Consolation

Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Data wydania: 2017-10-17
Kategoria: Romans
ISBN: 9788365830135
Liczba stron: 360
Tytuł oryginału: Consolation

Ocena: 5.32 (22 głosów)

Liam nie miał być moim szczęśliwym zakończeniem.
Nawet nie byłam nim zainteresowana.
Był najlepszym przyjacielem mojego męża – zakazanym owocem.Tyle że mój mąż nie żyje, a ja czuję się samotna. Tęsknię za nim i ląduję w ramionach Liama.
Jedna wspólna noc zmienia wszystko. Teraz muszę zdecydować, czy naprawdę go kocham, czy jest dla mnie tylko nagrodą pocieszenia.

Znakomita powieść dla fanek Colleen Hoover. Poruszająca historia, którą pokochały tysiące czytelniczek!

Uzależniająca. Intensywna. Emocjonująca.

To opowieść o złamanych sercach, tęsknocie, słodko-gorzkim smaku zakazanego owocu.

Porywająca. Wzruszająca. Chwytająca za serce.

Tej historii nie zapomnisz. A kiedy poznasz jej zakończenie, będziesz marzyć o tym, aby natychmiast poznać jej dalszy ciąg!

Kup książkę Consolation

Zobacz także

Opinie o książce - Consolation

To książka przepełniona emocjami.Miłość,strata,różne etapy żałoby,godzenie się z utrata najbliższej osoby,wreszcie rodzące się uczucie do do innej osoby,takiej,która nie powinna byc łatwym wyborem.Najbliższego przyjaciela zmarłego męża.I znów ból,rozdarcie,niepewność...No i jeszcze miłość macierzyńska do dziecka urodzonego po śmierci męża...
Natalie ustawiła miłość do zmarłego Aarona i własne małżeństwo na wysokim piedestale i próbowała czcić jego pamięć,nie pamiętając tego,co było złe w ich małżeństwie.Gdy na jaw wychodzą zdrady Aarona,Lee po raz kolejny załamuje się i po raz kolejny musi opłakać i pożegnać zmarłego męża.Na szczęście ma oparcie w jego przyjacielu.Czy Liam jest dla niej tylko pocieszeniem?A może jest kimś więcej?Na te pytania odpowie książka.
Cała historia jest dość schematyczna,jednak jest na tyle dobrze napisana,że jej przewidywalność nie jest wadą.W sumie jedyne co źle obstawiłam to tożsamość pocieszyciela.Na początku stawiałam na Marka,myśląc,że to on będzie kolejnym wyborem Lee.Fakt,że to on wyjawił jej wiadomość o śmierci męża miała być kolejnym problemem... 
Ważne są tu uczucia,emocje ,którymi kipią bohaterowie.Również zakończenie nie było dla mnie zaskoczeniem.Podświadomie od razu przeczuwałam coś takiego.
Przeczytałam ją z przyjemnością i od razu zabieram się za kontynuację.

Link do opinii
Avatar użytkownika - nataliasz221
nataliasz221
Przeczytane:,

,,Mówił, że do mnie wróci.
Skłamał"

O rany, o ja cię! Z dystansem podchodziłam do zachwytów nad Consolation, ale myliłam się.
Ta książka rozwaliła mój osobisty system. Historia, którą nakreśliła Corinne Michaels jest cudowna. To emocjonalny rollercoster. Jestem absolutnie zachwycona tą powieścią. Zakochałam się w Liamie. Jest absolutnie cudowny. Główna bohaterka trochę mnie irytowała.
Czekałam z niecierpliwością na tą ostatnią scene bo byłam niezmiernie ciekawa o co chodzi. I... tego się nie spodziewałam (no może w jednym momencie tak, ale szybko porzuciłam tę myśl). Totalnie wbiło mnie to w fotel i nie mogę doczekać się aż otworze Conviction (dobrze, że mam już ją na półce).
Polecam z całego serca.

Link do opinii
Avatar użytkownika - zyjeboczytam
zyjeboczytam
Przeczytane:,
Jakiś czas temu zgłosiłam się do "Babskiego projektu" Wydawnictwa Szósty Zmysł. Dzięki temu mogłam przeczytać książkę Corinne Michaels "Consolation", która wzbudza emocje na całym świecie. Przyznam, że sięgnęłam po nią, mimo iż inne książki czekają w kolejce. I nie żałuję!    Właściwie to nie wiem co mam napisać, tyle słów i emocji przychodzi mi do głowy. Sama się sobie dziwię, bo ostatnio historie miłosne, albo mi się podobały, albo wprost przeciwnie. "Consolation" pochłonęłam błyskawicznie, a zakończenie po prostu odebrało mi dech! Swoją drogą, tak się nie robi!!!   Ale od początku.  Natalie jest w zaawansowanej ciąży, urządza pokój dla córeczki, czeka na rozwiązanie i na męża, który jest żołnierzem SEAL. Niestety podczas akcji ginie. Natalie musi zmierzyć się z tym co zgotował jej okrutny los. Nie jest to łatwe. Pogrąża się w rozpaczy i tylko córka trzyma ją przy życiu. Dla niej wstaje rano i próbuje ogarniać rzeczywistość. Rodzice, przyjaciele tylko ją irytują, bo co oni mogą wiedzieć? Nie wiedzą jak to jest czuć się bezsilną i oszukaną - przecież obiecywał, że wróci, a nie wrócił.     Pewnego dnia przyjeżdża do niej przyjaciel męża - Liam. Oferuje swoją pomoc i nie zraża się nieuprzejmością Natalie. Robi swoje. Przygotowuje samochód do sprzedaży i załatwia sprawy związane z ubezpieczeniem po śmierci Aarona. Powoli zaczyna zbliżać się do Natalie, która również patrzy na niego coraz przychylniejszym okiem. Jednak nie wyobraża sobie sytuacji, aby mogła być z przyjacielem nieżyjącego męża. Nie szkodzi, że to on kiedyś obiecał, zaopiekować się nią w sytuacji takiej, jaka się zdarzyła. Cały czas w jej głowie jest wyidealizowany obraz Aarona. Pewnego wieczoru, przez przypadek właściwie, na tym obrazie pojawia się rysa, a później ogromne pęknięcie. Aaron był z inną kobietą i spodziewał się także z nią dziecka. Kolejna rozpacz i wątpliwości. Na szczęście obok jest Liam, który robi wszystko, aby życie znów wróciło na właściwe tory.  Czas wspólnie spędzony robi swoje. Natalie, Liam i mała Aarabelle zaczynają funkcjonować jako rodzina. Wszystko byłoby idealnie, ale nie jest, ponieważ Liam jest również żołnierzem i wyjeżdża na niebezpieczne misje.    Nic więcej nie zdradzę oprócz tego, że zakończenie jest niespodziewane!!! Nigdy bym takiego nie wymyśliła! 
Historia sama w sobie  nie jest nadzwyczajna, ale całość ma właśnie to coś, co sprawia, że nie mogłam się wprost oderwać. Bardzo cieszę się, że na Targach Książki w Krakowie odebrałam drugą część, bo umieram z ciekawości.     http://zyje-bo-czytam.blogspot.com/2017/11/consolation-corinne-michaels_96.html  
Link do opinii
Avatar użytkownika - booksharmony
booksharmony
Przeczytane:,

  Ostatnio z myślą o kobietach powstało Wydawnictwo Szósty Zmysł, które rozpoczęło swoją działalność na polskim rynku czytelniczym mocną premierą jaką była książka Corinne Michaels. Consolation promowana jest jako książka idealna dla fanek Colleen Hoover, ja fanką tej autorki nie jest, jednak po przeczytaniu opinii o książce na portalu GoodReads wiedziałam, że muszę ją mieć! Miałam wielką ochotę przeczytać dobry romans, taki który mnie wciągnie i pochłonę go w jeden wieczór, udało się! Opinie na GoodReads nie zawiodły. 

     Historia może wydawać się sztampowa, główną bohaterka Lee, poznajemy w momencie w którym spodziewa się dziecka, jest to również moment, w którym dowiaduje się, że Aaron jej ukochany mąż będący komandosem ginie na misji.  Mało oryginalne może też być to, że kobiecie po jego śmierci z pomocą przychodzi przyjaciel męża -   Liam i jak się domyślacie oboje zaczynają czuć do siebie coś więcej niż przyjaźń. Consolation opisuje od początku rodzące się między bohaterami uczucie  oraz rozterki z jakimi się zmagają. Co wygra? Miłość do zmarłego męża, czy chęć rozpoczęcia życia na nowo i czy Liam będzie potrafił pozbyć się wyrzutów sumienia i poczucia, że miłość do żony przyjaciela jest zakazanym owocem. 

     Historia może wydawać się nieoryginalna, ale mimo wszystko język jakim posługuje się autorka i to jak wykreowała postacie, sprawia że książka jest niesamowicie wciągająca, a zakończenie, pozostawia czyteniczki z książkowym kacem i chęcią jak najszybszego sięgnięcia po kolejną część. 

Ja potrzebowałam takiej książki, to właśnie tego oczekiwałam od Consolation , czyli historii która na pierwszy rzut oka jest bardzo prosta i sprawia, że chcemy poznawać jak najszybciej kolejne losy bohaterów. Wiem, że wiele osób ta książka doprowadziłą do łez, u mnie łez nie było, ale momenty wzruszenia się pojawiły, zwłaszcza na początku kiedy jeszcze emocje bohaterki związane ze śmiercią i  pogrzebem męża były jeszcze świeże. 

     Pierwszym minusem, o którym muszę wspomnieć jest to, że nasza bohaterka choć opisywana jest jako kobieta niesamowicie kochająca swojego męża i która można odnieść wrażenie, że zaraz umrze z tęsknoty za nim, bardzo szybko kończy swoją żałobę i zaczynać coś czuć do Liama.Coś mi się nie zgadzało, ale wytłumaczyłam sobie to w ten sposób, że może tak na prawdę miłość do Aarona byłą bardziej związana z  przyzwyczajeniem, albo po prostu nie zaznała prawdziwej miłości bo poznała go bardzo wcześnie i to co czuła do niego było dość powierzchowne (takie tam moje domysły). A drugim minusem było dla mnie to, że uważny czytelnik, który miał okazję przeczytać już trochę romansów,  już po pierwszych 100 stronach domyśli się jak książka się skończy. Czy odgadnięcie zakończenia odebrało mi radość z czytania? NIE! Mimo, że przeczułam co się wydarzy książkę czytało się fantastycznie! 

 
Link do opinii
Avatar użytkownika - Czytaniejestmagi
Czytaniejestmagi
Przeczytane:2017-11-01, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,

"Recenzja" pochodzi z bloga http://czytaniejestmagiczne.blogspot.com/

Do "Consolation" przyciągnęło mnie mnóstwo pozytywnych opinii. Wiele osób twierdzi, że jest to najlepsze New Adult jakie czytali. Ja nie do końca zgadzam się z tą opinią.

W książce tej przeszkadzał mi język autorki. Był on bardzo lekki, a momentami wręcz prymitywny.
"Żarty" bohaterów stały na bardzo niskim poziomie, były bardziej żałosne niż śmieszne czy urocze. Niestety "Consolation" prezentuje mizerny humor.

Bohaterowie tej pozycji też nie byli idealni. Lee momentami była nie do zniesienia. Jej humorki doprowadzały mnie do szału. Ok. Rozumiem, że straciła męża i było jej ciężko, ale jej zachowanie było momentami niewytłumaczalne.
Za to Liam był świetny. Bardzo opiekuńczy, inteligenty i przy tym męski. Szczerze podziwiam jego cierpliwość. Ja nie wytrzymałabym z Natalie, tak długo jak on.

Nie podobało mi się, że główna bohaterka dostała pracę po znajomości. Przez to, że jej mąż zginął na misji jej droga do osiągnięcia sukcesu była znacznie łatwiejsza. Pracowała w firmie prowadzonej przez przyjaciela Aarona zaledwie kilka miesięcy, a już dostała awans. Wzięcie tygodnia urlopu nie było żadnym problemem. Wszyscy wokół niej skakali, tylko ze względu na jej zmarłą drugą połówkę. Jest to bardzo niesprawiedliwe i przy tym troszeczkę nierealne.

Autorka pokazała, że miłość jest ślepa. Człowiek zakochany nie dostrzega wad i błędów drugiej osoby. Nie wierzy w to co mówią jego bliscy. Idealizuje swojego ukochanego i nie potrafi dostrzec, że w jej związku coś się psuje. Jest to przerażające, ale jak najbardziej prawdziwe.

Bardzo cieszę się, że wątek miłosny w tej powieści rozwijał się powoli. Często w New Adult spotykamy się z miłością od pierwszego wejrzenia, która już na drugiej randce kończy się dzikim seksem. Tutaj uczucie jakim darzą się bohaterowie kształtuje się przez całą książkę. Pod wpływem Liama Natalie coraz bardziej otwiera swoje serce na miłość. Sympatia jaką darzą się postacie jest prawdziwa i niezwykle naturalna.

Ogromnie ważną rolę w Constolation odgrywa cierpienie i smutek spowodowane posiadaniem męża żołnierza. Autorka pokazała z jak wielką tęsknotą i odpowiedzialnością wiąże się dzielenie życia z człowiekiem, który każdego dnia może zginać. Bardzo się ciszę, że Michaels poruszyła ten wątek, ponieważ niektórzy ludzie zapominają, że praca w wojsku to nie tylko duże pieniądze, ale i ciągłe ryzyko związane ze śmiercią.

Zakończenie książki wmurowało mnie w ziemie. JAK? Ja się pytam JAK? To co autorka zawarła na ostaniach stronach spowodowało, że nie mogłam się otrząsnąć. Nie doprowadziło mnie ono do płaczu jak większość osób, ale wprowadziło w duże osłupienie.

Książka Corinne Michaels to słodko-gorzka opowieść o stracie, bólu, cierpieniu, ale i radościach spowodowanych spędzaniem życia z ukochaną osobą. Powieść przedstawia piękną i dojrzałą miłość ludzi po przejściach. Niestety niektóre rzeczy nie były idealne, nad czym bardzo ubolewam. "Consolation" miało potencjał, aby zostać najlepszym New Adult jakie czytałam, ale minusy wymienione przeze mnie wyżej odebrały mu ten tytuł.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Girl-from-Stars
Girl-from-Stars
Przeczytane:,

kochajacaksiazki.blogspot.com

Są książki, po których przeczytaniu, jedynie co potrafię zrobić, to zbierać resztki swej szczęki z podłogi. Zazwyczaj też, w takich sytuacjach potrzebuję trochę więcej czasu, aby ochłonąć i ogarnąć swoje rozszalałe emocje, by choć w połowie oddać w recenzji tą wyjątkowość danej pozycji. Całą tą emocjonalną rozrywkę zapewniła mi powieść „Consolation” Corinne Michaels.

Liam nie miał być moim szczęśliwym zakończeniem.
Nawet nie byłam nim zainteresowana.
Był najlepszym przyjacielem mojego męża – zakazanym owocem. Tyle że mój mąż nie żyje, a ja czuję się samotna. Tęsknię za nim i ląduję w ramionach Liama.
Jedna wspólna noc zmienia wszystko. Teraz muszę zdecydować, czy naprawdę go kocham, czy jest dla mnie tylko nagrodą pocieszenia.

Znakomita powieść dla fanek Colleen Hoover. Poruszająca historia, którą pokochały tysiące czytelniczek!
Uzależniająca. Intensywna. Emocjonująca.
To opowieść o złamanych sercach, tęsknocie, słodko-gorzkim smaku zakazanego owocu.
Porywająca. Wzruszająca. Chwytająca za serce.
Tej historii nie zapomnisz. A kiedy poznasz jej zakończenie, będziesz marzyć o tym, aby natychmiast poznać jej dalszy ciąg!

Na samym początku muszę zacząć od tego, iż  miałam duże wymagania wobec tej pozycji,  które zostały wywołane dzięki pierwszemu zdaniu na tylnej okładce książki: „Znakomita powieść dla fanek Colleen Hoover”.  Wspomniana autorka jest osobiście dla mnie królową emocji i twórczynią jednych z najlepszych romansów dla młodzieży jakie kiedykolwiek czytałam. Dlatego też, widząc takie porównanie, postanowiłam postawić poprzeczkę nieco wyżej. I wiecie co? Nie zawiodłam się. Mogę szczerze przyznać, że „Consolation” było rewelacyjne.

To, co mnie urzekło w tej książce dbałość o jak najdokładniejsze oddanie emocji i uczuć. Początkowe rozdziały, w których Natalie trwa w żałobie po stracie swojego męża są niezwykle dramatyczne i wzruszające. Autorka świetnie oddała ten wszechogarniający ból i smutek głównej bohaterki.

Kolejnym plusem historii jest dojrzałość uczucia, jakie połączyło Natalie i Liama. Brak tu jakiejkolwiek przereklamowanej i przesłodzonej nastolatkowej miłości, jaką możemy spotkać w co drugim romansie. Zamiast tego, mamy dorosłych bohaterów i realne problemy, z jakimi borykają się ludzie. A to wszystko napisane jest niezwykle lekkim, ale jakże pięknym piórem.

Największym plusem jest jednak zakończenie. Myślałam, że już całkowicie przejrzałam autorkę i nic nie będzie w stanie mnie zaskoczyć. Myliłam się. I to bardzo.
Zakończenie – a właściwie dwa ostatnie zdania – całkowicie rozstroiło mnie emocjonalnie i sprawiło, że nie mogłam się zmusić do sięgnięcia po kolejną książkę, gdyż interesowałaby mnie tylko i wyłącznie jedna pozycja, a mianowicie drugi tom.
Całe szczęście, że kontynuacja serii będzie mieć premierę jeszcze w tym roku.
Już odliczam dni.
Sięgając po tą pozycję, bądźcie świadomi tego, że z Wami będzie podobnie.

Czego w takim razie mi zabrakło? Nieco żwawszego tempa rozwoju akcji. Momentami jak dla mnie historia była nieco przeciągana. Zabrakło mi również nagłych zwrotów akcji, które zbudowałoby od czasu do czasu jakieś większe napięcie.

„Consolation” jest pierwszą książką, wydaną przez nowopowstałe Wydawnictwo Szósty Zmysł. Dzięki wydaniu tak świetnej książki, jestem pewna że ruszyli ze swą działalnością z wielkim przytupem. Jeśli kolejne książki będą równie dobre (o ile nie lepsze!) to jestem pewna, że Wydawnictwo Szósty Zmysł stanie się jednym z moich ulubionych wydawnictw.

Podsumowując, „Consolation” jest niezwykle emocjonalną historią o stracie bliskich i próbą dalszego życia bez nich. Jeśli jesteście wrażliwymi osobami, polecam się Wam zaopatrzyć w kilka chusteczek, bo być może, mogą się one Wam przydać.

Moja ocena: 9/10

Link do opinii

"Nie można zaznać prawdziwej miłości, jeśli nie poznało się prawdziwego bólu. "

FABUŁA:

Natalie jest młodą kobietą, żoną i przyszłą matką. Jej mąż Aaron to jej pierwsza miłość, razem tworzą udany związek. Aaron jest przystojny, wysportowany i zdaje się być bardzo zakochany w swojej żonie, jest też komandosem SEALs. Która z nas nie chciałaby mieć u swojego boku przystojnego i zakochanego w nas w nas wojskowego? Cóż, jeśli zastanowimy się nad tym trochę dłużej to zapewne żadna. Bycie żoną mężczyzny, którego przez długi czas nie ma w domu. Ba! Nie dość, że nie ma to często nie mamy z nim żadnego kontaktu, i obawiamy się o jego zdrowie i życie, to coś czego część z nas nie byłaby w stanie zaakceptować.  I właśnie z tym najgorszym z koszmarów żony żołnierza przyjdzie nam zmierzyć się wraz z Natalie już na pierwszych stronach książki. U progu jej drzwi staną  koledzy Aarona z wiadomością, iż jej mąż stracił życie na misji. Świat młodej kobiety lega w gruzach.

Przyznam się, że jak większość kobiet od czasu do czasu sięgam po romanse, ostatnimi czasy odłożyłam jednak miłosne historie na rzecz kryminałów i fantastyki. Bo choć lubię przeżywać miłosne uniesienia wraz z bohaterami to jednak, kiedy czytam ich zbyt dużo zaczynają mnie zwyczajnie nudzić. Cóż, przeważnie jest on i ona, czasem ktoś trzeci, zakochują się, prędzej czy później wydarza się jakaś tragedia i albo jest happy end, albo i nie. Trzeba mieć pomysł i to nie byle jaki, żeby napisać dobry romans. Oprócz pomysłu szalenie ważną rzeczą jest opisywanie uczuć naszych bohaterów. Bo czy nie o to chodzi w romansach? Aby odczuwać wszystko wraz z bohaterami? Ich niepewność, ból, stratę, nadzieję, radość, pożądanie czy miłość?

Czy czułam coś czytając "Consolation"?  O tak! Corinne Michaels wie jak pisać romanse 💗 Najpierw razem z Natalie przeżywałam jej żałobę, pokazała mi jak ciężkie było życie żony żołnierza, jak musiała nauczyć się żyć bez niego, i z niekończącą się obawą o jego życie, jak wracał z każdej misji odmieniony tym co przeżył. Czułam jej rozpacz po stracie męża, czułam jej siłę i miłość do córeczki kiedy musiała walczyć ze swoją żałobą każdego dnia. I czułam jej piękne i szczere uczucie rodzące się miedzy nią a Liamem. Odczuwałam wszystko i była to niezwykłą i wzruszająca historia , Corinne Michaels złamała mi serce po to bym razem z Natalie mogła je później poskładać.

KSIĄŻKĘ POLECAM JEŚLI:

+kochacie literaturę kobiecą

+uwielbiacie przeżywać emocje wraz z bohaterami

+lubicie wzruszające historię (tak- ja też płakałam na pierwszych stronach;) 

KSIĄŻKI NIE POLECAM JEŚLI:

-dostajecie dreszczy na samo słowo "romans"

-czytacie w miejscach publicznych, gdzie ludzie źle reagują na łzy wzruszenia ;)

-nie lubicie kiedy książka kończy się cliffhangerem, a trzeba czekać na następny tom

PODSUMOWANIE:

Czy polecam? W 100% ! Ta książka to istna bomba emocjonalna,  którą pochłania się w jeden wieczór. Prawdziwa i nie przesłodzona. Ci, którzy liczą na sceny erotyczne mogą się mocno zawieść,  bo jest ich niewiele. To opowieść przede wszystkim o utracie bliskiej osoby, i nie łatwej walce o własne szczęście. Bohaterowie mają realne problemy, lęki, obawy i uczucia, nie sposób ich nie polubić i im nie kibicować. Znalazłam jednak dwa spore minusy- ta książka jest zdecydowanie za krótka. I przepraszam bardzo co tam się stało na ostatniej stronie?! Jak można tak zakończyć książkę i kazać czytelnikowi czekać na następny tom?

Będzie ciężko, ale skoro Lee dała radę ja również postaram się wytrzymać :)

http://ksiazkaibestia.blogspot.com/2017/10/consolation-corinne-michaels.html

Link do opinii

„Consolation” podbiło moje serce. Ta historia to istny majstersztyk. Nie zdążyłam przeczytać nawet pięćdziesięciu stron, a już wzruszyłam się kilkukrotnie. Żadna książka do tej pory nie dostarczyła mi takiej dawki emocji, zwłaszcza od pierwszych stron. W zasadzie chyba nie miałam okazji przeczytać drugiej tak autentycznej historii o miłości, stracie i nadziei. 

„Czasami nasze problemy wydają się nam tak wielkie, że zapominamy o pokorze.”

Bohaterów „Consolation” polubiłam od samego początku. Zostali naprawdę fantastycznie wykreowani. Śmiałam się i płakałam razem z nimi, co nieczęsto mi się zdarza. Zazwyczaj główne bohaterki swoją postawą strasznie mnie irytują. Na szczęście Lee okazała się być naprawdę mądrą, autentyczną osobą, która mimo ogromnej tragedii jaką ją spotkała stara się stanąć na nogi. A Liam, choć na pierwszy rzut oka może wydać się typowym przystojniakiem to tak naprawdę jest inteligentym, odważnym oraz opiekuńczym mężczyzną potrafiącym wiele poświęcić dla rodziny i przyjaciół. 

W tej książce bardzo spodobał mi się również motyw misji żołnierskich. Przyznam szczerze, że tematykę wojenną zazwyczaj staram się omijać szerokim łukiem, jednak w „Consolation” okazała się ona wisienką na torcie nadającą swoistego klimatu całej historii. 

Samo zakończenie niesamowicie zaskakuje. Nie potrafiłam uwierzyć, że autorka mogła zrobić coś takiego czytelnikowi. Gdy wydawało mi się, że wreszcie wszystko się ułoży wtedy Corinne Michaels totalnie mnie zaskoczyła. Po takim zakończeniu nie wyobrażam sobie nie przeczytać drugiego tomu.

Jedyną rzeczą irytującą mnie w „Consolation” było ciągłe powtarzanie przez Liama, że gdyby tylko mógł to bez wahania zamieniłby się miejscami z Aaronem i przyjął za niego kulkę. Doskonale rozumiem co autorka chciała w ten sposób przekazać, aczkolwiek czytając to po raz n-ty nie myślałam już „och jakie to słodkie” tylko „ile można”. Moim zdaniem co za dużo to nie zdrowo.

„[...] udawanie jest o niebo lepsze od zderzenia się ze świadomością.”

Podsumowując, jeśli szukacie książki, która pochłonie Was od pierwszej strony to jest nią zdecydowanie „Consolation”. Mimo ogromu kłębiących się w niej emocji czyta się ją zapartym tchem. Gorąco polecam ją wszystkim, bez względu na płeć, bo historię Natalie i Liama naprawdę warto poznać.

Aleksandra

Wszystkie cytaty pochodzą z książki Consolation autorstwa Corinne Michaels.

Szukaj mnie na:
http://tygrysica.tumblr.com/
https://www.instagram.com/tygrysicaa/

Link do opinii
Kiedy pierwszy raz ujrzałam okładkę książki "Consolation" już wiedziałam, że muszę poznać skrywającą się za nią historię. Ma ona w sobie coś niesamowitego, co sprawia, że przyciąga uwagę, i co więcej nie pozwala oderwać wzroku. Niby prosta, ukazująca dwoje zakochanych w sobie ludzi, ale bije od niej niezwykłe ciepło. Poza oprawą moje zainteresowanie ową powieścią spotęgowała również notka wydawnicza sugerująca emocjonującą, porywającą i wzruszającą opowieść. Zanim jednak zabrałam się za lekturę tej książki okrzykniętej przez New York Times bestsellerem, zaznajomiłam się z wieloma opiniami o niej, praktycznie samymi pozytywnymi, a niekiedy i pełnymi zachwytów. Nawet mówiono mi: "nie czytaj!" (oczywiście w pozytywnym sensie). I nie ukrywam, że wówczas zaczęłam się obawiać. Czego? Rozczarowania. Dlaczego? Albowiem nadane owej powieści wysokie noty sprawiły, że moje podejście do niej cechował aż nadto spory optymizm i całkiem niezłe podekscytowanie. W związku z tym troszkę odwlekałam moment otworzenia książki i zapoznania się z jej zawartością. Ale ten stan nie mógł przecież trwać długo i wreszcie trzeba było się za nią zabrać. I... No właśnie, jak potoczyło się moje pierwsze spotkanie z piórem Corinne Michaels? Czy pierwszy tom serii "Consolation Duet" mnie urzekł i oczarował? I przede wszystkim, czy sięgnę po jego kontynuację? Zapraszam na recenzję. Corinne Michaels jest autorką bestsellerowej serii z list New York Timesa, USA Today oraz Wall Street Journal, zatytułowanej "The Salvation Series" (w jej skład wchodzą powieści: "Beloved", Beholden", Consolation", "Conviction" i "Defenseless") oraz powieści "Say You'll Stay", "Say You Want Me" i "Say I'm Yours". Jest bardzo uczuciową, błyskotliwą, sarkastyczną, uwielbiającą dobrą zabawę mamą dwójki dzieci. Corinne jest szczęśliwą żoną mężczyzny swoich marzeń, byłego oficera marynarki wojennej. Po tym, jak spędziła wiele miesięcy z dala od swojego męża, który pełnił w tym czasie służbę, czytanie i pisanie było dla niej odskocznią od samotności. Jej babcie od strony matki i ojca były bibliotekarkami, co tylko spotęgowało jej zamiłowanie do czytania. Po wielu latach pisania opowiadań, nie mogła zignorować potrzeby ukończenia swojej debiutanckiej powieści zatytułowanej "Beloved". Mężczyźni w jej książkach są życiowymi rozbitkami, tak pięknymi, że skradną ci serce. (źródło: okładka książki)   Natalie i Aaron są szczęśliwym małżeństwem. Ona z zawodu reporterka, on - żołnierz SEAL przebywający właśnie na misji militarnej. Para spodziewa się pierwszego dziecka, tak bardzo wyczekiwanej, upragnionej i wymarzonej córeczki będącej owocem ich wielkiej miłości. Oboje nie mogą się już doczekać jej narodzin. Gdy Aaron przebywa na służbie, Natalie zajmuje się urządzaniem pokoiku dla córeczki. Pewnego dnia słyszy pukanie do drzwi, a gdy te otwiera spogląda wprost na smutne i wypełnione łzami oczy Marka - szefa i przyjaciela jej męża. I wtedy to do niej trafia. Informacja o śmierci Aarona. Mężczyzna zginął w wyniku nagłego wybuchu. Lee od zawsze obawiała się tego, że któregoś dnia usłyszy te straszliwe i rozdzierające serce słowa. Nie może w to uwierzyć, nie przyjmuje tego do wiadomości. Przecież mówił, że wróci. Obiecał. Prosił, aby zaczekała z porodem do jego powrotu z misji. Skłamał. Zostawił ją, dwudziestosiedmioletnią kobietę w ciąży. Dlaczego? Przez kolejne miesiące Natalie próbuje sobie poradzić ze stratą męża i opieką nad ich córeczką, którą na cześć męża nazwała Aarabelle, ale to niebywale trudne. Co dalej? Jak dalej żyć? Wtem któregoś dnia następuje pukanie do drzwi. Ponownie to pukanie, nienawidzi tego dźwięku, które odmieniło jej życie, zniszczyło je na zawsze i pozbawiło ukochanego mężczyzny. W progu staje Liam - przyjaciel jej męża. Obiecał on Aaronowi, że gdyby kiedyś coś się stało, zaopiekuje się jego rodziną. I to właśnie zamierza uczynić. Przeprowadza się nieopodal Natalie i jej córeczki. Pomaga Lee pozbierać się po śmierci Aarona, wyręcza ją w wypełnianiu niezbędnych dokumentów czy też niektórych pracach przydomowych. Z czasem oboje stają się sobie bliżsi, zaczynają pałać do siebie głębszym uczuciem... Tylko jest jeden problem. Pomiędzy nimi stoją wspomnienia, a w nich Aaron...   Lekki język, niezwykle przyjemny styl, skrupulatne odzwierciedlenie emocji, nastrojowość i urokliwość, stopniowe i spokojne obrazowanie uczucia łączącego dwoje ludzi, ukazanie życiowych dylematów i zagadnień, a nade wszystko niebywałe rozwiązanie to niewątpliwie atuty powieści Corinne Michaels. Intensywność emocjonalna, ciepło bijące z każdej kartki opowieści oraz morze rozmaitych uczuć towarzyszących przez trzysta czterdzieści osiem stron to kolejne zalety "Consolation". To piękna i hipnotyzująca historia, którą zdecydowanie można pochłonąć w jeden wieczór. Ja delektowałam się nią aż trzy dni. Dlaczego? Po pierwsze na tyle ujęła mnie początkiem, iż dalej pozwoliłam sobie na upajanie się nią, a także każdą emocją wypływającą z kolejnych stron, a ponadto spijałam każde proste, ale przepełnione głębią słowo. Specjalnie sobie ją dawkowałam. Po drugie toczyłam ze sobą walkę, albowiem z jednej strony pragnęłam jak najszybciej dotrzeć do końca i poznać finał opowieści (raz nawet przeszło mi przez myśl, aby zajrzeć na końcową stronę), ale z drugiej strony celowo wydłużałam sobie dotarcie do niego, nieustannie zastanawiając się, co też zastanę na ostatniej kartce tegoż utworu. I właśnie ta druga opcja pozwoliła mi na spokojniejsze i dokładniejsze skupienie się na uczuciach bohaterów. Sądzę, że gdybym ją szybciej "połknęła", nie odnalazłabym wielu cennych i ukrytych wartości, czy też smaczków. Również nie w pełni wówczas mogłabym poczuć emocje, którymi owa powieść jest przesiąknięta. A tak, mogłam się nią nacieszyć i spędzić w jej towarzystwie cudowny czas.   Prawdą jest, że fabuła nie jest aż nadto oryginalna, wręcz niejako schematyczna i poniekąd przewidywalna. Ale zawiera w sobie coś takiego, co jest niesamowicie trudne do zdefiniowania, a tym samym opisania. Taki nieokreślony, a jednocześnie niepowtarzalny klimat. Poza tym nie ukrywam, że pewien element czy też wątek owej historii jest mi w pewnym sensie bliski i zapewne też z tegoż powodu nigdy nie zapomnę o tej powieści. Pamiętać będę również o niej ze względu na zakończenie, które jest zdecydowanym plusem tejże powieści. Finał pierwszego tomu "Consolation Duet" jest zaskakujący i niebywały. Przyznaję, że pomimo iż miałam kilka wizji i wersji rozwiązania, to na to, które zaserwowała autorka niestety nie wpadłam. A było przecież takie oczywiste. Niemniej bez wątpienia wzbudziło moją ciekawość i z niecierpliwością będę wyczekiwać kontynuacji tej części. Intrygujące, co też się wydarzy w drugim tomie i przede wszystkim, jakie decyzje podejmą bohaterowie?    Czy dostrzegłam jakieś mankamenty bądź wady? Nie, aczkolwiek początkowo lekko przeszkadzało mi dość błyskawiczne przemieszczanie się czasu akcji (co kilkanaście dni, co kilka miesięcy). Jednak później stwierdziłam, że nawet tak jest lepiej. Nie zniosłabym bowiem lania wody i zbędnych oraz monotonnych opisów stanowiących zapychacze, byle tylko osiągnąć konkretną liczbę stron. Poza tym punkcikiem, nie ma się tak naprawdę do czego przyczepić w przypadku tej książki.   Na uwagę z pewnością zasługuje przyjrzenie się tematyce poruszanej w powieści. Corinne Michales przybliżyła bowiem pracę komandosów, ich zaangażowanie i całkowite poświęcenie się (często kosztem rodziny), a także pokrótce ukazała funkcjonowanie jednostek specjalnych. Uczyniła to w sposób esencjonalny, ale bardzo wyrazisty i rzeczowy. Ponadto skupiła się na życiu kobiet będących żonami czy partnerkami żołnierzy, które cierpliwie i wyrozumiale (choć nie zawsze) znoszą rozłąki powodowane częstymi wyjazdami mężczyzn, niekiedy na wielomiesięczne misje. Rozstania niepozbawione tęsknoty nie są tutaj najgorsze. Najtrudniejsze są obawy związane z tym, że ukochany mąż, partner, ojciec może już nigdy nie wrócić do domu, przynajmniej żywy. Każda zła wiadomość w serwisach telewizyjnych, każdy dźwięk telefonu, a nawet odgłos pukania do drzwi budzi lęk. To życie w ciągłym napięciu, niepewności i wiecznym wyczekiwaniu na powrót najbliższej osoby. Dodatkowo dla kobiet nie jest łatwa świadomość, że dla mężczyzn ich życia zawsze będą na drugim miejscu. To pierwsze zajmuje służba ojczyźnie. Autorka doskonale ujęła ów wątek i oddała emocje kobiet (przede wszystkim głównej bohaterki), które bardzo długo borykają się z samotnością, ale też dzięki temu się ze sobą solidaryzują i wzajemnie otaczają wsparciem i pomocą. Zapewne na tak dobre podjęcie przez nią tematu miał wpływ fakt, iż sama jest żoną byłego oficera marynarki wojennej i wiele miesięcy żyli z dala od siebie.   Kolejnym atutem "Consolation" są wyraziste i autentyczne postacie, które od samego początku wzbudzają sympatię. Dzięki zastosowaniu naprzemiennej narracji pierwszoosobowej autorka dała możliwość dokładnego zaznajomienia się z bohaterami, ich uczuciami, myślami, pragnieniami, rozterkami. Natalie to kobieta o dobrym sercu i pięknej duszy, kochająca całą sobą, wrażliwa, troskliwa, czuła i ciepła, uparta i troszkę naiwna. A przede wszystkim to idealna mama, darząca swą córeczkę ogromną miłością. Aarabelle jest sensem jej życia, jedynym powodem, dla którego musi dalej funkcjonować. Śmierć męża była dla niej ciosem. Kochała go nad życie, był jej pierwszym i jedynym mężczyzną. Jego utrata każdego dnia rozdzierała jej serce i sprawiała przeszywający ciało ból. Dla niej Aaron był kimś wyjątkowym, z czasem okazało się, że jednak idealny nie był. I kolejny cios... Pomógł jej Liam - przyjaciel jej męża i zakazany owoc, otaczał swymi silnymi ramionami, dawał poczucie bezpieczeństwa, był obok w trudnych chwilach. Zajmował się Aarabelle tak, jakby była jego córką. W tym miejscu pozwolę sobie na dygresję. Przyznaję, że obraz tegoż komandosa opiekującego się kilkumiesięcznym dzieckiem, bardzo mnie rozczulił, a nawet wywołał uśmiech na mej twarzy (sytuacja ze zmianą pieluszki). Liam sprawił, że Lee zaczęła się uśmiechać, cieszyć się chwilą i codziennością, a przede wszystkim dostrzegać nadzieję na lepsze jutro. Obudził w niej kobiecość i skrywane dotąd uczucia. To przystojny, pewny siebie, odważny, szlachetny i opiekuńczy mężczyzna. Swą postawą i zachowaniem zwyczajnie mnie uwiódł. Natalie i Liam - oboje z wyrzutami sumienia względem Aarona, oboje z poczuciem zdrady. Dla obojga był kimś ważnym, mężem i "bratem". Pomimo iż nie żyje, nadal stoi między nimi. Czy zatem uczucie Natalie i Liama przetrwa? Jak potoczą się ich dalsze losy?   "Consolation" to piękna, ciepła, ujmująca i wzruszająca historia o radzeniu sobie z utratą bliskiej osoby, tęsknocie, bólu, cierpieniu, samotności, a także o miłości, bliskości, porozumieniu ciał i dusz oraz odkrywaniu szczęścia, spełnienia i nadziei. To powieść przybierająca różne barwy, tętniąca emocjami, zapewniająca dozę słodyczy i namiastkę goryczy, subtelnie pobudzająca zmysły i nieprawdopodobnie wpływająca na wyobraźnię. To opowieść, którą się czuje, przeżywa, smakuje i zapamiętuje. Gorąco polecam!
Link do opinii
Avatar użytkownika - MarysiaK
MarysiaK
Przeczytane:,
Nie każda kobieta nadaje się na żonę wojskowego, a jeszcze mniej na żonę komandosa SEAL. Trzeba kochać głębiej, być o wiele silniejszym i mieć świadomość, że łącząca was więź może zostać w każdej chwili zerwana.   Natalie w wieku 27 lat zostaje wdową, jej świat właśnie runął, a jedyne co utrzymuje ją przed załamaniem to miłość do nowo narodzonej córeczki. Kobieta musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości, pamięć o mężu każdego dnia powoduje ból. Natalie we wspomnieniach idealizuje swoje małżeństwo, a tęsknota za Aaronem nie pozwala ruszyć dalej.   Liam, to przyjaciel Aarona i Natalie, również komandos. Śmierć przyjaciela zaznaczyła na nim swoje piętno. Liam stara się wypełnić obietnicę i pomaga Natalie, jest obecny w jej codzienności, pomaga w organizacji nowego życia, a co najważniejsze roztacza opiekę nad jej córeczką.    To co dzieje się między Natalie i Liamem rodzi się powoli, każde z nich ma wątpliwości czy takie zachowanie jest słuszne. Narracja dwuosobowa pozwala zrozumieć rozterki bohaterów. Postacie stworzone przez Corinne są prawdziwe: sposób przeżywania żałoby, walka z sobą o każdy dzień, troska o dziecko i chęć wyjścia do ludzi - Natalie to kobieta, która wiele przeszła, a los szykuje dla niej jeszcze nie jedną niespodziankę.     Opis powstającego uczucia, budowa napięcia, emocje, emocje i jeszcze raz emocje - wszystko to sprawia że trudno od książki się oderwać. Docieramy więc do ostatniej strony, a tam autorka wbija nam nóż w samo serce i go przekręca, byśmy powoli mogły się wykrwawiać aż do drugiego tomu. Ta książka łamie serce, wyciska łzy i pozostawia po sobie zupełną pustkę. Po prostu chce się czytać dalej. Porywająca. Wzruszająca. Emocjonująca.
Link do opinii
Avatar użytkownika - NaWidelcu
NaWidelcu
Przeczytane:2017-08-31, Ocena: 6, Przeczytałam, Poszukuję,
Jeden dzień, jedna wiadomość, jedna chwila i... całe jej życie runęło się niczym domek z kart. A przecież mieli takie plany! Remont małego pokoju, dziecko, wspólne wieczory i poranki. Teraz to wszystko to już przeszłością, a raczej przyszłością, która nigdy się już nie wydarzy.     Natalie z niecierpliwości wyczekiwała na powrót męża z misji. Inny scenariusz nawet nie wchodził w grę. A teraz stoi w drzwiach, patrzy w oczy Liama, przyjaciela rodziny i słyszy słowa, że jego już nie ma. Że jej mąż, ojciec ich nienarodzonego dziecka, nie żyje. Kobieta nie potrafi otrząsnąć się z tragedii. Runął cały jej świat! Jednak podczas wychodzenia z traumy nie będzie sama. Liam, wierny przyjaciel i... niesamowicie seksowny żołnierz, nie odstępuje jej na krok. Czy to wciąż tylko przyjaźń, a może już coś więcej? Czy Natalie w ogóle ma prawo do takich uczuć? A może powinna zapomnieć o nich wraz ze śmiercią męża? Jedno jest pewne, Natalie czeka wiele ciężkich chwil, trudnych emocji i... demonów przeszłości. Może nie wszystko jest takie, jak się wydaje na początku?   Muszę przyznać, że ta książka bardzo mnie zaskoczyła. Przede wszystkim tym, jak niesamowicie wciągnęła mnie fabuła. Przypomnę w skrócie, mamy męża, który zginął w bardzo patriotycznych okolicznościach, kobietę z małym dzieckiem i przyjaciela rodziny, od którego aż kipi testosteronem. Przecież to brzmi jak początek krótkiego Harlequina albo chociaż telenoweli! O nie, moi Drodzy, to tylko pozory! Historia, która równie dobrze mogłaby być płytkim romansidłem, okazuje się prawdziwym wulkanem emocji i petardą wśród powieści miłosnych. Nic w niej nie jest proste, jednoznaczne, czy nijakie. Uczucia, które targają bohaterami, doprowadzają czytelnika do wrzenia! Od początku do samego końca czeka Was mnóstwo wrażeń. A do tego narastające napięcie. Prawdziwy majstersztyk w swoim gatunku!   Ale to nie wszystko, poza morzem emocji (a czasem i łez) Consolation to też mądra i pouczająca powieść. Główna bohaterka przeżywa chwile, o których większość z nas woli nawet nie myśleć, ale może właśnie... warto? Może dobrze jest raz na jakiś czas zastanowić się nad tym, jak bardzo kochamy swoich bliski, ile dla nas znaczą? Consolation to też niełatwa historia o wychodzeniu z żałoby, o młodej kobiecie z małym dzieckiem, która nagle musi zacząć wszystko od nowa. Powieść skłania do przeżywania, ale też rozmyślania.   Consolation jest romansem z kategorii tych nienachalnych. Uroczy, ale nie ckliwy, przepełniony miłością, ale pozbawiony sztuczności czy fałszu. Chociaż temat może się wydawać oklepany, jest nim wiele naturalności i świeżości. Za jego sprawą serce czytelnika zabije nie raz!   Świetna jest również narracja, oczywiście dwutorowa, pozwalająca nam poznać bieg wydarzeń zarówno z perspektywy Natalie, jak i Liama. A przede wszystkim, lepiej rozumieć motywy ich zachowania. W tej książce postacie nie są „z papieru”. Mają wady, zalety i całe mnóstwo szarości, dzięki którym są po prostu bardzo ludzcy.   A do tego... zakończenie. Ono po prostu zwala z nóg! Nie dość, że nie mogłam oderwać się od tej książki, to jeszcze od razu pragnęłam poznać ciąg dalszy! Niesamowite! Jak cała ta powieść! Z czystym sumieniem (oraz paczką chusteczek) polecam Wam jej lekturę. Prawdziwy huragan emocji!
Link do opinii
Avatar użytkownika - LaylaA
LaylaA
Przeczytane:,
" Ból przeszywa moje ciało, zabiera wszystko, co dobre, i pochłania bez reszty. "    Jakiś czas temu dostałam wiadomość o pojawieniu się nowego wydawnictwa, a dokładniej Szósty Zmysł. Miało to być wydawnictw, które będzie się skupiało na książkach dla kobiet. Osobiście jestem osobą, która uwielbia raz na jakiś czas zapomnieć o kryminałach, fantastyce czy młodzieżówkach i sięgnąć po ciekawy romans czy obyczajówkę. Dlatego, kiedy dowiedziałam się o „Consolation” nie mogłam się jej oprzeć. Przepiękna szata graficzna i opis, który wręcz zmusza do sięgnięcia po tą pozycje, czy może być coś lepszego?    Liam nie miał być moim szczęśliwym zakończeniem. Nawet nie byłam nim zainteresowana. Był najlepszym przyjacielem mojego męża – zakazanym owocem.Tyle że mój mąż nie żyje, a ja czuję się samotna. Tęsknię za nim i ląduję w ramionach Liama. Jedna wspólna noc zmienia wszystko. Teraz muszę zdecydować, czy naprawdę go kocham, czy jest dla mnie tylko nagrodą pocieszenia. Czasami nasze problemy wydają się nam tak wielkie, że zapominamy o pokorze. Zastanawialiście się kiedyś, co przechodzi kobieta, która wiąże się z żołnierzem, policjantem, komandosem czy osobą, która codziennie poświęca się dla innych a tym samym jest narażona na ciągłe niebezpieczeństwo? Tak naprawdę, jeżeli ktoś nie miał w swojej rodzinie kogoś takiego, to nie będzie zdawał sobie sprawy jaki jest to ból, kiedy musicie się rozstać, ale zarówno jakie szczęście, kiedy wraca cały i zdrowy do domu. Ja nie wiedziałam jak to tak naprawdę wygląda, do momentu, kiedy przeczytałam książkę Corinne Michaels. Otóż nasza główna bohaterka żyję w ciągłym strachu, gdyż jej mąż jest komandosem, a jego życie to w pewien sposób życie na krawędzi. Natalie sądziła, że jej życie jest idealne, ma kochającego męża, dziecko w drodze, wymarzony dom i miłość, jednak to wszystko nie ma znaczenia, kiedy słyszy donośne pukanie do drzwi. Jej mąż ginie podczas jednej z misji, a Natalie zostaje ze swoim nienarodzonym dzieckiem i smutkiem. Jej życie diametralnie się zmienia, jednak nie może się poddać, bo ma dla kogo żyć. U swego boku ma jednak przyjaciół, którzy nie pozwolą, aby coś jej się stało i zrobią wszystko, aby na jej twarzy znowu zagościł uśmiech. Nie można zaznać prawdziwej miłości, jeśli nie poznało się prawdziwego bólu. Oczywiście nie można powiedzieć, że książka jest oryginalna i nieprzewidywalna, gdyż wtedy bym skłamała. Pojawia się nam pewna schematyczność, której oczywiście wam nie zdradzę w tym momencie, ale kiedy będziecie czytać tą książkę, to na pewno się zorientujecie o co mi chodzi. Co do samych postaci to jestem naprawdę pod wrażeniem, największa uwaga skupia się oczywiście na Natalie, której życie się rozpadło na kawałki, a serce przeżyło największy ból na świecie. Autorka miała bardzo trudną sytuacje, gdyż pisanie o stracie i bólu, nie jest łatwe. Stworzenie bohaterki, która będzie ten ból oddawać prawdziwie, jest bardzo trudne i czasochłonne. Jednakże myślę, że autorka sobie poradziła i nie jest to banalna historyjka, którą szybko się zapomni.    „Consolation” to książka, która już od pierwszych stron wzbudza wielkie emocje. Razem z Natalie przeżywamy śmierć jej męża, miłości jej życia, bratniej duszy. Styl autorki można bardzo porównać do stylu dobrze znanego Nicholasa Sparksa, który tworzy historie wpadające w pamięć i pełne bólu i emocji. Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki, ale z pewnością nie jest ostatnie. Zakończenie było dla mnie zaskoczeniem i myślę, że nie tylko dla mnie, ale naprawdę chcę znać ciąg dalszy i mam nadzieję, że szybko minie czas do premiery kolejnego tomu. Książkę wam serdecznie polecam. A wydawnictwu życzę dalszych sukcesów.   https://in-my-different-world.blogspot.com/2017/10/consolation-corinne-michaels.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - redgirl_books
redgirl_books
Przeczytane:,

''Nadzieja to wredna suka, która ma w dupie, to czego chcesz. A zatem jedyną rzeczą, na której mogę polegać, jest wiara. Wiara w to, że uda mi się przez to przejść i uleczyć złamane serce.''

Natalie dowiaduje się, że jej mąż Aaaron, żołnierz SEAL zginął w nieszczęśliwym wypadku. Kobieta nie potrafi się pogodzić z tym, że go już nigdy nie zobaczy, a ich córka nigdy nie pozna swojego taty. Ból po stracie ukochanego męża jest dla Natalie dojmujący. Jedyne co pozostaje kobiecie to wspomnienia, ale wkrótce i one z upływem czasu się zacierają. Natalie traci chęci do życia i jedyne, co trzyma ją na powierzchni to ukochana córeczka. 
Pewnego dnia, w jej domu pojawia się Liam. Przyjaciel jej męża, który powrócił z Kalifornii, aby dotrzymać obietnicy złożonej Aaronowi. Mężczyzna chce pomóc Natalie oraz jej córce. Kobieta na początku jest niezadowolona, uważa, że poradzi sobie i bez niego. Jednak z czasem zaczyna doceniać jego pomoc. Natalie odzyskuje dawną siebie, a pomiędzy bohaterami zaczyna iskrzyć. 

Z niecierpliwością czekałam na pierwszą powieść od Wydawnictwa Zmysłów. Uwielbiam wszelkie romanse, a te z odrobiną bólu i prawdziwości najbardziej. Książka wciągnęła mnie od pierwszej do ostatniej strony. Już na początku zrzuca na czytelnika emocjonalną bombę, by stopniowo uleczyć nasze serce, a później z powrotem je roztrzaskać. Wczułam się w sytuację głównej bohaterki tak jakbym to była ja sama. Jej ból, strata - były częścią mnie, również jej łzy i niepewność o dalsze życie. Autorka bardzo dobrze wykreowała tę postać. Jako idealną matkę, kobietę, która musi sobie poradzić ze stratą ukochanej osoby. Nie jest to postać bez wad, ale to czyni ją bardziej prawdziwą i realną. Przez ból przebija się zabawna i inteligentna kobieta, która nie boi się mówić to, co myśli.
Jeśli chodzi o postać Liama bardzo mi się spodobała jego troskliwość wobec Natalie i jej córki. Jego stanowczość i niezłomność również. Był na każde jej zawołanie i jako jeden z nielicznych nie pocieszał jej kłamstwami.

Autorka ukazała w swojej książce jak wygląda związek z kimś związanym z wojskiem. Pokazała niepewność wynikającą z tego, że dana osoba może już nigdy do nas nie wrócić. Również żałobę, która sprawia, że zaczynamy idealizować ukochaną osobę, nie zauważając jej wcześniejszych wad. 

''Consolation'' to emocjonalny ładunek, który sprawi, że jeszcze długo nie będziecie mogli się po jej lekturze pozbierać. Historia Natalie i Liama pozostanie w Waszych sercach i myślach, gdyż tej powieści nie da się tak łatwo zapomnieć. 
Śmierć jest związana z życiem. Nie można jej się wyzbyć i chcąc nie chcąc zawsze będzie obecna w naszym życiu. Jedyne, co możemy zrobić to starać się iść do przodu i znaleźć kogoś, kto uleczy nasze serce. Bo o wiele łatwiej jest przejść przez trudności z kimś niż samemu. Tylko pozwólmy na to innym.  
Jeśli uwielbiacie romantyczne i zmysłowe książki, bez nachalności to ja Wam tę powieść polecam. Jest ponadto piękna, wzruszająca i chwytająca za serce. Nie zabraknie tu dobrze wykreowanych bohaterów, iskry napięcia i wyczekiwania. Zakończenie zwali Was z nóg do tego stopnia, że będziecie błagać o więcej. Ja uwielbiam tę książkę, pokochałam autorkę i jeśli o mnie chodzi - jest lepsza od samej Colleen Hoover! 

Link do opinii
Avatar użytkownika - paulina0944
paulina0944
Przeczytane:2017-10-30, Ocena: 6, Przeczytałam,
Natalie jest żoną komandosa i spodziewa się dziecka. Jej życie to praktycznie ciągły strach, że pewnego dnia dowie się najgorszej informacji jaka może ją spotkać. Tak dzieje się podczas jednego z wyjazdów Aarona. Kobieta dostaje wiadomość, że jej mąż zginął podczas wybuchu. Świat Natalie legł w gruzach. Jedyna rzecz, która sprawia, że nadal funkcjonuje, to ich nowo narodzona córeczka. To nie wszystko, w jej życiu pojawia się Liam, przyjaciel zmarłego, który obiecał mu, że jakby zginał ma zająć się kobietą i pomóc się jej pozbierać. Tylko czy da radę? Czy kobieta zacznie znowu normalnie żyć? Czy dane jest im przebaczenie?    

O mój Panie! Jaka ta książka była dobra! Nie wiem, czy dam radę napisać coś sensownego, by wyrazić jak ta pozycja jest świetna! Postaram się, jednak może to być trudne :D      "Nie można zaznać prawdziwej miłości, jeśli nie poznało się prawdziwego bólu."     Oglądałam już jedną recenzje tej pozycji i dowiedziałam się, że to dorosły romans. Przez to nie wiedziałam dokładnie czego się spodziewać. Ale niepotrzebnie, ponieważ dzięki temu, że jest to historia o dorosłych ludziach, stała się jeszcze lepsza i jeszcze bardziej do mnie przemówiła.   Powieść łapie całkowicie za serducho i sprawia, że nieraz łezka w oku się kręciła. To opowieść przepełniona emocjami, które aż wylewają się z papieru. To historia o stracie, żałobie, pogodzeniu się ze śmiercią i próbie ponownego czerpania z życia radości. Tej powieści z pewnością nie będziecie czytać z obojętnością na twarzy, tym bardziej, że jest tu tyle cudnych cytatów i fragmentów, że jak tylko dostanę swój papierowy egzemplarz, to ponownie ją przeczytam i cała książka będzie w karteczkach indeksujących ♥   Bohaterowie są przecudni, tacy z krwi i kości. Bardzo podobało mi się to, że autorka nie przesadziła z kreacją i tak w granicach zdrowego rozsądku zachowała emocje bohaterów. Nie byli ciepłymi kluchami, ani też twardymi postaciami, tylko takimi pomiędzy. Natalie przez stratę męża umarła wewnętrznie i tylko dzięki córeczce jeszcze nie załamała się kompletnie. Naprawdę podziwiam ją za to jak poradziła sobie z tym wszystkim co ją spotkało. Za to Liam to moja nowa miłość! I od razu mówię, ON JEST MÓJ! Nie oddaję ani nie dzielę się nim z nikim, ani Wam się śni! On jest cudowny! Jego postępowanie, charakter, poczucie humoru i oddanie, zniewala i zachwyca.    Styl autorki jest świetny. Dzięki temu książkę pochłonęłam w dzień, a jak na moje standardy ma ona dużo stron, bo aż 405, a może tylko 405? (wersja ebooka ma tyle stron) Po prostu, dzięki temu, przez powieść się płynie. Rozdziały są krótkie i są tak skonstruowane, że po jego skończeniu chcemy wiedzieć co będzie dalej! Dawno nie czytałam tak dobrej powieści.      "Wojna zmienia człowieka. Sprawia, że dawniej
ufne serce staje się czarne i cyniczne."     A zakończenie?! Nie wierzę po prostu, że tak to się skończyło! Ja się tak nie bawię! Nie wolno w takich momentach kończyć. Nawet nie wiecie jak wielki szok miałam na twarzy, gdy przeczytałam ostatnie zdanie! Nie mam zielonego pojęcia jak teraz przetrwam do grudnia, by poznać kontynuację. Nie no, przez tą powieść mam teraz kaca.. :(   Dlatego, jeżeli moje wychwalanki jeszcze Was nie zachęciły by przeczytać obowiązkowo tę pozycję, to może wydanie Was zachęci? Powieść ma przepiękną okładkę, a kontynuacje będzie mieć jeszcze lepszą ♥ Będą cudnie prezentować się na półce!   A teraz już kończąc, bo naprawdę mogłabym o tej powieści mówić godzinami, musicie koniecznie ją przeczytać! Zapiszcie sobie w kalendarzach 11 października, że musicie iść do księgarni i zaopatrzyć się w ten tytuł! To powieść dla fanów powieści Colleen Hoover, B. C. Cherry, Jessica Sorensen czy Vi Keeland. To powieść przepełniona uczuciami i dająca nadzieję, że warto walczyć. Świetna powieść na jesienne wieczory przy kocyku i gorącej herbacie. Powtórzę się po raz enty w tej recenzji, MUSICIE TO PRZECZYTAĆ!! 
Link do opinii
Avatar użytkownika - ania0134
ania0134
Przeczytane:,

Bardzo rzadko sięgam po romanse, ponieważ nie przepadam za tym gatunkiem literackim. Denerwuje mnie przede wszystkim do bólu przewidywalna fabuła, słabo wykreowani bohaterowie no i absurdalne sytuacje takie jak miłość od pierwszego wejrzenia. Dałam szansę "Consolation" i szczerze przyznaję, że jestem w szoku! 

Miałam duże obawy przed lekturą "Consolation", ponieważ na okładce widnieje napis: "Znakomita powieść dla fanek Colleen Hoover". Nie zaliczam się do licznego grona wielbicielek twórczości Colleen Hoover, dlatego do "Consolation" podchodziłam raczej sceptycznie. Mój błąd! Okazało się, że Corinne Michaels ma o niebo lepszy styl pisania niż Hoover. Ponadto, przedstawione przez Corinne wydarzenia nie odbiegają za bardzo od rzeczywistości. Zachowanie bohaterów jest naturalne, w pełni uzasadnione i prawdziwe. A dla mnie właśnie to jest najważniejsze kryterium oceny romansów, tzn. czy proponowana historia nie jest nierealna. 

Główna bohaterka, Natalie, traci swojego męża. Zostaje sama z małą córeczką, która nawet nie miała okazji poznać ojca. Natalie jest załamana, ledwie radzi sobie z rzeczywistością. Dziecko jest jej jedyną motywacją do życia. Przyjaciel zmarłego Aarona, Liam, ma obowiązek zaopiekować się rodziną swojego najlepszego przyjaciela. Jednak z czasem troska Liama przemienia się w prawdziwą miłość do Natalie i jej córeczki. Uważam, że autorka poprowadziła akcję najlepiej, jak tylko można było to zrobić. Liam nie zakochuje się w Natalie od razu. Ich uczucie rozkwita stopniowo, przypadkiem, powoli. Jednocześnie Natalie ma twardy orzech do zgryzienia, ponieważ niedawno straciła swojego męża. Nie ma pewności, czy uczucie do Liama jest tylko próbą ułożenia sobie życia na nowo albo bardzo silną potrzebą bezpieczeństwa w ramionach mężczyzny czy może prawdziwą miłością, która tak nagle pojawiła się na jej drodze. Dylemat ten jest rzeczywiście bardzo trudny... Taka sytuacja sprawia, że czytelniczka współczuje Natalie i zaczyna przeżywać wszystkie problemy razem z nią. 

W międzyczasie na jaw wychodzą tajemnice, o których istnieniu Natalie wolałaby chyba nie wiedzieć. Komplikują jej życie i wystawiają związek z Liamem na próbę. Nikt już chyba nie ma wątpliwości, że fabuła jest naprawdę wciągająca, a bohaterowie nie wpadają bezmyślnie w wir namiętności, ale ciągle próbują poukładać życie tak, aby było im jak najlepiej. Jednak to, co najbardziej mi się podobało, to samo zakończenie. Co prawda w trakcie czytania "Consolation" przeszła mi przez głowę myśl, że takie zakończenie książki mogłoby być bardzo ciekawe, choć trochę ryzykowne... Myślałam, że autorka jednak wybierze inne rozwiązanie. A jednak nie! I to jest dla mnie najbardziej zaskakująca rzecz w tej książce. Uwierzcie mi, że po przeczytaniu ostatniej strony będziecie mocno zszokowani, a chęć sięgnięcia po drugi tom nie da Wam żyć spokojnie. Niestety, "Conviction" będzie miało swoją premierę dopiero 5 grudnia. 

"Consolation" polecam wszystkim kobietom, które mają ochotę na sięgnięcie po naprawdę dobry romans. Zapewniam, że fabuła Was nie znudzi, a bohaterowie z pewnością zapadną Wam w pamięć na długo. Radzę sięgnąć po "Consolation" bliżej premiery drugiego tomu! :)

Link do opinii
Avatar użytkownika - StillChangeable
StillChangeable
Przeczytane:,

  Kiedy już myślałam, że na chwilę uwolniłam się od egzemplarzy recenzenckich, okazało się, że w domu czeka na mnie kolejna lektura. Gdy więc otworzyłam paczkę, dopiero wtedy przypomniałam sobie, że jakiś czas temu dostałam propozycję zrecenzowania "Consolation" autorstwa Corinne Michaels, co kompletnie wypadło mi z głowy. Jednak ujrzenie tego egzemplarza wywołało na mojej twarzy ogromny uśmiech, bo bardzo chciałam poznać tę historię czując, że to będzie coś, co zdecydowanie wpisze się w mój gust. I wiecie co? Jestem totalnie zaskoczona, że ta początkowo wydająca się przewidywalną, historia, tak naprawdę dostarczyła mi mnóstwa wrażeń, a zakończenie, którego kompletnie się nie spodziewałam, sprawiło, że jak najszybciej chcę sięgnąć po kolejny tom! 

     Główna bohaterka książki - Natalie - to żona komandosa SEAL, z którym to spodziewa się dziecka. Jednak jeden dzień jest w stanie wywrócić cały jej dotychczasowy świat do góry nogami. Gdy dowiaduje się, że jej ukochany Aaron zginął na ostatniej, przed opuszczeniem służby, misji, wszystko traci dla niej sens. Kilka miesięcy później jedynym, co trzyma ją przy życiu jest córeczka Aarabelle. Mimo to, kobieta jedynie egzystuje i czuje się jak pozbawiona całkowitych emocji. Gdy więc na jej drodze staje Liam - najbliższy przyjaciel zmarłego męża - Natalie nie zdaje sobie sprawy, że po raz kolejny jej życie zostanie obrócone o sto osiemdziesiąt stopni, lecz tym razem ma szansę na bycie szczęśliwą. Pytanie tylko, czy Natalie będzie potrafiła wpuścić do swojego życia innego mężczyznę? Jak potoczą się losy jej i Liama, który ze wszystkich sił robi wszystko, by otoczyć kobietę opieką? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie sięgając po książkę "Consolation". 

   Styl, jakim posługuje się autorka, jest naprawdę lekki i przyjemny w odbiorze. Początkowo przyznam się szczerze, że obawiałam się, iż będzie on wręcz banalny, przez co całość stanie się kiczowata. Na całe szczęście moje obawy szybko okazały się bezpodstawne, a sama wsiąknęłam w tę historię całkowicie. Kiedy już zaczęłam przekładać kolejne strony, nie mogłam się od niej oderwać, chcąc więcej i więcej, przez co książkę udało mi się przeczytać w raptem jeden dzień. Przede wszystkim w stylu urzekło mnie to, że autorka potrafi wplatać ogrom emocji. Maluje zarówno smutek, cierpienie i ból po stracie bliskiej osoby, jak także świetnie wprowadza inne uczucia - gniew, irytację, a także radość i uśmiech. Podczas czytania tej historii, niejednokrotnie moje emocje skakały czy to w stronę uniesienia kącików ust do góry, czy też zamieniały się w kilka łez wzruszenia. Już dawno, przy żadnej książce, tak często się nie wzruszałam i nie odczuwałam tych emocji tak realnie, jakbym sama uczestniczyła w tych wszystkich wydarzeniach. Dlatego pod tym względem, jestem totalnie urzeczona tą historią.

        Autorka poprzez swoją książkę, ukazuje, czym jest strata bliskiej osoby. Uświadamia, że kiedy odchodzi ktoś, kogo kochaliśmy, nie chcemy i nie potrafimy się z tym pogodzić. Nieważne, ile czasu upływa i jak każdy chciałby nam pomóc, byśmy wrócili do normalnego życia, ono nigdy nie będzie już takie samo. Tym samym historia Natalie pokazuje, że nie ma limitu czasu na rozpacz, a jedynie od nas zależy, czy to szybciej czy może nieco później, będziemy odbudowywać swoje życie kawałek po kawałku. Co więcej, tak naprawdę cały wątek poświęcony głównej bohaterce oraz przyjacielowi jej zmarłego męża jest przykładem trudnej relacji. Autorka pokazuje bowiem, że z jednej strony, czasami chce się pójść naprzód, szczególnie wiedząc, że osoba, która odeszła chciałaby dla nas tego szczęścia, a z drugiej strony nie potrafimy sobie na to pozwolić, bo czujemy, jakbyśmy ją zdradzali. Tym samym historia Natalie oraz Liama ukazuje ogrom emocji, jakie stopniowo pojawiają się między nimi, jak także wszelkie rozterki, które ich dręczą.

        Dlatego też, mimo obaw co do pomysłu tworzenia romansu pomiędzy wdową, a przyjacielem jej zmarłego męża, będąc już po przeczytaniu tej książki, śmiało mogę stwierdzić, iż autorka prowadzi całą akcję bardzo subtelnie. Wszystko dzieje się w swoim tempie, a wszelkie bliższe sytuacje, jakie się między nimi rozgrywają są bardzo wysublimowane. Dodatkowym atutem tej książki jest fakt, że mimo iż narrację prowadzi głownie Natalie, to kilka rozdziałów zostało napisanych z perspektywy Liama, dzięki czemu czytelnik ma szansę poznać uczucia, jakie buzują w każdym z bohaterów. Osobiście ta książka bardzo przypadła mi do gustu i nie mogę się doczekać kolejnego tomu.

    Bohaterowie zostali wykreowani całkiem dobrze, a co najważniejsze - są z krwi i kości. Autorka nie ubarwia i nie czyni ich doskonałymi, a tworzy postacie, jakie mają zarówno swoje zalety, ale też bardzo często wady. Ukazuje ich takimi, jakimi są, a nie jakimi powinni być, aby przyciągnąć do siebie czytelnika, dzięki czemu właśnie cała historia staje się jeszcze bardziej autentyczna. Oprócz oczywiście Natalie oraz Liama, pojawiają się bohaterowie, jacy sporo wnoszą do całości, w tym na pewno przyjaciółka głównej bohaterki. Jednak najsłodszą istotką w całej książce jest mała Aarabelle i chociaż nie ma jej tutaj wiele, to wszelkie opisy niektórych jej zachowań - uśmiechów, gaworzenia i tym podobnych sytuacji, są wprost przeurocze.

    Podsumowując, książka "Consolation", mimo że początkowo zalatywała mi przewidywalnością (co błyskawicznie zostało rozwiane poprzez kilka, niespodziewanych wydarzeń) i banalnością, to ostatecznie całkowicie mnie urzekła, szybko sprawiając, że nie mogłam się od niej oderwać chcąc więcej i więcej. Dlatego też czekam z niecierpliwością na kontynuację losów Natalie i Liama, mając nadzieję, że będzie równie dobra, co pierwszy tom.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Tiszka
Tiszka
Przeczytane:,
Właśnie ruszyło nowe „babskie” wydawnictwo, Szósty Zmysł, wyrosłe jako odnoga popularnego Papierowego Księżyca. Na rynek wchodzą trochę niespodziewaną książką: Consolation amerykańskiej autorki Corinne Michaels. 

Dlaczego niespodziewaną? Pozwólcie mi na mały wstęp „historycznoliteracki”.

Michaels jest u nas praktycznie nieznana – dla mnie była całkowitym novum – a w USA zbiera naprawdę dobre recenzje wśród fanek gatunku. Jak wynika z szybkiego przeszukania Amazona i GoodReads, książki tej autorki wydawane są przez nieznane szerzej BAAE Publishing, a dokładniej – jest to najwyraźniej selfpublishing pisarki (brak strony internetowej, wydane wyłącznie książki Michaels). Czy to dobrze? Zależy, jak na to spojrzeć, osobiście włącza mi się w tym momencie żaróweczka alarmowa. Jednak na popularnych platformach w USA Consolation dostaje świetne oceny i podobno równie świetnie się sprzedaje.

Autorka w swoich książkach skupia się głównie na losach „kobiet żołnierzy” – żon, kochanek i narzeczonych komandosów oraz innych militarnych bohaterów. Prawdopodobnie z dwóch powodów:

sama jest żoną byłego marine, więc doskonale wie, o jakich emocjach i lękach pisze w USA tematy militarne podbite patriotyzmem są aktualnie dość popularne

Połączenie wiarygodności z nośnym tematem i romansem przyniosło jej sukces :)

Ale skupmy się teraz na samym Consolation.

Corinne Michaels otwiera Szósty Zmysł

W Consolation mamy prostą, chociaż z założenia naładowaną emocjami fabułę: Natalie to żona komandosa. Na pierwszych stronach dowiadujemy się, że jest w ostatnich tygodniach ciąży… i jesteśmy świadkiem tego, jak zostaje wdową. Jednak przyjaciele męża się nią zajmują – bo żołnierska solidarność jest silniejsza niż więzy krwi – a jeden z nich, wyjątkowo przystojny i urzekający Liam, najlepszy przyjaciel zmarłego – opiekuje się nią dość… zawzięcie, powiedzmy.

Jak na debiut, wydawnictwo wybrało dość kontrowersyjną tematykę: wdowieństwo, samotne macierzyństwo i nową miłość tuż po stracie ukochanego. Mimo że od momentu, w którym  Liam staje na progu Natalie wiemy, że zostaną parą, przy lekturze trzyma nas świadomość, jak kontrowersyjny będzie to związek i jakie problemy potencjalnie spowoduje. Z tego można zrobić naprawdę ciekawy motyw!

Problemy, problemy…

Trudno jednak powiedzieć, czy to z powodu tłumaczenia, czy z winy samej autorki, ale ta pełna emocji sytuacja wyszła dość… płasko. Jakby postaci wypowiadały kwestie w kiepskim filmie. Sprawiającą mi podczas lektury pewien problem szybkość, z jaką postępują wydarzenia (zakochanie się circa 6 miesięcy po stracie męża), można uzasadnić „efektem mostu wiszącego”, czyli oficjalnie „błędnym określeniem przyczyn pobudzenia” – błędną interpretacją emocji pojawiającą się w momencie, gdy dana osoba jest w stanie silnego pobudzenia, np. zagrożenie życia, utrata bliskiej osoby – ale nadal jest kilka rzeczy, które nie każdemu się spodobają.

Do tego Liam jest zbyt idealny: na każdym kroku podkreślana jest jego wybitna seksowność, uroda, troskliwość, czułość, przywiązanie, miłość do małej córeczki Natalie etc., aż chciało się przeskakiwać te momenty. A karuzela wydarzeń w Consolation jest dość przewidywalna dla stałych czytelniczek romansów – musi pojawić się w jakiejś formie ta trzecia lub ten trzeci. Jedyne zaskoczenie, które naprawdę zmusiło mnie do uniesienia brwi w zdumieniu, to cliffhanger na końcu – przyznaję, że tego, co się tam zadziało, się nie spodziewałam.

Emocjonalnie rozchwiani

Emocje targające Natalie – od rozpaczy, poprzez poczucie winy, chęć ucieczki, po szczęście i spokój, zmieniające się jak w kalejdoskopie, to ciekawe studium przypadku i chyba najlepsza (chociaż miejscami denerwująca) część Consolation. Widać, że Michaels postarała się pokazać, że nie ma hop-siup, a strach przed własnymi uczuciami oraz osądem otoczenia to ważny motor sterujący dynamiką związku.

Jednocześnie autorka napisała to w sposób pozostawiający sporo do życzenia. Wspominałam już o dialogach jak z The Room – to dodam jeszcze słowo o opisach jak u Katarzyny Michalak. Płasko, przewidywalnie, niezbyt porywająco – czytając, w ogóle nie mogłam się wciągnąć w narrację.

Możliwe, że to kwestia wersji recenzenckiej, którą otrzymałam – premiera dopiero 11 października, a książka wyraźnie jeszcze potrzebowała korekty i redakcji.

Podsumowując: Consolation to romansidło zbudowane na ciekawym pomyśle i dodatkowo podparte wiarygodnością autorki – żony żołnierza. Jednocześnie jest niezbyt porywające, płaskie i nienajlepiej przetłumaczone. Spodoba się na pewno fankom Harlequinów, Katarzyny Michalak czy Anny Ficner-Ogonowskiej. To czytadło dla kobiet, które szukają romansu, ale zbudowanego wokół schematu innego niż „spotkać, zdobyć, pójść do łóżka, żyli długo i szczęśliwie”, a przy tym lekkiego i do łyknięcia na raz. Jak na debiut wydawnictwa, mimo pozornie kontrowersyjnej tematyki, wybór dość bezpieczny.

Przy okazji: to powieść niejako ze środka serii zawierającej dwa duety. Bohaterów pierwszego poznamy w trakcie lektury, więc mam nadzieję, że 6Z nie wyda tego jako drugiego tytułu ;)

.

Link do opinii

Muszę przyznać, iż po przeczytaniu tej powieści, moje emocje nadal nie opadły. Wciąż wracam myślami do powieści i myślę sobie: No jak! Jak to się mogło stać! I nadal nie dowierzam.

 Natalie- to kobieta, która właśnie straciła swojego męża, który był żołnierzem SEAL. Spodziewa się dziecka, a po bolesnej utracie nie wie jak ma sobie poradzić. Mimo jej wielkiej straty i cierpienia, w późniejszej części książki pokazuje nam, iż jest kobietą z pazurkiem. Nie sposób jej nie lubić.

Liam- to niezwykły przyjaciel zarówno Aarona jak i Natalie. Kiedy jego przyjaciel umarł, za wszelką cenę stara się pomóc jego żonie i dziecku. Troszczy się o nie obydwie i jest na każde ich zawołanie.

 Wierzcie mi, że czytałam wiele powieści, w których emocje były odczuwalne, ale w tej pozycji biją dosłownie na każdej stronie. Czułam i przeżywałam wszystko sama, jakbym się tam znajdowała wśród naszych bohaterów. Uwielbiam, gdy książka tak na mnie wpływa, choć przez to po jej zakończeniu gości w mojej głowie jeszcze przez kilka dobrych dni. Oczywiście uważam to za atut powieści. Lubię żyć życiem postaci, z którymi wspólnie odbywam wędrówkę ich życia.

Przedstawiona historia ukazuje nam realność życia kobiet, które wiążą się z komandosami. Taki związek z góry musi liczyć się z tym, że pewnego dnia ukochany może nie wrócić do domu, a kobieta zostanie ze złamanym sercem. W takim związku nie można usłyszeć obietnicy: Wrócę. To byłoby czyste kłamstwo. Jedynie wiara i nadzieja może nas tutaj trzymać przy życiu.

Natalie traci męża, opłakuje go, wspomina tylko te dobre chwile, całkowicie zapominając o tych złych, które być może mają istotny cel. Ale czy właśnie w obliczu śmierci bliskiej osoby, nie pragniemy pamiętać tylko tych dobrych chwil? Zazwyczaj tak właśnie jest. Jedynie jej córka, owoc miłości z jej mężem trzyma ją przy życiu. To ona jest dla niej najważniejsza.

Śmierć jest czymś naturalnym, nieuniknionym. Nikt z nas nie zna dnia, ani godziny. Ludzie odchodzą, ale my musimy żyć dalej. Każdy inaczej przechodzi swoją żałobę, każdy inaczej sobie z nią radzi, bądź próbuje radzić. Jednak, czy to, że któraś z kobiet utraciła męża, ma oznaczać, iż nie może ułożyć sobie życia na nowo? Czy to ma oznaczać, iż już do końca powinna być samotna? Oczywiście, że nie. Każdy z nas zasługuje na szczęście. To nic złego, gdy człowiek zakochuje się w kimś innym.

Corinne Michaels wprowadza nowe wątki, ukazuje nam różne oblicza miłości. Książka od samego początku do końca nasycona jest emocjami przed którymi nie da się uciec. Powieść ma słodko gorzki smak, prowadzi nas przez wzloty i upadki bohaterów.

 Autorka doskonale wie, jak sprawić, by czytelnikowi dosłownie opadła szczęka. Takiego zakończenia w życiu bym się nie spodziewała, to był totalny element zaskoczenia. I jedyne co mogę po nim powiedzieć, to to, iż koniecznie chcę jak najszybciej sięgnąć po kolejny tom.

Consolation to powieść obok której, żadna z kobiet nie przejdzie obojętnie. Gdy już się zacznie czytać, nie będzie można się oderwać. Naszpikowana emocjami do granic możliwości. Doskonałe portrety psychologiczne bohaterów, czego chcieć więcej? Polecam i zachęcam do przeczytania.

Link do opinii

Znacie to, że słyszycie o jednej konkretnej książce, widzicie ją wszędzie, recenzję wypełnione poleceniami oraz pełnych pozytywnych wrażeń, nie możecie się doczekać aż sami po nią sięgnięcie, by doznać równych emocji i przekonać się o powodach wybitności tej pozycji? Tak było u mnie z "Consolation". Z niecierpliwością czekałam, kiedy do mnie przybędzie. Niestety się rozczarowałam. Nie wiem czy ze względu na moje wygórowane oczekiwania, czy też nie była tak dobra, za jaką ją uważano. Powód nie zmieni faktu, że zmarnowałam swój czas i zmuszałam się do czytania tej książki.

Kolejna misja wojskowa odbiera Natalie męża oraz ich córce ojca. Załamana nie potrafi się pozbierać. Aarabelle utrzymuję ją tylko przy życiu. Jednak po miesiącach odnajdzie się osoba, która pomoże pozbierać jej się w garść. Liam, przyjaciel jej męża, czy to właściwe, żeby czuła do niego coś więcej?

Nie można tej książce odmówić dobrego pomysłu na fabułę. Autorka od razu wrzuca nas w wir smutnych zdarzeń. Ale właściwie zaczynamy od śmierci postaci, której nawet nie zdążyliśmy poznać, nie mogliśmy się do niej przywiązać, nie odczuwamy to w strategiczny sposób. Opinię na temat męża Natalie wyrabiamy sobie z czasem. Wszystko krążyło się wokół niego, wciąż były nawiązania do jego osoby. Więc pewien sposób było to nietypowe, ale nie wywołujące wielkich emocji. Ratuje to wszystko zakończenie, którego, szczerze mówiąc, faktycznie się nie spodziewałam.

Umiejętność opisywania erotycznych scen. Niektórym autorom brakuje tego warsztatu, ale nie można to odmówić autorce. Według mnie były świetne i nie czytało to się z przynudzaniem. 

Kolejnym z plusów jest motyw żony oficera marynarki wojennej. Sama autorka, Corinne Michaels, była taką kobietą i ona najlepiej wie jakie to jest uczucie, obawa przed stratą męża, bliskiej osoby, na jednej z misji i opisała to w świetny sposób.

Jednak na tym kończą się plusy. Według mnie główna bohaterka była typową Mary Sue. Mimo ciąży piękna i zgrabna, wszyscy ją uwielbiają, codziennie nowy awans w pracy lub urlop, mimo tragicznych przeżyć wiodąca szczęśliwe życie. Jedynie od czasu, do czasu zdarzały jej się załamki z powodu braku męża i to tyle, po za tym nasza Natalie nie posiada wad.

Gdyby nie nietypowy pomysł na fabułę ta książka byłaby zwyczajnym romansem. Bo co w tej historii dzieję się niezwykłego? Spotykają się, niespodziewanie zakochują, on pokazuje jaki jest cudowny i troskliwy, ona jaka niezwykła, jeżdżą na wakacje, opiekują się jej córką i tylko był jeden niespodziewany zwrot akcji, o którym autorka sobie przypominała czasem, żeby bardziej rozwinąć akcję. I ten właśnie niespodziewany zwrot akcji mógł być dobrze rozwinięty i wtrącić coś więcej do fabuły, ale od razu po zdarzeniu autorka o nim zapomniała i przypomniała sobie po stu stronach, a rozwiązanie tego podejrzewam, że będzie w drugiej części, bo, przecież trzeba jakoś zachęcić ludzi do sięgnięcia po kolejny tom. 

Sposób opisania emocji przepełniających bohaterów mnie nie przekonywał. Nie poruszał, nie sprawiał, że się wzruszałam. Plus moja niechęć do bohaterów sprawia, że wypełniały mnie obojętne i negatywne emocje. 

Nijakość tego nagłego zwrotu oraz połączenie typowej historii romantycznej sprawia, że zwyczajnie się wynudziłam. Coś mi brakuje w opisie emocjonalnych przeżyć Natalie oraz wahań Liama, który tradycyjnie, jak na bohatera literatury romantycznej, był za idealny. 

Może jednak po pewnym czasie skuszę się na sięgnięcie po kontynuację? Kto wie, ale nawet to "zwalające z nóg" zakończenie nie sprawia, że muszę się dowiedzieć co będzie dalej.

Link do opinii
Avatar użytkownika - DominikaK
DominikaK
Przeczytane:,

Natalie została wdową w wieku dwudziestu siedmiu lat. To miała być ostatnia misja Aarona w karierze żołnierza. Niestety okazała się być ostatnią w jego życiu. Natalie nie potrafi sobie z tym poradzić, ale stara się żyć dla swojej córki Aarabelle. Tylko ona trzyma ją przy życiu i sprawia, że kobieta codziennie wstaje z łóżka.

Pewnego dnia pod drzwiami domu Natalie pojawia się najlepszy przyjaciel jej zmarłego męża Liam. Mężczyzna ofiaruje jej pomoc, którą ona początkowo odrzuca. Udaje mu się wywołać u kobiety pierwszy szczery uśmiech, który nie gościł na jej ustach przez kilka miesięcy. Wkrótce między nim a Natalie zaczyna kwitnąć uczucie.

Jako pierwsze pokochałam styl i język autorki. Są absolutnie świetne, dzięki nim książka jest lekka i przyjemna. Zaraz później historia, a w szczególności zakończenie, które mnie totalnie powaliło. Było to coś tak niespodziewanego, aż musiałam je kilkakrotnie przeczytać, bo nie potrafiłam w nie uwierzyć. Chociaż muszę wspomnieć, że mniej więcej w połowie książki przez głowę przeszła mi o tym myśl, ale od razu ją odrzuciłam sądząc, iż jest to nieprawdopodobne.

Fabuła jest ciekawa i rozgrywa się w dobrym tempie. Dialogi również bardzo mi się podobają, przede wszystkim przekomarzanki głównych bohaterów, które rozbawiały mnie niemalże do łez. Postacie są rewelacyjnie wykreowane. Nie są ani nudne, ani przesadzone, ani odpychające.

Miłość między Natalie a Liamem nie jest natychmiastowa, nie rozwija się za szybko. Autorka opisała ją w zachwycający sposób. Wydaje się, że bohaterowie zostali sobie przeznaczeni i dopiero dzięki tragedii to odkryli. Chociaż to brzmi strasznie, podejrzewam, że wiele osób również miało takie odczucia po tej lekturze.

Consolation to genialna powieść o uczuciach i tęsknocie. Obowiązkowa pozycja dla fanów wzruszających i emocjonujących romansów. Z całego serca polecam!

Po więcej zapraszam na bloga: https://ksiazkidusza.blogspot.com/2017/11/consolation-corinne-michaels.html

Link do opinii
Avatar użytkownika - justyna929
justyna929
Przeczytane:2017-10-07, Przeczytałem, 52 książki 2017,

Wśród tysiąca jednakowych historii pojawia się ta jedyna, niepowtarzalna, zjawiskowa i pozbawiona schematów. Na taką książkę, niczym na miłość, warto czekać. Ja na nią trafiłam teraz i jest nią Consolation!
http://www.ksiazkomiloscimoja.pl/2017/10/consolation-corinne-michaels-patronat.html

Link do opinii

"Consolation" jest pierwszą książką wydaną na łamach wydawnictwa Szósty zmysł. W zamierzeniu miała porwać czytelniczki i zapewnić wydawnictwu start z wielką pompą. Jesteście ciekawi czy wybór tej konkretnej książki, na start, był przemyślaną i dobrą decyzją?

"Obiecał, że do mnie wróci. Kłamał"

Poznajemy Natalie, która może pochwalić się życiem niemal idealnym. Jest szczęśliwą żoną wspaniałego mężczyzny, którego kocha całym sercem i z niecierpliwością czeka na pojawienie się na świecie, swojej ukochanej córeczki, która będzie dopełnieniem jej wspaniałego życia. Gdy pewnego dnia, pod nieobecność męża słyszy pukanie do drzwi, nie ma pojęcia, że to co za nimi spotka, całkowicie odmieni jej życie. Gdy tylko je otworzy, stanie oko w oko z koszmarem, który zawładnie jej życiem.

Często zdarza mi się czytać wzruszające książki, nie raz uroniłam przy nich łzę, lub dwie. "Consolation" jest pierwszą książką, która zmusiła mnie do płaczu już na samym wstępie. Autorka tak realistycznie opisała uczucia Lee, jej ból, poczucie straty i wściekłość na niesprawiedliwość losu, że nie byłam w stanie czytać, jednocześnie nie identyfikując się z bohaterką, a co za tym idzie, nie wczuwając się w jej postać. Taki początek powieści zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Nie ma tu mowy o powolnym rozwijaniu się akcji, już na samym początku książki C. Michaels wymaga od czytelnika całkowitej uwagi i skupienia.

"Consolation" opowiada o tym, jak w jednej chwili można stracić to, co na co dzień uznajemy za pewnik. Pokazuję walkę, którą staje się życie po stracie ukochanej osoby i daje nadzieję na to, że ból stanie się znośniejszy. Fabuła powieści wydaje się być przewidywalna i poniekąd taka właśnie jest, ale uwaga! Tu jest haczyk! 

Od pierwszych stron Aron (zmarły mąż Lee) był wzniesiony przez naszą bohaterkę na piedestał. Jest tak idealny, że aż wydaje się nieprawdziwy. Po jego odejściu dziewczyna całkowicie się załamuje, popada w marazm i traci chęci do życia. Właśnie wtedy na scenę wkracza najlepszy przyjaciel Arona- Liam. Jest bardzo przystojny i zabawny, ale autorka zdążyła przekonać mnie, że Aron był tym jedynym, że nikt nigdy nie będzie w stanie zająć jego miejsca. Próby Liama nawiązania cieplejszych relacji z Lee, odbierałam więc podobnie jak ona, z przymrużeniem oka, czasem z lekką irytacją, ale również podobnie jak ona nawet nie byłam w stanie dobie wyobrazić, że pomiędzy nimi zrodzi się uczucie. To był kolejny doskonale przemyślany zabieg autorki. Powolutku i niepostrzeżenie zmieniała to, jak odbieramy mężczyzn Natalie. Dzięki temu doskonale rozumiałam jej rozterki i wyrzuty sumienia.

Czy związek młodej wdowy i najlepszego przyjaciela jej zmarłego męża, ma szanse na przetrwanie, a może pełni tylko funkcję środka przeciwbólowego? "Consolation" jest niesamowicie poruszającą lekturą, przesyconą bólem, miłością i żądzą, a jego zakończenie wbija w fotel, pozostawiając uczucie oszołomienia, ciekawości i wszechogarniającej złości na autorkę, za urwanie swojej opowieści w takim momencie. Bardzo gorąco polecam!!

Link do opinii
Avatar użytkownika - kazejczyk
kazejczyk
Przeczytane:2018-07-08, Ocena: 5, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - KasiaDrapacz
KasiaDrapacz
Przeczytane:2018-05-01, Przeczytałam, 52 książki 2018,

 Tyle tej książki na booktubach, że w końcu musiałam po nią sięgnąć. I nie zawiodłam się. Jak już się wkręciłam to połknęłam w jeden dzień. Finał mnie zmiażdżył, dlatego teraz pędzę z lekturą Conviction :)

Link do opinii
Avatar użytkownika - katiewa92
katiewa92
Przeczytane:2018-04-09, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
Avatar użytkownika - niunia5001
niunia5001
Przeczytane:2018-02-23, Ocena: 6, Przeczytałam, 26 książek 2018,

Kupiłam tą książkę,bo miała dużo dobrych opinii.I nie żałuję!
Zaczyna się smutno... ciężar wiadomości, którą otrzymuje Natalii jest ciężarem na moim sercu! Czas nie leczy ran, on tylko pozwala nam się oswoić z tragedią, która nas dotknęła! Lee zmaga się z wieloma trudnymi sytuacjami, musi podjąć wiele trudnych decyzji, które mogą,ale nie muszą 
zaważyć na życiu jej oraz małej Ary!Przepiękna książka. Zakończenie tej części zmusiło mnie do zakupienia drugiej....Nie mogę doczekać się kiedy książka przyjdzie, żeby poznać dalsze losy bohaterów!Polecam z czystym sumieniem!!! (http://lubimyczytac.pl/ksiazka/264206/consolation/opinia/43568696#opinia43568696)

Link do opinii
Avatar użytkownika - sloneczko25
sloneczko25
Przeczytane:2018-01-01, Ocena: 5, Przeczytałam,
Inne książki autora
Conviction
Corinne Michaels0
Okładka ksiązki - Conviction

Znakomita powieść dla fanek Colleen Hoover. Poruszająca historia, którą pokochały tysiące czytelniczek! Jeżeli myślisz, że zakończenie Consolation zwalało...

Powiedz, że zostaniesz
Corinne Michaels0
Okładka ksiązki - Powiedz, że zostaniesz

Autorka bestsellerów New York Times, Corinne Michaels powraca z pełnym emocji romansem o drugich szansach. Roztrzaskał mnie na kawałki. Złożył...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Czego uszy nie widzą
Tyszka Agnieszka
Czego uszy nie widzą
Uciec jak najbliżej
Barbara Ciwoniuk
Uciec jak najbliżej
Kołysanka z Auschwitz
Mario Escobar
Kołysanka z Auschwitz
Pokaż wszystkie recenzje