Przyjaźń jest każdemu potrzebna. Wywiad z Beatą Andrzejczuk

Data: 2022-09-30 14:03:53 Autor: Patryk Obarski
udostępnij Tweet
Okładka publicystyki dla Przyjaźń jest każdemu potrzebna. Wywiad z Beatą Andrzejczuk z kategorii Brak kategorii

– Życie składa się z popełnianych błędów, sukcesów, porażek i kolejnych zwycięstw. Takie po prostu jest. Nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi. Ale szukając przyjaciół, warto ryzykować, bo przyjaźń to jednak ogromna wartość. To coś, czego wszyscy potrzebujemy – mówi Beata Andrzejczuk, autorka serii Akademia jeździecka, w skład której wchodzą książki KrólowaCzarna róża

Nastolatkowie mają dziś przechlapane?

To pytanie raczej do dzisiejszych nastolatków, ale subiektywnie sądzę, że i tak i nie. Mają dostęp do social mediów przykładowo: tiktoka, instagrama, fejsa, tumblra. Mają dostęp także do komunikatorów typu: Messenger, WhatsApp. Oglądają filmy na Netflixie, Playerze. Umawiają się na randki często przez neta, czyli kolejne portale. Dla niech to duże ułatwienie. Nie wyobrażają sobie bez tego życia. Niektórzy z nich mogą wykazać się kreatywnością i zarabiają na tym bardzo duże pieniądze, ale zatracają zdolność komunikacji między sobą face to face, bywają samotni ze smartfonami przyrośniętymi do ręki. To co zostaje niezmienne to realne emocje. Nastolatki bywają samotne, szczęśliwe, zadowolone, nieszczęśliwe i przeżywają swoje własne traumy. Emocje przez kolejne pokolenia nastolatków bywają właśnie niezmienne. Ale nie możemy wszystkich nastolatków wrzucać do jednego worka. Każdy z nich to jednak indywidualność.

Główną bohaterką Pani książek z serii Akademia jeździecka jest Gabi. To dziewczyna inna niż wszystkie?

Inna, ale „inna" nie znaczy „gorsza". „Inna" nie znaczy też, że jest jedyną „inną” w Polsce. „Inna” w przypadku Gabi to czasem zadowolenie ze swojej odmienności – to znaczy, że dobrze jej z tym i ambiwalentnie: czasem bardzo jej źle z tego powodu.

Czytelnicy serii poznają Gabi, gdy przebywa już na farmie. Dziewczyna czas spędza jednak nie tylko na łonie przyrody, ale też w sieci, gdzie prowadzi swój blog. Internet dla wielu młodych ludzi jest dziś jak powietrze?

Tak, internet dla młodych ludzi jest jak powietrze, ale to znów moja subiektywna opinia. Owszem, Gabi prowadzi anonimowo bloga, ale to jedyna jej działalność w sieci. I także poprzez to jest „inna”. Główna bohaterka nie korzysta z innych portali. Nie jest nawet obserwatorem tych najpopularniejszych, ale proszę wziąć pod uwagę, że „inna” zapisuję zawsze w cudzysłowie.

Nowe technologie niosą też zagrożenia. Gabi jest ofiarą internetowego hejtu. To problem, który spotyka dziś wiele młodych osób aktywnych w sieci?

Hejt jest wszechobecny. Biorąc pod uwagę emocje – a w wieku nastu lat te emocje szaleją – hejt staje się dla wielu nastolatków swoistego rodzaju traumą. Nie radzą sobie z nim, ale będę powtarzać: nie wrzucajmy wszystkich nastolatków do jednego worka. Każdy z nich naprawdę jest inny. Nie ma dwóch identycznych nastolatków.

Gabi radzi sobie z internetową krytyką, bo oprócz życia online ma także życie offline? I ludzi, na których można polegać?

Nie. Gabi w ogóle, przynajmniej początkowo, nie radzi sobie z hejtem. Ma wprawdzie obrońców, ale w necie. Niemniej jednak jej myśli i właśnie emocje skupiają się na hejcie, a nie obronie. Na pewien czas zarzuca nawet prowadzenie bloga. Płacze, przeżywa całą skalę negatywnych emocji. Jest z tym sama. Nikt początkowo nie wie o prowadzeniu przez nią bloga. To potęguje o u niej negatywne i samotne przeżycia. Płacze po nocach, a nawet czasem boi się otworzyć swojego bloga, boi się, co w nim znajdzie, jakie komentarze przeczyta. Strach ją paraliżuje, ale to odważna dziewczyna, uparta, ambitna. Nie poddaje się, pisze nadal. Proszę też zauważyć, że to znów ambiwalentne odczucia, poczynania, emocje. I myślę, że ambiwalencja to dominująca cecha u współczesnych nastolatków. Istny rollercoaster szalejący w ich ciałach i głowie!

A jak to jest z przyjaźnią w wieku nastoletnim? Myślę tutaj o relacji chociażby z Malwiną, która – jak dowiadujemy się w Królowej i Czarnej róży – ostatecznie nie okazuje się zbyt dobrą przyjaciółką… Warto zatem ufać i zwierzać się innym ze swoich problemów?

Warto ryzykować. Gabi wiele razy się zawiodła, jeśli chodzi o przyjaźń, a ta przecież jest nie tylko w wieku nastoletnim bardzo ważna. Główna bohaterka staje się bardzo nieufna, ale nawet w swojej nieufności zaryzykuje ponownie. Czy znów się zawiedzie? Tego czytelnicy dowiedzą się z książki: Czarna róża – Akademia Jeździecka. 

Życie składa się z popełnianych błędów, sukcesów, porażek i kolejnych zwycięstw. Takie po prostu jest życie. Nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi. Tak, warto ryzykować. Malwa zawiodła Gabi. I to zawiodła okrutnie, a więc tak naprawdę okazało się, że nigdy nie była jej przyjaciółką, bo fałszywy przyjaciel to nie przyjaciel, ale o tym przekonujemy się dopiero po czasie. Wcześniej po prostu się nie da. Przyjaźń to jednak ogromna wartość. Przyjaźń każdemu jest potrzebna. Jest więc warta tego, by ryzykować nawet wielokrotnie.

Posiadanie powierniczki czy powiernika pomaga zrzucić balast, który nosimy w sercu?

Oczywiście, że tak. Powiernikiem może być każdy, nawet obca osoba spotkana gdzieś po drodze, ale to znów zależy od osobowości danej osoby, od konkretnego nastolatka. Jednak, kolokwialnie mówiąc, „wygadanie się" bardzo pomaga. Tajemnice, utrzymywane głęboko w sercu, ranią. Z upływem czasu coraz bardziej.

Prawdziwymi przyjaciółmi mogą być chyba także rodzice, jednak nastolatkowie dość rzadko to zauważają?

Moim zdaniem rodzice mają być przede wszystkim rodzicami, bo są jedyni na świecie, a przyjaciół można mieć wielu. Łatwiej rozmawiać na nastoletnim etapie życia z rówieśnikiem-przyjacielem niż z rodzicem. Ta sama skala emocji, podobne zainteresowania, pasje, upodobania. Wydaje mi się, że to dwa różne światy. Rodzice często są osobami najważniejszymi na świecie, rodzice chronią przed niebezpieczeństwami, kochają bezinteresownie i do końca życia, dbają, opiekują się swoimi nastoletnimi pociechami, zawsze wybaczą. Matki kochają bezwarunkowo i wydaje mi się, że to jedyny rodzaj miłości bezwarunkowej. Rodzice są bardzo ważni, ale o czym na nastoletnim etapie życia rozmawiać z rodzicami? Bo chyba nie o szkole, a o spełnionej bądź niespełnionej miłości lepiej pogadać z przyjaciółką. Ona zrozumie, a rodzic nie zawsze. A, nie daj Bóg, jeszcze zechce się wtrącać? (śmiech)

Czytaj również: Beata Andrzejczuk - cytaty

Aby ich relacje były dobre, starać muszą się obie strony: zarówno rodzice, jak i dziecko?

Tak – ale mówimy o dobrych relacjach a nie o przyjaźni. Ilu rodziców wie, kim jest Maria Jeleniewska? A ilu nastolatków? Podejrzewam, że większość. To z kim będziemy gadać o Marii Jeleniewskiej? Z mamą czy z rówieśniczką, która także śledzi jej poczynania? To normalne. Zawsze tak było. Inne role mają do spełnienia w życiu nastolatków rodzice, a inne – nastoletnie przyjaciółki i przyjaciele. Nie ma w tym nic złego.

W Czarnej róży opowiada Pani o Gabi, ale w tle stale pojawia się także Karioka. Dziewczyna poniosła karę za swoje zachowanie, jednak czy czegokolwiek się nauczyła?

Karioka to groźny i bezwzględny przeciwnik w życiu nie tylko Gabi. Karioka poniosła karę, ale w jej sposobie myślenia takie pojęcie nie istnieje. Karioka poczuła, jakby „z liścia dostała”. Dla niej to zniewaga i policzek. Niczego się nie nauczyła. To raczej kolejne wyzwanie, żeby udowodnić, że to ona – Karioka i tak koniec – końców jest i będzie ,,górą”. Karioka to typ osobowości, który się nigdy nie poddaje. Jest wzorowana na prawdziwej postaci, co oznacza, że takie osoby też istnieją w życiu nastolatków.

Gabi ma wrażenie, że Królowa Śniegu uwzięła się na nią. Jednak czy prawdziwym problemem Karioki nie jest to, że wykorzystuje innych ludzi jako narzędzia do realizacji własnych celów?

Z punktu widzenia większości czytelników Królowej i Czarnej róży oczywiste będzie, że Karioka wykorzystuje ludzi jako narzędzia do realizacji własnych celów. I że, faktycznie, jest to jej duży problem – ale nie dla niej, lecz w ocenie innych. I to prawda, ale uwzięła się jednak głównie na Gabi.

Gabi stanowi sól w oku Karioki dlatego, że Królowej Śniegu nie udało się podporządkować sobie kolejnej osoby?

Gabi rzeczywiście stanowi sól w oku Karioki. Karioka od dawna niszczy jej życie, niejedną noc Gabrysia przez nią przepłakała. Ba! Ona się jej bała, ale moja bohaterka jest ambitna i pomimo strachu, nie podporządkowuje się i nie poddaje. Brnie do przodu. I znów ambiwalencja. Z jednej strony: paniczny strach, z drugiej: odważna walka. Gabi nie podkula ogona, nie siedzi w kącie i nie płacze… Chociaż: STOP! I tak przecież w jej życiu bywało. Jednak ważne, że nie ulega swojej największej i najgroźniejszej w życiu rywalce.

Myśli Pani, że jest coś, co sprawiłoby, że Karioka mogłaby się zmienić? Istnieje jakieś zaklęcie na włączenie w sobie empatii?

To bardzo trudne pytanie i odpowiem szczerze: nie wiem. Musiałby się zdarzyć jakiś cud, ale przecież cuda się zdarzają (śmiech). Tak jak wspomniałam wcześniej. To osoba wzorowana na realnej postaci. Wydaje mi się jednak, że bardziej chodzi w tym wszystkim o Gabi niż o Kariokę, o to, by nasza główna bohaterka ułożyła sobie życie tak, by Karioka przestała mieć na nie jakikolwiek wpływ. To, co robi Karioka, to zwykły stalking, psychiczne znęcanie się nad Gabi. To jest karalne, ale Karioka jest zwyczajnie cwana i wszystko, co robi, robi tak, by nie można jej było udowodnić, że jest sprawczynią. Nie oznacza to, że nigdy nie powinęła czy nie powinie jej się noga, tylko że to ją napędza do kolejnych negatywnych działań zamiast stopować czy czegokolwiek nauczyć. W Karioce nie ma empatii. I nie mam pojęcia, czy można jej tego nauczyć. Na tym etapie jej życia – nie sądzę (śmiech)

Gabi, częściowo przez Kariokę, trafia na farmę swojego biologicznego ojca. I to właśnie tam poznaje Maurycego, poznaje także konie, które pomimo początkowej obawy, ostatecznie przynoszą jej ulgę i wytchnienie. Czasem nawet te najgorsze wydarzenia mogą przynieść coś dobrego?

Powiem kolokwialnie: uważam, że w naszym życiu wszystko dzieje się „po coś”. I gdy przeanalizujemy nasze życie, często okazuje się, że coś pięknego, zjawiskowego nie miałoby miejsca, nie zaistniałoby i nie miałoby się prawa w ogóle wydarzyć, gdyby wcześniej nie spotkało nas coś bardzo złego. Reasumując: często jest tak, że najgorsze wydarzenia przynoszą coś dobrego. Ba! Czasem bardzo dobrego!

Mówi się, że pierwsza miłość bywa wyjątkowa. A jak to jest w przypadku uczucia, które łączy Gabrielę oraz Maurycego? To nastoletnie zauroczenie, zakochanie czy może faktycznie – wielka miłość?

Bohaterowie będą to mogli ocenić z perspektywy czasu. Jest ogromna różnica między zauroczeniem, zakochaniem a wielką miłością czy po prostu miłością, ale nie da się tego ocenić w czasie teraźniejszym, gdy to uczucie trwa, zwłaszcza w wieku nastoletnim. Zawsze przecież, gdy się zakochujemy, jesteśmy pewni, że to największa miłość naszego życia, że będzie trwać wiecznie, że stworzymy dom, rodzinę, będziemy mieć dzieci. Może nastolatki mają tutaj łatwiej, bo potrafią żyć chwilą? Na pewno my, dorośli, powinniśmy się tego od nich uczyć, bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie kolejny dzień. Wczoraj do ciebie nie należy, jutro niepewne. Tylko dziś jest twoje. 

Zakochujemy się i jesteśmy pewni, że to ta prawdziwa, wielka miłość. Mijają tygodnie, miesiące, spoglądamy wstecz. I co się okazuje? Że już nie jesteśmy z tą osobą albo że „to nie było to". Idąc dalej, dochodzimy do wniosku, że tylko byliśmy zakochani, ale nie było mowy o żadnej wielkiej, prawdziwej miłości. No i….zakochujemy się ponownie. I znów wydaje nam się, że to ta wielka, prawdziwa miłość.

Miłość jest niezależna od wieku. Może się zdarzyć nawet gdy mamy szesnaście lat i trwać do końca życia. Znam takie pary. Może też się zdarzyć w wieku trzydziestu lat albo i później. To jednak, która była prawdziwa, możemy ocenić z perspektywy czasu po upływie lat.

Praw do miłości – silnej i szczerej – nie zyskuje się więc dopiero z otrzymaniem dowodu osobistego?

Zdecydowanie nie. Miłość nie zna bariery wieku. Jest od niej totalnie niezależna. Nie ma z wiekiem zupełnie nic wspólnego.

Myśli Pani, że dzięki miłości jesteśmy w stanie pokonać wszelkie trudności?

Chciałabym powiedzieć, że tak, ale skłamałabym. Dzięki miłości nie możemy pokonać wszelkich trudności. Są rzeczy od nas zupełnie niezależne. W wielu swoich książkach napisałam, że najgorsza jest w życiu bezradność. Dzieje się wiele rzeczy na które zupełnie nie mamy wpływu, ale dzięki miłości nam łatwiej. Dzięki miłości jesteśmy silniejsi. Uważam, że miłość to najpiękniejsze uczucie na świecie. Miłość sama w sobie jest nie do pojęcia, ale dzięki miłości możemy pojąc wszystko – napisał kiedyś ks. Józef Tischner. To piękne słowa. Ale pamiętajmy, że pojąć wszystko nie oznacza tego samego, co: pokonać wszystko, wszystkie trudności, ale i tak uważam, że miłość to najpiękniejsze uczucie na świecie. I mam nadzieję, że tak samo uważają bohaterowie moich książek.

Możemy zatem spodziewać się, że o miłości przeczytamy też w trzecim tomie Akademii jeździeckiej?

Oczywiście, że tak. Skoro z przekonaniem uważam, że miłość to najpiękniejsze uczucie na całym świecie, to nie może jej zabraknąć w żadnej z moich książek. Ale spokojnie, konie w Akademii Jeździeckiej też będą (śmiech)

Dziękuję za rozmowę.

Książkę Akademia Jeździecka. Czarna róża kupicie w popularnych księgarniach internetowych: 

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.