- Tęsknię za minionymi czasami. Wywiad z Moniką Rzepielą

Autor: Sławomir Krempa
Okładka publicystyki dla - Tęsknię za minionymi czasami. Wywiad z Moniką Rzepielą z kategorii Brak kategorii

– Sagę Polską tworzę, by wydobyć z „mroków niepamięci” dawne tradycje i zwyczaje, przybliżyć je współczesnemu odbiorcy i zainteresować go nimi. Chcę, by czytelnicy podzielali moją pasję, czyli zamiłowanie do kultury staropolskiej, która była niezwykle złożona i bogata. Warto wiedzieć, jak wyglądało życie codzienne naszych praprapradziadków i prapraprababek. W szkole, niestety, niewiele uczą nas na ten temat – mówi Monika Rzepiela.

Uważa Pani, że dawniej było lepiej?

Dawniej było przede wszystkim inaczej. Odmiennie niż dzisiaj doświadczało się upływu czasu, inaczej wyglądały relacje damsko-męskie, inna była struktura rodziny. Ogromną rolę odgrywały kultywowane z pokolenia na pokolenie obyczaje. Dziś wiele z nich uległo już zapomnieniu, nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele. Dlatego powstała Saga Polska: by wydobyć z „mroków niepamięci” dawne tradycje i zwyczaje, przybliżyć je współczesnemu odbiorcy i zainteresować go nimi. Chciałam, by czytelnicy podzielali moją pasję, czyli zamiłowanie do kultury staropolskiej, która była niezwykle złożona i bogata. Warto wiedzieć, jak wyglądało życie codzienne naszych praprapradziadków i prapraprababek. W szkole, niestety, niewiele uczą nas na ten temat.

Tęskni Pani trochę za przeszłością?

Tak, coś w tym jest, odczuwam tęsknotę za minionymi czasami. Może miały na to wpływ opowieści moich Zabużańskich Dziadków (oboje już nie żyją) o tym, jak wyglądało życie ich rodzin na Wołyniu, z którego uciekli przed rzezią w 1943 roku. Dziadek nieraz opowiadał o swym szlacheckim rodowodzie, a ja słuchałam z wielkim zainteresowaniem. Nawiasem mówiąc, nakreśliłam sylwetkę Karola Jabłońskiego i Marcjanny z Danguszków Jabłońskiej z Dworu w Czartorowiczach, wzorując się na postaciach dziadków.

Właśnie – porozmawiajmy o dawnych rodzinach. Takich, jakie opisuje Pani w swoich książkach...

W epoce staropolskiej dominowały wielopokoleniowe rodziny, których głową był ojciec. To on decydował o życiu swych dzieci. Niejednokrotnie zdarzało się, że wybierał dla nich małżonków. Panna na wydaniu musiała zaakceptować kandydata na męża, którego znalazł jej ojciec. Synowie również często nie mogli poślubić wybranki serca, chociaż oni mieli szersze pole manewru. Przed ślubem nieraz spisywano intercyzę i było na porządku dziennym, że ważniejszy od uczuć okazywał się posag, dziedzictwo albo koligacje rodzinne. Co ciekawe, jeśli szlachcianka poślubiała np. chłopa, rzemieślnika lub innego stojącego od niej niżej na drabinie społecznej mężczyznę, traciła tym samym wszystkie swoje prawa osobiste i majątkowe. Natomiast szlachcic, poślubiając chłopkę (co zdarzało się niezmiernie rzadko), „podnosił” ją do swego stanu, dzięki czemu taka kobieta była nobilitowana. Oczywiście najlepiej było, jeśli oboje narzeczeni należeli do tego samego stanu i byli równi pod względem majątkowym. Jeszcze lepiej, jeśli przy tym łączyły ich więzy pokrewieństwa. Małżeństwa między kuzynami zdarzały się bardzo często. O tych obyczajach pisałam w mojej debiutanckiej powieści Dwór w Czartorowiczach.

Takiej miejscowości nie ma na GoogleMaps…

Miejscowości Czartorowicze nie można znaleźć w Internecie, ponieważ jest to nazwa przeze mnie wymyślona. Potrzebowałam dobrej nazwy dla dworu, o którym zamierzałam pisać. Musiała ona być intrygująca, łatwa do zapamiętania i jednocześnie przywodząca na myśl stare czasy. Chciałam, by w jakiś sposób przypominała Mickiewiczowskie Tuhanowicze. Długo się nad tym zastanawiałam, bo nic ciekawego nie przychodziło mi do głowy. Pewnego dnia bibliotekarka w mojej rodzinnej miejscowości na Zamojszczyźnie opowiedziała mi, że w pobliżu granicy z Ukrainą jakiś literat nabył posiadłość, którą nazwał Czartorią. Błyskawicznie skojarzyłam Tuhanowicze z Czartorią i wyszły z tego Czartorowicze. Wiedziałam, że to właściwa nazwa, dokładnie taka, jakiej pragnęłam.

Fikcyjne Czartorowicze leżą jednak na prawdziwym Podolu...

Po pierwsze dlatego, że Kresy zawsze wspominamy z sentymentem. Po drugie: bo moi Dziadkowie pochodzili z Wołynia, czyli z obszaru, który sąsiaduje z Podolem. Po trzecie: bo to bardzo intrygujące. No i dlatego, że na tamtym terenie najdłużej przetrwały szlacheckie tradycje, które nawet w XIX wieku były wciąż bardzo żywe.

Przeniesienie się tak daleko w czasie i przestrzeni wymagało chyba dość dużego researchu?

Oczywiście. XIX wiek dla współczesnego Czytelnika to już bardzo odległe czasy i by w sposób wiarygodny opisać życie w tamtej epoce, musiałam przybliżyć sobie bardzo rozległą literaturę przedmiotu. W Sadze Polskiej interesuje mnie przede wszystkim codzienność polskiej rodziny na przestrzeni wieków i obyczaje, które ją kształtują. To moja wielka pasja, którą chcę się dzielić z innymi.

Jak dużo losy rodziny, które Pani opisała, mają wspólnego z rzeczywistością?

Rodziny Jabłońskich, Sasickich i Świergiełłów są przeze mnie wymyślone, ale ich losy są bardzo typowe dla tamtych czasów. Inspiracją do napisania książki było natomiast pierwsze zdanie z Nocy i dni Marii Dąbrowskiej: Dawnymi czasy Niechcicowie żyli mniej więcej tak, jak żyją wszyscy po dworach na wsi. To ogólnikowe zdanie rozbudziło moją wyobraźnię do tego stopnia, że postanowiłam opisać codzienność innych rodzin w owych dawnych czasach. Nawiasem mówiąc, ten cytat uczyniłam mottem mojej powieści.

Dwór w Czartorowiczach opisywał końcówkę XIX wieku. W Słowiańskim siedlisku dokonuje Pani potężnego przeskoku czasowego – do początków Państwa Polskiego. 

Tak, to rzeczywiście ogromny przeskok czasowy i może to zdziwić Czytelnika. Ja jednak wierzę, że to zdziwienie może być źródłem dużego zainteresowania. Przypomnę tutaj, że w Sadze Polskiej piszę o polskich rodzinach na przestrzeni wieków. Zaczęłam od XIX wieku, bo kilka lat temu interesowały mnie właśnie te czasy, ponadto chciałam napisać powieść, której akcja rozgrywałaby się we dworze.

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - gosiaczek
gosiaczek
Dodany: 2018-10-30 11:57:15
0 +-

Fakt, aktualnie czasy nie są najlepsze.

Avatar użytkownika - Joannate
Joannate
Dodany: 2018-07-27 09:06:38
0 +-

Pierwsza część "Sagi" świetna, czekam na kolejną. Gratuluję pomysłu! 

Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Dodany: 2018-07-17 12:47:08
0 +-

Chciałabym się przenieść w czasie. Dobre "wyśrodkowanie" języka, ciekawi mnie jak to wyszło w praktyce i jak się czyta.

Avatar użytkownika - monikap
monikap
Dodany: 2018-07-17 09:16:35
0 +-

Brzmi ciekawie.

Avatar użytkownika - violabu
violabu
Dodany: 2018-07-17 09:01:58
Edytowany: 2018-07-17 23:23:42
0 +-

Zaciekawiła mnie autorka swoimi książkami. Od razu będę szukać najlepszej promocji na nie.

Warto przeczytać

Reklamy