Inspirująca opowieść, w której przejrzysz się jak w lustrze
Mira Kolska już raz zaryzykowała. Na Podhalu zostawiła przeszłość i w Poznaniu zaczęła układać życie na nowo. Dziś wydaje się, że ma wszystko: miłość Michała, radość z dwóch rozbrykanych synków, przyjaźń Kaśki i własny salon fryzjerski.
Gdy spełnienie ostatniego wielkiego marzenia jest na wyciągnięcie ręki - wystarczy tylko zaryzykować jeszcze raz - los drwi z Miry. W jednej dramatycznej chwili wszystko rozpada się jak domek z kart. Jej rodzina już nigdy nie będzie taka sama.
Pod czułą opieką przyjaciółek Mira próbuje na nowo nauczyć się uśmiechać. Czy Kolscy zdołają się podnieść z tragedii i zatruwających ich kłamstw?
Barwna, pełna emocji opowieść o tym, że przyjaźń - tak jak prawdziwa miłość - potrafi przetrwać największe sztormy. Jaga Tuliszka - jak jej bohaterka - pokazuje, że twardo stąpając po ziemi, można ciągle słuchać swojego serca. I sięgać po marzenia.
,,Nigdy się nie poddawaj! Historia Miry to żywy dowód na niebywałą siłę, jaka drzemie w nas wszystkich. Ta niezwykła, oparta zresztą na prawdziwych przeżyciach, opowieść doda ci sił, by ze spokojem i ufnością ruszyć naprzód i zawalczyć o siebie. Takiej książki potrzebowałam!"
Małgorzata Tinc, ladymargotpl
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-06-17
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 384
Czy jest coś lepszego niż relaks z książką, która otula spokojem i poprawia nastrój? „Jak nie teraz, to kiedy” Jagi Tuliszki to właśnie taka historia. Nie sposób się od niej oderwać, to Wam gwarantuję.
Ten przyjemny i niezwykle dojrzały debiut literacki to opowieść o kobiecie takiej jak my. Mira ma wszystko, co kocha: wspaniałego, choć często nieobecnego męża, dwóch żywiołowych synów, dom oraz pracę, która jest jednocześnie jej pasją. Otaczają ją życzliwi ludzie, gotowi nieść pomoc w każdej chwili. Tylko czy jest w czym pomagać? Czy Mira nie potrafi już dłużej ukrywać demonów przeszłości? A może ból po rodzinnej tragedii stał się tak silny, że brakuje jej sił, by o siebie zawalczyć? O szczęście, wybaczenie i spokój duszy. Zwłaszcza gdy w rodzinie, naznaczonej dawnymi ranami, kłamstwa, manipulacje i żądza zemsty od lat skutecznie przesłaniają prawdę.
Lęki, depresja i ataki paniki często przychodzą po cichu, by z czasem odebrać siły i nadzieję. To cierpienie, którego często nikt nie dostrzega, a człowiek zostaje sam ze swoimi demonami. Jednak dopiero gdy znajdzie w sobie siłę, by zawalczyć o siebie i przyjąć pomocną dłoń bliskich, może zacząć odzyskiwać spokój i szczęście. Właśnie z taką walką mierzy się Mira –z pozoru silna i radosna, ale w głębi jej duszy tli się niewyobrażalny ból, samotność i bezradność. Kobieta, która stanęła nad przepaścią i musi zdecydować, czy podejmie rękawicę rzuconą przez los.
Autorka w sposób niezwykle delikatny, a zarazem tak rzetelny pokazała w swej powieści problemy związane z traumatycznymi wydarzeniami, które doprowadzają do depresji, ataków paniki, licznych lęków i zagubieniem. Nie osacza nimi czytelnika, lecz subtelnie wplata je w historię, skłaniając do refleksji i zatrzymania się na chwilę. Jaga bardzo lekko i z wyczuciem nakierowuje czytelnika na te właśnie elementy, by czerpać z nich jak najwięcej.
„Jak nie teraz, to kiedy?” to powieść przepełniona melancholią, która porusza całą gamę emocji – od tych pięknych i budujących po te trudniejsze. To historia przypominająca, by być bardziej uważnym na świat i ludzi wokół nas. By nawet w dorosłości, gdy wydaje nam się, że wszystko mamy już poukładane, nie zapominać o marzeniach, planach i pasjach. Bo życie warto przeżywać całym sobą, a przede wszystkim sercem.
W tym jakże cudownym debiucie literackim znajdziemy także piękne i podnoszące na duchu relacje, oparte na prawdziwej przyjaźni. Przyjaźni między kobietami różniącymi się charakterem i wiekiem, lecz połączonymi podobnymi doświadczeniami. Choć wiele ich dzieli, razem tworzą wyjątkową więź pełną zrozumienia, wsparcia i siły, która pomaga im mierzyć się z codziennymi wyzwaniami.
Mam nadzieję, że choć trochę zachęciłam Was do sięgnięcia po tę wyjątkową powieść Jagi Tuliszki. Teraz pozostaje mi już tylko czekać na Wasze wrażenia po tej lekturze pełnej ciepła, nadziei i odwagi historii, która przypomina, że o swoje warto walczyć zawsze i wszędzie.
Moja ocena: 10/10.
„Jak nie teraz, to kiedy?” Jagi Tuliszki to poruszająca powieść obyczajowa, która z dużą wrażliwością opowiada o sile kobiet, rodzinnych więziach, przyjaźni oraz umiejętności podnoszenia się po najtrudniejszych życiowych doświadczeniach. To historia bliska codzienności, pełna emocji i życiowych prawd, które sprawiają, że wielu czytelników odnajdzie w niej cząstkę własnych przeżyć i refleksji.
Jaga Tuliszka posługuje się lekkim, naturalnym i bardzo obrazowym stylem. Jej narracja płynie swobodnie, a bohaterowie oraz ich problemy wydają się autentyczne i wiarygodne. Autorka z dużą empatią opisuje emocje swoich postaci, dzięki czemu czytelnik nie tylko obserwuje ich losy, ale wręcz przeżywa je razem z nimi. W książce nie brakuje wzruszających momentów, jednak są one przedstawione bez nadmiernego patosu. Tuliszka umiejętnie balansuje pomiędzy dramatem a nadzieją, pokazując, że nawet po największych życiowych burzach można odnaleźć siłę do dalszego działania.
Główną bohaterką powieści jest Mira Kolska – kobieta, która już raz odważyła się zawalczyć o swoje szczęście. Zostawiła za sobą przeszłość i rozpoczęła nowe życie w Poznaniu, gdzie zbudowała rodzinę, rozwinęła własny biznes i znalazła miłość. Jest osobą silną, pracowitą i zdeterminowaną, ale jednocześnie bardzo ludzką, zmagającą się z wątpliwościami, lękami i codziennymi wyzwaniami. Obok niej pojawiają się równie interesujące postacie – Michał, jej mąż, dwaj synowie oraz oddane przyjaciółki, które stają się dla Miry ogromnym wsparciem w najtrudniejszych chwilach. Relacje między bohaterami zostały przedstawione w sposób ciepły i autentyczny, co sprawia, że łatwo się z nimi zżyć.
Fabuła rozpoczyna się w momencie, gdy życie Miry wydaje się niemal idealne. Kobieta ma kochającą rodzinę, przyjaciół i satysfakcję zawodową. Przed nią pojawia się kolejna szansa na spełnienie marzeń, jednak los niespodziewanie wystawia ją na najcięższą próbę. Jedno dramatyczne wydarzenie sprawia, że dotychczasowy świat bohaterki rozpada się na kawałki. Mira musi zmierzyć się nie tylko z tragedią, ale także z kłamstwami, które zatruwają życie jej bliskich. Rozpoczyna się trudna droga ku odzyskaniu równowagi, zaufania i wiary w przyszłość.
Podczas lektury czytelnikowi towarzyszy wiele emocji. Są chwile wzruszenia, smutku i bezsilności, gdy obserwujemy cierpienie bohaterów, ale pojawia się również nadzieja i poczucie, że nawet po największym kryzysie można odnaleźć światło. Historia Miry skłania do refleksji nad kruchością szczęścia i tym, jak szybko życie potrafi się zmienić. Jednocześnie daje ogromną dawkę motywacji, pokazując, że człowiek jest znacznie silniejszy, niż sam często przypuszcza.
W książce szczególnie wyraźnie wybrzmiewają motywy przyjaźni, miłości, rodziny, marzeń i drugich szans. Autorka pokazuje, jak ważne jest wsparcie bliskich osób w chwilach kryzysu oraz jak wielką wartość mają prawdziwe relacje. Istotnym motywem jest również walka o siebie i swoje szczęście mimo przeciwności losu. Powieść porusza tematy straty, żałoby, przebaczenia, zaufania, odbudowywania życia po tragedii oraz odwagi potrzebnej do podejmowania ryzyka i realizowania marzeń.
Jaga Tuliszka podejmuje także problemy związane z kryzysami rodzinnymi, trudnymi emocjami i konsekwencjami przemilczeń oraz kłamstw. Pokazuje, że nawet najbardziej kochające się rodziny mogą stanąć przed wyzwaniami, które wystawią ich relacje na próbę. Jednocześnie przypomina, że szczera rozmowa, wsparcie i wzajemne zrozumienie potrafią pomóc przetrwać najtrudniejsze momenty.
„Jak nie teraz, to kiedy?” to książka szczególnie polecana miłośnikom literatury obyczajowej opartej na emocjach i życiowych doświadczeniach. Spodoba się czytelnikom, którzy cenią historie o silnych kobietach, rodzinnych relacjach i bohaterach zmagających się z problemami, jakie mogą spotkać każdego z nas. To także doskonała propozycja dla osób szukających lektury skłaniającej do refleksji, ale jednocześnie niosącej nadzieję i pozytywne przesłanie.
To ciepła, wzruszająca i inspirująca opowieść o tym, że nawet po największych życiowych sztormach można odnaleźć drogę do szczęścia. Autorka stworzyła historię pełną autentycznych emocji i wartościowych przesłań, która pozostawia po sobie wiele refleksji i długo pozostaje w pamięci. To jedna z tych książek, które nie tylko poruszają serce, ale również dodają odwagi, by walczyć o siebie i swoje marzenia. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Bywają takie powieści obyczajowe, w których jedno dramatyczne wydarzenie wywraca życie do góry nogami. Smutne są takie historie, ale za to pokazują, jak potrafi być nieprzewidywalne życie i nie zawsze jest takie kolorowe. Taką historię opisuje powieść „Jak nie teraz, to kiedy?” Jagi Tuliszki.
Mira jest młodą kobietą, która z pozoru ma wszystko. Ma kochającego męża, dwóch rozbrykanych synów, przyjaciółkę, na którą zawsze może liczyć i własny salon fryzjerski. Ma tylko do spełnienia ostatnie marzenie, które jest na wyciągnięcie ręki. Niestety przez jedno dramatyczne wydarzenie rozpada się wszystko. Od tej chwili relacje rodzinne Miry już nigdy nie będą takie jak wcześniej. Czy jej rodzina zdoła podnieść się z tragedii i uwolnić się od krzywdzących kłamstw? Czy Mira pogodzi się z tym, co się stało i będzie znowu szczęśliwa?
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Rozdziały są w miarę krótkie i ogólnie powieść tę czyta się lekko i przyjemnie. Opisuje ona życiową historię, która mogłaby się przytrafić każdemu. Przez dramatyczne wydarzenia, które odgrywa w niej kluczową rolę, nie należy ona do wesołych książek. Podczas czytania bardzo współczułam głównej bohaterce tego, co ją spotkało. Na szczęście w tym wszystkim mogła liczyć na pomoc i wsparcie najbliższych. Tak więc bardzo spodobały mi się wątki opisujące piękną przyjaźń, a także miłość, której żadne kłamstwa nie były w stanie zniszczyć. Końcówka książki trochę mnie zaskoczyła, ale ostatecznie według mnie wszystko zakończyło się tak, jak powinno. Dodam jeszcze na koniec, że czytając tę książkę, która jest debiutem autorki, wcale nie czułam się tak, jakbym czytała debiut. Podczas czytania miałam wrażenie, że czytam książkę pisarki, która ma wprawę w pisanie pięknych, emocjonalnych historii i wie, jak z każdą kolejną kartką zachęcić czytelnika do poznania opisanej historii.
„Jak nie teraz, to kiedy?” jest ciekawą życiową historią, która na przykładzie głównej bohaterki opisuje to, jak życie może zmienić się w jednej chwili. Książka ta jest bardzo ciekawa, szybko się ją czyta, a za sprawą barwnych bohaterów, można z nią spędzić miło czas. Tak więc bardzo polecam Wam tę historię, jeśli lubicie życiowe, pełne emocji powieści obyczajowe.
Potwierdzam, że z tą książka na spokojnie może się utożsamić osiemdziesiąt procent Polaków. Autorka wkleiła tutaj pomimo ważnych postaci i tych mniej ważnych osobistości takie przedziały na sytuacje odnośnie ich wieku. Każdy miał swoje na za uszami, coś mu w życiu nie paskowało i jakby żył tylko połową swojego życia. Taką ciekawa osobistością była klientka salonu fryzjerskiego. Starsza już kobieta, która w swoim życiu nie mogła decydować o niczym, jedynie o kolorze swoich włosów. Dla naszej głównej postaci była czymś totalnie przewidywalnym, jakby celebrowała w taki sam sposób swoją wizytę. Pokazała, że pomimo tego, iż jej mąż za młodu się nad nią znęcał, ona na starość pomimo niewielkiej poprawy, nie wyobraża sobie życia bez niego z powodu tego, że on by sobie sam nie poradził. Trudno był doprecyzować czy była tam miłość, czy przyzwyczajenie.
U naszej głównej postaci dnie mijają zwyczajnie. Pomimo tego, że jest już w związku kilka lat, to nadal darzyła uczuciem swojego partnera. Kiedy już dochodzimy do tych wydarzeń mamy skok we wsteczność i to tam widać wszystko przez co przeszła zanim udało jej się ułożyć życie. Powracając do czasu obecnego widzimy całą prozę życia, mijanie się partnerów po pracy i tą całą ciasnotę, która utrudnia całkowite chwile dla siebie. Małe dzieci również nie ułatwiają im zadania stale potrzebując uwagi. Kiedy więc doszli do wniosku, że pora znaleźć coś dla nich większego do zamieszkania, nagłe wydarzenia całkowicie skomplikowały ich psychicznie. Uwierzcie, że nie jest to proste i nie jest trudne do wykonania, jednak patrząc na to jak każdy człowiek w swój sposób myśli logicznie, tak tam łatwość uleciała wraz z pierwszym oddechem po wypadku...
Główna bohaterka to osoba bardzo empatyczna, dlatego nie jej stan stał się dla niej załamaniem, lecz kogoś drugiego, kto również tam był. Na całe szczęście miała wokół siebie ludzi, którzy pomagali jej przez to przejść. Warto skupiać się na tych momentach, ponieważ każdy z nas z czymś się zmaga, a tutaj było ukazanie jak kropla po kropli ta mała odnowa i powrót do życia następował. Może się to niezwykle przydać do przetrawienia swoich własnych lęków. Jestem niemal przekonana, że przy skończeniu czytania tej książki przyjdzie do was myśl podarowania jej komuś, komu te wydarzenia naprawdę mogą pomóc. Czasami mówi się, że nic tak ludzi nie podnosi jak wspólna tragedia. Jest w tym dużo racji.
Uważam, że pozycja jest nie tylko piękna, ale i praktyczna do wykorzystania jako podpowiedzi nawet w życiu. Napisana ze spokojem, ale i wrażliwością, która przechodzi na czytelnika. Wciąga od samego początku i trzyma w ryzach do końca. Serdecznie ją polecam:-)
(...) Mira to 30letnia kobieta, żona i matka, która spełnia się prowadząc zakład fryzjerski. Praca pozwala jej poznawać wiele ciekawych osób. Na fotelu klienci otwierają się przed Mirą, dzieląc radościami i smutkami. W taki właśnie sposób kobieta poznaje Marię i Klarę, które dźwigają na ramionach ciężar życiowych doświadczeń. Ale Mirosława też nosi w sobie lęki i rany nabyte w przeszłości. Szczególnie tragedia z przed dwóch lat odcisnęła swoje piętno na życiu jej i rodziny. Od tamtego pamiętnego dnia wiele się zmieniło, ale życie szykuje dla rodziny Kolskich niespodziankę..
Jeśli tak jak ja uwielbiacie historie o kobiecej sile, rodzinnych relacjach i przyjaźni, to książka "Jak nie teraz, to kiedy?" jest zdecydowanie dla was. Moje serce zdobyła już po kilku stronach. Tak wspaniałego debiutu życzyłbym każdemu autorowi.
Jaga Tuliszka stworzyła bardzo życiową historię, która wzrusza, angażuje emocjonalnie i na długo pozostaje w pamięci. To piękna opowieść o podnoszeniu się przy wsparciu bliskich osób, o wybaczaniu, o nadziei. Jej bohaterka, Mira, jest kobietą, z którą nie jedna z nas może się choć po części utożsamić. To samo dotyczy Klary, Marysi i Kasi. A czemu? Bo każda z tych kobiet jest jak znajoma z sąsiedztwa. Są takie zwyczajne, wnoszą radość, otrą łzę, zajmą się dziećmi, pomimo tego, że same mierzą się z bólem, nie omijają ich rozczarowania, dramaty. Autorka w bardzo autentyczny sposób pokazuje jak kruche jest życie, szczęście, relacje, nawet te rodzinne. Skłania czytelnika do refleksji nad własnymi wyborami, marzeniami, inspiruje do odwagi w podejmowaniu ważnych, życiowych decyzji. Przypomina o tym, że często w jednej chwili życie potrafi się zmienić, a siłę w sobie odkrywamy wtedy, gdy wydaje się, że już wszystko straciliśmy.
Styl autorki jest niezwykle obrazowy i barwny, dlatego pomimo niełatwych tematów poruszanych w książce, ma ona w sobie dużo lekkości i ciepła. Podnosi na duchu, niesie przesłanie, że po burzy zawsze wschodzi słońce, nawet jeśli trzeba na nie trochę poczekać.
Polecam każdemu, kto ceni sobie mądre powieści z prawdziwymi bohaterami, bez słodzenia i upiększania.
Rzadko kiedy debiut literacki wywołuje we mnie tak głęboki rezonans, ale „Jak nie teraz, to kiedy?” Jagi Tuliszki to powieść, która po prostu chwyta za serce i nie pozwala o sobie zapomnieć. Miałam w rękach setki historii obyczajowych, jednak ta konkretna niesie w sobie rzadko spotykaną dojrzałość emocjonalną. To nie jest kolejna, przesłodzona opowieść o tym, że po burzy zawsze wychodzi słońce, a poruszające, bezkompromisowe, a zarazem pełne ciepła studium ludzkiej odporności psychicznej w obliczu nagłej katastrofy.
Główna bohaterka, Mira Kolska, to postać, w której każda kobieta odnajdzie cząstkę siebie. Autorka z ogromnym wyczuciem kreśli portret trzydziestolatki, która z jednej strony realizuje swoje pasje zawodowe w salonie fryzjerskim, a z drugiej - dźwiga codzienność w ciasnej przestrzeni życiowej u boku męża i dwójki synów. Tuliszka w genialny sposób pokazuje prozę życia: zmęczenie, brak przestrzeni na intymność, poczucie samotności w małżeństwie, mimo obecności partnera. Kiedy wreszcie na horyzoncie pojawia się szansa na zmianę, los drastycznie przerywa tę sielankę. Moment życiowego zwrotu staje się osią, wokół której autorka buduje niesamowite napięcie emocjonalne. Zamiast jednak popadać w tani melodramatyzm, Tuliszka decyduje się na coś znacznie trudniejszego i piękniejszego: pokazuje żałobę w jej najczystszej, często brzydkiej postaci. Widzimy tu poczucie winy, które niszczy od środka, paraliżujące ataki paniki, rodzinne kłamstwa oraz mur niezrozumienia i jadu, jaki potrafi wyrosnąć między najbliższymi ludźmi, zwłaszcza w trudnej relacji z teściową.
Największą siłą tej powieści jest jej autentyczność. Konstrukcja fabuły, w której płaszczyzny czasowe subtelnie się przeplatają, pozwala czytelnikowi na powolne, niemal intymne odkrywanie sekretów i traum z przeszłości Miry. Kolejne elementy układanki wskakują na swoje miejsce we właściwym rytmie, a my rozumiemy, dlaczego bohaterka reaguje w dany sposób. Niezwykle poruszający jest tu również wątek kobiecej solidarności. Krąg wsparcia, jaki tworzą wokół Miry przyjaciółki oraz starsza klientka, Maria, nie jest jedynie ozdobnikiem - to fundament tej historii. Pokazuje, że najgłębsze rany leczy się w obecności drugiego człowieka, a dojrzałe, międzypokoleniowe relacje bywają najpiękniejszym lekarstwem na ból.
Jeśli chodzi o warsztat językowy, styl autorki zaskakuje lekkością. Pomimo poruszania tematów ostatecznych - śmierci, straty, głębokiego kryzysu małżeńskiego - przez tę książkę dosłownie się płynie. Fraza jest niezwykle obrazowa, pełna ciepła i empatii, pozbawiona niepotrzebnego patosu. Tuliszka potrafi pisać o cierpieniu w sposób subtelny, a jednocześnie tak sugestywny, że czytelnik fizycznie odczuwa emocje bohaterów.
Czy książka ma słabsze strony? Wymagający odbiorca może uznać, że niektóre postaci drugoplanowe, reprezentujące absolutne dobro i mądrość, są momentami odrobinę zbyt idealne w porównaniu do skomplikowanej, pełnej rys struktury psychologicznej Miry. Czasami tempo uwalniania poszczególnych wątków w retrospekcjach mogłoby być też odrobinę bardziej zróżnicowane, by jeszcze mocniej podbić dramatyzm. Są to jednak drobnostki, które w żaden sposób nie odbierają przyjemności z lektury.
Jaga Tuliszka stworzyła debiut wybitny w swojej kategorii. „Jak nie teraz, to kiedy?” to książka słodko-gorzka, która nie ucieka przed życiowym realizmem, ale ostatecznie zostawia nas z ogromną dawką otuchy i przypomnieniem, że na szczęście nigdy nie jest za późno. To literatura, która zmusza do przewartościowania własnych decyzji i docenienia kruchości chwil.
Czekam z niecierpliwością na kolejną powieść autorki, bo ten głos w polskiej literaturze obyczajowej jest niezwykle świeży i potrzebny.
„Każda z nas przecież nosi w sobie żywioły, dzięki którym jesteśmy takie niezwykłe”.
Mira Kolska kiedyś wyjechała z Podhala do Poznania, by zacząć wszystko od nowa. Dziś ma u boku ukochanego Michała, dwóch pełnych energii synów, wierną przyjaciółkę Kaśkę i własny salon fryzjerski. Kiedy wydaje się, że do pełni szczęścia brakuje już tylko większego mieszkania, los niespodziewanie odbiera jej grunt spod nóg. Jedno dramatyczne wydarzenie sprawia, że życie rodziny Kolskich już nigdy nie będzie wyglądało tak samo.
Debiut, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Akcja powieści toczy się spokojnym rytmem, a zajmująco poprowadzona fabuła ukazuje codzienność bohaterki i jej bliskich. Autorka prowadzi nas przez dwie płaszczyzny czasowe, oddalone od siebie o dwa lata, stopniowo odsłaniając emocje, sekrety i konsekwencje dawnych wyborów. Styl Jagi Tuliszki jest lekki, naturalny i pełen emocji. Bohaterowie zostali wykreowani bardzo realnie. Autorka z dużą wrażliwością oddaje ich lęki, pragnienia i codzienne zmagania. Mira to kobieta, którą bardzo łatwo zrozumieć, polubić. Próbuje pogodzić obowiązki, zmęczenie, rodzinę i własne marzenia. Czytając o niej, miałam wrażenie, że spotkałam pokrewną duszę.
Opowieść pełna serca, delikatności i uważności. Szczera, życiowa i bardzo kobieca. Autorka porusza wiele trudnych i złożonych tematów, pokazując, jak bardzo kształtują nas zarówno marzenia, jak i ludzie spotkani po drodze. Każdy wybór niesie za sobą konsekwencje i splata nasze życie z historiami innych osób. To również opowieść o tym, jak bardzo można zostać zranionym przez rodzinę. O kobiecej sile, wytrwałości i relacjach, które potrafią dodać człowiekowi skrzydeł. Jaga Tuliszka wyraźnie pokazuje, jak łatwo zatracić siebie w codziennym biegu. Jak często funkcjonujemy bardziej z przyzwyczajenia niż z prawdziwej radości życia. To opowieść o kryzysach, stracie i próbie odnalezienia siebie na nowo, ale przede wszystkim o sile człowieka. O tym, że nawet po najtrudniejszych doświadczeniach można powoli odbudowywać swoje życie od nowa. I jest jeszcze ten swojski, ciepły klimat salonu fryzjerskiego Miry, rozmowy z klientkami, zwyczajna codzienność i otulająca, przyjemna atmosfera.
Ciepła, życiowa i bardzo prawdziwa opowieść o przyjaźni, która potrafi podtrzymać człowieka nawet w najciemniejszych chwilach, oraz o miłości dającej siłę do walki o siebie i własne marzenia. Z niecierpliwością czekam na kolejne powieści autorki. Bardzo polecam, Tatiasza i jej książki :)
„Jak nie teraz to kiedy?" to kolejny i w dodatku polski debiut literacki, po który sięgnęłam w tym roku. Lubię sięgać po debiuty, ale jeszcze bardziej lubię czytać książki rodzimych autorów. Co jednak nie znaczy, że nie czytam żadnych innych, wśród zagranicznych twórców też mam swoich ulubieńców.
Jaga Tuliszka napisała piękną historię, w której postaciach każdy z czytelników znajdzie coś znajomego...
Ja nie mogłam się oderwać wprost od lektury, ta opowieść przyciągała mnie jak magnes. Pewnie dlatego, że i ja mam taką "wspaniałą" teściową, jak główna bohaterka, więc chciałam wiedzieć, jak się potoczą jej losy.
Mira Kolska jest młodą matką, szczęśliwą żoną Michała i prowadzi mały osiedlowy salon fryzjerki w Poznaniu. Lecz nie wszystko w jej życiu tak dobrze się układało.
Mira pochodzi z Podhala, jednak chciała wyrwać się stamtąd do wielkiego miasta i zacząć żyć na własny rachunek. Rodzice nie chcąc podcinać córce skrzydeł, dali jej stare auto i trochę grosza na dobry start, wciąż mając nadzieję, że szybko wróci z powrotem. Jednak Mira się nie poddała, zaczęła pracować jako fryzjerka, aż w końcu sama została szefową...
Oprócz wiecznie zapracowanego męża, który jest praktycznie gościem w domu, ma do ogarnięcia jeszcze dwóch łobuziaków, a w tym pomaga jej przyjaciółka Kasia.
W salonie fryzjerskim można spotkać wiele osób, które przy okazji chcą się wygadać. I chociaż Mira sama nie lubi opowiadać o sobie, to zmuszona jest niejako wysłuchiwać zwierzeń klientów, najczęściej klientek. Dzielą się z nią emocjami i przeżyciami, opowiadają o toksycznych relacjach w pracy czy w rodzinach, ale też o tych dobrych i wspierających, o podróżach, swoich pasjach, o zdrowiu i dzieciach...
"Dla tej kobiety spotkania w salonie były jedyną okazją do dłuższej rozmowy z kimś innym niż schorowany mąż, który przez całe życie okropnie traktował żonę, a na swoją niedołężną starość stał się jeszcze podlejszy."
Wydawałoby się, że wszystko powoli znakomicie się układa. Gdy jednak pewnego dnia dzwoni do niej teść i prosi o pilną rozmowę, wszystko zmieni się jak w kalejdoskopie.
Ani Michał, ani tym bardziej Mira, nie zdają sobie sprawy z tego, co przyniesie niespodziewane spotkanie Miry z teściem.
Po takim zdarzeniu trudno się podnieść, a zwłaszcza gdy teściowa z młodszym synem wbija jeszcze Mirze przysłowiowy gwóźdź do trumny...
Jak można dalej żyć? Gdyby nie Michał i jego wsparcie, oraz Kasia i nowe przyjaciółki, nie wiadomo, czy Mira podniosłaby się z dołka. A i tak ciągłe ataki paniki dopadają ja w najmniej spodziewanych sytuacjach. Chociaż Mira doskonale wie, że z lękami trzeba się mierzyć, a nie się przed nimi chować, to wie też, że to tylko są słowa.
"Ciało, mimo żałoby, niestrudzenie prowadziło proces zdrowienia. Tkanki się łączyły, komórki odbudowywały, stany zapalne gasły. Czas na chorowanie się kończył. Tylko poraniona dusza nie potrafiła znaleźć swojego plasterka."
Jednak los często bywa przekorny i po burzy zazwyczaj wstaje słońce, więc i Mira ciągle ma nadzieję, że wszystko jakoś się ułoży, poskłada do kupy.
W tej książce znajdziemy tak wiele emocji, dużo dobrych i tych złych, wiele też skomplikowanych, które wymagają przemyślenia. Zmagania z traumą znam ze swojego podwórka, chociaż z nieco innej przyczyny, lecz sposób, w jaki ogarnia całe ciało panika, jest mi dobrze znany. Trzeba się nauczyć z tym walczyć.
W tej historii ja widzę wiele nie tylko z mojego życia, ale też z życia znajomych. To jakby patrzeć przez szybę i zaglądać do środka, do wnętrza duszy...
Myślę, że każdy zobaczy coś znanego, coś z samego siebie, bo chociaż każdy z nas jest inny, to wiele cech mamy wspólnych i dlatego jesteśmy tacy niepowtarzalni, niezwykli.
Jaga Tuliszka pokazuje nam, że warto walczyć o marzenia, nawet wtedy, gdy wydaje się, że już nic nie będzie lepiej.
Polecam tę powieść wszystkim. Naprawdę warto!
A ja czekam już z niecierpliwością na kolejną powieść autorki "W samą porę". Mam nadzieję, że nie każe zbyt długo na nią czekać.
Dziękuję Pani Marlenie z Wydawnictwa Znak za możliwość poznania tej książki.
Jakże niezmiernie mi miło móc przeczytać powieść autorki Jagi Tuliszki, nakładem Wydawnictwa Znak.
Śmiało i bez pardonu mogę polecić Wam książkę pełną ciepła, wzruszeń, także inspirującą i emocjonalną historię która mogła spotkać każdą z nas, jest to powieść w kobiecym stylu która wchłania, a jej wartka fabuła ukazuje obraz czym jest przyjaźń, wierność, miłość, cechy tak ważne w życiu że bez nich trudno się oddycha, ale jak to często bywa i ono stawia nas przed różnymi wyzwaniami, mataczy, bawi się uczuciami, stawia przed trudnymi decyzjami.
Miłość sama w sobie jest nie do pojęcia, ale dzięki miłości możemy pojąć wszystko.
- Ks. Józef Tischner
O czym jest książka?
Nasza główna bohaterka, Mira Kolska, po różnych perypetiach układa sobie życie z dala od domu rodzinnego, w Poznaniu zatrudniając się jako fryzjerka. Życie ułożyło jej nawet pozytywny scenariusz życia, poznała Michała który stał sie jej mężem, potem na świecie pojawiły się dwójka słodkich synów, praca która ich pochłaniała, a jednocześnie dawała ogromną satysfakcje. Słowem sielanka. Do tej idylli brakło jednego składnika by obrazek wypełnił się ostatnim marzeniem. Kiedy dochodzi do tragedii burzy się domek z kart, dramat kładzie się pokłosiem w rodzinnych relacjach, tracąc grunt pod nogami Mira mierzy się z traumą która staje się lekcją życia. Kto wiernie będzie trwał u boku kobiety, czym jest wiara a przebaczenie, czy można zbudować na nowo zaufanie i pozwolić by słońce znów wzeszło na błękit nieba?
Wybaczenie to akt troski o samego siebie. Nie oznacza zgody na to, co się stało, ale rezygnuje z bólu.
- Autor nieznany
W powieść autorki fantastycznie są wlepione wątki przyjaźni, oddania, rodzinnych koligacji, ale fabuła to nie tylko sceny rodzajowe, dialogi, ale zobrazowanie emocji, gdzie można śmiało wyczuć wszelkie uczucia bohaterki, jej radości, nadziei, wiary, przemian jakie w niej zachodzą, jak zmieniają jej i kształtują charakter. Powieść o przyjaźni która nie zna granicy wieku, siły przetrwania napędzają różne okoliczności które łączą i splatają więzi, budując relacje które stają się niebywałą kulą ognistą, zawierającą dylematy i kobiecy styl. Jest to lektura idealna na poprawę humoru, jeśli lubicie historie jakie dyktuje życie, o wyciąganiu ręki po marzenia mimo przeciwnościom losu, zapraszam i polecam serdecznie. Jak nie teraz, to kiedy?
W przebaczaniu tkwi magia, która uzdrawia. W przebaczaniu, które dajesz, a zwłaszcza tym, które uzyskujesz.
- Terry Goodkind
Fryzjerka Mira, prowadząca jednoosobowy zakład jest już zmęczona. Praca, małe mieszkanie gdzie nie ma miejsca dla własnych myśli, dwóch wspaniałych, pełnych energii synów i mąż, którego bardziej nie ma niż jest. Jeszcze dwa lata wcześniej miała ogromną szansę na coś o czym marzyła. Jednak los miał inne plany. A jej pozostała żałoba, teściowa, która nie chciała już więcej oglądać Miry i trauma, z którą nadal sobie nie poradziła. Życie bywa dziwne, ale kiedy człowiek uważniej się rozejrzy, okaże się, iż na świecie są osoby, które staną się cenniejsze niż rodzina.
Oto debiut podczas którego lektury, absolutnie nie ma się wrażenia,że nim jest. Jeżeli pierwsza książka tej Pani jest tak dobra, to nie pozostaje nic innego niż kibicować i czekać na kolejne.
To powieść opowiedziana głównie oczami fryzjerki, bo taki zawód wykonuje bohaterka Mira, a także autorka, co widać podczas lektury. Tam na fotelu podczas zabiegów opowiadane są różne historie. Często zabawne, pokazujące jasną stronę życia, ale bywają i te smutne. Niektóre osoby od lat noszą na barkach ciężary, których trudno się pozbyć. W świecie, gdzie gdy się coś psuje łatwiej wyrzucić i zastąpić czymś innym, nie jest łatwo iść pod prąd. Naprawić, zatroszczyć się, wysłuchać, być... Codziennie spotykamy masę ludzi, widzimy ich teraz, w jednym momencie, a może ten ktoś walczy z ciężką chorobą, może właśnie pożegnał bliską osobę, może stoi przed decyzją, która ma zaważyć na losach bliskich...
Ta powieść pokazuje jak bardzo zatracamy się w rzeczach nieważnych, jak potrafimy być ślepi na prawdę broniąc kłamstwa i krzywdząc innych. Pokazuje, że to nie ci co wiele mają dadzą z siebie dużo, ale właśnie ci którzy sami już ledwo zipią psychicznie potrafią poświęcić siebie i swój czas ludziom nie radzącym sobie z życiem.
Bardzo dobra książka o relacjach międzyludzkich, traumie m, o marzeniach i o przypadku, który wiele może zmienić.
Świetna debiutancka powieść obyczajowa zmuszająca do refleksji nad własnymi priorytetami i nieprzewidywalnością życia. A cytat? Genialny w swojej prostocie. Polecam.
Do bólu szczera i życiowa. Właśnie taka jest debiutancka powieść Jagi Tuliszki. ,,Jak nie teraz, to kiedy" - książka, która wywołuje łzy i uśmiech. Książka, która zostaje w nas na lata. Książka, której się nie da zapomnieć. Autorka stworzyła dzieło, które opowiada po części historię każdej z nas.
Mira Kolska kilka lat temu podjęła decyzję, która zaważyła na jej dalszym życiu. Wyjechała setki kilometrów od rodzinnego domu za miłością. Na początku nie było łatwo. Musiała odnaleźć się w nowym miejscu, bez przyjaciół i rodziny obok. Kiedy zaczyna się wszystko układać dochodzi do tragicznego wypadku, który nadal trwa w jej pamięci mimo upływu lat. Czy Mira poradzi sobie z traumą? Czy przeszłość w końcu pozwoli o sobie zapomnieć?
,,Jak nie teraz, to kiedy" to powieść poruszająca najczulsze struny w człowieku. Obyczajówka, która udowadnia, że nawet największe przeszkody w życiu można pokonać. Nawet po tragicznych wydarzeniach jesteśmy w stanie wykrzesać z siebie ostatek sił w walce o własne ja! Autorka zafundowała nam historię pełną emocji, bólu, refleksji, a także wzruszeń. Coś co na pewno udało się Jadze Tuliszce to to, że każdy odnajdzie tutaj chociażby małą część siebie.
Jak już wspomniałam jest to debiutancka powieść autorki. No i ten debiut przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Wiadomo te pierwsze razy i przecieranie szlaków jest najgorsze. Powieść może okazać się sukcesem, albo porażką. Jednak tutaj gwarantuje pełen sukces. Od tej historii nie można się oderwać. Autorka tak przekazuje emocje, że razem z bohaterami je przeżywamy.
Główną bohaterką ,,Jak nie teraz, to kiedy" jest Mira Kolska. Kochająca żona, cudowna matka, fryzjerka z zamiłowania. Prowadzi swój salon fryzjerski, gdzie oprócz tworzenia cudów na włosach jest powierniczką sekretów i wierną słuchaczką. Kobieta odważna, pracowita i dążąca zawsze do celu. Kilka lat temu wyjechała z rodzinnych stron, a jej upór i determinacja doprowadziły ją do miejsca w jakim jest teraz. Niestety tragiczny wypadek odcisnął piętno na niej. Autorka początkowo pokazuje nam Mirę jako osobę, która spełniła marzenia i jest szczęśliwa. Jednak szybko pokazuje, że to pozory. Poznając Mirę bliżej widzimy ile w życiu przeszła i nic nie jest tylko czarno białe.
Wiecie co najbardziej zapadło mi w pamięci, ale i uświadomiło jak wiele z nas kobiet to przechodzi? Scena kłótni na balkonie. Bohaterka w dobitny sposób pokazuje mężowi, że nic nie robi się w domu samo! Bo tak naprawdę facet nie myśli o praniu, gotowaniu, sprzątaniu, zajęciach dzieci. Zazwyczaj ma to gotowe. Mało który zauważa ile trudu wkładamy w to, żeby dom był domem. Mąż ma nie być naszą pomocą. To też jego obowiązki. Jednak w naszym społeczeństwie utarł się schemat, że mężczyzna pracuje, a kobieta zajmuje się domem. Szkoda tylko, że nikt nie widzi tego, że kobieta też pracuje. Często na dwa etaty. Praca-dom. Autorka w tej scenie zawarła to co wiele z nas myśli i przeżywa.
Ogromną zaletą tej książki jest realizm. Nie dostaniemy tutaj idealnego życia i bohaterów. Wręcz przeciwnie każdy z nich nosi w sobie ciężar. Mira popełnia błędy, przeżywa trudne chwile. Michał, jej mąż, zatraca się w pracy. Jej klientka żyje z tyranem. Teściowa się odcięła. Bolesne, życiowe i prawdziwe momenty sprawiają, że mamy wrażenie jakbyśmy czytali o prawdziwych ludziach, a nie wykreowanych bohaterach.
Motyw przyjaźni jest tutaj też ciekawie napisany. Kaśka przyjaciółka Miry zostaje z nią w tych najbardziej dramatycznych momentach. Wyciąga pomocną dłoń i daje wsparcie. To pokazuje, że prawdziwi przyjaciele zostają z nami zarówno w gorszych jak i lepszych momentach. Jednak niektóre zachowania Kaśki były trochę irytujące, np. ukrywanie przed byłym mężem kim jest Michał...
W książce ,,Jak nie teraz, to kiedy" zostaje poruszonych wiele tematów. Żałoba, trauma, poczucie bezpieczeństwa, wartości rodzinne, marzenia. To sprawia, że ta historia jeszcze głębiej do nas dociera. Ból, niepewność i trudne decyzje pokazują, że to co pozornie widzimy nie odzwierciedla tego co przeżywamy w sobie.
Reasumując, ,,Jak nie teraz, to kiedy" to powieść, którą szczerze mogę polecić wszystkim, którzy potrzebują historii życiowej. Autorka ma tak lekki styl, że czytanie to sama przyjemność. Od tej książki bardzo ciężko się oderwać. Mimo trudnej tematyki dostajemy tutaj też nadzieję. Widzimy, że nawet po największej burzy zawsze wyjdzie słońce. Jest to wartościowa i wzruszająca historia. Niejednokrotnie zmusza nas ona do refleksji. Pozycja idealna dla fanów obyczajówek z życiowym przekazem, pełnej emocji. Szczerze polecam.
IG: libresunn
Niech Was nie zmyli urocza, niepozorna okładka, ta wyjątkowa publikacja zgotowała swoim bohaterom silne życiowe turbulencje, z jakich otrząsnąć się nie będzie łatwo nawet czytelnikowi. Nim czytający zdąży ostudzić nerwy i skołatane serce, życiowa fabuła, nakreślona błyskotliwym piórem, ponownie uderza ze zdwojoną mocą, przytłaczając, upominając, jak bardzo nieobliczalne potrafi być ludzkie życie, który w ciągu kilku sekund wywraca się do góry nogami, fundując przy tym bałagan, jakiego nie da się już do końca pozbierać. Bezsprzecznie, debiut Jagi Tuliszki to odurzająca historia, która zarazem zniewala, trzyma w nieopisanym napięciu, jak i torpeduje lawiną skrajnych, obezwładniających emocji!
Pisarka nakreśliła wciągającą, chwytającą za serce, głęboką opowieść o przewrotności okrutnego, niesprawiedliwego losu, która trafia do najciemniejszych zakamarków ludzkiej duszy, po to, by pozostawić tam po sobie ślad już na zawsze. Autorka funduje bowiem swoim postaciom, jak i czytelnikom, nadzwyczaj porywający emocjonalny rollercoaster, który nie daje ani chwili wytchnienia.
Błyskotliwe, sugestywne pióro, mistrzowskie, jakże przemawiające kreacje bohaterów, wyjątkowy, przeszywający klimat, dopełniony solidną porcją niepewności, a w tle iskierka nadziei, że przecież każdy zasługuje na prawdziwe szczęście i nawet największy pech nie może trwać wiecznie, szczególnie, gdy ma się obok siebie życzliwych ludzi. Tak, to zdecydowanie otumaniająca historia, jaką mimo najszczerszych chęci, ciężko się delektować, ciekawość losów bohaterów bowiem błyskawicznie przyjmuje kontrolę nad czytającym, w efekcie czego kartki przelatują przez palce w iście zawrotnym tempie.
,,Jak nie teraz, to kiedy?" to poruszająca do głębi, angażująca, słodko-gorzka niczym samo życie opowieść, którą pochłania się z zapartym tchem. Jaga Tuliszka nakreśliła piękną, nostalgiczną, wzruszająca do łez i trzymająca w niemiłosiernym napięciu, dopełnioną wspaniałymi kreacjami bohaterów i niebywale błyskotliwym piórem historię, która dotknie Waszej najczulszej struny, skłoni do zadumy i zostanie w pamięci na bardzo długo! Prawdziwa uczta literacka! ?
Główną bohaterką jest młoda kobieta Mira, która z pozoru ma wszystko. Dobrego męża, dwóch synów, salon fryzjerski i przyjaciółkę, na którą może liczyć. Ma jedno marzenie do spełnienia, ale przez jedno dramatyczne wydarzenie wszystko się rozpada. Od tego momentu relacje rodzinne nie będą już takie jak wcześniej. Na szczęście może liczyć jednak na rodzinę, na pomoc i wsparcie z ich strony.
Narracja w książce prowadzona jest w trzeciej osobie. Dzięki krótkim rozdziałom czyta się ją lekko i przyjemnie. Opisana w niej historia mogłaby przytrafić się każdemu. W książce nie brakuje wzruszających momentów. Są chwile wzruszeń, smutku i bezsilności.
Jest to bardzo ciekawa powieść, w której pokazane zostało to, że życie może się zmienić w jednej chwili. Przez te dramatyczne wydarzenia nie należy ona do wesołych książek. To historia rodziny z jej blaskami i cieniami. Opisany tu został obraz kobiety, która mimo przeciwności losu dźwiga bardzo wiele i troszczy się o innych, ale zapomina o sobie. Pięknie została tu opisana przyjaźń i miłość, których żadne kłamstwa nie potrafią zniszczyć.
To książka polecana miłośnikom literatury obyczajowej opartej na emocjach i życiowych doświadczeniach.
Są takie książki, które czyta się sercem. Dokładnie takie wrażenie zostawia po sobie najnowsza powieść Jagi Tuliszki pt. ,,Jak nie teraz, to kiedy".
Jest to ciepła, mądra i przejmująca opowieść, która dotyka strun znanych każdemu z nas - marzeń o rodzinnym szczęściu, bolesnych zderzeń z rzeczywistością i cichego niesienia codziennych ciężarów.
Główną bohaterką tej historii jest Mira. To kobieta, którą polubi się od pierwszych stron. Wrażliwa, oddana swojej rodzinie, pełna dobra i miłości do świata. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że wygrała los na loterii. Prowadzi w Poznaniu własny zakład fryzjerski, ma u boku kochającego męża i dwóch cudownych synów, a praca jest jednocześnie jej pasją. Szybko jednak przekonujemy się, że w tym idealnym obrazku są pęknięcia. Męża bezustannie nie ma w domu z racji wykonywanego zawodu, przez co małżonkowie właściwie mijają się w biegu, a codzienność czteroosobowej rodziny w maleńkiej kawalerce staje się coraz dalsza od jakiegokolwiek komfortu. I kiedy w końcu na horyzoncie pojawia się realna szansa na upragnione mieszkanie w pięknej kamienicy, los daje Mirze potężnego prztyczka w nos.
W książce nie znajdziemy sentymentalizmu czy łatwych rozwiązań. Autorka z wyczuciem pokazuje, jak często nakładamy maski i boimy się pokazać innym swoją prawdziwą twarz oraz to, co naprawdę czujemy. To studium tego, jak jedno straszne, traumatyczne przeżycie potrafi położyć się cieniem na całej przyszłości człowieka i jak potwornie trudno jest potem odzyskać utracony spokój oraz równowagę. Książka dotyka niezwykle trudnych emocji: paraliżującego poczucia winy, przytłaczającej odpowiedzialności za bliskich i tej najgorszej, bolesnej bezsilności wobec reakcji drugiego człowieka.
Jednak tym, co ratuje tę opowieść przed mrokiem i daje czytelnikowi ogromną dawkę nadziei, jest wątek pięknej, bezwarunkowej przyjaźni. Autorka cudownie pokazuje relację, która nie zna ograniczeń wiekowych. To opowieść o lojalności w chwilach największej próby, o głębokiej potrzebie wspólnoty i bliskości, która potrafi stać się bezpieczną przystanią, gdy cały świat wokół zaczyna się walić.
,,Jak nie teraz, to kiedy" ma w sobie wszystko, czym powinna charakteryzować się świetna literatura obyczajowa. Angażuje emocjonalnie, porusza autentyzmem i skłania do refleksji nad własnym życiem, zostawiając nas z pytaniem, czy potrafimy walczyć o siebie i swoje szczęście, zanim będzie za późno?
Przeczytane:2026-06-19, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2024 roku, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2024, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku,
RECENZJA
„Jak nie teraz, to kiedy?”
Autor: Jaga Tuliszka
Wydawnictwo: Znak
Czy można przestać obwiniać siebie za tragedię, na którą nie miało się wpływu? I czy da się zacząć żyć od nowa, gdy przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć?
Na te pytania próbuje odpowiedzieć Jaga Tuliszka w swojej poruszającej powieści obyczajowej, która zabiera czytelnika w emocjonalną podróż przez stratę, traumę, poczucie winy i lęk, ale także przez przyjaźń, miłość i nadzieję, która potrafi przebić się nawet przez najgłębszy mrok.
Już od pierwszych stron wchodzimy do świata Miry Kolskiej, kobiety, która wydaje się mieć wszystko: kochającą rodzinę, stabilne życie, własny biznes i grono bliskich ludzi. Jednak jeden tragiczny moment sprawia, że cały jej świat rozpada się w jednej chwili. To, co zostaje, to nie tylko ból i żałoba, ale także oskarżenia i ciężar winy, z którym Mira musi nauczyć się żyć.
Największą siłą tej powieści jest jej autentyczność. Autorka nie buduje sztucznie podkręconych dramatów ani nie tworzy idealnych bohaterów. Pokazuje ludzi prawdziwych zagubionych, zmęczonych, popełniających błędy i próbujących odnaleźć sens w rzeczywistości, która nagle przestaje być zrozumiała. Dzięki temu historia staje się niezwykle bliska czytelnikowi.
Mira jest bohaterką, której nie sposób nie kibicować. Silna, a jednocześnie krucha. Odważna, choć pełna lęków. Jej walka z traumą, atakami paniki i poczuciem winy została pokazana z ogromną wrażliwością i wyczuciem. To historia o ranach, których nie widać i o tym, jak długo trwa proces ich leczenia.
Ogromnym atutem książki są także bohaterowie drugoplanowi. Każdy z nich wnosi własne emocje, historię i doświadczenia, tworząc wielowymiarowy obraz relacji międzyludzkich. Szczególnie mocno wybrzmiewa tu motyw kobiecej solidarności, przyjaźni, która nie ocenia, ale wspiera i daje siłę wtedy, gdy świat się rozpada.
Jaga Tuliszka porusza wiele trudnych tematów: żałobę, traumę, rodzinne konflikty, samotność, poczucie winy i przebaczenie, zarówno innym, jak i sobie. Robi to jednak bez moralizowania i zbędnego patosu, dzięki czemu emocje wybrzmiewają naturalnie i autentycznie.
Bardzo ważnym wątkiem jest także obraz rodziny, nieidealnej, pełnej napięć, rozmów, których się unika i ran, które trudno zabliźnić. To właśnie ta zwyczajność sprawia, że historia staje się jeszcze bardziej prawdziwa.
„Jak nie teraz, to kiedy?” to opowieść o ludziach, którzy mimo bólu i strat próbują odnaleźć drogę do siebie. O tym, że nawet po największej burzy może pojawić się światło, a człowiek ma w sobie więcej siły, niż sam przypuszcza.
To poruszająca, emocjonalna i niezwykle życiowa powieść, która zostaje w czytelniku na długo po zakończeniu lektury. Przypomina o wartości bliskości, wsparcia i o tym, że nigdy nie jest za późno, by zawalczyć o własne życie.
Jeśli szukacie literatury obyczajowej, która wzrusza, daje do myślenia i niesie nadzieję, ta książka z pewnością Was nie zawiedzie.