„Modrzewiowa aleja" to spełnienie moich marzeń. Wywiad z Aleksandrą Brodą

Data: 2026-02-13 09:27:09 Autor: Danuta Awolusi
udostępnij Tweet
Okładka publicystyki dla „Modrzewiowa aleja

– Od momentu, kiedy jako dziecko przeczytałam Harry’ego Pottera, marzyłam o tym, aby napisać i wydać własną książkę – mówi Aleksandra Broda, autorka powieści Modrzewiowa aleja. W rozmowie autorka opowiada o tęsknocie za domem, sile kobiecych bohaterek i o tym, że przeżycia nie tyle nas definiują, ile kształtują.

Zacznijmy od Barbary – rysuje ją Pani jako osobę bardzo zdecydowaną, zadziorną i bezkompromisową. Czy takie są cechy prawniczki, która chce przetrwać w tym trudnym świecie?

Na pewno tak stereotypowo się utarło, jednak nie wydaje mi się, aby w rzeczywistości były to częste cechy prawniczki. Zdecydowanie, zadziorność i bezkompromisowość to cechy, które są charakterystyczne dla Barbary po prostu jako postaci. Od kiedy pojawiła się w mojej głowie, była zadziorna i bardzo zdecydowana. Podczas lat studiów, aplikacji i pracy zetknęłam się jednak z wieloma prawdziwymi prawniczkami i ani jedna z nich nie była podobna do Barbary. Uważam, że my, prawniczki, jesteśmy osobami otwartymi, serdecznymi, empatycznymi i skorymi do pomocy. Myślę, że cechy Barbary zdecydowanie pomagają przetrwać w trudnym świecie, czy jednak warto budować wokół siebie mur i skrywać się za fasadą zadziorności?

W książce padają takie słowa odnośnie do Barbary: Po raz kolejny zadała sobie pytanie, kiedy to się stało, że jest, jaka jest. Przeżycia nas definiują? Czy za bardzo bierzemy pewne rzeczy do siebie?

Myślę, że przeżycia mają ogromny wpływ na to, jakimi ludźmi jesteśmy. Przeżycia zmieniają nas i wystawiają na próbę nasze wartości. Tak, jak stwierdziła Wisława Szymborska: Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Uważam, że przeżycia nie tyle nas definiują, ile kształtują. Barbara w pewnym momencie zdaje sobie sprawę z tego, że mur, który wzniosła wokół siebie, ukrył jej prawdziwe cechy, między innymi wrażliwość. Barbara miała jednak swoje powody, aby zachowywać się w ten sposób. Wcześniejsze przeżycia, które miała jeszcze przed rozpoczęciem akcji Modrzewiowej alei, ukształtowały ją jako osobę chłodną i arogancką. W trakcie lektury jednak poznajemy jej prawdziwe oblicze i choć pozostaje zadziorna, odkrywa w sobie także wielkie pokłady wrażliwości oraz potrzebę miłości.

Właśnie: Pani także jest prawniczką. Jak te doświadczenia wpłynęły na kształtowanie postaci Barbary? Mówi się, że w debiutach autorzy zawsze dodają trochę siebie…

Życie prawnika to moja codzienność, więc wybór zawodu dla Barbary był oczywisty. Generalnie cała postać Barbary pojawiła się w mojej wyobraźni w zasadzie w jednej chwili. Stworzenie jej było bardzo intuicyjne. Jeśli chodzi o charakter Barbary, jest ona moim całkowitym przeciwieństwem. Może poza tą wrażliwą częścią Barbary, którą odkrywamy w miarę poznawania Modrzewiowej alei. Barbara jest do mnie podobna raczej z wyglądu i gustu – ja też jestem brunetką i lubię czarny oraz biały, często ubieram się w te kolory. Bardziej podobna z charakteru jest do mnie Wanda, którą znamy z początku opowieści – spokojna, może trochę wycofana. Wanda w miarę biegu wydarzeń staje się coraz twardsza, hartują ją trudności, które musi pokonać. Myślę, że swoimi cechami obdarzyłam w jakimś sensie większość bohaterów i niemal w każdym można znaleźć część mnie. Poza Jurgenem Klossem, oczywiście.

Wanda to także dziewczyna, w której rodzice pokładali wielkie nadzieje?

Wanda jest bohaterką, w której ojciec pokłada wielkie nadzieje. Marzy o godnym życiu swojej córki. Na początku chciał, żeby dostała posadę we dworze, Wanda marzy jednak o byciu nauczycielką. Gdy pojawia się szansa, aby Wanda mogła się dalej kształcić, Stanisław nie waha się ani chwili. Los córki jest dla niego najważniejszy. Wanda jest całym jego światem. Oczywiście, Stanisław nawet nie przypuszcza, co przydarzy się jego córce. Nie jest też zadowolony z uczucia, które pojawia się między Wandą a Michałem.

Między Barbarą a Piotrem aż iskrzy. Droczą się ze sobą w myśl zasady: kto się czubi, ten się lubi. Czy Barbara tylko w taki sposób potrafi stopniowo oswajać się z kimś, kto jej się podoba?

Może się wydawać, że Barbara ma serce z kamienia. W miarę rozwijania się akcji powieści dostrzegamy jednak powody, które nią kierują. Trudno jest jej komuś zaufać, dlatego zamyka się na miłość. Choć Piotr od początku wpadł jej w oko, nie dopuszcza do siebie tej myśli. Zachowuje się również w taki sposób, jakby chciała zrazić do siebie Piotra. Trafiła jednak na równego sobie przeciwnika, bo Piotr nie zamierza jej ustąpić i wytrwale przedziera się przez mur, który Barbara wokół siebie postawiła. Dla Barbary to zupełnie nowa sytuacja i wielokrotnie jest zaskoczona zachowaniem Piotra. Gdyby nie jego upór, ta znajomość pewnie nie miałaby dalszego ciągu.

Początek wojny. Wanda i Michał zakochują się w sobie, ale los ich rozdziela. Nagle pojawia się Jurgen Kloss. To dla niej największe nieszczęście?

Zdecydowanie Jurgen Kloss stanowi dla Wandy największe nieszczęście. Jest przyczyną niemal wszystkich jej problemów. To przez działania, które sprowokował, Wanda postanawia opuścić Łaziska i udać się do pogrążonej w wojnie Warszawy. Jurgen Kloss krzywdzi Wandę, czym rani również Michała. Jurgen Kloss jest pozbawioną empatii postacią, czarnym charakterem. Odpowiada za wiele nieszczęść, które wydarzyły się w powieści.

Wojna mocno doświadczyła Wandę… Ale jednak nie poddała się nigdy, mimo wszystkich krzywd, jakich doświadczyła?

Wanda odkrywa w sobie siłę. Trudne przeżycia sprawiają, że stawia czoła przeciwnościom losu. Wojna to dla Wandy niezwykle ciężki czas, jednak robi wszystko, aby ona i jej najbliżsi mogli ją przetrwać.

Pani powieść opowiada między innymi o tym, że w czasie wojny nie istnieją historie romantyczne, bo każda naznaczona jest bólem i stratą. Czy to pozostaje aktualne również dzisiaj?

Wydaje mi się, że historie romantyczne istnieją zawsze, niezależnie od okoliczności. Na pewno wojna naznacza je bólem i stratą, wierzę jednak, że miłość potrafi przetrwać bardzo wiele.

To Pani debiut literacki, a poprzeczka od razu wisi wysoko. Czy pisanie powieści historycznej dało Pani wiele satysfakcji?

Praca nad Modrzewiową aleją dała mi ogromną satysfakcję. Od momentu, kiedy jako dziecko przeczytałam Harry’ego Pottera, marzyłam o tym, aby napisać i wydać własną książkę. Przez wiele lat wydawało mi się to nieosiągalne. Nie znałam nikogo, kto napisałby książkę. Wydawało mi się to bardzo abstrakcyjne i niemożliwe do wykonania. Pisanie jednak od najmłodszych lat było w moim życiu, już od wczesnych lat szkoły podstawowej pisałam pamiętniki, potem przyszedł czas na opowiadania na lekcjach języka polskiego. Pisanie zostało ze mną przez wszystkie kolejne lata, a ja nadal nie wyzbyłam się marzeń o swojej książce. Tuż przed tym, kiedy zaczęłam pisać Modrzewiową aleję, w mojej głowie pojawił się obraz dziewczynki idącej z ojcem aleją. Jednocześnie był to czas, kiedy bardzo tęskniłam za rodzinnymi stronami. Wydaje mi się, że ta tęsknota za domem rezonuje w Modrzewiowej alei. Chciałam też stworzyć powieść o miłości, a przy okazji chciałam również umieścić w książce wątek współczesny. Modrzewiowa aleja to spełnienie moich marzeń, a dodatkowe tło historyczne i możliwość poszerzenia swojej wiedzy dały mi wiele radości.

Proszę opowiedzieć nieco więcej o modrzewiowej alei oraz dworku w Łaziskach, bo to przecież miejsca dobrze Pani znane!

Modrzewiowa aleja prowadzi do dworku w Łaziskach, który przed wojną należał do rodziny Boskich. Bogdanowiczowie to postaci fikcyjne, o czym często wspominałam na swoich profilach w mediach społecznościowych i w posłowiu do powieści. Zależy mi na tym, aby przetrwała pamięć o rzeczywistych właścicielach dworku. Nie chciałabym, żeby utarło się w świadomości, jakoby dworek należał do Bogdanowiczów. Ostatnimi właścicielami dworku byli Anna i Kazimierz Boscy. Po II wojnie światowej majątek Boskich spotkał ten sam los, co wiele innych majątków ziemskich. W dworku przez wiele lat funkcjonowała szkoła, do której chodziły moje obie babcie, dziadek oraz mama, która przez jakiś czas była w niej również nauczycielką języka polskiego. Modrzewiowa aleja i dworek fascynowały mnie od najmłodszych lat, kiedy przyjeżdżałam do dziadków na wakacje do Łazisk. Zawsze, przejeżdżając obok modrzewiowej alei, starałam się dopatrzyć na jej końcu dworek. Robię to do dzisiaj, ilekroć jestem w okolicy! Teraz może robię to nawet częściej niż w przeszłości. Z biegiem czasu ta fascynacja pogłębiała się, zaczęłam szukać informacji o majątku i jego właścicielach, chętnie słuchałam wspomnień z tym związanych. Chciałam pokazać w Modrzewiowej alei między innymi to, jak ważne są nasze korzenie i miłość do rodzinnych stron.

Jakie są Pani dalsze plany literackie?              

Przede wszystkim chciałabym się dalej rozwijać w tym kierunku. Drugi tom Modrzewiowej alei jest już w przygotowaniu, a ja obecnie pracuję nad trzecią częścią.    

Książkę Modrzewiowa aleja kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.