Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana. Wywiad z Karoliną Winiarską

Autor: Patryk Obarski

Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana. Mija czas i przemijają sytuacje, zmieniają się okoliczności i nasze stany. Przemijanie jest wpisane w nasze życie i tylko wtedy, gdy w pełni to zaakceptujemy, możemy żyć spokojnie – mówi Karolina Winiarska, autorka powieści Następnym razemNa zawsze

Karolina Winiarska autorka

„Na zawsze” – co to właściwie znaczy?

Dla mnie słowa „Na zawsze” są nieodłączną częścią życia. Każdy z nas nosi w swoim sercu historię, doświadczenie lub znajomość, która zostaje z nim na zawsze i na zawsze go zmienia…

Na zawsze – za życia i pomimo śmierci – się kocha. Nie da się zapomnieć o prawdziwej miłości?

Bardzo wierzę w miłość i jej moc. Mam ogromny szacunek do tej siły, która jest jedyną właściwą drogą w naszym życiu. I rzeczywiście, zgadzam się, że gdy w końcu poczujemy tę jedyną i prawdziwą miłość, to ona nie mija. Oczywiście nie znaczy to, że zawsze, gdy jej doświadczamy, kończy się to happy endem. Ale uważam, że miłość zawsze w nas zostaje i zostawia w nas swój ślad.

Paradoksalnie jednak w Pani książce pada – i to dwukrotnie – sformułowanie: „Wszystko się kiedyś kończy”. Uważa Pani, że wszystko ma swój czas?

Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana. Mija czas i przemijają sytuacje, zmieniają się okoliczności i nasze stany. Przemijanie jest wpisane w nasze życie i tylko wtedy, gdy w pełni to zaakceptujemy, możemy żyć spokojnie. Podobnie dzieje się w mojej książce – koniec jest jednocześnie początkiem czegoś zupełnie nowego. Dlatego nie warto walczyć z przemijaniem. Niech się dzieje!

Olga, bohaterka Na zawsze, potrzebuje czasu na to, by pogodzić się ze śmiercią ukochanego mężczyzny. Odejście syna przeżywa także matka Michała.

Żałoba i w ogóle doświadczenie straty jest według mnie sprawą indywidualną, niezwykle intymną. Uważam, że te stany i etapy naszego życia nie powinny podlegać żadnej ocenie. Nie ma żałoby złej lub dobrej – są ból, cierpienie i tęsknota, z którą każdy radzi sobie zupełnie inaczej i według mnie ma do tego prawo.

Poza tym każde rozstanie jest inne: Olga traci męża, a mama Michała – syna. Nie można żadnego z tych doświadczeń porównywać, zbyt wiele je różni. Z tego właśnie powodu nie można powiedzieć o dobrej czy złej reakcji; jedno i to samo zdarzenie może być przeżywane przez różnych ludzi w zupełnie odmienny sposób

Istnieje jakiś sposób na to, by pomóc – sobie lub komuś – poradzić sobie ze stratą?

Zawsze jest sposób, żeby pomóc osobie, która zmaga się z czymś trudnym. Mam nadzieję, że udało mi się to ukazać właśnie na przykładzie bohaterów powieści Na zawsze.

Olga musi odbyć podróż – bliscy, choć nie do końca rozumieją jej decyzję, nie zatrzymują jej. Mama Michała musi dać sobie czas, by ból w jej sercu wybrzmiał. Jej również nikt nie przekreśla, a gdy kobieta jest gotowa, by znowu zacząć żyć, Olga jej nie odtrąca.

Zatem zawsze można pomóc: akceptacją, obecnością, wsparciem czy nawet poprzez danie komuś przestrzeni. Niezwykle istotne jest jednak, by w trudnych sytuacjach wykazać się empatią wobec osoby, która cierpi.

A może – podobnie jak Olga – powinniśmy odnaleźć miejsce, w którym pomyślimy o swoim życiu?

Chciałam na przykładzie Olgi pokazać, że nie warto uciekać przed emocjami. Olga przez kilka lat tak właśnie próbowała żyć – do momentu, gdy zrozumiała, że jedynym słusznym sposobem na poradzenie sobie z bólem, jest zmierzenie się z nim. Samotna podróż to, oczywiście, metafora tego procesu.

Cierpienie minie tylko wtedy, gdy zmierzymy się z nim i pozwolimy mu odejść. To, oczywiście, wymaga odwagi, bo przecież nie lubimy mierzyć się z tym co trudne, ale jest to chyba jedyny sposób, by skończyć z cierpieniem.

Olga ostatecznie wiele zyskuje, gdy podejmuje decyzję o podróży na drugi koniec świata. Mam nadzieję, że jej historia doda otuchy tym, którzy mierzą się z podobnymi problemami.

Na Sri Lance Olga uczy się tego, że życie nie tylko daje, ale także i odbiera. Powinniśmy cieszyć się z tego, co jest nam dane?

Nasza natura jest dość przewrotna – pragniemy szczęścia i zadowolenia, ale jednocześnie zakładamy, że są one cały czas przed nami. Tymczasem jedyny moment, w którym możemy zapewnić sobie szczęście, jest właśnie teraz.  

W mojej powieści pojawia się taki fragment, w którym Olga idzie wraz z lankijskim mnichem przez las. Wszystko dookoła niej jest piękne i egzotyczne, ale ona tego nie dostrzega, bo dźwiga bagaże. Jest w miejscu pełnym magii, ale kompletnie się tym nie cieszy. Dopiero gdy za namową przewodnika zrzuca torby podróżne, odkrywa, jak piękny świat ją otacza. I tak jest z nami. Spotykają nas dobre i wspaniałe rzeczy, ale często ich zwyczajnie nie dostrzegamy, bo skupiamy się na czymś zupełnie innym, na czymś, co odbiera nam radość z codzienności. Szczęście jest wokół nas, tylko go nie dostrzegamy.

Ale czy to oznacza, że mamy pokornie przyjmować wszystko, co daje nam los? A może wręcz przeciwnie - droga do szczęścia to nieustanna walka z rzeczywistością?

Myślę, że bohaterowie Na zawsze są doskonałym przykładem tego, że nic w życiu nie przychodzi łatwo, choć jednocześnie wszystko można osiągnąć.

Na początku powieści Olga ma dwie opcje: może poddać się smutkowi i żyć z nim przez kolejne lata, ale może też spróbować jednak wycisnąć z życia coś dobrego. Śmierć Michała uczy bohaterkę, że ostatecznie i tak wszystko się kończy, ale warto – a nawet i trzeba – zrobić wszystko, żeby czas, który mamy, przeżyć jak najlepiej. Wszystko jest możliwe i wszystko jest kwestią wyboru. Ostatecznie Olga wyrusza w podróż, choć wiele razy chciała zawrócić. Już nawet będąc na lotnisku w Dubaju była gotowa się poddać. Nie zrobiła tego, nieco wbrew sobie, a na końcu tylko na tym zyskała. Zatem – warto!

Na zawsze książka

Olga na własnej skórze doświadcza, czym jest samotność. Nie ma Pani wrażenia, że wiele osób się z nią zmaga, chociaż pozornie wydaje się, że otoczone są innymi ludźmi?

Samotność jest nieodłącznym elementem naszego życia. Nawet, jeśli mamy wokół siebie bliskich, to z naszymi emocjami i tak musimy radzić sobie sami. I tutaj bardzo wierzę w złoty środek. Samotność bywa potrzebna i dobra, nie powinniśmy się jej obawiać. Jednocześnie myślę, że to dzięki ludziom i ich wsparciu udaje nam się pokonywać przeciwności losu. Myślę, że choć nie należy unikać społecznych relacji, warto pozwolić sobie na chwile samotności. Oba te stany są potrzebne.

Samotność może czasem doprowadzić do większych problemów w naszym życiu?

Zdecydowanie zgadzam się z tym, że samotność bywa przyczyną problemów. Nawet najwięksi samotnicy i introwertycy potrzebują rozmowy, inspiracji i wsparcia, które mogą płynąć tylko od drugiego człowieka. Są sytuacje, kiedy bez pomocy innych nie jesteśmy w stanie udźwignąć życiowych problemów. Z tego powodu zawsze powinniśmy cenić i szanować relacje, które udało nam się stworzyć.

Czy istnieje jakieś rozwiązanie na bycie samym?

Jeśli doświadczamy samotności nie z naszego własnego wyboru, to warto zastanowić się, dlaczego doszło do takiej sytuacji. Nie mamy wpływu na innych ludzi i ich decyzje, ale zawsze mamy wpływ na siebie. To, oczywiście, niełatwe, ale mocno wierzę, że jest to jak najbardziej możliwe.

Spotykają nas przeróżne sytuacje w życiu, z każdego zdarzenia jednak coś wynosimy. Oczywiście, możemy nauki płynące z naszych doświadczeń zignorować, ale możemy też wziąć je do serca – dzięki temu zyskamy życiową mądrość.

Tutaj dobrym przykładem jest powieściowa Laura, którą samotność przytłacza. Laura, widząc, jak niszczący jest dla niej ten stan rzeczy, próbuje go zmienić. Stara się zatem poznawać nowych ludzi, poszukuje wśród nich pomocy i rzeczywiście ją otrzymuje. Zatem czasami nie warto czekać na ratunek, trzeba samemu o siebie zawalczyć.

Tylko same rady, takie jak „wyjdź do ludzi, a wszystko się zmieni” nie wystarczą?

Ja w ogóle nie wierzę w rady. Wierzę w słuchanie siebie i innych. Wierzę w podążanie za intuicją. Ktoś, kto radzi w ten sposób, w ogóle nie powinien tego robić. Tak jak powiedziałam, pomóc innym możemy tylko poprzez wsłuchiwanie się w ich potrzeby. Możemy, oczywiście, motywować ich do zmiany i wraz z nimi poszukiwać różnych rozwiązań, ale jednocześnie należy szanować granice bliskiej nam osoby. Wspieranie innych w trudnym momencie życia to przede wszystkim empatia, cierpliwość i uwaga.

W Pani książce pojawi się zdanie mówiące o tym, że ani planów, ani marzeń nie wolno odkładać... 

Bardzo boimy się marzyć, a nawet jeśli już to robimy, nie mamy odwagi, by realizować swoje plany. Może nie wierzymy, że zasługujemy na to, co dobre? A może tak naprawdę w ogóle nie wierzymy w siebie? Tymczasem jeśli nie spróbujemy, nigdy nie będziemy wiedzieć, czy coś naprawdę było poza naszym zasięgiem, czy były to tylko ograniczenia tkwiące w naszych głowach. A przecież często nie mamy nic do stracenia! Spełnianie marzeń zawsze jest warte ryzyka i trudu!

Może zamiast stawiać sobie zbyt ambitne cele, powinniśmy zacząć od małych kroczków?

Jestem zwolenniczką małych kroków. Wizja jest ważna, odległe cele są potrzebne, ale tylko pojedyncze kroki doprowadzają do celu, czyli wytrwałość dzień po dniu. Uważam, że to jest klucz do sukcesu.

A Pani? Próbuje Pani spełniać swoje marzenia czy może raczej realizuje je Pani przede wszystkim w powieściach?

Zdecydowanie spełniam marzenia! Nie przestaję marzyć i myśleć o tym, czego chciałabym w życiu doświadczyć. Uważam, że życie jest tak niezwykłe i zaskakujące, że może się w nim wydarzyć absolutnie wszystko. Tylko, podobnie jak moi bohaterowie, uważam, że nie wolno się poddawać i zniechęcać. No i, przede wszystkim, trzeba uwierzyć, że zasługujemy na to, co najlepsze od życia!

Książkę Na zawsze kupić można w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.