Nowa książka autora bestsellerowej powieści "Zadzwoń, jak dojedziesz"!
Czy dorosłe dzieci wciąż powinny oczekiwać od rodziców poświęcenia?
Odkąd Krystyna Barańska przeszła na emeryturę, z przyjemnością zgłębia tajniki włoskiej kuchni, wraz z mężem pielęgnuje działkę i chętnie zajmuje się dwójką wnuków. Jako była bibliotekarka prowadzi też z powodzeniem kluby czytelnicze.
Powietrze pachnie już wiosną, zbliżają się święta, gdy córka Agnieszka dzwoni, zapowiadając wspaniałą niespodziankę. Krystyna czuje, że powinna być zadowolona. Tyle, że tak nie jest. Od jakiegoś czasu rośnie w niej pragnienie, by żyć choć trochę po swojemu, realizując wspólne z mężem marzenia. Oczywiście troszcząc się o najbliższych, ale nie zawsze stawiając ich na pierwszym miejscu.
W tej powieści nie znajdziecie cudownej recepty na szczęście. Ale prawdziwą magię już tak! Ona się dzieje, gdy decydujemy się na szczerość, opartą na czułości i wzajemnym zrozumieniu.
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2026-04-22
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 288
„Z jednej strony pragnęła żyć według własnych zasad, nie narzucać się młodszemu pokoleniu, a z drugiej bała się, że jej powściągliwość zostanie odebrana jako obojętność”.
Krystyna Barańska po latach pracy zawodowej wreszcie wchodzi w czas, który miał być tylko jej. Emerytura otwiera przed nią przestrzeń, o której wielu marzy, moment, w którym można w końcu odetchnąć i zrobić coś dla siebie. Z prawdziwą przyjemnością odkrywa sekrety włoskiej kuchni. Uczy się języka, marzy o podróży do Włoch. Jednak rzeczywistość szybko przypomina jej, że “czas dla siebie” wcale nie musi być oczywisty. Dzieci, przyzwyczajone do jej obecności i wsparcia, wchodzą w jej codzienność bez pytania o zgodę. Syn wciąż potrzebuje finansowej pomocy, a córka traktuje dom rodziców jak naturalne przedłużenie własnych możliwości organizacyjnych, zwłaszcza gdy chodzi o opiekę nad wnukami. Granice zaczynają się zacierać, a Krystyna coraz wyraźniej czuje, że jej nowe życie wcale nie należy tylko do niej.
Powieść toczy się niespiesznie, jednocześnie przykuwa uwagę i prowadzi czytelnika przez fale emocji. Fabuła poprowadzona z dużym wyczuciem ukazuje skomplikowane relacje rodzinne, brak szczerych rozmów i codzienność emerytów. Styl autora jest naturalny, prosty, pełen ciepła. Z uważnością przygląda się zwykłym dniom bohaterów, w których kryją się emocje znacznie bardziej złożone, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Z wrażliwością i psychologiczną precyzją rysuje portrety postaci, nieidealnych, pełnych wad i zalet, prawdziwych.
Krystynę polubiłam od razu. Jest bohaterką pełną sprzeczności, momentami zmęczoną, ale też odważną w swojej powolnej drodze do stawiania granic. Toczy w sobie wewnętrzną walkę między lojalnością wobec rodziny a potrzebą życia po swojemu. Równie wyraziście nakreślona zostaje reszta rodziny, dzieci, mąż, wnuki. Każdy z nich wnosi do tej opowieści inny rodzaj emocji i inne oczekiwania. Autor wyraźnie buduje delikatne napięcie, pokazując, jak łatwo w rodzinie zamienić miłość w obowiązek, a bliskość w przyzwyczajenie.
Powieść, która nie daje prostych odpowiedzi, ale zostawia czytelnika z pytaniami, które trudno zignorować. O własne granice, o relacje, o to, ile z siebie dajemy innym i gdzie w tym wszystkim jest jeszcze miejsce dla nas samych. Bardzo mocno wybrzmiewa tu temat trudnej sztuki odmawiania. Bo łatwiej się zgodzić niż tłumaczyć, łatwiej ustąpić niż narazić się na niezadowolenie bliskich. Autor trafnie uchwycił te drobne momenty napięcia, choćby telefon, który odbiera się z lekkim ściskiem w żołądku, bo już wiadomo, że za chwilę czyjeś potrzeby znów przesuną nasze plany na dalszy plan. Relacja Krystyny z siostrą pokazuje, jak różnie można pamiętać i przeżywać to samo rodzinne doświadczenie. Wszystko w zależności od miejsca, jakie zajmowało się w układzie rodzinnych zależności. To subtelny, ale bardzo ważny wątek tej historii.
Ciepła, życiowa i bardzo refleksyjna opowieść. Taka, którą czyta się spokojnie, ale która zostaje w myślach jeszcze długo po zamknięciu ostatniej strony. Zdecydowanie polecam, Tatiasza i jej książki :)
To chyba pierwsza książka, która pokazała jak wygląda życie na emeryturze i co jest dla takich osób w życiu ważne. Tak naprawdę dopiero podczas lektury tej książki zrozumiałam słowa, kiedy babcia mówiła, że na emeryturze się odpoczywa, a nie bawi dzieci, zwłaszcza, jeśli swoje już się wychowało. Tutaj było opisane jak kobieta wkraczająca w czas emerytury początkowo nie wie co ma ze sobą zrobić. Nie wie gdzie włożyć ręce by tylko nie robić tego ,,nic" jak wszyscy inni w jej wieku. Wręcz opisuje mężowi, że ona ma dopiero sześćdziesiąt lat, a to jest czas, kiedy powinna coś tworzyć, mieć swoje zainteresowania, a nie siedzieć bezczynnie i czekać na koniec. Z opisu jej zainteresowań widzimy jak zachwyca się wszystkim co włoskie, dlatego postanowiła gotować same najsmaczniejsze włoskie dania. Oczywiście rodzina docenia jej najsmaczniejsze gotowanie, jednak liczy na to, że pozostanie ono w domu, a oni będą je smakować. Jej zamiłowanie to również Klub Książki do którego lubi chodzić, gdyż tam do woli może rozmawiać o twórczościach ulubionych pisarzy. Niestety jej córka burzy ten spokój nagłą wiadomością, której nie może przekazać przez telefon. Nasza bohaterka wciąż jest dręczona tym czymś i obawia się, że będzie to kolejna ciąża córki. Z bólem przypomina sobie ostatnią jaką przeszła, nieprzespane noce, pilnowania, wstawania i aż w głowie jej się kręci od natłoku tych myśli. Nie może się pogodzić z wiadomością, której nawet nie jest pewna, gdyż w końcu poczuła, że jest coś, co sprawia jej przyjemność, ma na to czas i jest szczęśliwa. Na dodatek córka zapowiada, że przyjedzie do niej na jakieś święto i dzień wcześniej przywiezie jej wnuki, aby oni mogli odpocząć od dzieci. Jak sądzicie, czy to jest dobra wiadomość? Czy dziadkowie na rencie marzą tylko o tym, aby wychowywać kolejne pokolenie, by to młodsze mogło odpoczywać?
Wydaje mi się, że jest to opowieść dla każdego wieku, aby młody zrozumiał, że czasami nie oznacza często., a starszy miał na tyle odwagi, by móc pozwolić sobie na czas dla siebie. To, że ktoś doczekał emerytury już jest dla niego wygraną, więc nie należy jej odbierać, zwłaszcza, że na spokój zasługuje się zwłaszcza w tym wieku:-) Piękna w odbiorze, mądra i bardzo życiowa. Bardzo ją polecam:-)
,,To nie jest rozmowa na telefon" to kolejna książka Jakuba Bączykowskiego, którą warto przeczytać.
Jest to opowieść o Krystyna Barańska, która po latach bycia matką pragnie żyć po swojemu. Dzisiaj jest już na emeryturze i uwielbia zajmować się ogrodem, zagłębiać tajniki kuchni włoskiej, a jednocześnie zajmować się wnukami. Pewnego dnia tuż przed Świętami Wielkanocnymi jej córka ma dla niej niespodziankę. Dlaczego Krystyna jednak się z niej do końca cieszy?
Książka ta opowiada los nie jednej kobiety, która w pewnym wieku chciałaby w końcu żyć dla siebie, a nie dla innych. Kobiety, która wraz z mężem chce zwiedzać świat, a nie tylko poświęcać się dla swoich rodziców.
Książka ta chociaż napisana lekkim stylem, to jest bardzo refleksyjna. Zmusza do przemyśleń czy my dorośli mamy prawo nadal żądać od naszych rodziców poświęceń? Czy nie powinni oni w końcu trochę odpocząć? Zwolnić? I nie martwić się problemami innych? Każdemu z nas należy się szacunek
Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie i szybko. Dostarczyła mi wielu emocji i bardzo ją polecam.
Nowa książka autora bestsellerowej powieści ,,Zadzwoń, jak dojedziesz"! Wzruszająca opowieść o tym, jak po stracie odzyskać nadzieję i odwagę, by żyć...
Są ludzie, którzy nie tylko słuchają, ale przede wszystkim rozumieją. W samym sercu Krakowa, w odziedziczonym po babci mieszkaniu, Rita stworzyła salon...
Przeczytane:2026-05-10,
Zastanawialiście się kiedyś co będziecie robić na emeryturze? Ja mam nadzieję, że będę aktywną emerytką podróżującą po świecie🤗 Przychodzę dzisiaj z recenzją książki Jakuba Bączykowskiego pod tytułem "To nie jest rozmowa na telefon". Krysia wraz z mężem to emeryci, którzy cieszą się wolnym czasem. On zajmuje się ogrodnictwem a ona z dnia na dzień coraz bardziej zakochuje się we Włoszech i włoskiej kuchni. Marzy o podróży do Włoch, w tym celu uczy się języka. Jako emerytowana bibliotekarka prowadzi klub czytelniczy. Ma dwójkę dzieci i wnuki. Mimo iż kocha swoją rodzinę, coraz bardziej przytłacza ją ciągła opieka nad wnukami. Zamiast cieszyć się swoim życiem musi dostosowywać się do kogoś innego. Napięcie narasta a ona obawia się rozmowy z córką. Czy wreszcie zdobędzie się na odwagę? Czy prezent od córki wywoła uśmiech na jej twarzy czy raczej złość? Autor świetnie opisuje relacje rodzinne i to, że niezależnie od wieku każdy chciałby żyć po swojemu. Najbliżsi są bardzo ważni ale to my powinniśmy być najważniejsi. I tu kłania się podstawowy problem wielu rodzin czyli brak rozmów. A właśnie taka rozmowa może naprawdę wiele zmienić i poukładać relacje. Korzystajmy z pomocy dziadków ale też dajmy im przestrzeń do realizacji własnych marzeń.