Współczesna medycyna się zagubiła. Wywiad z Olgą Cyrek

Data: 2026-04-13 14:14:52 Autor: Danuta Awolusi
udostępnij Tweet
Okładka publicystyki dla Współczesna medycyna się zagubiła. Wywiad z Olgą Cyrek z kategorii Wywiad

– Pogoń za nieśmiertelnością fizyczną sprowadziła ludzkość do krytycznego punktu, z którego trudno wyjść. Współczesna medycyna zagubiła się, nie mając wiedzy na temat istoty życia i istnienia jako takiego. Za wszelką cenę stara się przedłużyć czas nastąpienia zgonu, chociażby poprzez przeszczepy organów. Wielu nie zdaje sobie sprawy z tego, że przedłużanie za wszelką cenę życia tego samego ciała fizycznego łączy się zazwyczaj z pogorszeniem jakości życia i stopniowym wyczerpaniem energetycznym zmęczonego ciała, które sztucznie jest napędzane do aktywności życiowej. O wiele korzystniejsze dla stanu ciała i jego zdrowia jest skupienie się na nieśmiertelności eschatologicznej, czyli tej którą odwiecznie w sobie posiadamy – mówi Olga Cyrek, autorka książki Tajemnica nieśmiertelności

Pani książka niesie ogrom wiedzy i skłania do zadawania pytań. Do kogo adresuje Pani Tajemnicę nieśmiertelności? 

Do wszystkich, którzy poszukują odpowiedzi na pytanie: czym jest życie i śmierć oraz są otwarci na różne koncepcje związane z tym tematem. Książkę, oczywiście, może czytać każdy, niekoniecznie ktoś, kto jest dobrze zaznajomiony z takimi dziedzinami, jak filozofia, medycyna czy fizyka kwantowa. Bardziej przystępna będzie dla osób, które nie zamykają się w schematach myślowych i nie przyjmują za pewnik ogólnie przyjętych zasad  wnioskowania czy powszechnie akceptowanych w oficjalnej nauce poglądów i dogmatów.

Pisze Pani o Wszechświecie jako jednym bycie i o Nadświadomości, która przenika wszystko. Czy taka perspektywa zmienia sposób, w jaki powinniśmy rozumieć własną indywidualność?

W pewnym sensie tak. Zależy to jednak od indywidualnej perspektywy patrzenia każdego człowieka. A każdy z nas jest przecież swoistym indywiduum, które inaczej postrzega świat i doświadcza go na swój sposób. Istnienie jednej Nadświadomości nie ogranicza bowiem indywidualnych nurtów świadomościowych, które mają swój własny kierunek samorealizacji i swoją tendencję działania. Wszechświat, rozumiany jako jeden organiczny samoświadomy byt, samorealizuje się właśnie w indywidualnych stworzeniach. Posiada on bowiem wpisany w sobie koncept samorealizacji, polegający na zoptymalizowaniu efektów swego działania, które tworzą i podtrzymują życie.

Wszechświat jako całość sam zapewnia sobie nieskończone istnienie dzięki temu, że jego Świadomość i plan realizuje się poprzez indywidualne stworzone byty, posiadające wolność i swobodę działania. Oznacza to, że jedność nie wyklucza wielości i różnorodności. Pomimo, że Nadświadomość przenika wszystko, to sama gwarantuje sobie manifestacje także w różnych przeciwieństwach, które są komplementarne w stosunku do siebie.

Zwraca Pani uwagę na to, że człowiek filtruje rzeczywistość przez zmysły i umysł, przez co nie odbiera jej w pełni. Czy w takim razie jesteśmy skazani na życie w pewnym uproszczonym obrazie świata? 

Myślę, że nie, gdyż te filtry tworzone są tylko na pewnym poziomie wymiarowym przez nasz niższy umysł, swoiste ja, które powstaje też na podstawie informacji ze świata, odbieranych przez zmysły. Percepcja zmysłowa w pewnym sensie ogranicza ogląd rzeczywistości – w tym sensie, że daje nam obraz fragmentaryczny, a także subiektywny. Przecież każda indywidualna istota posiada inne narzędzia poznawcze, a zmysły różnych istot dostarczają różnorodne informacje, które inaczej są przetwarzane w centralnych ośrodkach świadomościowych (jeśli chodzi o człowieka, mamy tutaj na myśli mózg jako organ będący narzędziem dla świadomości). Trzeba też podkreślić, że świadomość wcale nie musi posługiwać się zmysłami czy modułami w mózgu w płatach korowych czy podkorowych. To są narzędzia niezbędne dla określonego wymiaru, a w przypadku człowieka mają one na celu ułatwienie odnalezienia się w czasie i przestrzeni. Jednak w innych poziomach bytowych istnieją zupełnie inne, nieznane nam narzędzia poznawcze dla penetrowania rzeczywistości.

Nasza świadomość nie zawsze będzie korzystała z ciała, jakie obecnie posiadamy i nie będzie związana z procesami fizjologicznymi, jakie zachodzą w organizmie. Po wyjściu z powłoki cielesnej będzie ona penetrować rzeczywistość i doświadczać w zupełnie inny sposób, chociażby korzystając z ciała mentalnego, które jest jednym z tych narzędzi poznawczych (a jest ich o wiele więcej i z nich świadomość korzysta w różnych wymiarach egzystencjalnych).

Filtry poznawcze są nam potrzebne w rzeczywistości czterowymiarowej, w której żyjemy i w której sami się umieściliśmy, bo każda świadomość zgodnie ze swoim poziomem samorealizacji tworzy wymiar, w którym egzystuje z innymi świadomościami, które współgrają z jej częstotliwością. Żadna uwarunkowana istota nie będzie w pełni poznawać rzeczywistości – to jest normalne i oczywiste, daje także możliwość do niestannego samorozwoju, do ciągłych poszukiwań. Rzeczywistość absolutna, która jest Pełnią, zawsze w jakiś sposób jest niedopełniona, to znaczy zawsze nieustannie można ją dopełniać, penetrować i poznawać bez końca – na tym polega jej nieskończoność. To jest inteligentny sposób na życie, że rzeczywistość nigdy nie daje się w pełni objąć i poznać, a zawsze pozostaje nieodgadnioną tajemnicą. Nie jesteśmy skazani na widzenie świata w uproszczeniu, bo mamy ukryte w sobie narzędzia poznawcze poza percepcją zmysłową, a filtry można odrzucać. Wszystkie przesłony i ograniczenia tworzą się tylko na określonych poziomach wymiarowych i wynikają one z niedoskonałości poznawczej indywidualnych jaźni. Te bariery można przełamywać, wchodząc na coraz wyższe poziomy poznawcze i otwierając się na nowe sposoby doświadczania.

Pisze Pani, że świadomość rozdziela się, aby doświadczać rzeczywistości na wielu poziomach. Czy to oznacza, że nasze indywidualne ja jest tylko fragmentem większej całości, która próbuje poznać samą siebie? 

Tak, mam tu na myśli Świadomość w rozumieniu jednego nadrzędnego intelektu, który z własnej woli decyduje się swoiste rozczłonkowanie siebie. Tworzy w sobie różne nurty świadomościowe, które na niższych poziomach bytowych tworzą indywidualne osobowości, a te nieraz występują przeciwko sobie. Wolność każdej świadomości stanowi bowiem swoistą granicę dla wolności innego bytu. Dlatego wzrost świadomości polega na tym, by każde indywidualne ja uświadomiło sobie, że jest częścią całości i że wszyscy z jednego Źródła pochodzą. Im wyższy poziom świadomości, tym większe poczucie Jedności. Niższe poziomy świadomościowe charakteryzują się dychotomią, rozdziałem i dualizmem. Jednak w ten sposób całość bytowa sama siebie poznaje, wchodząc niejako sama w swoje własne poziomy egzystencjalne. 

W kontekście biologicznej nieśmiertelności pokazuje Pani, że wydłużanie życia nie jest tożsame z jego jakością ani ze zrozumieniem istoty istnienia. Czy współczesne dążenie do pokonania śmierci nie prowadzi nas w ślepą uliczkę? 

W pewnym sensie tak. Pogoń za nieśmiertelnością fizyczną sprowadziła ludzkość do krytycznego punktu, z którego trudno wyjść. Współczesna medycyna zagubiła się, nie mając wiedzy na temat istoty życia i istnienia jako takiego. Za wszelką cenę stara się przedłużyć czas nastąpienia zgonu, chociażby poprzez przeszczepy organów. Wielu nie zdaje sobie sprawy z tego, że przedłużanie za wszelką cenę życia tego samego ciała fizycznego łączy się zazwyczaj z pogorszeniem jakości życia i stopniowym wyczerpaniem energetycznym zmęczonego ciała, które sztucznie jest napędzane do aktywności życiowej. O wiele korzystniejsze dla stanu ciała i jego zdrowia jest skupienie się na nieśmiertelności eschatologicznej, czyli tej którą odwiecznie w sobie posiadamy. 

W książce pojawia się myśl, że świadomość nie jest wytworem materii, lecz czymś pierwotnym. Co w Pani ocenie najbardziej podważa materialistyczne spojrzenie na rzeczywistość?

Świadomość jako taka nie jest materią, jaką znamy z obecnego naszego wymiaru, a co jedynie poprzez materię czy też w materii się objawia. Głównym argumentem mogącym to potwierdzać jest fakt, że materia może uczestniczyć w nieustannym podziale, zawsze może ona rozkładać się na części składowe. Im bardziej coś można podzielić, rozłożyć, tym bardziej traci to swoją pierwotną postać, niejako obumiera, wytraca swoją energię. Świadomość zaś jest niepodzielna i trudno ją pojmować w kategoriach jakiegoś substratu czy też budulca, z którego składają się ciała czy przedmioty. Bardziej adekwatne jest, aby potraktować ją jako jakąś potencję, moc do działania, gotowość do realizacji, pewną tendencję, wolę samorealizacji. A tych przymiotów nie można uchwycić w kategoriach fizykalnych, nie można ich ująć w mierzalne gabaryty i pomiary. Świadomość jako pierwotna jest prawdziwym istnieniem, ma pierwotność ontologiczną i wymyka się wszelkim pojęciom.

Panpsychizm zakłada, że każdy element rzeczywistości posiada pewien poziom świadomości. Czy to oznacza, że granica między żywym a nieożywionym przestaje mieć sens?

Z perspektywy panpsychizmu tak, bo wszystko jest w jakiś sposób uświadomione. Także cząstki elementarne na poziomie kwantowym w swej aktywności kierują się pewną swoją logiką. Świadomość jest na poziomie molekularnym, a każda komórka stanowi swoiste self z własną organizacją i tendencją do samozachowawczości i podtrzymywania procesów życiowych.

Świadomość jest w każdym systemie planetarnym, w galaktykach, każda planeta ma swoją właściwą świadomość. Istnieją świadomości bardziej uniwersalne, jak świadomości gatunków zwierząt, grup społecznych. Na każdym poziomie bytowym istnieje jakiś sposób samorealizacji i doświadczania, co oznacza, że jest tam inteligentny projekt utrzymywania życia i aktywności. Nie tylko człowiek ma świadomość, ale i każdy byt na Ziemi: rośliny, zwierzęta, także minerały, które rozwijają się, rozrastają i doświadczają rzeczywistości. Także tzw. natura nieożywiona, jak gleba, woda, powietrzne też są przeniknięte tchnieniem życiowym. Oznacza to, że nie ma takiego miejsca we Wszechświecie, w którym nie było by życia, czy świadomości. Oczywiście, nasza rozumna ludzka świadomość nie ma wglądu w doświadczenia wielu różnych świadomości, stąd mylnie sądzi, że planety są jałowe i niezamieszkane, że istnieje przyroda nieożywiona, a rośliny i zwierzęta nie mają duszy. Co jest, oczywiście, błędnym myśleniem.

Zestawia Pani naukę z duchowością. Fizyka kwantowa, biocentryzm, ale też tradycje religijne i filozoficzne. Czy te obszary rzeczywiście mogą się spotkać, czy raczej tylko próbujemy je do siebie dopasować?

Różne dziedziny nauki i wiedzy mogą się łączyć i wspierać nawzajem. Stworzony świat jest zbudowany na zasadzie komplementarności, co oznacza, że jedna rzeczywistość może być opisywana za pomocą różnych sposobów i może być różnie interpretowana z wielu perspektyw. Dlatego teorie filozoficzne czy wierzenia starożytnych ludów przedstawiają tę samą prawdę o rzeczywistości, którą opisuje dzisiaj fizyka kwantowa, kosmologia, czy biologia molekularna oraz wiele innych nauk.

Wątek multiwersum i rozgałęziających się ścieżek świadomości jest jednym z najbardziej intrygujących. Czy taka wizja daje poczucie większej wolności, czy raczej wprowadza niepokój?

Im bardziej człowiek poszukuje prawdy, tym bardziej rodzą się w jego psychice pewne dysonanse poznawcze, bo zostaje wyrwany z pewnego komfortu myślowego, zaczynają się burzyć jego schematy myślowe, stereotypy i dogmaty, które wpajano mu od najmłodszych lat. Ale to jest niezbędny etap samorozwoju. Niepokój wynikający z coraz głębszego poznawania rzeczywistości i coraz większego wnikania w istotę istnienia jest czymś normalnym. Nawet, jeśli błądzimy, to jednak wiemy, że jesteśmy na jakiejś drodze do poznania i ciągle się rozwijamy. Skoro koncepcja multiwersum pojawiła się w dziejach myśli ludzkiej, to znaczy, miało to jakiś sens, nic przecież przypadkowo nie jest tworzone w umyśle ludzkim. Rzeczywiście, koncepcja wielu światów wydaje się fantastyczna, niemniej jednak to wcale nie znaczy, że jest nierealna. Można by przecież hipotetycznie założyć, że nasze niezrealizowane działania w obecnej rzeczywistości tu na Ziemi, gdzieś są kontynuowane, a nasze ja realizuje jakiś całkiem odrębny nurt rozwojowy, jakąś linię życiową, która nie urealniła się w obecnym naszym życiu. Koncepcja multiwersum wskazuje, że rzeczywistość realizuje się w sposób wolny i nieprzypadkowy, a wszystkie decyzje i wybory mają jednak możliwość aktualizacji, co napawa raczej optymizmem. Każde nasze działanie gdzieś jednak się dokonuje. W różnych rozgałęzionych rzeczywistościach istnieją nasze różne wcielenia, co oznacza że nie umieramy ale dalej prowadzimy tam swoje życie.

Pojawia się pytanie, czy śmierć w ogóle dotyczy świadomości. Czy w Pani ujęciu śmierć jest końcem, zmianą formy, czy może tylko złudzeniem wynikającym z ograniczonego poznania?

Sama świadomość nie ulega śmierci, bo śmierć w absolutnym sensie nie istnieje. Śmierć jest nicością, brakiem doznań, czyli brakiem świadomości jako wiedzy. Świadomość to przecież wiedza o sobie samej, o swoim doświadczeniu. Doświadczać może tylko życie. Świadomość jest sama w sobie życiem i aktywnością, a życie od zawsze trwa bez początku i końca, nie może nie istnieć. Nie może ono stać się swoim przeciwieństwem, czyli śmiercią. Śmierci nawet nie możemy traktować jako czegoś ontologicznego, bo ona nie istnieje pod względem bytowym. Odczucie, że umieramy, jest tylko iluzją poznawczą, wynikającą z błędnego pojmowania rzeczywistości, z niezrozumienia istoty bytu i uwarunkowania. Gdy ciało fizyczne umiera, jest to tylko zakończenie jego działania. Sama świadomość, która posługiwała się tym ciałem, nadal istnieje, chociaż korzysta już z innych władz poznawczych i doznaje innej perspektywy życiowej. Świadomość, co jedynie zmienia formę przejawiania się, ujawnia inaczej swoją aktywność, w zależności od tego, w jakim poziomie bytowym się znajduje, to ma inne perspektywy i możliwości penetrowania rzeczywistości.

Pisze Pani, że rzeczywistość może być interpretacją dokonywaną przez świadomość. Na ile możemy ufać temu, co uznajemy za realne?

Nigdy nie będziemy mieć pewności, co jest realne, a co jest iluzją. Tyle, ile istnieje świadomości, tyle też interpretacji rzeczywistości. Każda jaźń tworzy własną wizję świata, a każdy byt ma swój sposób doświadczania go. Nigdy nie możemy ufać własnemu umysłowi, bo jest on uwarunkowany, podobnie jak wszystko w stworzonym świecie. Istnieje bowiem współzależne uwarunkowanie wszystkich istot istniejących we Wszechświecie, co oznacza, że istnienie jednego elementu świata jest warunkiem istnienia wszystkich innych elementów. Nasze interpretacje rzeczywistości, chociaż różne, to zgrywają się na jakimś fundamencie bytowym i tworzą razem spójną rzeczywistość, która różnorodnie się przejawia w różnych szczeblach egzystencji. Jedna z teorii biocentrycznych zakłada, że świat jest subiektywnym tworem różnych świadomości i właściwie nigdy nie możemy mieć pewności, jak świat wygląda obiektywnie.

W książce wraca motyw jedności. Czy człowiek, funkcjonując w świecie pełnym podziałów i konfliktów, jest w stanie realnie doświadczyć tej jedności?

Podziały i dychotomia są konieczne, aby w pełni doświadczyć życia i doznać spektrum różnych kontekstów, w których umieszczone są świadomości. Ale właśnie paradoksalne poprzez spory i ścieranie się przeciwieństw można doznać odczucia jedności i można doszukiwać się jakiegoś fundamentu rzeczywistości, na którym istnieje zapis wszelkich relacji działania różnych zwalczających się elementów bytu. Bez dualizmu i różnorodności nie byłoby działania. Ale wielość bytów naprowadza nas ku myśli, że musi istnieć jedność. W naszym umyśle rodzi się bowiem idea jedności, właśnie dzięki doznaniu i doświadczeniu wielości istniejącej w świecie.

Odwołuje się Pani do starożytnych koncepcji nieśmiertelności, ale też do współczesnych badań nad DNA i starzeniem. Czy dzisiejsza nauka zbliża nas do odpowiedzi, czy raczej mnoży kolejne pytania?

Starożytne koncepcje, jak chociażby zawarte w starożytnym chińskim traktacie pt. Kanon medycyny wewnętrznej Żółtego Cesarza ukazują, jak ludzie dawniej dbali o zachowanie dobrostanu ciała i umysłu oraz umieli osiągać długowieczność. Koncepcje te wcale nie odbiegają od współczesnych metod dbania o zdrowie. Współczesne badania nad starzeniem rodzą kolejne pytania, ale też dają możliwość poszukiwania i udzielania kolejnych odpowiedzi. Dopóki istnieje ludzkość, tak długo też będzie istnieć pragnienie poszukiwania prawdy. To, że wciąż w toku rozwoju badań rodzą się kolejne wątpliwości i pytania, jest czymś normalnym, a nawet uważam to za konieczne dla rozwoju ludzkości. Badania nad starzeniem się ludzkich organizmów są istotne, ale potwierdzają jedynie to, że starzenie się jest czymś koniecznym i nieuniknionym, a komórki tzw. stare są niezbędne dla naszych organizmów, chociażby z powodu ich większego wyspecjalizowania się w wielu zadaniach i odporności na stres, perturbacje i inne niekomfortowe warunki środowiska zewnętrznego. Badania DNA natomiast wskazują jeszcze na innego rodzaju interesujący fakt, a mianowicie na nieśmiertelność genu, czyli podstawowej jednostki dziedziczenia, która hipotetycznie jest niepodzielna. Brak podziału jest bowiem brakiem zmiany, to oznacza brak starzenia się i umierania. Te same geny wędrują bowiem z ciała do ciała, przez wiele pokoleń i przeżywają miliony lat. Taka jest właśnie strategia genu, który jako niepodzielna cząstka kopiuje się i w swoich własnych kopiach rozprzestrzenia się w różnych ciałach, przechodząc przez różne czasy historyczne aż do współczesności. Stąd też geny naszych przodków żyją w nas i niosą w sobie zapis - informację o nieśmiertelności.

Pisze Pani o energii życiowej i jej wyczerpywaniu się w skali jednostki i całej ludzkości. Czy to oznacza, że sposób, w jaki żyjemy dziś, ma realny wpływ na przyszłość naszej świadomości?

Każda istota ma przydział energii życiowej, który starcza jej tylko na określony czas. Z tego przydziału energii powinniśmy korzystać świadomie i oszczędnie oraz konsekwentnie w realizacji naszych celów życiowych. Ludzkość jednak jako całość, jak i poszczególne jednostki ludzkie, marnują swoją energię i wyczerpują esencję życiową, ukrytą m.in. w organach wewnętrznych i sile ducha. Ludzie wyczerpują nie tylko energię ciała, ale też umysłu, który jest rozpraszany przez wielość różnych spraw, pasji i pragnień. Takie wyczerpywanie energii sprawia, że kolejne pokolenia mają już mniejszy zasób energii po przodkach i krócej żyją. Sposób życia ludzi i wyczerpywanie energii ma wpływ na samorealizacje świadomości, która w przyszłości na pewno się będzie zmieniać, ale czy na lepsze czy na gorsze, to zależy od samych ludzi, który powinni rozsądnie żyć zgodnie z zasadą umiaru i złotego środka.

Wspomina Pani, że człowiek często skupia się na przedłużaniu życia ciała, a nie na przygotowaniu się do śmierci. Dlaczego tak trudno jest nam zmienić tę perspektywę?

Wynika to z faktu, że ludzie są przekonani, że śmierć ciała to już koniec ich życia, koniec marzeń, planów i ich tożsamości osobowej. Dlatego za wszelką cenę chcą utrzymać swoją indywidualność, w której na ziemi się przejawiają. Co prawda ludzie przygotowują się w jakiś sposób do śmierci, ale ogranicza się to do załatwiania spraw rodzinnych, uregulowania długów, sporządzenia testamentu, przygotowania nagrobka. Większość sądzi, że po śmierci ich dusza spotka dusze zmarłych z rodziny i w tym sensie oczekują przyszłego życia. Jednak wszystkie te starania są ściśle związane z aspektami ziemskimi i wynikają z uwarunkowanego myślenia. Człowiek, będąc w ciele, zawsze ma poczucie indywidualności osobowej. Wielu ludzi nie uświadamia sobie szerszego kontekstu umierania. Przecież wychodzenie z ciała to tylko zmiana formy dla świadomości, która w różny sposób doświadcza. Świadomość jest jedynie świadkiem zmian zachodzących w ciele, a także świadkiem jego obumierania. Świadomość, będąc w danym ciele, nie jest w stanie utrzymać na zawsze energii w tym ciele, bo musi energię nieustannie odnawiać. Ludziom trudno jest zmienić perspektywę patrzenia na śmierć, bo są skupieni na własnym ego, czyli swojej indywidualności, i boją się ją stracić. A w rzeczywistości świadomość niczego nie traci, a wręcz przeciwnie – zyskuje jeszcze większy ogląd rzeczywistości po wyjściu z konkretnej obudowy fizycznej. Musimy sobie uświadomić, że świadomość, czyli prawdziwa nasza istota, nie jest ani ciałem, ani tym umysłem, które aktualnie używamy i nie możemy ich uznawać za swoją własność. Świadomość tylko posługuje się nimi, by się manifestować i poznawać. Śmierć kojarzona jest ze stratą, a w rzeczywistości dla świadomości jest to korzyść i kolejne doświadczenie. Śmierć jest jedynie innym aspektem życia, pewnym doświadczeniem, które w obecnej aktualności czasowej jeszcze pozostaje dla nas nieznane. Przygotowanie do śmierci jest tak naprawdę przygotowaniem się do wejścia w pełnię życia.

Ta książka nie daje prostych odpowiedzi, raczej otwiera kolejne przestrzenie pytań. Czy dla Pani samej ważniejsze było znalezienie odpowiedzi, czy właśnie postawienie właściwych pytań?

W rzeczywistości nie można ani postawić właściwych pytań, ani dać właściwych odpowiedzi. Przy próbie odpowiedzi na jedno pytanie rodzą się kolejne wątpliwości i kolejne pytania – i tak można dociekać i poszukiwać prawdy w nieskończoność. Moim celem nie było danie jednoznacznych odpowiedzi, bo tak naprawdę żaden człowiek nie jest w stanie tego zrobić, nawet uczeni biegli w wielu dziedzinach nauk. Nauka tworzona jest przez uwarunkowanych ludzi, którzy przecież błądzą, a skoro się mylą, to znaczy, że poszukują, że mają świadomość i pęd poznawania wiedzy. Nikt nie ma monopolu na prawdę i nie sadzę, żeby ktokolwiek kiedyś mógł ustalić, czym właściwie jest prawda? Będąc umieszczeni w czasoprzestrzeni, czyli jednym ze stworzonych wymiarów, nie jesteśmy w stanie dosięgnąć prawdy absolutnej, ale mamy możliwość nieustannego zbliżania się do niej i poznawania rzeczywistości. Ciekawszym sposobem życia jest właśnie zadawanie pytań i nieustanne dociekanie oraz czerpanie przyjemności z tego, że nieustannie możemy się czegoś dowiedzieć, a przy otwarciu kolejnych drzwi, otwierają się znów przed nami nowe horyzonty myślenia i znów kolejne drzwi prowadzące do nowej dziedziny wiedzy czy kolejnych odkryć naukowych. Ustalanie dogmatów w nauce czy stawianie sobie granic w wyznawanych poglądach jest tylko ograniczeniem dla samorozwoju świadomości. Gdyby ludzkość uznała coś za prawdę ostateczną i dogmat, którego nie można zmienić, to sama zamknęłaby sobie drogę do dalszych poszukiwań i prowadzenia badań. Te obecne nasze dociekania czy badania mogą zostać odrzucone przez kolejnych badawczy, podobnie ich badania nie będą odpowiadać poziomowi świadomości kolejnych generacji ludzi żyjących na Ziemi. Niemniej jednak są to zawsze wartościowe próby odpowiedzi na pytania nurtujące ludzkość od samego początku jej istnienia. Warto zadawać wiele pytań, nawet z pozoru absurdalnych, i próbować na nie odpowiedzieć – nawet jeśli te odpowiedzi wydają się fantastyczne, bo kto wie, czy za tysiące lat te teorie nie będą uznane już za oczywiste. A może jednak ktoś je zweryfikuje, inaczej zinterpretuje lub całkiem odrzuci? Z pewnością ludzkość będzie zadawać kolejne pytania i tak bez końca. Idea nieśmiertelności zakłada, że życie zawsze istnieje, a póki istnieje, to zawsze będzie istnieć pragnienie poznawania. 

Książkę Tajemnica nieśmiertelności kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.