Okładka książki - To nie jest rozmowa na telefon

To nie jest rozmowa na telefon


Ocena: 5 (7 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

Nowa książka autora bestsellerowej powieści "Zadzwoń, jak dojedziesz"!

Czy dorosłe dzieci wciąż powinny oczekiwać od rodziców poświęcenia?

Odkąd Krystyna Barańska przeszła na emeryturę, z przyjemnością zgłębia tajniki włoskiej kuchni, wraz z mężem pielęgnuje działkę i chętnie zajmuje się dwójką wnuków. Jako była bibliotekarka prowadzi też z powodzeniem kluby czytelnicze.

Powietrze pachnie już wiosną, zbliżają się święta, gdy córka Agnieszka dzwoni, zapowiadając wspaniałą niespodziankę. Krystyna czuje, że powinna być zadowolona. Tyle, że tak nie jest. Od jakiegoś czasu rośnie w niej pragnienie, by żyć choć trochę po swojemu, realizując wspólne z mężem marzenia. Oczywiście troszcząc się o najbliższych, ale nie zawsze stawiając ich na pierwszym miejscu.

W tej powieści nie znajdziecie cudownej recepty na szczęście. Ale prawdziwą magię już tak! Ona się dzieje, gdy decydujemy się na szczerość, opartą na czułości i wzajemnym zrozumieniu.

Informacje dodatkowe o To nie jest rozmowa na telefon:

Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2026-04-22
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788384490334
Liczba stron: 288

Tagi: Literatura obyczajowo-rodzinna

więcej

Kup książkę To nie jest rozmowa na telefon

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

To nie jest rozmowa na telefon - opinie o książce

Avatar użytkownika - BOOKSARE_MYPASSI
BOOKSARE_MYPASSI
Przeczytane:2026-06-08, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, Posiadam, współpraca,

"(...) prawdziwa relacja wymaga odwagi, by mówić o własnych potrzebach i umieć przyjąć szczerość drugiej osoby, nawet jeśli na początku to boli".

 

Bohaterka, Krystyna Barańska, przeszła na emeryturę. Zajmuje się działką, zgłębia tajniki włoskiej kuchni, nadal aktywnie uczestniczy w życiu wnuków, a jako była bibliotekarka prowadzi kluby czytelnicze. Gdy córka Agnieszka dzwoni z zapowiedzią „wspaniałej niespodzianki”, Krystyna czuje, że powinna być zadowolona. Tyle że wcale tak nie jest. W niej coraz mocniej narasta potrzeba życia po swojemu i realizowania wspólnych z mężem marzeń.

 

To historia, która opowiada o problemach, o których rzadko mówi się głośno. Zazwyczaj podkreśla się, że rodzice naturalnie poświęcają się dla swoich dzieci. Autor pokazuje jednak, że takie poświęcenie może prowadzić do frustracji, samotności i poczucia, że własne potrzeby przestają mieć znaczenie.

Najciekawszą postacią wydała mi się Krystyna. Obserwując jej życie, zaczęłam się zastanawiać, jak często ludzie podporządkowują swoje decyzje oczekiwaniom innych. Bohaterka przez lata skupiała się na rodzinie, a gdy dzieci dorosły, musiała odpowiedzieć sobie na pytanie, kim jest poza rolą matki. To skłania do refleksji, bo wiele osób może znaleźć się w podobnej sytuacji.

 

Podczas czytania miałam wrażenie, że autor nie ocenia swoich bohaterów. Zamiast wskazywać winnych rodzinnych napięć, pokazuje, jak łatwo o nieporozumienia nawet między bliskimi osobami. Każdy patrzy na te same wydarzenia z innej perspektywy, przez co trudno o pełne zrozumienie.

Najbardziej zapadł mi w pamięć motyw rozmowy – a właściwie jej braku. Tytuł sugeruje, że są sprawy zbyt ważne, by załatwiać je przez telefon. Autor pokazuje, że prawdziwe relacje wymagają czasu, szczerości i odwagi, by mówić o swoich uczuciach. W świecie, w którym kontakt często odbywa się przez wiadomości i media społecznościowe, jest to szczególnie aktualne.

Uważam, że to wartościowa powieść obyczajowa, która nie opiera się na sensacyjnych wydarzeniach, ale na emocjach i codzienności. Po lekturze zostało mi kilka pytań o relacje rodzinne i o to, jak łatwo można zaniedbać drugą osobę, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. To książka, którą polecam czytelnikom w każdym wieku

Link do opinii

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗞𝗮ż𝗱𝗲 𝗽𝗼𝗸𝗼𝗹𝗲𝗻𝗶𝗲 𝗺𝗮 𝘄ł𝗮𝘀𝗻𝘆 𝗰𝘇𝗮𝘀

Jakub Bączykowski zyskał już uznanie wśród czytelniczek za historie pełne emocji, piękny język, jakim pisze, i swoją wrażliwość. Tym razem w swojej najnowszej powieści 𝘛𝘰 𝘯𝘪𝘦 𝘫𝘦𝘴𝘵 𝘳𝘰𝘻𝘮𝘰𝘸𝘢 𝘯𝘢 𝘵𝘦𝘭𝘦𝘧𝘰𝘯 zadaje pytanie, które co jakiś czas wraca w internecie, za każdym razem budząc emocje i wywołując zaciekłe dyskusje. Wszystko zależy bowiem od tego, na jakim etapie życia znajduje się dana osoba. Mam czasem wrażenie, że wymiana argumentów i wzajemne złośliwości sprawiają, że ludzie stają po dwóch stronach barykady. Ci młodsi podnoszą, że rodzice i dziadkowie mają obowiązek zajmować się wnukami, a jeśli tego nie robią, to później nie powinni oczekiwać pomocy. Brzmi to trochę jak groźba, zwłaszcza że przecież rodzice wychowali już swoje dzieci, najlepiej jak potrafili. Z drugiej strony są ludzie z mojego pokolenia, którzy uważają, że swoją rolę już spełnili i że opieka nad wnukami powinna być przyjemnością, a nie koniecznością czy obowiązkiem. Moje pokolenie wiele przeszło. Wychowywaliśmy dzieci w bardzo trudnych warunkach i daliśmy radę, a dziś wielu młodych rodziców oczekuje wsparcia, choć mają dostęp do rzeczy, o których my mogliśmy tylko marzyć. Zatem czy dorosłe dzieci wciąż powinny oczekiwać od rodziców poświęcenia? Autor stworzył opowieść, która nie daje prostych odpowiedzi. Zamiast tego zaprasza do refleksji nad rodziną, poświęceniem i granicami, jakie stawiamy najbliższym.

Nieuchronność przemijania. Zawsze, gdy ktoś z naszego otoczenia odchodzi, ta myśl wraca jak bumerang. Nic nie jest dane na zawsze, nic nie jest pewne. A może następni będziemy my. W takich chwilach pojawia się potrzeba bycia z bliskimi, dopóki jeszcze jest czas. Często jednak w tym biegu ku obecności dla innych odkładamy własne plany i marzenia. Pomagamy dorosłym dzieciom tak, jakby nie mogły samodzielnie dźwigać swojego życia. A one oczekują od swoich rodziców w podeszłym wieku, że będą wciąż dostępni, gotowi do kolejnych obowiązków, jakby ich czas i siły nie miały granic. Rodzice wychowali już swoje dzieci, ciężko pracowali, dali z siebie wszystko. Dlaczego więc teraz mieliby wciąż brać na siebie kolejne ciężary, tylko po to, by dorosłym dzieciom było łatwiej. One mają swoje sprawy, potrzebują odpoczynku. A rodzice, czy oni nie mają prawa do spokoju. Przecież swój czas kiedyś oddali już swoim dzieciom. Dlaczego więc dziś, zamiast samodzielnie zajmować się własnym potomstwem, niektórzy próbują ten obowiązek przerzucać na dziadków, często nawet nie pytając, czy mają na to siłę i ochotę. Dorosłe dzieci często realizują własne plany, powierzając opiekę nad wnukami dziadkom. Owszem, dziadkowie kochają wnuki i chcą spędzać z nimi czas, ale na swoich zasadach. Nie chcą siedzieć i czekać na telefon, kiedy dzieci zechcą oddać im wnuki pod opiekę. Nie powinni być pogotowiem ratunkowym dostępnym dwadzieścia cztery godziny na dobę. Nasuwa się pytanie, co zrobiliby, gdyby dziadków nie było albo mieszkali bardzo daleko.

Sentencja, którą autor umieścił na początku książki, stanowi kwintesencję tego, jak warto przeżywać własne życie: 𝘡𝘢𝘴𝘱𝘰𝘬𝘢𝘫𝘢𝘯𝘪𝘦 𝘸ł𝘢𝘴𝘯𝘺𝘤𝘩 𝘱𝘰𝘵𝘳𝘻𝘦𝘣, 𝘻𝘸ł𝘢𝘴𝘻𝘤𝘻𝘢 𝘵𝘺𝘤𝘩 𝘱ł𝘺𝘯ą𝘤𝘺𝘤𝘩 𝘻 𝘴𝘦𝘳𝘤𝘢, 𝘵𝘰 𝘯𝘪𝘦 𝘱𝘳𝘻𝘦𝘫𝘢𝘸 𝘦𝘨𝘰𝘪𝘻𝘮𝘶, 𝘭𝘦𝘤𝘻 𝘴𝘰𝘭𝘪𝘥𝘯𝘺 𝘧𝘶𝘯𝘥𝘢𝘮𝘦𝘯𝘵 𝘻𝘥𝘳𝘰𝘸𝘺𝘤𝘩 𝘪 𝘢𝘶𝘵𝘦𝘯𝘵𝘺𝘤𝘻𝘯𝘺𝘤𝘩 𝘳𝘦𝘭𝘢𝘤𝘫𝘪 𝘻 𝘴𝘢𝘮𝘺𝘮 𝘴𝘰𝘣ą 𝘪 𝘻 𝘪𝘯𝘯𝘺𝘮𝘪 𝘭𝘶𝘥ź𝘮𝘪.

Książkę rozpoczyna prolog, który już na wstępie pokazuje, jak wyglądają relacje córki z matką, nie matki z córką. Ta kolejność nie jest przypadkowa. Od razu bowiem widać, kto w tej relacji przejął dowodzenie. To nie dorosła córka obawia się reakcji matki, lecz matka boi się rozmowy z dorosłą córką. Czy to jest normalne? Czy taka relacja może wydawać się zdrowa? Rozmowy na tym poziomie powinny odbywać się w spokoju i z miłością, a nie w atmosferze strachu. I dotyczy to obu stron.

