Okładka książki - Krystyna Lesińska (#4). Zima pożegnanych

Krystyna Lesińska (#4). Zima pożegnanych


Ocena: 5.13 (15 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

Kilka lat po wydarzeniach opisanych w Wiośnie zaginionych do emerytowanej policjantki Krystyny Lesińskiej z prośbą o pomoc zgłasza się młody sąsiad - Miłosz Najder. Chłopak niedawno otrzymał mejla z filmikiem przedstawiającym idącą przez las kobietę. Nie wie, kto go wysłał ani kim jest tajemnicza blondynka. Krystyna bierze to za żart albo pomyłkę, ale Miłosz jest przekonany, że kobiecie może grozić niebezpieczeństwo, skoro najwyraźniej ktoś ją obserwuje i filmuje z ukrycia. Jednak wkrótce pojawia się drugi filmik, a potem trzeci filmik, a Krystyna zaczyna się niepokoić. Dzięki pomocy wnuka udaje się jej namierzyć adres kobiety z nagrania, zanim jednak zdąży zdecydować, co dalej, z powodu zapalenia oskrzeli trafia do szpitala. Dwa miesiące później Krystyna dowiaduje się, że w Pątnowie pod Legnicą doszło do podwójnego zabójstwa: ofiarami są blondynka z filmu oraz Miłosz Najder. Dla policji sprawa jest jasna: Miłosz Najder zaatakował kobietę, a ona zabiła go w samoobronie. Krystyna nie wierzy w taką wersję wydarzeń i na prośbę siostry Miłosza rozpoczyna własne śledztwo, w którym pomaga jej niedawno poznany pisarz interesujący się true crime.

Informacje dodatkowe o Krystyna Lesińska (#4). Zima pożegnanych:

Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2026-03-11
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788368549850
Liczba stron: 312

Tagi: Literatura kryminalna i detektywistyczna

więcej

Kup książkę Krystyna Lesińska (#4). Zima pożegnanych

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Krystyna Lesińska (#4). Zima pożegnanych - opinie o książce

Avatar użytkownika - Ksiazkolandia
Ksiazkolandia
Przeczytane:2026-05-16, Ocena: 4, Przeczytałem,

To już ostatnia część opowieści o Krystynie Lesińskiej, w której kryminalna zagadka jest tylko punktem wyjścia do czegoś znacznie bardziej osobistego. Autorka kończy serię tak jak zaczęła - wraca do czasu, gdy Krystyna jest już emerytowaną policjantką i teoretycznie powinna już mieć spokój.

Młody sąsiad bohaterki, Miłosz, otrzymuje anonimowo tajemnicze nagrania, na których widać kobietę idącą przez las. Ewidentnie kobieta ma stalkera, ale Miłosz nie ma pojęcia kim ona jest i gdzie mieszka. Wiedząc, że Krystyna pracowała w policji, udaje się do niej po pomoc i radę. Chłopak jest dość specyficzny i nie wzbudza sympatii, więc kobieta początkowo nie traktuje tego poważnie. Jednak gdy filmików przybywa, a w ich powtarzalności czuć jest coś niepokojącego, Krystyna zaczyna się angażować. Z pomocą wnuka udaje się jej ustalić, kim jest kobieta z nagrania, ale wtedy trafia do szpitala. Po wyjściu dowiaduje się o podwójnym zabójstwie – jedną z ofiar jest dziewczyna z filmu, a drugą Miłosz. Policja szybko zamyka sprawę, ale Krystynie nie daje ona spokoju, bo wersja o tym że chłopak zaatakował kobietę, a ona się broniła zupełnie się jej nie klei. Miłosz nie może już się bronić, więc była policjantka chce dociec prawdy, by oddać mu sprawiedliwość.

I znów, jak w poprzednich częściach nie będzie tu pędzącej akcji i fajerwerków, ale stopniowe budowanie napięcia, analizowanie detali i wiele rozmów prowadzących do rozwikłania sprawy. W tej części Krystyna to już mocno starsza pani, widać jej zmęczenie i świadomość własnych ograniczeń, ale też duży upór w dążeniu do prawdy. Krystyna nie ma już zespołu ludzi do pomocy, ale nadal cechuje ją doświadczenie i intuicja.

„Zima pożegnanych” kończy serię, ale zostawia czytelnika z poczuciem, że czasem sprawy, które wydają się zamknięte, wracają nawet w najbardziej niesprzyjających momentach i że nie wszystkie pożegnania są ostateczne.

Link do opinii
Avatar użytkownika - HanaX
HanaX
Przeczytane:2026-05-17,

Blondynka na drodze 
Do emerytowanej policjantki Krystyny zgłosił się chłopak z niepokojącym filmikiem na telefonie. Widać na nim nieznajomą, długowłosą blondynkę. Chłopak szuka dziewczyny, bo ma wrażenie, że grozi jej niebezpieczeństwo. Chce ją uratować. Była policjantka jest sceptyczna, ale pomaga. Zaczyna płynąć historia .... Krystynie Leśniewskiej w poszukiwaniu dziewczyny pomaga początkujący pisarz Olgierd Darski i zaawansowany technologicznie wnuk. Sprawa robi się poważna gdy zostają znalezione dwa ciała, poszukiwanej blondynki i poszukującego jej Miłosza Najdera. Kim jest zamordowana? Kańtoch ma dużą łatwość opowiadania. Pisze ładnym, prostym językiem bez efektownych czy żartobliwych porównań, bez ozdobników. Gładko i prosto. Bohaterów sportretowała dokładnie a intrygę skonstruowała logicznie i ciekawie. Książka bez skoków w czasie. Nic nie przeszkadza w czytaniu. Podoba mi się warstwa obyczajowa pokazująca relacje starszej pani Krysi z rodziną oraz zaskakujące zakończenie.

Link do opinii

KWIATY DLA UMARŁYCH

 


„Zima pożegnanych” jest czwartym tomem serii, której bohaterką jest emerytowana policjantka Krystyna Lesińska. Anna Kańtoch, wbrew ogólnie panującym trendom, stworzyła nietuzinkowy cykl, który oscyluje między dramatem a kryminałem. W jej powieściach nie znajdziemy bestialstwa, makabry czy epatowania soczystym słownictwem. Kańtoch stawia na klimat i kameralną atmosferę. W jej książkach liczy się człowiek. I jego strach.

 


Do emerytowanej policjantki Krystyny Lesińskiej przychodzi jej sąsiad. Młody człowiek imieniem Miłosz jest osobnikiem nieco zagubionym i zdziwaczałym. Okazuje się, że od jakiegoś czasu, mężczyzna otrzymuje na swoją skrzynkę mailową filmiki, na których widać idącą przez las kobietę. Początkowo materiały te zdają się być niewinnym, choć niepokojącym żartem. Wszystko zmienia się, gdy dochodzi do podwójnego zabójstwa… Krystyna, na prośbę siostry jednej z ofiar, angażuje się w sprawę. Nie wie dokąd zaprowadzi ją to nieformalne śledztwo. Nie wie, że wkroczy na bardzo niebezpieczny grunt… Czy autor tajemniczych filmów to morderca? Czy tragiczna śmierć to kompilacja namiętności i nienawiści?

 


Od kilku lat sięgam po twórczość Anny Kańtoch i uważam, że jest to chyba najbardziej niedoceniona polska pisarka literatury kryminalnej. Kańtoch ma ogromny talent i doskonały warsztat. Jest mistrzynią prozy kameralnej. Potrafi, bez użycia dużych środków, zbudować solidną fabułę, osnuć mnóstwo interesujących wątków wokół z pozoru zwyczajnej zbrodni. Nie samo morderstwo jest dla niej ciekawe, a to jakie motywy kierują ludźmi. Bardzo dobrze wykreowani bohaterowie. Tacy, którzy autentyczni są z psychologicznego punktu widzenia. Motywy jakimi się kierują, łączące ich relacje oraz to, jak zwyczajni ludzie stają się zbrodniarzami. Anna Kańtoch nie szuka tego, co jest zbyteczne. Nie eksploruje tematów, które tak bardzo lubi wielu twórców kryminałów. Ona twardo trzyma się rzeczywistości. Jej powieści są szczegółowo dopracowane, utkane z misternych elementów, bardzo skrupulatnie przemyślane. Bohaterowie, których opisuje, to ludzie podobni do nas. Kańtoch nie musi wyszukiwać wydumanych motywów, eskalować przemocy czy porozumiewać się językiem zgorszenia. Z typowo polskiej zbrodni potrafi zrobić ciekawą fabułę kryminału. Bez wielkich efektów, bez nadpisywania rzeczywistości. Prosto, rzetelnie i z głęboką wiedzą o ludziach, autorka porusza się wśród pragnień i lęków. Kto przy zdrowych zmysłach główną bohaterką kryminalnej serii czyni emerytkę? Ktoś, kto doskonale wie, co robi. Krystyna Lesińska jest postacią, jaką potrafimy sobie urzeczywistnić. Krystyna, wraz ze wszelkimi swoimi ograniczeniami, jest po prostu naturalna. Wierzy w nią. Wierzymy jej.

 


„Zima pożegnanych” cechuje się bardzo ponurym klimatem. Jest zimno, jest szaro, jest przygnębiająco. Coś, co na pierwszy rzut oka, nie wygląda wcale groźnie, przeradza się w śmierć dwóch osób. Dlaczego ktoś nagrywa z ukrycia spacerującą kobietę? Czy to stalker? Zazdrosny kochanek? Dlaczego młody, nieco dysfunkcyjny mężczyzna, otrzymuje anonimowe nagrania? Gdzie jest nić łącząca tych ludzi? Anna Kańtoch wznosi się na wyżyny. Duszna, wypełniona narastającym napięciem fabuła. Szereg złożonych postaci i historia, która przenika głęboko do serca. Ludzie, których drogi zbiegły się w złym miejscu i o złym czasie. I potężna siła emocji, które spiętrzone doprowadzić mogą do tragedii. Rzetelnie napisana powieść. Bardzo absorbująca uwagę. Z fantastycznie zachowanym klimatem klasycznego kryminału. Jest morderstwo, jest śledztwo, jest poszukiwanie motywu sprawcy. Emerytowana policjantka w roli tropicielki mordercy. Pomysł może i szalony, ale jakże dobrze wykorzystany. Lesińska to nie jest młoda, zadziorna lwica. Jest starszą panią wraz z całym zestawem towarzyszących jej dolegliwości i ograniczeń. Jednakże starzejące się ciało nie jest trumną dla bystrego umysłu. Krystyna wciąż jest aktywna, nadal interesuje ją prawda. Pomyśleć można, że to nieco oklepany model bohatera wyidealizowanego. Don Kichota prowadzącego skazaną na porażkę krucjatę. Anna Kańtoch udowadnia jednak, że dobrze zbudowana postać obroni się w każdych okolicznościach. Lesińska ma swój czas i swoją przeszłość. Wady i zalety. Życie, które stawiało ją wobec różnych wyzwań i tragedię sprzed lat, którą nadal w sobie nosi. Jest prawdziwa tak, że wydaje się wręcz namacalna. Myślę, że to jedna z najlepiej wykreowanych bohaterek współczesnej literatury kryminalnej. Nie jest nieporadną staruszką pokroju panny Marple, która rozwiązuje zagadki dziergając na szydełku. To kobieta, którą policyjna przeszłość bardzo ukształtowała. Nie tylko praca zawodowa, ale także tajemnicze zaginięcie brata, sprawiły, że w Krystynie ciągle burzy się krew. Wciąż jest pełna zapału, pragnienia odszukania odpowiedzi i doprowadzenia pewnych spraw do końca. Lesińska jest starą kobietą. Nic już nie musi, ale nadal wiele chce. Bardzo lubię tę postać. W książkach Anny Kańtoch odnajduję to, co jest coraz rzadsze – unikalny styl, dopieszczenie szczegółów i język, który sprawia, że tak przyjemnie czyta się te książki. Napisane z dużym szacunkiem dla odbiorcy. Może tego bardziej cierpliwego, bardziej nastawionego na zagadkę.

 


Miłość, zazdrość, nienawiść, pragnienie posiadania drugiej osoby na własność. Uczucia silniejsze niż rozsądek. Silniejsze niż ludzkie i boskie prawa. Anna Kańtoch napisała powieść, która nie zdarza się często. Bardzo skondensowaną, kameralną wręcz. Widzę „Zimę pożegnanych” oczami wyobraźni jako teatralny spektakl. Niespieszny, osaczający, smutny. Ta powieść jest wirującą karuzelą zdarzeń i emocji. Opowieścią o zbrodni, która mogłaby się wydarzyć. Kryminałem silnym swoją prostotą. Doskonałym w formie. Mimo tego, że jest to czwarta część cyklu, książki te można czytać oddzielnie i w dowolnej kolejności. Łączy je osoba Krystyny i historia zaginięcia jej brata, ale ich akcja toczy się w różnych okresach i zasadniczo każda książka stanowi oddzielną opowieść. Serdecznie polecam. Lektura, która jest ucztą dla zmysłów.

Link do opinii

"Zima pożegnanych" to czwarty (i mam nadzieję, że nie ostatni) tom serii z Krystyną Lesińską. Nasza bohaterka, choć już na emeryturze, podejmuje się rozwiązania tajemniczego zabójstwa dwojga osób. Z pozoru łatwe sprawa okazuje się skomplikowanym zlepkiem powiązań pomiędzy bliżej nieznanymi sobie osobami. Jak daleko sięgają macki skrywanych sekretów?

 

Ojjj... jak dobrze było wrócić do tej serii. Już zapomniałam, jak wciągające potrafią być powieści Anny Kańtoch.  Duszna, gęsta atmosfera już od pierwszej strony nie pozwoliła odetchnąć ani na chwilę. Tajemnice mnożyły się niczym mrówki w mrowisku, natomiast mrok rozchodził się w każdy zakamarek mojej duszy. No po prostu uwielbiam! 

 

Nie dajcie się zwieść warstwie obyczajowej, w którą autorka umiejętnie wplotła część kryminalną. Taki sposób pisania ukazuje tylko talent autorki do tworzenia świetnych historii. Klimat rodem z thrillera psychologicznego – mroczny, niepozwalający odejść od tej historii, karzący zgłębiać ułomności ludzkiej psychiki dodatkowo potęguje emocje związane z akcją powieści. Uwielbiam, gdy warstwa  psychologiczna książki ukazana jest w taki sposób. Masa niedopowiedzeń, sprzecznych emocji, oceniania innych przez pryzmat pierwszego wrażenia. Ktoś, kto nie budzi w nas sympatii, musi być winny, bo przecież jak mogłoby być inaczej?

 

Nie można zapomnieć też o bohaterach skrywających mnóstwo mrocznych sekretów, które nie powinny wyjść na światło dzienne. Dzięki takiemu posunięciu historia jest jeszcze ciekawsza, ale jednocześnie trudniejsza do rozwiązania.

 

Autorka umiejętnie oddała klimat małego miasteczka, ludzkich zachowań, w tym uprzedzeń oraz strachu przed nieznanym.

 

"Zima pożegnanych" to nie tylko opowieść o zbrodni, ale też o mechanizmach ludzkiej psychiki, które nie tak łatwo przystawić.  Dlatego też bierzcie i czytajcie ten książkę wszyscy ci, którzy uwielbiają gęsty klimat mocni o tym opowiadań. Bardzo, bardzo mocno polecam!

Link do opinii

Okładka książki pasuje do całej serii, która obecnie liczy cztery części, tak jak są cztery pory roku. Chropowana okładka sprawia ciekawe wrażenie. Tym razem kolor główny to niebieski - często kojarzy nam się z zimą, a przynajmniej mi. Ma skrzydełka, które są dodatkową ochroną przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytacie kilka zdań o autorce. Ma kremowe strony, czcionka jest wystarczająca dla oka, marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane. 

Już dawno nie czytałam książki pani Kańtoch, więc fajnie było wrócić do jej pióra. Jak zwykle czyta się szybko i lekko. Z przyjemnością poznawałam kolejne strony pozycji. Odnoszę wrażenie, że im kolejny tom był i czytałam go, podobało mi się jeszcze bardziej. Fabuła dopracowana pod każdym szczegółem, a zagadka nie taka łatwa do odgadnięcia. Myślę, że wielu z Was może być wprowadzonych w maliny. Ja przez chwilę to obrałam zupełnie inny kierunek. Podobała mi się jednak dociekliwość i dokładność, mimo wszystko, głównej bohaterki.

Bohaterki, która jest już na emeryturze. Ale co z tego? Przecież nic to nie zmienia, a zawsze dodatkowa „para” oczu się przyda, prawda? Krystyna jest nam już postacią znaną, o ile poznaliście poprzednie części. Może niekoniecznie chciałabym taką przyjaciółkę, to o jej losach czytało się dobrze. Była twardą babką, trochę upierdliwą i zawsze dążyła do celu - a to jest najważniejsze. Miłosz, który prosi sąsiadkę o pomoc, to taki trochę nerd. Sama nie wiem, czy odważyłaby się poniekąd zaufać i pomóc takiemu facetowi. Nigdy nie wiadomo co komu chodzi po głowie - chociaż może jestem przewrażliwiona... Niemniej postacie zostały wykreowane dobrze i różnorodnie, na spokojnie takich ludzi moglibyśmy spotkać na ulicy.

Akcji jest tu bardzo dużo, bo ciągle coś się dzieje. Autorka odkrywa przed nami kolejne karty historii, która z pozoru nie brzmi tragicznie, a bardziej intrygująco. Wiadomo, czas ma znaczenie, ale w tym przypadku na niewiele się zdali. Dzięki wielu wydarzeniom, nie będziecie się nudzić a wprost przeciwnie - z ogromną chęcią będziecie poznawać dalsze losy bohaterów.

Reasumując uważam, że autorka napisała świetny kryminał, który jest dopracowany pod każdym kątem. Jeśli lubicie thrillery, kryminały - to jak najbardziej możecie sięgnąć. Jeśli z kolei znacie poprzednie części, to koniecznie musicie się skupić na obecnym. Obowiązkowo! Wartka akcja, wszystko ciekawe, więc nuda tutaj nie panuje. Polecam!

Link do opinii
Avatar użytkownika - zaczytanaiska
zaczytanaiska
Przeczytane:2026-03-29,

Co za klimat. Jestem całkowicie zafascynowana tą powieścią.

 

Miłosz Najder dostaje film z idącą lasem dziewczyną.  Jest przekonany, że grozi jej niebezpieczeństwo. Zgłasza się z tym do emerytowanej policjantki  Krystyny Leśniewskiej.  Na pierwszy rzut oka mail z załączonym filmem wygląda na błąd lub żart.  Policjantce coś jednak nie daj spokoju.  Gdy kobieta zostaje zamordowana, a Miłosz oskarżony o ten czyn Krystyna podejmuje prywatne dochodzenie.

 

Śledztwo jest powolne i drobiazgowe.  Prowadzone jest jednak tak intrygująco, że nie mamy ochoty odłożyć książki. Coś nas do niej przyciąga niczym magnes, mami podejrzeniami, rozpala domysłami. Wkraczamy w życie ofiary, przyglądamy jej się z bliska. Poznajemy jej przyjaciół. Szybko orientujemy się, że pierwsze wrażenia nie do końca są prawdziwe.  Głęboko ukryte sekrety stają się śmiertelne.   Krystyna razem z pisarzem Olgierdem kroczek po kroczku, szczegół po szczególe ciągną prawdę za język. Efekty przynoszą bardziej ich intuicja i dedukcja niż prawdziwe dowody.  Nasza ciekawość wzrasta z rozdziału na rozdział.  Nie wiedzieć kiedy stajemy się trzecim „śledczym”

 

Duszny, pełen sekretów, niedopowiedzeń i kłamstw  klimat wypełnia tą powieść. Napięcie rodzi się nie ze zbrodni a z niewiadomej, ze skrzętnie skrywanej przez wszystkich prawdy. Co takiego ukrywają bliscy dziewczyny? Kim była ona naprawdę? Rozwiązanie tkwi w detalach, w ulotnych chwila gdy bohaterowie się zapomną i powiedzą zbyt dużo.

 

Wielką postacią tej powieści jest Krystyna. Osoba niezwykle inteligenta, charyzmatyczna, dociekliwa i uparta. Pomimo prawie 80 lat czujnie patrzy na życie. Widzi rzeczy, których nie dostrzegają inni.  Nigdy nie straciła swojego policyjnego nosa i pewnie nie zrobi tego do grobowej deski.  

 

Autorka zanim wpuściła postaci na karty powieści przyjrzała im się dokładnie pod mikroskopową lupą. Obejrzała ich wnętrza i się nimi z nami podzieliła. Zrobiła też wnikliwą sekcję wątku kryminalnego. Dopasowała wszystko co do milimetra, a potem rozsypała klocki.

Link do opinii

Krystyna Lesińska jest 80-letnią emerytowaną policjantką, ale nie siedzi w bujanym fotelu i nie dzierga sweterków na drutach. Gdy przychodzi do niej sąsiad z prośbą o pomoc, Krystyna nie odmawia i zaczyna śledztwo. Bardzo mnie ta historia wciągnęła i zaskoczyła kilka razy, jestem na tak, choć miałam nadzieję na więcej wątków związanych z zaginięciem brata Krystyny. Bardzo dobre zakończenie serii. Lektorka też bardzo przypadła mi do gustu.
Polecam!

Link do opinii

Anna Kańtoch już po raz czwarty zaprasza Nas do świata Krystyny Lesińskiej, emerytowanej policjantki, która ma dużo wolnego czasu i jeszcze więcej chęci, by pomagać ludziom w potrzebie. „Zima pożegnanych” z oferty Wydawnictwa Marginesy to zwieńczenie serii, która podbiła serca czytelników. Tym razem jej bohaterka, chcąc pomóc sąsiadowi, przeprowadza „na własną rękę” śledztwo, którego wynik może okazać się niemałym zaskoczeniem.

Autorka po raz kolejny udowadnia, że świetnie odnajduje się w kameralnych historiach kryminalnych. Krystyna Lesińska to bohaterka, która od razu wzbudza Naszą sympatię. Jest uparta, dociekliwa, momentami zadziorna, ale jednocześnie niezwykle empatyczna. Kocha swoje dzieci i wnuki, a jej uważność i sposób patrzenia na świat powodują, że nawet pozornie drobne sprawy nabierają znaczenia.

W „Zimie pożegnanych” tempo wydarzeń jest spokojniejsze niż w wielu współczesnych kryminałach. Zamiast spektakularnych zwrotów akcji, musimy przygotować się na powolne odkrywanie prawdy, rozmowy z sąsiadami, obserwacje codzienności i stopniowe łączenie kolejnych elementów układanki. Wiele satysfakcji przynosi Nam jednak podążanie tropem Lesińskiej, której nastawienie sprawia, że czujemy się potrzebni.

Zimowa, miejska sceneria Katowic i okolic Legnicy a w niej zwykli ludzie z ich problemami tworzą bardzo realistyczne tło dla całej historii. Autorka pokazuje, że dramaty i tajemnice są bliżej niż Nam się wydaje: w mieszkaniach sąsiadów, w niedopowiedzianych historiach czy w przeszłości, która nie zawsze chce zostać zapomniana. Porusza też ważny wątek stalkingu i prawa do prywatności, które w dobie powszechnej cyfryzacji bywa notorycznie naruszane. A stąd tylko o krok do tragedii.

„Zima pożegnanych” to kolejny udany tom tej kryminalnej serii. Wiele wątków wyjaśnia (sprawa Romana, brata Krystyny), ale i pozostawia pole do domysłów. To kryminał dla tych, którzy oprócz intrygi cenią sobie także dobrze zarysowane postaci, wiarygodne relacje i historię, która mogłaby się wydarzyć w Naszym sąsiedztwie.

Gorąco polecam! 🔥🔥🔥

Link do opinii

„Zima pożegnanych” autorstwa Anny Kańtoch, czwarty tom serii o emerytowanej policjantce Krystynie Lesińskiej, to fascynująca mieszanka kryminału, suspensu i psychologicznego napięcia. Tym razem Krystyna, mimo że już nie pełni służby, zostaje wciągnięta w sprawę, która wydaje się prosta na pierwszy rzut oka, a w rzeczywistości skrywa mroczne tajemnice i nieoczekiwane zwroty akcji.

Fabuła rozpoczyna się od niewinnego zgłoszenia od młodego sąsiada Miłosza Najdera – otrzymał on tajemniczego maila z filmikiem przedstawiającym kobietę idącą przez las. Początkowo sprawa wydaje się żartem, ale szybko pojawiają się kolejne nagrania, a z czasem dochodzi do podwójnego zabójstwa. Policja szybko wyciąga wnioski, ale Krystyna, kierując się doświadczeniem i wrażliwością, nie wierzy w „proste wyjaśnienie” i rozpoczyna własne śledztwo, w którym wspiera ją pisarz zainteresowany tematyką true crime.

Autorka w mistrzowski sposób buduje napięcie – każdy fragment książki sprawia, że nie możemy oderwać się od lektury. Emocje bohaterów, w tym determinacja i wnikliwość Krystyny, ciekawość i niepokój Miłosza oraz subtelne napięcia między postaciami drugoplanowymi, sprawiają, że historia staje się niezwykle realistyczna i angażująca. Anna Kańtoch porusza też problemy współczesnego świata, takie jak manipulacja mediami, pułapki cyfrowego śledztwa i trudne relacje międzyludzkie, które czasem prowadzą do dramatycznych konsekwencji.

Styl autorki jest precyzyjny, pełen dbałości o szczegóły, a jednocześnie dynamiczny – narracja płynnie łączy retrospekcje, śledztwo i momenty introspekcji bohaterów. To powieść z pogranicza kryminału i thrillera psychologicznego, idealna dla miłośników intryg, zagadek i prawdziwego napięcia, a także dla czytelników, którzy lubią obserwować rozwój postaci w wielotomowych seriach.

„Zima pożegnanych” to książka, która wciąga, zmusza do myślenia i zaskakuje na każdym kroku. Polecam ją wszystkim fanom kryminałów, a także tym, którzy chcą poczuć dreszcz emocji wciągającej intrygi, gdzie nic nie jest takie, jakie się wydaje.

Link do opinii
#współpracareklamowa z Wydawnictwo Marginesy 📚 „Zima pożegnanych” Anna Kańtoch, Premiera 11.03.2026.

Macie ochotę na klimatyczny kryminał, w którym razem z bohaterami powoli odkrywamy prawdę – szokującą i niewygodną? Taką, w której nie wszystko jest logiczne, a czasem o wszystkim decyduje przypadek lub zrządzenie losu?

W takim razie koniecznie zwróćcie uwagę na „Zimę pożegnanych” Anny Kańtoch i powrót Krystyny Lesińskiej – dawno niewidzianej czytelniczej przyjaciółki.

Czwarty tom serii z emerytowaną policjantką zaczyna się dość niewinnie. Odwiedza ją młody chłopak, Miłosz, który martwi się o życie tajemniczej kobiety z filmiku. Na nagraniu blondynka idzie samotnie przez ciemny las, a ktoś podąża za nią i nagrywa wszystko z ukrycia. Początkowo Krystyna wątpi w zagrożenie, ale kolejne nagrania przekonują ją do działania. Podejmuje śledztwo na własną rękę, ale zdrowie daje o sobie znać i policjantka trafia do szpitala. Dwa miesiące później okazuje się, że blondynka i Miłosz nie żyją – ich ciała znaleziono w Pątnowie, a wyniki sugerują, że zabili się nawzajem. Krystyna wraz z nowo poznanym pisarzem true crime spróbuje odkryć, kto pierwszy zaatakował i dlaczego.

„Zima pożegnanych” opiera się na powolnym, chwilami wręcz monotonnym, lecz niezwykle ważnym poszukiwaniu prawdy. Na dostrzeganiu drobnych, znaczących szczegółów w gąszczu ślepych zaułków, fałszywych tropów, niewygodnych tajemnic, licznych kłamstw i społecznego milczenia. W tej dusznej atmosferze małej miejscowości rozegrała się tragedia, w której zginął także główny podejrzany. Z czasem okazuje się jednak, że wiele osób ma coś na sumieniu – coś bezpośrednio związanego z zamordowaną kobietą.

To dochodzenie, prowadzone zarówno przez empatyczną, dojrzałą policjantkę, jak i ambitnego młodego pisarza, nieustannie podsycało moją ciekawość, pobudzało wyobraźnię i budowało napięcie. Przez cały czas miałam wrażenie, jakbym sama uczestniczyła w tym śledztwie –
i ogromnie mnie to satysfakcjonowało. Co ważne, ani przez moment nie odczułam znużenia tym drobiazgowym dochodzeniem do prawdy.

Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autorka kreśli swoich bohaterów. Robi to z dużą uważnościa, zagłębiając się w ich psychologiczne portrety, dzięki czemu możemy ich naprawdę poznać i zrozumieć.
To sprawia, ze cała historia nabiera autentycznosci. Nie idealizuje ich ani nie dosładza im życia - wręcz przeciwnie.
Często rzuca im kłody pod nogi i pilnuje, by demony przeszłości wciąż o sobie przypominały. Dzięki temu łatwiej nawiązać z nimi nić porozumienia, polubić ich i kibicować im w drodze do prawdy.

Postać Krystyny totalnie skradła moje
serce. To policjantka z krwi i kości-
z pasją i prawdziwym powołaniem.
Nie zniechęca jej ani wiek, ani ograniczenia zdrowotne. Wciąż pozostaje zdeterminowana, wrażliwa na ludzką krzywdę i niesprawiedliwość. Jej bystry umysł i doświadczenie pomagają dostrzec to, co inni próbują ukryć. Jest szanowana i sama z szacunkiem podchodzi do innych, bo dla niej najważniejszy jest człowiek, a
nie statystyka. Taka znajomą,
przyjaciółkę, członka rodziny niejeden
chciałyby mieć- bo na nią zawsze
można liczyć, szczególnie w
najciemniejszej godzinie swego życia.

"Zima pożegnanych" to nie tylko ciekawa i wciagajaca fabuła z intrygującą zagadką, frapującym śledztwem i wyrazistymi bohaterami. Choć książka- przynajmniej na ten moment - zamyka serię z Krystyną
Lesińską, jej finał pozostawia pewną
przestrzeń. Kto wie, może ta historia
jeszcze kiedyś będzie miała swój ciąg
dalszy.

To powieść niezwykle klimatyczna. Nie atakuje dynamiczną akcją, brutalnością czy rozlewem krwi. Pod tym wzgledem jest raczej stonowana. Za to duszna atmosfera, niedopowiedzenia i mozliwość samodzielnego odkrywania prawdy, działają na moja wyobraźnię i emocje znacznie silniej. Całą sobą czułam tę powieść i całym sercem pragnę zrozumieć, jak do tego wszystkiego doszło! Dlaczego oni zginęli? Czy można było temu zapobiec?

Jeśli macie ochotę na subtelniejszy
kryminał, z równie intrygującą fabułą,
jak i z jej bohaterami, to ,,Zima
pożegnanych" jest zdecydowanie dla
Was. Co ważne - wcale nie trzeba znać wcześniejszych tomów serii, by w pełni zanurzyć się w tej historii. Każdą część można czytać osobno. Choć przyznam, że ta ksiazka skutecznie rozbudza apetyt na więcej- sama mam ogromną ochotę nadrobić poprzednie tomy.

A kto wie... może to właśnie Wam,
podczas ich lektury, uda się odkryć, co tak naprawdę stało się z Romkiem -zaginionym bratem Krystyny?

Moja ocena: 8/10.

Link do opinii

,,Zdaje sobie też sprawę z tego, że jestem starą kobietą, która przywitałaby z chęcią odrobinę ekscytacji w swoim nudnym życiu i może dlatego jestem skłonna dopatrywać się tajemnic tam, gdzie ich nie ma".

 

Tylko, że pewne rzeczy po prostu się czuje, a zawodowej intuicji wypracowanej latami służby w policji nie sposób uśpić. Niespodziewanie w progu domu Krystyny Lesińskiej emerytowanej policjantki pojawia się sąsiad z nagraniem, na którym widać tajemniczą blondynkę. Chłopak, który niedawno otrzymał tajemniczego maila jest przekonany, że nieświadoma niczego dziewczyna znajduje się w niebezpieczeństwie. Krystyna początkowo dość sceptycznie podchodzi do sprawy i waha się, jak mogłaby mu pomóc, tłumacząc swój niepokój zbyt bujną wyobraźnią. Jednak drugie nagranie sprawia, że jej nawyki z pracy śledczej biorą górę. Przeczucie jej nie myliło. Dwa miesiące później pojawia się informacja o brutalnym morderstwie w Pątnowie pod Legnicą. Ofiarami są blondynka z filmu oraz sąsiad, który otrzymywał te nagrania. Dla policji sprawa jest jasna, ale Krystyna nie wierzy w przyjętą wersję wydarzeń i postanawia rozpocząć własne śledztwo.

 

Przyznam, że nie czytałam wcześniejszych tomów serii o komisarz Krystynie Lesińskiej, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. Oczywiście, pewnie byłabym mądrzejsza o prywatne doświadczenia bohaterki i wiedziałabym dokładnie, o co chodzi w sprawie jej brata, o którym autorka wspomina. Jednak ta historia skupia się przede wszystkim na śledztwie w sprawie dwóch zagadkowych morderstw i w którym emerytowana policjantka zyskuje niespodziewanego sprzymierzeńca, aspirującego autora true crime. Zestawienie tych dwóch charakterów wyszło ciekawie. Oboje patrzą na sprawę z zupełnie innych perspektyw, co tylko wzbogaca całe ich merytoryczne dyskusje. Akcja skupia się na żmudnym śledztwie i powolnym odkrywaniu przeszłości ofiary. Tajemnicza blondynka skrywała sekrety, które teraz, warstwa po warstwie, wychodzą na światło dzienne. To, co początkowo wydawało się oczywiste, szybko ukazuje zupełnie inne oblicze. Choć tempo nie jest zawrotne, a fabuła mocno osadza się w warstwie obyczajowej, fabuła ani przez moment nie nuży. Pokazuje za to jak konfrontacja z bolesną prawdą potrafi wyzwolić w człowieku reakcje, o których istnienie sam by się nigdy nie podejrzewał.

