Mam swoją przeszłość. Fragment książki „Kobiety z wiatru"

Data: 2026-01-21 12:35:39 | Ten artykuł przeczytasz w 6 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Opieka nad trojaczkami pochłania energię Praksedy Koehler, niemniej stara się ona podejmować także inne działania. Pisze kolejną książkę, udziela się towarzysko, wspiera męża w jego obowiązkach związanych z dziedziczeniem tytułu. Edgar Koehler z kolei w związku z nową sytuacją zostaje opiekunem prawnym swojej kuzynki Elizabeth. Nie spodziewa się, ile ta opieka będzie jego i Praksedę kosztować…

Księżna Aniela von Mirbach korzysta ze swojego statusu towarzyskiego. Nie spodziewa się jednak, że odnowiona znajomość z mecenasem Tabęckim będzie miała swoje tragiczne konsekwencje.

Frida Bachman nauczyła się nie oczekiwać za wiele od życia. Małżeństwo z Albertem okazuje się trudne i okupione pasmem cierpień. Niemniej i dla niej los szykuje wielkie zmiany.

Ktoś dawno niewidziany wraca zza granicy, zdeterminowany, by naprawić kilka błędów z przeszłości. Nawet jeśli komuś może to bardzo skomplikować życie…

Czy Anieli, Praksedzie i Fridzie uda się pokonać przeciwności losu? Czy ich przyjaźń przetrwa próbę czasu?

Kobiety z wiatru Magda Knedler - grafika promująca książkę

Do przeczytania powieści Magdy Knedler Kobiety z wiatru zaprasza Wydawnictwo Zwierciadło. To trzeci już tom cyklu Ścieżkami nadziei.

Kobiety z wiatru to przejmująca, często brutalnie prawdziwa opowieść o przyjaźni i życiu w bardzo wymagających czasach – pisze Danuta Awolusi w naszej redakcyjnej recenzji książki Kobiety z wiatru.

W ubiegłym tygodniu na naszych łamach zaprezentowaliśmy premierowy fragment książki Kobiety z wiatru. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii:

2

Księżna cicho łkała, kiedy Tabęcki owijał jej żebra szarpiami. Pokojówka stała obok i trzymała świecę. Usiłowała trzymać się dzielnie, to jej trzeba było oddać. Usta zacisnęła w wąską kreskę, pilnowała, by nie drżała jej dłoń. To ona właśnie sprowadziła Tabęckiego. Przez cały czas czaiła się blisko, a gdy zrozumiała, że sprawy przybrały zły obrót, pobiegła na górę dokładnie w chwili, gdy mecenasowa uderzyła po raz pierwszy. Księżna von Mirbach prawdopodobnie zawdzięczała jej życie.

Tabęcki ścisnął opatrunek mocno i ustawił żebra tak, że księżnej oddychało się nieco lepiej.

– Dobrze, że miałaś gorset – powiedział. – Zamortyzował nieco cios.

Pokiwała głową.

– Dziękuję – zwróciła się do dziewczyny. – Za wszystko. Tamta wzruszyła ramionami i światło świecy się zakołysało.

– No tak, tak było trzeba. Tylko co teraz? Co zrobimy? Tabęcki i księżna wymienili spojrzenia.

– Stangret pani mecenasowej – ciągnęła pokojówka – pojechał do wsi, do Sorquitten. Ponoć tak mu kazała. Chciała zostać tu sama, od początku musiała brać pod uwagę, że sprawy potoczą się… no, dziwnie. Nikt więc nie widział, co zaszło. Trzeba, na moje, mówić prawdę. Pan mecenas stanął w obronie księżnej. Księżna jest poturbowana, starczy się pokazać, sprawa jasna.

Tabęcki potrząsnął głową. Nie spuszczał wzroku ze swojej kochanki. Patrzył na nią wręcz błagalnie. Odetchnęła głęboko i od razu poczuła przeszywający ból w żebrach.

– Nie – odezwała się słabo. – Tak nie możemy powiedzieć.

– Bo? – rzuciła dziewczyna zaczepnie, co księżna postanowiła zignorować.

– Bo mam swoją przeszłość – wyjaśnił mecenas. – Pamiętasz? Dziewczyna najpierw zbladła, a potem się zaczerwieniła.

– Ach, tak. Pana mecenasa pierwsza żona.

– Właśnie. Kilka ładnych lat zajęło mi odzyskanie ludzkiego zaufania, także zaufania mojego wspólnika, który wierzył we mnie, choć przez długi czas żaden klient nie chciał, żebym go reprezentował. Coś takiego dla prawnika… A jednak się udało. Uwierzono mi. Na nowo zacząłem cieszyć się szacunkiem. Może i ludzie wciąż byli wobec mnie podejrzliwi, może nigdy nie osiągnąłem takiego towarzyskiego statusu, jaki bym osiągnął bez tej historii, mimo to udało mi się nie zostać wykluczonym. Teraz więc…

– Druga martwa żona panu nie pomoże – mruknęła.

– Poza tym musielibyśmy się przyznać, co tu zaszło – wtrąciła się księżna. – Sytuacja wymagałaby wyjaśnienia. Dlaczego mecenasowa do mnie przyszła, dlaczego mnie zaatakowała, skąd wziął się tu mecenas? Bo przecież nie przyjechał razem z żoną. Tak czy owak skandal murowany. Ludzie w życiu nie przestaną o tym gadać. A mój mąż jest księciem. Sprawa wejdzie na wyższy poziom. Przecież w tej chwili Julius przebywa nie gdzie indziej, a na dworze w Berlinie. Jeśli wieść dosięgnie go tam… wolę nie myśleć…

– Poczekam do nocy – wtrącił się Tabęcki. – Wrzucę ją na konia i wywiozę do lasu. Macie tu duże lasy. Tam ją zostawię… Głos mu zadrżał i mecenas na chwilę przycisnął dłoń do ust.

Pokojówka odstawiła świecę na komodę i się przeżegnała.

– Stangret będzie czekał na Tabęcką w gospodzie w Sorquitten – podjęła księżna, równie drżącym głosem. – Ale się nie doczeka i w końcu tu po nią przyjedzie. Wtedy powiem, że mecenasowa dawno wyszła i sądziłam, że właśnie wraca do domu. Mecenasa nigdy tu nie było. Tylko my dwie. Nikogo więcej.

– Dobrze. Ale co dalej? Zaginiona żona nie jest wiele lepsza od martwej – zauważyła dziewczyna.

– Zrobię tak, żeby prędzej czy później ktoś ją znalazł – powiedział głucho Tabęcki. – I żeby wszystko wyglądało, jak gdyby ją napadnięto po wyjściu od księżnej. Was, dwóch drobnych kobiet, nikt nie będzie o nic podejrzewał, zwłaszcza że ona… będzie w pewnej odległości od pałacu. Wszyscy wiedzą, że tutaj nikogo nie ma, żadnej służby, nic.

– O tym ludzie także będą gadać, ale unikniemy większego skandalu – dodała księżna. – I mecenas nie zostanie w to wmieszany.

Dziewczyna pokiwała głową. Nadal nie wydawała się całkiem przekonana, ale opowieść zaczynała mieć dla niej sens.

– Jeszcze jedno – odezwała się. – Po co mecenasowa tutaj przyjechała? W tej naszej wersji?

– Omówić sprawy związane z Dłutowem – odpowiedziała księżna, tym razem bez żadnego wahania. – Wstydziła się przed mężem, że nie radzi sobie jako pani tak rozległych dóbr, więc przybyła sama, by poprosić o wskazówki kobietę starszą, bardziej doświadczoną i wyższą rangą.

– Właśnie tak – poparł ją Tabęcki. – W końcu to przecież od księżnej kupiliśmy z żoną Dłutowo.

Książkę Kobiety z wiatru kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Kobiety z wiatru
Magda Knedler 1
Okładka książki - Kobiety z wiatru

Opieka nad trojaczkami pochłania energię Praksedy Koehler, niemniej stara się ona podejmować także inne działania. Pisze kolejną książkę, udziela się towarzysko...

Wydawnictwo