Usiłuję być blisko życia. Wywiad z Andrzejem Ziemiańskim
Data: 2026-02-06 13:11:53
– Kiedy mowa o humorze w moich książkach, to muszę przyznać, że czuję się jak bohater Mieszczanina szlachciem Moliera, który pewnego dnia dowiaduje się, że mówi prozą. Ja dowiaduję się od czytelników, że w powieściach, które piszę, jest dużo humoru, choć sam tego nie czuję. Nie piszę z zacięciem humorystycznym, nie opowiadam dowcipów. Usiłuję tylko być blisko życia. Być może więc po prostu wszystko, co nas otacza, to tylko czarny humor – mówi Andrzej Ziemiański, autor powieści Virion. Legenda miecza. Tom 3. Dom.
Virion. Dom domyka jednocześnie serię o Virionie i uniwersum Achai. Jak się Pan z tym czuje? Kawał życia, kawał historii…
To było prawie dokładnie dziesięć lat. I mogę powiedzieć, że w jakimś tam sensie zmieniałem się razem z Virionem. Przeżyłem w tym czasie wiele niesamowitych przygód (choć może nie tak krwawych jak bohater powieści), przyszło mi do głowy milion nowych rzeczy i, tak jak on, kształtowałem siebie i swoje otoczenie. Piękne lata, które otwierają piękne perspektywy, bo uniwersum Achai wcale nie jest jeszcze domknięte.
W tej części wyraźnie wybrzmiewa motyw przemijania i oddawania miejsca młodszym bohaterom. Tak najlepiej ukoronować całość?
Owszem, Virion ma różne dziwne przemyślenia dotyczące przemijania. I naturalną koleją rzeczy byłoby oddanie miejsca na świecie młodym. Niestety, to zupełnie nie leży w jego charakterze. Zamiast przekazywać cokolwiek, Virion woli zmierzyć się z młodymi, zobaczyć, czy są cokolwiek warci. No i, niestety, test nie wypada dla następnego pokolenia zbyt dobrze.
Losy sióstr Nerideena Klitoo i Mezeeny zajmują w powieści bardzo dużo miejsca. Dlaczego właśnie ich perspektywa stała się tak istotna w ostatnim tomie?
One rzucają inne światło na opisywane wydarzenia. Są Luankami, a los rzucił je w szeregi obcej armii, która właśnie zajmuje ich ojczyznę. Mają więc perspektywę, którą nie dysponuje nikt inny – ani ich koleżanki, żołnierze, ani pozostali mieszkańcy cesarstwa. Te dwie siostry pokazują, co tak naprawdę stało się podczas wielkiej wojny. I ich spojrzenie mówi nam najwięcej na temat tego, co się stanie później.
Virion występuje w tej książce nie tylko jako wojownik i strateg, ale też jako ojciec i członek rodziny. Czy zależało Panu na tym, by w finale pokazać go przede wszystkim w tej roli?
Virion jest awanturnikiem. I on się nie daje udomowić w sensie takim, jak często widzę wokół. Mam wrażenie, że wielu ludzi zakłada rodziny, rezygnując z siebie, ze swoich aspiracji, a tak naprawdę z własnego życia. Dobrowolnie wchodzą w kierat, którego nie chcą, ale robią to, bo tak wypada, bo tak robili ich rodzice, bo takie są społeczne wzorce. Zresztą tak naprawdę nie wiem, dlaczego. A Virion jest wolnym człowiekiem. I jego rodzina to związek wolnych ludzi, gdzie nikt nikogo nie dusi.

W powieści pojawia się tajemnica zaginionego dnia oraz dzieło sztuki, które budzi grozę większą niż śmierć. Skąd wziął się pomysł na taki motyw?
To bardzo niepokojące, kiedy człowiekowi znika jeden dzień. A jeszcze bardziej kiedy okazuje się, że tych dni jest więcej. Niestety, na wyjaśnienie trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. Natomiast dzieło sztuki niosące mroczne przesłanie to efekt mojej wrażliwości plastycznej. Uwielbiam odkrywać takie przekazy, ukryte przez twórców w ich obrazach, rzeźbach, a nawet w architekturze. Fascynowało mnie to od dawna.
Humor, często absurdalny i czarny, nadal mocno kontrastuje z wojenną rzeczywistością. Czy w finale sagi humor był dla Pana równie ważny, jak we wcześniejszych tomach?
Kiedy mowa o humorze w moich książkach to muszę przyznać, że czuję się jak bohater Mieszczanina szlachciem Moliera, który pewnego dnia dowiaduje się, że mówi prozą. Ja dowiaduję się od czytelników, że w powieściach, które piszę, jest dużo humoru, choć sam tego nie czuję. Nie piszę z zacięciem humorystycznym, nie opowiadam dowcipów. Usiłuję tylko być blisko życia. Być może więc po prostu wszystko, co nas otacza, to tylko czarny humor.
W Virionie. Domu Zakon pokazany jest jako siła opętana władzą, prowadząca własną krucjatę. Czy chciał Pan szczególnie mocno zaakcentować mechanizmy ideologicznej przemocy?
Ideologiczna przemoc rodzi we mnie bunt od dawien dawna. I to, co gorsze, nie ta odgórna, zorganizowana. Najbardziej obrzydliwa jest ta ideologia oddolna, kiedy ludzie z nieznanych mi przyczyn sami z siebie usiłują niszczyć wszelkie więzi w imię nie wiem, czego? Własnych wyobrażeń o szczęściu dla innych? Niestety, najczęściej chcą mnie zmusić do szczęścia ludzie, którzy sami nie są szczęśliwi. A ja nie chcę. Jestem wolny i wolę sam szukać swojej drogi.
Wątki upiorów, bogów i magii są mniej obecne, ale nadal znaczące. A co, dla Pana, grało pierwsze skrzypce w tej historii?
W pisaniu książki niezmiennie najważniejsza jest dla mnie sama opowieść. Bohaterowie – tacy czy inni – to odbicie ludzi, których znałem. Ich otoczenie, różne krainy i zwyczaje to tylko koloryt. Intrygi, niespodziewane zwroty akcji, zaskakujące puenty to intelektualne łamigłówki. A najważniejsza zawsze i wszędzie jest dla mnie historia, którą opowiadam. Nic innego.
Czytelnik otrzymuje wyjaśnienie wydarzeń znanych wcześniej z innych tomów, ale pokazanych z nowej perspektywy. Jak ważna była dla Pana ta zmiana punktu widzenia w finale?
Historia opowiedziana z innego punktu widzenia staje się od razu inną historią. Bliższy więc jestem stwierdzeniu, że usłyszeliśmy dwie różne opowieści na ten sam temat. Ta druga pokazuje drugie dno tej pierwszej. Pokazuje, że narzucające się interpretacje tego, co się stało, często zawodzą i że nie jesteśmy w stanie w prosty sposób zrozumieć nawet tych wydarzeń, w których sami braliśmy udział. A to może skłaniać do sięgnięcia głębiej w rozmyślaniach o tym, co nas otacza.

Po lekturze pojawia się myśl o możliwym powrocie do tego świata wiele lat później, nawet tysiąc lat po znanych wydarzeniach. I teraz najważniejsze pytanie: CO DALEJ??
Teraz piszę książkę, w której tajemnicze zdarzenia doprowadzą do połączenia wątków opisanych w Achai (siłą rzeczy też w Virionie) z tym, co działo się w Pomniku cesarzowej Achai. To będzie podsumowanie wielu wątków i w pewnym sensie domknięcie całej historii. Ale pojawią się też nowi bohaterowie i sam nie wiem, w jaki sposób wpłyną na kształt całej historii.
Książkę Virion. Legenda miecza. Dom kupicie w popularnych księgarniach internetowych: