Córka zegarmistrza

Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2019-03-13
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-8125-473-1
Liczba stron: 542
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska

Ocena: 5 (8 głosów)

Ojciec wołał na mnie Birdie, mawiał, że jestem jego małym ptaszkiem. Dla wszystkich byłam jego dzieckiem, córką zegarmistrza. Edward nazywał mnie swoją muzą, przeznaczeniem. Ludzie pamiętają mnie jako złodziejkę, oszustkę, tę, która miała się za lepszą od innych i nie była niewiniątkiem.

Nikt już nie pamięta mojego prawdziwego imienia. I nikt nie wie, co naprawdę stało się tamtego lata.

Latem 1862 roku grupa młodych artystów, którym przewodził utalentowany i pełen pasji Edward Radcliffe, przybyła do Birchwood Manor w malowniczym Oxfordshire. Planowali spędzić miesiąc na łonie natury, szukając inspiracji. Ale ich pobyt na prowincji właśnie dobiega końca: jedna z uczestniczek wyprawy została zastrzelona, druga zniknęła – podobnie jak pewna bezcenna pamiątka rodowa – a życie Edwarda Radcliffe’a legło w gruzach.

Ponad 150 lat później Elodie Winslow, młoda archiwistka z Londynu, odnajduje skórzaną torbę, a w niej dwa pozornie niezwiązane ze sobą przedmioty: zdjęcie w kolorze sepii, przedstawiające zniewalająco piękną kobietę w wiktoriańskim stroju, i szkicownik artysty z rysunkiem domu z dwuspadowym dachem, stojącego w zakolu rzeki.

Dlaczego Birchwood Manor wydaje się Elodie tak znajome? Kim jest młoda kobieta na fotografii? Czy kiedykolwiek pozna jej tajemnicę?

Córka zegarmistrza jest historią o skrywanym sekrecie, okrutnym morderstwie, zuchwałej kradzieży, sztuce, miłości i stracie, opowiedzianą głosem Birdie Bell – córki zegarmistrza, która była świadkiem i uczestnikiem tamtych dramatycznych wydarzeń.

Tagi: Romans obyczajowe

Kup książkę Córka zegarmistrza

Zobacz także

Opinie o książce - Córka zegarmistrza

Miałam bardzo duże oczekiwania wobec tej książki. Nastawiałam się na naprawdę dobrą lekturę i świetnie spędzony czas. Choć nie czytałam wcześniej żadnej książki Kate Morton to miałam w głowie stworzony obraz jej twórczości i wydawało mi się, że "Córka zegarmistrza" będzie najzwyczajniej w świecie dobrą powieścią. Po przeczytaniu około stu stron zwątpiłam we wszystko, co sobie założyłam. Moje wielkie nadzieje zaczęły topnieć w zastraszającym tempie. Było statycznie, monotonnie i powiedzmy sobie szczerze - nudnie. Oczywiście piękny język, sprawne posługiwanie się słowem i przedsmak tajemnicy wywarły na mnie pozytywne wrażenie. Gdybym miała określić tę książkę jednym zdaniem to powiedziałabym, że 3/4 książki to zbyt długi wstęp, a końcówka wywraca wszystko do góry nogami. Zakończenie zmienia spojrzenie na całość. Po jego przeczytaniu zapomniałam o całym wcześniejszym narzekaniu. O tym, że gubię się w czasie akcji i mylę bohaterów, że w tym rozdziale w zasadzie nic się nie wydarzyło, że miałam ochotę odłożyć tę pięknie oprawioną powieść z powrotem na półkę. Moim zdaniem zakończenie tak dobrze tłumaczy całość wcześniejszych niedogodności, że dla uczucia tego...oczyszczenia (?), złożenia wszystkiego w spójną całość, warto po nią sięgnąć. "Córka zegarmistrza" to dobra powieść. Można w trakcie czytania w nią zwątpić. Ale ostatecznie końcówka wszystko wynagradza. Zakończenie, choć gorzkie, jest najsmaczniejszą czekoladką z całej bombonierki. A jako, że dostajemy ją na sam koniec, zapominamy o wcześniejszych smakach. Spróbujcie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - pogadanki_ksiazk
pogadanki_ksiazk
Przeczytane:2019-05-03, Ocena: 4, Przeczytałem, Mam,

"...należy odciąć się od przeszłości, inaczej podróż w przyszłość stanie się nie do zniesienia."

Powieść osadzona jest jest na kilku płaszczyznach czasowych. Od wiktoriańskiej Anglii po współczesne czasy. Jest prowadzona i opowiadana z pokolenia na pokolenie, której jesteśmy świadkami.  A mowa o pewnej kobiecie ze zdjęcia, którą Elodie - archiwistka- przez przypadek znalazła w tajemniczej skórzanej teczce. Nie daje jej to spokoju, więc zabiera się za poszukiwania nieznajomej ze zdjęcia, pragnie poznać jej historię. 

150 lat wcześniej rozgrywa się cała historia, którą tworzy Bierdie. Opowiada kim była i przez co przeszła. Jesteśmy świadkami tego jak się zakochuje, aż w końcu tragedii, która rozegrała się w pewne ciepłe lato w posiadłości jej ukochanego Edwarda w Birchwood. A co się stało w Birchwood? Jedna kobieta została zastrzelona, a druga zniknęła.

Książkę czyta sie niesowicie lekko, mamy w niej mnóstwo opisów przyrody, ale nie czułam się przez to znużona, wręcz potrafiłam przymknąć oczy i przenieść się wyobraźnią do niesamowitych miejsc opisywanych przez autorkę. Można odnieść wrażenie, że słuchamy tych samych opisów, ale za każdym razem inaczej go odbieramy, bo każdy opowiadający inaczej ją przeżywał. Pięknie opisane były historie opowiadane przez ludzi, którzy byli świadkami tworzonej historii, takie przy których świetnie słucha się przy ognisku.

Niesamowity świat artystów, gdzie rządzi ciekawość : "Ciekawość była cechą, którą rozpoznawałam i która moim zdaniem nadaje życiu sens. Bo po cóż wlec się przed siebie, jeśli nie po to, by zaspokoić ciekawość i poznać odpowiedzi na nurtujące pytania?" i pragnienie poznania, tworzenia. Gdzie miłość ma swoje prawa:"Taka jest właśnie miłość. Sprawia, że zdejmujemy maskę i pokazujemy drugiej osobie nasze prawdziwe oblicze. To wymuszona akceptacja, paskudna świadomość, że to drugie być może nigdy nie poczuje tego samego." 

Historia, która ma też brzydkie oblicze, gdzie spotkamy się z niesprawiedliwością, brakiem szacunku, agresją, porzuceniem i kłamstwami. Możemy zaobserwować tutaj jak skutki takiego postępowania, kształtują losy niektórych ludzi.

Lubię od czasu do czasu przeczytać coś spokojnego i nie wymagającego skupienia, gdzie mogę wyrwać się i cieszyć subtelnymi opisami autora. Choć uważam, że niektóre wątki były niepotrzebne i nie wnosiły do ksiązki nic nowego, nie przeszkodziło mi to w lekturze. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Kate Morton i napewno nie ostatnie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - BarbaraAndHerBoo
BarbaraAndHerBoo
Przeczytane:2019-03-25, Ocena: 6, Przeczytałem,

Młoda archiwistka z Londynu – Elodie Winslow, przypadkowo znajduje podniszczoną skórzaną torbę. W środku znajduje się stare zdjęcie pięknej kobiety w wiktoriańskiej sukni oraz szkicownik, a w nim rysunek domu stojącego w zakolu rzeki, który wydaje się jej znajomy.

150 lat wcześniej grupa młodych artystów wraz z Edwardem Radcliffem na czele przybyła do przepięknie położonej posiadłości w Birchwood, gdzie planowali spędzić miesiąc. Pobyt tam jednak skończył się tragicznie, ponieważ jedną z kobiet zastrzelono, a inna zniknęła, tak samo jak bardzo cenna rodzinna pamiątka. Życie Edwarda natomiast legło w gruzach.

Jeżeli chcecie wiedzieć co tam się wydarzyło i co łączy te 2 historie, to koniecznie musicie sięgnąć po tą książkę.

.

To było moje pierwsze spotkanie z Kate Morton i zaliczam je do bardzo udanych. Książka już od pierwszych stron mnie zainteresowała, ponieważ bardzo lubię takie tajemnicze opowieści, w których historie bohaterów w jakiś sposób się ze sobą wiążą. Właśnie z tego powodu ta historia kojarzy mi się z „Drzewem anioła” Lucindy Riley. Niby akcja nie toczy się jakoś błyskawicznie, ale jednak niesamowicie wciąga. Spodobało mi się również to, że narracja jest prowadzona w niej w czasach współczesnych oraz w przeszłości, a odkrywanie mrocznych tajemnic odbywa się stopniowo. Dzięki temu ani przez chwilę się nie nudziłam, a moja ciekawość była stale pobudzana. Podziwiam to jak autorka zgrabnie przechodziła od jednego wątku do drugiego i to w jaki sposób połączyła całą historię w niezwykle spójną całość. Poza tym każdy szczegół tej powieści jest idealnie dopracowany. A zakończenie… No cóż… Nie spodziewałam się takiego. Z pewnością było zaskakujące… Jestem zachwycona!

Link do opinii
Avatar użytkownika - MonikaOlga
MonikaOlga
Przeczytane:,

To urzekająca powieść, której akcja rozgrywa się na przestrzeni stu pięćdziesięciu lat. Spoiwem jest dom. Dom malowniczy, urokliwy, szczególny, zachwycający, ale jednocześnie przerażający. Dla jednych ten dom to miejsce pełne inspiracji. Dla innych azyl i miejsce gwarantujące bezpieczeństwo. Dla jeszcze innych to miejsce nawiedzone. Bo to właśnie tu wydarzyła się niejedna tragedia. To tu w przeszłości miały miejsce dziwne i nadprzyrodzone zjawiska. To tu straszy…

Każdy dom ma swoją historię i tajemnicę. Każdy dom jest niemym świadkiem najróżniejszych wydarzeń. Każdy dom ma swoją duszę. A czasem dusza pewnych mieszkańców jest na zawsze uwięziona w domu…

Kate Morton wyczarowała dla nas piękną historię. Historię wciągającą i bogatą w wiele ważnych wątków. Historię skomplikowaną, w której poruszamy się niczym w labiryncie. Próbujemy znaleźć wyjście, ale droga nie jest prosta. Przed nami wiele ślepych zaułków.

Akcja powieści rozgrywa się w różnych czasach. Chcąc uniknąć chaosu wspomnę tylko o najważniejszych mieszkańcach domu.

Pierwszym był Edward. Młody artysta, którego do tego domu przyciągała jakaś niewytłumaczalna siła. Był tym domem zafascynowany. A jednak postanowił opuścić go na zawsze, a przynajmniej na wiele lat. To miały być pożegnalne wakacje, dlatego zaprosił do swojego domu najważniejsze dla siebie osoby. Ukochaną kobietę, ukochane siostry, przyjaciół… Wszyscy byli wyjątkowi, choć nie wszyscy z tego grona byli artystami. Stworzyli w tym domu swoisty klimat. Wypełniony natchnieniem, emocjami i wyczuwalnym napięciem. Przyjeżdżając tu nie mieli pojęcia, jak bardzo ich życie zostanie odmienione. Na zawsze. Nikt nie zdawał sobie sprawy, jaka tragedia się wydarzy.

Ada. Młodziutka dziewczyna, która tego domu z początku nienawidziła. Rodzice przywieźli ją tu i tak po prostu zostawili. Cóż z tego, że od tej pory była uczennicą. Nie o takiej szkole marzyła. Kompletnie nie potrafiła się tutaj odnaleźć. To było obce i nieprzyjazne miejsce. Całe szczęście krytyczne momenty przeczekiwała w swojej kryjówce…

Leonard. Po wielkiej wojnie nie mógł dojść do siebie. Nie pozwalały mu na to nie tylko doświadczenia i traumy z okopów. Przytłaczała go przede wszystkim śmierć brata. Dlaczego nie potrafił pozbyć się poczucia winy? Dlaczego nie potrafił powrócić do normalnego życia? Czy poznanie prawdy o tym, co wydarzyło się w tym domu w jakikolwiek sposób pomoże i jemu? Przecież nic nie łączy go z Edwardem…

Tip. Był na tyle wrażliwy, że wyczuwał obecność Lilly. Ten dom na zawsze już pozostanie w jego sercu, choć był bardzo małym chłopcem, gdy właśnie tutaj jego rodzina znalazła schronienie po zbombardowaniu ich londyńskiego mieszkania. To ten dom stał się legendą w ich rodzinie. Do tego stopnia, że wnuczka jego siostry była przekonana, że ten dom nie istnieje naprawdę, a tylko w baśni przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Do czasu… Bo przyszedł taki dzień, w którym Elodie miała się przekonać, że ten dom to realny budynek w konkretnym miejscu.

Jest jeszcze Lilly. Lilly, której życie nie szczędziło ciosów. Lilly to kobieta zagadka. Prawda o niej miała zostać nieodgadniona przez lata.

Odkrywając powoli los każdego z tych bohaterów autorka przemyca wiele spraw, które do błahych nie należą. Wydawać by się mogło, że mamy przed sobą dość prostą historię z elementami fantastyki, której finał można przewidzieć. Nic bardziej mylnego. Świat, który Kate Morton odtworzyła na kartach swojej powieści nie pozostawia bez refleksji.

Dramat osieroconych czy porzuconych dzieci, tragiczna sytuacja prześladowanych, pochopne osądzanie innych i szufladkowanie tylko dlatego, że należeli do innej warstwy społeczeństwa, łatwość wydawania wyroków, koneksje i układy, niesprawiedliwość społeczna…

A w końcu nieszczęśliwy wypadek i tragedia, której można było uniknąć. Można było uratować choć jedno życie. Tylko czy to życie było warte tego, aby podjąć wysiłek ratowania? Kto powinien ponieść za to zaniechanie odpowiedzialność?

To była moja pierwsza przygoda czytelnicza z twórczością Kate Morton. Z wielką ciekawością sięgnę po pozostałe jej powieści.

Link do opinii

Morton należy do moich ulubionych autorek, dlatego też po najnowszą jej powieść sięgnęłam od razu w dniu premiery! Niestety nie jestem zachwycona i oczarowana tak, jak się tego spodziewałam. Mamy tu wszystko to, co u Morton bardzo lubię – dwutorową narrację, przeplatające się opowieści sprzed lat i współczesne, trochę kryminału, nieco powieści obyczajowej, szczyptę opowieści o sztuce, tworzeniu. Mimo to jednak nudziłam się przez ponad połowę… Później było lepiej, ale zachwycić się nie zdołałam. Może już wyrosłam z tego rodzaju historii? 😉

O czym jest „Córka zegarmistrza”? O miłości – takiej, która może wszystko! „Czy rzeczywiście istnieje miłość tak potężna, że jej utrata może doprowadzić człowieka do szaleństwa? Czy ludzie naprawdę mogą aż tak kochać?” Oj mogą, mogą z miłości o wiele więcej, niż można sobie wyobrazić. To także historia o pasji tworzenia, samotności, trudnych wyborach i decyzjach, o których po upływie wielu lat nadal myślimy, zastanawiając się, co by było gdybyśmy podjęli inną decyzję.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Sheti
Sheti
Przeczytane:2019-04-14, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2019,

Tym, co wydaje mi się być w niej najbardziej urzekające, jest niesamowicie piękny, dojrzały i elokwentny język autorki. Dawno już nie trzymałam w rękach książki napisanej w tak lekki i eteryczny sposób, a jednak pełen pasji i cudownej stylistyki – myślę, że brawa należą się również tłumaczowi, bo jestem przekonana, że wykonał kawał dobrej roboty, a na pewno nie było to takie łatwe zadanie, nie tylko ze względu na dojrzałość językową, ale również na atmosferę powieści.

Całość na: www.bookeaterreality.pl

Link do opinii
Avatar użytkownika - millawia
millawia
Przeczytane:2019-04-14, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2019,

„Córka zegarmistrza” to cudowna, subtelna opowieść, w której bez wątpienia zakochają się wszyscy miłośnicy przepełnionych tajemnicami, wielowątkowych, romantyczno-mrocznych powieści gotyckich.

 

Najnowsza powieść Kate Morton to magiczna, szkatułkowa historia o wyjątkowym domu położonym na angielskiej wsi i ludziach, którzy w nim mieszkali na przestrzeni 155 lat – ich marzeniach, nadziejach, chwilach szczęścia, ale również momentach niepewności, bólu i cierpienia. To również opowieść, której fabuła prowadzi czytelnika do odkrycia prawdy o tajemniczej Lily Millington oraz pewnym dramatycznym wydarzeniu, do którego doszło na terenie posiadłości Birchwood w 1862 roku.   

 

Fabuła „Córki zegarmistrza” rozpoczyna się w roku 2017, kiedy archiwistka firmy Stratton, Cadwell & Co - Elodie Winslow - odkrywa w piwnicy teczkę ze zdjęciem tajemniczej kobiety i szkicownikiem wybitnego artysty Edwarda Radcliffe’a. Na jednym z rysunków malarza kobieta rozpoznaje dom z opowieści snutych przez jej zmarłą matkę. Zaintrygowana bohaterka postanawia odnaleźć miejsce ze szkicu. Jej poszukiwania stają się pretekstem do przedstawienia losów kilku innych postaci, które przed laty zamieszkiwały Birchwood, a zwłaszcza mrocznej, przepełnionej namiętnościami opowieści o grupie artystów, którzy spędzili tam lato 1862 roku.

 

Kate Morton napisała niesamowicie klimatyczną powieść, której lektura wymaga od czytelnika niezwykłego skipienia ze względu na obecną w niej mnogość postaci oraz częste przeskakiwanie pomiędzy wątkami. Fabuła „Córki zegarmistrza” przypominała mi utkaną z delikatnych nitek, misterną pajęczą sieć, w której pojedyncze  nitki wątków splatały się ze sobą, by doprowadzić czytelnika do skrywającego się w samym jej sercu rozwiązania mrocznej tajemnicy strzeżonej przez mury Birchwood. Ja bez wątpienia dałam się schwytać urokliwej opowieści wykreowanej przez australijską pisarkę, a jej wzruszający, przesycony nostalgią finał doprowadził mnie do łez.  

Link do opinii

Kiedy Elodie Winslow, młoda archiwistka z Londynu, odkrywa podniszczoną skórzaną torbę i stare zdjęcie przedstawiające portret pięknej kobiety, nie zdaje sobie sprawy, jak to odkrycie wpłynie na jej życie. Próbując ustalić pochodzenie i znaczenie tych przedmiotów, trafia na ślad mrocznych wydarzeń sprzed lat i poznaje skrywane dotąd sekrety jej rodziny.

Sięgając po „Córkę zegarmistrza” miałam bardzo duże oczekiwania. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z twórczością autorki, ale słyszałam o niej wiele dobrego i liczyłam, że po lekturze i ja będę mogła dołączyć do grona zachwyconych nią czytelniczek. Co więcej, opisywana historia kojarzyła mi się z literaturą kobiecą najwyższych lotów. Czy tym samym nie postawiłam autorce poprzeczki zbyt wysoko?

Muszę przyznać, że opowieść Morton zrobiła na mnie duże wrażenie i z wielką przyjemnością kolejno odkrywałam wszystkie jej zalety. Jednym z elementów, jakie spodobały mi się najbardziej, jest narracja dzielona między czasy współczesne oraz przeszłość kryjącą tajemnicze i mroczne wydarzenia, o czym koniecznie trzeba wspomnieć. Takie ukazanie wydarzeń pozwala spojrzeć na tę historię z różnych perspektyw, lepiej poznać bohaterów, postawić się na ich miejscu. A także utrzymuje zainteresowanie czytelnika i przykuwa jego uwagę, niespiesznie odkrywając przed nim coraz to nowe tajemnice i zapraszając go, by wyruszył ścieżką sekretnych wydarzeń i poczuł towarzyszące temu emocje.

Sposób prowadzenia narracji sugeruje, że Morton posiada cenne pisarskie doświadczenie, a opowiadanie historii przychodzi jej z lekkością i niesie wiele satysfakcji. Zadziwiło mnie, jak umiejętnie poradziła sobie z przedstawieniem różnych aspektów swej opowieści, zgrabnie lawirując między poszczególnymi bohaterami, znajdując dla nich odpowiednie miejsce w tej historii i płynnie przechodząc od teraz do kiedyś. W „Córce zegarmistrza” każdy szczegół ma niebywałe znaczenie, a każdy z nich został przemyślany, dopracowany i dodany do reszty z wielką precyzją.

Jak już wspomniałam, głęboko wierzyłam, że w tym tytule odnajdę elementy charakterystyczne dla literatury kobiecej, ale tej najpiękniejszej, najmądrzejszej i najmocniej zapadającej w pamięć. O słuszności tego założenia przekonywałam się poznając okoliczności dramatycznych wydarzeń sprzed lat. Autorka stworzyła niebanalną i nieprzewidywalną opowieść, w której nic nie jest takie, jakie się wydaje, a w całość wpisują się różne odcienie szarości. Poznając ukrytą na stronach powieści prawdę, mamy niebywałą okazję obcować z egzotyczną mieszanką tematów, które choć pozornie mogą do siebie nie pasować, to jednak wspaniale się uzupełniają i nadają historii dojrzały, osobisty i nieco intymny charakter.

To jedna z tych powieści, które ciężko opisywać kierując się powszechnie przyjętymi kategoriami i kolejno je analizując. Złożoność tej historii, dbałość o szczegół, sposób, w jaki skłania do myślenia, wnioski, które zostają z nami po lekturze- to wszystko sprawia, że opowieść wywiera zupełnie inne, niemieszczące się w utartych schematach, refleksje. Najbardziej zależało mi, żeby poznać okoliczności wydarzeń sprzed lat, dowiedzieć się, jak doszło do morderstwa i ujawnić winnego. Tymczasem nie jestem pewna, czy więcej przyjemności z czytania nie dostarczyły mi jednak inne fragmenty- podróż śladem artystów, rodzinna bajka i niecodzienna legenda, zaklęte na wieki piękno.

„Córka zegarmistrza” to opowieść, która rozgrywa się niespiesznie, pozwalając czytelnikowi, by na spokojnie docenił to, co zostało w niej zawarte. Przemyślana w każdym szczególe, dopracowana od początku do samego końca, napisana pięknie i mądrze. To książka dość wymagająca, ale oferująca znacznie więcej niż szereg ukazujących się każdego dnia tak podobnych do siebie tytułów.

 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - kreatywnieczytam
kreatywnieczytam
Przeczytane:2019-03-22, Ocena: 5, Przeczytałam,

„Prawda zależy od tego, kto opowiada historię” (cytat z książki) Córka Zegarmistrza Kate Morton, tłumaczenie Anna Dobrzańska

 

Dwie młode kobiety. Birdie i Elodie. Jedna żyła w XIX wieku, druga żyje w XXI. Nie są spokrewnione, a jednak ich historie się splatają, a część ich życiorysów jest nawet do siebie podobna. Elodie, młoda archiwistka, znajduje starą skórzaną torbę i zdjęcie przepięknej kobiety, przedmioty z XIX wieku. Chce się dowiedzieć, do kogo należały te przedmioty i co tak naprawdę wydarzyło w domu w Birchwood w 1862 roku. Książka została utkana z historii wielu bohaterów, których losy się przenikają. Podążając za Elodie, swobodnie przenosimy się do wydarzeń z końca XIX wieku, wracamy do teraźniejszości, by wrócić do początków XX stulecia. Spotykamy wielkie namiętności, nieprzemijającą miłość, ludzkie tragedie i dramaty, zuchwałą kradzież i zdradę. Czy Elodie uda się ustalić właściciela torby i ustalić, kim była przepiękna kobieta na znalezionym zdjęciu i do czego doprowadzą ją te poszukiwania? Przeczytajcie koniecznie! Bez pośpiechu, przyjemnie rozkoszując się wydarzeniami obejmującymi ponad 150 lat :)

Link do opinii
Inne książki autora
Dom nad jeziorem
Kate Morton0
Okładka ksiązki - Dom nad jeziorem

Zaginione dziecko... Czerwiec 1933 roku. Letnia posiadłość rodziny Edevane w Loeanneth, wypolerowana i lśniąca, jest gotowa na wieczorne przyjęcie z...

Milczący zamek
Kate Morton0
Okładka ksiązki - Milczący zamek

Pod koniec dwudziestego wieku matka młodej redaktorki, Edith Burchill dostaje list, który zaginął przed pięćdziesięcioma laty. Edith postanawia odkryć...

Zobacz wszystkie książki tego autora