Okładka książki - Pogoda pod psem

Pogoda pod psem


Ocena: 5.39 (18 głosów)

Opowieść spleciona z tęsknoty, nadziei i miękkiego futra.

,,Poślę Wam na ziemię anioła" - powiedział Bóg - ,,ale jego skrzydła będą niewidoczne". I...stworzył psa.

Leopold, świeżo upieczony emeryt, nawet nie podejrzewa, że tekturowe pudełko znalezione na klatce schodowej w wigilijny wieczór wywróci mu całe dotychczasowe życie do góry nogami. Dwudziesty czwarty grudnia to smutny dla niego dzień - przecież właśnie w Wigilię jego żona zmarła pomiędzy kuchnią a jadalnią, nie doniósłszy na stół barszczu z uszkami...

Zawartość kartonu sprawi, że serce emeryta stopnieje, zmienią się przyzwyczajenia Leopolda, a obok niego pojawią się ludzie, których dotąd unikał.

Sytuacja ta spowoduje przedziwny ciąg zdarzeń. Przemienią one życie pełnego kompleksów Filipa, Agaty, której oszałamiająca uroda przeszkadza w zrobieniu kariery, Jerzego, który ,,umknął spod kosy" i Magdaleny, w której ciele mieszka pełna fantazji dwudziestolatka. A przy okazji wielu, wielu innych bohaterów.

Bo czasem największy cud mieści się w małym kartonie...

Katarzyna Ryrych, autorka m.in. sag ,,Czarna walizka" i ,,Kobiety z rodziny Wierzbickich". Ma również na swoim koncie kilkadziesiąt książek dla dzieci i młodzieży, za które zdobyła wiele prestiżowych nagród. Szuka tematów niekonwencjonalnych, niezgranych fabuł, zaskakujących narracji - jak w życiu. Wielu bohaterów jej książek to ludzie, których napotkała na swojej drodze.

Informacje dodatkowe o Pogoda pod psem:

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2025-11-18
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788383913100
Liczba stron: 360

Tagi: Literatura obyczajowo-rodzinna

więcej

Kup książkę Pogoda pod psem

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Pogoda pod psem

Avatar użytkownika - truskawka2
truskawka2
Przeczytane:,
Leopold to zgorzkniały wdowiec w podeszłym wieku. Czeka go kolejna samotna Wigilia (konsekwentnie odrzuca zaproszenia od syna na wspólne Święta). To dla niego smutny czas - żona zmarła właśnie w Wigilię. Nie spodziewa się niczego dobrego. Jednak przewrotny los szykuje dla niego niespodziankę. Po powrocie z cmentarza zastaje na progu kartonowe pudło. Otwiera je i widzi... cztery pary oczek. Ktoś podrzucił mu pod dom szczeniaki! Chcąc nie chcąc bierze maluchy do domu. Jednak samotna opieka nad szczeniakami go przerasta. Musi szukać pomocy. W ten sposób psiaki wkraczają w życie kolejnych osób i magicznie je odmieniają. Książka pełna ciepła. Rozgrzewa serce w długie zimowe wieczory. PSIEUROCZA! dr Kalina Beluch
Avatar użytkownika - magdalenagrzejszczyk
magdalenagrzejszczyk
Przeczytane:2025-12-29, Ocena: 6, Przeczytałem,

🐶🐶🐶 Recenzja 🐶🐶🐶

Katarzyna Ryrych – „Pogoda pod psem”
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
@proszynski_wydawnictwo
@proszynski.emocje

🐶🐶🐶🐶🐶🐶🐶🐶🐶🐶

„Człowiek powinien żyć dwa razy, żeby móc nauczyć się nie popełniać błędów. To byłoby naprawdę dobre…”

„Pogoda pod psem” to jedna z tych książek, które nie wchodzą z hukiem. Ona raczej przysiada się cicho, trochę nieśmiało, a potem zupełnie nie wiadomo kiedy zaczyna robić porządek w myślach i ogrzewać serce. Czyta się ją z lekkim uśmiechem, a po drodze łapie na tym, że pewne zdania zostają w głowie na dłużej.

