Po Basinemu o Chopinie. Wywiad z Danutą Hanną Jakubowską

Autor: Sławomir Krempa
Okładka publicystyki dla Po Basinemu o Chopinie. Wywiad z Danutą Hanną Jakubowską z kategorii Brak kategorii

– Kwestionowanie tego, że Chopin był Polakiem jest jak kwestionowanie tego, że Polką była Maria Skłodowska-Curie. To, że ktoś nosi obco brzmiące nazwisko, bo wyszedł za mąż czy mieszkał za granicą, nie oznacza, że nie czuł się czy nie był Polakiem. Chopin pozostawił wiele dowodów swego poczucia przynależności narodowej. Zawsze swoimi nazywam Polaków i tylko z nimi czuję się bliżej Ojczyzny – pisał. Jakiekolwiek podważanie tożsamości narodowej Chopina jest absurdem, nieporozumieniem – mówi Danuta Hanna Jakubowska, przyjaciółka i wieloletnia menedżerka Barbary Wachowicz, która po śmierci autorki dokończyła jej ostatnią książkę – Sercem Polak. Opowieść o Fryderyku Chopinie.

Dlaczego Chopin?

Bo to jeden z tych bohaterów książek Barbary Wachowicz, który był bardzo bliski jej sercu. Chopin był Polakiem, dla którego – może poza własną twórczością – od początku do końca najważniejsza była Polska. Cechowało to wszystkich ludzi, którymi Basia się zajmowała – każdy z nich poza fantastycznymi osiągnięciami na polu, na którym działali, na pierwszym miejscu stawiał dobro ojczyzny i walczył o Polskę i jej niepodległość. Kościuszko, Sienkiewicz, Mickiewicz, Słowacki, Żeromski – jej ukochany pisarz. A także Chopin.

-> Przeczytajcie opublikowany w naszym serwisie wywiad z Barbarą Wachowicz!

Czyli poświęcenie przez Barbarę Wachowicz odrębnej książki właśnie Chopinowi było tylko kwestią czasu?

Tak, zwłaszcza po 2010 roku. Wówczas z okazji rocznicy urodzin Chopina, powstał piękny dziesięcioocinkowy program, emitowany w radiowej „Jedynce” raz w miesiącu od marca do listopada. Jego gospodarzem był Andrzej Matul, który z Barbarą Wachowicz zrealizował wcześniej już wiele podobnych scenariuszy – między innymi o „Szarych Szeregach” czy batalionie „Zośka”, z którego członkami Basia się przyjaźniła. Książka powstała na kanwie scenariusza programu – niektóre tytuły audycji dały początek tytułom czy śródtytułom kolejnych rozdziałów. Ale Basia napisała ją po swojemu, po Basinemu, charakterystycznym, niepodrabialnym stylem. 

Powiedziała Pani „po Basinemu” – i rzeczywiście, styl Barbary Wachowicz był niezwykły…

Ale nie to, moim zdaniem, jest najważniejszą przyczyną popularności jej książek. Basia, zanim zaczęła pisać, prowadziła absolutnie nieprawdopodobną, ogromną kwerendę, co już się dzisiaj w zasadzie nie zdarza ani przy beletrystyce, ani przy publikacjach historycznych. Jeżeli pisała o tym, że Fryderyk Chopin spotkał się z jakimś człowiekiem, to musiała dowiedzieć się o nim po prostu wszystkiego. Sprawdzała więc nie tylko, gdzie jej bohaterowie się spotkali, ale też z jakiego kręgu się wywodzili, jakie były ich relacje i historie rodzinne do czwartego czy piątego pokolenia wstecz. Zupełnie, jakby pracowała nie tylko nad biografią swojego „głównego” bohatera, ale też jego rozmówcy, choć wzmianka o ich spotkaniu ograniczała się w książce później do jednego – dwóch zdań. Dzięki charakterystycznemu stylowi te książki mają niepowtarzalny czar i urok, ale to wiedza, fakty i nadawane im konteksty, których próżno szukać w podobnych publikacjach, świadczą o ich wartości.

Barbara Wachowicz z magnoliami w mieście Kościuszko w USA, archiwum prywatne

Czasem podczas researchu Barbara Wachowicz dokonywała odkryć zupełnie niezwykłych…

Tak było na przykład, gdy wydała Matki Wielkich Polaków, w których opisała matkę Fryderyka Chopina, ale też pisała o matce Henryka Sienkiewicza, postaci zupełnie nieznanej. Dzięki swej tropicielskiej naturze, dzięki swojej dociekliwości i pomocy przyjaciół Basia odnalazła w Bibliotece Narodowej nieznaną powieść, którą popełniła pani Sienkiewiczowa. Efekt? Obecnie wybitny znawca twórczości Sienkiewicza, prof. Lech Ludorowski, przygotowuje wydanie tej książki ze specjalnym opracowaniem. Podobnych przykładów było więcej.

Dużo rozmawiały Panie o biografii Chopina?

Byłam jedną z pierwszych czytelniczek książek Basi, ale zawsze prosiła mnie o opinię już po skończeniu pracy. Książki Sercem Polak nie zdążyła skończyć, a my nie zdążyłyśmy o niej porozmawiać. Dopiero teraz, po roku od jej śmierci, powoli dociera do mnie, że nigdy już nie zadzwoni… 

Bo Barbara Wachowicz była też znakomitą rozmówczynią…

Owszem, jak nikt potrafiła słuchać, ale umiała też pięknie opowiadać. Każde zdarzenie opisywała tak plastycznie, że niemal rozgrywało się ono przed oczami słuchaczy. Jej gawędy to prawdziwe perełki: każde wystąpienie publiczne Basi było prawdziwym popisem gry aktorskiej. Genialnie potrafiła wyczuć moment, kiedy zrobić pauzę, wiedziała, kiedy głos ściszyć, a kiedy go podnieść. Wyciskała łzy u młodszych i starszych słuchaczy. Powiem szczerze: niektórych jej gawęd słuchałam po kilka razy i za każdym razem snuła je w nieco inny sposób, zawsze mówiła nieco inaczej, wymyślała je od nowa.

Barbara Wachowicz wśród maków na ukochanym Podlasiu, archiwum prywatne

No i fantastyczny język, jakim się posługiwała: bardzo kwiecisty, elegancki, z wyrazami, których teraz właściwie nie używamy. A szkoda, bo śmiem twierdzić, że wiele z nich brzmi dużo piękniej niż słowa, które weszły do współczesnej polszczyzny. Basia śmiała się na przykład, że zamiast mówić, że jesteśmy fanami, możemy określać się mianem admiratorów.

Swoją drogą: admiratorów twórczości Barbary Wachowicz było bardzo wielu… 

W czasach smsów i maili Basia otrzymywała przynajmniej 30 listów tygodniowo, pochodzących zarówno od ludzi młodych, jak i nieco starszych. Niektóre były bardzo osobiste, inne z kolei – oficjalne, bo był taki zwyczaj, że aby Basia przyjęła zaproszenie do biblioteki czy szkoły, poza telefonicznym czy mailowym ustaleniem terminu należało napisać do niej tradycyjny list. Na każdy z nich odpowiadała…

To słuchacze i czytelnicy przyznali jej tytuł Mistrza Mowy Polskiej…

Od 19. lat zajmuję się promocją tego programu. Pamiętam Basię podczas pierwszej edycji w studiu koncertowym im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie. Grono laureatów – jak zawsze – było wówczas bardzo zacne: Stefania Grodzieńska, Jeremi Przybora, Bohdan Tomaszewski, Gustaw Holoubek i Krystyna Czubówna – mistrz rozmowy. Natomiast Barbara Wachowicz otrzymała tytuł Mistrza Mowy Polskiej vox populi, wyprzedzając sporą ilością głosów Bogusława Kaczyńskiego. Szczyciła się tym bardzo, była z tego wyróżnienia szczególnie dumna. Wówczas jako nagrodę otrzymała złoty telefon komórkowy marki Nokia. Co ciekawe, Nokia ta służyła jej przez 19 lat – była wiele razy naprawiana, być może – zmieniona, ale na identyczny model. Basia nie była w stanie jej wymienić na żaden inny aparat telefoniczny…

Niepublikowane zdjęcie z podróży do Szafarni, fot. Witold Napiórkowski, archiwum prywatne

Skoro polska mowa, to i Duch Narodowy, o którym zawsze mówi się w kontekście twórczości Barbary Wachowicz…

Wszyscy ludzie, o których pisała Basia, byli patriotami, mieli Polskę w sercu. Wielu z nich miało wielkie zasługi w krzewieniu polszczyzny i patriotyzmu. Basia, jako ich admiratorka, bardzo to doceniała. I zawsze, na każdym kroku podkreślała, jak ważna jest dla niej Polska, jak ważne jest to, by w kraju działo się dobrze, jak bardzo ubolewała, kiedy pojawiały się waśnie, spory, niepotrzebne dyskusje, które nie prowadziły do niczego dobrego. Podczas każdego wystąpienia wybierała fragmenty, które odnosiły się do takich wydarzeń, odczytywała je, a potem komentowała z poczuciem humoru, naznaczonym jednak smutkiem: „Jak dobrze, że tak było tylko dawniej, że nas to już nie dotyczy”. Publiczność zawsze przyjmowała to brawami.

Swoją drogą: podobne dysputy dotyczą również od zawsze polskości Chopina…

Powiem tak: kwestionowanie tego, że Chopin był Polakiem jest jak kwestionowanie tego, że Polką była Maria Skłodowska-Curie. To, że ktoś nosi obco brzmiące nazwisko, bo wyszedł za mąż czy mieszkał za granicą, nie oznacza, że nie czuł się czy nie był Polakiem. Chopin pozostawił wiele dowodów swego poczucia przynależności narodowej. Zawsze swoimi nazywam Polaków i tylko z nimi czuję się bliżej Ojczyzny – pisał. Jakiekolwiek podważanie tożsamości narodowej Chopina jest absurdem, nieporozumieniem.

fot. Monika Dzienisiewicz-Olbrychska, archiwum prywatne

Przypadło Pani w udziale zadanie przybliżenia czytelnikom „szkockich lat” Chopina. To stosunkowo mało znany rozdział w biografii kompozytora…

Rzeczywiście, miałam przyjemność napisać go niemal w całości, choć jednocześnie było to wielkie wyzwanie. Basia odeszła, pozostawiając jedynie szkic, zarys, a także spis ilustracji do wykorzystania. Na szczęście dysponowałam zebranym przez nią materiałem źródłowym, a także fragmentami książek Malwy na lewadach i Matki wielkich Polaków.

Książka zawiera bardzo interesujące informacje dotyczące tych podróży po Szkocji, które Chopin odbywał już u schyłku życia. Przyjechał tam na zaproszenie kochającej się w nim Jane Stirling, ale żartował z niej bezlitośnie, miała bowiem – jak on – bardzo wydatny nos: Za bardzo podobna do mnie ta, co nieżeniata. Jakże się z sobą samym całować?  Basia też bardzo często przywoływała historię spotkania na targach książki z Japonką mówiącą odrobinę po polsku, która ubolewała nad tym, że szkocki pałac, w którym mieszkał Chopin podczas pobytu w tym kraju, został kupiony przez pewnego arabskiego szejka i nie można już obejrzeć oryginalnych wnętrz. Basia żałowała bardzo, bo już dużo wcześniej przygotowywała scenariusz filmowy o życiu Chopina, który można by było zrealizować w miejscach, w których przebywał, a które przetrwały w stanie niemal nie zmienionym. Niestety wówczas, nikt nie był tym zainteresowany.

Co pozostało po Barbarze Wachowicz?

Wiele pamiątek, scenariuszy, rękopisów. Wszystkie materiały, które nie miały charakteru prywatnego, zostały przekazane do Biblioteki Narodowej. Z pewnością będą opracowywane, a następnie zdigitalizowane i powinny stać się wówczas ogólnodostępne.

Czyli Sercem Polak to rzeczywiście już ostatnia książka Barbary Wachowicz?

Tak, to ostatnia książka, jaką Barbara Wachowicz napisała. Ale miłośników jej gawęd i książek zainteresuje z pewnością fakt, że Wydawnictwo Rytm już po śmierci Basi opublikowało książkę Wielcy Polacy na Kresach, którą autorka zdążyła jeszcze zaakceptować. Jeśli chodzi o projekty pozawydawnicze, istnieje inicjatywa, by w miastach, których Barbara Wachowicz była honorową obywatelką, powstały ławeczki jej imienia, z jej postacią i przyciskami. Można by było na nich posłuchać jej gawęd o Żeromskim, Szarych Szeregach czy wielkich Polakach. Jesienią powinno się ukonstytuować grono, które będzie opiekowało się tym projektem i mam nadzieję, że pierwsza z ławeczek powstanie w Płońsku, bo władze tego miasta bardzo sprzyjają naszemu pomysłowi.

Książka Sercem Polak dostępna jest w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - gosiaczek
gosiaczek
Dodany: 2019-07-31 11:32:38
0 +-

Ciekawa rozmowa.

Avatar użytkownika - MonikaP
MonikaP
Dodany: 2019-07-30 07:50:31
0 +-

Ciekawa rozmowa.

Avatar użytkownika - Lenka83
Lenka83
Dodany: 2019-07-29 19:35:40
0 +-

Nie znam twórczości Pani Basi....

Avatar użytkownika - Justyna641
Justyna641
Dodany: 2019-07-29 16:03:01
0 +-

Byłam kiedyś na wykładzie o Szopenie, stąd wiedziałam, że jego ojciec i dziadek były spolonizowani, a kolega z pracy kłócił się ze mną, że Szopen był Francuzem. Koniecznie powinien przeczytać książkę pani Barbary.

Avatar użytkownika - Poczytajka
Poczytajka
Dodany: 2019-07-29 12:47:03
0 +-

Nie miałam jeszcze okazji czytać książek pani Barbary Wachowicz.

Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Dodany: 2019-07-29 12:46:09
0 +-

Prawdziwa patriotka.

Książka

Warto przeczytać

Recenzje miesiąca
Tylko dla dorosłych
Nina Majewska-Brown
Tylko dla dorosłych
Pod naszym niebem
Sylwia Kubik
Pod naszym niebem
Ta, która musi umrzeć
David Lagercrantz
Ta, która musi umrzeć
Marzycielka
Katarzyna Michalak
Marzycielka
Ojciec, czyli o Pieronku
Szymon Wróbel
Ojciec, czyli o Pieronku
Kolory pawich piór
Jojo Moyes;
Kolory pawich piór
Coco i jej mała czarna sukienka
Annemarie Van Haeringen
Coco i jej mała czarna sukienka
Wariat na wolności. Autobiografia
Wojciech Eichelberger;
Wariat na wolności. Autobiografia
Pokaż wszystkie recenzje