Blogi książkowe muszą umrzeć

Autor: Sławomir Krempa
Okładka publicystyki dla Blogi książkowe muszą umrzeć z kategorii Brak kategorii

Oto relacja z zorganizowanej przez redakcję serwisu Granice.pl wspólnie ze Śląskimi Blogerami Książkowymi debaty oksfordzka „Być czy mieć? Czy na blogu można się wzbogacić?”


Za co i ile wydawcy gotowi są zapłacić blogerom? Czy wolno krytykować recenzowane książki? Jak zostać zauważonym przez wydawnictwo? Przeczytajcie zapis debaty Blogerze, pogadaj z wydawcą, która odbyła się podczas Śląskich Targów Książki


Blogerzy – współcześni niewolnicy

Uczestnicy zgodzili się co do tego, że współpraca blogerów z wydawcami, w ramach której dotychczasowo za przekazanie książki internetowy twórca przygotowywał po prostu jej recenzję, zaczęła w ostatnim czasie zmierzać w niebezpiecznym kierunku. Coraz częściej bowiem przedstawiciele działów promocji w ramach wymagają nie tylko opublikowania recenzji, ale także wpisu na Facebooku, przygotowania kilku zdjęć i zamieszczenia ich na Instagramie, jak również wklejenia recenzji w kilku serwisach internetowych. Odbić się to może z niekorzyścią na ich blogach z uwagi na to, że w ramach kary za zamieszczanie na swojej stronie zduplikowanej treści Google może po prostu usunąć ich stronę z wyników wyszukiwania. Zdjęcie takiej „blokady” graniczy później z niemożliwością. Blogerzy podkreślali także, że współpraca taka jest po prostu nieuczciwa – nakłady pracy włożonej w realizację oczekiwań wydawcy są niewspółmierne do otrzymywanego „wynagrodzenia”.

– Możemy mówić, że naszą misją jest popularyzacja czytelnictwa, że robimy to, bo kochamy książki, ale musimy też mieć świadomość, że dla większości wydawców jesteśmy po prostu kawałkami słupa na ogłoszenia, nośnikami reklamy. A za tę powinno się płacić – podkreślali uczestnicy debaty. Nic więc dziwnego, że coraz większa liczba blogerów – szczególnie tych o większych zasięgach – zdecydowała się żądać również określonych kwot pieniężnych.

Recenzje czy laurki?

Problem pojawia się wówczas, gdy wydawnictwo oczekuje, że w ramach takiej współpracy zamiast rzetelnej recenzji otrzyma laurkę. Bywa też tak, że blogerzy czują presję, która w rzeczywistości po prostu nie istnieje – czują się zobowiązani do spojrzenia na książkę w sposób bardziej przychylny, niż gdyby wynagrodzenia nie otrzymali. – Dlaczego ktoś miałby mi zapłacić za skrytykowanie jego książki? – retorycznie zapytała jedna z uczestniczek debaty. Wskazywano jednak równocześnie, że jeśli jakiemuś booktuberowi spodoba się dana książka, to dlaczego nie miałby on przygotować filmu z wykorzystaniem swoich umiejętności, sprzętu, stroju czy rekwizytów na zlecenie wydawcy? Tym bardziej, że w takim przypadku nakłady pracy są ogromne. Uczestnicząca w debacie Beata Majewska, która niegdyś prowadziła blog, a obecnie jest przede wszystkim autorką powieści obyczajowych (m.in. Konkurs na żonę, Moja twoja wina, Płatki wspomnień), wskazywała na fakt, że recenzje negatywne zyskują często o wiele większą popularność niż pozytywne, wywołują również większą dyskusję, powinny więc być w sumie bardziej pożądane niż peany na cześć autorów.

„Blogerzy to hieny”

– Niestety, zwraca uwagę fakt, że tam, gdzie pojawiają się pieniądze, zaczyna się wkradać atmosfera niezdrowej rywalizacji. Bardzo wyraźnie pokazała to w jednym z ostatnich filmików Klaudyna „Futbolowa” Maciąg, wypowiadając się z jednej strony jako blogerka książkowa, z drugiej – jako pracownik działu promocji wydawnictwa – mówiła prowadząca spotkanie Agnieszka Kolano. – Otóż coraz częściej – szczególnie vlogerzy – zaczynają „nadawać” na siebie nawzajem do wydawcy, mówiąc, że poprowadziliby promocję lepiej, zrobiliby więcej, bardziej interesująco niż inni, a równocześnie tym „innym” dodając pod filmami komentarze o treści „znakomita robota”, „super!”

