Chemia śmierci

Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2011-05-10
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-241-3977-4
Liczba stron: 336

Ocena: 5.18 (73 głosów)

Najlepszy literacki thriller 2006 roku sprzedany w Polsce w ponad 40 000 egzemplarzy.
\r\n\r\nManham. Małe spokojne miasteczko. \"Krajobraz pozbawiony zarówno życia, jak i konkretnych kształtów. Płaskie wrzosowiska i upstrzone kępami drzew mokradła\".\r\nTo tu doktor David Hunter szuka schronienia przed okrutną przeszłością. Sądzi, że przeżył już wszystko to, co najgorszego może przeżyć człowiek. Sądzi, że wie o śmierci wszystko.\r\nAle śmierć, „ów proces alchemii na wspak, w którym złoto życia ulega rozbiciu na cuchnące składniki wyjściowe\", wdziera się do Manham. I to w niewyobrażalnie wynaturzonych formach.\r\nJeszcze nie wiemy, dlaczego wybitny antropolog sądowy doktor Hunter zaszył się tu jako zwykły lekarz. Dlaczego odmawia pomocy policji, skoro potrafi określić czas i sposób dokonania każdej zbrodni.\r\nWiemy tylko, że się boimy. Razem z mieszkańcami Manham czujemy odór wszechobecnej śmierci. Giną młode kobiety, dzieci znajdują makabrycznie okaleczone zwłoki, ktoś podrzuca pod drzwi martwe zwierzęta, ktoś zastawia sidła na ludzi.\r\nSpokojne miasteczko rozsadza strach i nienawiść.\r\nKażdy może być ofiarą...\r\nI każdy może być zwyrodniałym mordercą...

Kup książkę Chemia śmierci

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - monotema
monotema
Przeczytane:2013-02-20, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2013,
Nazwisko Beckett kojarzy się raczej z Godotem niż Davidem Hunterem. Okazuje się jednak, że Simon Beckett raczej nie z tych Beckettów od Godota. To dziennikarz i pisarz brytyjski. Zanim jego gwiazda rozbłysła na firmamencie literatury, zdarzało mu się popełniać nowele i powieści kryminalne, ale prawdziwą popularność zyskał w roku 2006 dzięki powieści Chemia śmierci. Z czasem pojawiły się dalsze książki z Davidem Hunterem w roli głównej.Główny bohater - sławny antropolog sądowy David Hunter po ciężkich przejściach przenosi się z Londynu do małego miasteczka i tam podejmuje praktykę lekarską. Ma nadzieję na spokojne, stabilne życie, ale w miasteczku zaczynają ginąć kobiety. Ich zmasakrowane ciała sieją strach, wzbudzają nieufność do obcych, każą podejrzewać najbliższych. Poproszony przez policję o wsparcie śledztwa swoją wiedzą, Hunter zgadza się, acz  niechętnie. Tragiczny rozwój wypadków każe mu jednak bardziej się zaangażować, wbrew sugestiom policji.Jakie wrażenia z lektury? Przciętne. Już z blurba dowiadujemy się, co nas czeka podczas lektury:Już po trzydziestu sekundach przechodzi Cię dreszcz. Po minucie masz serce w gardle. A kiedy kończysz czytać...Cóż, kiedy miejscami lekturę odbiera się bez nadmiernych emocji. Było wprawdzie momentami strasznie, ale nie aż tak, jak sugeruje wydawca.Atmosfera powieści - gęsta. Dziwne typy, zamknięta społeczność, nieuzasadnione pobicia ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Chemia śmierci

Thriller najwyższej klasy.  Mocny, brutalny, wywołujący w czytelniku skrajne emocje gdyż przeraża i hipnotyzuje jednocześnie.

Już pierwszy akapit przyprawia o gęsią skórkę,  intryguje i zaciekawia.  A dalej jest tylko lepiej:  atmosfera gęstnieje, napięcie rośnie, ludzie się boją a zwyrodnialec szaleje…

Książka wciąga niesamowicie, do tego stopnia, że niezamierzenie stajemy się uczestnikami wydarzeń i wręcz namacalnie odczuwamy przerażenie i bezradność porwanych, strach, frustrację i wzburzenie mieszkańców miasteczka, czujemy odór martwego ciała i słyszymy bzyczenie much… aż skóra cierpnie.

Autor nie bawi się w subtelności i nie szczędzi nam opisów zmasakrowanych ciał czy szczegółów pracy antropologa. Czyni to w sposób niezwykle obrazowy, więc nie wszystkim może to przypaść do gustu ale dla mnie było to atutem gdyż nadawało historii wiarygodności – w końcu to thriller a nie jakieś pitu –pitu.

Walorem książki jest także główny bohater, David Hunter,  którego uwielbiam: błyskotliwy, inteligentny, trochę tajemniczy i mroczny ale niezwykle prawdziwy ze swoimi lękami i traumami z przeszłości.

„Chemia śmierci” zawiera wszystko to co lubię: zamkniętą społeczność, fabułę, która trzyma w napięciu do samego końca, zaskakujące zakończenie, bohatera z klasą oraz niesamowity klimat, który jest namacalny i gęsty że można go nożem kroić. To rasowy thriller najwyższych lotów. Jest brutalnie, okrutnie, makabrycznie, zatrważająco …i odrażająco. Jest znakomicie – kto czytał ten wie :). Polecam dla ludzi o mocnych nerwach.

Link do opinii
Avatar użytkownika - wordila
wordila
Przeczytane:2017-04-10, Ocena: 6, Przeczytałam, 26 książek 2017,
Dobry kryminał,napisany tak jakość przystępnie, nie jak kryminał, ale jak powieść obyczajowa.
Link do opinii
Avatar użytkownika - MarionetkaLiteracka
MarionetkaLiteracka
Przeczytane:2016-05-05, Przeczytałam,

Będąc introwertykiem wciąż patrzącym ponuro na otaczającą mnie rzeczywistość, postanowiłam w końcu sięgnąć po coś, co pozwoli mi zapomnieć o całym bożym świecie. Nie ukrywam, iż odkąd pamiętam, nie potrafiłam zmusić się do przeczytania chociażby kilku stron jakiejkolwiek książki. Można by rzec, iż momentem przełomowym była szkolna wigilia 2012r., kiedy to do moich rąk trafił egzemplarz „Chemii Śmierci”.

Już sam początek zwrócił szczególnie moją uwagę, gdyż od dawna interesuję się medycyną sądową: „Ciało ludzkie zaczyna się rozkładać cztery minuty po śmierci. Coś co kiedyś było siedliskiem życia, przechodzi teraz ostatnią metamorfozę.” Książka zawiera bardzo dużo brutalnych opisów. Na niektóre z nich człowiek może reagować dosyć gwałtownie, dlatego iż w większości mówimy tu o epitetach określających stan rozkładu ludzkiego ciała. Główny bohater, doktor David Hunter osiadł w Manham – małym, spokojnym miasteczku, gdzie zastał: „Krajobraz pozbawiony zarówno życia, jak i konkretnych kształtów. Płaskie wrzosowiska i upstrzone kępami drzew mokradła.” Z początku akcja nieco się dłużyła, a przeżycia antropologa sądowego nie bardzo mnie zaciekawiły, jednak z każdą kolejną stroną lektury akcja nabierała tempa. Niby całość jest dosyć oczywista: zbrodnia, człowiek, który musi uporać się z przeszłością i przebrnąć przez śledztwo, rozwiązując zagadkę kryminalną. Taka jest kolej rzeczy w większości powieści tego gatunku. Czytając strona za stroną, coraz bardziej zastanawiałam się nad tym kto może być seryjnym mordercą. Miałam oczywiście wiele typów osób, które według mnie idealnie pasowały do roli domniemanego mordercy. Prawdą jest, iż bardzo ciężko odgadnąć, kto tak naprawdę dopuścił się danego czynu. Gwarantuję wam, że dopiero te końcowe kilka stron pozwolą wam pojąć o co tak naprawdę chodziło i jaki był tego wszystkiego motyw.

Moja ocena: 9/10* 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Pharea
Pharea
Przeczytane:2016-02-08, Ocena: 6, Przeczytałam, 26 książek 2016,
Jestem zachwycona tą książką. w porównaniu do niedawno przeze mnie przeczytaną Dziewczyną z pociągu - ta książka jest rewelacyjna. Czyta się jednym tchem, mordercy do ostatniej chwili nie da się rozszyfrować a akcja pochłania czytelnika do samego końca. Jak dla mnie ksiązka idealna na długie wieczory. polecam
Link do opinii
Avatar użytkownika - Sheti
Sheti
Przeczytane:2015-09-11, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2015,
,,Chemia śmierci" to książka, którą polecało mi już wiele osób. Dlatego nie zastanawiałam się zbyt długo nad tym, czy ją wypożyczyć, gdy uśmiechnęła się do mnie z bibliotecznej półki. Ba! Byłam tak zaciekawiona, że rzuciłam wszystko i od razu zabrałam się do lektury... i w taki właśnie sposób przepadłam na kilka godzin. Młody doktor David Hunter przeprowadza się do małego miasteczka Manham. Wszyscy się tu znają, wieści szybko się rozchodzą, a ludzie są nieufni. Z czasem jednak przekonują się do zdolności młodego lekarza, jednak wciąż pozostaje on osobą nie do końca akceptowaną. Manham jest na pozór spokojnym miejscem... do dnia, w którym zostają znalezione zwłoki jednego z mieszkańców. Wkrótce okazuje się, że doktor Hunter jest jedyną osobą, która jest w stanie zidentyfikować zwłoki kobiety, ustalić czas i miejsce zgonu. Morderca nie śpi i giną kolejne kobiety, znajdywane zwłoki są w dziwny sposób okaleczone, wszystkiemu towarzyszą martwe zwierzęta... Z czym mieszkańcy Manham mają do czynienia? Tak, zdecydowanie przepadłam. Owszem, przyznam szczerze, że po tak zachęcających opiniach podchodziłam do tej książki z wielkim zapałem i nadzieją, które w sumie nie zostały ugaszone. Spodziewałam się większej bomby, ale i tak jestem zadowolona z tego, co otrzymałam. Simon Beckett bardzo umiejętnie potrafi rozbudzać wyobraźnię i ciekawość czytelnika, znakomicie posługuje się faktami z zakresu antropologii sądowej i nie ma problemu ze stopniowaniem napięcia. Książka jest napakowana akcją, chociaż pojawiają się też chwile wytchnienia. Jednak z pewnością czytając tę powieść człowiek nie może się nudzić... może co najwyżej przymknąć oczy podczas kilku makabrycznych scen. Doktor David Hunter jest typem bohatera, który lubię. Nieco zamknięty w sobie i tajemniczy, ale potrafiący wszystkich zaskoczyć swoją wiedzą i umiejętnościami. Sprawił, że ponownie obudziła się we mnie miłość do analiz i antropologii sądowej. Nie wiem, czy to normalne, że aż tak bardzo fascynuje mnie badanie zwłok, ale z chęcią zostałabym jego asystentką! Mimo że na pozór wydaje się być człowiekiem oziębłym, to nie raz ujawnia się jego druga strona - staje się troskliwy i opiekuńczy. Inni bohaterowie, którzy pojawiają się na kartach tej powieści są również dobrze wykreowani i stanowią gammę różnobarwnych postaci, urozmaicających fabułę. Każdy ma do odegrania swoją rolę i całość wypada znakomicie. A teraz przejdźmy do sprawy najważniejszej - śledztwo i morderstwo. Cieszyłam się, gdy byłam już w połowie powieści i nadal nie wiedziałam, kto zabił. Jednak po kilku kolejnych stronach zaczęłam mieć już swoje podejrzenia i byłam przekonana, że rozwiązałam zagadkę. W tym momencie mój zapal do twórczości Becketta trochę opadł... ale pobudził się ponownie, gdy okazało się, że nie mam racji. I wtedy widziałam mordercę już w każdej postaci, która się pojawiała! Autor tak namieszał mi w głowie, że w końcu sama nie wiedziałam, kto jest tym psychopatą znęcającym się nad młodymi kobietami. A zaufajcie mi, to, co się działo podczas dni, w których je przetrzymywał zanim zadał cios ostateczny, nie było niczym przyjemnym. Moje śledztwo okazało się być sukcesem tylko w połowie i to już pod sam koniec książki. ,,Chemia śmierci" to książka, która zdecydowanie zasługuje na te wszystkie pochlebne opinie, jakie do tej pory zdobyła. I ja dołączam się do grona osób, którym twórczość Simona Becketta przypadła do gustu i jestem przekonana, że sięgnę po jego kolejne powieści. Lekkie pióro, świetna konstrukcja zbrodni i bohater, którego poczynania śledzi się z przyjemnością. Książka godna uwagi, przeczytania i polecenia! www.bookeaterreality.blogspot.com
Link do opinii
Avatar użytkownika - lorinkaa
lorinkaa
Ocena: 6, Czytam, Mam,
rewelacyjna ksiazka dopiero przeczytałam kilka artek ale z pewnoscia sięgnę po inne książki z przygodami tego lekarza... nie trzeba długo czekac aby fabuła sie rozkreciła ... lekarz antropolog po stracie zony i corki wyrusza do pracy do małego miasteczka niedługo po jego przyjezdzie 2 chlopcow znajduje zwłoki kobiety z przyczepionymi łabędzimi skrzydłami ... małe miasteczko tajemniczy morderca ktorym moze byc kazdy ciekawie sie zaczyna lekko sie czyta polecam :)
Link do opinii
Avatar użytkownika - nikolsosna
nikolsosna
Przeczytane:2015-06-25, Ocena: 4, Przeczytałem, 52 książki 2015,
http://nikolsosna.blogspot.com/2015/06/dlaczego-ja-wczesniej-nie-odkryam-tej.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - Mysza_99
Mysza_99
Przeczytane:2015-05-22, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki - 2015,
Tyle zachwytów, tyle pozytywnych opinii. Musiałam sprawdzić na własnej skórze, czy naprawdę warto sięgnąć po "Chemię śmierci". Opis z okładki ("Już po trzydziestu sekundach przechodzi cię dreszcz. Po minucie masz serce w gardle. A kiedy kończysz czytać, dziękujesz Bogu, że to tylko powieść.") sprawił, że kilka razy odłożyłam z powrotem na półkę, bo bałam się, że może być zbyt brutalne albo zbyt głęboko poruszające. Wychowana na serialach kryminalnych, w jakimś kawałku bazujących na pracy antropologów i patologów wiem, jak ogląda się tego typu sprawy. Teraz dodatkowo wiem też, jak się czyta - zwłaszcza, kiedy autor ma niezwykły dar do przedstawiania drastycznych obrazów i najbardziej obrzydliwych szczegółów. Nie polecam spożywania posiłków przy czytaniu tej powieści, ani nastawiania się na subtelne opisy miejsc zbrodni. Jest uderzająco dobitnie, okrutnie i bardzo wymownie. I to właśnie sprawia, że "Chemia śmierci" ma wyjątkowy klimat. Wyjątkowy do tego stopnia, że czytelnik ma nieodparte wrażenie, że był na miejscu zbrodni, że czuł odór śmierci, że słyszał brzęczenie owadów i widział, co się dzieje z martwym ciałem. Wstrząsające. A o czym jest ta książka? Doktor David Hunter przybywa do małego miasteczka Manham, żeby uciec od bolesnej przeszłości. Zaczyna pracować jako lekarz, a kiedy postanawia, że zostanie na dłużej, kupuje dom i wtapia się w spokojne życie mieszkańców. Niespodziewanie okazuje się, że w okolicy popełniono zbrodnię - brutalną, bezwzględną. Wprowadza ona niepokój i podejrzliwość, ludzie przestają ufać sąsiadom. Przypadkiem wychodzi też na jaw, że doktor Hunter, to nie tyle lekarz rodzinny, co wybitny antropolog sądowy. Początkowo nie chce on powrócić do profesji, bo boi się rozdrapywania starych ran, ale wkrótce ulega namowom policji i dołącza do zespołu. Kiedy mieszkańcy Manham oswajają się ze zbrodnią, znika kolejna osoba... Największe brawa należą się autorowi za zbudowanie napięcia, za konstrukcję akcji i przewrotne zakończenie. Podejrzewałam, kto może za tym stać, za dużo kryminałów przeczytałam, żeby nie brać tej osoby pod uwagę, ale i tak poczułam się zaskoczona i zarazem usatysfakcjonowana rozwiązaniem. Ostatnie strony pochłonęłam niemalże na bezdechu. Bardzo też podobało mi się, jak Beckett wykreował głównego bohatera. Raz, że odkrywał jego przeszłość po kawałku, więc stopniowo mogłam poznać kim tak naprawdę jest doktor Hunter, a dwa, że pozwolił nam przypatrzeć się też jego prywatnej, subtelnej, tęskniącej za rodziną stronie. Polubiłam też Jenny - piękną, waleczną panią nauczycielkę, która stała się wyjątkową ozdobą powieści i nadała jej zarówno delikatności, jak też pikanterii i grozy. Wady powieści? Nie widzę. Tempo akcji odpowiednie, budowanie napięcia wyśmienite, dawkowanie obrzydliwych scen też, sprawa dobrze prowadzona, przedstawienie ofiar bardzo realistyczne, rozwiązanie takie, jakie powinien mieć dobry kryminał, a na dodatek ciekawie wykreowane postaci i świetny styl pisania autora. Nie ma braków i wad. Nie pozostaje nic innego, jak czytać i rozkoszować się lekturą.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Luxfan
Luxfan
Przeczytane:2013-08-14, Ocena: 3, Przeczytałam,
Nie porwała mnie, ale z drugie strony nie jest najgorsza. :)
Link do opinii
Avatar użytkownika - joanna1908
joanna1908
Przeczytane:2015-01-13, Ocena: 6, Przeczytałam, 26 książek 2015,
Po latach powracam do pierwszej książki Simona Becketta i mimo, że znam fabułę, bohaterów i zakończenie - książkę czytałam z wypiekami na twarzy. Rewelacyjna sceneria, doskonałe zwroty akcji i genialna zagadka. Te książkę powinien znać każdy, kto lubi tego typu literaturę.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Eliszeba
Eliszeba
Przeczytane:2014-11-30, Ocena: 6, Przeczytałam, Audiobooki 2014,
Jedna z lepszych powieści kryminalnych, jakie ostatnio czytałam. Wypatruję kolejnych części cyklu.
Link do opinii
Avatar użytkownika - szpachela
szpachela
Przeczytane:2014-10-02, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek 2014, Moja biblioteczka,
Bardzo dobry kryminał! Głównym bohaterem jest antropolog sądowy David Hunter. Przeprowadza się on z Londynu do małego miasteczka Manham. Uciekając przed brutalną przeszłością, musi kolejny raz zmierzyć się z tym od czego chciał uciec. Książka trzyma w napięciu do ostatnich stron. Akcja jest tak budowana, że każdy po kolei staje się w naszych oczach podejrzanym. Szczerze polecam!
Link do opinii
Avatar użytkownika - MrsCrux
MrsCrux
Przeczytane:2014-06-21, Przeczytałam,
Dla ludzi o silnych nerwach i... mocnym żołądku.
Link do opinii
Avatar użytkownika - MonikaSmu
MonikaSmu
Przeczytane:2014-06-12, Ocena: 6, Przeczytałam,
Trzymająca w napięciu. Bardzo ciekawa.
Link do opinii
Avatar użytkownika - konwallia
konwallia
Przeczytane:2014-04-24, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2014,
Uwielbiam to uczucie, kiedy sięgając po autora, którego nie znam, zupełnie nie wiedząc czego się po nim spodziewać, otwieram książkę i od pierwszego zdania, pierwszego akapitu i rozdziału wpadam w pełen emocji wir, z którego nijak nie potrafię się wyrwać. Wtedy już wiem, że autor mnie kupił a ja na pewno kupię jego kolejne powieści. Co lepsze, nie ma szans abym się na nich zawiodła! To uczucie pojawia się rzadko i zupełnie niespodziewanie. Tego typu olśnienie miałam zaledwie kilka razy. Wpisane jest w pasję zwaną czytelnictwem i powoduje, że dla takich chwil czasem warto zaryzykować i sięgnąć po coś do czego początkowo nie byliśmy przekonani. Chemią śmierci nie byłam zainteresowana przez długi czas. Intrygująca okładka zalegała na półkach księgarń. Podsycona marketingowym hasłem "bestseller" kusiła i nęciła. Jednak nie byłam przekonana. Aż do niedawna. Jako fanka thrillerów i mocnej literatury prędzej czy później byłam skazana na Simona Becketta. I tym oto sposobem poznałam Davida Huntera, doświadczonego przez los lekarza zaściankowego Manham. Od początku dał się polubić i wciągnął mnie w swoje prywatne śledztwo dotyczące uprowadzeń i makabrycznych zabójstw młodych kobiet. Będąc gdzieś w połowie lektury domyśliłam się kto może stać za zbrodniami. Moja hipoteza potwierdziła się na samym końcu. Nie odebrało mi to jednak przyjemności z czytania. Powieść napisana została brawurowo. Nieczęsto zdarzają się tak nieprzegadane i konstrukcyjnie dobre książki. Nie natkniemy się tutaj ani na jedną zbyteczną czy nudną scenę. Czyta się ją z zapartym tchem do ostatniej strony, zupełnie nie czując upływającego czasu. Bardzo gorąco polecam wszystkim fanom dobrych thrillerów czy kryminałów. Po lekturze zawodu raczej nie będzie :)
Link do opinii
Avatar użytkownika - Booko24
Booko24
Przeczytane:2014-02-18, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam, 52 książki 2014,
,,Chemia śmierci" to świetnie napisany thriller trzymający w napięciu od początku do samego końca. Autor używa bardzo mocnego, brutalnego języka. Myślę tutaj o obszernych opisach ciał jakie policja odnajduje w trakcie fabuły. Trudno się jednak temu dziwić skoro główny bohater jest antropologiem sądowym i ,,rozkładanie ciał na czynniki pierwsze" jest dla niego chlebem powszednim. Bardzo ważnym aspektem kryminałów oraz thrillerów jest dla mnie rozwiązanie zagadki. W ,,Chemii śmierci" jest ono wyjątkowo zaskakujące, czyli w zasadzie takie na jakie czytelnik czeka. Jedyna rzecz do jakiej się mogę przyczepić to fakt, że naprawdę ciężko samemu rozwiązać morderczą łamigłówkę, a szkoda. Próbowałem przez całą książkę, byłem czujny, ale mi się nie udało. I sądzę, że jest to niemożliwe. Ale życzę powodzenia i zachęcam do lektury, bo tajemnicze Manham czeka na kolejnego gościa...
Link do opinii
Avatar użytkownika - Sadu
Sadu
Przeczytane:2014-03-21, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2014,
Świetna książka, może nie aż tak przerażając jak jest napisane na okładce, jednak na pewno nie dla wszystkich. O człowieku, który zgłębił wszystkie tajemnice śmierci. Szczegółowe opisy rozkładu i morderstw. Nigdy do końca nie zrozumiesz co skrywa drugi człowiek a przeznaczenie dopada cię nawet w najspokojniejszym miejscu. Książkę można ją przeczytać praktycznie w jeden dzień, strasznie wciąga.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Alkestis
Alkestis
Przeczytane:2014-02-01, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 52 książki (2014),
Stało się. Przeczytałam książkę, której miesiącami konsekwentnie unikałam. I wcale nie żałuję. Jeszcze podczas czytania "Gron gniewu", przejęta losem rodziny Joadów wpadłam do mojego "książkowego Guru" w celu wymuszenia jakiegoś tytułu, który podniósłby mnie trochę na duchu albo przynajmniej oderwał od niewesołych myśli. Za jego namową stałam się właścicielką jednego egzemplarza "Chemii Śmierci". Przyznam się, że początkowo zaciekawiła mnie, potem wywołała uśmiech na twarzy już sama okładka. "Już po trzydziestu sekundach przechodzi Cię dreszcz..." - czytam, po 30 sekundach nic. Żadnych dreszczy. Myślę sobie, trzeba czytać dalej - może czytam wolniej niż inni, albo ogarnęła mnie już znieczulica zawodowa. I dalej nic. "Po minucie masz serce w gardle" - jak dreszczy nie było, tak i serce moje pozostało na swoim miejsc, co znowu wcale bardzo mnie nie zmartwiło. Ale nie można się tak od razu poddawać. Dalej czytałam już dla samej przyjemności czytania. Mocną stroną "Chemii Śmierci" jest kunszt pisarski Autora, jego ogromna wiedza z zakresu, w którym się porusza. Dodatkową zachętą do czytania był wspaniale oddany klimat małego miasteczka, i tajemnica związana z symbolami, jakie zostawiał morderca. Misternie przedstawiony świat pozwalał wczuć się w rolę jednego z bohaterów opowieści. Do połowy książki przekonana byłam, że wiem kto jest odpowiedzialny za wszystkie morderstwa. I tutaj trzeba przyznać, iż Pan Simon Beckett zdołał przechytrzyć mnie, czytelnika i to po trzykroć, bo do końca książki zdanie zmieniłam jeszcze dwa razy i każde rozwiązanie było tak samo niewłaściwe. Chemię Śmierci czytało się bardzo szybko. Ostatnie 150 stron jeszcze szybciej. Może to okropnie zabrzmi, ale opisy "losu" człowieka po śmierci, zawiłości procesów pośmiertnych stanowią przynajmniej w mojej ocenie dodatkową "mocną" (zarówno w przenośni jak i dosłownie) stronę tej książki. Czytelnik czuje, iż to czego dowiaduje się z kart książki, nie jest wiedzą powszechnie znaną - co porównać można do zerkania przez zasłonę do zupełnie innego nieznanego świata. Nie zostało mi nic innego, niż polecić przeczytanie "Chemii Śmierci". Może nie jako coś "lekkiego", ale w mojej ocenie książka zasługuje na pozycję jaką zajmuje w swoim gatunku.
Link do opinii
Avatar użytkownika - MonikaP
MonikaP
Przeczytane:2014-01-03, Ocena: 5, Przeczytałam, x 52 ksiażki 2014,
Moja pierwsza - i na pewno nie ostatnia - przygoda z tym autorem. Wiele dobrego o nim słyszałam. Rzeczywiście dobrze napisany kryminał, główny bohater, jak to zwykle w kryminałach bywa, nie jest detektywem, a lekarzem. Wciągająca fabuła, czyta się błyskawicznie. Szybko sięgnęłam po kolejne części. Fanom kryminałów pewnie polecać nie trzeba!:)
Link do opinii
Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Przeczytane:2014-01-07, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki w 2014 r.,
Simon Beckett ma pomysły i na fabułę, i na zaskakujące zakończenie. Trzyma czytelnika w napięciu aż do ostatniej literki, do ostatniej kropki. I słusznie. Czytelnik może obstawiać, kto jest mordercą. Miałam kilka typów, ale i tak autor mnie wykiwał swoją pomysłowością. Mało tego! Jeden wątek, który - wydawałoby się - został już rozstrzygnięty i opowiedziany przez narratora, ma ostateczne rozwiązanie kilka stron dalej i to w zupełnie nowej odsłonie. Styl autora jest rzeczowy i prosty, zwłaszcza gdy dotyczy toku prowadzonego śledztwa. Opisy nie są zbyt rozwlekłe, dzięki temu czytelnik się nie nudzi, tylko jest ciekawy, gdzie czuć słodkawy zapach, czemu powietrze faluje, co się kryje za krzakami... I specyficzna narracja. Z jednej strony David Hunter prowadzi narrację pierwszoosobową, gdy sam bierze udział w wydarzeniach, więc razem z nim niejako w nich uczestniczymy. Z rzadka nawiązuje on bezpośredni kontakt z czytelnikiem i daje mu do zrozumienia, że coś się wydarzy, że on wie więcej, bo opowiada o tym z perspektywy czasu. A z drugiej strony mamy narratora trzecioosobowego, wszechwiędzącego tam, gdzie Davida nie ma, ale za to jest morderca. Ciekawy miszmasz narracyjny. A przy tym główny bohater, dr David Hunter, w prosty i klarowny sposób uczy techników kryminalnych, a przy okazji czytelników, na co zwracać uwagę, gdy ma się do czynienia z ciałem w zaawansowanym rozkładzie. Przy innych okazjach też wyjaśnia chemię śmierci, zwracając uwagę nie tylko na zapach, ale i na warunki atmosferyczne, otoczenie, ale przede wszystkim na stadium rozwoju muchy plujki. Nie mam się do czego przyczepić w tej powieści, co najwyżej do wydawcy za to, że książka jest gęsto zapisana.
Link do opinii
Avatar użytkownika - kaariokaa
kaariokaa
Przeczytane:2013-03-31, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2013,
Nie każdy zapuszcza korzenie tam gdzie się urodził. Wędrujemy za pracą, głosem serca lub dla zwykłej chęci spróbowania czegoś nowego w innych okolicznościach przyrody. Przeprowadzka bywa też ucieczką. Od ludzi, miejsc, wspomnień. Niekiedy trudno zacząć nowy rozdział, gdy znajome kąty przypominają o tym, co z pamięci usiłujemy wyrzucić, gdy ludzie znają nasze historie na wylot, a my widzimy to w ich gestach, spojrzeniach, słowach. Przeszłość zdaje się być cieniem przywiązanym do naszych stóp. Cieniem o wadze kuli do kręgli, ciągnącej na dno, nie pozwalającej na rozłożenie skrzydeł, nowy start. Po tragicznej śmierci żony i córki, David Hunter postanawia opuścić Londyn. Właściwie jest mu wszystko jedno dokąd trafi. Założenie jest jedno, byle jak najdalej od stolicy kraju. W Timesie znajduje ogłoszenie. Wiejska przychodnia poszukiwała lekarza pierwszego kontaktu na umowę okresową. Na pół roku; mieszkanie zapewnione. I tak Hunter trafia do Manham, niewielkiego miasteczka w prowincji Norfolk. O swojej przeszłości mówi niewiele. Nie ma wrogów, ale nie ma też przyjaciół. Dobrze wykonuje swoje obowiązki, życie płynie mu raczej monotonnie i chyba jest z tego stanu zadowolony. Gdyby to spokojne życie miało trwać wiecznie, nie byłoby tej książki. Po trzech latach od przyjazdu do Manham, David nadal pracuje jako miejscowy lekarz, ale lada moment będzie miał okazję wykorzystać zatajone przez wszystkimi umiejętności. Otóż pewnego dnia dwóch nastoletnich chłopców znajduje w lesie rozkładające się zwłoki. Identyfikacja ciała nie jest łatwa, podobnie jak ustalenie czasu zgonu i wydarzeń, które do niego doprowadziły. Miejscowa policja dwoi się troi nie wiedząc, że tuż obok mają wybitnego specjalistę z dziedziny antropologii. Zanim David trafił do Norfolk zrobił doktorat z antropologi sądowej, pracował w kilku poważnych śledztwach, sprawach o morderstwo. W Anglii, w Szkocji, nawet w Irlandii Północnej" a także przy masowych grobach w Iraku, Bośni, w Kongo, wszędzie. Hunter jest w pełni wykwalifikowanym i licencjonowanym antropologiem sądowym, jednym z nielicznych w kraju, specjalistą od ustalania czasu oraz przyczyny śmierci. David nie jest zadowolony, gdy jeden z policjantów odkrywa jego zawodową przeszłość. Niechętnie zgadza się na udzielenie dyskretnej pomocy w śledztwie. Przyjdzie mu tej decyzji mocno żałować, z drugiej jednak strony kto wie, jak długo mieszkańcy spokojnego do tej pory miasteczka czuliby się zagrożeni, ile osób by uznano za zaginione, ile zwłok by odkryto w okolicznych lasach. Zresztą, mam wrażenie, że Hunter jest jak Alex Cross, albo Herkules Poirot - choćby panowie rzucili pracę w diabły, choćby przenieśli się na emeryturę i zapragnęli do końca życia uprawiać dynie w ogródku - gdy mają szansę rozwikłać jakąś sprawę, są gotowi do pracy niemal natychmiast. Szybko okazuje się, że w Manham grasuje seryjny morderca. Na dodatek jest spora szansa na to, że jest nim ktoś ze społeczności miasteczka, ktoś kto być może przechadza się spokojnie ulicami, w lokalnym sklepiku kupuje chleb i herbatę, w pubie stawia innym piwo, a jednocześnie snuje swoje mordercze plany, wybiera kolejną ofiarę.

Ciało ludzkie zaczyna się rozkładać cztery minuty po śmierci. Coś, co było kiedyś siedliskiem życia, przechodzi teraz ostatnią metamorfozę. Zaczyna trawić samo siebie. Komórki rozpuszczają się od środka. Tkanki zmieniają się w ciecz, potem w gaz. Już martwe, ciało staje się stołem biesiadnym dla innych organizmów. Najpierw dla bakterii, potem dla owadów. Dla much. Muchy składają jaja, z jaj wylęgają się larwy. Larwy zjadają bogatą w składniki pokarmowe pożywkę, następnie migrują. Opuszczają ciało w składnym szyku, w zwartym pochodzie, który podąża zawsze na południe. Nikt nie wie dlaczego. Tak zaczyna się Chemia śmierci Simona Becketta. Już te pierwsze zdania wprowadzają nas w mroczny i duszny świat makabrycznych zbrodni, w którym unosi się odór rozkładających zwłok. Kto i dlaczego zaburza senną, małomiasteczkową atmosferę? Co symbolizują zwłoki zwierząt znajdowane to tu, to tam? I dlaczego pierwszej z ofiar morderca przyprawił ptasie skrzydła? Z każdą stroną niepokój rośnie, zagrożenie staje się coraz bardziej namacalne, a zabójca wciąż jest na wolności.

Sukcesem Chemii śmierci jest nie tylko ciekawa fabuła, ale także, a może nawet przede wszystkim, niesamowita atmosfera grozy. Strach i napięcie towarzyszą czytelnikowi od pierwszych stron. Gdzieś czai się morderca, każdy może się stać jego ofiarą, ale nie tylko jego obecność buduje nastrój niepokoju. Przeraża  makabra zbrodni, ale i łatwość z jaką mieszkańcy miasteczka rzucają na siebie podejrzenia. Każdy ma swoje mniejsze lub większe sekrety, stąd nietrudno o nieporozumienia i mniej lub bardziej okrutne insynuacje. W wielu przypadkach agresja okaże się reakcją na strach. Nie pomoże ona jednak w rozwikłaniu sprawy, tak jak i nie pomogą nie podparte dowodami oskarżenia. Przeciwnie, mogą wręcz skierować uwagę śledczych na niewłaściwe tory. Większość historii opowiada David. On już zna wszystkie wydarzenia, czytelnik wciąż jest trzymany w niepewności. Jako specjalista w dziedzinie antropologii sądowej, Hunter dzieli się swoją wiedzą, szczegółowo opisując swoje działania oraz wszelkie obserwacje. Nawet te najbardziej makabryczne. Śmierć jest w thrillerze Becketta to nie tylko powód smutku czy żałoby, ale przede wszystkim - proces rozkładu. Uświadomienie sobie jak ten proces przebiega dopełnia atmosferę grozy. Sama intryga jest bardzo ciekawa, choć przyznaję, że to i owo udało mi się przewidzieć, bardziej jednak na zasadzie przeczucia niż zastosowania sensownych argumentów. Krótko mówiąc (bo dłuższy wywód jest już za wami), Chemia śmierci jest jednym z lepszych thrillerów jakie czytałam i z pewnością przejrzę biblioteczne półki w poszukiwaniu kolejnych książek Simona Becketta. Kto wie, może to właśnie Beckett stanie się najpoważniejszym konkurentem Jeffery'ego Deavera, który wciąż jest dla mnie mistrzem gatunku.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Hypnose
Hypnose
Przeczytane:2013-05-21, Ocena: 5, Przeczytałam, przeczytane, 52 książki 2013,
Bardzo interesująca lektura. Opowiada historie Davida - antropologa sądowego który po tragiczne śmierci żony i córki porzuca karierę w Londynie i osiedla się w Manham. Jest to niewielka miejscowość w której doktor Hunter cały czas traktowany jest jak ktoś obcy, nienależący do społeczności mimo upływu lat. Jednak i tutaj dociera zło - miejscowością wstrząsają niewyjaśnione morderstwa młodych kobiet. Grozę potęguje fakt że morderca zdaje się być jednym z mieszkańców małej społeczności. Polecam
Link do opinii
Avatar użytkownika - madziq
madziq
Przeczytane:2019-05-11, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2019,
Avatar użytkownika - MagdaMc
MagdaMc
Przeczytane:2019-02-14, Ocena: 2, Przeczytałem,
Avatar użytkownika - Verri
Verri
Przeczytane:2019-02-11, Ocena: 5, Przeczytałem, 26 książek 2019,

Zachęcona wieloma pozytywnymi opiniami o książce i faktem jej tak częstego pojawiania się w polecankach skusiłam się  i ja na „Chemię śmierci”. Może gdybym nie czytała słów z okładki szumnie ogłaszających wszem „Już po trzydziestu sekundach przechodzi Cię dreszcz. Po minucie masz serce w gardle. A kiedy kończysz czytać.. „ no właśnie ja czuje hmm… niedosyt? Takie  uczucie, że oczekiwałam jednak czegoś więcej, czegoś naprawdę mocnego, książkę czytało się dobrze i szybko. Było może i momentami strasznie, czasami niesmacznie (opisy wędrówki larw, i parę innych scen) ale całość przeszłam jakoś bez większych emocji … a już na pewno daleko mi było do stanu opisanego na okładce no i już mniej więcej w połowie domyślałam się, kto może być mordercą ( i jak się okazało trafnie).Za mało jak dla mnie było też tzw. psychologicznego rozbudowania postaci.   Dla mnie jest to dobra książka, ale bez jakichś większych fajerwerków. Nie wiem, może jestem zbyt wymagającym czytelnikiem? Ale nie oznacza to, że nie dam już szansy Panu Becketowi w przyszłości, pewnie się na coś jeszcze skuszę.      

Link do opinii
Avatar użytkownika - katarzynasuwaluk
katarzynasuwaluk
Przeczytane:2019-01-06, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek 2019,

Całkiem niezły kryminał z obrazowymi opisami rozkładających się ciał w tle. Kilka trupów, główny bohater z przeszłością, psychopatyczny morderca i zaskakujące zakończenie, czyli wszystko, co powinien zawierać przyzwoity kryminał. Na pewno przeczytam kolejne książki o przygodach doktora Davida Huntera.

Link do opinii
Avatar użytkownika - madsid
madsid
Przeczytane:2018-11-26, Ocena: 5, Przeczytałam,
Inne książki autora
Szepty zmarłych
Simon Beckett0
Okładka ksiązki - Szepty zmarłych

"Skóra. Największy ludzki organ i najbardziej niedoceniony. To łącznik naszych zmysłów ze światem zewnętrznym, bariera, na której...

Zapisane w kościach
Simon Beckett0
Okładka ksiązki - Zapisane w kościach

Runa - mała spokojna wysepka na Hebrydach, odcięta od świata miotanym sztormem oceanem, tam doktor David Hunter - antropolog sądowy, który "wie...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Pan Taro w Krainie Śpiących Talentów
Jolanta Berezowska, Małgorzata Berezowska
Pan Taro w Krainie Śpiących Talentów
Hotel ostatniej szansy
Nicki Thornton
Hotel ostatniej szansy
Trzecia terapia
Danuta Chlupova
Trzecia terapia
Pluszowy Zajączek
Iwonna Buczkowska
Pluszowy Zajączek
Spowiedź Śmigłego
Sławomir Koper;
Spowiedź Śmigłego
Pod tym samym niebem
Katarzyna Kielecka;
Pod tym samym niebem
Walczyły w cieniu mężczyzn
Greg Levis, Gordon Thomas
Walczyły w cieniu mężczyzn
Pokaż wszystkie recenzje