Wróżka z odzysku Recenzja serialu „Przeznaczenie: Saga Winx” 

Autor: Mirosław Kalinowski

Od piątku na platformie Netflix zobaczyć można najnowszy serial „Przeznaczenie: Saga Winx”. Jak się okazuje, przełożenie kreskówki sprzed parunastu lat na nowoczesną teen age drama niekoniecznie jest dobrym pomysłem. 

Klub Winx serial Netflix

 „Przeznaczenie: Saga Winx” – opis

W najnowszym serialu od Netflixa zaprezentowana została historia Bloom, 16-latki, która do niedawna prowadziła całkiem zwyczajne życie. Wszystko zmienia się jednak, kiedy dziewczyna odkrywa, że znacznie różni się od swoich rówieśniczek – posiada niebezpieczna moc, nad która nie potrafi zapanować. Niebawem dziewczyna trafia do Alfei, tajemniczej szkoły z internatem, która kształci... przyszłe pokolenia wróżek. 

Czytaj także: Szkoda. Recenzja 4 sezonu „Chilling Adventures of Sabrina"

Wraz z pojawieniem się w murach uczelni, Bloom poznaje także nowe koleżanki, znacznie bardziej doświadczone w magii niż ona sama. Na horyzoncie pojawia się także przystojny starszy kolega – Sky. 

Wkrótce okazuje się, że poza szkołą dochodzi do niepokojących zdarzeń z udziałem złych mocy. Dziewczęta przekonują się, że są jedynymi osobami, które mogą poradzić sobie z groźnymi przeciwnikami.

 „Przeznaczenie: Saga Winx” – opinie

Przeznaczenie Saga Winx serial recenzja

Nowa produkcja od Netflixa idealnie wpisuje się w amerykańskie kino dla młodzieży, choć zrealizowana została przez Irlandczyków. Połączenie popularnej „Sabriny” i „Szkoły dla Elity” niekoniecznie musi jednak spodobać się młodym widzom. 

Czytaj także: Przeznaczenie: Saga Winx – wróżki powracają na Netflixie

Przede wszystkim nie wiadomo, do kogo konkretnie skierowana jest nowa produkcja od Netflixa. Akcja serialu rozgrywa się w szkole i opowiada o losach młodych kobiet, które muszą uratować świat (ten „zwyczajny” i magiczny). Wydaje się zatem, że mamy wszystkie elementy pasujące do współczesnej teen age drama. Z drugiej strony jednak – okazuje się, że same postaci i pomysły zaczerpnięte z „Klubu Winx”… kompletnie nie pasują do 2021 roku. 

 „Przeznaczenie: Saga Winx” – czy warto zobaczyć? 

Przznaczenie Saga Winx opinie

Nastoletni widzowie nie odnajdą w serialu niczego, czego nie zobaczyliby w innych produkcjach. Zamiast tego pojawiają się zdecydowanie zbyt długie sceny z udziałem istot pochodzących ze „złej” strony mocy oraz wydumane problemy głównej bohaterki. 

Czytaj także: TOP 10 seriali młodzieżowych na Netflixie

„Przeznaczenie: Saga Winx” nie jest także serialem dla widzów w wieku 10, 11 czy 12 lat, którzy chyba najbardziej spośród wszystkich – z racji swojego wieku – zafascynowani są magią czy wróżkami. W produkcji pojawiają się sceny, których z całą pewnością nie powinni zobaczyć najmłodsi. W serialu nie znajdą zbyt wiele dla siebie także młodzi dorośli (tak zwani new adult), którzy dorastali wraz z kreskówkami opowiadających o Klubie Winx. Dla tych widzów fabuła może okazać się zbyt powierzchowna i banalna. Nie warto się oszukiwać – to, co Millenialsom podobało się 15 lat temu, teraz odbierane jest raczej z lekkim zażenowaniem. 

 „Przeznaczenie: Saga Winx” – czy warto zobaczyć? 

Przeznaczenie: Saga Winx netflix o czym jest?

W pierwszym odcinku serialu zdecydowanie nie zachwyca także dobór obsady oraz gra aktorska. Zgodnie z hollywoodzką manierą, nastolatków grają aktorzy, którzy już dawno pozbyli się przyrostka -naście. Postać Bloom, którą w produkcji gra 22-letnia Abigail Cowen, nierzadko jest przerysowana. Postać popada w skrajności – od melodramatyczności po sceny chorej złości. Nie wspominając już o tym, że Bloom momentami zmuszona jest mówić do siebie, by potrzymać narrację. 

Czytaj także: Oficjalnie: Będzie 2 sezon serialu "Bridgertonowie"

Świetna okazuje się natomiast Eliot Salt, wcielająca się w postać nieco odklejonej od reszty Terry, która to jednak – wbrew pozorom – całkiem dobrze radzi sobie rzucona na głęboką wodę. Cały obraz dopełnia Danny Griffin, kktóry, z iście amerykańskim wdziękiem, staje się obiektem zazdrości nastoletnich czarodziejek. 

 „Przeznaczenie: Saga Winx” – recenzja

Przeznaczenie Saga Winx czy warto zobaczyć serial

Serial ma swoje momenty – pojawia się chociażby wątek feministyczny, w postaci rzuconych haseł o mansplainingu. Jest to subtelne mrugnięcie okiem do części widzów, a jednocześnie – wydaje się, że jest to sposób filmowców na pokazanie, że nowe Winx idą z duchem czasów.

Czytaj także: Bridgertonowie – W świecie intryg miłosnych...

Serial „Przeznaczenie: Saga Winx” nie jest serialem złym, jednak trudno dorównywać mu do produkcji takich jak „Chilling Adventures of Sabrina”. Największym jego problemem jest przede wszystkim fakt, że współcześni nastolatkowie nie zrozumieją fenomenu Winx. Z kolei widzowie dorośli mogą być rozczarowni, gdy zobaczą nową wersję zapamiętanej z dzieciństwa bajki.

Najlepiej byłoby zatem, by nową produkcję zobaczyli ci widzowie, którzy nie mogą porównać jej z oryginalnym konceptem sprzed lat. I by potraktowali seans jako zimowe guilty pleasure

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Warto przeczytać

Recenzje miesiąca
Kudłata
Hwang Sun-mi
Kudłata
Hania Baletnica
Jolanta Symonowicz, Lila Symonowicz
Hania Baletnica
Już, już!
Katarzyna Wasilkowska
Już, już!
Kartoteka Pitera P.
Jacek Wiśnicki
Kartoteka Pitera P.
Zaginiona apteka
Sarah Penner
Zaginiona apteka
Skręcona historia
Jakub Ostromęcki
Skręcona historia
Maja Orety i skarb Szkocji
Eliza Sarnacka-Mahoney
Maja Orety i skarb Szkocji
Na zawsze
Karolina Winiarska
Na zawsze
Kuba na tropie
Kuba i Filip Majewscy
Kuba na tropie
Lwowska kołysanka. Dwa miasta
Monika Kowalska (I)
Lwowska kołysanka. Dwa miasta
Pokaż wszystkie recenzje