Odkąd Krystyna przeszła na emeryturę, poświęciła się temu, co sprawiało jej największą radość. Zgłębia tajniki włoskiej kuchni, gotuje i czyta książki. Założyła Dyskusyjny Klub Książkowych Dusz, który stał się dla niej czymś naprawdę wyjątkowym. Wokół niego zgromadziło się kilkanaście osób, które, podobnie jak Krysia, kochały literaturę. Jej mąż natomiast oddał się swojej pasji i większość czasu spędzał na działce. Dla nich obojga był to sposób na odpoczynek i oddech od codzienności, dla nich obojga był to relaks i wytchnienie. Każde z nich zajmowało się tym, co kochało najbardziej. Są jednak momenty, gdy muszą rzucić wszystko, zburzyć swoje plany, bo dzwoni córka i prosi o zajęcie się dziećmi, choć wcześniej tego z rodzicami nie ustalała. Krystyna i Edek muszą zostawić to, co sobie zaplanowali, by dorosła córka i jej mąż mogli zostać po godzinach czy wyjść ze znajomymi.

Krysia coraz bardziej lubiła swoją emeryturę: 𝘛𝘰 𝘯𝘪𝘦 𝘯𝘶𝘥𝘢, 𝘫𝘢𝘬 𝘤𝘻𝘢𝘴𝘦𝘮 𝘮ó𝘸𝘪ą 𝘮ł𝘰𝘥𝘻𝘪, 𝘵𝘺𝘭𝘬𝘰 𝘭𝘶𝘬𝘴𝘶𝘴 𝘱𝘳𝘰𝘴𝘵𝘰𝘵𝘺. 𝘙𝘻𝘦𝘤𝘻𝘺 𝘥𝘻𝘪𝘢ł𝘺 𝘴𝘪ę 𝘱𝘰𝘸𝘰𝘭𝘪, 𝘸 𝘴𝘸𝘰𝘪𝘮 𝘵𝘦𝘮𝘱𝘪𝘦, 𝘣𝘦𝘻 𝘯𝘢𝘱𝘪ę𝘤𝘪𝘢. Tylko perspektywa nieustannej opieki nad dziećmi córki na zawołanie nie dawała jej spokoju. 𝘊𝘢ł𝘦 ż𝘺𝘤𝘪𝘦 𝘱𝘳𝘢𝘤𝘰𝘸𝘢ł𝘢 𝘸ł𝘢ś𝘯𝘪𝘦 𝘱𝘰 𝘵𝘰, ż𝘦𝘣𝘺 𝘵𝘦𝘳𝘢𝘻 𝘮𝘪𝘦ć 𝘴𝘱𝘰𝘬𝘰𝘫𝘯𝘺 𝘤𝘻𝘢𝘴 𝘪 𝘳𝘰𝘣𝘪ć, 𝘤𝘰 𝘥𝘶𝘴𝘻𝘢 𝘻𝘢𝘱𝘳𝘢𝘨𝘯𝘪𝘦. A tego spokoju nie miała.

Bardzo podobała mi się ta historia. Jakub Bączykowski rozkłada na czynniki pierwsze relacje Krysi, Edka i ich dorosłych dzieci. Pokazuje, jak bardzo matka Krystyny skrzywdziła ją, budując w niej przekonanie, że jest niewystarczająca. To mocno odbija się dziś na jej relacjach z dorosłymi dziećmi. Wciąż wydaje jej się, że nie jest dość dobra. Siostra była tą pracowitą, której należały się lepsze kąski do jedzenia. Krysia była tą mądrą, ale najwyraźniej nie zasługiwała na zainteresowanie matki, bo za mało pracowała. Teraz Krystyna, dorosła kobieta i emerytka, nadal porównuje się z siostrą. Nieustannie zastanawia się, czy jest dobrą matką i babcią, a także rozmyśla o relacjach rodzinnych, rodzicielstwie i przemijaniu. Wizyty u Kazi sprawiają, że Krystyna czuje się nieswojo. Nie potrafi przestać porównywać się z siostrą. Jak się jednak później okazuje, ich matka wyrządziła podobną krzywdę także Kazi. Minęło wiele lat, zanim kobiety odważyły się na szczerą rozmowę, by zrozumieć, jak wielki ciężar niosły przez całe życie.

Telefon od Agnieszki, w którym zapowiada matce, że ma dla nich niespodziankę, wywołuje w Krystynie panikę. Jest wręcz przerażona i zaczyna snuć różne teorie na temat tego, co córka zamierza im oznajmić w święta. Jest przekonana, że chodzi o ciążę, co wydaje jej się nierozsądne. W końcu córka ma czterdzieści dwa lata, a ciąża w tym wieku bywa ryzykowna. Poza tym kolejne dziecko oznaczałoby dla Krystyny kolejne obowiązki.

W tle tej historii majaczy jeszcze syn Artur. Kiedyś prymus, dziś ponad trzydziestoletni mężczyzna, którego życie w Irlandii przypomina dryfowanie bez stałego zatrudnienia, ambicji i stabilnego związku. Krysia i Edek nawet się nie zorientowali, kiedy ciągłe wspieranie go finansowo stało się ich codziennością.

Autor w ciekawy sposób opisuje lata osiemdziesiąte, kiedy niczego nie było, a ludzie potrafili sobie radzić, podczas gdy dziś, mimo obfitości, wielu ma z tym trudność. Tamto pokolenie miało w sobie twardość, a współczesne cechuje większa wrażliwość. Najważniejsza jednak pozostaje umiejętność bycia razem, niezależnie od czasów.

𝘔𝘪𝘮𝘰 𝘸𝘴𝘻𝘦𝘭𝘬𝘪𝘤𝘩 𝘳óż𝘯𝘪𝘤 𝘬𝘢ż𝘥𝘺 𝘻𝘯𝘢𝘫𝘥𝘻𝘪𝘦 𝘸 𝘴𝘰𝘣𝘪𝘦 𝘰𝘥𝘳𝘰𝘣𝘪𝘯ę ż𝘦𝘭𝘢𝘻𝘢 𝘪 𝘵𝘳𝘰𝘤𝘩ę 𝘤𝘻𝘶ł𝘰ś𝘤𝘪, 𝘣𝘺 𝘱𝘳𝘻𝘦𝘫ść 𝘱𝘳𝘻𝘦𝘻 𝘴𝘸𝘰𝘫𝘦 ż𝘺𝘤𝘪𝘦.

𝘊𝘻ł𝘰𝘸𝘪𝘦𝘬 𝘮𝘶𝘴𝘪𝘢ł 𝘣𝘺ć 𝘵𝘸𝘢𝘳𝘥𝘴𝘻𝘺, 𝘣𝘰 ż𝘺𝘤𝘪𝘦 𝘯𝘪𝘦 𝘥𝘢𝘸𝘢ł𝘰 𝘻𝘣𝘺𝘵 𝘸𝘪𝘦𝘭𝘶 𝘸𝘺𝘣𝘰𝘳ó𝘸. 𝘛𝘰 𝘣𝘺ł 𝘪𝘯𝘯𝘺 ś𝘸𝘪𝘢𝘵. 𝘗𝘰𝘬𝘰𝘭𝘦𝘯𝘪𝘦 𝘭𝘶𝘥𝘻𝘪 𝘻 ż𝘦𝘭𝘢𝘻𝘢.

𝐴𝑙𝑒 𝑚ł𝑜𝑑𝑧𝑖 𝑝ę𝑑𝑧ą, 𝑑𝑟𝑧𝑤𝑖 𝑡𝑦𝑙𝑘𝑜 𝑐𝑖𝑐ℎ𝑜 𝑧𝑎𝑚𝑦𝑘𝑎𝑗ą 𝑠𝑖ę 𝑧𝑎 𝑛𝑖𝑚𝑖. 𝑍𝑟𝑒𝑠𝑧𝑡ą 𝑘𝑎ż𝑑𝑦 𝑑𝑧𝑖ś 𝑚𝑎 𝑠𝑤𝑜𝑗𝑒 𝑐𝑖ęż𝑎𝑟𝑦. 𝑀𝑦, 𝑠𝑡𝑎𝑟𝑠𝑖, 𝑚𝑎𝑚𝑦 𝑖𝑛𝑛ą 𝑚𝑖𝑎𝑟ę 𝑐𝑧𝑎𝑠𝑢, 𝑤𝑠𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑜 𝑟𝑜𝑏𝑖𝑚𝑦 𝑤𝑜𝑙𝑛𝑖𝑒𝑗, 𝑜𝑠𝑡𝑟𝑜ż𝑛𝑖𝑒𝑗. 𝑁𝑎𝑤𝑒𝑡 𝑝𝑜𝑔𝑜𝑑𝑎 𝑚𝑎 𝑑𝑙𝑎 𝑛𝑎𝑠 𝑖𝑛𝑛𝑒 𝑧𝑛𝑎𝑐𝑧𝑒𝑛𝑖𝑒.

Czytając historię Krysi, miałam wrażenie, że przeglądam się w lustrze. Automatycznie zaczęłam zadawać sobie pytanie, jak ja bym postąpiła. Czy potrafiłabym postawić granicę własnemu dziecku, które zaplanowało mi życie, zupełnie ignorując moje własne pragnienia?

Autor genialnie uchwycił ten bolesny paradoks, że rozmawiamy ze sobą, ale tak naprawdę się nie słyszymy. Tytuł trafia w samo sedno: kluczowych spraw nie da się załatwić w biegu, przez telefon. W czasach, gdy bliskość zastępujemy emotikonami i szybkimi wiadomościami, ta opowieść przypomina o tym, co najważniejsze. Prawdziwa relacja karmi się czasem, odwagą i bezkompromisową szczerością. 𝘉𝘰 𝘤𝘻𝘢𝘴𝘦𝘮 𝘯𝘢𝘫𝘸𝘪ę𝘬𝘴𝘻𝘺𝘮 𝘭𝘶𝘬𝘴𝘶𝘴𝘦𝘮 𝘫𝘦𝘴𝘵 𝘰𝘣𝘦𝘤𝘯𝘰ść 𝘥𝘳𝘶𝘨𝘪𝘦𝘨𝘰 𝘤𝘻ł𝘰𝘸𝘪𝘦𝘬𝘢.

Młodzi bez zapowiedzi swoim rodzicom ograniczają życie. Ci nie odmawiają pomocy, bo boją się konfliktu, ponieważ odmowa mogłaby skończyć się fochem. Są zatem dziadkowie na zawołanie, którzy często decydują się działać wbrew sobie. Dla wielu dorosłych rodziców rozmowa z własnymi dziećmi o swoich potrzebach i słabościach jest ogromnym wyzwaniem. Często poświęcają się ponad miarę albo milczą, by nie wywołać konfliktu. A czasem lepiej przeprowadzić szczerą rozmowę, zamiast udawać i tłumić emocje. Konfrontacja pokazuje, jak ważne są autentyczność i otwartość w relacjach rodzinnych. Bliskość nie polega na bezwzględnym poświęcaniu się, lecz na wzajemnym zrozumieniu, także w obliczu niespełnionych oczekiwań i konfliktów.

Jakub Bączykowski pięknie zakończył swoją historię, pokazując, że szczera rozmowa i otwarte mówienie o własnych potrzebach są lepsze niż udawanie i poświęcanie się ponad miarę, kosztem własnych zainteresowań i planów. To, co łączy rodzinę, jest silniejsze niż pojedyncze nieporozumienia.

Tekst z piosenki zespołu Kombii 𝘬𝘢ż𝘥𝘦 𝘱𝘰𝘬𝘰𝘭𝘦𝘯𝘪𝘦 𝘮𝘢 𝘴𝘸ó𝘫 𝘤𝘻𝘢𝘴 idealnie oddaje sens tej historii. Można by jeszcze dodać, że 𝘱𝘶𝘯𝘬𝘵 𝘸𝘪𝘥𝘻𝘦𝘯𝘪𝘢 𝘻𝘢𝘭𝘦ż𝘺 𝘰𝘥 𝘱𝘶𝘯𝘬𝘵𝘶 𝘴𝘪𝘦𝘥𝘻𝘦𝘯𝘪𝘢. Jakub Bączykowski porusza temat, o którym wiele osób myśli, ale niewielu mówi otwarcie. Pokazuje, że życie dla innych często ma swoją cenę. Najbardziej poruszyła mnie postać Krystyny, kobiety, która po latach poświęceń musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jeszcze potrafi żyć dla siebie.

Kiedy sięgałam po tę książkę, spodziewałam się ciepłej powieści obyczajowej o rodzinnych relacjach. Otrzymałam jednak coś więcej. Historię, która skłoniła mnie do refleksji nad tym, gdzie kończy się troska o najbliższych, a zaczyna prawo do życia na własnych zasadach. Autor poruszył temat bliski wielu rodzinom, pokazując, że miłość i poświęcenie nie zawsze muszą oznaczać rezygnację z własnych marzeń.

Główna bohaterka, emerytowana bibliotekarka, po latach skupienia na innych zaczyna powoli odzyskiwać przestrzeń dla siebie i własnych pragnień. Jej codzienne życie wypełniają drobne przyjemności, wspomnienia i decyzje, które nie przychodzą już tak łatwo jak kiedyś. Autor wiarygodnie uchwycił dylematy Krystyny i jej próby zawalczenia o siebie, co budziło moją naturalną sympatię.

Najbardziej zwrócił moją uwagę sposób, w jaki autor przedstawił relacje rodzinne. Nie ma tu jednoznacznych winnych ani prostych odpowiedzi. Są za to ludzie, którzy się kochają, ale często nie potrafią mówić wprost o swoich oczekiwaniach i potrzebach. To właśnie niedopowiedzenia, ciche pretensje i niewypowiedziane słowa sprawiają, że zwykłe rodzinne rozmowy nabierają szczególnego znaczenia.

Moim zdaniem największym atutem tej powieści są wiarygodni bohaterowie. Ich życie nie różni się od tego, które znamy z własnego doświadczenia. Autor udowadnia, że największe emocje kryją się w codzienności, a rodzinne wybory i niewypowiedziane słowa mogą sprawić, że zamiast bliskości rosną wzajemne pretensje.

Styl pisania autora bardzo mi się podobał, bo łączy prostotę i naturalność z subtelną emocjonalnością. W tej opowieści jest zarówno ciepło, jak i przestrzeń na trudniejsze pytania o relacje rodzinne, odpowiedzialność i prawo do własnego życia. Czytałam ją z zaangażowaniem, a wiele scen długo nie chciało wyjść z pamięci i wzbudziło moje ogromne emocje.

𝘛𝘰 𝘯𝘪𝘦 𝘫𝘦𝘴𝘵 𝘳𝘰𝘻𝘮𝘰𝘸𝘢 𝘯𝘢 𝘵𝘦𝘭𝘦𝘧𝘰𝘯 pozostawia po sobie dużo emocji i refleksji. Jest opowieścią o rodzinnych relacjach, oczekiwaniach i potrzebie odnalezienia własnego miejsca w życiu. Przypomina, że troska o bliskich nie musi oznaczać rezygnacji z siebie. Po tę książkę powinni sięgnąć zarówno starsi, jak i młodsi, ta historia bowiem zostawia szerokie pole do własnych przemyśleń.

Link do opinii
Avatar użytkownika - zaczytania
zaczytania
Przeczytane:2026-05-24,

✨️Kto pokocha i za co?

Och, jeśli lubisz historie pełne życiowej prawdy, refleksyjne, autentyczne, a przy tym otulające, to pokochasz. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jakuba Bączykowskiego i jeśli ktoś mi powie, że faceci nie potrafią pisać obyczajówek, odpowiem mu: potrzymaj mi sok pomarańczowy, zaraz Ci udowodnię, że się mylisz.


Pokochasz za spokój, jaki ma w sobie ta opowieść. Pokochasz za to, że czyta się w tempie błyskawicznym i wierz mi, to się dzieje samo. Pokochasz za to, że to powieść autentyczna, że podobne emocje towarzyszyły kiedyś Tobie albo Twoim bliskim. Pokochasz za uniwersalność, bo to książka dla każdego odbiorcy.


✨️Czy ja pokochałam?

Bardzo! Oczarowała mnie warstwa językowa tej powieści, plastyczny i barwny styl a przy tym tak prosty w odbiorze. Tu niczego nie musisz się domyślać czy rozszyfrowywać skomplikowanych metafor. A dzięki temu możesz dać upust swoim emocjom i pozwolić sobie porwać się refleksom i po prostu oddać dobrej lekturze.


✨️Czy polecam?

Oczywiście, że tak. To powieść, która podejmuje temat przemijalności czasu i tego, że życie na emeryturze to nie tylko opieka nad wnukami, ale czas na spełnianie marzeń i odkrywanie tego, co nowe. Autor jest doskonałym obserwatorem rzeczywistości i nie można oprzeć się wrażeniu, że “To nie jest rozmowa na telefon” jest historią 1:1 przeniesioną z codzienności na papier.


✨️O czym jest?

_

Krystyna Barańska postanowiła czas spędzony na emeryturze poświęcić odkrywaniu między innymi włoskiej kuchni. Z pasją przygotowuje kolejne pyszne dania, których z upodobaniem próbuje jej rodzina. Kobieta wspólnie z mężem pielęgnuje działkę i opiekuje się wnukami, a jako była bibliotekarka prowadzi klub czytelniczy. Przed Wielkanocą Agnieszka, córka Krystyny dzwoni z zapowiedzią niespodzianki. Krystyna przeczuwa, że powinna się cieszyć, ale zamiast tego coraz bardziej dojrzewa w niej potrzeba życia na własnych zasadach: z troską o bliskich, ale bez nieustannego stawiania ich ponad własnymi potrzebami.

Link do opinii
Avatar użytkownika - zainspirowanawku
zainspirowanawku
Przeczytane:2026-05-10,

Zastanawialiście się kiedyś co będziecie robić na emeryturze? Ja mam nadzieję, że będę aktywną emerytką podróżującą po świecie🤗 Przychodzę dzisiaj z recenzją książki Jakuba Bączykowskiego pod tytułem "To nie jest rozmowa na telefon". Krysia wraz z mężem to emeryci, którzy cieszą się wolnym czasem. On zajmuje się ogrodnictwem a ona z dnia na dzień coraz bardziej zakochuje się we Włoszech i włoskiej kuchni. Marzy o podróży do Włoch, w tym celu uczy się języka. Jako emerytowana bibliotekarka prowadzi klub czytelniczy. Ma dwójkę dzieci i wnuki. Mimo iż kocha swoją rodzinę, coraz bardziej przytłacza ją ciągła opieka nad wnukami. Zamiast cieszyć się swoim życiem musi dostosowywać się do kogoś innego. Napięcie narasta a ona obawia się rozmowy z córką. Czy wreszcie zdobędzie się na odwagę? Czy prezent od córki wywoła uśmiech na jej twarzy czy raczej złość? Autor świetnie opisuje relacje rodzinne i to, że niezależnie od wieku każdy chciałby żyć po swojemu. Najbliżsi są bardzo ważni ale to my powinniśmy być najważniejsi. I tu kłania się podstawowy problem wielu rodzin czyli brak rozmów. A właśnie taka rozmowa może naprawdę wiele zmienić i poukładać relacje. Korzystajmy z pomocy dziadków ale też dajmy im przestrzeń do realizacji własnych marzeń.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Tatiaszaaleksiej
Tatiaszaaleksiej
Przeczytane:2026-05-06, Ocena: 5, Przeczytałem,

„Z jednej strony pragnęła żyć według własnych zasad, nie narzucać się młodszemu pokoleniu, a z drugiej bała się, że jej powściągliwość zostanie odebrana jako obojętność”.

Krystyna Barańska po latach pracy zawodowej wreszcie wchodzi w czas, który miał być tylko jej. Emerytura otwiera przed nią przestrzeń, o której wielu marzy, moment, w którym można w końcu odetchnąć i zrobić coś dla siebie. Z prawdziwą przyjemnością odkrywa sekrety włoskiej kuchni. Uczy się języka, marzy o podróży do Włoch. Jednak rzeczywistość szybko przypomina jej, że “czas dla siebie” wcale nie musi być oczywisty. Dzieci, przyzwyczajone do jej obecności i wsparcia, wchodzą w jej codzienność bez pytania o zgodę. Syn wciąż potrzebuje finansowej pomocy, a córka traktuje dom rodziców jak naturalne przedłużenie własnych możliwości organizacyjnych, zwłaszcza gdy chodzi o opiekę nad wnukami. Granice zaczynają się zacierać, a Krystyna coraz wyraźniej czuje, że jej nowe życie wcale nie należy tylko do niej.

Powieść toczy się niespiesznie, jednocześnie przykuwa uwagę i prowadzi czytelnika przez fale emocji. Fabuła poprowadzona z dużym wyczuciem ukazuje skomplikowane relacje rodzinne, brak szczerych rozmów i codzienność emerytów. Styl autora jest naturalny, prosty, pełen ciepła. Z uważnością przygląda się zwykłym dniom bohaterów, w których kryją się emocje znacznie bardziej złożone, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Z wrażliwością i psychologiczną precyzją rysuje portrety postaci, nieidealnych, pełnych wad i zalet, prawdziwych.

Krystynę polubiłam od razu. Jest bohaterką pełną sprzeczności, momentami zmęczoną, ale też odważną w swojej powolnej drodze do stawiania granic. Toczy w sobie wewnętrzną walkę między lojalnością wobec rodziny a potrzebą życia po swojemu. Równie wyraziście nakreślona zostaje reszta rodziny, dzieci, mąż, wnuki. Każdy z nich wnosi do tej opowieści inny rodzaj emocji i inne oczekiwania. Autor wyraźnie buduje delikatne napięcie, pokazując, jak łatwo w rodzinie zamienić miłość w obowiązek, a bliskość w przyzwyczajenie.

Powieść, która nie daje prostych odpowiedzi, ale zostawia czytelnika z pytaniami, które trudno zignorować. O własne granice, o relacje, o to, ile z siebie dajemy innym i gdzie w tym wszystkim jest jeszcze miejsce dla nas samych. Bardzo mocno wybrzmiewa tu temat trudnej sztuki odmawiania. Bo łatwiej się zgodzić niż tłumaczyć, łatwiej ustąpić niż narazić się na niezadowolenie bliskich. Autor trafnie uchwycił te drobne momenty napięcia, choćby telefon, który odbiera się z lekkim ściskiem w żołądku, bo już wiadomo, że za chwilę czyjeś potrzeby znów przesuną nasze plany na dalszy plan. Relacja Krystyny z siostrą pokazuje, jak różnie można pamiętać i przeżywać to samo rodzinne doświadczenie. Wszystko w zależności od miejsca, jakie zajmowało się w układzie rodzinnych zależności. To subtelny, ale bardzo ważny wątek tej historii.

Ciepła, życiowa i bardzo refleksyjna opowieść. Taka, którą czyta się spokojnie, ale która zostaje w myślach jeszcze długo po zamknięciu ostatniej strony. Zdecydowanie polecam, Tatiasza i jej książki :) 

Link do opinii

To chyba pierwsza książka, która pokazała jak wygląda życie na emeryturze i co jest dla takich osób w życiu ważne. Tak naprawdę dopiero podczas lektury tej książki zrozumiałam słowa, kiedy babcia mówiła, że na emeryturze się odpoczywa, a nie bawi dzieci, zwłaszcza, jeśli swoje już się wychowało. Tutaj było opisane jak kobieta wkraczająca w czas emerytury początkowo nie wie co ma ze sobą zrobić. Nie wie gdzie włożyć ręce by tylko nie robić tego ,,nic" jak wszyscy inni w jej wieku. Wręcz opisuje mężowi, że ona ma dopiero sześćdziesiąt lat, a to jest czas, kiedy powinna coś tworzyć, mieć swoje zainteresowania, a nie siedzieć bezczynnie i czekać na koniec. Z opisu jej zainteresowań widzimy jak zachwyca się wszystkim co włoskie, dlatego postanowiła gotować same najsmaczniejsze włoskie dania. Oczywiście rodzina docenia jej najsmaczniejsze gotowanie, jednak liczy na to, że pozostanie ono w domu, a oni będą je smakować. Jej zamiłowanie to również Klub Książki do którego lubi chodzić, gdyż tam do woli może rozmawiać o twórczościach ulubionych pisarzy. Niestety jej córka burzy ten spokój nagłą wiadomością, której nie może przekazać przez telefon. Nasza bohaterka wciąż jest dręczona tym czymś i obawia się, że będzie to kolejna ciąża córki. Z bólem przypomina sobie ostatnią jaką przeszła, nieprzespane noce, pilnowania, wstawania i aż w głowie jej się kręci od natłoku tych myśli. Nie może się pogodzić z wiadomością, której nawet nie jest pewna, gdyż w końcu poczuła, że jest coś, co sprawia jej przyjemność, ma na to czas i jest szczęśliwa. Na dodatek córka zapowiada, że przyjedzie do niej na jakieś święto i dzień wcześniej przywiezie jej wnuki, aby oni mogli odpocząć od dzieci. Jak sądzicie, czy to jest dobra wiadomość? Czy dziadkowie na rencie marzą tylko o tym, aby wychowywać kolejne pokolenie, by to młodsze mogło odpoczywać?
Wydaje mi się, że jest to opowieść dla każdego wieku, aby młody zrozumiał, że czasami nie oznacza często., a starszy miał na tyle odwagi, by móc pozwolić sobie na czas dla siebie. To, że ktoś doczekał emerytury już jest dla niego wygraną, więc nie należy jej odbierać, zwłaszcza, że na spokój zasługuje się zwłaszcza w tym wieku:-) Piękna w odbiorze, mądra i bardzo życiowa. Bardzo ją polecam:-)

Link do opinii
Avatar użytkownika - dzagulka
dzagulka
Przeczytane:2026-06-21, Ocena: 5, Przeczytałam,
Jakub Bączykowski podbił moje czytelnicze serce książką ,,Zadzwoń, jak dojedziesz". Odkąd przeczytałam tę powieść, sięgam po każdą kolejną publikację autora. I z każdą kolejną cenię pióro Jakuba coraz bardziej. Książki ,,Zadzwoń, jak dojedziesz" i najnowszą ,,To nie jest rozmowa na telefon" łączy niezwykła umiejętność autora do opowiadania o codzienności w sposób, który trafia prosto w moje serce. Jakub Bączykowski ma naprawdę wyjątkowy dar. Potrafi subtelnie i z wrażliwością ubrać w słowa emocje, których często sama nie potrafię nazwać. Po najnowszą książkę autora sięgałam z ciekawością i spokojem. A On, znowu mnie poruszył... ,,To nie jest rozmowa na telefon" to historia, która dotyka bardzo czułych sfer w życiu człowieka. Relacji między rodzicami, a dorosłymi dziećmi. To opowieść o miłości, poświęceniu, obowiązku, ale również i o granicach, które tak trudno wyznaczyć najbliższym ludziom. Główna bohaterka powieści, Krystyna Barańska, to postać niezwykle prawdziwa. Ciepła, oddana rodzinie, cicha, pełna jednocześnie niewypowiedzianych marzeń, pragnień i tęsknot. Jej wewnętrzne rozterki są przedstawione przez autora bardzo autentycznie. Wielokrotnie przychodziła mi na myśl refleksja, że w postaci Krysi, odnajdują swoją własną mamę. Nie chcę streszczać tutaj tej wyjątkowej książki, ponieważ uważam, że jest jedną z tych, po którą powinien sięgnąć każdy z nas. Sięgnąć, przeczytać i głęboko w sercu pomyśleć nad tym, jak wyglądają nasze własne relacje z rodzicami. Czy czasami nie pozwalamy sobie na zbyt wiele? Czy nie przekraczamy pewnych granic? Autor nie ocenia żadnej ze stron. Nie szuka winnych, nie daje również prostych odpowiedzi. Stawia pytania. Te pytania zostają w głowie czytelnika na bardzo długi czas. Czy rodzice mają obowiązek rezygnować z siebie i swoich planów na rzecz dorosłych dzieci? Czy dorosłe dzieci potrafią dostrzec potrzeby swoich rodziców? To, że mają plany, potrzeby, marzenia i prawo do własnego życia? ,,To nie jest rozmowa na telefon" jest książką bardzo prawdziwą. Uświadamia, że życie nie jest czarno-białe, a najważniejsze rozmowy często bywają tymi najtrudniejszymi. Tytuł powieści wybrzmiewa tu bardzo mocno. Jest przypomnieniem, że są sprawy, których nie da się załatwić w pośpiechu, między obowiązkami dnia codziennego, jednym krótkim telefonem. Ta powieść zostawia w czytelniku czuły ślad. Wzrusza i skłania do refleksji. Przypomina jak wielką moc mają uważność, szczerość wobec innych i siebie, rozmowa oparta na empatii. Jakub Bączykowski potrafi pisać o zwyczajnych ludziach, w niezwyczajny sposób. Mądrze, z wrażliwością i empatią. Koniecznie sięgnijcie po tę książkę!
Link do opinii
Avatar użytkownika - Mag_bibliotekark
Mag_bibliotekark
Przeczytane:2026-06-11, Ocena: 3, Przeczytałam,

Wybrałam do czytania, bo główna bohaterka jest emerytowaną bibliotekarką. W jej sytuacji bibliotekarstwa jest mało, są tylko wzmianki o pracy, o koleżankach. Rzecz jasna lubi czytać, najbardziej o Włoszech. Nim przyjdzie czas na plany wyjazdowe to realizuje się jako mistrzyni tamtejszej kuchni. 

Jednak głównym tematem książki są relacje, dorosłe dzieci i rodzice ma emeryturze, więc mający dużo czasu i żadnych obowiązków. Tutaj córka uważa, że w nagłej sytuacji rodzice mogą ją poratować w opiece nad dziećmi. Zmienią swoje plany, a przecież ich nie mają, bo nie pracują, i z radością zajmą wnukami. Co w pewnym momencie doprowadza do tragicznego wydarzenia. Córka i zięć chcąc zrekompensować rodzicom ich zaangażowanie, bez konsultacji postanowili spełnić marzenie o wycieczce do Włoch, ale nie o samotnym wypadzie starszych państwa tylko całą rodziną. Osobną sprawą jest relacja z synem, który co rusz wpada w finansowe tarapaty. I też nie zastanawia się nad możliwościami rodziców, tylko oczekuje pomocy. Czy usamodzielniając się dzieci nie umieją odciąć pępowiny? Choć są na swoim to "wiszą" na rodzicach. Rzecz nie w dosłownym odcięciu się, ale w ustanowieniu granicy, w poszanowaniu autonomii.

Doczytałam do końca chociaż sposób pisania, szczegółowe i beznamiętne relacjonowanie, do mnie nie przemawia. Emocje się gubią, dla wyobraźni nie ma żadnej pożywki. Znalazłam też plusy, autor oszczędnie stosuję zaimki dzierżawcze. I nie każe bohaterom "podnosić się do siadu". 

Link do opinii

,,To nie jest rozmowa na telefon" to kolejna książka Jakuba Bączykowskiego, którą warto przeczytać.

 

Jest to opowieść o Krystyna Barańska, która po latach bycia matką pragnie żyć po swojemu. Dzisiaj jest już na emeryturze i uwielbia zajmować się ogrodem, zagłębiać tajniki kuchni włoskiej, a jednocześnie zajmować się wnukami. Pewnego dnia tuż przed Świętami Wielkanocnymi jej córka ma dla niej niespodziankę. Dlaczego Krystyna jednak się z niej do końca cieszy?

 

Książka ta opowiada los nie jednej kobiety, która w pewnym wieku chciałaby w końcu żyć dla siebie, a nie dla innych. Kobiety, która wraz z mężem chce zwiedzać świat, a nie tylko poświęcać się dla swoich rodziców.

 

Książka ta chociaż napisana lekkim stylem, to jest bardzo refleksyjna. Zmusza do przemyśleń czy my dorośli mamy prawo nadal żądać od naszych rodziców poświęceń? Czy nie powinni oni w końcu trochę odpocząć? Zwolnić? I nie martwić się problemami innych? Każdemu z nas należy się szacunek

 

Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie i szybko. Dostarczyła mi wielu emocji i bardzo ją polecam.

 

 

Link do opinii
Inne książki autora
Jeszcze kiedyś zatańczę w deszczu
Jakub Bączykowski0
Okładka ksiązki - Jeszcze kiedyś zatańczę w deszczu

Nowa książka autora bestsellerowej powieści ,,Zadzwoń, jak dojedziesz"! Wzruszająca opowieść o tym, jak po stracie odzyskać nadzieję i odwagę, by żyć...

Stanie się coś złego
Jakub Bączykowski0
Okładka ksiązki - Stanie się coś złego

W domu w podwarszawskiej miejscowości zostają znalezione zwłoki sąsiada Pawła. Przez przypadek mężczyzna staje się podejrzany o związek z tą śmiercią. Borykający...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy