Na polanie wisielców

Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2018-06-20
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-8125-305-5
Liczba stron: 400
Tytuł oryginału: In the clearing
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Andrzej Szulc

Ocena: 5 (7 głosów)

Detektyw Tracy Crosswhite ma doświadczenie w rozwiązywaniu spraw, które z braku dowodów policja odkłada na półkę. Kiedy więc dawna znajoma z akademii policyjnej prosi ją o pomoc przy śledztwie dotyczącym tajemniczego samobójstwa uczennicy elitarnego liceum, Tracy nie waha się ani chwili. Korzystając z dowodów zgromadzonych przez ojca koleżanki, rozpoczyna dochodzenie, które wywleka na powierzchnię skrywane przez lata mroczne sekrety. Nie zdaje sobie sprawy, że swoją nieustępliwością ściąga na siebie niebezpieczeństwo.

Kup książkę Na polanie wisielców

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Na polanie wisielców

Avatar użytkownika - salt12
salt12
Przeczytane:,

Kryminały cenię za dynamiczną akcję, nietypowe zakończenia i przede wszystkim wyraziste i dające się polubić postaci. “Na polanie wisielców” Roberta Dugoni spełniło moje oczekiwania i sprawiło, że powieść na długo pozostanie w mojej pamięci.


Nie udałoby się to bez głównej bohaterki - detektyw Tracy Crosswhite, która prowadzi sprawę zabójstwa bogatego mężczyzny. Podejrzanymi są żona i nastoletni syn. W międzyczasie przyjaciółka kobiety prosi ją o powrót do sprawy sprzed 40 lat, do hrabstwa Klickitat w stanie Waszyngton, w którym siedemnastolatka pewnego dnia po pracy nie wróciła do domu. Po kilku dniach jej ciało zostało odnalezione w rzece, a  śmierć dziewczyny uznano za samobójstwo. Jednak ta sprawa nigdy nie została zamknięta dla młodego szeryfa, ojca przyjaciółki Tracy. Teraz po jego śmierci, kobieta pragnie, by ta zagadka mogła w końcu zostać rozwiązana.


Powieść przeplatają dwa śledztwa, co uatrakcyjnia historię i sprawia, że z zaciekawieniem można odkrywać wraz z detektyw nowe ślady. A te są często mylące lub po wielu latach ciężkie do sprawdzenia. Fascynujące jest to, jak współczesna technika pozwala spojrzeć na dowody sprzed czterech dekad w zupełnie inny sposób, rzucając nowe światło na sprawę i cień podejrzenia na sprawców, którzy nie byli brani pod uwagę w dochodzeniu.


Książka napisana jest lekkim i wciągającym językiem, który sprawia, że czyta się ją bardzo szybko. W tej historii uderza rozwiązanie śledztwa. Być może, dla niektórych z Was nie będzie ono zaskoczeniem, jednak na mnie wywarło spore wrażenie. Jestem przerażona tym, co ludzie są w stanie uczynić, by dochować tajemnic przez wiele lat, jak bez skrupułów niszczą życie wszystkim wkoło, by bańka ich idealnego życia nie pękła, jak sami zaczynają wierzyć w kłamstwa, które opowiadają. “Na polanie wisielców” uświadamia, jak ważne dla rodziny jest poznanie prawdy o własnej córce, czy siostrze nawet jeżeli minęło 40 lat od zdarzenia. Udowadnia, że nawet najgorsza prawda daje spokój i ukojenie, pozwala na zamknięcie pewnego etapu i pogodzenie się z tym, co przydarzyło się najbliższej osobie.


Tracy doskonale rozumiała rodzinę zmarłej siedemnastolatki, ją i jej bliskich też spotkało wielkie nieszczęście, co sprawiło, że do sprawy podchodzi bardzo personalnie. Mimo tego, co przeszła jest silna, czujna i niesłychanie bystra. W rozwiązaniu śledztwa pomaga jej przesympatyczny staruszek, który przez lata prowadził lokalną gazetę.


Jedno wydarzenie może wpłynąć na wiele osób, niszcząc życie rodzinom kilkanaście lat później. I choć prawda bywa bolesna, to jej poznanie często jest wybawieniem. Warto o tym pamiętać i dać szansę tej lekturze, bo naprawdę zasługuje na uwagę.

Link do opinii
Avatar użytkownika - panipisarka
panipisarka
Przeczytane:2018-07-24, Ocena: 5, Przeczytałem,

Detektyw Tracy Crosswhite ma smykałkę do spraw, których rozwiązanie wymaga zagłębiania się w daleką przeszłość. Nic więc dziwnego, że kiedy dawna przyjaciółka Jenny prosi ją o pomoc w rozwiązaniu tajemniczego zaginięcia i rzekomego samobójstwa siedemnastoletniej Indianki Kimi Kanasket, kobieta bez wahania podejmuje się śledztwa. Akta tej sprawy znalazły się w rzeczach zmarłego szeryfa, ojca Jenny, a już pierwsze zebrane przez niego dowody przekonują Tracy, że finał sprawy mógł być zupełnie inny niż ten odkryty czterdzieści lat temu.


   Akcja powieści toczy się dwutorowo - mamy tu do czynienia z dwoma równoległymi śledztwami. Pierwsze toczy się w Seattle i jest to sprawa zabójstwa w obronie własnej, która na pierwszy rzut oka wydaje się banalna, jednak z biegiem czasu bardzo się komplikuje. Drugie natomiast skupia się na wydarzeniach sprzed czterdziestu lat, a spojrzenie na nie świeżym okiem i z pomocą najnowszych metod śledztwa, pomaga odkryć wiele rozbieżności, niedopowiedzeń i ukrytych faktów. Wykreowani przez Dugoniego bohaterowie są bardzo barwni i realistyczni, a na szczególną uwagę zasługuje główna bohaterka - Tracy, która jako jedna z nielicznych kobiet w swoim fachu musi zmagać się z wieloma przeciwnościami losu. To kobieta z krwi i kości, ambitna, zaradna i nie bojąca się ryzyka - jest niewątpliwie jednym z największych atutów powieści.


   Na próżno szukać tu dynamiki czy nagłych zwrotów akcji i oczekiwać skoków ciśnienia. Fabuła zostaje przekazana w spokojny i dokładny sposób, na co składa się nieco obyczajowy styl autora i muszę przyznać, że bardzo urzekło mnie to zarówno w poprzednich tomach, jak i przy Na polanie wisielców. Jego powieści są idealnym dowodem na to, że można stworzyć dobry kryminał nie siląc się na wydarzenia, które porwą czytelnika swą prędkością, a po prostu zbudować ciekawą fabułę z interesującymi postaciami, które same się obronią.


   To, co wyróżnia twórczość Dugoniego na tle innych kryminałów, które czytałam, to niesamowita autentyczność, dokładność i rzetelność w przekazywaniu informacji czytelnikowi. Poznając opisane przez niego historie czuję, że dał z siebie wszystko i niewątpliwie dobrze rozeznał się w środowisku, do którego zabiera nas poprzez stworzoną fabułę. Nie ma tu miejsca na ogólniki, przegadane momenty czy zbywanie wścibskiego czytelnika zwykłymi banałami. Dugoni precyzyjnie informuje nas o wszystkich elementach prowadzonego śledztwa, zdradza jego tajniki, procedury i przepisy, które większości z nas są obce. Wtajemnicza nas w śledztwo i spokojnie prowadzi przez czyny i dowody aż do rozwiązania sprawy. Warto wspomnieć, że każda opisana historia owiana jest nutą tajemniczości, którą autor równomiernie dozuje od początku do samego końca.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Papaveryyyna
Papaveryyyna
Przeczytane:,

Do detektyw Tracy Crosswhite zwraca się z prośbą przyjaciółka będąca szeryfem innego hrabstwa. Po śmierci ojca - Buzza Almonda, którego została zastępczynią, znalazła w jego biurku segregator z aktami sprawy sprzed 40 lat. Co prawda, sprawa ta została umorzona, ale daje się zauważyć, że mężczyzna wielokrotnie do niej wracał i targały nim wątpliwości.
W listopadzie 1976 roku młoda Indianka - Kimi Kanasket - nie wróciła po pracy do domu. Zgłoszenie rodziców odebrał Buzz Almond. Po kilku dniach z rzeki zostały wyłowione zwłoki nastolatki. Jej śmierć dość szybko została zakwalifikowana jako samobójstwo, a policja nie była zainteresowana, by głębiej w tym drążyć. Jedynie Almond miał wątpliwości. Prowadził własne śledztwo, robił zdjęcia i zbierał dowody. Jednak na tamten moment miał słabą siłę przebicia, a jego starania zlekceważono.
Tracy zgadza się przyjrzeć bliżej tej sprawie. Zwłaszcza, że w obecnych czasach policja dysponuje wieloma innowacyjnymi metodami i rozwiązaniami. Czy po 40 latach uda jej się dotrzeć do informacji jak wyglądały ostatnie chwile życia dziewczyny?

"Na polanie wisielców" to trzeci tom cyklu o detektyw Crosswhite. Czytałam w tamtym roku tom pierwszy, za drugi w końcu się nie zabrałam. Pamiętam, że miałam do jedynki zarzut iż dopiero bliżej końca nastąpiła większa akcja, a poza tym niewiele się działo. W tym tomie również nie ma wielkiego napięcia, dyszącego za plecami mordercy z siekierą, ani wybiegów odwracających całą fabułę do góry nogami. Historia toczy się dość spokojnie, ale jest wciągająca i harmonijnie rozplanowana. Tracy razem z partnerem prowadzi jeszcze jedno dochodzenie, więc nie ma czasu na dłużyzny i rozprawianie o bzdetach. Mamy także trochę retrospekcji z czasów, kiedy Almond próbował pchnąć do przodu sprawę Kimi.
Jak wspominałam wyżej - nie znajdziemy tu psycholi, krwawych jatek, ani brutalnych opisów. Bohaterka usiłuje połączyć ze sobą fakty, rozmawia z ludźmi, szuka informacji, konsultuje się z ekspertami. Jest to wszystko rozpisane spójnie, a treść łatwo wchodzi do głowy.
Mnie było z tą książką bardzo dobrze i mogę śmiało ją polecić.Do detektyw Tracy Crosswhite zwraca się z prośbą przyjaciółka będąca szeryfem innego hrabstwa. Po śmierci ojca - Buzza Almonda, którego została zastępczynią, znalazła w jego biurku segregator z aktami sprawy sprzed 40 lat. Co prawda, sprawa ta została umorzona, ale daje się zauważyć, że mężczyzna wielokrotnie do niej wracał i targały nim wątpliwości.
W listopadzie 1976 roku młoda Indianka - Kimi Kanasket - nie wróciła po pracy do domu. Zgłoszenie rodziców odebrał Buzz Almond. Po kilku dniach z rzeki zostały wyłowione zwłoki nastolatki. Jej śmierć dość szybko została zakwalifikowana jako samobójstwo, a policja nie była zainteresowana, by głębiej w tym drążyć. Jedynie Almond miał wątpliwości. Prowadził własne śledztwo, robił zdjęcia i zbierał dowody. Jednak na tamten moment miał słabą siłę przebicia, a jego starania zlekceważono.
Tracy zgadza się przyjrzeć bliżej tej sprawie. Zwłaszcza, że w obecnych czasach policja dysponuje wieloma innowacyjnymi metodami i rozwiązaniami. Czy po 40 latach uda jej się dotrzeć do informacji jak wyglądały ostatnie chwile życia dziewczyny?

"Na polanie wisielców" to trzeci tom cyklu o detektyw Crosswhite. Czytałam w tamtym roku tom pierwszy, za drugi w końcu się nie zabrałam. Pamiętam, że miałam do jedynki zarzut iż dopiero bliżej końca nastąpiła większa akcja, a poza tym niewiele się działo. W tym tomie również nie ma wielkiego napięcia, dyszącego za plecami mordercy z siekierą, ani wybiegów odwracających całą fabułę do góry nogami. Historia toczy się dość spokojnie, ale jest wciągająca i harmonijnie rozplanowana. Tracy razem z partnerem prowadzi jeszcze jedno dochodzenie, więc nie ma czasu na dłużyzny i rozprawianie o bzdetach. Mamy także trochę retrospekcji z czasów, kiedy Almond próbował pchnąć do przodu sprawę Kimi.
Jak wspominałam wyżej - nie znajdziemy tu psycholi, krwawych jatek, ani brutalnych opisów. Bohaterka usiłuje połączyć ze sobą fakty, rozmawia z ludźmi, szuka informacji, konsultuje się z ekspertami. Jest to wszystko rozpisane spójnie, a treść łatwo wchodzi do głowy.
Mnie było z tą książką bardzo dobrze i mogę śmiało ją polecić.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Sheti
Sheti
Przeczytane:,

Jeszcze nie tak dawno temu sięgałam po pierwszy tom cyklu o Tracy Crosswhite, a tu proszę – oto przed nami już trzecia część serii pisanej przez Roberta Dugoniego. Nie mam pojęcia, kiedy to minęło, ale jedno jest pewne – każdy tom był dla mnie naprawdę dobrą lekturą. To niesamowite, że ten autor w tak skrzętny sposób utrzymuje poziom swojej twórczości, aczkolwiek nie ukrywam, że wydaje mi się, że wykorzystuje on jedynie 80 procent potencjału tkwiącego w historiach, które tworzą się w jego głowie, a następnie są przelewane na papier. Mimo wszystko są to naprawdę przyjemne lektury!
Tracy Crosswhite wręcz przepada za rozwiązywaniem spraw, o których policja zapomniała i odłożyła na półkę. Jej dawna znajoma doskonale o tym wie i prosi Tracy o pomoc przy śledztwie dotyczącym tajemniczego samobójstwa elitarnego liceum. Detektyw Crosswhite szybko rozpoczyna dochodzenie, a wkrótce na powierzchnię wydostają się skrywane przez lata mroczne sekrety. Wiąże się to też z tym, że sama Tracy ściąga na siebie niebezpieczeństwo. Ale to tylko jedna strona medalu, bowiem tak naprawdę pojawiają się tutaj dwie zagadki do rozwiązania – jedna sprzed lat, druga mające miejsce tu i teraz. Bardzo ładnie się ze sobą przeplatają, a Dugoni postanowił też włączyć do fabuły rozdziały, które rozbudowują wątek tajemniczej śmierci młodej Indianki – Kimi - sprzed kilkudziesięciu lat.
Z jednej strony ponownie otrzymujemy skrzętnie uknute intrygi, aczkolwiek przyznaję, że spodziewałam się nieco innego rozwiązania sprawy zaginięcia i śmierci Kimi. Jednak pojawia się tutaj kwestia tej mrocznej strony człowieka, taka nieco refleksyjna, która sprawia, że zaczynamy się zastanawiać, co w życiu jest naprawdę ważne. Sprawiedliwość i honor czy władza i pieniądze? Po raz kolejny w literaturze ukazany został motyw, że Ci, którzy posiadają to drugie mogą w dowolny sposób manewrować życiem innych. Smutne, ale niestety prawdziwe. Młodzieńcza głupota potrafi czasami nieść ze sobą katastrofalne konsekwencje, ale okazuje się, że można się z nimi uporać… Być może w pozbawiony moralności sposób, ale kto by się przejmował, nie?
Zawsze w przypadku tego typu historii podobała mi się jedna rzecz – ukazanie tego, że jednak metody stosowane przez policję poszły do przodu, aczkolwiek czasami najlepsze jest takie klasyczne podejście. Wydarzenia sprzed 40 lat jest naprawdę ciężko odtworzyć, a w roku 1976 policja nie dysponowała takimi technikami, jakie posiada dzisiaj. Znalezienie świadków? Niby możliwe, ale czy ludzie są w stanie krok po kroku, w niezwykle dokładny sposób, odtworzyć wydarzenia z jednego dnia sprzed 40 lat? Ciężka sprawa. Chyba, że są to ludzie, którzy byli świadkami śmierci młodej dziewczyny, prawda? Byli w jakikolwiek sposób zaangażowani w to wydarzenie… Takie rzeczy raczej trudno zapomnieć, choć z pewnością nasza podświadomość próbuje się ich pozbyć, wyprzeć je. Tracy wykorzystuje to, że ludzie w końcu pękają… Ile lat można nosić w sobie traumę?
Tracy po raz kolejny zyskała moją sympatie. Z jednej strony to odważna, dzielna i oddana pracy kobieta, ale nie brakuje jej wrażliwości i empatii. Potrafi dostosować się do sytuacji, zna się na ludziach i umie zmieniać podejście w zależności od tego, z kim ma do czynienia. Ma w sobie bardzo głębokie poczucie sprawiedliwości, dlatego nie spocznie, dopóki nie znajdzie i nie ukarze winnych. Dodatkowo Robert Dugoni naprawdę wie, jak kierować fabułą. Akcja przyspiesza w odpowiednich momentach, napięcie wzrasta i choć rozwiązanie obu spraw nie niesie ze sobą zbyt wielkiego efektu „wow”, to mimo wszystko jego powieści czyta się naprawdę dobrze. Wciągają i angażują czytelnika, nie wywołują irytacji, a to już coś.
Z czystym sumieniem mogę Wam polecić zarówno ten, jak i dwa poprzednie tomy przygód Tracy Crosswhite. To bardzo przyjemne kryminały, plasujące się gdzieś pomiędzy dobrymi a bardzo dobrymi historiami. Osobiście na pewno sięgnę po kolejne książki z tego cyklu, bo przyznaję, że twórczość Roberta Dugoniego po prostu przypadła mi do gustu. Bez nadmiernej analizy, bez spinania się – po prostu przyjemna lektura na kilka wieczorów.

