Quantcast
reklama

Oczy uroczne

Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 2019-03-13
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788328051638
Liczba stron: 352

Ocena: 5.05 (19 głosów)

Gdzie anioł nie może, tam czorta pośle. Laureatka Nagrody im. Janusza A. Zajdla powraca z nowymi dożywotnikami w kolejnej odsłonie bestsellerowego cyklu!

Wraz z nieoczekiwanym atakiem zimy nadciągają równie niespodziewane kłopoty. Ktoś lub coś grasuje po okolicy, atakując przypadkowe osoby. Tymczasem Bazyl wyraźnie coś knuje i w tej intrydze niespodziewanie zyskuje sprzymierzeńca, zaś przyjaźń Ody z Rochem zostaje wystawiona na poważną próbę. Lecz wszystko to blednie w obliczu tajemnic sprzed wielu lat, jakie skrywa pobliski cmentarz - i niewielki staw w samym sercu ciemnego lasu.

Nadciąga czas nieprzejednanej nocy. Czas śmierci.

Tagi: bóg

Kup książkę Oczy uroczne

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Oczy uroczne

Avatar użytkownika - katarzynabletek
katarzynabletek
Przeczytane:2020-01-26,

Zazwyczaj gdy opowiadasz komuś fabułę książki lub filmu, a ta fabuła brzmi nie śmiesznie, tylko głupio, to ta książka czy film są głupie. Zakładam, że w podobny sposób aktorzy przyjmują bądź odrzucają role. A gdy przy opowiadaniu chichrasz się i ty i słuchacz, można przyjąć, że historia jest śmieszna. Przynajmniej dla dwóch osób. Pobawiłam się dziś w lektora i poczytałam chłopu fragmenty „Oczu urocznych”. Stwierdził, że głupie, ale kilka razy się roześmiał. Więc...

Ale od początku. Udało mi się uzbierać punkty z ankiet i zastanawiałam się, czy przeznaczyć je – jak zwykle – na książki, czy spieniężyć i przelać na konto. Po długim tentegowaniu w głowie stwierdziłam, że przymknę oczy na ok. 50 nieprzeczytanych książek patrzących na mnie z wyrzutem z regału. Kolejna też znajdzie tam miejsce. Tylko jaka? Po kolejnym tentegowaniu wybór padł na Martę Kisiel, bo wielokrotnie natykałam się na nią w sieci, a samej autorki nie znałam. Zachwycone recenzje (zwłaszcza blogerek z egzemplarzami od wydawnictwa) dzielę zawsze przez dwa. Albo sto. Zachwycała się nią jednak znajoma, której opiniom wierzę, więc otworzyłam darmowy fragment na stronie Empiku i czytam. No nawet ok, nic nie urywa, ale w sumie wciąga, więc czytam dalej. Kiedy dotarłam do telefonu i kozy, a potem do kozy grającej na konsoli, zdecydowałam. Biorę! To było absurdalne jak filmy z Nielsenem. A filmy z Nielsenem lubię, nawet na trzeźwo.


Finalnie „Oczy uroczne” okazały się leciutką lekturką do połknięcia w kilka godzin. Nie znaczy to jednak, że uważam je za czytadełko. Książka zapewniła mi masę rozrywki, choć nie był to śmiech do rozpuku, jak się początkowo spodziewałam. Nie zrywałam boków, ale miałam naprawdę sporo zabawy przy czytaniu. I chętnie to powtórzę, zwłaszcza, że autorka pomyślała o zamieszczeniu w książce wabika. Stworzonka przyciągającego czytelnika/widza jak billy-bumbler w „Mrocznej Wieży” Kinga, Osioł w „Shrecku” czy Sid w „Epoce lodowcowej”. Albo cudowny Julij w „Aloszy Popowiczu i Tugarinie Zmieju”. Słodkie i/lub zabawne zwierzątko (no, powiedzmy), wkomponowane w fabułę, zawsze skusi. Jak nie, jak tak? Ja będę szukać pozostałych książek pani Kisiel, bo kupiła mnie Bazylem.


Gadu gadu, a może coś o samej fabule? „Oczy uroczne” to trzecia część serii „Dożywocie”, ale nie czułam się zbytnio zagubiona z powodu nieznajomości poprzednich części. Bohaterką jest lekarka Oda, która mieszka na odludziu, w starym domu bez prądu i centralnego ogrzewania. Nie jest zwykłym człowiekiem, tylko wiłą-szaławiłą. Lepiej jej nie denerwować, podobnie jak Rocha, który też nie jest człowiekiem, a płanetnikiem. Bohaterów, którzy nie są ludźmi, mamy tu znacznie więcej. Można by rzec, że ludzie tworzą dalsze tło historii, zaś na pierwszy plan wysuwają się postaci zdecydowanie nie z tego świata. Czają się w lesie, w cmentarnej krypcie i pod skutą lodem taflą jeziora. Ukrywają się w snach. Zbliża się czas, w którym nikt nie jest sobą – zimowe przesilenie. Wszystkie istoty niebędące ludźmi czują, że stanie się coś strasznego. Oda coraz częściej ma koszmary i zaczyna tracić nad sobą kontrolę. Na domiar złego Roch jej unika. Nadchodzi ogromne niebezpieczeństwo, któremu muszą stawić czoła. Czy znajdą sprzymierzeńców w tej nierównej walce? Kto jest wrogiem, a kto przyjacielem? I najważniejsze – czy Oda odkryje prawdę o swojej przeszłości?


Spędziłam z książką pani Kisiel kilka bardzo przyjemnych godzin. Z czystym sumieniem mogę ją polecić każdemu, kto lubi lekki, absurdalny, ale niekoniecznie głupiutki humor.

Link do opinii

Wiła Oda Kręciszewska sukcesywnie układa sobie życie w nowym miejscu. Ma pracę w lokalnej przychodni, a wieczory i czas wolny spędza z kozą, a raczej małym, sepleniącym czortem Bazylem i psem. Także jej przyjaźń z płanetnikiem Rochem, zmierza w kierunku czegoś większego. Jednak zbliżające się przesilenie zimowe niesie ze sobą grozę oraz przeszłość upomina się o uwagę. W tym samym czasie Bazyl znajduje nowego sprzymierzeńca w swoim małym czartowskim planie, który sprowadza na niego ciekawe przygody.

„Wszystko, co ujarzmiamy, prędzej czy później próbuje wyrwać się spod naszej kontroli…”(*¹)

Marta Kisiel bardzo powoli rozwija akcję i fabułę swojej książki, jednakże robi to w bardzo ciekawy sposób. Mimo wolnego tempa rozwoju sytuacji książkę czyta się bardzo szybko i lekko. Styl i język książki jest bardzo lekki. Ukłon w stronę autorki za to, że wada wymowy Bazyla, faktycznie brzmiała w jego wypowiedziach, przez co ta postać wydała mi się jeszcze ciekawsza.

Oczy Uroczne to druga książka Marty Kisiel, którą miałam okazję czytać i muszę przyznać, że coraz bardziej lubię tę autorkę. Urzekła mnie ona poczuciem humoru i sympatycznymi postaciami. Bardzo polubiłam postać małego czorta Bazyla, który jest bardzo ciekawie stworzoną postacią. Podoba mi się też prosta, jasna fabuła książki, która pisana jest przejrzystymi opisami i dobrze skonstruowanymi dialogami.
Oczy Uroczne jak najbardziej polecam.

Link do opinii

Odzie Kręciszewskiej, lekarce z zawodu i powołania, wydaje się, że w końcu znalazła swoje miejsce na ziemi.

Po licznych perturbacjach, w końcu osiadła. Ma dającą satysfakcję pracę, własny dom, psa oraz... czorta.


Dodatkowo przyjaciela płanetnika, niezwykły dar wpadania w kłopoty oraz kryzys osobowości do zażegnania.

Nie tylko swój.


Muszę dodawać, że sama nie jest człowiekiem?


A to wszystko w czas przesilenia zimowego, który ewidentnie jest czasem złym.

 Uporządkowany świat Ody porywa lawina chaosu, a demony przeszłości wyciągają po nią swe szponiaste łapy.

Wtedy jednak, pomoc przychodzi z najmniej oczekiwanej strony.

