Okładka książki - Żmijowisko

Żmijowisko


Ocena: 4.83 (71 głosów)
opis
Inne wydania:

Każda książka wywołuje w nas, czytelnikach, określone emocje. Wpływ mają na nie nasze doświadczenia, wybory życiowe oraz poglądy na niektóre sprawy. Dlatego, biorąc do ręki książkę i zapoznając się z blurbem, tworzymy sobie w głowie pewien, może niekoniecznie scenariusz, ale takie wyobrażenie, jak fabuła książki będzie przebiegać. Potem zaś, albo odkładamy książkę na półkę z westchnieniem: „jakie to dobre”, albo jesteśmy trochę rozczarowani, bo choć książka była w sumie całkiem dobra, to mocno rozminęła się z naszymi oczekiwaniami. Wiadomo, że blurby tworzą lepsi, lub gorsi zawodowcy, których zadanie polega na tym, by czytelnika do czytania zachęcić. Problem pojawi a się w momencie, gdy blurb mija się z tym, co możemy znaleźć w książce, albo skupia się na wydarzeniach z początku historii, pomijając te kolejne.

Problem z książką „Żmijowisko” Wojciecha Chmielarza jest taki, że do thrillera jest mu daleko albo moje wyobrażenie o tego rodzaju książkach jest zupełnie inne, niż jej autora.

Zacznijmy od tego, że nie ma w niej mrożących krew w żyłach scen, a wydaje mi się, że takie powinny być. W końcu temu gatunkowi, zarówno w przypadku filmu, jak i książki, bardzo blisko jest do horroru. A tu, owszem, jest kilka zaskakujących scen, ale kompletny brak stopniowania napięcia. Jakiegokolwiek napięcia, jeśli mam być szczera.

Blurb sprawia, iż odnosimy wrażenie, że „oho, będzie się działo i to co nie miara”, a tak naprawdę to dzieje się niewiele i mało jest scen naprawdę godnych zapamiętania. Wygląda to tak, jakby autor podczas pisania książki przez cały czas przeżuwał pomysł i przesuwał – z jednej strony na drugą – i dopiero pod koniec postanowił go wypluć, co dało bardzo dziwny efekt.

Nieudana próba przeplatania tego, co działo się kiedyś, z tym, co dzieje się obecnie, sprawia, że czytelnik szybko się gubi i tak naprawdę nie wie, w którym miejscu tej historii się znajduje. To S. King jest  w takich „technikach” mistrzem, panu Chmielarzowi się to, niestety, nie udało.

Zagadka przestaje być zagadką po przeczytaniu mniej, niż połowy książki, bo praktycznie nie ma innych podejrzanych, a wystawiane przez pana Chmielarza tropy są bardzo słabe i nawet mniej wprawnemu czytelnikowi, nietrudno będzie je przejrzeć.

Podjęta przez pana Chmielarza tematyka jest teraz, że się tak wyrażę, na topie, a ja jestem jedną, z wielu, jak podejrzewam, osób lubiących czytać historie o zaginięciach i morderstwach w małych miasteczkach. Tyle, że temat to za mało. Autor stworzył wiele postaci, a tak naprawdę żadnej z nich nie da się polubić. Wszyscy wydają się tacy zmarnowani, wykończeni życiem i błędami, które popełnili i które sprawiły, że nie osiągnęli sukcesu, więc zjechali do małej agroturystyki – w której poza opalaniem się i siedzeniem przy ognisku kompletnie nie ma co robić – żeby pewne sprawy przemyśleć, przy okazji spotykając się ze znajomymi.

Temat poszukiwania córki wydaje się być wątkiem pobocznym – choć jest, a przynajmniej powinien być, osią napędową książki – bo w międzyczasie dzieje się tyle innych rzeczy, a także pojawiają się momenty „nic nie robienia”, że wszystko się rozmywa, tonie w nudzie i beznadziejności przejawiającej się poprzez podrzucanie sobie nawzajem dziecka, chodzenie na spotkania, wspólne opalanie się, popijanie i robienie innych rzeczy przy ognisku.

Dopiero na koniec zaczyna naprawdę robić się ciekawie, kiedy okazuje się, że stara miłość nie rdzewieje, nawet w dniu ślubu z inną osobą, a mordercze skłonności ma nie tylko morderca dziewczynki, ale i inni goście zajazdu, a żywione skrycie urazy potrafią nie tylko życie zatruć, ale także go pozbawić.

Historia zaginięcia nastoletniej Ady, która – „o dziwo” – nie chciała spędzać wakacji z rodzicami, ale ci rodzice, a konkretnie matka, się uparli, wdaje się w podejrzane znajomości, a później znika, nie jest ani ciekawa, ani tym bardziej wciągająca. Nietrudno się domyślić, kto jest tym mordercą, choć osób o psychopatycznych skłonnościach, tam nie brakuje. Odnoszę wrażenie, że zrobiono z tego kryminał czy thriller dosłownie na siłę, a tak naprawdę jest to historia o tym, jak Polacy zachowują się na wakacjach na wsi, w takiej agroturystyce, i czym te wakacje tak naprawdę się kończą – piciem, przygodnymi stosunkami, nudą i podrzucaniem sobie dzieciaka, niczym kukułczego jaja. Z braku atrakcji pojawiają się inne pokusy, które kończą się tragicznie nie tylko dla Ady, ale też dla innych bohaterów - jej nowego znajomego, syna gospodarzy, bezrobotnej modelki, matki z dwójką dzieci na wakacjach, czy jej męża.

Tak naprawdę to książka o bezsensie – jeżdżenia na wakacje na wsi, wchodzenia w związki, brania ślubów, opiece nad młodszymi  i starszymi dziećmi, niedostatecznej ostrożności i braku hamulców.

Chciałam czegoś, co podniesie mi ciśnienie, sprawi, że będę obracać stronę za stroną, a dostałam obyczajówkę o wakacjach na wsi i zachowaniach polaków na takich wyjazdach. Rozczarowanie.

Informacje dodatkowe o Żmijowisko:

Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2018-05-09
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788367022354
Liczba stron: 480
Język oryginału: polski
Ilustracje:Michał Pawłowski
Dodał/a opinię:

Tagi: bóg

więcej

POLECANA RECENZJA

Zobacz opinie o książce Żmijowisko

Kup książkę Żmijowisko

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Inne książki autora
Zbędni
Wojciech Chmielarz0
Okładka ksiązki - Zbędni

Pewnej nocy Jan pod wpływem alkoholu śmiertelnie potrąca dziewczynę. Na co dzień opiekuje się polem namiotowym i bezskutecznie walczy z nałogiem, a tamtego...

Złotowłosa
Wojciech Chmielarz0
Okładka ksiązki - Złotowłosa

Urszula wychodzi pobiegać do pobliskiego parku. W złości. Ten dzień miał wyglądać zupełnie inaczej. Miały być zaręczyny i wielka radość, ale wszystko poszło...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy