Od piłki nożnej do literatury. Wywiad z Michałem Piedziewiczem

Autor: Sławomir Krempa
Okładka publicystyki dla Od piłki nożnej do literatury. Wywiad z Michałem Piedziewiczem z kategorii Brak kategorii

- Mimo upływu lat piłka nożna jest tą formą sportu, która może odciągnąć dzieciaki od ekranów telewizorów, smartfonów czy tabletów. Widziałem, jak dużo czasu poświęcają jej moi siostrzeńcy, jak pod moim blokiem w Krakowie chłopcy zatracają się w rozgrywkach, ale też jak wielkimi bohaterami są dla nich piłkarze. Zorientowałem się, że mogę w pewien sposób na zainteresowanie współczesnych chłopców piłką nożną odpowiedzieć. Że mogę napisać  książkę, która być może przekona do czytania choć część z nich - mówi Michał Piedziewicz, autor książki Ćwierćfinał to już coś.

Zacznijmy od tego, że takich książek już się dzisiaj raczej nie pisze… 

Kiedy wracałem już jako dorosły człowiek do powieści Adama Bahdaja czy Edmunda Niziurskiego, myślałem, że nie byłbym w stanie napisać takich książek - są tak wspaniałe, uniwersalne i do dziś czyta się je z przyjemnością. Pewnego dnia jednak wpadł mi pomysł na taką właście „chłopacką” książkę przygodową w duchu klasyków powieści młodzieżowej. I zacząłem ją pisać - z myślą o moich siostrzeńcach, którzy mocno zaangażowali się w futbol. Marzyłem przy tym, by przy okazji oddać swoisty hołd bohaterom mojego dzieciństwa. 

Bohaterowie Pańskiej książki też wydają się być żywcem przeniesieni z literatury, która królowała w Polsce w latach pięćdziesiątych, sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku, a która ukształtowała także wielu mężczyzn urodzonych już znacznie później - z książek autorstwa wspomnianych przez Pana Bahdaja czy Niziurskiego. Są jakby niedzisiejsi.

Moim zdaniem literatura polega również na stylizacji. Pisząc książkę Ćwierćfinał to już coś, cały czas myślałem o Niziurskim. Jego bohaterowie również nie mówili naturalnym językiem ulicy czy podwórka, byli trochę bardziej dojrzali niż ich rówieśnicy, a jeśli bywali postrzeleni, to również nieco bardziej niż rzeczywiste dzieci. Ale nie znaczy to, że takich chłopców współcześnie nie ma. Mówiąc szczerze, miałem też odrobinę nadziei, że podczas lektury równie dobrze co dzieci będą się bawić ich ojcowie. I z sentymentem przypomną sobie, że oni również podobne powieści czytywali w dzieciństwie.  

Nie powiem, żebym rozumiał fenomen futbolu… 

Chyba nikt tak do końca go nie rozumie. W piłce nożnej chodzi przede wszystkim o emocje - pisząc tę książkę, bazowałem częściowo na własnych doświadczeniach, pamiętałem, jak sam grałem, jak bardzo byłem zaangażowany w sport. Widziałem, że mimo upływu lat, piłka jest tą formą sportu, która może odciągnąć dzieciaki od ekranów telewizorów, smartfonów czy tabletów. Widziałem, jak dużo czasu poświęcają jej moi siostrzeńcy, jak pod moim blokiem w Krakowie dzieciaki zatracają się w rozgrywkach, ale też jak wielkimi bohaterami są dla nich piłkarze - szkoda tylko, że przede wszystkim mówimy tu o graczach Realu Madryt, Barcelony czy o Brazylijczykach, mniej - o Polakach. Zorientowałem się, że mogę w pewien sposób na zainteresowanie współczesnych chłopców piłką nożną odpowiedzieć. Że mogę napisać  książkę, która być może przekona do czytania choć część z nich. 

Literatura i futbol nie wydają się najbardziej oczywistym połączeniem. 

Jerzy Pilch powiedziałby pewnie, że piłka nożna jest bardzo literacka. Są i inni pisarze, który twierdzą, że każdy mecz to inna historia. Większość z tych opowieści jest, oczywiście, strasznie nudna, ale zdarzają się i historie epickie, takie, które kibice pamiętają przez całe życie.

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Warto przeczytać

Reklamy