Co tu dużo mówić.

Peanów na cześć Marty Kisiel ciąg dalszy!

Gdy tylko dowiedziałam się o "Oczach urocznych" już wiedziałam, że to będzie dobre.


Mając książkę już w łapkach, po kilku pierwszych stronach byłam PEWNA, że to będzie dobre. 

"Oczy uroczne" to bardzo dobrze przemyślana opowieść. Autorka sprytnie miesza momenty komiczne (Bazyl moim mistrzem) z bardziej refleksyjnymi.

Humor pierwsza klasa, aż momentami głupio było mi czytać jadąc komunikacją miejską, bo co trochę musiałam powstrzymywać salwy śmiechu.


Udało jej się nawet! dać małego kuksańca autoszczepionkowcom! Czapki z głów!

O stylu nawet nie będę wspominać. To, jak pani Marta bawi się językiem i co nam prezentuje jest istnym majstersztykiem!

                   

No i nasi bohaterowie!


Poza lekarzem Krzysiem właściwie nie ma postaci, która by irytowała, denerwowała, czy w jakiś sposób negatywnie wpływała na moje uzębienie.

Wręcz przeciwnie!


Z każdą z nich ma się ochotę zapoznać i zaprzyjaźnić (szczególnie z Bazylkiem, choć już słyszę jego gderanie).


Ta książka to esencja dobrej powieści. Jest ciekawa akcja. Opisy bardzo malownicze, a dialogi naturalne.

Brak dłużyzn, zbędnych wątków...

 
W moim odczuciu - nie stwierdzono wad.

 Tak, jak od samego początku pokochałam mieszkańców starej Lichotki (moje małe Liszko!), taką samą sympatią zapałałam do mieszkańców domku postawionego na jej gruzach.

Książkę pochłonęłam w dwa popołudnia, a skończywszy, pierwszym co mi przyszło do głowy było "Wow!".

A zaraz później: "Ale... to już? Koniec?"


Więc z całego mojego Serafińskiego serduszka Wam "Oczy uroczne" polecam, jak i inne pozycje od Marty Kisiel!

Link do opinii
Avatar użytkownika - inthefuturelondo
inthefuturelondo
Przeczytane:2019-03-24,

Kilka miesięcy temu miałam okazję przeczytać Dożywocie, które jest pierwszą częścią cyklu. Było to jednocześnie moje pierwsze spotkanie z twórczością Marty Kisiel i z tego, co pamiętam, było ono naprawdę udane. Jak było tym razem?

Główną bohaterką jest Oda Kręciszewska, która jest totalnie zakręconą kobietą. Niemal od razu, jak tylko się pojawiła, wzbudziła moją ogromną sympatię. Jest miła, inteligentna, wygadana no i przede wszystkim: ma ogromne poczucie humoru. W sumie nie mogłaby być inna, wychowując małego czorta imieniem Bazyl. To właśnie ta postać zdecydowanie nadawała kolorów całej historii.

Nie mam bladego pojęcia, jak autorka wpadła na pomysł, żeby wprowadzić tutaj kozę, która ma ludzkie cechy. Wydaje się to totalnie absurdalne i nielogiczne, ale przy tym jest po prostu zabawne. Kiedy czytałam poprzednią jej książkę, bardzo się śmiałam, jednak to tutaj płakałam ze śmiechu.
Głównie ze względu na tego małego czorta, który doprowadzał mnie do łez, a wystarczyło tylko jedno jego słowo.

Jest to tylko jeden przykład, ale w książce można znaleźć jeszcze multum tego typu dialogów. Może to ja mam coś z głową (co jest w sumie bardzo możliwe), ale czytając rozmowy Bazyla z Odą, czy kimkolwiek innym, za każdym razem wyobrażałam sobie taką właśnie kozę w kamizelce, która tak mówi.

Marta Kisiel pisze bardzo dobrze, ma ciekawy styl i tworzy cholernie ciekawe, a przy tym zabawne historie. Może dla niektórych nie jest to jakieś wybitne poczucie humoru, ale trafia ono idealnie w mój gust i moje serduszko. Ogromnie podziwiam panią Kisiel za umiejętność tworzenia tak ciekawych bohaterów, interesującego świata przedstawionego, no i za przybliżenie mitologii słowiańskiej, bo i z nią się można spotkać w Oczach urocznych.

Po raz kolejny jestem zauroczona (cóż za niezwykła gra słów ;)) twórczością Marty Kisiel i z pewnością sięgnę po pozostałe jej książki. Wam gorąco polecam zapoznanie się z tymi historiami i obiecuję, że się nie rozczarujecie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - zuzanna_czerniak-kloc
zuzanna_czerniak-kloc
Przeczytane:2019-03-08, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,

Kontynuacja opowiadania "Szaławiła" nadciąga! Kiedy samotna kobieta po czterdziestce pod wpływem impulsu kupuje działkę gdzieś w lesie, na kompletnym odludziu, wiele może się wydarzyć. Zwłaszcza że wymarzony dom znajduje sobie na Allegro i chce go postawić w tym samym miejscu, gdzie stał poprzedni (z wieżyczką!), doszczętnie strawiony przez pożar. Wkrótce dowiaduje się też, że gratis dostała w piwnicy przejście dla istot z innego świata. Niekoniecznie przyjaźnie nastawionych.

Oda Kręciszewska zatrudnia się w przychodni w pobliskim miasteczku. Szef jest nią zachwycony, bo choć to niezwykle ciepły i sympatyczny człowiek, zupełnie nie radzi sobie ze stresem. Szczególnie dają mu się we znaki szczepienia najmłodszych pacjentów, które przeżywa jeszcze bardziej od nich. Na szczęście pani Gienia pilnuje, aby zawsze miał pod ręką mnóstwo słodyczy. Tymczasem powoli zbliżają się święta Bożego Narodzenia, a wraz z nimi czas przesilenia zimowego. Roch instruuje Odę, jakich obrzędów powinna dopełnić, by uchronić się przed nadciągającym złem. Kobieta jednak wcale się tym nie przejmuje, w końcu ona wszystko wie lepiej...

Ach, jak strasznie ta główna bohaterka działała mi na nerwy! Na początku jeszcze było dobrze - sympatyczna, cierpliwa, niosąca pomoc wszystkim wokół, ciepła i serdeczna, a cięty język wręcz dodawał jej uroku. Ale to, co się z nią działo później... Masakra. Wybujałe ego, głębokie przekonanie o własnej nieomylności i złość na cały świat. Nie dość, że stała się złośliwa i momentami nawet agresywna, to zachowywała się, jakby pozjadała wszystkie rozumy, brakowało jej pokory i szacunku do innych. Zamiast jej kibicować, współczułam wszystkim, którzy mieli tego pecha, by stanąć na jej drodze. O wiele bardziej spodobała mi się postać Rocha. Nawet mimo tego, że prawie nic nie mówił i szybko od Ody uciekał (akurat tutaj mu się nie dziwię). Za to Bazyl całkowicie skradł moje serce. Szybko przyzwyczaiłam się do jego seplenienia i rozszyfrowywanie wypowiedzi małego czorta przychodziło mi z coraz większą łatwością. A trzeba mu przyznać, że pomysły miał naprawdę ciekawe. Rozbawił mnie niejeden raz.

Poza charakterystycznym dla twórczości tej autorki humorem, było też sporo tajemnic i niebezpieczeństw czających się w mroku. Zaintrygowały mnie nie tylko losy samej Ody, ale także wszelkie informacje dotyczące mitycznych stworzeń przewijających się przez karty powieści. Las otaczający samotną chatkę niezmiernie mnie intrygował. Gdy tylko akcja przenosiła się właśnie tam, czytałam z zapartym tchem, czekając na ujawnienie się tej budzącej grozę istoty atakującej bezbronnych ludzi. Nie mogłam się doczekać, aż w końcu zobaczę, z czym tak naprawdę przyjdzie się zmierzyć naszym bohaterom. Takiego rozwoju sytuacji oczywiście wcale się nie spodziewałam, a w kulminacyjnym momencie nie mogłam oderwać się od książki, musiałam koniecznie poznać wszystkie odpowiedzi.

Sięgając najpierw po opowiadanie "Szaławiła", byłam ogromnie ciekawa, w jakim kierunku rozwinie się historia Ody, Rocha i małego drewnianego domku z dala od cywilizacji. Na takim odludziu, w miejscu, gdzie nie ma prądu ani bieżącej wody, a komórki gubią zasięg, można się spodziewać scen niczym z horroru. Odzie zdawało się to jednak nie przeszkadzać. O ile na to, co zdarzyło się w opowiadaniu, nie mogła być przygotowana, o tyle później powinna już była pójść po rozum do głowy i odpowiednio się dokształcić. Szczególnie że pewne informacje mogły ocalić życie nie tylko jej, ale także okolicznych mieszkańców. Ale oczywiście grzmiąc i oburzając się na braki w wiedzy innych ludzi, nie potrafiła dostrzec, że ona również takowe ma. Choć wraz z rozwojem akcji irytowała mnie coraz bardziej, postać Bazyla i jego dziwaczne pomysły skutecznie rozluźniały atmosferę. "Oczy uroczne" przeczytałam z przyjemnością, napawając się aurą mrocznej tajemnicy i śmiertelnego niebezpieczeństwa kryjącego się w cieniu drzew. Jeśli ciemne lasy i demony bardziej Was przyciągają niż odpychają, a do tego - tak jak ja - uwielbiacie poczucie humoru Marty Kisiel, będziecie zadowoleni. Polecam!

Link do opinii
Avatar użytkownika - ratafia1
ratafia1
Przeczytane:2022-08-24, Ocena: 4, Przeczytałem, Mam,

O książkach Marty Kisiel słyszałam już od pewnego czasu, więc sięgnęłam po "Oczy uroczne" z dużym zaciekawieniem. Wciągnęły i robawiły, szczególnie postać Bazylka jest niezrównana. Jednak widzę w niej olbrzymią niekonsekwencję: jak autorka, która pisze o wiłach, zjawiskach nadprzyrodzonych i magicznej mocy starego żelaza, może się wyśmiewać z ludzi, którzy wierzą w bioenergoterapię i nie wierzą szczepionkom? Czy aby pani Marta nie powinna spełniać się w nieco innym gatunku literackim...

Link do opinii
Avatar użytkownika - Justyna97
Justyna97
Przeczytane:2021-05-26, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2021, Książki Ani,

Oda zbudowała swój dom tam, gdzie dawniej stała Lichotka. Nie wie czemu los przyciągnął ją właśnie tutaj. Teraz ma przed sobą trudny czas. Musi zmierzyć się z wieloma problemami, demonami i emocjami. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - przyrodaz
przyrodaz
Przeczytane:2021-03-27, Ocena: 5, Przeczytałem,

Na początku chciałabym wspomnieć, że bardzo spodobała mi się okładka książki. Od razu sobie pomyślałam, że będzie tu coś hipnotyzującego. No i powiem wam, że historie opisane przez panią Martę są naprawdę wyjątkowe. Ma ona tak wybujałą wyobraźnię, nawet jakiej chyba ja nigdy nie miałam. A uwierzcie mi, że sporo potrafię sobie utworzyć. Nie mam pojęcia skąd ona ma pomysły na książki. No i ci bohaterzy, niczym wyjęci z kosmosu, lub z piekła rodem. Stworzenia na pozór normalne, ale totalnie abstrakcyjne. Nawet kiedy czytałam o pewnej kozie, to wydawało mi się, że chodzi o zwykłą kozę. Z pewnością nie myślałam o takiej, jaką autorka przedstawiła:-) I to wielkie, dziwne coś, co rani mieszkańców. To coś dziwnego z lasu naprawdę hipnotyzuje i długo nie mamy pojęcia o co chodzi. To coś również napada Odę i działa z tak wielkiego zaskoczenia, aż sama się wystraszyłam.
Zło nadchodzi wielkimi krokami, a mnie wciąż ciekawił fakt, gdzie spotkam te urocze oczy z tytułu:-) Wraz z dalszymi stronami czuć, że nadchodzi coś ciemnego, niebezpiecznego i tajemniczego. Domyślamy się, że nadchodzi śmierć, choć w opisach jeszcze jej nie widać. Wiemy, że chodzi tu o coś dawnego i tak naprawdę ciężko jest się na to przygotować. Ja nie przewidziałam tutaj żadnej sytuacji, ani zachowania bohaterów. Jak zawsze się mówi, że książka ma dwie części, tą, która da się przewidzieć i tą odwrotną, tak tutaj mamy zupełnie coś innego. Mamy tą trzecią część, której mało, że się nie spodziewamy, to jeszcze nie mamy pojęcia, że cokolwiek takiego w ogóle istnieje. Totalna abstrakcja przewieszona niewiadomą każdego pochodzenia. To nie jest zwykła fantastyka. Nazwałabym to czarcim światem, gdzie fantazja zbiera swoje żniwo wraz z urojeniem, domieszanym strachem i niewiadomą. Nie potrafię inaczej opisać tej książki. Autorka zdecydowanie nie do podrobienia. Opowieść oryginalna bardziej niż unikat. Totalny odlot!
Daję jej 9 na 10, gdyż potrzebowałam chwili, by pojąć o co tutaj chodzi. Ta książka was zwiedzie i da prztyczka w noc, a wy nawet nie będziecie wiedzieli z której strony nastąpił atak:-)

Link do opinii

Podnosiłem już "zarzut", że książki Marty Kisiel trudno stargetować: nie są do końca dla dzieci, ani dla dorosłych. Po namyśle uważam jednak, że trzeba to po prostu zaakceptować. 


Autorka konsekwentnie rozwija swoje uniwersum, czerpiące z dawnych legend i podań. Nie jest to klasyczne przecinanie się świata fizycznego i nadnaturalnego. Nie ma tu reinterpretacji wspomnianych legend. Raczej wybranie pewnych elementów i osadzenie ich we współczesności: zarówno w ukrytej naturze postaci, jak i ich wpływie na otaczającą nas rzeczywistość. 


Przy okazji autorka trafiła z aktualnością tematu stosunku ludzi do szczepień, lekarzy i epidemii. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - AlopexLagopus
AlopexLagopus
Przeczytane:2019-11-18, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2019,

Oda, lekarka, która zakupiła działkę po Lichotce, zadomowiła się już na dobre. Podjęła prace w przychodni zdrowia. Przyjęła pod dach trójnogiego psa, przypominającego koziołka czarta oraz przyjęła do wiadomości swoje nie całkiem człowiecze pochodzenie. Zaprzyjaźniła się też z lokalnym płanetnikiem i wydawało się, że w końcu znalazła swoje miejsce. Jednakże najdłuższa noc roku zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nią odwieczne zło, które tylko czyha, by opanować ludzkie umysły. Oczywiście Oda Szaławiła nie należy do osób, które będą się biernie przyglądać. O nie, nie... niech się lepiej upiory dobrze zastanowią ;-)

Link do opinii
Inne książki autora
Efekt pandy
Marta Kisiel0
Okładka ksiązki - Efekt pandy

SPA i smog, romanse i mordobicie, bździągwa w futrze oraz zaginiony trup, czyli druga część świetnie przyjętej komedii kryminalnej "Dywan z wkładką"...

Szaławiła
Marta Kisiel0
Okładka ksiązki - Szaławiła

Tytułowa Szaławiła, Oda Kręciszewska, ma trzydzieści osiem lat i właśnie zmarła jej matka. Po dziesięciu latach podróżowania po świecie i ku przerażeniu...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Recenzje miesiąca
Tamten utracony świat
Alina Staneczek
Tamten utracony świat
Jeden dzień
Katarzyna Rygiel
Jeden dzień
Nagual Julian
Robert Noble
Nagual Julian
Stitchrays. Moda na szydełko
Paula Palczewska; Oliwia Palczewska
Stitchrays. Moda na szydełko
Złociejowo
Katarzyna Ryrych;
Złociejowo
Lwów
Mirek Osip-Pokrywka
Lwów
Przebudzeni
Elżbieta Śnieżkowska-Bielak
Przebudzeni
Spadek nieboszczyka
Iwona Mejza
Spadek nieboszczyka
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy