Ludzie na Wołyniu żyli ze sobą zgodnie. Wywiad z Barbarą Iskrą Kozińską

Autor: Adrianna Michalewska

– Opisane przeze mnie sielskie lata międzywojenne, takie były w istocie. Ludzie na Wołyniu żyli ze sobą zgodnie.

O życiu na Wołyniu opowiada Barbara Iskra Kozińska, autorka książki Czerwone niebo nad Wołyniem.

Czerwone niebo nad Wołyniem to nie tylko podróż w czasie, ale i w przestrzeni. Czym był Wołyń dla Polaków?

W pierwszych zdaniach książki opowiedziałam o rodzinnych, wołyńskich korzeniach, czyli pochodzenie rodziny, której początek rodu sięga XIV wieku. Wywodzili się oni z osady Kozin w województwie wołyńskim. Ziemie przez nich zasiedlone otrzymali za zasługi wojenne w obronie Ojczyzny. Mieszkali i żyli tam „od zawsze”. Kochali te ziemie, integrowali się z innymi narodami. Znali tradycje i obyczaje Ukraińców. Śpiewali pieśni ukraińskie, które przekazał mi mój tato, a które zamieściłam w książce. Ubierali się podobnie jak Ukraińcy. Wołyń z żyzną ziemią, lasami, sadami, łąkami i przyjaznymi ludźmi w okresie przed II wojną światową był dla zamieszkałych tam Polaków ukochaną Ojczyzną.

Historię, którą Pani opisała, zainspirowały losy Pani rodziny...

Do opisania losów rodziny latami namawiał mnie mój ukochany tata. Był on najmłodszym z czwórki dzieci Michaliny i Wincentego Kozińskich. Kochał Wołyń. Uwielbiał wspominać swoje dzieciństwo, gospodarstwo rodziców, konie, pracę na roli, święta, wesela, zabawy, dożynki. Kiedy tylko wracałam do domu na wakacje ze szkoły, siadywaliśmy sobie na fotelikach pod wiśnią i opowiadał, opowiadał... Niejednokrotnie podczas takich opowieści płakał. Prosił: „Basiu napisz książkę”...

Opisuje Pani świat który przeminął. Czy nie mamy tendencji do idealizowania przeszłości? Zwłaszcza tej bezpowrotnie utraconej?

Ja nie odczuwam tego w ten sposób. Tutaj nie ma idealizowania, to są fakty, zdarzenia, które miały miejsce, które wydarzyły się naprawdę. Opisane przeze mnie sielskie lata międzywojenne, takie były w istocie. Ludzie na Wołyniu żyli ze sobą zgodnie. A mieszkańcami byli tam różne narodowości: Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Niemcy...

Mieszkańcy tych wsi spotykali się przy różnych okazjach, ale pokazuje Pani, że zdarzały się także rodziny, w których małżonkowie byli różnych narodowości?

Tak było chociażby w naszej rodzinie, na przykładzie małżeństwa Kacpra Kozińskiego z ukraińską dziewczyną Anną Pawluk. Niestety, małżeństwo to, chociaż szczęśliwe, zakończyło się tragicznie.

A jak to godzono, jeśli chodzi o wyznanie?

Jeśli dziewczyna była Ukrainką, ceremonia zaślubin odbywała się zazwyczaj w cerkwi.

II wojna światowa zniszczyła tę kruchą równowagę. Co się stało?

Myślę, że równowaga całego świata została zburzona przez wybuch II wojny światowej i ogólnoświatowy nacjonalizm, który wdarł się bezlitośnie na Ukrainę. Wszędzie podżegany i podsycany przez ówczesną, niemiecką propagandę. Tak silną i skuteczną, że doprowadziła do ludobójstwa na niespotykaną skalę.     

Na przykładzie Felicji, lokalnej nauczycielki, oraz księdza pokazuje Pani, że grupy UPA nie przebierały w środkach. Mordowano kobiety, duchownych, a nawet małe dzieci…

Tak, jest to ogromny temat, nawet olbrzymi i przerażający w swoim wyrazie. Po pierwszym wydaniu powieści w roku 2012 otrzymałam ogromną ilość listów, opisów mordów i drastycznych losów ludzi, którym udało się ujść z życiem z rzezi. Napisał do mnie syn bestialsko zamordowanej nauczycielki. Napisali do mnie ludzie z opisanej byłej wsi polskiej Okopy. Mój tato, któremu udało się uciec z płonącej wsi, do końca życia miał koszmary senne. Niejednokrotnie budził się w nocy z krzykiem.

Czy Polacy mogli się bronić? A może stosowano akcje odwetowe?

6 grudnia 1943 roku trzy polskie wsie: Okopy, Budki Borowskie i Dołhań zostały okrążone przez UPA. Wokół były wsie ukraińskie wspomagające bandy. Jedyną drogą ucieczki były lasy i część ludności polskiej z tych wsi, właśnie uratowała się ucieczką do lasów, w tym i moja rodzina, ochraniana przez niewielki oddział partyzancki.

Co się stało po wojnie, jak te okrutne doświadczenia istniały w świadomości Polaków?

Kiedy front wojny wiosną w roku 1944 zbliżał się do Wołynia, uratowani mieszkańcy Okopów opuścili zimowe, leśne ziemianki i przenieśli się do Rokitna, by potem wyjechać do Polski Zachodniej. Opuszczali rodzinne ziemie z żalem, ale i ze świadomością, że udało się przeżyć, że udało się przeżyć...

Powieść kończy się opuszczeniem ukochanego miejsca. Czy Pani dziadkowie wrócili kiedyś do swojego utraconego domu? Choćby w odwiedziny?

Nigdy nikt z moich bliskich nie wrócił na swoją ojcowiznę, nie odwiedził tych terenów. Nie pojechali tam nawet wtedy, kiedy inni znajomi jeździli i przysyłali listy i zdjęcia z podróży. W ostatniej, trzeciej części rodzinnej sagi Pokolenia jest rozdział List od przyjaciela. W tym liście przyjaciel mojego taty z dzieciństwa opisywał swoją podróż na Ukrainę do znanych im z młodości miejsc. Czytając ten list, mój tata miał oczy pełne łez...

A czy Pani odwiedziła te strony? Ciekawi mnie, czy w tamtejszych kościołach zachowały się jakieś dawne dokumenty? Czy są polskie cmentarze i co obecni mieszkańcy Okopów myślą na temat tej tragicznej przeszłości.

Osobiście nie byłam na Ukrainie, lecz mam zaufanych Przyjaciół, którzy tam byli i jeżdżą nadal, szczególnie do Lwowa. Lwów zachował się w całej swojej majestatycznej postaci piękna z wyraźnymi śladami polskości. Na wsiach, gdzieniegdzie, pozostały polskie cmentarze. W czasie rzezi wołyńskiej polskie wsie zostały zrównane z ziemią, a ludność wymordowana. Cmentarz, gdzie są pochowane pomordowane rodziny polskie, zachował się na miejscu zbrodni, w Okopach. Tylko cmentarz pozostał. Trzy polskie wsie Okopy, Dołhań i Budki Borowskie zostały spacyfikowane – spalone doszczętnie w nocy 6 grudnia 1943 roku. Część uratowanych cudem Polaków opuściła Wołyń. Nadal istnieją natomiast dawne wsie ukraińskie z czasów wojny Netreba i Karpiłówka. Pozostały też na tamtej ziemi, na zawsze ruiny polskich kościołów.

Dziękuję za rozmowę.

Książkę Czerwone niebo nad Wołyniem kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.