reklama

Ktoś tu kłamie

Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2020-05-06
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-8125-958-3
Liczba stron: 384
Tytuł oryginału: Someone is lying
Język oryginału: Angielski
Tłumaczenie: Maria Frąc

Ocena: 4.67 (15 głosów)

Ktoś wie, że to nie był wypadek. Ktoś wie, że popełniono zbrodnię.

Minął rok, odkąd Erica Spencer zginęła w wyniku tragicznego wypadku. Wydaje się, że nikt w Severn Oaks już nie pamięta o dramatycznym wydarzeniu, które wstrząsnęło tą małą społecznością. Do czasu, gdy do sieci trafia zapowiedź serii podcastów zatytułowanych „Prawda o Erice”. Ich autor zapowiada, że ujawnią, co tak naprawdę wydarzyło się na halloweenowym przyjęciu, podczas którego Erica... została zamordowana.

Podejrzanych jest sześcioro, a autor nagrań obiecuje w ostatnim z nich zdemaskować mordercę. Mieszkańców zaczyna ogarniać niepokój, a gdy jedna z wytypowanych osób znika – wszyscy wpadają w panikę. Uciekła? Jest winna? Kiedy napięcie rośnie, sąsiedzi zwracają się przeciwko sobie. Zwłaszcza że każdy z nich ukrywa jakiś sekret. A jeden z nich już ma na koncie morderstwo…

Tagi: kryminał sensacja

Kup książkę Ktoś tu kłamie

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Ktoś tu kłamie

Avatar użytkownika - zaczytany_bebene
zaczytany_bebene
Przeczytane:2020-05-15, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, Przeczytane w 2020 ,

Autorkę Jenny Blackhurst miałam okazję poznać czytając "Zanim pozwolę Ci wejść". Poprzednie książki autorki wciąż przede mną, jednak zachęcona pozytywnymi opiniami postanowiłam przeczytać najnowszą książkę autorki "Ktoś tu kłamie".
Rok temu zginęła Erica Spencer. Ustalono, że był to wypadek. Czy na pewno? Rok to po tym tragicznym wypadku mała społeczność Severn Oaks drży z niepewności. Wkrótce ma się pojawić podcast zatytułowany "Prawda o Erice". Autor nagrań obiecuje zdemaskować zabójcę, a podejrzanych jest sześcioro. Na domiar złego, ginie jedna z wytypowanych osób.
Autorka przygotowała dla nas całkiem ciekawy thriller. Książka niewątpliwie trzyma w napięciu, a akcja z rozdziału na rozdział nabiera tempa. Fabuła interesująca, jednak odnoszę wrażenie jakbym podobną historię już gdzieś czytała. Czytając książkę przypomniał mi się serial "Gotowe na wszystko". Tam również dobrze prosperujące rodziny miały wiele sekretów do ukrycia. Tu jest podobnie. Teoretycznie wszyscy są dobrymi przyjaciółmi, jednak, kiedy widnieje przed nimi perspektywa wyjawienia zabójcy sąsiadki, okazuje się, że każdy z nich ma swojego trupa w szafie i wiele sekretów przed przyjaciółmi. Spędziłam dobry czas przy książce. Napisana jest prostym językiem, u autorki cenię sobie krótkie rozdziały, przez co książkę czyta się naprawdę szybko. Początkowo duża ilość bohaterów spowodowała, że musiałam mocno skupić się na lekturze, bo miałam problem z zapamiętaniem, kto jest, kim. Jednak w przypadku tej książki nie uważam tego za wielki minus.
Zakończenie ciekawe, ciężko było mi wytypować sprawcę. Uważam, że fani thrillerów będą zadowoleni.
Moja ocena 7.5/10

Dziękuję wydawnictwu Albatros za egzemplarz.

Link do opinii
Avatar użytkownika - o_mamo_i_corko
o_mamo_i_corko
Przeczytane:,

Zauważyliście już ten trend, który przybył do nas zza granicy, że małe osiedla – czy to nowoczesnych bloków czy domków jednorodzinnych – zaczęły wprowadzać coś na kształt własnych lokalnych społeczności, gdzie każdy się zna, każdy współpracuje na rzecz wspólnego dobra i tym podobne wzniośle brzmiące hasła? Teoretycznie ten twór ma za zadanie być wsparciem i ostoją dla wszystkich zamieszkujących osiedle, oazą przyjaźni, bezpieczeństwa i zrozumienia. Jednak najczęściej jest to grupa kobiet, które plotkują o sobie nawzajem i mężczyzn, którzy milcząco obserwują swoje żony żyjące życiem sąsiadów – bo przecież to, co dzieje się na cudzym trawniku jest zawsze bardziej interesujące.
Taką społeczność tworzą bohaterowie książki „Ktoś tu kłamie”. Kilka małżeństw, które łączy wspólne miejsce zamieszkania i … tajemnica. Przez rokiem jedna z nich, Erica, zginęła tragicznie spadając z domku na drzewie podczas suto zakrapianego przyjęcia. Sprawę szybko umorzono i powrócono do codzienności, wypełnionej rodzinnymi piknikami, spotkaniami i narzekaniami na nadmiar obowiązków. Jednak nagle w Internecie pojawił się podcast, w którym anonimowa osoba postanawia wyjawić prawdę na temat śmierci Ericki. I nagle wszyscy jej przyjaciele, którzy przez pewien czas ją opłakiwali, stali się oskarżonymi. Każde z nich skrywało tajemnicę, każde z nich mogło wypchnąć kobietę zza barierkę. Tylko… które?
Na początku książki trudno było mi się połapać we wszystkich bohaterach; zostałam rzucona na głęboką wodę, w sam środek szkolnego pikniku, gdzie imiona wypełzały z każdej strony – Karla, Marcus, Felicity, Mary-Beth, Miranda, Alex, Bran, Zach…. Zdaję sobie sprawę, że to początkowe pogmatwanie może niektórych odstraszyć, ale warto brnąć dalej. Bo kiedy już otrząsnęłam się z szoku nad mnogością bohaterów, dostałam ciekawie zarysowaną intrygę, całe grono podejrzanych i brak jakiejkolwiek osoby, która chciałaby dojść do prawdy. Był wprawdzie pewien młody policjant, który trochę się angażował, ale Herculesem Poirot to on nie był.
Cała więc „odpowiedzialność” za wykrycie winnego spadała na mnie, jako na czytelnika. I z takim zabiegiem pisarza spotkałam się po raz pierwszy i jest to doświadczenie dość interesujące – nie ma podmiotu przewodniego, nie ma bohatera stojącego na pierwszym planie, nikt nie prowadził mnie przez fabułę za rękę i byłam zdana sama na siebie. Coś nowego!
Dużym plusem są krótkie rozdziały, dzięki czemu lekturę pochłonęłam w dwa popołudnia. Niektóre kwestie faktycznie były zaskakujące i wprawiły mnie w lekkie osłupienie, a finalna zagadka… cóż, nie skłamię, jeżeli powiem, że nadal nie wiem jaka do końca była prawda (jeżeli jesteście już po lekturze to napiszcie do mnie na priv, może rozjaśnicie moje wątpliwości.) „Ktoś tu kłamie” to idealne potwierdzenie tego, co sądzę o takich osiedlowych, zamkniętych społecznościach. Z zewnątrz wyglądają idealnie, sielankowo, perfekcyjnie. W wewnątrz często tkwi fałsz, obłuda, a wszystko okraszone sztucznym uśmiechem i nieporadnym uściskiem pocieszenia.
Kto zabił Ericę? Cóż… zgadnijcie sami.

Link do opinii

Mija dwanaście miesięcy, jak w tragicznym wypadku, na przyjęciu halloweenowym zginęła Erica Spencer, mieszkanka bardzo zamkniętej społeczności w Severn Oaks. Spadła ze schodów pożarowych. Nieszczęśliwy wypadek. Tak się przynajmniej wszystkim wydawało, do czasu. Życie w społeczności wraca do normy i normalności. Niespodziewanie w sieci pojawia się zapowiedz tajemniczego internauty, że wkrótce rozpocznie publikowanie postów zatytułowanych „Prawda o Erice”, które ujawnią kulisy jej śmierci oraz prawdziwego sprawcę tego czynu. Mieszkańcy osiedla są w szoku, każdy z nich zaczyna się obawiać o swoje życie, tak naprawdę, każdy z nich czuje się w pewnym sensie winien jej śmierci. Podejrzanych jest sześcioro znajomych, każdy podcast dotyczy jednej osoby. A jak to on zostanie zdemaskowany? Przecież może legnąć w gruzach jego kariera? Każdy z nich miał powód, dla którego nie darzył pełnią miłości znajomej. Ciekawe co autor materiału ma w zanadrzu i kogo ewentualnie może skompromitować? Gdy nagle jedna z tych osób znika, podejrzenie pozostałych pada właśnie na nią. Każdy zerka niespokojnie na drugiego, każdy ma jakiś sekret do ukrycia. A może Erica zginęła, bo za dużo wiedziała o życiu innych, zbyt interesowała się tym, co się działo wokół innych? Interesująca teoria, ale czy mająca coś wspólnego z prawdą? Wkrótce sami się przekonacie, czy Erica zginęła tragicznie czy też był to nieszczęśliwy wypadek, a autor postów może tylko chciał na siebie zwrócić uwagę …

„To prawda, co mówią o plotce, że jest jak ogień: bez podsycania skwierczy i gaśnie”.

Ktoś tu kłamie to historia o ludzkich słabościach, wadach i namiętnościach. Każdy ma inny charakter i inne pobudki kierują jego życiem. Każdy ma inny cel w życiu i środki, którymi dąży do jego osiągnięcia. Smutny to obraz człowieka, który ogarnięty rządzą sławy i posiadania jeszcze większej ilości pieniędzy, jest w stanie posunąć się do złych czynów, byle tylko osiągnąć to, co sobie zaplanował. Czy w tym świecie pełnym obłudy i zakłamania jest miejsce dla drugiego człowieka, jest czas, aby go wysłuchać i wesprzeć dobrą radą i miłym słowem? Tak nie do końca, owszem inni są wsparciem dla znajomych, ale tylko wtedy, gdy widzą w tym korzyść dla siebie, dla swoich zachciewanek i namiętności. Każdy ukrywa jakiś sekret i niej jest szczery w kontaktach z innymi. Dlaczego coś ukrywa? Nie ma powodów, aby się tym chwalić, realizował swoje potrzeby często kosztem innych, po drodze raniąc ich prawdziwe i szczere uczucia.

Powieść od pierwszej strony wciąga nas w tę tajemniczą grą, grę pełną emocji i zaskakujących zwrotów akcji. Nic w tej „zabawie” nie jest oczywiste i pewne. Wszystkiego można się spodziewać. Tam, gdzie nie ma miejsce dla prawdy, każda sytuacja może mieć miejsce, nie wszystko jest przewidywalne. Autorka trzyma nas w napięciu, i delikatnie uchyla rąbka tajemnicy. Nie pozwala, abyśmy wszystkiego dowiedzieli się od razu. Nic z tych rzeczy, musimy swoje emocje trzymać na wodzy i cierpliwie delektować i zadowalać się tym, co jest nam dozowane w odpowiednich dawkach. Nasza cierpliwość jest wystawiona na życiową próbę. Czy zasługujemy, aby dowiedzieć się więcej? Wytrwali zapewne dotrą do końca i będą się borykać z wiadomościami, które otrzymają w finalnym momencie lektury.

Akcja toczy się błyskawicznie, nawet nie wiadomo kiedy, a przygoda dobiegła końca. Autorka tak nami manewrowała, że już w pewnym momencie nie wiedziałam, kto może być ewentualnym sprawcą. Mógł być każdy lub nikt. Zero pewności. Wielka niewiadoma. A finał, zaskakujący i nieoczekiwany. I zdecydowanie zagadkowy.

Powieść czyta się płynnie, jest ciekawa i pochłania nas bez opamiętania. Jenny Blackhurst ma wielki dar zjednywania sobie czytelników, każda jej powieść jest pełna zagadek i niedopowiedzeń. Bardzo cenię takie historie, które wzbudzają w czytelniku moc emocji i nerwowe oczekiwanie na dalsze koleje losu. Nie nie jest w stanie walczyć z takimi wrażeniami …

Polecam, tajemnicza i pełna napięcia, wzbudza ciekawość i chęć przeżycia niecodziennych wrażeń. Warta spędzenia z nią miłego popołudnia przy delikatnie sączącym się, przyciemnionym świetle. Na pewno nie wiesz, czy ktoś tu kłamie, więc bardzo szybko możesz zaspokoić swoją ciekawość …

Link do opinii
Avatar użytkownika - AgnieszkaKaniuk
AgnieszkaKaniuk
Przeczytane:2020-05-31, Ocena: 5, Przeczytałam, Recenzenckie , Posiadam,

Gdy coś wydaje się idealne, najczęściej bywa podejrzane.

Większość z nas żywi przekonanie, że osoby żyjące w małych miejscowościach bądź mieszkające na małych osiedlach tworzą swego rodzaju zamkniętą społeczność, w której wszyscy bardzo dobrze się znają i wszystko o sobie wiedzą. Z własnego doświadczenia, jako mieszkanki małej wioski mogę Was jednak zapewnić, że takie myślenie często bywa złudne. Możecie mi wierzyć, że choć wszyscy znamy się tu niemalże od zawsze, to jednak niejednokrotnie dowiadujemy się o kimś z nas, czegoś, czego byśmy się po tej osobie nie spodziewali i co nas mocno zaskakuje. A takie wieści rozchodzą się u nas lotem błyskawicy.

Ten post nie będzie jednak poświęcony zakulisowemu życiu mieszkańców mojej miejscowości, a bohaterom innej niewielkiej grupy osób, którą możemy poznać na kartach książki „Ktoś tu kłamie” Jenny Blackhurst, o której chcę Wam dziś opowiedzieć.

Kochani zapraszam Was serdecznie do tego, abyście wspólnie ze mną odwiedzili niewielkie osiedle Severn Oaks, gdzie dzieją się wydarzenia opisane w powieści. Musicie wiedzieć, że otrzymując zaproszenie, chociażby do odwiedzenia tego miejsca powinniście czuć się wyróżnieni, ponieważ spotkacie tam najbardziej zamożne i szanowane osoby w okolicy. Mieszkanie w tej dzielnicy oznacza prestiż. Tym niezwykłym przywilejem cieszy się szóstka głównych bohaterów, o bardzo różnych i złożonych osobowościach. Kiedy wkraczamy za bramę ich wewnętrznego świata, widzimy, że są oni ze sobą wzajemnie w dość bliskich relacjach. Można nawet powiedzieć, że się ze sobą przyjaźnią. Wraz z rozpoczęciem akcji stajemy się uczestnikami pikniku organizowanego w tamtejszej szkole, którego inicjatorką była jedna z mieszkanek wspomnianego osiedla Erica Spenser.

Nie bez powodu używam w tym przypadku czasu przeszłego, gdyż minęło już pół roku, odkąd na jednym z otwartych przyjęć kobieta poniosła natychmiastową śmierć w tragicznym wypadku. Wygląda na to, że dziś, choć wszyscy pamiętają zmarłą przyjaciółkę, to jednak powoli zapominają o tragedii, która ją spotkała. Nie wiedzą jednak jeszcze, że za chwilę wydarzy się coś, co nie tylko stanie się przyczyną powrotu do przeszłości, ale przede wszystkim zburzy spokój i harmonię ich codziennego życia.

Oto niespodziewanie dla nich wszystkich właśnie w dniu pikniku na Facebooku pojawia się post nieznanej nikomu osoby, która pisze, że przekonanie, iż Erica zginęła w wyniku nieszczęśliwego wypadku, jest kłamstwem, a tajemniczy mężczyzna Andy Noon, jak się przedstawia, zna całą prawdę, na temat tego, co wówczas wydarzyło się na owym feralnym przyjęciu i będzie ją ujawniał w podcaście zatytułowanym „Prawda o Erice”, bo ewidentnie ktoś tu kłamie. Odcinków podcastu będzie sześć, adekwatnie do tego ilu podejrzanych jest w kręgu tych, którzy mogliby mieć motyw, aby zabić, a ostatni odcinek ujawni nazwisko osoby, która ma krew na rękach i jest mordercą.

Nikt ze wskazanych przez autora podcastu osób nie może czuć się pewnie i bezpiecznie, gdyż nie tylko nie wiedzą, kim jest tajemniczy mężczyzna. Ile wie, i co zdecyduje się ujawnić publicznie, ale przede wszystkim każda z tych osób jest dowodem na to, że nawet w tak małym gronie osób nie wiemy o sobie nawzajem wszystkiego. Wszystkie te osoby ukrywają coś, o czym pozostali nie wiedzą. Wtorkowe wieczory, kiedy zostają wyemitowane kolejne odcinki, nie są już tak spokojne, jak dotychczas. Kiedy na jaw wychodzą nowe, szokujące fakty, mieszkańcy zaczynają zwracać się przeciwko sobie i zdają sobie wreszcie sprawę, że minusem mieszkania we własnym wewnętrznym świecie, jest fakt, że tu nic nie da się ukryć. Tu wszystko widać jak na dłoni.

Jednak to nie wszystko, co spędza sen z powiek ich całej szóstki Nagle bowiem w niewyjaśnionych okolicznościach znika jedna z wytypowanych osób. Wówczas sytuacja ta rodzi kolejne pytania bez odpowiedzi. Czy zaginiona jest winna i dlatego uciekła, a może grozi jej niebezpieczeństwo i za chwilę kolejną ze wskazanych osób może spotkać również coś złego?
Na te i wiele innych pytań i wątpliwości odpowiedzi będziecie musieli poszukać wspólnie z bohaterami historii, którą w nasze ręce oddała autorka, bo ja nie zdradzę już ani słowa więcej.

„Ktoś tu kłamie” to bardzo angażujący czytelnika thriller psychologiczny, który obnaża prawdziwość ludzkiej natury. Czyż bowiem realia naszego, życia nie udowodniły nam niejednokrotnie, że kiedy toczy się ono po naszej myśli, wówczas chcemy zacieśniać więzy z innymi, jesteśmy serdeczni i przyjacielscy, a kiedy dzieje się coś, co może zagrozić naszemu bezpieczeństwu, bądź ktoś staje na drodze naszego szczęścia, wtedy diametralnie zmieniamy swoje nastawienie i często nie zważając na wagę podjętych działań, robimy coś, czego nigdy byśmy się po sobie nie spodziewali. Wystarczy chwila, a potem nie ma już odwrotu.

Autorka świetnie ukazała ten aspekt w momencie, kiedy napięcie wynikające z zaistniałej sytuacji sprawia, że bohaterowie zaczynają patrzeć na siebie wilkiem. Najpierw wszyscy byli przyjaciółmi. Były wspólne przyjęcia, spotkania i herbatki, a teraz każdy myśli już tylko o sobie.

Ja bardzo lubię twórczość Jenny Blackhurst i zawsze gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po każdą z jej książek. Tak też będzie i tym razem, ponieważ w tej historii niemalże przepadłam. Autorka w rewelacyjny sposób wciągnęła mnie w cały proces dążenia do odkrycia prawdy, która miała nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Dzięki świetnej kreacji portretów psychologicznych każdego bohatera, do końca nie dało się przewidzieć zakończenia. Co więcej takiego, jakie ostatecznie otrzymaliśmy, nie obstawiałam nawet przez chwilę. Tu każdy ma coś na sumieniu i każdy może okazać się winny. Napięcie, które nie opuszcza nikogo w Sewern Oaks, od samego początku udziela się czytelnikowi i tak już zostaje do końca.

Ja nie mogłam odłożyć tej książki, do momentu, aż nie skończyłam jej czytać i wierzę, że w Waszym przypadku też tak będzie, dlatego będę Was kusić, jak tylko mogę do sięgnięcia po ten tytuł.

Pamiętajcie, jeśli coś na pierwszy rzut oka wygląda zbyt idealnie, to może okazać się złudne i podejrzane, Nie dajcie się zwieść pozorom.

Do następnego razu... Bądźcie szczerzy.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Albatros, za co bardzo dziękuję.

Inne książki autorki, które recenzowałam:
„Zanim pozwolę ci wejść”.
„Tak cię straciłam”.
„Noc, kiedy umarła”.

https://kocieczytanie.blogspot.com/2020/06/gdy-cos-wydaje-sie-idealne-najczesciej.html
 link d

Link do opinii

Dobry thriller to taki, który wciąga i sprawia, że czytelnik z dreszczem emocji i niepokoju w szaleńczym tempie przerzuca kolejne strony, by czym prędzej odkryć zagadkę przygotowaną przez pisarza  - „Ktoś tu kłamie” autorstwa Jenny Blackhurst okazał się dokładnie takim typem powieści. Utrzymany w stylu serialu „Gotowe na wszystko” dreszczowiec brytyjskiej pisarki to emocjonująca opowieść o pozorach i głęboka skrywanych, mrocznych sekretach.


W halloweenowy wieczór na zamkniętym osiedlu Severn Oaks doszło do tragedii. Jedna z szanowanych i lubianych mieszkanek uległa tragicznemu wypadkowi. Od śmierci  Ericki Spencer minęło dziesięć miesięcy, jednak znajomi kobiety nadal mocno przeżywają jej śmierć. Czy ich uczucia są podyktowane głęboką sympatią, którą darzyli sąsiadkę? A może śmierć kobiety wywarła na nich tak duże wrażenie z całkiem innych powodów?


Podczas corocznego pikniku na stronie szkoły ktoś publikuje informację, że śmierć Ericki nie była wypadkiem. Ktoś z obecnych na przyjęciu, na którym zginęła, przyczynił się do jej śmierci. Tajemniczy demaskator podając się za Andy’ego  zapowiada, że niedługo wszyscy dowiedzą się, kto miał motyw, by zabić lokalną bohaterkę - zapowiada cykl podcastów, w których ujawni najbardziej skrywane sekrety szóstki ludzi biorących udział w feralnej imprezie.


Thriller Jenny Blackhurst czytałam z wypiekami na twarzy. Niezwykle wciągnęłam się w tę opowieść. W trakcie lektury udzielał mi się niepokój bohaterów, którzy z napięciem słuchali kolejnych nagrań, w których tajemniczy mężczyzna obnażał ich najskrytsze, brudne tajemnice. Okazuje się, że z pozoru idealne rodziny, perfekcyjne panie domu i ich czarujący, odnoszący sukcesy mężowie wcale nie byli tak doskonali, za jakich chcieliby uchodzić. Podobnie jak bohaterowie z niecierpliwością czekałam na kolejne fragmenty podcastu, by dowiedzieć się, co tak naprawdę stało się na halloweenowej imprezie i odkryć jakie pikantne i mroczne sekrety skrywają jeszcze „idealni” mieszkańcy Severn Oaks.


Podcasty nie tylko bezlitośnie obnażały mroczne epizody z przeszłości głównych bohaterów, demaskowały one również słabość ich charakterów. Spajające przyjaciół więzy wcale nie są tak silne, jak mogłoby się wydawać, w obliczy kryzysu każdy dba przede wszystkim o siebie. Choć z pozoru szóstka z osiedla pozostaje w bliskich stosunkach i próbuje wspierać się nawzajem w trudnej dla nich sytuacji, coraz częściej zdarza się, że do głosu dochodzi nieufność i wzajemne podejrzenia.  Bardzo podobało mi się, jak pisarka przedstawiła zmianę zachodzącą w bohaterach oraz to, jak ukazała wzbierające w nich napięcie i przerażenie.


„Ktoś tu kłamie” okazał się  klimatycznym i niezwykle  emocjonującym  thrillerem psychologicznym o tym, jak kłamstwo może wpłynąć na życie człowieka. Najmocniejszymi punktami tego tytułu są według mnie kreacja psychologiczna postaci oraz zaskakujący i totalnie nieprzewidywalny finał, który dla nie okazał się prawdziwą bombą. Jestem pod dużym wrażeniem tego, jak pisarka rozwiązała główny wątek, odkrywając przed czytelnikami tożsamość bohatera, którego kłamstwo było najważniejszym elementem układanki związanej ze śmiercią Ericki. 


Jeśli lubicie zaskakujące powieści oparte na motywie odkrywania tajemnic zamkniętej, z pozoru idealnej społeczności, zdecydowanie warto zwrócić uwagę na ten tytuł. 

Link do opinii

Co jak co, ale akurat po Jenny Blackhurst bym się nie spodziewała, że tak się zapętli w fabule, że aż będzie ona niedorzeczna. Strasznie szkoda, bo "Ktoś tu kłamie" miało nawet potencjał. Niestety, jedynym z czym pozostawiła mnie ta książka były wątpliwości i dręczące wrażenie, że szłoby to lepiej rozegrać. W takiej wersji, w jakiej przedstawiła to autorka ostateczna motywacja nagrywającego podcast wydaje się tak naciągana, że aż pęka w szwach. Nawet klimat za bardzo tego nie wynagradza, bo za bardzo go nie ma. Choć należy przyznać autorce, że zgrabnie sportretowała hermetyczną społeczność małomiasteczkowych bogaczy. No i tyle. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że to chwilowy spadek formy, i że jeszcze ujrzymy dobre thrillery od tej autorki.

 

 

Link do opinii

Jak chyba każdy czytelnik, ktory przezczytał w swoim życiu wiele książek, lubię gdy autor mnie zaskakuje. Przy tej książce to zaskoczenie było, jednak niestety negatywne.

Powieść nieprzewidywalna, nieszablonowa, a oparta trochę na klasycznym schemacie. Zamknięte osiedle, niczym zamknięte pomieszczenie rodem z kryminałów Agaty Christie, stanie się tłem dla tragedii. Mieszkańcy, z przyjaciół, zmieniają się we wrogów, bo każdy ma coś na swoim sumieniu, a tajemniczy "ktoś" próbuje odkryć dlaczego jedna z mieszkanek zmarła w skutek niewyjaśnionych okoliczności. Brzmi bardzo dobrze, ale dlaczego autorka zrobiła z tego "Modę na sukces"? Nie wiem, ale mnogość powiązań, romansów, nieślubnych dzieci tak mocno mnie przytłoczyła, że ledwo skończyłam czytać. Brakowało tylko zmartychwstania niczym Tejlor, bohaterki najpopularniejszej opery mydlanej. Ciężko mi napisać coś więcej na temat fabuły, bo każda wzmianka może być istotna, ale gwarantuję Wam, że zakonczenia się niedomyślicie.

Książkę się dobrze czyta, wszystko jest spójne i całość robi wrażenie. Nawet napiszę, że jest to dobra powieść i daję głowę, że będą osoby, którym ona się będzie podobać. Jednak u mnie to nie chwyciło, chociaż chcę dać autorce kolejną szansę.

Link do opinii
Inne książki autora
Czarownice nie płoną
Jenny Blackhurst0
Okładka ksiązki - Czarownice nie płoną

Ellie jako jedyna ocalała z pożaru, który zabił całą jej rodzinę. Doktor Imogen Reid, pracująca z nią psychoterapeutka, jest przekonana, że to po...

Noc, kiedy umarła
Jenny Blackhurst0
Okładka ksiązki - Noc, kiedy umarła

To był najszczęśliwszy dzień w jej życiu. Co więc sprawiło, że skoczyła? Tej nocy stała na klifie i patrzyła w dół, na fale, tak jak dziesiątki...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Cytaty z książki

To prawda, co mówią o plotce, że jest jak ogień: bez podsycania skwierczy i gaśnie.


Więcej
Recenzje miesiąca
Gdy byłem kimś innym
Stéphane Allix
Gdy byłem kimś innym
Najgorsze dzieci świata 2
David Walliams;
Najgorsze dzieci świata 2
Oddaj to morzu
Joanna Sykat
Oddaj to morzu
Spalona
Laura Bates
Spalona
Niech prawda śpi
Alicja Masłowska-Burnos;
Niech prawda śpi
Ziutek. Chłopiec od Parasola
Małgorzata Czerwińska-Buczek
Ziutek. Chłopiec od Parasola
Letnie marzenie
Cathy Cassidy;
Letnie marzenie
Kaprys milionera
Izabella Frączyk, Jagna Rolska
Kaprys milionera
Pieniądze albo kasa
Paweł Beręsewicz
Pieniądze albo kasa
Pokaż wszystkie recenzje