Bez wybaczenia nie można zacząć życia na nowo. Wywiad z Angeliką Ślusarczyk

Data: 2025-11-14 13:36:08 Autor: Danuta Awolusi
udostępnij Tweet
Okładka publicystyki dla Bez wybaczenia nie można zacząć życia na nowo. Wywiad z Angeliką Ślusarczyk z kategorii Wywiad

– Jeśli dany rozdział życia nie jest zamknięty, to co jakiś czas do nas wraca. Na przykładzie własnych przeżyć wiem, że warto wybaczyć sobie, ale i innym, pozwolić odejść danemu momentowi, wydarzeniu, by móc żyć szczęśliwie i nie mieć wyrzutów sumienia później, kiedy na wybaczenie może być za późno… – mówi Angelika Ślusarczyk, autorka książki Drżenie serc

Lilianna na początku wydaje się mieć wszystko: miłość, stabilność, bezpieczeństwo. Co sprawia, że jej idealny świat zaczyna się chwiać?

Jej mąż. Nie chcę zbyt wiele zdradzać, ale taki (lub podobny) kryzys pojawia się w wielu małżeństwach. A po tym wszystko się sypie.

W książce porusza Pani temat przemocy emocjonalnej i fizycznej w związku. Jak chciała Pani ukazać ten mechanizm i jego wpływ na psychikę bohaterki?

To był twardy orzech do zgryzienia. Sama przemocy nie doświadczyłam, ale jednocześnie wewnętrznie czułam, że muszę to opisać, że musiało to spotkać moich bohaterów. Chciałam tym tematem uświadomić czytelnikom, że ZAWSZE trzeba pomagać w takich chwilach, bo niejednokrotnie można uratować komuś życie lub wyrwać go z klatki, by w końcu był szczęśliwy. Najbardziej ranią nas najbliższe osoby oraz te, po których ktoś inny by się tego nie spodziewał. Czyli podobnie, jak to bywa w naszym życiu. Chciałam na przykładzie bohaterów pokazać życie jednego z nas, bo jestem pewna, że taki lub podobny los spotkał niejedną osobę.

Lilianna to kobieta, która długo szuka w sobie winy. Czy można powiedzieć, że jej historia jest też opowieścią o wychodzeniu z poczucia wstydu i odzyskiwaniu własnego głosu?

Zdecydowanie tak. Lilianna musi przełamać bariery, które ma w głowie i odważyć się być sobą, pokazać, że i ona ma szansę na szczęśliwe życie, że też jest człowiekiem z wolną wolą i ma prawo mówić to, co czuje i myśli na głos.

Zazdrość męża Lilianny przeradza się w kontrolę i agresję. Czy chciała Pani pokazać, jak cienka bywa granica między miłością a przemocą? Jak do tego właściwie dochodzi?

Tak. Często osoba toksyczna i agresywna niszczy tę drugą, bezbronną, która milczy i trwa w nieszczęściu. Lilianna trafia jednak na naprawdę cudownych ludzi, którzy uzmysławiają jej, że nawet największa miłość może przerodzić się w coś niebezpiecznego. Jesteśmy tylko – i aż – ludźmi. Jest wiele czynników, które popychają drugą osobę do przemocy, moglibyśmy je wymieniać w nieskończoność. Jednak uważam, że wszystko zaczyna się od niepozornych, małych rzeczy. Brak rozmów, coraz częstsze ucieczki w pracę i inne miejsca, co wiąże się z brakiem obecności. A przecież na obecności, rozmowach – głównie – budujemy związek.

W powieści dużą rolę odgrywa przyjaźń. Czy to symbol wsparcia, które często ratuje w kryzysie?

Przyjaźń ma wiele twarzy. Tutaj miała być pomocą, ramieniem, na którym można się oprzeć w najgorszych chwilach życia.

Drżenie serc nie jest typowym romansem. To książka o emocjach, o strachu, nadziei i przebaczeniu. Jakie emocje według Pani dominują w tej historii?

Smutek, żal, cierpienie, strach, samotność – przeważnie te negatywne, smutne. Takie, jakie spotykamy w naszym życiu. Nie każdy ma życie usłane różami i napisałam tę książkę ku pokrzepieniu ludziom, którzy na co dzień cierpią w ciszy…

Skąd pomysł na dwa zakończenia, alternatywne finały losów Lilianny?

Tak naprawdę to już w połowie powieści Lilianna przejęła stery i zmieniła bieg zaplanowanej wcześniej fabuły. A sama końcówka i dwa zakończenia… Nie mogłam się zdecydować, bo jedno z nich sugerowałoby napisanie kolejnej części, a drugie było drastyczne. Moje serce wahało się do samego końca. I przypomniałam sobie, że Agnieszka Lingas-Łoniewska, jedna z moich ulubionych polskich autorek, podobnie zrobiła w przypadku jednej z powieści.  Nie spotkałam tego zabiegu w innych powieściach, więc wykorzystałam ten pomysł w mojej ksiażce.

Każdy rozdział otwiera utwór z playlisty. Jaką rolę odgrywa muzyka w opowieści? Czy to tylko tło, czy także emocjonalny komentarz do wydarzeń?

Muzyka jest dla mnie ważna i towarzyszy mi w każdym momencie życia. Jeśli nie słucham jej, to odtwarzam ją w głowie. Poprzez muzykę chciałam stworzyć tło i uzupełnić dane rozdziały emocjami, które nie zawsze byłam w stanie wyrazić słowami.

W książce pojawia się motyw wybaczenia – zarówno sobie, jak i innym. Dlaczego właśnie ten wątek uznała Pani za kluczowy?

Bez wybaczenia nie można zacząć życia na nowo, ponieważ dany rozdział życia nie jest zamknięty i co jakiś czas do nas wraca. Na przykładzie własnych przeżyć wiem, że warto wybaczyć sobie, ale i innym, i pozwolić odejść danemu momentowi, wydarzeniu, by móc żyć szczęśliwie i nie mieć później wyrzutów sumienia, kiedy na wybaczenie może być za późno… A moja bohaterka chciała zacząć życie na nowo, chciała, by wspomnienia i przeszłość odeszły w zapomnienie na tyle, na ile było to możliwe.

Historia Lilianny dotyka tematu iluzji szczęścia. To daje do myślenia, jak często sami tworzymy fałszywy obraz swojego życia, prawda?

Zdecydowanie tak… Jesteśmy (jako ludzie) idealnymi kreatorami fałszywego obrazu codzienności.

Drżenie serc to opowieść o upadku i powolnym podnoszeniu się. Jaką nadzieję, mimo trudnej tematyki, chciałaby Pani zostawić swoim czytelnikom po zamknięciu książki?

Że zawsze warto spróbować żyć na nowo. Że warto dać sobie drugą szansę i mimo przeżytych trudności, traum, wyjść, by zacząć nowe życie. Mamy je tylko jedno i to od nas zależy, jak przez nie przejdziemy. A najważniejsze – każdy z nas jest ważny, nie powinniśmy więc myśleć tylko o innych, ale też – przede wszystkim – o sobie.

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.