„Przejścia. Którędy do miłości” Natalii de Barbaro to nieco innego rodzaju poradnik, a bardziej przewodnik, w którym autorka pomaga nam wrócić wspomnieniami przez wszystkie pokolenia kobiet z naszej rodziny. Chociaż tak naprawdę to podróż jest również w głąb samej siebie. W wielu z nas ciągle jakiś wewnętrzny głosik podpowiada, że nie tak żyjemy, jak powinniśmy, że gdzieś indziej jest lepiej i wystarczy tylko znaleźć drogę lub nawet maleńki przesmyk przejścia, żeby po nie sięgnąć.
Nasze życie zazwyczaj przebiega według określonych schematów prze różne formy kobiecości. Od dziecka słyszymy nakazy i zakazy, żeby być taką ugrzecznioną i spełniającą oczekiwania innych a nie realizować się we własnych marzeniach i słuchać samej siebie.
"Gdybym miała zrobić statystykę zdań najczęściej wypowiadanych przez kobiety na moich warsztatach, to w czołówce z pewnością znalazłoby się to: "Byłam dzieckiem, które nie sprawiało kłopotu".
Właśnie najbardziej wymagano tego od dziewczynek. Dzisiaj może nie to, że czasy są inne, ale ludzie już tak, więc pewnie dlatego czasem myślimy i czujemy, że mamy już tego dość, że chcemy czegoś innego, że chcemy poszukać jakiegoś choćby maleńkiego przejścia do czegoś innego i że jesteśmy już na to gotowe. Bo to, jak same siebie będziemy traktować, decyduje przecież o tym, jakie będzie nasze życie. Nie możemy bez przerwy stać na rozdrożu i zastanawiać się, co jest dla nas dobre a co nie. Warto i naprawdę trzeba zadbać przede wszystkim o siebie. Nie ma potrzeby szukać dowodów na to, że że jestem krzywdzona, ale bardziej na to, że byłam i jestem kochana. Nie warto udawać, że tak jest dobrze, że to nie jest jeszcze aż tak bardzo źle, że da się wytrzymać...
Autorka książki nie jako ekspertka, ale jako przyjaciółka, i również jako przewodniczka udziela odpowiedzi na wiele pytań, chociaż nie zawsze te odpowiedzi są jednoznaczne. Każda z nas jest inna, i historia rodziny każdej z nas też jest inna, więc nie może być jednej uniwersalnej odpowiedzi na zadawane pytania. Ważne jest jednak sama motywacja do tego, żeby się na chwilę zatrzymać i przyjrzeć własnemu życiu i zmusić do refleksji. Nawet w wewnątrz bardzo trudnej historii możemy znaleźć chociaż małe źródło ciepła, czegoś miłego.
Narracja autorki jest spokojna i kojąca, bardzo dobrze się czyta, ale również i i świetnie się w trakcie lektury rozmyśla, więc same możemy wiele o sobie napisać w tej książce, gdyż miejsca na nasze odpowiedzi czy notatki jest sporo..
Autorka zachęca nas również do odbycia podróży w przeszłość, żeby przyjrzeć się kolejnym pokoleniom kobiet z naszej rodziny, lecz przy tej okazji do zajrzenia w głąb siebie.
"Historia mojego rodu nie zaczęła się ode mnie i na mnie się nie skończy."
"Żadna z nas nie jest pierwszą kobietą z rodu, która szuka swojej wolności."
Jeśli w naszym domu znajdziemy stare rodzinne albumy ze zdjęciami lub ciekawe zapiski, to z pewnością mogą okazać się pomocne w poszukiwaniu miłości. Jednak nie chodzi tu taką miłość, jaka od razu nasuwa się nam na myśl, bo nie to romantyczne uczucie w książce chodzi. I chociaż w wielu książkach już sam tytuł wiele mówi o treści, to jednak w tej tytuł jest małą zmyłką.
Czytając książkę, chwilami byłam zdziwiona tym, jak wiele obrazów i pytań zadawanych przez autorkę jest mi znanych, bliskich. Widocznie miałam podobne doświadczenia, chociaż widocznie nie bardzo wiedziałam jak je nazwać i jak sobie poradzić z wieloma problemami.
Teraz jestem może nieco odważniejsza, chociaż z powodu mojej choroby i pewnie dlatego odnalazłam przejście, dzięki któremu nie jestem już grzeczną dziewczynką i nie staram się nie sprawiać nikomu kłopotu. Wiem, co dla mnie jest dobre, wiem też na kogo mogę zawsze liczyć i nie waham się mówić o uczuciach. Warto pielęgnować swoje marzenia i cieszyć się nawet z małych codziennych rzeczy. Dbać o to, żeby w naszych sercach było tylko dobro i miłość...
Wiem, że są kobiety, którym jest źle, lecz boją się do tego przyznać, lub takie, które nie zdają sobie z tego sprawy, że może być im lepiej. Dlatego myślę, że warto polecić tę książkę wszystkim kobietom żeby zobaczyły, że nie musimy zawsze spełniać oczekiwań innych. A wymagania stawiane naszym babciom czy prababciom nie musza i nawet nie powinny być takie same, jak te stawiane nam czy naszym córkom lub wnuczkom.
To moje drugie spotkanie z autorką, zaintrygował mnie tytuł, ale też nie mogłam oprzeć się tej urokliwej okładce.
Książkę miałam okazję przeczytać dzięki Akcji Recenzenckiej serwisu Lubimy Czytać.pl oraz Wydawnictwa AGORA.
Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 2026-04-08
Kategoria: Poradniki
ISBN:
Liczba stron: 256
Dodał/a opinię:
Myszka77
Czuła przewodniczka to jedna z najpopularniejszych książek 2021 roku, co jest tym bardziej zaskakujące, że nie jest to typowy poradnik, ale praca stworzona...
,,Poezja Natalii de Barbaro zajmuje na tle dzisiejszej nowej poezji polskiej miejsce zupełnie osobne -- i wysokie. Tkanka to zbiór - zbiór precyzyjnie...