Na początku tego roku poznałam Wojciecha Chmielarza. Może trochę później niż niektórzy, ale dzięki temu mogłam przeczytać prawie całą serię z komisarzem Jakubem Mortką za jednym posiedzeniem. Prawie całą, bo zostały mi jeszcze „Cienie”, ale przyjdzie na nie jeszcze czas. Żal mi się rozstawać z Mortką, więc odwlekam to w czasie.
Ale! Wojciech Chmielarz napisał coś nowego. „Żmijowisko” to, jak głosi okładka, thriller psychologiczny z zaginionym dzieckiem w tle.
Grupa znajomych ze studiów spędza urlop w gospodarstwie agroturystycznym. Kamila, żona Arka wraz z dwójką dzieci przyjeżdża do tytułowego Żmijowiska, chociaż nikt poza nią jechać nie chciał. W poszczególnych domkach zameldowały się już jej koleżanki i koledzy z rodzinami. Ostatni przyjeżdża Robert ze swoją nową partnerką, czarnoskórą prezenterką telewizyjną, Adaomą. Ten fragment brzmi jakby był początkiem wszystkiego, jednak początek znajdziemy zupełnie gdzie indziej.
Bardzo spodobał mi się pomysł Chmielarza na skakanie po osi czasu. Wakacje w Żmijowisku to nie jest początek historii. To kulminacja wspólnych losów. Oprócz spotkania grupy znajomych mamy jeszcze przeszłość i przyszłość z różnych perspektyw. Dzięki temu zabiegowi poznajemy wydarzenia i bohaterów po kawałku, w częściach, które pozwalają nam stopniowo dojść do prawdy. Fakt znacznego skupienia się na charakterach i uczuciach bohaterów sprawiał, że tempo książki spadało, przez co nie do końca zgadzam się z określeniem thriller psychologiczny sensu stricto. Chociaż może gdyby analizę każdego bohatera podciągnąć pod „psychologiczny”, a zakończenie pod „thriller” to będziemy mieć komplet.
Czytając „Żmijowisko” wyobrażałam sobie klimat w stylu „Kruka” produkcji Canal+. Och, jaki byłby z tego piękny film! Tajemnicze zarośla, złowrogi las, samotność i niezrozumienie. I ten jad, który powoli zabija od środka…
Fajny ten Chmielarz. To kiedy następna książka?
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2018-05-09
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 480
Język oryginału: polski
Ilustracje:Michał Pawłowski
Dodał/a opinię:
bombonierka1
Urszula wychodzi pobiegać do pobliskiego parku. W złości. Ten dzień miał wyglądać zupełnie inaczej. Miały być zaręczyny i wielka radość, ale wszystko poszło...
Podobno czas leczy rany. Jednak niektóre nigdy się nie zabliźniają. Najpierw pod torami pociągu ginie Marysia, uczennica ekskluzywnej prywatnej...