Historia zaczyna się niepozornie od kartonu. Zwykłego, szarego kartonu pozostawionego na klatce schodowej w wigilijny wieczór. Trafia on na drogę Leopolda emeryta, wdowca, człowieka zamkniętego w sobie i przyzwyczajonego do ciszy. Dla niego święta nie są czasem radości, raczej bolesnym przypomnieniem straty. I właśnie w ten uporządkowany, samotny świat wkraczają szczeniaki. Małe, bezradne, kompletnie nieświadome tego, że ktoś akurat chciał mieć „święty spokój”.
Ten jeden moment uruchamia całą serię zdarzeń. Bo „Pogoda pod psem” to nie tylko opowieść o Leopoldzie i psach.

To historia o ludziach, którzy często zupełnie przypadkowo zaczynają się ze sobą spotykać, rozmawiać i powoli odsłaniać swoje słabości. Są tu młodzi, którzy dopiero próbują odnaleźć się w dorosłości, są ci w średnim wieku, którzy nagle zauważają, że coś im umknęło, i są seniorzy, którzy udowadniają, że na zmiany nigdy nie jest za późno. Wszystko splata się między spacerami z psami, rozmowami „przy okazji” i spotkaniami, które miały się nie wydarzyć.

📖 W książce znajdziemy:

🐶 szczeniaki, które stają się początkiem wielu zmian
🎄 wigilijny czas jako symbol przełomu
👴 Leopolda – bohatera, który uczy się życia od nowa
👥 mozaikę postaci z różnych pokoleń
💔 samotność, żałobę i niespełnienie pokazane z ogromną delikatnością
💬 relacje pełne niedopowiedzeń i potrzeby rozmowy
😂 subtelny, codzienny humor
❤️ dużo ciepła i empatii, bez przesłodzenia
🔄 powolne, wiarygodne przemiany bohaterów
🏠 motyw sąsiedzkiej bliskości i wspólnoty
🐾 psy jako cichych łączników między ludźmi
🌱 przekaz, że na nowe początki zawsze jest czas

Styl Katarzyny jest bardzo naturalny i ludzki. Autorka pisze lekko, bez nadmiaru patosu, za to z dużą uważnością na emocje i drobne gesty. Potrafi rozbawić jednym zdaniem, by chwilę później skłonić do refleksji. Narracja jest spokojna, ciepła i kojąca nawet trudne tematy nie przytłaczają, a raczej zapraszają do zatrzymania się na moment.

Emocje w tej historii są ciche, ale prawdziwe. Jest smutek po stracie, samotność, niespełnienie, ale też radość z bycia potrzebnym i zauważonym. To książka, która nie rozdziera serca ona je raczej delikatnie skleja.

Bohaterowie są bardzo z życia. Nieidealni, czasem zagubieni, czasem unikający rozmów, popełniający błędy.
Leopold szczególnie zapada w pamięć – jego przemiana jest powolna, nieoczywista i przez to bardzo wiarygodna.
A psy? One nie są tu słodką dekoracją. Są cichymi bohaterami, którzy zmieniają więcej, niż ktokolwiek się spodziewa.

„Pogoda pod psem” to idealna lektura na spokojny wieczór ciepła, mądra i nienachalna. Taka, po której świat nie staje się nagle idealny, ale wydaje się choć odrobinę bardziej przyjazny. I która przypomina, że czasem największy cud naprawdę mieści się w małym kartonie. 🐾

Link do opinii

„Pogoda pod psem” Katarzyny Ryrych to ciepła, pełna emocji opowieść, która pokazuje, że nawet najmniejszy gest może całkowicie odmienić życie człowieka. Fabuła skupia się na Leopoldzie, świeżo upieczonym emerycie, dla którego Wigilia zawsze była dniem bolesnej straty – to właśnie wtedy, kilka lat wcześniej, zmarła jego żona, nie zdążając podać na stół barszczu z uszkami. W tym wyjątkowym wigilijnym wieczorze, samotność Leopolda zostaje przerwana w najmniej spodziewany sposób – na klatce schodowej znajduje tekturowe pudełko, a w nim… psa, który całkowicie odmienia jego codzienność.


Leopold to postać pełna ciepła i realizmu – jego smutek, codzienne rytuały i poczucie osamotnienia sprawiają, że łatwo go polubić i z nim współczuć. Obok niego pojawiają się inni bohaterowie, których losy splatają się w niezwykły sposób: Filip, nieśmiały i pełen kompleksów, Agata, której uroda staje się przeszkodą w realizacji ambicji, Jerzy, który uniknął tragicznego losu, oraz Magdalena, młoda kobieta z głową pełną fantazji. Każda z tych postaci wnosi do książki indywidualny ton, a ich spotkania, relacje i przemiany tworzą bogatą, wielowątkową opowieść o nadziei, przyjaźni i sile empatii.


Emocje w książce są niezwykle wyraziste i angażują czytelnika na wielu poziomach. Od pierwszych stron czuć tęsknotę Leopolda, smutek po stracie żony, a równocześnie nadzieję i radość, gdy mały pies zaczyna wprowadzać w jego życie ciepło i energię. Ryrych doskonale balansuje pomiędzy wzruszeniem a humorem – czytelnik śmieje się razem z bohaterami, a chwilę później przeżywa wzruszenie lub refleksję nad tym, jak kruche i piękne jest życie.


„Pogoda pod psem” to literatura obyczajowa z elementami humoru i ciepłego realizmu, idealna dla wszystkich, którzy cenią opowieści o przemianach człowieka, sile drobnych gestów i relacjach międzyludzkich. To książka dla czytelników w każdym wieku – dla tych, którzy szukają historii poruszających serce, a jednocześnie niosących radość i nadzieję.


Książka Katarzyny Ryrych to opowieść pełna uroku, ciepła i miękkiego futra, w której każdy bohater – nawet ten najmniejszy – potrafi odmienić czyjeś życie. Historia Leopolda i jego niezwykłego czworonożnego przyjaciela pozostawia czytelnika z uśmiechem, wzruszeniem i poczuciem, że czasem największy cud może zmieścić się w małym kartonie. To lektura, po którą warto sięgnąć, by przypomnieć sobie, jak wielka moc tkwi w drobnych gestach i sercu otwartym na innych.

Link do opinii

"W życiu nie ma happy endów. Są tylko zbiegi okoliczności"

 

Codzienność Leopolda jest taka sama. Ta sama rutyna. Nawet zbliżające się święta nie są dla niego wyjątkowym okresem. Ale co jeśli te święta będą inne niż dotychczas? A wszystko zaczęło się od pewnego wyjątkowego kartonu.

 

Jest to książka, co do której mam trochę mieszane uczucia. W historii poznajemy kilku bohaterów i jest ich naprawdę bardzo dużo, co momentami wywoływało chaos i może już nie ze względu na samą ilość występujących bohaterów, ale ze względu na sposób ukazywania ich perspektywy. Każdy z bohaterów ma inną historię, inne życie i inne problemy, z którymi się zmaga. Dużo się tu dzieje i powiedziałabym, że momentami wręcz za dużo. Skakanie z tematu na temat. Czasami takie przeskoki, że minęła chwila kiedy byłam w stanie zorientować się o co tutaj chodzi i o kim jest dany fragment. Jest to częściowo życiowa książka, a z drugiej strony wiele sytuacji, które tu występują nie są dla mnie realne, a przynajmniej nie są realne w takim krótkim odstępie czasu. A co więcej, wiele występujących tu sytuacji, pokazuje że tak naprawdę wystarczyłoby porozmawiać. Po prostu porozmawiać i wyjaśnić sobie wszystko. Naprawdę, cały czas narzekać, a jednak nie potrafić powiedzieć na głos co się nie podoba?

 

To historia, która pokazuje, że na zmianę nigdy nie jest za późno, czego chociażby wyrazem jest sam główny bohater. Leopold, którego przemianę w ciągu całej historii wręcz cudownie się obserwowało. Początkowo trudny w obyciu człowiek, nie do końca dobry mąż i ojciec, ale przechodzący głęboką przemianę. Ale ktoś, kto nie zostawia bezbronnych zwierząt na pastwę losu nie może być złym człowiekiem, prawda? Zwłaszcza, kiedy poznaje się jego historię. Naprawdę, dalej po skończeniu lektury, nie potrafię zrozumieć postępowania jego zmarłej żony. No bo kurcze, jak ci coś się nie podoba, to starasz się porozmawiać, prawda? A nie udajesz, że wszystko jest okej, a potem się okazuje, że jest wręcz przeciwnie, czego wyrazem były dzienniki, które po sobie zostawiła. Polubiłam również Magdalenę. To kobieta, która wielu pomogła spojrzeć na wszystko z innej perspektywy. Która zawsze wie co powiedzieć i doradzić. Dodajmy do tego jeszcze Krystynę,, która również decyduje się na zmianę w swoim życiu. Niestety nie wszyscy bohaterzy wzbudzili moją sympatię. O ile, Agata początkowo wzbudziła pozytywnie uczucia, to o tyle Filip wręcz przeciwnie. Ma swoje kompleksy i dlatego tym bardziej nie potrafię zrozumieć dlaczego w taki obrzydliwy sposób wyrażał się na temat wyglądu kobiet. 

 

W toku historii pojawia się miłość i o ile relacja pierwszej, starszej pary podobała mi się, chociaż nie do końca użyłabym tu pojęcia miłość, to jednak relacja tych znacznie młodszych bohaterów powodowała, że nieraz łapałam się za głowę. W ogóle do mnie ten wątek romantyczny nie trafił i przede wszystkim pokazał, jak bardzo bohaterzy są niedojrzali. Z dnia na dzień decydują się być razem i oczywiście byłoby to okej, gdyby nie to, że po kilku dniach decydują się zaręczyć, a po kolejnych decydują się podjąć działania w celu powiększenia rodziny i to w tym przypadku nie chodzi wcale o psa. Do wszystkiego podchodzą lekko, bez żadnych przemyśleń. Zero poważnych rozmów, zero poważnych decyzji. Bo po co?

 

"Nic nie dzieje się po nic, jak mawiała babcia Agaty, co znaczyło, że należało się poddać życiu i czekać na kolejne propozycje"

 

Wszyscy bohaterzy poznają się dzięki tajemniczemu pudełku, w którym znalazły się szczeniaki. Fajne, ale teraz tak nagle okazało się, to wszyscy bardzo blisko siebie mieszkają i każdy na siebie wpada? Coś za dużo tych zbiegów okoliczności. Ponadto, w pewnym momencie te relacje stały się tak bardzo skomplikowane, że ciężko było się połapać kto jest czyją rodziną. A im bliżej końca, tego było znacznie więcej i nie ukrywam, że już miałam w pewnych momentach dość.

 

Sięgając po lekturę, oczekiwałam uroczej i świątecznej książki. Nie ukrywam, że atmosfery świąt w ogóle nie poczułam mimo, że akcja toczy się w tym okresie, co nie zmienia jednak faktu, że dosyć przyjemnie spędziłam czas z tym tytułem, mimo że oczekiwałam trochę czegoś innego. Moje serce skradły urocze szczeniaczki, których było tutaj naprawdę pełno. Smutno się od razu robi, kiedy człowiek sobie uświadamia jak wiele takich zwierzaków nie otrzymuje pomocy i są zostawione na pastwę losu. Tutaj postawa bohatera zdecydowanie była cudowna, bo nie tylko zaopiekował się zwierzakami, ale przede znalazł im dom. Miłego!

Link do opinii
Avatar użytkownika - brunetkabooksrec
brunetkabooksrec
Przeczytane:2025-11-17, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,

Czy pies może być aniołem? 👼✨

Leopold, świeżo upieczony emeryt, spędza samotne i smutne wigilie. Właśnie na Boże Narodzenie kilka lat temu stracił żonę ❤️‍🩹 Jego życie wywraca się do góry nogami, gdy pewnego wigilijnego wieczoru znajduje na klatce schodowej tajemnicze tekturowe pudełko 📦 A co jest w środku? Pies! 🐕 To właśnie ten "anioł z niewidzialnymi skrzydłami" staje się zaczynem prawdziwego cudu ✨

Co urzekło mnie w tej książce? 💖
Pies - przyjaciel i terapeuta. To właśnie futrzany przyjaciel sprawia, że zamknięte serce Leopolda stopniowo topnieje. Jego obecność zmienia nie tylko życie emeryta, ale staje się przyczyną łańcucha niezwykłych zdarzeń.
Galeria zapadających w pamięć bohaterów: Obok Leopolda poznajemy m.in. pełnego kompleksów Filipa, Agatę, której uroda paradoxalnie przeszkadza w karierze, czy Magdalenę, w której ciele mieszka dusza pełnej fantazji dwudziestolatki. Książka pokazuje, że każdy nosi w sobie jakąś historię.
Magia ukryta w codzienności: "Bo czasem największy cud mieści się w małym kartonie..." – ta opowieść jest idealnym na to dowodem! To piękna historia o tęsknocie, nadziei i drugiej szansie, jaka dostajemy od życia.
Piękne pióro autorki🩷 Katarzyna Ryrych, znana m.in. z sag "Czarna walizka" i "Kobiety z rodziny Wierzbickich", słynie z poruszania niekonwencjonalnych tematów i tworzenia zaskakujących narracji. Ta książka to kolejny dowód na jej literacki kunszt!

"Pogoda pod psem"to ciepła, pełna nadziei i wzruszeń opowieść, która idealnie sprawdzi się jesiennymi wieczorami ☕🍂 To książka, która przypomina, że przyjaźń – także ta na czterech łapach – może być najwspanialszym lekiem na samotność.

Moja ocena: 10/10 🌟

Polecam z całego serca! ❤️

BRUNETTE BOOKS

Link do opinii

To dosyć energicznie napisana książka. Nawet zwyczajny czas oczekiwań na święta, czy przygotowywanie się do odwiedzin bliskich jawiło mi się jakoś na tyle krótkie i konkretne, że czas w tej książce płynął szybko i rześko. Nie każdy tutaj cieszył się na ten dzień. Niektórzy nie lubili spędzać wspólnych chwil, gdyż z góry zakładali, że kolejny raz dostaną porady jakich nie potrzebowali. Tutaj pomimo czasu dla rodziny, inni wybierali samotność w ogóle nie czując się samotnymi. Ale oczywiście nie wszyscy... Niektórzy te momenty wspominają bardzo smutno, gdyż wydarzyło się w ich życiu coś, co na zawsze zmieniło ich życie. I tu była taka mniejsza złość, na wszystkich i na nikogo jednocześnie. Nie da się bowiem przewidzieć tego, czy następnego dnia każdy z nas dostąpi otwarcia swoich oczu. To też opowieść o tym jak bardzo nie znamy drugiego człowieka. Kiedy bowiem w małżeństwie są wyznaczone reguły zadań, gdzie jedno się drugiemu nie miesza, to nic dziwnego, że oboje docenić siebie nie potrafią. W tej historii starszy pan podkreśla jaki wspaniały czas spędził ze swoją żoną nieboszczką i jak miło oraz zagadkowo ją wspomina. Odkrył bowiem, że pisała swój prywatny dziennik i to o treści jakiej by jej nie podejrzewał. Niby był na nią zły, ale to bardziej żal, że odeszła sprowadzała go do częstych myśli o niej. Taką odmianą w jego życiu będzie magiczne pudełko, które znalazł pod drzwiami. Przez tyle lat chował w sobie urazę i złość, ale tak naprawdę ukazywały one brak możliwości miłości. I tak oto w kartonie odnajdzie to, czego mu brakowało. Zacznie odnajdywać wzrok ludzi, którego unikał. Przełamie się i otworzy oczy na rozmowy, których rzekomo nie potrzebował. To będzie dla niego bardzo przełomowy cykl, gdzie śnieg jaki w sobie nosił zacznie z wolna topnieć:-)
Po prostu urocza opowieść, bardzo świąteczna, urokliwa, momentami nawet smaczna, stworzona z pokazania przeróżnych uczuć. Pokaże wszystkim czytającym, że to świat nigdy nie zamyka się na nas, tylko my sami na niego:-) Tutaj ujrzy się nawet swoje wady, więc jest szansa, że zdołamy zamienić je w zalety:-) Milusio ją polecam:-)

Link do opinii
Avatar użytkownika - Mag_bibliotekark
Mag_bibliotekark
Przeczytane:2025-12-26, Ocena: 6, Przeczytałam,

Pies zmienia życiową perspektywę. Kiedy samotny emeryt w wigilijny wieczór znajduje na klatce schodowej pudełko z 4 szczeniakami jeszcze nie wie jak zmieni się jego życie. To przede wszystkim nowe znajomości. Z konieczności (bo nie przewidział, że trzeba będzie napełnić 4 psie brzuszki) odwiedza kolegę w szpitalu, dzięki jednemu z pacjentów poznaje jego przyszywaną babcią, która mu przyniesie trochę karmy dla szczeniaków. Grono znajomych powiększa się o dziewczynę, która chce wirtualnie adoptować jednego z piesków, weterynarza, młodą wolontariuszka w przychodni weterynaryjnej, kelnerkę w kawiarni gdzie spotykają się starsi państwo. Nowe życie to też zmiana relacji bohaterkla z synem, okazuje się że dużo ich łączy i mają sobie wiele do powiedzenia.

Podoba mi się, że autorka głównymi bohaterami zrobiła osoby dojrzałe. Bo zazwyczaj pojawiają się w tle I są 50-, 60-letnimi staruszkami majacymi życie za sobą i tylko się do trumny kłaść. Ci są po 70., mają za sobą kawał życia, w którym popełnili wiele błędów. Teraz jest okazja, żeby ich nie powielać. Wcześniej uważali, jak główny bohater, że dbając rodzinę, zapewniając stabilność finansową spełniają zadania męża i ojca. Nawet nie zauważyli, że się odsunęli od najbliższych. Nie rozmawiali o emocjach tylko o codziennych drobiazgach. I jako dysponenci pieniędzy stali się dyktatorami. Jest też w powiesci para trochę młodsza, która również zbudowała między sobą mur. Kiedy zaczną rozmawiać okaże się, że ich relację można naprawić. 

Emocjonująca, mądra, utrzymana w bożonarodzeniowym klimacie.

Link do opinii

Czy książkę, której akcja zaczyna się w wigilię i później toczy się dalej można nazwać

świąteczną? Czy może raczej zimową?

"Pogoda pod psem" to książka, która urzekła mnie oczywiście okładką. No bo czy może być

coś piękniejszego, niż widok czterech szczeniaków? Chyba tylko widok pięciu...

Zaczyna się bardzo interesująco. Starszy mężczyzna - Leopold - w wigilię odwiedza grób

zmarłej kilka lat temu żony. Po powrocie, na klatce schodowej, jego uwagę przykuwa

pudełko. Po otwarciu okazuje się, że w środku są cztery szczeniaki.

Jako, że jest wigilia wieczór, nie ma możliwości skontaktowania się ze schroniskiem, ani

kupienia jakiegoś jedzenia dla psiaków w sklepie.

I tu rozpoczyna się cała historia.

Leopold, do tej pory zgorzkniały, gburowaty samotnik, nawiązuje relacje z ludźmi, którzy

próbują radzić sobie z własnymi problemami, trudnymi relacjami rodzinnymi, są różnie

doświadczeni przez życie, mają swoje gorsze i lepsze dni, nieraz doświadczają bardzo

trudnych sytuacji. Ich losy zaczynają się w znakomity sposób przecinać, zaczynają

rozmawiać ze sobą, pomagać sobie a to wszystko przez cztery małe, puchate kulki i

odrobinę przypadku.

Książkę tę czytałam z wielką przyjemnością. Historia płynęła powoli, cichutko, nie było tu

żadnych fajerwerków, zwrotów akcji i zaskoczeń. Wszystko się zgadzało i było takie jak być

powinno.

Autorka w świetny sposób pokazała nam, że każdy i w każdym wieku może otrzymać drugą

szansę, że człowiek potrzebuje drugiej osoby do szczęścia, że nie warto zamykać się w

sobie i czekać na koniec. I że warto się otwierać na drugiego człowieka, rozmawiać i

jednocześnie słuchać.

A w to wszystko wplecione cztery cudowne, bezbronne, puchate szczeniaki.

Link do opinii
Avatar użytkownika - baska
baska
Przeczytane:2025-12-15, Ocena: 6, Przeczytałam,

Powieść obyczajowa, która udowadnia, że literatura nie musi krzyczeć, by zostać w sercu. To historia opowiedziana spokojnym, uważnym tonem, skupiona na zwyczajnych ludziach i ich cichych zmaganiach z codziennością, samotnością oraz własnymi słabościami. Autorka z dużą wrażliwością pokazuje, jak łatwo zamknąć się w sobie i jak trudno zrobić pierwszy krok ku zmianie.

 

 

 

Historia splata losy kilku bohaterów, z pozoru zupełnie różnych, których łączy poczucie niedopasowania do świata i potrzeba bycia zauważonym. tworząc mozaikę różnych doświadczeń. Każda z postaci niesie własny bagaż tworząc mozaikę różnych doświadczeń i dodając inny odcień emocji.. Od kompleksów, przez trudne relacje rodzinne, niespełnienie, aż po starość, która wcale nie musi oznaczać rezygnacji z niezależności.

 

 

 

Centralną postacią historii jest Leopold - mężczyzna zamknięty w sobie, zgorzkniały po śmierci żony, żyjący w cieniu przeszłości i własnych wyobrażeń o tym, kim była ukochana osoba. Odkrycie jej dzienników żony oraz nieoczekiwane pojawienie się szczeniąt w wigilijny wieczór stają się dla niego impulsem do zmiany. To właśnie zwierzęta-bezbronne, wymagające troski powoli rozbrajają jego chłód i otwierają go na ludzi. Jego przemiana nie następuje gwałtownie, lecz powoli, niemal niepostrzeżenie, co czyni ją niezwykle wiarygodną.

 

 

 

Książka jest pełna ciepła, pełna subtelnego humoru i nadziei. Świąteczna atmosfera nie jest tu przesłodzona, lecz stanowi tło dla prawdziwych emocji i wewnętrznych przemian bohaterów. To opowieść, która pokazuje, że czasem największe zmiany zaczynają się w najmniej spodziewanym momencie.. nawet od szarego kartonu zostawionego na klatce schodowej. Historia zostawia po sobie miękkie, dobre wrażenie i przypomina, że warto otworzyć się na to co nowe.

 

 

Link do opinii

Leopold spędza Wigilię w samotności. Jego żona zmarła nagle pozostawiając po sobie dzienniki, z których mężczyzna dowiaduje się całkiem ciekawych faktów zarówno o zmarłej jak i o sobie. To drugie nie bardzo się mu podoba ale niestety jest całkiem prawdziwe. Po powrocie ze spaceru zastaje pod swoimi drzwiami karton z czterema kudłatymi stworzonkami. Przekraczając z nimi próg mieszkania nie wie, że właśnie jego życie zaczyna się zmieniać. Czy na gorsze czy na lepsze, czas pokaże. Jedno jest pewne, na samotność nie będzie mógł już narzekać. 

 

Magdalena, starsza wdowa, mieszkająca z leciwym psim towarzyszem, pragnąca żyć ze wszystkich sił i na własnych warunkach póki się da. 

Filip, jeden z korposzczurów, zwracający wielką uwagę na kompleksy związane z niskim wzrostem, wpatrzony w osobę mieszkającą na przeciw, marzący o kimś obok. 

Agata, naturalnie szczera, mająca swoje wartości, których nie porzuci chodźby za cenę dobrej pracy. Pragnie powrotu na wieś do rodziców bo nie widzi się w wielkim mieście. 

Krystyna, matka Filipa, żyjąca ze stawiającym na pierwszym miejscu pracę mężem. Właściwie to nawet nie z, ale obok. Chce się wyprowadzić do domku na wsi, może zacząć pisać i postawić nareszcie na siebie. 

Los, przypadek, zwał jak zwał, jednak cała ta piątka nawiązuje między sobą różne relacje, by finalnie wszystko wskoczyło na właściwe miejsca. 

Bardzo przyjemna, ciekawa i taka ciepła historia. Pokazująca, że na nic nigdy nie jest za późno, że wystarczy szczera rozmowa i dobre słowo by komuś zachciało się jeszcze żyć. Zakończenie spełniło oczekiwania autorki i wywołało uśmiech na mojej twarzy. Polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - izabela81
izabela81
Przeczytane:2025-12-12, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2025,

Okładka "Pogody pod psem" wzbudza ciepłe uczucia i stanowi zachętę do tego, by zanurzyć się w historii, jaką oferuje nam wnętrze książki. 

 

Tajemnicze pudełko, w którym emeryt Leopold znajduje na klatce schodowej w wigilijny wieczór, skrywa cztery szczeniaki! Jego życie wywraca się do góry nogami! Dwudziesty czwarty grudnia to dla mężczyzny trudny i smutny dzień, bo właśnie wtedy zmarła jego żona. Za sprawą zwierzaka Leopold (i nie tylko on) zmieni swoje życiowe przyzwyczajenia, a jego serce otworzy się na ludzi, których do tej pory unikał. 

 

Poznamy również innych bohaterów, pozornie różnych, a jednak podobnych, którzy będą próbowali poradzić sobie z własnymi problemami, trudnymi relacjami rodzinnymi, kompleksami, niską samooceną, samotnością i tęsknotą. Czy zaczną mówić o swoich potrzebach? Czy dadzą sobie drugą szansę na nowe, lepsze życie i szczęście? Każdy z nich okazuje się być ważny dla fabuły.

 

"- Człowiek (...) jest dla samego siebie najgorszym wrogiem."

 

Katarzyna Ryrych nie słodzi, nie przerysowuje niepotrzebnie rzeczywistości, wydarzeń, sytuacji, uczuć i emocji. Urzeka magią świąt, którą tworzą napotkani przez nas ludzie, a niekiedy i nasi mniejsi przyjaciele. Wskazuje, jak ważne są relacje międzyludzkie, przyjaźń i miłość. Ta ostatnia kwestia niekiedy sprawia nam wiele trudności. Chcemy kochać i być kochanymi, jednak przez kompleksy i stereotypy często nie pozwalamy sobie na uczucie. Każdy, niezależnie od wieku i innych cech zasługuje na miłość. Nie macie wrażenia, że świadomie lub nie zamykamy się na świat i ludzi? Ta historia pokazuje, że czasem wystarczy otworzyć się na drugiego człowieka i pozwolić, by prowadziło nas serce, a słabości spróbować przekuć w siłę. 

 

"- Tato - upomniał go Eryk - trzeba otworzyć się na nowe.

Otworzyć, odpowiedział w myślach, to możesz konserwę albo piwo. Nie człowieka. Człowiek to złożony, precyzyjny mechanizm, którego nie można regulować młotkiem."

 

"Pogoda pod psem" to otulająca ciepłem, klimatem świąt, pełna nadziei, wzruszająca powieść o tym, że najwierniejszy przyjaciel człowieka sprawia, że nikt nie czuje się samotny. To książka udowadniająca, że szczęście jest zwykle bliżej niż myślimy. I wreszcie to historia, która pokazuje, że nigdy nie jest za późno na zmianę oraz na to, by zacząć od nowa. Lektura idealna dla każdego, kto choć raz w życiu poczuł się samotny.

 

Link do opinii
Inne książki autora
Wilcze córki. Antonina. Tom 1
Katarzyna Ryrych0
Okładka ksiązki - Wilcze córki. Antonina. Tom 1

Po miesiącach suszy w całej wsi unosi się kurz, a dawny staw rybny ujawnia swoje tajemnice. W tym samym czasie do rodzinnego majątku wraca z Sybiru zesłaniec...

Ostatnie takie wakacje
Katarzyna Ryrych0
Okładka ksiązki - Ostatnie takie wakacje

Robert, Michał, Marek i Płotka mają po kilkanaście lat. Od lat spędzają razem wakacje, a miejsce, gdzie się spotykają jest dość osobliwe... Żabiniec Mały...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy