Życie to kosmos. Wywiad z Andrzejem Markiem Grabowskim

Data: 2022-09-05 15:18:19 Autor: Sławomir Krempa
udostępnij Tweet
Okładka publicystyki dla Życie to kosmos. Wywiad z Andrzejem Markiem Grabowskim z kategorii Brak kategorii

– Życie jest zbyt bogate, zbyt wielowymiarowe, by podróżować wyłącznie przetartymi szlakami, by je poszatkować i poukładać w szufladkach, co zresztą bez przerwy próbujemy robić – mówi Andrzej Marek Grabowski, autor książki Dlaczego mnie zabiłaś?

Wierzy Pan w życie po śmierci?

Chyba nie mam wyjścia. Powinienem wierzyć opowieściom o niewytłumaczalnych zjawiskach, które zdarzyły się moim rozmówcom. Opowiadali mi o swoich przeżyciach z takim przejęciem i wiarą we własne słowa, że trudno posądzać ich o zmyślenia lub świadome kłamstwa. Zresztą chyba prawie każdy z nas zetknął się nie tylko z opowieściami, ale także z dziwnymi przypadkami, które naprawdę trudno wytłumaczyć przy pomocy „szkiełka i oka”.

A w sprawiedliwość w zaświatach?

Mam nadzieję, że chociaż tam można na nią liczyć, bo przecież na Ziemi niekoniecznie. Chciałbym na przykład wierzyć, że sprawiedliwość dosięgła po śmierci Heinza Reinefartha i innych zbrodniarzy, którym udało się uniknąć kary za życia.

Wierzy w nią chyba Marcela, bohaterka Pańskiej powieści Dlaczego mnie zabiłaś...

Marcela jest w nowej nie-rzeczywistości zagubiona, dopiero przeszła na drugą stronę, nie bardzo rozumie, jakie rządzą tam prawa, ale przyjaciółki, przebywające w wymiarze Tutaj od dawna, zapewniają ją, że sprawiedliwość w zaświatach istnieje.

Dlatego właśnie Marcela po własnej śmierci rozpoczyna metafizyczne śledztwo, starając się odpowiedzieć na klasyczne w przypadku tego typu powieści pytanie: „kto zabił"?

Chyba każdy chciałby się dowiedzieć, komu tak bardzo podpadł, kto go do tego stopnia nienawidził, że postanowił go zamordować. Marcela była energiczną, aktywną młodą kobietą, a później równie ambitnym i energicznym duchem, w dodatku, tak jak autor książki, była dość ciekawska, nic więc dziwnego, że jest ciekawska także po śmierci. I lubi działać. Dlatego chce znaleźć swojego mordercę i urządzić mu piekło na Ziemi.

Ale – jak łatwo się domyślić – powieść „Dlaczego mnie zabiłaś?" nie jest najbardziej typowym kryminałem.  

Nie lubię konwencji, nie lubię schematów – zwłaszcza w literaturze. Życie to kosmos, jest zbyt bogate, zbyt wielowymiarowe, by podróżować wyłącznie przetartymi szlakami, by je poszatkować i poukładać w szufladkach, co zresztą bez przerwy próbujemy robić. Chociaż z drugiej strony, nawet łamiąc stereotypy, podczas naszej podróży po życiu należy postępować zgodnie z pewnymi zasadami. Mamy mnóstwo drogowskazów i znaków drogowych. Można czasami się do nich nie stosować, ale trzeba to robić świadomie, zdając sobie sprawę z konsekwencji, na jakie jesteśmy narażeni. Uważam, że w pisaniu książek jest dozwolona, a nawet wskazana jazda pod prąd.

I dlatego też, choć powieści Dlaczego mnie zabiłaś? blisko jest do komedii kryminalnej, to nie jest to ten sam gatunek, co w przypadku Joanny Chmielewskiej czy modnych ostatnio powieści Jacka Galińskiego?

