezliczone wpadki natury intymnej. To mieszanka, którą sam narrator nazywałby pewnie „koktajlem Mołotowa”, bo czytelnik co chwila trafia na wybuchowe zwroty akcji. Nie są to jednak twisty w sensie sensacyjnym, a raczej komiczne punkty kulminacyjne, które sprawiają, że fabuła nieustannie balansuje między romansem a farsą.
Mocną stroną książki jest język. Żak pisze lekko, z dużą swobodą, umiejętnie żonglując potocyzmami, ironią i dowcipnymi porównaniami. Styl autora można porównać do rozmowy z kimś, kto potrafi śmiać się z samego siebie, ale jednocześnie nie traci wrażliwości. Dzięki temu Zastrzyk miłości ma rytm i energię – czyta się szybko, a kolejne rozdziały same „wchodzą”.
Pod powierzchnią humoru kryje się jednak coś więcej. To książka o ludziach, którzy próbują odnaleźć swoje miejsce w świecie pełnym oczekiwań – o reporterce, która nie godzi się na bylejakość, i o trenerze, który za obsesją na punkcie diety ukrywa potrzebę akceptacji. Miłość w tej historii nie jest plastrem, który automatycznie leczy wszystkie rany. To raczej proces – czasem zabawny, czasem niewygodny, ale zawsze prawdziwy.
Czy Zastrzyk miłości jest lekturą tylko dla fanów komedii romantycznych? Wręcz przeciwnie – to powieść, która bawi się gatunkiem i często puszcza oko do tych, którzy na co dzień z romansu kpią. Książka działa więc jak literacki eksperyment: jeśli ktoś twierdzi, że „nie znosi komedii romantycznych”, to tutaj znajdzie coś w rodzaju szczepionki przeciw ich najsłodszym kliszom.
Podsumowując, Zastrzyk miłości Tomasza Żaka to lekka, inteligentna i przede wszystkim bardzo zabawna opowieść o miłości, która nie pyta o zgodę, tylko wkracza w życie z impetem. To książka, która potrafi wycisnąć łzy – śmiechu i wzruszenia – i zostawić czytelnika z poczuciem, że serce faktycznie jest najsilniejszym mięśniem.
Wydawnictwo: Labreto
Data wydania: 2025-08-20
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 364
Dodał/a opinię:
Beata Zielonka
Umiera znany polski raper Dawid Dybuk, który wykorzystywał swoją muzykę do ewangelizacji. Policja uznaje śmierć artysty za samobójstwo, jednak żona Dybuka...
Jeden z najciekawszych kryminalnych debiutów ostatnich lat. Były dziennikarz telewizyjny, wokalista hardcore-punkowej kapeli, miejski radca - Tomasz...