– Nie jest to nic dziwnego – wyjaśniła uczestnicząca w dyskusji Beata Majewska. – Mówię to jako ekonomista: im bardziej płytki jest rynek, im mniej jest na nim pieniędzy – a na rynku wydawniczym naprawdę pieniędzy brakuje – tym większa panuje rywalizacja i tym gorsze zachowania mają miejsce.

Recenzje umierają

Innym problemem jest fakt, że bez wykonania dodatkowej pracy obecnie notki na blogu nie mają szans na taką popularność, jaką cieszyły się jeszcze kilka lat temu. – Nie ma możliwości, by recenzje zyskały popularność, jeśli nie będziemy ich promować poprzez wpisy na Facebooka, a czasem nawet reklamę, poprzez zamieszczenie zdjęcia z linkiem, poprzez instastory czy profesjonalnie wykonane i zamieszczone w serwisach społecznościowych fotografie. Dzisiaj musimy być po prostu wszędzie, a i tak efekty naszych działań są mocno niepewne.

– Bywa tak, że w ramach współpracy z blogerami wydawcy nie zależy już na recenzji. Czasem wystarczy tylko zamieścić zdjęcie na Facebooku czy Instagramie – nie musi mu nawet towarzyszyć tekst. Chodzi o to, by pokazać innym czytelnikom okładkę, zakodować obraz w umyśle czytelnika, bo wiele osób wychodzi z założenia, że recenzji na blogach i tak nikt już nie czyta.

Wielu blogerów potwierdziło, że takie podejście nie jest, niestety, nieuzasadnione. I w tym miejscu dyskusja na temat zarabiania na blogu przekształciła się w debatę o przyszłości pisania i mówienia o książce w ogóle.

– Wydaje mi się, że blogosfera zmierza w fatalnym kierunku. Jeszcze kilka lat temu recenzja na blogu to było coś, większość blogerów śledziło nawzajem swoje recenzje, komentowała je, piszący o książkach wzajemnie się wspierali i motywowali do dalszej pracy. Dziś jest zupełnie inaczej. Niby kochamy książki, uwielbiamy dyskutować o literaturze, a równocześnie jesteśmy w stanie zamiast recenzji zamieścić dopracowaną do granic fotkę w sieci. Słabo trochę wyszło – mówiła Magda Senderowicz, blogerka z Bookeater Reality.

Śmierć tekstu

Ten stan rzeczy podkreślają tylko działania nowych osób, które dziś podejmują się działania w książkowej blogosferze, instasferze czy na Youtube. Bariera wejścia jest o wiele niższa niż kilka lat temu – dzisiaj nie trzeba pisać kilkunastu sążnistych recenzji, by nawiązać współpracę z wydawcami. – Wystarczy kilka fajnych fotek na Insta, a wszystko zacznie się kręcić jak nigdy dotąd – mówili uczestnicy panelu.

W społeczeństwie zachodzą coraz bardziej gwałtowne zmiany i znajduje to mocne odzwierciedlenie w Internecie. Fora internetowe już dawno umarły, blogi powoli będą odchodziły w zapomnienie, za chwilę jedyną formą promocji czy dyskusji o książce będą zdjęcia na Instagramie. – Dla mnie, czterdziestolatki, jest to potwornie bolesne, że dzisiaj w dyskusji o książce rzadko wychodzi się poza okładkę – wyznała Beata Majewska.

– Gdy siedem lat temu zakładałam swojego bloga, grono osób piszących o książkach w sieci było wąskie a, recenzje, dyskusje o książkach naprawdę miały znaczenie - wspominała Magda Senderowicz. – Mnóstwo osób komentowało sobie nawzajem posty, wiele osób udostępniało linki do recenzji na Facebooku. Dzisiaj ilość blogów nie przekłada się na jakość. To bardzo przykre.

– Kiedy po dwuletniej przerwie postanowiłam uaktywnić bloga, zapytałam swoich czytelników, jakich materiałów oczekują. Okazało się, że większość z nich woli zobaczyć zdjęcie na Instagramie, przejrzeć mini-opis czy komentarz pod nim niż regularnie zaglądać do bloga. Ostatecznie wróciłam na Instagrama - podkreślała jedna z Instagrameerek.

– Czy z tego wniosek, że blogosfera umiera? – zadała pytanie Agnieszka Kolano z bloga Dowolnik.

– Mam wrażenie, że tak – odpowiedziała blogerka będąca z wykształcenia bibliotekoznawcą. – Młodzież bardziej reaguje na zdjęcia, krótkie formy, posty okołoksiążkowe, a czytelnicy starsi wybierają duże portale o książkach, blogi raczej omijają, bo nie żywią do nich zaufania, a odbiór książek przez ich autorów uważają za spłycony.

Skazani na niszę?

– Gdy nagrywam filmy, zauważam, że recenzja zgarnia kilkadziesiąt wyświetleń przy całkiem sporym natężeniu działań promocyjnych – podzieliła się swoimi doświadczeniami jedna z youtuberek. – Kiedy zaś przygotowuję zestawienie pięciu książek na określony temat, zasięgi są dużo, dużo większe. Takie materiały są o wiele płytsze niż długie recenzje, ale zdecydowanie bardziej angażują widza, pozwalają mu się ustosunkować do poruszanego tematu.

Niestety, nie wpływa to na liczbę komentarzy pod materiałami, która w ostatnich latach drastycznie spadła.

– Wygląda na to, że nie chce nam się nawet dyskutować o książce w sieci. Wystarczy kliknąć kciuk w górę albo serduszko, nie czujemy potrzeby pozostawiania merytorycznego komentarza. Nie ma już postów, pod którymi moglibyśmy znaleźć kilkadziesiąt wpisów od czytelników. Co gorsza, podobnie jest z konkursami książkowymi – jeśli pojawi się w nich zadanie wymagające większego zaangażowania od czytelników, to cieszą się zerową popularnością.

Jak blogerzy widzą przyszłość dyskusji o książce? Na Facebooku i Instagramie, które obecnie skupiają najwięcej ludzi. I, oczywiście, na Youtube.

– Kogo nie ma w tych serwisach, ten nie istnieje. Przenoszą się tam blogerzy, przenoszą wydawcy, przenoszą także portale o książkach. Myślę, że najbliższe lata pokażą to jeszcze bardziej wyraźnie – wyznała jedna z uczestniczek.

– Ja jestem przekonana, że każdy będzie mógł znaleźć swoją niszę. Zamiast komentarzy na blogu coraz częściej otrzymuję maile z podziękowaniem za ciekawy materiał czy prośbą o polecenie innych dobrych książek, dotyczących danej tematyki – mówiła autorka bloga Bookeater Reality.

– Nie musimy spłycać przekazu. Pytanie, do jakiego odbiorcy kierujemy nasze blogi. Jeśli odbiorcą powieści będzie osoba 35+, to jest duża szansa, że sięgnie po recenzję pisemną. Jeśli odbiorcą książki jest nastolatek, warto przygotować dla niego zupełnie inny przekaz – obrazek czy film.

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - MagdaMc
MagdaMc
Dodany: 2019-03-13 19:50:40
0 +-

Bardzo ciekawa rozmowa. Nie wiem, czy blogosfera umiera, ale  wiedzę że wielu autorów istnieje właśnie dzięki takiemu marketingowi, poniekąd, szeptanemu. Są autorzy, których wypromowała blogosfera - Marta Kisiel, Magdalena Knedler to pierwsze nazwiska jakie mi przychodza do głowy.  Żal, że słowo zostaje wyparte przez obraz, ale mam też wrażenie, że nikt jeszcze nie wymyślił sposobu, jak dobrze rozmawiać o literaturze.

Avatar użytkownika - Poczytajka
Poczytajka
Dodany: 2019-03-11 16:15:32
0 +-

Smutna prawda. Ale i tak nie widzę siebie na Instagramie. Jestem wierna blogom.

Avatar użytkownika - wwwiolka
wwwiolka
Dodany: 2019-01-19 16:31:23
0 +-

Wolę wortale od blogów.

Avatar użytkownika - gosiaczek
gosiaczek
Dodany: 2018-10-30 11:27:14
0 +-

Ja uwielbiam blogi!

Avatar użytkownika - violabu
violabu
Dodany: 2018-10-16 08:26:10
0 +-

Nie czytuję blogów, bo jest to mało wygodne: pamiętać i wyszukiwać każdą stronę oddzielnie. Poza tym gdy próbowałam zaprzyjaźnić się z blogami, to zauważyłam pewną stronniczość, nawet u profesjonalnych już blogerek. Np. książka, która nie ma naprawdę żadnego stylu i jest płytka, opisywana jest tylko pod kątem zauważonych pozytywów (np. humor), a nie wykazana jest ani jedna wada.

Nie oglądam również opinii w formie filmików. Rozprasza mnie np. wyraźne skupianie się prowadzącej na specyficznej mimice i wyglądzie. Mówię tu o osobie popularnej w tej sferze. Poza tym tutaj nie można ,,przelecieć wzrokiem" fragmentów, które mnie nie interesują, np. o tym jak długo książka czekała na swoją kolej.

Stanowczo szybciej jest uzyskać informacje o danej książce na serwisach zbiorczych, jak LubimyCzytać, gdzie w jednym miejscu jest wiele opinii do wyboru. I krótkie, i rozbudowane (też wklejone przez autorki blogów, jeśli ktoś lubi), negatywne i pozytywne, treściwe i rozwlekłe. Do wyboru, do koloru. Na Granice.pl również czytam opinie o książkach, ale jest ich tu mniej.

Avatar użytkownika - slena1098
slena1098
Dodany: 2018-10-15 00:48:04
0 +-

Smutna rzeczywistość. Wielu osobom nie chce się czytać recenzji na blogu. Wolą ją obejrzeć na vlogu... Większość społeczeństwa woli "pismo obrazkowe" niż tekst złożone ze znaków z alfabetu...

Avatar użytkownika - chico6401
chico6401
Dodany: 2018-10-14 15:20:03
0 +-

Moja strona nie ma wielu odsłon. Piszę i staram się to robić rzetelnie Pod postami jest odzew. Myślę , że warto stawiać na jakość. Jest mnóstwo blogów, których z grzeczności nie wymienię, gdzie opisywane są nudne i złe książki , a sposób pisania o nich jest infantylny. Nawet na dobór słów czy gramatykę nie zwraca się tam uwagi

Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Dodany: 2018-10-14 10:46:43
0 +-

Smutne, ale prawdziwe. Ja skupiam się tylko na blogu, Instagrama nawet nie mam.

Avatar użytkownika - MonikaP
MonikaP
Dodany: 2018-10-14 09:28:21
0 +-

Niestety obrazek czy filmik lepiej się sprzedaje niż recenzja :(

Avatar użytkownika - Vanillivi
Vanillivi
Dodany: 2018-10-14 03:35:54
3 +-

Problem nie tkwi w blogach książkowych, lecz w wypracowaniu przez obydwie strony sensownego modelu współpracy. Wydawcy powinni dbać o to, by współpracować z blogerami, którzy oferują określoną jakość (piszą merytoryczne recenzje, ich wpisy są pogłębione i dopracowane), selekcjonują książki, które przedstawiają. Blogerzy zaś dbać o to, by nie robić ze swojej strony  śmietnika czy słupa reklamowego.


Na dłuższą metę taka strategia jest trudniejsza, ale bardziej się opłaca niż reklamowanie wszystkiego, co popadnie, często za warty dwie dychy egzemplarz książki, której nawet nie chce się czytać. Są takie różne blogi typu blog Cyrysi, Cat vloguje itp. tego nawet nie da się czytać/oglądać bo od razu widać, że to śmietnik, taka strategia jest przecież przeciwskuteczna.


Avatar użytkownika - Melisa2004
Melisa2004
Dodany: 2018-10-14 00:46:46
0 +-

Smutne, ale prawdziwe :(

Avatar użytkownika - Nektrus
Nektrus
Dodany: 2018-10-14 00:29:46
0 +-

Dobry tekst :)

Warto przeczytać

Recenzje miesiąca
Pasażer na gapę
Adrian Bednarek
Pasażer na gapę
Plan Huberta
Kluss Ewelina, Prokopek-Pyśk Marta
Plan Huberta
Nigdzie indziej
Tommy Orange
Nigdzie indziej
Trefny Tatuś
David Walliams;
Trefny Tatuś
Dom lalek
Edyta Świętek
Dom lalek
Pokaż wszystkie recenzje