Nie lubię stawiać jednoznacznych tez. Wywiad z Arturem Miłoniem

Data: 2026-02-03 15:22:28 Autor: Danuta Awolusi
udostępnij Tweet
Okładka publicystyki dla Nie lubię stawiać jednoznacznych tez. Wywiad z Arturem Miłoniem z kategorii Wywiad

– Nie lubię stawiać jednoznacznych tez. Wolę pytania otwarte, prowadzące do dalszej dyskusji. Nie uważam też, że świat jest czarno-biały. Jest w nim mnóstwo szarości i przestrzeni dla każdego z nas. Jesteśmy obdarowani wolnością myślenia i każdy powinien interpretować pochłaniane treści na własny sposób. W moim pisaniu zawsze pozostawiam margines dla osobistych przemyśleń i odpowiedzi – mówi Artur Miłoń, autor książki Dysocjacja.

Podczas lektury nie opuszczało mnie wrażenie, że czytelnik ma czuć się równie niepewnie jak bohater. To pozwala mocniej przeżywać?

Tak naprawdę podczas pisania nie myślałem o czytelniku. Jednak przyznam, że chciałem zawrzeć w książce elementy niepewności, zagubienia i zaskoczenia. Do tego chciałem dodać poczucie niepokoju oraz zmusić czytelnika do nieustannego poszukiwania odpowiedzi na rodzące się pytania. Mam nadzieję, że choć w niewielkim stopniu to mi się udało. Myślę, że już okładka książki jest pewną zagadką, wstępem do historii. Zaprojektowanie i stworzenie jej dało mi dużo satysfakcji.

Dysocjacja jako mechanizm obronny pojawia się w książce nie tylko jako temat, ale też jako doświadczenie nasze, czytelników. Jak Pan pracował nad książką, by to osiągnąć? I dlaczego wybrał Pan właśnie dysocjację?

Najpierw pojawił się pomysł na książkę. Dojrzewał we mnie dość długo. Miałem gotową historię, którą chciałem opowiedzieć. Tytuł roboczy książki był całkowicie inny. Dopiero pod koniec pisania pojawił się tytuł Dysocjacja. Pomyślałem sobie wtedy, że właśnie Dysocjacja najpełniej zdefiniuje jednym słowem miejsce, w jakim znalazł się umysł głównego bohatera.

Narracja pierwszoosobowa sprawia, że czytelnik widzi świat tylko przez filtr umysłu bohatera. Co było dla Pana najtrudniejsze w prowadzeniu takiej perspektywy? Bo na pewno jest ona wyzwaniem.

Taki właśnie był zamiar. Tak skonstruowana narracja pozwala nam być bliżej bohatera, niemalże się z nim utożsamić. W rezultacie opisana historia przenika nas i zostaje na dłużej. Z uwagi na tematykę książki była raczej naturalnym wyborem.

Ta książka pokazuje złożoność utraty tożsamości. Czy pisał Pan tę historię bardziej jako opowieść o pamięci, czy o tym, kim jesteśmy bez niej?

Tak często chcemy zapomnieć o tych najbardziej bolesnych momentach życia. Wierzymy, że zapomnienie przyniesie nam ulgę. Tymczasem w życiu jest tak, że dużo dobrego rodzi się właśnie z bólu. To przecież z porażek rodzą się zwycięstwa. Mam nadzieję, że Dysocjacja skłania do refleksji i zadania sobie pytania, czy aby próba zapomnienia przeszłości jest właściwym rozwiązaniem dla naszych wszystkich złych wspomnień.

Postaci spotykane przez bohatera, zwłaszcza te z WishBaru, można odbierać jako graniczne między realnością a wyobrażeniem. A czym one są dla Pana?

Rzeczywiście tak jest. Tych, którzy zastanawiają się, które postacie są prawdziwe, a które jedynie efektem pędzącej wyobraźni, zapraszam do lektury mojej pierwszej książki, zatytułowanej Fikołek. Myślę, że wtedy łatwiej będzie odgadnąć postacie z WishBar. Poza tym w książce Dysocjacja znajduje się również ukryta w tekście prawdziwa tożsamość jednej z postaci. Wnikliwie czytający powinni na nią wpaść.

Uwagę zwraca na pewno wątek miłości i tęsknoty. Dlaczego zdecydował się Pan opowiedzieć o tych emocjach dosyć powściągliwy sposób?

Nie chciałem aż za bardzo przesładzać tego wątku, aczkolwiek jest dla mnie bardzo istotny. Chciałem uchwycić na chłodno to co w miłości najważniejsze. Skoro decydujemy się podążać przez świat, trzymając się razem za dłonie, to czy powinniśmy odchodzić z niego osobno? Utrata prawdziwej i jedynej miłości powinna pozbawić nas sensu istnienia. Jeżeli tak nie jest, to znaczy, że towarzyszące nam uczucie nie było tym, co nazywaliśmy miłością. Każdy ma własne remedium na śmierć ukochanej osoby. W Dysocjacji bohater również odnajduje swoje.

Powieść jest bardzo intensywna. Lubi Pan pisanie esencjonalne?

Teraz wygląda na to, że lubię. Historia musi mieć przesłanie, myśl wiodącą oraz punkty zaczepienia do szerszej refleksji. Czytanie dla samego czytania, jak również tworzenie dla samego tworzenia, nie ma dla mnie większego sensu.

W książce pojawiają się pytania o życie, umieranie i walkę o zdrowie psychiczne. Czy traktuje Pan Dysocjację jako formę rozmowy z czytelnikiem na te tematy?

Może tak właśnie jest. Tematy niby uniwersalne, a mimo to tak rzadko poruszane. Dziś życie pędzi bardzo szybko i mało kto zastanawia się nad tym, dokąd tak naprawdę podąża. Żyjemy chwilą, tracąc w ten sposób z pola widzenia obraz naszego życia i to, co w nim najważniejsze.

Po lekturze zostaje się z różnymi pytaniami, samych odpowiedzi jest zdecydowanie mniej. Czy właśnie taki stan po daje czytelnikowi najwięcej?

Nie lubię stawiać jednoznacznych tez. Wolę pytania otwarte, prowadzące do dalszej dyskusji. Nie uważam też, że świat jest czarno-biały. Jest w nim mnóstwo szarości i przestrzeni dla każdego z nas. Jesteśmy obdarowani wolnością myślenia i każdy powinien interpretować pochłaniane treści na własny sposób. W moim pisaniu zawsze pozostawiam margines dla osobistych przemyśleń i odpowiedzi.

To druga książka w Pańskim dorobku. Czego możemy spodziewać się dalej? Jakie są Pańskie plany literackie?

Życie cały czas mnie zaskakuje. Jeszcze kilka lat temu nie myślałem o pisaniu. W tym roku zaplanowana jest kolejna płyta zespołu Boguslaw Balcerak’s Crylord. Napisałem do niej teksty piosenek. To będzie już czwarta płyta w moim dorobku jako tekściarza. Poza tym mam kolejną historię do opowiedzenia i następna książka jest już w drodze. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Książkę Dysocjacja kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.