Miłość może być ratunkiem. Wywiad z Aleksandrą Palasek
Data: 2026-02-10 11:40:50
– Pierwsze, co łapie mnie za serce, to niezłomna odwaga i nadzieja, które pomagały przetrwać ciężkie czasy – mówi Aleksandra Palasek, autorka książki Zanim o Tobie zapomnę, wyjaśniając, dlaczego wciąż wraca do historii osadzonych w przeszłości. W rozmowie pisarka opowiada o siostrzanej więzi silniejszej niż strach, miłości, która mogła sprowadzić na jej bohaterów niebezpieczeństwo, dziedziczonych tajemnicach i o tym, że zarówno współczesność, jak i przeszłość mogą nieść złe chwile. Choć czasy są inne, to skala bólu bywa taka sama.
To kolejna powieść historyczna w Pani dorobku. Co najmocniej urzeka Panią i wzrusza w dawnych czasach?
Gdy podczas researchu przeszukuję różne źródła i natrafiam na wypowiedzi osób żyjących w danych latach, to pierwsze, co łapie mnie za serce, to niezłomna odwaga i nadzieja, która pomagała przetrwać te ciężkie czasy. Niesamowite jest również to, jak wielkie znaczenie miały wartości, które – mam wrażenie – z upływem lat utraciły na znaczeniu. Poza tym uwielbiam modę i muzykę z lat 40-tych, która idealnie wpasowuje się w moją wrażliwość.
Helena podejmuje dramatyczną decyzję, by ratować młodszą siostrę. Czym dla niej jest siostrzana więź?
Siostrzana więź jest dla niej bardzo ważna. Sama rodzina jest dla niej wartością nadrzędną, więc woli sama zaryzykować, by ochronić młodszą siostrę.
Wątek miłości między Heleną a niemieckim żołnierzem jest trudny i niejednoznaczny. Co było dla Pani najważniejsze przy budowaniu tej relacji?
Przede wszystkim nie chciałam tworzyć sytuacji nierealnej, więc związek między Polką a człowiekiem popsutym ideologią nazistowską nie wchodził u mnie w grę. Johann był osobą doświadczoną wojną, całą w bliznach – takich fizycznych, ale przede wszystkim psychicznych, bo wyrzuty sumienia nie pozwalały mu żyć. Helenę i Johanna łączyło to, że oboje byli ofiarami wojny. Postawieni po przeciwnych stronach barykady, poczuli do siebie coś, co mogło sprowadzić na nich niebezpieczeństwo, jednak…czy da się powstrzymać miłość?
Chciałabym, by czytelnicy zrozumieli, że to uczucie nie było proste – w przypadku każdego z moich bohaterów to była walka z samym sobą, jednak w czasie, gdy czuje się głównie strach i złość, miłość może być ratunkiem.
Współcześnie Karina mierzy się nie tylko z tajemnicą rodzinną, ale też z chorobą matki i kryzysem w związku. To dużo dla jednej osoby, prawda?
Bardzo dużo i mam wrażenie, że często jest tak, że jak już się nam w życiu psuje, to wszystko. Karina jest postacią, którą opieram na prawdziwej historii. To, co wydarzyło się jej, miało swoje odzwierciedlenie również w prawdziwym świecie. Być może wytłumaczenie takiego nagromadzenia trudnych sytuacji jest takie, że czasami strata może przynieść nam więcej niż tylko ból i płacz. Może przynieść nowy początek.

W powieści obserwujemy, jak tajemnice przekazywane z pokolenia na pokolenie wpływają na kolejne kobiety w rodzinie. Czy tajemnice można dziedziczyć – tak jak traumy?
Zdecydowanie, uważam, że brak wyjaśnienia pewnych kwestii może rzutować na kolejne pokolenia. Człowiek w pewnym momencie swojego życia zdaje sobie sprawę z tego, że tożsamość jest nim. A bez niej nie da się tych wszystkich życiowych klocków porządnie poukładać.
W powieści pojawia się mnóstwo wątków muzycznych. Jaką rolę pełni dla Pani ta muzyka w książce?
Ogromną! Uwielbiam słuchać muzyki, której słuchano w okresie, o którym piszę w książce. Pomaga mi to przenieść się w dany okres i bardziej wczuć w realia.
Porusza Pani bardzo trudne tematy: gwałt, śmierć bliskiej osoby, żałobę, toksyczną relację. Jak udaje się Pani znajdować balans, by przekazywać to w powieści w sposób wyważony?
Nie jestem pewna, czy da się takie sytuacje przekazać odpowiednio, ponieważ każdy reaguje na nie inaczej. Uważam, że historie wojenne mają to do siebie, że przepełnione są bólem wielu istnień, a to coś, co – wydaje mi się – nie jest dla każdego. Ja w tej powieści pokazuję, że zarówno współczesność, jak i przeszłość mogą nieść złe chwile – różnią się, ale skala bólu jest taka sama. Najważniejsze, aby to unieść i próbować iść dalej, mimo przeciwności. Niezależnie od tego, czy mówimy o przeszłości, czy – teraźniejszości.
Powieść Zanim o Tobie zapomnę pokazuje, że zmierzenie się z przeszłością może przynieść ulgę i przebaczenie. Dlatego warto drążyć i poznawać swe korzenie?
Tak, jednak nie tylko. Warto poznać historię przodków, zrozumieć, jak ciężkie było życie i ile wysiłku ono kosztowało. Bo gdyby nie oni, nie byłoby nas.
Czym właściwie dla Kariny jest nowy początek?
Oderwaniem od tego, co złe, pożegnaniem tego, co łamie serce, ale i uświadomieniem sobie, że może żyć bez tego wszystkiego. Złapać swój los w ręce i walczyć o swoje własne szczęście.
Jakie są Pani dalsze plany literackie?
W kwietniu ukaże się pierwsza część mojej najnowszej serii. Ta historia będzie o moich rodzinnych stronach, chcę zwrócić nią uwagę na to, że małe mieściny również zasługują na wzmiankę w literaturze. Na to, że w nich również żyli bohaterowie.
Książkę Zanim o Tobie zapomnę kupicie w popularnych księgarniach internetowych: