Na bożonarodzeniową wycieczkę all inclusive wybiera się grupa ludzi, którzy wolą spędzić święta w tropikach zamiast w niepewnym klimacie naszej zimy. Dla jednych jest to okazja do odpoczynku od związanych z tym okresem obowiązków, inni pragną zaznać nieco egzotyki. Starsi urlopowicze chcą typowo polskich świąt, ale w tropikach, młodsi - drinków z palemką. Wszystkich łączy jedno - chcą pokazać, że ich stać.
Po wigilii okazuje się, że wszyscy zatruli się barszczem, w tym jedna z osób śmiertelnie. Nieszczęścia nie kończą się na zatruciu świąteczną zupą. Ktoś zabija właściciela hotelu, a po okolicy kręcą się miejscowa czarownica voodoo oraz wredna dziennikarka, wykorzystująca media do straszenia ludzi. Co więcej, okazuje się, że do wycieczki przyłączył się niezwykły pasażer na gapę - Ziutek, który nie ma pojęcia, jak się tam znalazł ani kim był... za życia.
Jak to się stało, że tradycyjna potrawa wigilijna stała się zabójczą trucizną?
Kto dopuścił się morderstwa i... kim do licha jest Ziutek?!Morderstwo all inclusive
Wydawnictwo: DRAGON
Data wydania: 2025-08-13
Kategoria: Inne
ISBN:
Liczba stron: 320
Kryminał łączący komedię z czarnym humorem i tworzący unikalny styl to „Morderstwo All Inclusive” Iwony Banach.
Cała paleta osobowości wyjeżdża na bożonarodzeniową wycieczkę nad Morze Karaibskie, chcąc spędzić święta inaczej. Po wigilii wszyscy zatruwają się barszczem, a jedna osoba umiera. Do tego dochodzi zabójstwo właściciela hotelu, a atmosferę podkręca obecność tajemniczej czarownicy voodoo i dziennikarki, która sieje strach. Na dodatek wśród uczestników jest nieznany pasażer na gapę, Ziutek, który nie pamięta, kim był za życia ani jak się tam znalazł.
Tropikalna podróż usiana wybuchowymi spółgłoskami, zaskakującymi wydarzeniami, momentami balansującymi na granicy paranormalności i rzeczywistości. Historia, w której każda strona to nowa przygoda. Oj, dzieje się! Amatorzy wplątani w kryminalną zagadkę trafiają w sam środek prawdziwego rollercoastera zdarzeń, jest tu medium, zazdrość, zemsta, morderstwo, kłamstwa, trujący barszcz oraz wiele innych niespodzianek, wszystko doprawione solidną dawką zdrowego humoru oraz pełne nieprzewidywalnych sytuacji. Fabuła opiera się na zbrodni owianej tajemniczą aurą ducha, a elementy groteski skutecznie rozładowują napięcie. Wszystko jest tak świetnie poprowadzone, że kartki same się przesuwają, a ciekawość dalszych losów bohaterów nie pozwala oderwać się od lektury. Na szczególną uwagę zasługują dialogi, gra słów oraz celowe językowe pomyłki, które sprawiają, że uśmiech nie znika z twarzy. Dość stereotypowy obraz Polaka za granicą. Jest przedstawiony jako osoba tęskniąca za rodzinnymi tradycjami, ale jednocześnie często zabawnie nieporadna w nowym otoczeniu.
Styl autorki to prawdziwa przyjemność, z każdą kolejną książką potwierdza, że potrafi pisać z humorem, wdziękiem i doskonałym wyczuciem tempa. Nuda? Absolutnie, nie ma mowy.
Polecam powieść, która w przewrotny sposób ilustruje powiedzenie, że „w największym chaosie rodzi się najlepsza historia”.
Okładka może sugerować, iż jest to opowieść świąteczna, ale spokojnie. Tylko czas, w jakim się toczy akcja, może o tym przypominać. Grupa Polaków postanawia spędzić Boże Narodzenie na Karaibach. Jedni z chęci ucieczki przez około świąteczną pracą i wysiłkiem, jaki trzeba włożyć w przygotowania, inni z ciekawości jak to może być w tropikach o tej porze roku. Miało być beztrosko: plaża i drinki z palemką oraz barszcz podany pod palmą. Tak, tak- miała być polska wigilia-bowiem właścicielem hotelu jest Polak. Szybko się okazuje, że nic nie jest takie, jak sobie wyobrażali, a lawina katastrof powala najtwardszych zawodników. Od zatrutego barszczu po morderstwo właściciela hotelu.
W bonusie Ziutek, duch. Kompletnie zagubiony, bo nie wie, kim był, ani dlaczego znalazł się wśród żywych, a dokładniej w walizce jednej z turystek. Jak wiadomo, na Karaibach, dla lokalsów duchy nie są niczym nadzwyczajnym. Jednak nikt się nie spodziewa, że Ziutek może pomóc w śledztwie.
Zbrodnia, intrygi, przekrój przerysowanych charakterów - od marudzących na wszystko staruszek, po którym młodocianych jest obojętna tradycja, ale nie pogardzą dobrym melanżem.
Jeśli lubisz kryminał w krzywym zwierciadle lub potrzebujesz oderwać się na chwilę od szarej rzeczywistości, to jest historia dla Ciebie. Polecam!
Średnio zabawna, niestety. Znów przekombinowane, jakby autorka chciała wszędzie wcisnąć coś więcej, niż powinno się znaleźć. Książka przegadana, niestety.
A koncept był fajny - i nawet rozwiązanie ciekawe, chociaż przewidywalne od samego wręcz początku. Bywały zabawne momenty (duch i czarownica), ale to niestety wyjątki.
Iwona Banach gustuje w komediach kryminalnych mocno pokręconych i oderwanych od rzeczywistości, w których królują chaos i absurd. Akcja "Morderstwa all inclusive" toczy się na karaibskiej wyspie w czasie świąt Bożego Narodzenia, gdzie zjawia się grupka Polaków, którzy mają spędzić polskie święta w tropikach, choć już na pierwszy rzut oka tamtejsza rzeczywistość rozjeżdża się z ich oczekiwaniami. Im dalej, tym rozstrzał jest większy, aż w końcu ktoś traci życie... Zagadka kryminalna podzielona jest na dwa wątki: morderstwa, do którego dochodzi w 1/3 powieści oraz wątek ducha, którego niejasne pochodzenie zastanawia już od pierwszych stron. Krótkie scenki przedstawiające naprzemiennie historię sporej liczby postaci (Polaków i jednej kobiety miejscowej) sprawiają, że lektura jest bardzo dynamiczna, bardzo ekspresyjna, ale i chaotyczna. Tutaj zachodzące sytuacje są pretekstem do uogólnień, które udowadniają, że autorka jest dobrą obserwatorką rzeczywistości, ale równocześnie ukazują świat w bardzo ciemnych barwach, bo wyśmiewane jest tylko to, co złe, głupie i niesmaczne - nie ma tu nic innego. Humor budowany jest na bazie mocnego absurdu wyszydzającego wszelkiego typu konwenanse, stereotypy i tematy tabu, co daje wrażenie mocnego oderwania od rzeczywistości. Wulgarność wypowiedzi postaci, ich sposób bycia walą czytelnika jak obuchem - to bardzo specyficzny rodzaj komedii, w którym trzeba gustować, by się z tym tytułem polubić.
Guśka, Ptyś i Leonek zostają w domu ciotki Marty - do końca wakacji jest jeszcze trochę czasu, a oni nie dowiedzieli się najważniejszego: jak w piwnicy...
Pewien hrabia szczyci się swoim niezbyt prawdziwym zamkiem we Francji. Niestety to, co wyprawia się w lochach spędza mu sen z powiek. W miasteczku Trou...
Przeczytane:2025-11-10, Ocena: 5, Przeczytałam,
Po czym można poznać dobrą komedię kryminalną? Po wybuchach śmiechu i tak właśnie było w przypadku czytania tej książki.
No cóż mogę rzec, naprawdę zabawny opis tego jak mogą wyglądać święta na tropikalnych wyspach, ja już kilkukrotnie takie święta spędziłam no i przyznaję można to też odrobinę potraktować jako relację z podróży :) Oczywiście z przymrużeniem oka.
Znajdziemy tu tabun bardzo polskich turystów, wyspę która na zdjęciach wyglądała odrobinę inaczej, wigilijny barszcz, po którym większość się pochorowała, niektórzy wręcz śmiertelnie, czarownicę, a nawet ducha z amnezją.
Być może wszystko to brzmi kuriozalnie, ale taka właśnie jest ta książka. Zabójczo śmieszna, z obnażeniem wszelkich przywar polskości, a przy okazji z zagadką kryminalną.
Mąż mnie strofował że on filmu nie słyszy bo ja się tak śmieję czytając tę książkę, to oznacza jedno było zabawnie, a takie komedie są przecież najlepsze.