- Nie trzeba polec w walce, by być dobrym dowódcą. Wywiad ze Sławomirem Koprem i Tymoteuszem Pawłowskim

Autor: redakcja
Okładka publicystyki dla - Nie trzeba polec w walce, by być dobrym dowódcą. Wywiad ze Sławomirem Koprem i Tymoteuszem Pawłowskim  z kategorii Brak kategorii

- Głównodowodzący nie jest od strzelenia z karabinu czy kłucia bagnetem, tylko od dowodzenia armią. I tylko pogorszy sprawę, gdy jak Żółkiewski, Henryk Pobożny czy Warneńczyk zginie na polu bitwy. Poświęci mu się kilka wierszy i piosenek, a to raczej mały zysk - mówią autorzy książki Tajemnice marszałka Śmigłego-Rydza. Bohater, tchórz czy zdrajca? - Sławomir Koper i Tymoteusz Pawłowski.

Napisali Panowie we wstępie do książki Tajemnice marszałka Śmigłego-Rydza: interesujemy się jego życiem i działalnością już od kilkunastu lat (…) Skąd to zainteresowanie?

Żaden z nas nigdy nie lubił przyjmować bezkrytycznie utrwalonych opinii. Biorąc natomiast pod uwagę fakt, że Śmigły był znakomitym i doświadczonym dowódcą, co udowodnił chociażby w 1920 roku i Piłsudski zdecydowanie go faworyzował, dlaczego miał popełnić tak zaskakujące błędy w 1939 roku? To wszystko nie trzymało się logiki. Poza tym na swój sposób jest to najbardziej tajemnicza postać II Rzeczpospolitej, o której życiu tak naprawdę niewiele wiadomo. To wystarczyło, by pobudzić naszą ciekawość.

Właśnie: w grudniu 1922 r. Józef Piłsudski tak oceniał Śmigłego-Rydza: pod względem mocy charakteru i woli stoi najwyżej pośród generałów polskich, ale podkreślał też (…) nie jestem pewien jego zdolności operacyjnych w zakresie prac Naczelnego Wodza i umiejętności mierzenia sił nie czysto wojskowych, lecz całego państwa swego i nieprzyjaciela. Czy taka opinia ma uzasadnienie?

Śmigły nie miał okazji wcześniej wykazać się tego rodzaju umiejętnościami, stąd niepewność Piłsudskiego. Wydaje się nam, że we wrześniu 1939 r. udowodnił, że Komendant nie miał racji. Dla wielu zabrzmi to jak herezja, ale najwyraźniej wychowali się w kręgu propagandy londyńskiej i tej z czasów PRL. Już Józef Goebbels powiedział, że jeżeli kłamstwo powtórzy się sto razy, to staje się prawda. Tak było w przypadku Śmigłego, tylko kłamstwa powtórzono tysiące razy.

Jak więc Panowie oceniają postawę Naczelnego Wodza Śmigłego-Rydza we wrześniu 1939 r.? Myślę tu zarówno o pierwszej fazie wojny, jak i o rozkazie z bolszewikami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony albo próby rozbrojenia oddziałów oraz decyzji o opuszczeniu granic Polski, podczas kiedy nadal trwała wojna obronna. Był to wyraz rozsądku politycznego, uległości wobec otoczenia czy paniki?

Niestety, podobne opinie są efektem wspomnianej wyżej propagandy. Sikorski i jego otoczenie, podobnie jak komuniści, nie mieli powodów, by lubić Śmigłego. Naczelny Wódz od pierwszych dni wojny realizował podstawowe założenia taktyczne, czyli zbrojny odwrót na tzw. przedmoście rumuńskie, by doczekać ofensywy aliantów na zachodzie i samemu rozpocząć kontratak. Cel ten osiągnął, Wehrmacht nie miał sił na dalszą ofensywę, a zaraz musiało się zacząć przerzucanie niemieckich dywizji nad Ren, by bronić się przed Francuzami. Jak wiadomo, do tego nie doszło, gdyż Polskę zaatakowali Sowieci. Natomiast słynny rozkaz po ataku sowieckim to kolejny przykład negatywnej propagandy. Z reguły publikuje się tylko fragmenty jego rozkazu, który nakazywał uniknąć niepotrzebnych strat i przedrzeć się do państw neutralnych, by stamtąd udać się do sojuszników zachodnich. Podobną bzdurą jest zarzut, że Śmigły nie wypowiedział wojny Sowietom. Od kiedy to wojnę wypowiada Naczelny Wódz, a nie rząd czy parlament? A tak na marginesie: czy Polska wypowiedziała Niemcom wojnę we wrześniu 1939 r.? Nie było takiej potrzeby, gdyż państwo zaatakowane nie musi tego robić. Podobnie było z Sowietami, a cała późniejsza dyskusja jest tylko kolejną próbą zohydzenia sanacji i Śmigłego.

Zarzut opuszczenia granic państwa to kolejny absurd. Zadaniem Naczelnego Wodza jest kontynuacja walki do zwycięstwa. Z przedmościa rumuńskiego nie dało rady tego zrobić, podchodzili Sowieci. Zatem należało ewakuować armię i przenieść ją na terytorium sojuszników, co gwarantowało porozumienie z rządem Rumunii. Podobnie uczynił głównodowodzący armią serbską w 1915 roku, który pod naporem Niemców, Austriaków i Bułgarów wycofał się z kraju wraz z podległymi oddziałami, by powrócić i wyzwolić go trzy lata później. Podobnie zachowały się władze Norwegii w 1940 roku. Tylko u nas panuje dziwaczne przekonanie, ze Naczelny Wódz powinien polec w walce. A przecież od czasów Termopil i Leonidasa minęło już trochę lat. Głównodowodzący nie jest od strzelenia z karabinu czy kłucia bagnetem, tylko od dowodzenia armią. I tylko pogorszy sprawę, gdy jak Żółkiewski, Henryk Pobożny czy Warneńczyk zginie na polu bitwy. Poświęci mu się kilka wierszy i piosenek, a to raczej mały zysk. Pod Grunwaldem Jagiełło dowodził bitwą z pewnego oddalenia, a Ulrich von Jungingen walczył w pierwszej linii i zginął. Jaki był wynik tej bitwy?

W 1941 r. Rydz-Śmigły przedostał się nielegalnie z Rumunii, przez Węgry i Słowację, do Generalnego Gubernatorstwa. Dlaczego wrócił do Polski zamiast udać się na Zachód?

Zapewne nie chciał trafić na Wyspę Węży jako internowany, ludzie Sikorskiego mieli wprawę w unieszkodliwianiu wrogów politycznych. Czego miał tam zresztą szukać? Trybunału Stanu, by zrzucono na niego wszystkie rzekome winy? Nikt go tam zresztą nie chciał, a nasi zachodni sojusznicy już wcześniej pokazali, że zależy im na wyeliminowaniu polityków i wojskowych sanacyjnych. Obalenie prezydentury Wieniawy – Długoszowskiego było dostatecznym przykładem.

Znamy plany polityczne czy wojskowe Śmigłego-Rydza w okupowanej Polsce?

Nie, skazani jesteśmy na domysły. Na pewno chciał przejąć kontrolę nad polską konspiracją, miał zresztą w tym duże doświadczenie jako szef POW z czasów I wojny światowej. Czy chciał dogadać się z Niemcami przeciwko Sowietom? Tego nie wiadomo, ale nie jest to wykluczone. W 1941 r. cała Europa była podbita przez Niemców, Wehrmacht stał na przedpolach Moskwy.

Według relacji świadków zmarł na atak serca 2 grudnia. Wielu publicystów podważa jednak zarówno datę jego śmierci, jak i fakt, że była ona naturalna. Skąd te wątpliwości? Czy któraś z wersji o śmierci marszałka Panów przekonuje?

W tym przypadku różnimy się zdaniem. Jeden z nas uważa, że Śmigły faktycznie zmarł na serce 2 grudnia 1941 r., drugi sądzi,  że raczej został aresztowany na polecenie Grota-Roweckiego i Sikorskiego, a zmarł (lub popełnił samobójstwo) nieco później. Ewentualnie go zamordowano. Ale prawdy nie dowiemy się, dopóki nie uda się przeprowadzić ekshumacji szczątków uważanych z zwłoki Śmigłego ze Starych Powązek. Dlatego właśnie uważamy, że jest to konieczne. Jeżeli to nie marszałek został tam pochowany, to podręczniki historii tych czasów należy napisać na nowo. I nie tylko po to, by poprawić datę śmierci Śmigłego.

W książce poruszają Panowie również wątek prywatny w życiu marszałka. Wspominają o jego wielkiej miłości – Marcie Zalewskiej z domu Thomas. Femme fatale przedwojennej Polski, której poćwiartowane ciało znaleziono w 1951 r. niedaleko Nicei.. Równocześnie z jej mieszkania zginęły wszystkie dokumenty marszałka: listy, zdjęcia i pamiętnik.

To była raczej zła kobieta…. Ale i jedyna miłość Śmigłego. Śledztwo w sprawie jej śmierci właściwie nic nie wykazało, mogli ją porwać i zamordować znajomi, którym pożyczała znaczne sumy, handlarze bronią i narkotykami z którymi miała towarzyskie kontakty. I drobna uwaga: zwłoki zidentyfikowano na podstawie bielizny, wprawdzie dość rzadkiej, ale jednak, a głowy nigdy nie odnaleziono. Raczej kiepska metoda identyfikacji. 

Jakim człowiekiem był ten największy pechowiec polskiej historii?

Największym pechowcem jeśli chodzi o opinię potomnych. Dobry, uczciwy człowiek, świetny wojskowy, który wbrew swojej woli znalazł się w samym środku zawirowań politycznych. Podczas wojny 1939 r. wszystko zrobił jak należało, a i tak uznano go za winnego klęski. A do tego był nieszczęśliwy w życiu prywatnym, Marta nie była najprzyjemniejszą towarzyszką życia, ale bardzo ją kochał. Poza tym bardzo chciał mieć dzieci, a partnerka nie mogła mu ich dać…

Jeśli chcecie poznać wszystkie tajemnice marszałka Śmigłego-Rydza, publikacja Tymoteusza Pawłowskiego i Sławomira Kopra dostępna jest już w popularnych księgarniach internetowych: 

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - Poczytajka
Poczytajka
Dodany: 2019-05-31 12:06:11
0 +-

Warto dociekać prawdy historycznej. Dla pasjonatów historii ważna pozycja.


Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Dodany: 2019-05-21 07:46:12
0 +-

Dobrze, że są pasjonaci historii, którzy poszukują prawdy historycznej.

Avatar użytkownika - emilly26
emilly26
Dodany: 2019-05-21 00:11:59
0 +-

Literatura dla mnie. Wywiad ciekawie został przeprowadzony.

Avatar użytkownika - Justyna641
Justyna641
Dodany: 2019-05-20 16:04:57
1 +-

Planuję poczytać tę książkę.

Avatar użytkownika - lenka83
lenka83
Dodany: 2019-05-20 14:21:16
0 +-

Nie moja kategoria literacka.. ale ciekawy wywiad.

Avatar użytkownika - monikap
monikap
Dodany: 2019-05-20 13:13:40
1 +-

Dla fanów historii - pozycja obowiązkowa!

Książka

Warto przeczytać

Recenzje miesiąca
Pasażer na gapę
Adrian Bednarek
Pasażer na gapę
Plan Huberta
Kluss Ewelina, Prokopek-Pyśk Marta
Plan Huberta
Nigdzie indziej
Tommy Orange
Nigdzie indziej
Trefny Tatuś
David Walliams;
Trefny Tatuś
Dom lalek
Edyta Świętek
Dom lalek
Pokaż wszystkie recenzje