Tak, książka została zakwalifikowana jako „komedia kryminalna”, ale wydaje mi się, że również z tej konwencji się wyłamuje. Według mnie jest to powieść wesoło-smutna, tragikomiczna, taka, jakie jest życie. Cieszę się, kiedy Czytelnicy dostrzegają jej różnorodność, wielowymiarowość. Chyba nie porównałbym mojej książki do twórczości Joanny Chmielewskiej czy Jacka Galińskiego, których powieści zresztą bardzo cenię. Zacząłem pisać Dlaczego mnie zabiłaś? w pewnym sensie dla rozrywki, to miała być powieść-żart, w świecie tej książki chciałem znaleźć schronienie przed pewnymi trudnymi sprawami, które się rozgrywały w mojej ówczesnej codzienności. Przy pisaniu poprzednich książek – a przecież napisałem ich już kilkanaście – nigdy tak mocno nie odczuwałem potrzeby szukania azylu. Dziś mogę powiedzieć, że ten azyl znalazłem, pisanie książki sprawiało mi dużą frajdę. Mam nadzieję, że jej czytanie sprawia przyjemność Czytelnikom.

Marcela prowadzi śledztwo, przy okazji „oprowadzając" czytelników po zaświatach i opisując reguły nimi rządzące. I bardzo to wszystko buddyjskie w duchu... 

W tradycji buddyzmu tybetańskiego istnieje coś w rodzaju „przytułku” dla bezdomnych dusz. Tybetańczycy wierzą w reinkarnację, zatem dusza po śmierci, zanim narodzi się w nowym ciele, musi gdzieś przeczekać. To miejsce nazywa się „bardo”. Być może właśnie informacja o istnieniu bardo w decydujący sposób wpłynęła na zaprezentowaną przeze mnie w książce wizję zaświatów. Poza tym buddyzm dużą wagę przywiązuje do kwestii przyczyny i skutku, do prawa karmy. Ja także w nie wierzę.

Ale typowej reinkarnacji u Pana nie ma?

Nie, ale natychmiast „kupuję” ten pomysł. Jest bardzo inspirujący. Dziękuję!

W opisie wydawniczym czytamy, że składające się na powieść historie wydarzyły się naprawdę. Trudno uwierzyć, że to możliwe...

Oczywiście to nie jest tak, że powieść, którą napisałem, jest dokładnym przedstawieniem historii, jaka naprawdę się przydarzyła dziewczynie o imieniu Marcela. Ale większość składających się na powieść epizodów, poszczególne zdarzenia – także kryminalne – naprawdę kiedyś miały miejsce. Moim zadaniem było połączenie tych poszczególnych, prawdziwych zdarzeń w jedną fabułę. Od siebie dodałem, czyli mówiąc wprost: wymyśliłem naprawdę niewiele.

Takich metafizycznych historii zna Pan więcej?

Tak, jeszcze kilka leży w magazynku, ale wciąż zbieram następne. Jeśli ktoś z Czytelników miał podobne doświadczenia, bardzo proszę o podzielenie się nimi ze mną. Można mnie znaleźć na Facebooku – Andrzej Marek Grabowski oraz na instagramie – amagrabowski. Zamierzam napisać dalszą część książki, więc tego typu opowieści bardzo mi się przydadzą. Z góry serdecznie za nie dziękuję.

A ja tymczasem zapytam wprost: spotkał Pan kiedyś ducha?

Kilka razy otarłem się o bardzo dziwne zjawiska. Podam przykład: mieszkałem w starym, przedwojennym mieszkaniu, które po wojnie zostało podzielone na trzy niezależne lokale.  Władza ludowa tworzyła takie mieszkaniowe kołchozy-dziwolągi. Łazienka sąsiadki-staruszki znajdowała się tuż przy drzwiach mojego mieszkania. Aby się do niej dostać, musiała przejść przez długi korytarz, którego podłogę stanowiły stare skrzypiące klepki. Siedząc w mieszkaniu, wielokrotnie w ciągu dnia i nocy słyszałem charakterystyczne kroki starszej pani i skrzypienie podłogi. Staruszka była już bardzo leciwa, miała prawie dziewięćdziesiąt lat, zachorowała i została zabrana do szpitala. Pewnego wieczora siedziałem w moim mieszkaniu, coś czytałem, było zupełnie cicho, gdy nagle na korytarzu rozległy się charakterystyczne kroki mojej sąsiadki i dobrze mi znane skrzypienie podłogi. Pamiętam, że przemknęło mi przez myśl: „O, pani Ola wróciła ze szpitala, idzie do łazienki”. Wyjrzałem na zewnątrz, żeby się przywitać i pogratulować jej powrotu do zdrowia, ale kiedy otworzyłem drzwi, zapadła cisza. Nikogo na korytarzu nie było. Przez chwilę stałem, nasłuchując, ale dźwięk kroków i skrzypienie już się nie powtórzyły. Wróciłem do mieszkania, zamknąłem drzwi, usiadłem w fotelu i… ponownie usłyszałem kroki. Zerwałem się z fotela i znowu wyjrzałem na korytarz. Tym razem kroki nie ucichły, podłoga nadal skrzypiała, coraz dalej i dalej, kroki oddalały się w stronę mieszkania staruszki, aż wreszcie zapadła cisza. Po mniej-więcej godzinie wyszedłem na wieczorny spacer. I wtedy na drzwiach domu zobaczyłem klepsydrę, z której treści wynikało, że sąsiadka umarła poprzedniego dnia. Poczułem się trochę nieswojo. Kto w takim razie szedł korytarzem, czym były słyszane przeze mnie kroki i skrzypienie podłogi?! Przywidzeniem, omamami słuchowymi, autosugestią? Dałbym sobie to i owo uciąć, że nie! Słyszałem je naprawdę! Dziwne zdarzenie, trudno je w racjonalny sposób wytłumaczyć.

Zastanawiam się nad tym, jak się przygotowuje do napisania takiej książki? Czyta się jakieś książki, uczestniczy w seansach spirytystycznych, konsultuje z egzorcystami?

Każdego autora do napisania książki przygotowuje życie. Od urodzenia zbieramy miliony doświadczeń, informacji, spostrzeżeń, refleksji, zapamiętujemy fragmenty dialogów, niektóre z tych eksponatów naszej kolekcji w momencie pisania książki okazują się potrzebne i nagle, nie wiadomo, z jakiej kieszonki, wyskakują na światło dzienne. Oczywiście w trakcie pisania pojawiają się wątpliwości, pytania z dziedzin, których nie znamy lub które znamy słabo. Wtedy można sięgnąć do książek, Internetu, porozmawiać z kimś kompetentnym, na przykład zaprzyjaźnionym duchem… Żartuję. Ale ze znajomym policjantem już jak najbardziej. W seansach spirytystycznych nigdy nie uczestniczyłem. Szczerze mówiąc, uważam je za szarlatanerię.

Dlaczego mnie zabiłaś? trochę przywodziło mi na myśl inną książkę o życiu pozagrobowym – popularnonaukową publikację Sztywniak Mary Roach. Literatura może być sposobem na oswojenie mało przyjemnego tematu śmierci?  

Książki Sztywniak nie znam, ale z wielką ciekawością ją przeczytam. A jeśli chodzi o oswajanie trudnych tematów, to każdy musi znaleźć własny sposób. Książki, poza dostarczeniem cennych informacji, mogą wprawić Czytelników w lepszy lub gorszy nastrój, uspokoić ich lub zasiać w ich sercach niepokój, dać nadzieję lub jej pozbawić – w zależności od naszej wiedzy, stanu psychicznego, poziomu duchowego, na jakim się znajdujemy i stu innych czynników. Dlatego jedne książki Czytelnicy odrzucają, a inne chłoną jak gąbka wodę. Mam nadzieję, że moja książka jest postrzegana jako pozytywny element świata.

A jaki temat chciałby oswoić Pan w swojej kolejnej książce dla dorosłych czytelników? 

Obecnie piszę opowiadania fantastyczno-kryminalne z lekkim wątkiem erotycznym – zwłaszcza ze względu na ten ostatni wymiar książki z niecierpliwością czekam na reakcję Czytelników :-) Opowiadania noszą tytuł Nic się jutro nie stało. Ich akcja toczy się w przyszłości. Zapraszam do sprawdzenia, jak tę przyszłość sobie wyobrażam, z jakimi problemami przyjdzie się mierzyć naszym potomkom. Mamy poczucie, że niewiele od nas zależy, może jednak nie do końca jest to prawdą. Przecież to jednak właśnie MY tworzymy otaczającą nas rzeczywistość i przecież to MY dzisiaj budujemy jutro naszych dzieci, a nawet wnuków i następnych pokoleń. Jak się zachowujemy, jaki świat budujemy, czy nasze działania tworzą dobrą energię, dobre warunki dla naszych następców? Jaka więc może być przyszłość? Jeśli się nie opamiętamy, to… A zresztą – niech każdy sam dopowie zakończenie tego zdania, według własnej wiedzy i wyobraźni.

Powieść Dlaczego mnie zabiłaś? kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.