Okładka książki - Ćmy i fajerwerki

Ćmy i fajerwerki


Ocena: 4.67 (3 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

Anka wraca do rodzinnej Łodzi po kilkuletnim pobycie w Warszawie. Razem z Gosią, najbliższą kuzynką, zajmuje dość zapuszczone mieszkanie po niedawno zmarłym dziadku. Dziewczyny robią remont i aby trochę się odkuć, postanawiają wynająć pokój; najlepiej jakiejś spokojnej kobiecie. W efekcie wprowadza się do nich niejaki Jakub, który przypomina im bohatera serialu Californication, Hanka Moody'ego. Hank wydaje się idealnym współlokatorem, dopóki Anka i Gosia nie znajdują u niego garoty i książki o seryjnych mordercach.

Ale od czego mają odważnych obrońców - sąsiadów Pawła i Lidkę, poetę Stanisława i bufonowatego redaktora naczelnego Marcina?

W tle pojawiają się narcystyczne matki, toksyczne relacje rodzinne oraz nagle odnaleziony ojciec, z którym Ankę łączy coś więcej niż tylko pakiet genów, co odkrywa ze zdziwieniem.

Choć książka traktuje o sprawach poważnych, podana jest w lekki i humorystyczny sposób.

A czym są tytułowe ćmy? To wszyscy, którzy lecą do ognia nawet za cenę spalenia sobie skrzydeł.

Na szczęście zdarza się, że jest to ogień, który nie parzy, tylko przyjemnie grzeje.

Informacje dodatkowe o Ćmy i fajerwerki:

Wydawnictwo: WasPos
Data wydania: 2025-12-02
Kategoria: Romans
ISBN: 9788382908893
Liczba stron: 352

Tagi: romans

więcej

Kup książkę Ćmy i fajerwerki

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Ćmy i fajerwerki - opinie o książce

Recenzja

„Ćmy i fajerwerki”

Autor: Magdalena Czmochowska

Wydawnictwo: WasPos

"Przez to czuję się tak, jakby w układance mojego życia brakowało kilku klocków. Miłości, związku, dziecka.
Jestem niepełna. W tej kwestii jestem ćmą doskonałą, rozumiesz?"

Są książki, które czyta się dla samej fabuły. Są też takie, które zostają w nas przez emocje. „Ćmy i fajerwerki” balansują idealnie gdzieś pomiędzy, wciągają historią, ale to klimat, bohaterowie i to wszystko, co dzieje się między wierszami, zostaje w głowie na długo po odłożeniu książki.

To jedna z tych opowieści, które potrafią zaskoczyć już na starcie. Bo choć można spodziewać się historii lekkiej, może nawet nieco oderwanej od rzeczywistości, dostajemy coś zupełnie innego, opowieść bardzo życiową, momentami chaotyczną, ale przez to boleśnie prawdziwą. I właśnie w tym tkwi jej siła.

Anka wraca do Łodzi, jak wielu z nas wraca: trochę z wyboru, trochę z konieczności, z bagażem doświadczeń i spraw, które nigdy nie zostały do końca przepracowane. Razem z kuzynką Gosią zamieszkuje w starym mieszkaniu po dziadku. Przestrzeń, która wymaga remontu, szybko przestaje być tylko fizycznym miejscem, staje się symbolem. Porządkowania wspomnień. Relacji. Samej siebie.

Ich codzienność to mieszanka chaosu, improwizacji i prób ogarnięcia rzeczywistości, która, jak to zwykle bywa, ma własne plany. Pomysł wynajęcia pokoju wydaje się rozsądnym rozwiązaniem… do momentu, aż w ich życiu pojawia się Jakub. Z pozoru czarujący, z nutą nonszalancji, budzący skojarzenia z Hank Moody z Californication. Jednak im więcej o nim wiemy, tym więcej pojawia się niepokoju. Bo niektóre zainteresowania trudno zignorować, a jeszcze trudniej uznać za „niewinne”.

I właśnie tutaj autorka pokazuje swój kunszt. Nie serwuje czytelnikowi pełnoprawnego thrillera, ale subtelnie buduje napięcie, sączące się powoli, niemal niezauważalnie, aż w końcu zaczyna niepokoić. To napięcie nie dominuje historii, ale nadaje jej charakteru i sprawia, że trudno się od niej oderwać.

Jednocześnie „Ćmy i fajerwerki” to przede wszystkim opowieść o relacjach. Takich, które bywają skomplikowane, niewygodne, pełne niedopowiedzeń. Anka jest bohaterką, w której łatwo się przejrzeć, zagubioną, wycofaną, próbującą poukładać swoje emocje i zrozumieć własne wybory. Gosia to jej przeciwieństwo: bezpośrednia, impulsywna, momentami wręcz żywiołowa. A jednak i ona nosi w sobie rysy, które czynią ją bardziej ludzką niż idealną.

Ten kontrast działa znakomicie. Ich relacja jest żywa, autentyczna, momentami zabawna, a momentami zaskakująco poruszająca. To właśnie dzięki nim historia nabiera tempa, nie przez wielkie wydarzenia, ale przez drobne gesty, dialogi, nieporozumienia i emocje, które wybrzmiewają naturalnie, bez przesady.

Na drugim planie pojawia się cała galeria postaci, barwnych, wyrazistych, czasem lekko przerysowanych, ale dzięki temu jeszcze bardziej zapadających w pamięć. Każda z nich wnosi coś do tej historii: humor, napięcie albo kolejną warstwę znaczeń.

Bo choć książka potrafi rozbawić i to szczerze, bez cienia zażenowania – nie ucieka od tematów trudnych. Toksyczne relacje, skomplikowane więzi rodzinne, potrzeba bliskości i akceptacji, zagubienie we własnym życiu. To wszystko tu jest. Ale podane w sposób lekki, momentami wręcz satyryczny, dzięki czemu zamiast przytłaczać, skłania do refleksji.

Styl Magdalena Czmochowska tylko to podkreśla. Jest prosty, naturalny, momentami „swojski”, a przy tym pełen trafnych obserwacji i metafor, które potrafią zatrzymać na chwilę. To narracja, która nie narzuca się czytelnikowi, ale pozwala mu wejść w świat bohaterów i naprawdę go poczuć.

I kiedy wydaje się, że to już wszystko – że mamy do czynienia z dobrą obyczajówką z nutą humoru i romansu – pojawia się coś jeszcze. Delikatny rys sensacji, który dodaje historii pazura i sprawia, że zakończenie wybrzmiewa mocniej, niż można by się spodziewać.

Najpiękniejsza pozostaje jednak symbolika tytułu. Ćmy, ludzie, którzy lecą do światła, nawet jeśli grozi im poparzenie. Bo czasem ten ogień niszczy… ale czasem daje ciepło, którego tak bardzo potrzebujemy. I właśnie o tym jest ta książka, o ryzyku, emocjach i decyzjach, które nie zawsze są rozsądne, ale zawsze są ludzkie.

„Ćmy i fajerwerki” to historia, która bawi, intryguje i zostawia po sobie coś więcej niż tylko wspomnienie dobrze spędzonego czasu. To opowieść o chaosie życia, o relacjach, które nie są idealne, i o ludziach, którzy, mimo wszystko, próbują znaleźć swoje miejsce i własne światło.

Lekka, ale nie banalna. Zabawna, ale z głębią. I przede wszystkim, taka, od której naprawdę trudno się oderwać.

Link do opinii
Avatar użytkownika - zksiazkajejdotwa
zksiazkajejdotwa
Przeczytane:2026-04-19,

Anka wraca do rodzinnej Łodzi i razem z kuzynką Gosią zamieszkuje w mieszkaniu po dziadku, które wymaga solidnego odświeżenia. Aby podreperować budżet, dziewczyny decydują się wynająć pokój. Ich nowy współlokator szybko okazuje się… dość intrygujący, zwłaszcza gdy na jaw wychodzą jego nietypowe zainteresowania. W tle pojawiają się sąsiedzi, rodzinne tajemnice i relacje, które dalekie są od ideału.

To moja pierwsza styczność z twórczością autorki i muszę przyznać, że jej styl naprawdę zrobił na mnie wrażenie. Wszystko jest tutaj podane lekko, bez zbędnego lukrowania, a jednocześnie z wyczuciem i humorem. Pod płaszczykiem codziennych sytuacji kryją się ważne tematy dotyczące relacji, przyjaźni i rodzinnych trudności, które choć momentami trudne zostały przedstawione w sposób, który nie przytłacza.

Bohaterowie są niezwykle wyraziści i pełni życia. To właśnie oni tworzą klimat tej historii, bo ich relacje przypominają mieszankę, która w każdej chwili może wybuchnąć. Z ogromną ciekawością śledziłam ich losy, często z uśmiechem na twarzy, nawet wtedy, gdy sytuacja wcale nie była do śmiechu.

Wątek kryminalny stanowi raczej tło dla wydarzeń, ale dodaje historii charakteru i sprawia, że czytelnik jeszcze bardziej angażuje się w fabułę. A zakończenie? Zaskakuje i zostawia po sobie coś więcej niż tylko chwilowe emocje.

Podsumowując to książka, która łączy humor z refleksją i pokazuje, że nawet w chaosie codzienności można znaleźć coś wartościowego. Ja jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i na pewno sięgnę po kolejne tytuły autorki, bo zdecydowanie potrafi zarówno rozbawić, jak i poruszyć.

Link do opinii
Avatar użytkownika - olilovesbooks2
olilovesbooks2
Przeczytane:2026-04-05, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2026,

*współpraca reklamowa*

Nikogo nie powinno dziwić, że na książkę zdecydowałam się ze względu na okładkę, tak więc opisu nie czytałam, u tutaj przyznaję miałam nie lada niespodziankę, bo ja naprawdę spodziewałam się tutaj fantasy ewentualnie romantasy, a dostałam powieść obyczajową, z elementami romansu, komedii i nutką wręcz sensacji. Czy jednak czuję się zawiedziona? Absolutnie nie, bo ta książka dała mi kopa, poprawiła humor i sprawiła, że ten czas świąt poświęcony na jej czytanie był zdecydowanie jednym z lepiej spędzonych.

Anka wraca do rodzinnej Łodzi i zamieszkuje ze swoją kuzynką Gośką w mieszkaniu dziadka, który niedawno zmarł. Mieszkanie seniora oczywiście jest zapuszczone i pamięta lepsze czasy, a dziewczyny postanawiają je własnoręcznie wyremontować. Żeby się odkuć, postanawiają wynająć pokój, najlepiej jakiejś spokojnej kobiecie, ale jak to z planami bywa, życie je zweryfikowało, i tak w mieszkaniu kuzynek pojawił się Jakub, wydający się idealnym współlokatorem. Jednak dziewczyny odkrywają nietypowe zainteresowania lokatora i zaczynają panikować. W tle rozwijają się i rozpadają kolejne romantyczne relacje, pojawiają się nietuzinkowi i mega toksyczni rodziciele, na jaw wychodzą nowe fakty, a życie Anki i Gośki już nigdy nie będzie takie jak wcześniej.

Dawno nie przeżyłam takiego zaskoczenia, ja naprawdę z ręką na sercu mówię, że ja oczekiwałam fantasy, a tu wpadają dwie szalone trzydziestolatki, które wprowadziły chaos nie tylko we własnym mieszkaniu ale i w moich oczekiwaniach czy głowie. Co bardzo fajnie i o czym mówi opis (teraz go czytam) ta książka mówi o sprawach ważnych i poważnych, jednak przedstawia je w lekki, prosty i dość humorystyczny sposób. Nie jestem fanką komedii, ale tutaj te aspekty były bardzo fajne, nie poczułam tego mojego zażenowania, które zwykle się przy nich pojawia, ale po prostu świetnie się bawiłam, czytając o kolejnych aferach, wywodach, nieporozumieniach czy zwrotach akcji. Ta książka daje potężną dawkę pozytywnego myślenia, podnosi poziom endorfin, i sprawia że szary i pochmurny świat staje się lepszy.

Książka napisana w bardzo fajnym stylu, lekkim, przyjemnym, prostym, takim, że tak to ujmę swojskim. Pojawiają się poważne przemyślenia, ale ubrane w piękne ale i jednocześnie bardzo obrazowe metafory. Pojawiają się tematy ważne ale i błahe, rzeczy proste jak i trudne czy nieco kontrowersyjne. Autorka poruszyła tutaj wiele społecznych kwestii, dotknęła skomplikowanych spraw rodzinnych, ale ukazała je w bardzo satyryczny sposób, i choć wypadałoby tym naszym bohaterkom współczuć to nam chce się śmiać do rozpuku. Oprócz tej komedii i obyczajówki, pojawiają się też tutaj watki romantyczne, ale nie będą one ani słodkie, ani urocze, a już na pewno nie proste, bo tutaj to była jedna wielka drama, którą ja szczerze uwielbiam, a tak zmiennych i skomplikowanych postaci, które jednocześnie chce się przytulić i zabić już dawno nie spotkałam, i choć nie raz mnie irytowali, to naprawdę ich wszystkich polubiłam, co nie często się zdarza, także proszę pani, chapeau bas.

Mega mi się to podobało, to była sama radość czytania, ja przez tę lekturę płynęłam, nie umiałam się od niej oderwać, wybuchałam śmiechem, ale i parę razy wymknęło mi się niecenzuralne słowo. Ta powieść dostarczyła mi wielu wrażeń, pozytywnych emocji, a na koniec zaskoczyła mnie nutką sensacji, przez co książka skończyła się z delikatnym hukiem i moi państwo jestem tym zakończeniem usatysfakcjonowana, czym nawet ja byłam zaskoczona. To lektura może nieco podkoloryzowana, może ukazuje świat w krzywym zwierciadle, ale robi to w świetny sposób, którego ja nie mam serca się czepiać. Książkę oczywiście polecam, zarówno fanom literatury obyczajowej czy kobiecej, ale też fanom komedii, czy nietuzinkowych i wielowątkowych opowieści z wartościami w tle.

Link do opinii
Avatar użytkownika - zeberka363
zeberka363
Przeczytane:2026-05-03, Ocena: 5, Przeczytałem,

Moje kolejne udane spotkanie z tą autorką ?

Ciekawa, lekka, pełna przygód, śmieszna i zarazem szalona opowieść o kuzynkach- Ance i Gośce, które zamieszkują razem w mieszkaniu po dziadku i zaczynają je remontować. Obie bardzo pragną miłości, choć nie bardzo chcą się do tego przyznać ?.Wprowadza się do nich tajemniczy współlokator Hank. Kim jest i jakie zamieszanie wprowadzi w życie dziewczyn? Kim są Stanisław i Marcin? Czy dziewczyny dogadają się z nowymi sąsiadami?

To był miło spędzony czas ?, polecam ? ? 

Recenzja we współpracy z Wydawnictwem WasPos

?

Link do opinii
Inne książki autora
Tylko miłość
Magdalena Czmochowska0
Okładka ksiązki - Tylko miłość

Hanka Fszak jest pogodną, pozytywną trzydziestolatką z wyróżniającym ją znakiem szczególnym, a mianowicie heterochromią. Ma kochających, zupełnie normalnych...

Majaki
Magdalena Czmochowska0
Okładka ksiązki - Majaki

Magdalena Miłosz mieszka w Londynie, pisze książki i prowadzi całkiem udane życie. Teraz jednak powraca do domu, do Majaków, małego miasteczka nad rzeką...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy