- Najważniejsza jest miłość. Wywiad z Karoliną Rudnik

Autor: Patryk Obarski

– Nie da się stworzyć szczęśliwego związku, kiedy dwoje ludzi się nie kocha. Dlatego ważne jest, by miłość podtrzymywać, dbać o nią, pielęgnować, ponieważ nie jest dana raz na zawsze – mówi Karolina Rudnik, autorka książki Rytm zagubionych serc.

Wielka miłość nie wybiera?

Miłości nie można zaplanować ani zdecydować, kiedy ma się pojawić i kim ma być osoba, w której się zakochamy. To serce wybiera, kiedy chce i kogo chce. Nie mamy nad tym kontroli, możemy jedynie poddać się temu uczuciu. Mamy szczęście, kiedy dotyka nas wtedy, gdy jej pragniemy, a osoba, którą ją obdarzamy, jest warta naszych starań.

Nie mamy większego wpływu na to, w kim się zakochujemy, prawda? Zatem jak poradzić sobie z odrzuceniem?

Odrzucenie jest nieodłączną częścią życia i większość z nas doświadcza go przynajmniej raz. Gdybyśmy mieli wpływ na osobę, w której się zakochujemy, nie doświadczylibyśmy odrzucenia. Niestety, obdarzając kogoś uczuciem, nigdy nie mamy pewności, czy to jest ten jedyny człowiek, na zawsze. Dlatego czasami lokujemy swoje uczucia w nieodpowiednich osobach. Odrzucenie przez kogoś, kogo kochamy, zawsze jest bolesne.

Nie ma idealnego sposobu na poradzenie sobie z rozstaniem, bo każdy człowiek jest inny i każdy w inny sposób radzi sobie z uczuciami. Potrzeba czasu, byśmy to przeboleli, zaakceptowali i mogli pójść dalej. Rozmowa z bliską osobą, możliwość „wyrzucenia” z siebie emocji na pewno pomoże uporać się z bólem po rozstaniu.

Pytam, bo myślę o postaciach Hani oraz Filipa. Miłość nie jest sprawiedliwa?

Chciałabym wierzyć w to, że miłość jest sprawiedliwa, że dwoje ludzi, którzy są ze sobą zawsze, postępują tak, by druga strona była szczęśliwa, jednocześnie nie pomijając własnego szczęścia. Każdym kto jej doświadczył jednak wie, że to nie jest takie proste. W miłości nie ma sprawiedliwości, szczególnie w miłości nieodwzajemnionej. Wtedy zawsze ktoś cierpi. Możemy być idealni i próbować dać drugiej osobie wszystko, ale nie można zmusić nikogo do kochania. Boleśnie się o tym przekonali Hania i Filip, którzy zakochali się w nieodpowiednich osobach. Na ich przykładzie mogliśmy przekonać się, że nie każda miłość kończy się happy endem.

Czy da się zrywać „bezboleśnie”?

Myślę, że nie ma czegoś takiego jak bezbolesne zerwanie. Zawsze jest tak, że któraś ze stron zaangażuje się bardziej, będzie oczekiwać czegoś więcej. Związek to dwie osoby, które z jakiegoś powodu są w jakiejś relacji, a jej zerwanie przynajmniej dla jednej ze stron będzie skutkowało np. żalem, smutkiem czy łzami. 

Szczególnie Hania przekonała się o tym, kiedy Kamil chciał się z nią rozstać. Od początku łączył ich pewien układ, ale z czasem ona zapragnęła czegoś więcej, licząc, że on również dojrzał do prawdziwego związku. Zaangażowała się, a kiedy Kamil chciał zakończył ich relację, nie mogła się z tym pogodzić. Musimy być świadomi, że cierpienie jest nieodłączną częścią zakończenia każdego związku – czy tego chcemy czy nie. 

Ale to, że możemy zostać skrzywdzeni, nie znaczy, że nie powinniśmy angażować się w relacje…

Gdybyśmy nie angażowali się w relacje z drugim człowiekiem, pewnie byśmy nie cierpieli, ale wtedy bylibyśmy samotni. Warto zaryzykować, bo może właśnie ten parter będzie tym jedynym, a ta miłość będzie tą wielką. Dla tego warto zaryzykować.

Kamil i Łucja dzięki miłości mają szansę stać się lepszymi sobą. Miłość zawsze przynosi jakieś zmiany?

Miłość Łucji i Kamila w jakiś sposób ich uzdrawia i pomaga poradzić sobie z przeszłością. Co prawda chwilami jest desperacka, co może wydawać się niezdrowe, ale dzięki temu widać jak bardzo potrzebują bliskości z drugą osobą, zrozumienia i zaakceptowania siebie takimi, jakimi są. W przypadku Łucji i Kamila miłość przyniosła zmiany i chyba tak też jest w życiu. Odtąd jesteśmy we dwoje i musimy liczyć się z drugą osobą, wpasować ją w swoje życie, znaleźć dla niej miejsce. To oznacza przeorganizowanie pewnych rzeczy – czy tego chcemy, czy nie.

Łucja jest skrzywdzona, ale robi wszystko, by nie dać tego po sobie poznać. Kamil wciąż dusi w sobie swoją przeszłość i konflikt rodzinny. Tych dwoje więcej łączy niż różni?

Na pierwszy rzut oka myślę, że więcej ich różni. Oboje oczekują czegoś innego od życia, mają inne plany, co innego jest dla nich ważne. Jednak im bliżej się poznają, tym bardziej widać, że ich pragnienie bliskości, zrozumienia jest bardzo podobne. Oboje zostali skrzywdzeni, stracili coś, popełniali błędy i właśnie to zbliża ich do siebie. Właśnie przez przeszłość, która coś im odebrała, odcisnęła na nich piętno, są do siebie bardziej podobni niż można byłoby przypuszczać.

Podobno to przeciwieństwa się przyciągają.

Przeciwieństwa się przyciągają, oczywiście. Zwłaszcza na początku związku. Jesteśmy ciekawi tego, czego nie znamy, imponuje nam ta „inność”, ekscytuje. Często na krótką metę. Dlatego uważam, że bardziej trwałe związki tworzą osoby o podobnych zainteresowaniach, o zbliżonych oczekiwaniach czy planach na życie i tym samym poczuciem humoru.

Czy istnieją jakieś wyznaczniki „prawdziwej miłości”? Można ją jakoś obiektywnie skategoryzować?

Prawdziwą miłość trudno jest skategoryzować. Każdy z nas inaczej ją odczuwa i każdy ma na jej temat inne wyobrażenie. Myślę jednak, że większość z nas ma pewien obraz, jaka powinna ona być. Przede wszystkim to bycie z drugą osobą nie tylko w tych dobrych momentach, ale przede wszystkim w tych złych, wsparcie, szacunek, wierność. Można by było wymieniać dalej, ale chodzi o to, by dwoje ludzi było ze sobą szczęśliwych.

Co - Pani zdaniem - jest najważniejsze w związku?

Uważam, że najważniejsza jest, oczywiście, miłość. Nie da się stworzyć szczęśliwego związku, kiedy dwoje ludzi się nie kocha. Dlatego ważne jest to, by ją podtrzymywać, dbać o nią, pielęgnować, ponieważ miłość nie jest dana raz na zawsze.

Ważne jest to, by dwoje ludzi się szanowało. Gdy liczymy się z uczuciami drugiej osoby, jesteśmy gotowi pójść na kompromis i akceptujemy jej odmienność, sprawiamy, że nasza relacja jest bardziej trwała, a co za tym idzie – szczęśliwsza. Równie istotne jest  zaufanie, dzięki któremu związek funkcjonuje w zgodzie, wierność, która zapewnia trwałość i poczucie bezpieczeństwa. Często zapominamy, że przyjaźń między partnerami i spędzanie czasu tylko we dwoje umacnia związek.

W Rytmie zagubionych serc pisze pani nie tylko o miłości między partnerami, ale także między krewnymi. Czy tworząc rodzinę za wszelką cenę – kosztem kompromisów, przymykania oka na konflikty – powinniśmy dbać o pozornie poprawne stosunki?

Uważam, że najlepsza jest szczerość – w miłości, w rodzinie. Nawet, jeśli prowadzi ona na przykład do zerwania stosunków. Tkwienie w z pozoru „idealnej” rodzinie jest toksyczne i żadnej z osób ją tworzących nie wychodzi na dobre. Ktoś cierpi, ktoś jest pokrzywdzony. Wyjaśnienie niedopowiedzeń, jasne powiedzenie o uczuciach czy oczekiwaniach albo naprawi relacje, albo je zniszczy. I będzie to test, który pokaże, jak bardzo drugiej osobie zależy na nas.

Rodziny Łucji i Kamila nie są idealne. Oboje cierpią przez konflikty wywołane przez najbliższe osoby, niekiedy duszą się we własnym domu, ale udaje im się naprawić stosunki właśnie poprzez szczerość, rozmowę i zmierzenie się z problemami.

Czasem jest jednak tak, że z rodziną dobrze wypada się jedynie na zdjęciach..

Niestety, z rodziną różnie jest i czasami faktycznie lepiej wypada się z nią na zdjęciach. Możemy próbować naprawiać relacje, ale czasami zwyczajnie nie jest to możliwe. Dla własnego zdrowia lepiej odseparować się od wszystkich, którzy są dla nas toksyczni.

Wierzę jednak w to, że większość ludzi tworzy szczęśliwe rodziny. Nikt nie chce być samotny, dlatego potrzebujemy rodziny, na którą możemy liczyć i która jest dla nas oparciem w trudnych chwilach.  

W powieści Rytm zagubionych serc na drodze do rodzinnego szczęścia staje nieprzepracowana trauma. Jeśli nie potrafimy poradzić sobie ze stratą, powinniśmy szukać pomocy?

Wydaje mi się, że przede wszystkim powinno się rozmawiać o traumatycznych przeżyciach. Wyrzucenie z siebie złych emocji jest na swój sposób oczyszczające, może nawet uzdrawiające. Pomaga zmierzyć się uczuciami, które nas niszczą. Dobrym pomysłem jest spotkanie z terapeutą i opowiedzenie mu o problemach. Może dać to inne, nowe spojrzenie na sytuację, lepszą jej ocenę i oczywiście pomoc danej osobie. To nie wstyd prosić o tego typu wsparcie. Nieprzepracowanie traumy może mieć fatalne skutki w przyszłości, co może skutkować między innymi depresją.

Bohaterowie Pani powieści przekonują się, że nie da się cofnąć czasu. Powinniśmy wyciągać lekcje z naszej przeszłości?

Na pewno. Dzięki temu nie musimy popełniać drugi raz tego samego błędu, ale również możemy zastanowić się nad tym, jak moglibyśmy niektóre rzeczy zrobić lepiej, albo czego nie powinniśmy robić. Dzięki temu unikniemy cierpienia i konsekwencji, często nieprzyjemnych.

Bohaterowie mojej powieści muszą stawić czoła wszystkim wyborom, których dokonali, zmierzyć się z decyzjami, które podjęli i nauczyć się z nimi żyć. Nie da się cofnąć czasu, ale można próbować naprawić swoje błędy i żyć dalej.

A Pani? Czy chciałaby Pani cofnąć czas?

Nie. Pewnie gdybym miała szansę, niektóre rzeczy zrobiłabym inaczej, lepiej ale uważam, że te wszystkie przeżycia sprawiły, że jestem taka, jaka jestem. Staram się wyciągać wnioski z błędów, które popełniłam. Wiem, że każde zdarzenie czegoś nas uczy i hartuje nas. Wierzę, że dzięki nim jestem mądrzejsza.

Książkę Rytm zagubionych serc kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Rytm zagubionych serc
Karolina Rudnik

Warto przeczytać