www.bookeaterreality.blogspot.com

Link do opinii
Avatar użytkownika - RudaRecenzuje
RudaRecenzuje
Przeczytane:,

Kiedy znajoma z akademii policyjnej prosi Tracy Crosswhite, by przejrzała akta starego śledztwa, ta nie waha się ani przez chwilę. Kobieta nie zdaje sobie jednak sprawy, jak wielkie emocje wzbudzi w niej ta historia i jak wiele energii będzie wymagało jej rozwiązanie. Co wydarzyło się na Polanie Wisielców 40 lat wcześniej?

Z Robertem Dugonim spotkałam się już dwukrotnie, przy okazji poprzednich powieści z detektyw Tracy Crosswhite. Spotkania te wspominam bardzo ciepło, w dużej mierze za sprawą głównej bohaterki, choć i kryminalne zagadki autora mocno mnie zaintrygowały. Liczyłam na to, że tym razem Dugoni wypadnie równie dobrze, a może nawet podniesie poprzeczkę.

„Na polanie wisielców” to umiejętne połączenie dwóch śledztw. Jedno z nich sięga 40 lat wstecz, zakłóca spokój poszkodowanych oraz igra z sumieniem winnych. Drugie wydaje się być sprawą na jedno posiedzenie, którą można szybko zamknąć, odkładając jej akta na półkę. Zagłębiając się w treść powieści, szybko przekonujemy się, że Dugoni oszczędza nam banałów i oczywistości, na ich miejsce oferując dobrze skonstruowane, a nawet powiedziałabym, że zawiłe kryminalne intrygi.

Podczas lektury poprzednich powieści z detektyw Crosswhite przekonałam się, że ich autor świetnie radzi sobie z budowaniem wartościowej, pełnej tajemnic i napięcia fabuły. Kolejny raz udowadnia, że jest w znakomitej formie, oddając czytelnikowi powieść, której nie można tak po prostu odłożyć na później, by poczekała na naszą wolną chwilę. Kolejne rozdziały sprawiają, że zaczynamy się w te sprawy angażować, podążając śladem bohaterów badamy tropy i snujemy własne teorie, próbując dowiedzieć się, co wydarzyło się w przeszłości i jakie tajemnice skrywa to niewielkie powieściowe miasteczko. Choć Dugoni stawia panią detektyw przed koniecznością rozwiązania dwóch spraw, nie mają one równej wagi. Czy to oznacza, że jedna z nich trąci banałem i osłabia wartość książki? Absolutnie nie.

Bardzo podoba mi się, w jaki sposób Dugoni realizuje fabułę, popychając akcję do przodu. „Na polanie wisielców” nie pozwala na nudę ani bohaterom powieści, ani czytelnikom. I jedni i drudzy mają ręce pełne roboty, bo możliwość poznania tajemnic i nazwisk sprawców nie pozwala nam na przerwę i zaczerpnięcie tchu. Czyta się szybko i niecierpliwie, zachłannie pożerając wzrokiem stronę za stroną. A Dugoni specjalizuje się w budowie napięcia, oszczędnie ujawnia kolejne szczegóły, podkreślając, że policyjne śledztwa rzadko kiedy pozwalają na bezbłędne wytypowanie sprawcy i natychmiastowe poznanie wszystkich zawiłości sprawy.

Autor zaprasza nas do świata, w którym nic nie jest takie, jakie się wydaje, a wszelkie ślady prowadzą na manowce, albo wprost na Polanę Wisielców. Co wydarzyło się tam 40 lat wcześniej? Dlaczego zastępca szeryfa zachował akta sprawy? Gdzie należy poszukiwać winnych? Te sprawy nakłaniają nas do zaangażowania i szukania rozwiązania na własną rękę. Dostarczają emocji, wymuszając porównanie powieści do innych utworów ukazujących się w podobnych klimatach. Czy takie zestawienia wypadają dla niej korzystnie? Jak najbardziej.

Dugoni świetnie radzi sobie także z przedstawieniem rzeczywistości funkcjonariuszy prawa. Jego bohaterzy są zaangażowani, silni, zdeterminowani do osiągnięcia celu. Szczególnie wypada jednak w tym  temacie detektyw Tracy Crosswhite- nieustępliwa, bystra i doświadczona pani detektyw, która stanowi jeden z najmocniejszych punktów historii pisanych przez Dugoniego. Chętnie jeszcze do niej wrócę przy następnej możliwej okazji.

Serdecznie polecam Wam ten tytuł. Sprawi on przyjemność fanom mocnych gatunków, jednak moim zdaniem odnajdą się w nim również osoby nieczęsto sięgające po kryminały czy thrillery. Książka czyta się właściwie sama.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Bookendorfina
Bookendorfina
Przeczytane:2018-06-22, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,

"Miał czterdzieści lat, żeby zatrzeć wszystkie ślady. I jeśli nie wpadnie nam w ręce nic innego, wygląda na to, że zabrnęliśmy w ślepą uliczkę."

Trzeci tom potwierdza, że kryminalny cykl o Tracy Crosswhite należy do ciekawych i pasjonujących. Kolejny raz otrzymujemy sprytnie zaplecioną intrygę, bazującą nie na jednym wątku detektywistycznym, ale na dwóch toczących się równolegle zagadkach morderstw. Obie wciągające i emocjonujące, a ponadto różniące się okolicznościami i wydźwiękiem. Jedna utrzymana w atmosferze małomiasteczkowego klimatu, ponurych tajemnic z przeszłości, nierozwiązalnych łamigłówek przestępstw. Druga w większym stopniu kładąca nacisk na mroczną stronę natury człowieka, partykularne cele i zaskakujące rozwiązania. Kilka elementów scenariusza zdarzeń jesteśmy w stanie przewidzieć, ale w niczym to nie ujmuje przyjemności czytania. Autor umiejętnie stopniuje napięcie, z wyczuciem intensyfikuje niepokój, sprawnie podtrzymuje uwagę czytelnika. Dramatyczne echa z prywatnego życia głównej bohaterki, jej konfrontacja z nieudolnym szefem, wciąż wybrzmiewają w fabule, dokładając dodatkowy dreszczyk emocji.

Tym razem Tracy Crosswhite, detektyw pracująca w sekcji ciężkich przestępstw kryminalnych w Seattle, na prośbę przyjaciółki angażuje się w odświeżanie pozornie zamkniętego śledztwa sprzed czterdziestu lat, okrutnej zbrodni dokonanej na siedemnastolatce, Indiance z hrabstwie Klickitat w stanie Waszyngton. Nowe technologie kryminalne mogą pozwalić rzucić inne światło na zebrane dowody, dotrzeć do frapujących informacji i poddać je właściwej interpretacji. Crosswhite prowadzi także sprawę matki i syna zamieszanych w zabójstwo męskiej głowy rodziny. Tu z kolei pojawia się nadmiar danych, motywów i możliwości, które stopniowo trzeba sprawdzać i eliminować, a ponadto poradzić sobie z interwencją renomowanego i operatywnego prawnika. Tracy należy do nieustępliwych i niezłomnych osobowości, wydaje się zatem, że rozwikłanie spraw jest tylko kwestią czasu, ale czy naprawdę? Poprzednie tomy serii również zapewniające przyjemny i relaksujący wieczór czytelniczych to "Grób mojej siostry" i "Jej ostatni oddech".

bookendorfina.pl

Link do opinii
Avatar użytkownika - Munciaa
Munciaa
Przeczytane:2018-07-10, Ocena: 6, Chcę przeczytać,

Rewelacyjna książka, jest napisana w taki sposób, że mogłam wczuć się w każdą postać i wczuć się w to jak one mogły się czuć w danym momencie. Książka bardzo wciąga, opowiada o detektyw Tracy, która przyjęła prośbę swojej przyjaciólki i dowodzi, że kilanaście lat temu młoda dziewczyna nie popełniła samobójstwa..

Link do opinii
Avatar użytkownika - mmonikaszy
mmonikaszy
Przeczytane:2020-01-30, Ocena: 4, Przeczytałam, 26 książek 2020,

Książka była ciekawa, jednak skupiłam się na historii sprzed 40. lat, zapominając o teraźniejszym zabójstwie. Mimo wszystko historia ciekawa.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Gramona97
Gramona97
Przeczytane:2019-06-07, Ocena: 6, Przeczytałam,

Trzecie spotkanie z Trecy. Rzetelność faktów, precyzyjne pisanie. Czytając można na chwilę być śledczym, który walczy o prawdę. To co zdarzyło się 40 lat wcześniej zostało zapisane w pytaniach i wątpliwościach pewnego szeryfa, ojca przyjaciółki głównej bohaterki. Czy da się rozwikłać tą zagadkę? Tracy ma nadzieję i nie myli się. Po tylu latach, kiedy technika kryminalistyki poszła do przodu, śledztwo rusza naprzód. Są ślady, które nie giną. Zaskakujące zakończenie. Czy rozwiązanie zagadki morderstwa młodziutkiej wtedy indianki przyniesie ukojenie i zgodę na to, że pewnych rzeczy nie da się przewidzieć? Czy ukrywanie prawdy pozwala żyć spokojnie? Tracy naprawdę przyciąga. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - wiola1609
wiola1609
Przeczytane:2018-09-01, Ocena: 4, Przeczytałam, przeczytane, 26 książek 2018,
Inne książki autora
Pan ławy przysięgłych
Robert Dugoni0
Okładka ksiązki - Pan ławy przysięgłych

Sensacyjny debiut na miarę Grishama i Turowa!!! Adwokat David Sloane uważa, że zawodowy sukces zawdzięcza nie tyle znajomości prawa, ile rzadkiemu darowi...

Grób mojej siostry
Robert Dugoni0
Okładka ksiązki - Grób mojej siostry

TRZYMAJĄCY W NAPIĘCIU THRILLER PEŁEN PUŁAPEK I NAGŁYCH ZWROTÓW AKCJI Tracy Crosswhite przez lata kwestionowała fakty dotyczące zniknięcia jej siostry...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Cytaty z książki

Tak to jest z samobójcami. Nie da się tego wcześniej przewidzieć, bo są najspokojniejsi pod słońcem. Podjęli już decyzję. To dla nich ulga.


Więcej