– Nie wierzę, że jest jeden przepis na dobry kryminał. Wywiad z Magdaleną Kubasiewicz

Autor: Magdalena Galiczek-Krempa

– Trup na weselu brzmi niecodziennie i właśnie dlatego wydało mi się to dobrym motywem przewodnim dla książki. Ale 50 wesel i pogrzeb mniej skupia się na samej krwawej zbrodni czy śledztwie, a bardziej na tym, jakie konsekwencje zabawa w prywatnego detektywa może nieść dla kogoś, kto nie ma odpowiednich umiejętności i doświadczenia – mówi Magdalena Kubasiewicz, autorka powieści o fotografce, która próbuje wyjaśnić sprawę śmierci panny młodej.

Lubi Pani chodzić na wesela? 

Niespecjalnie. Nie piję alkoholu, nie przepadam za tańcem, a na większości wesel, na które trafiałam, znałam głównie parę młodą. Nie pamiętam, żebym bawiła się na jakimś dobrze i raczej unikam takich imprez, jeśli na ślubnym kobiercu nie stają osoby naprawdę mi bliskie.

Z kolei dla bohaterki Pani książki, Emilki, wesele jest przede wszystkim miejscem pracy.

Emilia na weselach faktycznie występuje jako pracownik, fotograf, nie patrzy więc na nie z perspektywy gościa. Interesuje ją przede wszystkim zrealizowanie zlecenia i upewnienie się, że państwo młodzi będą mieć piękne zdjęcia – nawet, jeżeli sama uroczystość nie przebiega w pełni tak, jakby to sobie wymarzyli. Emilka zresztą prywatnie jest osobą raczej nieśmiałą, kiedy więc idzie na wesele jako gość, czuje się nieswojo. 

Myśli Pani, że po sfotografowaniu kilkudziesięciu wesel w ciągu roku może jeszcze czerpać z tego choć trochę przyjemności?

Tak samo jak w każdym innym zawodzie, to zależy od osoby. Są ludzie, którzy pracują tylko albo głównie dlatego, że chcą mieć pieniądze na czynsz i jedzenie, są tacy, którzy dodatkowo z pracy czerpią satysfakcję. Jeśli po roku można lubić programowanie albo inną pracę, można też mieć przyjemność z zajmowania się fotografią. Sama Emilka czasem bywa zdenerwowana albo zniechęcona, ale zawsze cieszy ją, kiedy zdoła zrobić naprawdę świetne zdjęcia albo gdy widzi, że sesja podoba się zleceniodawcom. Zawsze stara się też pamiętać, że nie ma dwóch identycznych wesel i dwóch identycznych par młodych, a fotografie powinny to odzwierciedlać.

Tym razem na rutynę jednak nie ma miejsca, bo na weselu pada trup. I to trup panny młodej. Przyzna Pani, że wesele to niecodzienna okazja do popełnienia zbrodni...

Trup na weselu brzmi niecodziennie i właśnie dlatego wydało mi się to dobrym motywem przewodnim dla książki. Wesele jest – a przynajmniej być powinno – radosnym wydarzeniem. Często też książki i seriale, zwłaszcza dla kobiet, kończą się albo weselem, albo jego planowaniem… W tym przypadku wszystko zaczyna się od wesela, ale nic nie wygląda tak, jak powinno. Wszystko idzie na opak. Nie ma żadnego „długo i szczęśliwie”. Pokłóceni młodzi, świadkowa zakochana w panu młodym, goście, którzy niekoniecznie życzą nowożeńcom wszystkiego najlepszego i – wreszcie – martwa panna młoda. Co gorsza, istnieje podejrzenie, że została zamordowana, a morderca był obecny na zabawie. Uznałam to za ciekawy punkt wyjścia dla historii. Chociaż 50 wesel i pogrzeb mniej skupia się na samej krwawej zbrodni czy śledztwie, a bardziej na tym, jakie konsekwencje taka zabawa w prywatnego detektywa może nieść dla kogoś, kto nie ma odpowiednich umiejętności i doświadczenia.

Na ile sposobów można zabić pannę młodą?

Sto? Tysiąc? Sto tysięcy? Dokładnie tak, jak każdego człowieka, a niestety, jeśli chodzi o zbrodnię, pomysłowość morderców bywa zaskakująca. 

Bycie dobrym fotografem – takim jak Emilka – wymaga dobrego oka. Myśli Pani, że przez obiektyw patrzy się lepiej? Można dostrzec więcej?

To już pytanie do mojej bohaterki, nie do mnie. Dla niej czasem łatwiej patrzeć przez obiektyw, bo to pozwala złapać dystans i skupić się na szczegółach. Dla mnie? Sięgam po aparat w celach prywatnych, zwykle podczas wyjazdów ze znajomymi. Robię wtedy zdjęcia, by mieć pamiątkę, zachować cenne wspomnienie, móc kiedyś sobie przypomnieć emocje wiążące się z danym miejscem czy sytuacją. 

Czyli nie zajmuje się Pani fotografią, to po prostu dobry materiał do wykorzystania w książce? 

Nie mogę powiedzieć, że „zajmuję się” fotografią. Lubię robić zdjęcia, miałam na studiach zajęcia fotograficzne, ale jestem amatorem i nie mam do tego talentu. Moje pasje to raczej książki i pisanie. Co do tego, czy to dobry materiał do powieści… Myślę, że równie dobry, jak każdy inny. Emilka jest fotografką, bo taką ją wymyśliłam, czy też raczej: taka „się wymyśliła”. Ot, pewnego dnia w mojej głowie pojawiła się wizja dziewczyny, która robi zdjęcia na weselach, a w końcu na jednym z nich znajduje trupa panny młodej…

W dobrym kryminale wszyscy kłamią? Wszyscy są podejrzani?

Nie sądzę. Są bardzo różne kryminały, nie wierzę, że jest jeden przepis na „dobry kryminał” czy ogólnie na „dobrą książkę”. Zazwyczaj podejrzanych mamy przynajmniej kilku, aby bohater miał co robić, a czytelnik mógł snuć własne teorie… Ale moim zdaniem nawet książka o tym, że bohaterowie od początku wiedzą, kto popełnił zbrodnię, muszą jednak zebrać dowody, też mogłaby być ciekawa.

Prawdziwa praca policji ma niewiele wspólnego z tym, co oglądamy w amerykańskich serialach kryminalnych?

Myślę, że prawdziwa policyjna robota bardzo różni się od tego, co oglądamy w serialach… i czasem od tego, o czym czytamy w kryminałach. Ale nie mogę wypowiadać się tu z pozycji eksperta i nie jest to pytanie do mnie. Robiłam research, zadawałam paru osobom pytania, przeczytałam kilka książek o prawdziwych zbrodniach, sprawdzałam procedury – ot, choćby do drugiego tomu o postępowaniu w przypadku zaginięć. To jednak nie znaczy, że znam policyjną pracę od kuchni. 50 wesel i pogrzeb skupia się na amatorskim śledztwie Emilki i chociaż policja działa, to dzieje się to w tle. 

Powiedziała Pani, że robiła Pani research do drugiego tomu. Czy w takim razie poznamy dalsze losy Emilii? Czy fotografka znowu uwikła się w prywatne śledztwo?

Sto wesel i zaginięcie ma ukazać się w drugim kwartale 2021. Co do prywatnego śledztwa… Cóż, powiedzmy, że Emilka nie będzie miała wyboru. To bohaterka dość specyficzna jak na główną postać w kryminale. Nie jest policjantką, prokuratorem, prywatnym detektywem, nie zajmuje się więc tropieniem przestępców zawodowo. Nie ma nawet w sobie wrodzonego pędu do rozwiązywania zagadek kryminalnych i mieszania się w rzeczy, które jej nie dotyczą. Emilka nie jest osobą, która ot tak, z dnia na dzień, wskakuje w buty detektywa i kopie tyłki bandytów, wyprowadza wnioski lepiej niż Sherlock Holmes i mimo braku doświadczenia nie popełnia błędów. To tak naprawdę normalna dziewczyna, której sprawa musi dotyczyć bezpośrednio – inaczej nie spróbuje działać, bo ma własne życie i obowiązki.

Książkę 50 wesel i pogrzeb kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.