Wolność ma swoją cenę. Wywiad z Agnieszką Kępkowicz

Data: 2026-03-05 14:49:03 Autor: Danuta Awolusi
udostępnij Tweet
Okładka publicystyki dla Wolność ma swoją cenę. Wywiad z Agnieszką Kępkowicz z kategorii Wywiad

– Gdy wychodzimy z relacji, rzucamy pracę, opuszczamy Nasze Miejsca, zawsze coś tracimy, a może nawet i coś w nas umiera. To jest cena wyjścia. Ale czasem warto ją zapłacić. Budowa domu i przeprowadzka to niezwykle kosztowne przedsięwzięcie, mimo to podejmujemy ten trud, bo jego efekt daje nam coś ważnego. Więc tak, wolność ma swoją cenę. Pytanie, co za nią kupujemy – mówi Agnieszka Kępkowicz, autorka powieści Stąd do jutra

Hanka wychodzi z więzienia, ale czy w Pani przekonaniu człowiek naprawdę może poczuć się wolny po kilku latach odosobnienia? Co zostaje w środku?

Nigdy nie byłam w więzieniu z prawdziwymi murami i kratami, ale parę razy utknęłam między ścianami w życiu. I gdy zebrałam się na odwagę i wyszłam poza nie, wolność miała wspaniały smak. Ale w tym przypadku nie było procesu, sędziów, mediów i publicznego odium braku zaufania. Więc nie potrafię powiedzieć, jak to naprawdę jest. Ale jako autorka muszę próbować wczuć się w taką sytuację.

Rajd przez Polskę za Jaśkiem, włamanie, kradzież samochodu to czyny desperackie, ale podszyte miłością matki. Gdzie, według Pani, przebiega granica między instynktem a przekroczeniem prawa?

Przytoczone w powieści wykroczenia nie są z pewnością zalecane dla matek ani małych, ani dorosłych dzieci. Ale która z nas, z ręką na sercu, mogłaby zdecydowanie stwierdzić, że w szczególnych przypadkach nie broniłaby dziecka za wszelką cenę?

Tylko gdzie jest granica? Na pomoc musi przyjść etyka, poczucie przyzwoitości i wreszcie – sumienie. Granicę rozszczelnia również nasze prawo karne, mówiąc o działaniu w stanie wyższej konieczności

Relacja Hanki i Chrisa jest jedną z najbardziej niejednoznacznych w powieści. Czy zależało Pani na tym, by pokazać mechanizmy emocjonalnej zależności i manipulacji, które nie zawsze są widoczne z zewnątrz?

Hmm… Nie wydaje mi się, żeby w relacji Hanki i Chrisa były jakieś ślady manipulacji – ot, samo życie – zakochana dziewczyna odstawia miłość do kąta i decyduje się na platoniczną przyjaźń z ukochanym, który żeni się z jej siostrą. A chłopaki robiące karierę i ożenione z pięknymi, zaborczymi dziewczynami nie zawsze rozglądają się wokół, by dostrzec, czyje to złamane serca zamiatane są pod dywan. Tyle że w przyrodzie nic nie ginie – energia, również uczuć, nie znika, tylko gdzieś trwa. A to, co się dzieje, gdy dorwie się do głosu, zawsze będzie wdzięcznym tematem dla opowieści.

Motyw wolności powraca w książce wielokrotnie. Hanka sprzedaje firmę, wyjeżdża, chce przeskoczyć stąd do jutra. Czy wyjazd jest ucieczką, czy raczej próbą rozpoczęcia życia na nowo?

W tym szczególnym przypadku wyjazd Hanki rozumiałam jako formę ucieczki ku wolności, która pozwoli na nowe życie. Ale od 16 lutego 2026, czyli daty premiery książki, czytelnicy – spotykając się z bohaterami Stąd do jutra – będą ich oceniać przez filtr własnych doświadczeń, strachów i pragnień.

W drugiej części powieści pojawia się scena pogrzebu i powrót do żałoby. Dlaczego zdecydowała się Pani skonfrontować bohaterkę z kolejną stratą już po odzyskaniu wolności?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musimy skręcić w stronę struktury powieści, a więc pisarskiej kuchni. Stąd do jutra początkowo miało się skończyć wraz z finałem pościgu za Jaśkiem. Wtedy też – a mówimy o roku 2011 – Hanka miała odkryć, kto stał za morderstwem, za które została ukarana. Ale pomyślałam, że opowieść wybrzmiałaby lepiej, byłaby bardziej intrygująca, a wszystko miałoby większy sens, gdyby Hanka dorwała osobę winną zbrodni później, w czasach nam współczesnych. I wtedy zaczęłam zastanawiać się nad tym, co mogłoby Hankę wyciągnąć z jej nowego, dobrego życia i ściągnąć z powrotem do Polski? I wymyśliłam – kto z nas nie przyjechałby na pogrzeb kochanej osoby?

Jasiek jest postacią, wokół której skupia się wiele dramatycznych decyzji. Jak budowała Pani jego relację z matką, by była wiarygodna i niepopadająca w patos?

O podstawowych emocjach, takich jak miłość do dziecka, matki czy ojczyzny, jest chyba pisać najtrudniej. Z jednej strony wiele na ten temat powiedziano, a to oznacza mniej przestrzeni na oryginalność. Z drugiej – pisząc o Ważnych Sprawach, rzeczywiście łatwo wpaść w patos, ckliwość czy banał. Żeby się nie pogubić, postanowiłam pisać o emocjach nie językiem uczuć, ale zdarzeń.

W powieści obecny jest motyw winy – tej prawnej i tej wewnętrznej. Hanka zostaje uniewinniona przez sąd, ale czy sama siebie również uniewinnia?

Nie potrafię odpowiedzieć, czy Hanka siebie uniewinnia. Dlaczego? Otóż bohaterowie powieści w pewnym momencie oddzielili się ode mnie i zaczęli żyć własnym życiem. Brzmi jak banał, ale serio, tak się stało. Jeśli wiec czytelniczki i czytelnicy poznali Hankę, to sami najlepiej odpowiedzą na pytanie, czy się uniewinniła, czy nie. I za co tak, a za co nie.

Sprzedaż firmy to symboliczne odcięcie się od przeszłości. Czy praca i sukces zawodowy były dla Hanki tarczą, za którą ukrywała swoje lęki?

Podobnie jak w poprzednim pytaniu, nie jestem pewna odpowiedzi. Wydaje mi się jednak, że Hanka jest postacią, która działa. Jest robota, to się robi, nie ma roboty – to się jej szuka. A jak człowieka gniotą lęki i rozpacze, to tym bardziej.

Tytuł Stąd do jutra sugeruje ruch, przejście, napięcie między teraźniejszością a przyszłością. Co dla Pani znaczy to jutro? Nadzieję czy raczej niepewność?

Czy jutro niesie strach przed nieznanym, czy radosną antycypację przygody? Kiedy byłam młoda, bałam się jutra – nie wiedziałam, czy moje plany wypalą, czy nie, a mocno bywałam do nich przywiązana. Całkiem niedawno odkryłam, że jak się puści sznurki i otworzy na świat, to jutro przynosi nieoczekiwanie sympatyczne niespodzianki.

W książce widać wyraźnie, że wolność ma swoją cenę. Czy chciała Pani pokazać, że każda decyzja o odejściu – z relacji, z miejsca, z dawnego życia – wiąże się z utratą?

Nie ma siły, gdy wychodzimy z relacji, rzucamy pracę, opuszczamy Nasze Miejsca, zawsze coś tracimy, a może nawet i coś w nas umiera. To jest cena wyjścia. Ale czasem warto ją zapłacić. Budowa domu i przeprowadzka to niezwykle kosztowne przedsięwzięcie, mimo to podejmujemy ten trud, bo jego efekt daje nam coś ważnego. Więc tak, wolność ma swoją cenę. Pytanie, co za nią kupujemy.

Jak się Pani czuje po debiucie? I jakie są Pani dalsze plany literackie?

Jak się czuję? Trochę przerażona, zdecydowanie szczęśliwa, zaskoczona frajdą, jaką dają rozmowy z pierwszymi czytelnikami, zaciekawiona losem książki, która ruszyła w świat.

Plany pisarskie? Pracuję nad kolejną powieścią. Tym razem będzie to inny czas – rok 1968 i inny świat – losy powiodą bohaterów z marcowej Warszawy w Bieszczady, nad jedną z największych ówczesnych inwestycji Europy – Zaporę Solińską, gdzie czeka ich miłość, przygoda, historia i, oczywiście, zbrodnia.

Powieść Stąd do jutra kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.