Recenzja książki: Byłam sekretarką Rumkowskiego. Dzienniki Etki Daum

Recenzuje: mrowka

Nie mam pojęcia, jak zacząć tę recenzję. Jest kilka punktów, które wymagają natychmiastowego rozwinięcia, kilka informacji, bez których tom „Byłam sekretarką Rumkowskiego” nie zostanie należycie przedstawiony. Ponadto wrażeń po lekturze również nie można przemilczeć: nachalnie pchają się kolejne skojarzenia, nie pozwalają o tej książce zapomnieć. Pewne jest, że to pozycja co najmniej interesująca – tyle że takie sformułowanie będzie w tym przypadku bolesnym i niepełnym banałem.

 

Wbrew podtytułowi („Dzienniki Etki Daum”) i pierwszoosobowemu wyznaniu („Byłam sekretarką Rumkowskiego”) nie mamy do czynienia z rzeczywistym dokumentem. Autorka (czy – współautorka) tomu przedstawia historię jego powstania: podczas jednej z podróży służbowych poznała mężczyznę, którego matka była sekretarką Chaima Rumkowskiego. Chaim Rumkowski to z kolei przełożony Judenratu w getcie łódzkim, przez kilka lat zarządzał społecznością, niemal od zera zbudował wojenną atrapę państwa. Pierwszy raz światło dzienne ujrzała relacja osoby z najbliższego otoczenia tej zagadkowej i kontrowersyjnej postaci-legendy. Relacja przefiltrowana i poddana procesom nadania literackości, podwójnie odtwarzana – i tu mieści się jednocześnie cena książki i manewr obniżający jej wartość jako dokumentu. Dziennik to w tym wypadku forma naddana, sztuczna. Etka Daum, pracując dla Rumkowskiego, prowadziła dzienne zapiski. Notowała własne przemyślenia i uwagi, zapisywała wszystko to, co chce ze swojej młodości utrwalić dziewczyna. A przy tym świadoma, że uczestniczy w wydarzeniach niezwykłych, starała się i je zachować dla potomności. Ale w odróżnieniu od pamiątek, skrzętnie ukrywany dziennik – księga życia Etki – nie zachował się. W latach 90. namawiana przez bliskich kobieta (wciąż powracająca pamięcią do utraconych zapisków) jeszcze raz odbyła mentalną podróż do przeszłości i spisała swe wspomnienia. Ten pamiętnik miał dzięki jej synom ujrzeć światło dzienne. Tu wreszcie zaczyna się rola Elżbiety Cherezińskiej, która wtórnie niejako ułożyła relację w fabularyzowaną dziennikową całość, opatrując wydarzenia datami dziennymi i „oczyszczając” tekst pierwotny. Zagubiony dziennik stał się podstawą wspomnień, te natomiast z powrotem ukształtowano na diariuszową relację. Zatracają się zatem wszelkie charakterystyczne cechy dziennika-dokumentu, daje się zauważyć chłodny obiektywizm, spokój narracji, nie ma typowych dla prawdziwego dziennika błędów i chwytów. Cherezińska nie chce zachowywać pozorów autentyczności, co wychodzi książce na dobre. Kilka razy zaledwie zachowuje się tak, jakby zapomniała o poprzednich wpisach i powtarza wiadomości w nieco innym brzmieniu, z przekonaniem, że padają one pierwszy raz. To informacje drugorzędne, ale rozbieżność w czasie ich rzekomej „premiery” nieco zakłóca odbiór oczyszczonego przecież tekstu – jednym słowem tworzy pewien dysonans, który byłby najzupełniej naturalny w przypadku prawdziwego diariusza, ale w wersji przefiltrowanej staje się trudny do przyjęcia. Dziennik, pamiętnik czy powieść faktu? Zapewne wszystko po trochu, niejednorodna forma opowieści utrudnia zakwalifikowanie książki do odpowiednich literackich przedstawień, to z kolei praktycznie uniemożliwia porównania. Niezależnie jednak od komplikacji genologicznych przynosi „Byłam sekretarką Rumkowskiego” wiele informacji na temat łódzkiego getta.

 

Łódzkie getto zawsze pozostawało w cieniu warszawskiego. Tymczasem Chaim Rumkowski zorganizował je z myślą, by udowodnić Niemcom przydatność Żydów. Od początku podkreślał, że wyzwoleniem dla mieszkańców wydzielonego terenu jest praca. Stworzył państwo pracy, państwo, którego myśl przewodnia niebezpiecznie zbliżała się do napisu „Arbeit macht frei” na obozie w Oświęcimiu – co podkreślił zresztą we wstępie do książki Szewach Weiss. Rumkowski ustawiał aparaturę administracyjną getta pod dyktando Niemców – widać jednak wyraźnie, że miał określoną wizję społeczności, jego plan miał doprowadzić do utworzenia państwa-fabryki, które niewielkim kosztem będzie produkować potrzebne najeźdźcy przedmioty, za cenę darowanego życia. Rumkowski, czego Etka Daum nie mogła zauważyć, zachowywał się jak dyktator. Sam chciał zarządzać gettem, w przemowach przekonywał ludzi do swoich racji, najbardziej lubił fotografować się w otoczeniu dzieci. Pasowałby doskonale do rozwiązań wdrażanych w Polsce już kilka lat po wojnie. Etka Daum ukazywała Rumkowskiego jako tytana pracy, znakomitego organizatora, stratega i dobrego pracodawcę. Zachowuje się jak idealna sekretarka: nie ocenia szefa, nie podważa jego kompetencji i nie kwestionuje decyzji, a także nie stara się go tłumaczyć. Mówi za to o jego emocjach i przeżyciach – i choć zdaniem Weissa powstrzymuje się od komentarzy, daje się z głównej części książki bez problemu wyczytać ciepły stosunek do Rumkowskiego – a obok tego i ogromne współczucie. Portretuje Daum Rumkowskiego w chwilach triumfu, ale też w momentach tragicznych: kiedy szef getta musiał przekonać mieszkańców do „konieczności” wysiedlenia dzieci poniżej dziesiątego roku życia i ludzi starszych – powyżej 65 lat. Mówi o ostatniej drodze Rumkowskiego, ale też o jego przyjaciołach, wrogach i konkurentach do władzy. Nie należy jednak książka do biografii Rumkowskiego, próbuje poszerzyć czy uzupełnić jednoznacznie negatywny wizerunek przewodniczącego Judenratu łódzkiego getta.

 

Obok portretu Rumkowskiego zajmuje się Etka Daum przedstawianiem życia w getcie. Nie szokuje okrucieństwem, stara się stonować rzeczywistość, nacisk kładzie raczej na wolę przetrwania i umiejętność radzenia sobie w ciężkich sytuacjach. Opisuje metody pokonywania głodu (gettową sałatkę) czy brakiem ciepłych ubrań. Nie ukrywa goryczy na widok wystrojonych i umalowanych uwodzicielek, nie chce zrozumieć egoistycznych postaw niektórych koleżanek. W ogóle dwudziestoparoletnia Etka jest bardzo naiwna, idealizuje świat i przynajmniej na początku do okupacyjnej rzeczywistości przykłada przedwojenną miarę. Przedstawia też swoją pracę, walkę o zaopatrzenie, próby ratowania bliskich, codzienną troskę o mamę i siostrę, a z czasem też i o Izia, narzeczonego.

 

Obok typowo wojennych obrazków pojawia się zatem subtelnie zarysowany wątek miłosny – śledzimy całą historię, od poznania z Iziem, przez pierwsze fascynacje i nieśmiałe rozmowy, skrywane pocałunki – po zaręczyny i obietnicę ślubu po wojnie. Wykazuje się Etka dużym racjonalizmem – rodziny narzeczonych jak i oni sami odkładają szczęście małżeńskie na przyszłość, chociaż nie mają gwarancji, że przeżyją. Etka Daum odmalowuje uczucia młodej dziewczyny – od całkowitego zaufania po nieskrywaną zazdrość o siostrę. „Dziennikowi” zwierza się z rzeczy, o których wstydziłaby się rozmawiać z mamą i siostrą.

 

Ostatnią część książki stanowi jeszcze dodany i oczyszczony przez Cherezińską pamiętnik z czasów po getcie, z pobytu w Ravensbruck, aż po połączenie z ukochanym. Pod koniec tomu pojawiają się też zdjęcia z getta. Urzekła mnie oprawa graficzna książki: tłem kolejnych stron są mocno sfatygowane, przybrudzone i zniszczone kartki z zeszytu w kratkę, ten pomysł doskonale pasuje do konwencji dziennika z czasów wojny.

 

Etka prowadzi narrację wręcz sucho i obiektywnie. Z rzadka zdarzają się jej chwile, w których wzrusza czytelników (tym mocniej one wybrzmiewają). Sekretarka Rumkowskiego chce być profesjonalna – co uwidacznia się w stylistycznej ascezie. Daumówny sposób na wojnę oznacza rejestrację faktów i podejmowanych przez siebie prób przetrwania, notowanie plotek – bez dawania im wiary. Rzecz jasna ze względu na ingerencję Cherezińskiej w tekst wspomnieniowy nie można tu mówić o bezpośrednim odbiorze rzeczywistości okupacyjnej – dwa filtry, najpierw czas, potem nowa redakcja, usunąć mogły z tekstu znamiona subiektywizmu.

 

O obszernym tomie „Byłam sekretarką Rumkowskiego” można pisać w nieskończoność. To historia piękna i fascynująca, a przy tym rzucająca nowe światło na żydowską społeczność czasów drugiej wojny światowej. Dane i fakty historyczne przywoływane przez sekretarkę Rumkowskiego równoważą wątki obyczajowe, a brak przerażających scen śmierci pozwala czytelnikom lepiej koncentrować się na śledzeniu codzienności w getcie.

Kup książkę Byłam sekretarką Rumkowskiego. Dzienniki Etki Daum

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Byłam sekretarką Rumkowskiego. Dzienniki Etki Daum
Inne książki autora
Płomienna korona
Elżbieta Cherezińska0
Okładka ksiązki - Płomienna korona

Książę Władysław powrócił z banicji i Kraków odtworzył przed nim swe bramy. Ale Królestwo wciąż jest podzielone, w Starszej Polsce władają książęta Głogowa...

Trzy młode pieśni
Elżbieta Cherezińska0
Okładka ksiązki - Trzy młode pieśni

Norwegia, druga połowa X wieku. Dwaj synowie możnych rodów spotykają się w szeregach młodej drużyny. Przygląda im się siostra jednego z nich. W drodze...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Jowanka i Gang spod Gilotyny
Katarzyna Wasilkowska
Jowanka i Gang spod Gilotyny
Alina. Wnuczka wariatki
Danuta Noszczyńska
Alina. Wnuczka wariatki
Dolina przebudzenia
Anna Olszewska
Dolina przebudzenia
Świąteczna narzeczona
Paulina Kozłowska
Świąteczna narzeczona
Wyśnione szczęście
Kristin Hannah
Wyśnione szczęście
Szczęściarz
Marta Dębowska
 Szczęściarz
Kto szuka, ten znajdzie
Dorota Wójcik ;
Kto szuka, ten znajdzie
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy