Zawsze jest czas na to, aby zacząć od nowa. Wywiad z Joanną Kruszewską

Data: 2026-06-18 12:28:43 Autor: Danuta Awolusi
udostępnij Tweet
Okładka publicystyki dla Zawsze jest czas na to, aby zacząć od nowa. Wywiad z Joanną Kruszewską z kategorii Wywiad

Czy po trudnych doświadczeniach można zacząć wszystko od nowa? Joanna Kruszewska, autorka książki To, czego chcę, nie ma wątpliwości, że tak. W wywiadzie opowiada o bohaterce, która odzyskuje sprawczość, o pozorach, które często mylą, oraz o tym, że chaos często tworzy po prostu nowe możliwości.

Marzena po rozwodzie daje sobie czas, jeżeli chodzi o nowe relacje. Najpierw buduje własną przestrzeń, firmę, dom i poczucie bezpieczeństwa. Zastanawiam się, czy według Pani człowiek może stworzyć szczęśliwy związek dopiero wtedy, gdy nauczy się dobrze żyć sam ze sobą?

Ilu ludzi, tyle będzie odpowiedzi na to pytanie (śmiech). Ile związków, jak ułożonych, na jakich zasadach. Wydawać by się mogło, że tak jest, że dopiero, gdy uda nam się posprzątać bałagan we własnej głowie, możemy wejść w relację z kimś, bez obawy wnoszenia w nowy związek własnych obciążeń. Bywa też jednak i tak, że właśnie dzięki pomocy drugiej osoby o wiele łatwiej jest nam uporać się z bagażem doświadczeń, nauczyć się żyć z samym sobą. Żeby było jasne, nie wspominam tu o sytuacji życia pod czyjeś dyktando, postępowania według wytycznych drugiej osoby ani bezkrytycznego słuchania jej zaleceń. Mówię raczej o spokoju, o zyskaniu poczucia stabilizacji, dzielenia odpowiedzialności. Także o tym, że ktoś jest w stanie zapewnić nam wystarczająco dużą przestrzeń do odnalezienia dwóch dróg – zarówno do siebie, jak i do najbliższego człowieka.

Co było dla Pani najważniejsze podczas tworzenia postaci Marzeny? Pokazanie siły, niezależności czy może procesu gojenia ran, który często trwa znacznie dłużej, niż chcielibyśmy przyznać?

Często mówię, że bohaterowie moich powieści stają się w pewnym momencie wyjątkowo niesubordynowani (śmiech), zaczynają żyć własnym życiem. Marzena w planach przeze mnie zakładanych miała być tą słabszą siostrą. Tą, która potrzebuje pomocy, która bez drugiego człowieka nie da sobie rady, która bez pokierowania nie ma szans trafić we właściwe miejsce. Założeniom się jednak sprytnie wymknęła, pozostając taką osobą jedynie w oczach matki. Słabą, niepewną, łatwą do zmanipulowania. Tymczasem, kartka po kartce, Marzena zyskiwała coraz więcej siły, odwagi, potrafiła kierować się nagłym impulsem, zaczęła próbować wielu rzeczy naraz – zupełnie, jakby to, co przez lata dusiła w sobie, na co sobie nie mogła pozwolić, teraz chciała zrekompensować jak najszybciej. I chociaż planowałam ukazać ją jako osobę długo dochodzącą do siebie, zmagającą się z przeszłością, to chyba jednak sama się pokazała jako ktoś, kto wbrew przeciwnościom znajduje w sobie siłę i niezależność.

Maciej jest bezdomnym lekarzem, co na pewno zaskakuje. Skąd pomysł na bohatera, który zmusza czytelnika do zadania sobie pytania, jak niewiele czasem wiemy o drugim człowieku?

Nie oceniam ludzi po pozorach. I chociaż powszechnie wiadomo, że pierwsze wrażenie robi robotę, mam w sobie coś takiego, że zaczynam rozkładać czyjeś zachowanie na czynniki pierwsze. Dlaczego tak, a nie inaczej. Co mogło spowodować taką, a nie inną reakcję. Czy cecha charakteru, czy może życiowe doświadczenie? Z biegiem lat okazuje się, że owszem, charakter warunkuje dużo, ale bagaż, który każdy z nas dźwiga – mniejszy, większy – wpływa przecież na to, jacy jesteśmy, od czego się odcinamy, jakie wartości zaczynają mieć znaczenie, jak możemy być odbierani przez innych. W moich powieściach staram się ukazać wielowymiarowość postaci, to, jak na skutek różnorodnych wydarzeń zmienia się ich zachowanie, sposób życia. W myśl zasady, że nic nie jest takie, jak nam się wydaje (śmiech).

Marzena spotyka dwóch bardzo różnych mężczyzn. Karol symbolizuje pewien rodzaj marzenia o innym życiu. Maciej wnosi do jej codzienności coś zupełnie nieoczekiwanego. Czy interesował Panią bardziej wybór między konkretnymi osobami, czy raczej pytanie o to, jak rozpoznać własne potrzeby?

Zdecydowanie własne potrzeby. Karol stanowił element przeszłości, przyjazne wsparcie, które Marzena odnajdywała na różnych etapach swojego życia. Ale ona przechodzi zmianę, jej potrzeby są już zdecydowanie inne – tej niegdysiejszej, niepewnej, uzależnionej od kogoś Marzeny po prostu już nie ma. Karol natomiast uparcie dążył do tego, by zamknąć ją w poprzednich schematach, wyłączając – oczywiście – znęcanie się psychiczne, ale najchętniej widziałby ją jako dodatek do swojego życia. Niekoniecznie stanowiący o sobie, zaopiekowany, opływający we wszelkie dostatki, ale raczej bierny. Marzena tej bierności już nie mogła zaakceptować, zaczęła żyć sama dla siebie, poszukując wyzwań, realizując się w pracy, w zupełnie nowych dla niej doświadczeniach. Pomijając jednak wszystkie racjonalne aspekty naszych wyborów, pojawia się coś o wiele bardziej determinującego zachowania – uczucie.

W książce pojawia się bezdomność, alkoholizm, emocjonalna przemoc i toksyczne relacje rodzinne. To problemy, które często pozostają niewidoczne dla otoczenia. Dlaczego właśnie te tematy uznała Pani za ważne dla tej historii?

Właśnie dlatego, że wiele z nich pozostaje niewidocznych. Kiedyś panowało przekonanie, że tego, co w domu, nie wynosimy na zewnątrz, że powinno pozostać zamknięte w czterech ścianach rodzinnego domu. Częściowo się to zmienia – a może zmieniało – dotarła do nas bowiem przecudna i przekoloryzowana rzeczywistość social mediów, gdzie problemów raczej nie widać. Nie chcemy ich widzieć, przesuwamy palcem po zdjęciach, wzdychając sobie po cichu, że ci to mają życie. Wszystko piękne, jak z bajki. I znowu wkraczają pozory, bo przecież rzadko zadajemy sobie pytanie, co rzeczywiście kryje się pod uśmiechami, jak naprawdę wygląda życie, którego zaledwie niewielki fragment widać na sporadycznie wstawianych zdjęciach. A dobrze jest zajrzeć głębiej, bo czasami – tak po prostu – możemy pomóc. Albo sami uzyskać tę pomoc.

Marzena przez długi czas żyła w cieniu trudnych doświadczeń. Czy – według Pani – człowiek naprawdę zostawia przeszłość za sobą, czy raczej uczy się z nią funkcjonować?

Z jednej strony nie ma już tamtego człowieka. Został w przeszłości właśnie. Nie ma też ludzi, którzy zrobili mu jakąkolwiek krzywdę. Albo odmeldowali się, albo zmienili – scenariuszy ich nieobecności może być wiele. Niemniej zostały szczątki uczuć, zdeptanych przez kogoś, a wtedy przecież ważnych. Został żal, z którym można nauczyć się żyć, ale można też się go na różne sposoby pozbyć. Nie da się chyba odciąć od przeszłości, ale łatwiej jest się z nią pogodzić. Nie wracać, nie rozgrzebywać dawnych ran, bądź nie tkwić w niegdysiejszych sukcesach, ale po nich spacerować do przodu. Ktoś kiedyś powiedział, że tu właśnie Bóg dał nam oczy. Nie z tyłu głowy – więc patrzmy przed siebie.

Marzena stopniowo wraca do bliskich i nadrabia stracony czas. Czy rodzinę postrzega Pani jako miejsce, do którego zawsze można wrócić, czy raczej jako relację, którą trzeba nieustannie budować?

Jedno nie wyklucza drugiego (śmiech). Każdą relację trzeba budować – nieustannie, niezależnie od tego, czy została nam przypisana przez pokrewieństwo, czy dzięki toczącym się tak, a nie inaczej kolejom losu. I w tym budowaniu najważniejsze jest poczucie, że mamy na to ochotę, że ten związek jest tego absolutnie wart, że nie odziera nas z niczego i daje tyle, ile my wkładamy wysiłku…To znaczy – nie, nie wysiłku, taka prawdziwa, dobra relacja i jej budowanie sprawia nam samym radość. Nie wymaga od nas wysiłku. Sięgamy po telefon, żeby zadzwonić, niezależnie od nastroju, siadamy na długie minuty, żeby wysmarować szczegółową wiadomość, czy – wreszcie – po spotkaniu przez dłuższy czas po twarzy błąka się uśmiech, a nas przepełnia absolutne przekonanie, że nie jesteśmy na tym świecie sami.

W życiu Marzeny pojawia się spokój, o który długo walczyła. Paradoksalnie, właśnie wtedy zaczynają dziać się rzeczy, które burzą nowy porządek. Czy człowiek bardziej boi się chaosu, czy może utraty bezpieczeństwa, które udało mu się z takim trudem zbudować?

Chaos równa się utracie bezpieczeństwa, poczucia, które daje pewność, że wszystko idzie w należytym, wytyczonym kierunku. Chaos zaczyna wprowadzać nieprzewidywalność. I chociaż w gruncie rzeczy wszystko sprowadza się do tego właśnie, do nieprzewidywalności – bo trudno przecież pozostać obojętnym na przekonanie, że aby rozśmieszyć Boga, wystarczy mu opowiedzieć o swoich planach – to lubimy dawać samym sobie złudne przekonanie, że nad wszystkim panujemy. Że wszystko – albo przynajmniej potężna większość spraw – znajduje się pod naszą kontrolą. Tymczasem życie pisze nieprzewidywalne scenariusze i to, co w jednej chwili stanowiło oazę spokoju, w następnej może stać się utrapieniem. To, co budziło grozę, staje się największym sprzymierzeńcem. I tak dalej, i tak dalej;). W przypadku Marzeny chaos stworzył po prostu nowe możliwości, a ja jedynie chcę wierzyć, że tak jak w życiu, były to dobre możliwości, które ona należycie wykorzystała.

Czy, pisząc tę powieść, częściej myślała Pani o drugich szansach, czy o odwadze, która jest potrzebna, by z tych drugich szans skorzystać?

Czasami odwaga rzeczywiście jest potrzebna, innym razem nie ma się wyjścia i trzeba skorzystać z tych drugich szans. Ale, ogólnie – tak, na pewno dużo było przemyśleń o drugich szansach (śmiech).

W książce powraca pytanie o ocenianie ludzi na podstawie pozorów. Dlaczego tak trudno przychodzi nam dostrzec historię człowieka, zanim wydamy o nim osąd?

A tak, o tym już się rozpisałam kilka linijek wyżej. Ale dodam tylko, że często po prostu nam się nie chce. Nie chce nam się wkładać wysiłku w poznanie historii drugiego człowieka. Po co? Bo przecież to dodatkowy bagaż, bo po co niepotrzebne czyjeś troski brać na bary, a może lepiej przejść obok tego, nie wnikając za bardzo w istotę rzeczy – wszak każdy ma własne życie, które powinien przejść sam. Powodów jest wiele, z doświadczenia powiem tylko, że jednak czasami warto. Życie uczy. Nie tylko przez własne doświadczenia, ale też przez innych ludzi.

Czyli, Pani zdaniem, zawsze jest czas na to, aby zacząć od nowa?

Zawsze (śmiech).

Książkę To, czego chcę kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.