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - kryminalnatalerz
kryminalnatalerz
Przeczytane:2026-03-31, Ocena: 5, Przeczytałam,

Anna Kańtoch, mimo że od początku swojej kariery literackiej osadzona jest w fantastyce, to kiedy bierze się za kryminał, trzyma się realności historii jak nikt inny. Tak też jest w "Zimie pożegnanych" czwartym, ostatnim tomie serii z Krystyną Lesińską, emerytowaną policjantką, który jest prawdziwym, solidnym zamknięciem jej opowieści. Nie będzie to jednak przeszkodą dla tych, którzy chcą sięgnąć po książkę od pozostałych części niezależnie - nie dość, że zagadka kryminalna jest oddzielna, to sposób budowy fabuły też odbiega od tego, co dostaliśmy w poprzednich trzech tomach. Tym razem historia jest boleśnie współczesna, łączy się w niej klasycznie opowiedziana zagadka kryminalna, z tym, co charakterystyczne dla naszych czasów - życiem w sieci, łatwością przesyłania i szyfrowania danych - ale też i z samym wiekiem głównej bohaterki, która tutaj już zbliża się do 80-tki. I sposób w jaki autorka oddaje jej wiek, jest przejmujący, bo Krystyna duchem nadal jest pełną energii, upartą i dążącą do prawdy kobietą, ciało jednak stawia przed nią coraz więcej przeszkód. Dlatego pojawiają się pomocnicy, a sprawa, którą prowadzą, jest poważna, bo dotyczy śmierci dwójki młodych ludzi, kompletnie dla siebie obcych. Jednak internet, media i policja bardzo szybko nadały im role - on zabił, ona się broniła. Krystyna patrzy na sprawę jednak inaczej, działa na rzecz siostry potencjalnego sprawcy, która jest przekonana o jego niewinności. I tak dochodzimy do tego, że nic tu nie jest na takie, jak wygląda, a szybki osąd poza tym, że jest po prostu szybki, niekoniecznie jest sprawiedliwy, raczej odwrotnie - jest krzywdzący. Tylko czy wszystkie zagadnienia na pewno warto drążyć? Anna Kańtoch zacierając granice fikcji literackiej a realności pokazuje zbrodnię, która nie jest rozrywką, a dramatem wielu osób. Jej przenikliwość spostrzeżeń, doskonale rozumienie psychiki człowieka, który przecież w odpowiednim warunkach jest zdolny do wszystkiego, jest przerażająca, bo tak strasznie prawdziwa. Ale tragizm realności łagodzi stylem, sposobem podania historii - subtelnie literackim, w którym zaskakujące skojarzenia i porównania często rozładowują napiętą atmosferę. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Bibliotecznie
Bibliotecznie
Przeczytane:2026-03-25, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,

Na ostatni tom serii o Krystynie Lesińskiej czekałam cztery lata, ale zdecydowanie było WARTO. Od wydarzeń opisanych w "Wiośnie zaginionych" minęło kilka lat.

Do emerytowanej policjantki, Krystyny Lesińskiej, zgłasza się młody sąsiad, Miłosz Najder, za którym kobieta nie przepada, ale decyduje się wysłuchać jego prośby. Chłopak przychodzi z nietypową sprawą. Opowiada Lesińskiej, że otrzymał dziwny filmik, który chciałby jej pokazać. Okazuje się, że na nagraniu znajduje się idąca skrajem lasu kobieta. Jest tyłem, więc nie sposób poznać, kto to taki. Analiza elementów znajdujących się na filmie nie wnosi nic nowego. Jest on po prostu za krótki i nie przedstawia nic poza idącą w mroku kobietą i drzewami. Kiedy Miłosz dostaje kolejny film, nagranie jest odrobinę dłuższe i znów przedstawia tę sama kobietę. Krystyna, chociaż początkowo uważała, że ktoś robi sobie z chłopaka żarty, postanowiła poprosić o pomoc przy analizie filmu wnuka. Młody mężczyzna ma pewne umiejętności, które mogą się przydać w tej sytuacji. Po pewnym czasie Miłosz odbiera trzeci film, z którego wnuk Krystyny jest w stanie wyciągnąć już całkiem sporo informacji. Czy jest sposób, aby odnaleźć tajemniczą blondynkę? Czy faktycznie grozi jej niebezpieczeństwo, o czym jest przekonany Miłosz? Krystyna wkręca się w prywatne śledztwo, podczas którego korzysta ze znajomości, które pozostały jej po służbie w policji. W działaniach pomaga emerytowanej policjantce pisarz interesujący się true crime, Olgierd Darski. Akcja przyspiesza, kiedy po pewnym czasie do tego duetu dociera informacja o podwójnym zabójstwie. Ofiarami są tajemnicza blondynka, która została w końcu zidentyfikowana jako Dorota Podgórska, i... Miłosz Najder. 

Autorka stworzyła w powieści bardzo realistyczny świat. Naturalnie prowadzone rozmowy i dialogi bohaterów napędzają akcję, a ich dopracowane charaktery sprawiają, że zdają się być ludźmi z krwi i kości. 

Uwielbiam styl pisania Anny Kańtoch i tą wieczną niepewność, co do rozwoju akcji. Jak tylko już, już mam wrażenie, że idę dobrym tropem, autorka rozwiewa moje nadzieje, podrzucając kolejną wskazówkę, która kompletnie zmienia sytuację :D Ale ja lubię takie niespodzianki, bo mogę kombinować od nowa. I, rzecz jasna, nie odkryłam prawdy przed finałem. Ale co tam, i tak świetnie się bawiłam podczas lektury i naprawdę żałuję, że mamy tylko cztery pory roku. Może nie byłoby źle wykorzystać te dodatkowe, czyli wiecie: przedwiośnie, polecie czy przedzimie? Wtedy tomów serii mogłoby być więcej. Krystyna na pewno nie jest jeszcze zmęczona śledztwami na emeryturze :D

Polecam gorąco całą serię!

Link do opinii

Niektóre historie nie umierają. Zostają zakopane pod latami milczenia, pod codziennością, pod warstwą zapomnienia, które tylko udaje prawdziwy spokój. Czasem wystarczy jeden drobny szczegół, jedno pytanie zadane w niewłaściwym momencie, aby śnieg zaczął pękać i odsłonił to, co miało już nigdy nie wrócić.
Tak działa świat powieści "Zima pożegnanych". Choć książka została napisana jako kryminał, jej najważniejszym tematem nie jest zbrodnia, lecz pamięć - uporczywa, niepokojąca, często niewygodna.

Cykl o Krystynie Lesińskiej, rozpoczęty "Wiosną zaginionych" i rozwijany w kolejnych częściach, od początku był czymś więcej niż klasyczną historią śledczą. Zamiast skupiać się na mechanice zbrodni, autorka zbudowała opowieść o tym, jak przeszłość pozostaje obecna w ludzkim życiu. W "Zimie pożegnanych" ten motyw osiąga pełnię.
Zbrodnia jest tu raczej pęknięciem w powierzchni codzienności niż punktem centralnym fabuły. To moment, który sprawia, że ukryte historie zaczynają wypływać na powierzchnię; każdy szczegół odsłania nie tyle fakty, ile emocje i decyzje sprzed lat; wybory, które kiedyś wydawały się konieczne, a dziś okazują się brzemienne w skutkach. Kańtoch pokazuje, że zbrodnia rzadko rodzi się w jednej chwili. Częściej jest końcem długiego procesu, który zaczyna się wcześniej - w niedopowiedzianych konfliktach, w lęku, w poczuciu winy.

Niemal każda postać żyje z jakąś formą pamięci. Nie zawsze jest to pamięć świadoma. Czasem przybiera formę półprawdy, rodzinnej legendy albo niejasnego poczucia, że wydarzyło się coś, o czym lepiej nie mówić. W tym świecie zapominanie nie jest brakiem pamięci. Trzeba przez lata powtarzać sobie tę samą wersję wydarzeń, unikać pewnych rozmów, zmieniać temat, gdy pojawia się niewygodne pytanie. W ten sposób powstaje milczenie, które z czasem zaczyna wyglądać jak prawda. Lecz ono nie jest trwale i wystarczy jedna osoba, by to przerwać.
Rola Krystyna staje się szczególnie interesująca, bo przestaje być tylko śledczą, a staje się kimś w rodzaju świadka pamięci. Jej działania przypominają wykopaliska archeologiczne - powolne odsłanianie kolejnych warstw przeszłości, zbieranie fragmentów historii.

W strukturze całego cyklu pory roku tworzą symboliczną mapę ludzkiego doświadczenia: wiosna oznacza początek i powrót do tajemnicy; lato to intensywność emocji; jesień jest czasem refleksji; zima natomiast staje się momentem konfrontacji z tym, co pozostało.
Najbardziej przejmującym wydaje się być świadomość nieodwracalności czasu. To, że bohaterowie odkrywają prawdę o wydarzeniach sprzed lat nie zmienia przeszłości; nie naprawi błędów; nie usuwa bólu. Jedynie nadaje sens temu, co się wydarzyło.
Kańtoch nie moralizuje - pokazuje nam jak łatwo przekroczyć granice między tym, co konieczne, a tym, czego nie da się już usprawiedliwić.

A tytuł można rozumieć na kilka sposobów: oczywiście odnosi się do wydarzeń fabularnych; w szerszym sensie oznacza także pożegnanie z pewnym etapem życia dla bohaterki i dla czytelnika.
Bo każda historia, nawet ta najboleśniejsza, potrzebuje swojego końca. Nie po to, by ją zapomnieć. Ale po to, by wreszcie móc ją zostawić za sobą.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ogrod-ksiazek
Ogrod-ksiazek
Przeczytane:2026-03-09, Ocena: 5, Przeczytałam,

Ostatni akcent odchodzącej zimy to #zimapożegnanych prosto spod pióra #annakańtoch

 

Do Krystyny trafia Miłosz, który budzi w niej mieszane uczucia. Natomiast wnosi sprawę, która zdaje się być całkiem ciekawa, jednak choroba byłej policjantki zdecydowanie osłabia jej ciekawość w tym temacie.

Mijają dwa miesiące i.....

Więcej nie musicie wiedzieć ? oczywiście teraz. Natomiast warto wyczytać samemu co stało się dalej.

 

Mogłabym podsumować lekko i stwierdzić, że było nieźle, bo w końcu Kańtoch zna się na rzeczy i potrafi w te literki od dawna. Dodać, że styl mnie przekonuje, dialogi naturalne i takie tam.

Jednak to wszystko byłoby nawijaniem makaronu na uszy.

 

Jak było faktycznie?

 

Otworzyłam tę książkę i zamknęłam gdy skończyłam czytać, wpadłam po uszy, a nawet głębiej.

Ludzie nie przestają mnie zadziwiać, a Kańtoch potrafi to wszystko świetnie wykorzystać we własnych powieściach. Te wszystkie poplątane ludzkie umysły, emocje, które potrafią górować nad rozsądkiem, czasami chodzenie na skróty, niekiedy wręcz odwrotnie. Wszystko staje się namacalne i z każdą stroną coraz bardziej przerażające. Czytelnik wkracza w ten świat i inny przestaje dla niego istnieć.

 

To wielki powrót Krystyny Lesińskiej i to w stylu jakiego może jej pozazdrościć niejeden policyjny bohater. Nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo tęskniłam ? i jak ogromnie polubiłam tę bohaterkę.

 

Dla zwykłej formalności dodam #wartojakpieron bo to już chyba wyczytaliście z moich słów ?

Ogromnie polecam ?

Link do opinii
Inne książki autora
Trzecia osoba
Anna Kańtoch0
Okładka ksiązki - Trzecia osoba

Czy można tak po prostu zniknąć? Zostawić wszystko, także dzieci? Monika i Mirosław Bresiowie pewnego dnia przepadli bez śladu, a Marcin, Milena i...

Jesień zapomnianych
Anna Kańtoch0
Okładka ksiązki - Jesień zapomnianych

Październik 1966 roku. Krystyna Wojciechowska bez większego przekonania studiuje prawo. Trzy lata wcześniej w tajemniczych okolicznościach zniknął w Tatrach...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy