Bańki mydlane

Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2019-04-16
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788366217140
Liczba stron: 208

Ocena: 4.94 (18 głosów)
Inne wydania:

Michalina ma wszystko, co jest pożądane w młodym wieku: kochającą rodzinę, trafione studia, pochłaniającą pasję, przyjaciół oraz uroczego chłopaka, Jakuba. Sielankę burzy podejrzenie, że dziewczyna jest w ciąży. Wkrótce jednak okazuje się, że nie ciąża, lecz złośliwy nowotwór wywraca jej poukładane życie do góry nogami.

Jak odnaleźć się w nowej, okrutnej rzeczywistości, od której nie ma ucieczki?

Bohaterka ma na to receptę. W czasie krótkotrwałej poprawy zdrowia realizuje swoje plany i urzeczywistnia pomysły. Czy to wystarczy, aby u kresu życia odczuwać spokój i mieć czyste sumienie? Być może tak, lecz mimo to Michaliny nie opuszcza lęk przed śmiercią. Obawia się osamotnienia oraz... nudy.

Bańki mydlane zachwycają w całej swej prostocie. Przywracają nam ufność, dodają otuchy i uczą współodczuwania. To wyjątkowa powieść autorstwa wyjątkowej kobiety.

Magdalena Majcher

przegląd-czytelniczy.blogspot.com

Autorka przekaże swoje wynagrodzenie z tytułu sprzedaży książki na rzecz Hospicjum Św. Łazarza w Krakowie.

Tagi: Literatura obyczajowo-rodzinna

Kup książkę Bańki mydlane

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Polecana recenzja

Edyta Świętek podjęła niezmiernie trudny temat – umierania na raka. Temat obarczony z jednej strony ryzykiem popadnięcia w ckliwość, z drugiej – upraszczania i popadnięcia w banał. A jednak autorce udało się wyjść z tego wyzwania zwycięsko.   Michalina jest zwyczajną nastolatką. Kończy właśnie szkołę, wybiera się na studia. Ma dwie starsze siostry, zwyczajnych rodziców. Jedyne, co ją może wyróżniać, to talent plastyczny, ale korzysta z niego wyłącznie hobbystycznie, tworząc rysunki, w których tematem przewodnim są tytułowe bańki mydlane. Podoba jej się pewien starszy chłopak, student, z którym mija się czasem na ulicy. Ale przypadek sprawia, że nie udaje im się poznać.   Michasia żyje dalej, idzie na studia z zarządzania reklamą, poznaje Jakuba, tworzą zgraną parę. Wszystko układa się jak najlepiej, jak w setkach podobnych historii. Do czasu, gdy dziewczyna na przedostatnim roku studiów rozchorowuje się. Jej życie zatrzymuje się nagle, wszystko, co dotąd robiła, musi ulec przewartościowaniu. Plany i marzenia, a także udany związek z Kubą. Czy dostanie szansę na nowe, lepsze życie?   Powieść skierowana jest przede wszystkim do młodych czytelników - by umieli zatrzymać się na chwilę, zastanowić nad tym, co w życiu jest naprawdę ważne. To, że byliśmy zdrowi wczoraj i jesteśmy zdrowi dzisiaj, nie gwarantuje, że zdrowie zachowamy także jutro. Warto jest zatem ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Bańki mydlane

Na pierwsze spotkanie z piórem Edyty Świętek wybrałam niedawno wznowioną powieść o wdzięcznym i zarazem intrygującym tytule "Bańki mydlane". Spodziewałam się zwiewnej i sielankowej opowieści, bo z taką właśnie lekkością, subtelnością i radością kojarzy mi się puszczanie baniek. Jednak moje wyobrażenie zupełnie się nie sprawdziło...

Michalina to przesympatyczna młoda dziewczyna, studentka, która ma przed sobą całe życie. Udany związek z Kubą sprawia, że dziewczyna może się czuć szczęśliwa. Drobne kłopoty zdrowotne i przedłużające się przeziębienie stawiają pod znakiem zapytania jej wyjazd do pracy do Londynu. Dolegliwości wskazujące na wczesną ciążę zmuszają dziewczynę do wykonania dokładnych badań. Diagnoza jest bezwzględna i zaskakująca, ale determinuje Michalinę do walki z chorobą. Wspierana przez rodziców i chłopaka stara się wyjść na prostą. Ta trudna sytuacja sprawia, że bohaterka zupełnie przewartościowuje swoje dotychczasowe życie, pragnie jeszcze więcej dawać z siebie innym, chce poczuć się spełniona. Ma świadomość, że podstępna choroba w każdej chwili może znów o sobie przypomnieć...

Z tego krótkiego wprowadzenia da się bez trudu zauważyć, że historii opowiedzianej przez Edytę Świętek daleko do idylli i sielanki. Z jednej strony smutna i tragiczna wlewa w nasze serca całe morze nadziei. Determinacja bohaterki w walce o zdrowie jest godna podziwu i naśladowania, chociaż nie wszystkie decyzje Michaliny są dla mnie do zaakceptowania. Poruszyła mnie głęboko ta opowieść i chyba wolałabym dla niej inne zakończenie. Były momenty, że wzruszenie ściskało mi gardło, a emocje nie pozwoliły opanować łez. "Bańki mydlane" to przejmująca historia, którą się odczuwa całą sobą. To jedna z tych książek, które przeczytałam od początku do końca za jednym podejściem - z takim zainteresowaniem śledziłam każdy kolejny krok i każde małe zwycięstwo Michaliny.
Podoba mi się styl pisania autorki oraz sposób przekazywania emocji. Wydarzenia opisane zostały z ogromną wrażliwością. Dosyć wąskie grono bohaterów sprawia, że o każdej z tych postaci możemy sporo powiedzieć, posiadamy dość dokładną wiedzę na ich temat. A co mi się nie podobało?...
Mam pewne zastrzeżenia do końcowej części opowieści, w której bohaterka śni o raju. Wizja tego miejsca zupełnie mnie nie przekonała, wydała mi się infantylna i bardzo mało prawdopodobna, chociaż mam świadomość, że każdy z nas inaczej wyobraża sobie to miejsce. Zapewne nie jest łatwo opisywać coś, co znajduje się jedynie w sferze naszej imaginacji, ale muszę przyznać, że do mnie ten obraz wcale nie przemówił.

"Bańki mydlane" to powieść przeznaczona raczej dla młodych czytelników, choć oczywiście każdy przeczyta tę historię z zainteresowaniem, będzie mógł wyciągnąć wnioski i podzielić się refleksjami. Ja jestem pod dużym wrażeniem i na pewno niebawem sięgnę po kolejną powieść pani Świętek, bo myślę sobie, że każda kolejna książka autorki dostarczy mi kolejnej porcji emocji i wrażeń, które pozostaną w mojej pamięci na dłużej.
Jeśli jeszcze nie mieliście okazji przeczytać tej historii, to koniecznie musicie wcisnąć "Bańki mydlane" na listę waszych priorytetowych lektur. Tej niezbyt długiej, ale niezwykle treściwej historii warto poświęcić swój czas i uwagę. Polecam serdecznie.

Link do opinii
Subtelna opowieść o bardzo ciężkiej chorobie jaką jest rak. Bez epatowania bólem i cierpieniem, za to z pozytywnym przesłaniem dotyczącym tego, co jest "po drugiej stronie".   Michalina Rębowska ma wszystko, czego dwudziestokilkuletniej dziewczynie do szczęścia potrzeba - kochających rodziców, cudownego chłopaka, dobre wyniki na studiach i mnóstwo planów na przyszłość. Jej codzienny rytm życia od pewnego czasu zakłóca jedynie przedłużające się przeziębienie. Gdy staje się ono nad wyraz uporczywe, dziewczyna udaje się do lekarza. Tam poznaje straszliwą diagnozę - to nie z wirusem walczy, lecz z bardzo złośliwą odmianą raka. Onkolodzy nie dają jej dużych szans na przeżycie. Wiedząc, że żegna się z tym światem, Michasia postanawia uczynić tyle dobrego, na ile starczy jej czasu, a także ułaskawić śmierć - dla siebie i swoich najbliższych.   Choroba nowotworowa młodemu człowiekowi wydaje się tak prawdopodobna jak zamieszkanie na Marsie. Rzeczywistość jest jednak okrutna - rak nie wybiera, atakuje zarówno starszych, jak i kilkuletnie dzieci. Bez względu na wiek pacjenta jest to tragedia dla niego i jego rodziny, lecz chyba najbardziej boli wtedy, gdy zabiera człowieka który tak naprawdę jeszcze nie zaznał prawdziwego życia. Michalina nie zdążyła ukończyć studiów, wyjść za mąż, poznać rozkoszy i trosk macierzyństwa. Mimo to nigdy nie użalała się nad swoim losem, wierząc, że to co najlepsze spotka ją "po drugiej stronie". Z pewnością pomogła jej w tym niezachwiana wiara w Boga, ale też wrodzony optymizm i chęć do czynienia dobra - za wszelką cenę i na przeciw wszelkim okolicznościom.   "Bańki mydlane" przypominają mi nieco "Oskara i panią Różę" Érica-Emmanuela Schmitta. W obu tych książkach mamy osoby śmiertelnie chore na raka, osoby które jeszcze nie nacieszyły się życiem a już muszą odchodzić z tego świata. Zarówno Michalina, jak i Oskar chcą przeżyć pozostały im czas jak najbardziej treściwie - dziewczyna czyniąc dobro, chłopiec zaś przeżywając symbolicznie to wszystko, czego nie dane mu już będzie zaznać. Powieści te różni jednak konwencja w jakiej zostały napisane. W "Oskarze..." więcej jest buntu, niezgody na zaistniałą sytuację, kłótni z losem i z Bogiem. Natomiast "Bańki mydlane" pełne są nadziei i wiary, że życie nie kończy się wraz z oddaniem ostatniego tchnienia, a ludzie pogrążeni w malignie być może w ogóle nie cierpią, lecz przemierzają urocze, rajskie krainy. I tutaj kolejny plus dla autorki, która bardzo plastycznie a jednocześnie nie szablonowo oddała swoją wizję nieba. Nie zdradzę jak ona wygląda, jednak główną rolę odgrywają w niej właśnie tytułowe bańki mydlane.   Mimo iż książka bardzo mi się podobała i nie raz wycisnęła łzy, to jednak postać samej Michaliny nieco mnie drażni. Dziewczyna jest tak na wskroś dobra i pogodzona z losem, jakby już za życia stała się aniołem. Rozumiem że taka jest stylistyka tej powieści, jednak brakuje mi choćby najmniejszych przejawów buntu i pomstowania na swój los. Sama dużo w życiu chorowałam i wiem, że pogodzenie się ze swym stanem nie jest takie proste jak miało to miejsce w przypadku Michasi, a pewne ograniczenia wywołane przez chorobę mogą kłaść się cieniem na całe życie. No ale ja nie jestem aniołem.   Chociaż główną bohaterką tej powieści jest studentka, uważam że jest ona adresowana do wszystkich osób bez względu na wiek. Szczególnie zaś powinni ją przeczytać ludzie chorzy - nie koniecznie na raka - a także ich bliscy. "Bańki mydlane" wnoszą bowiem w serce wiele nadziei i optymizmu, dają receptę na to jak godnie i treściwie przeżyć ostatnie miesiące na tym świecie, a także wiarę w to, że choć wszystko się kończy, to nie kończy się nic.   Recenzja pochodzi z mojego bloga "Świat Powieści" : http://swiat-powiesc.blogspot.com/
Link do opinii
Pierdoły takie, że aż głowa boli. Dobrze, że to niecałe 160 stron, przynajmniej męka czytania nie była zbyt długa.
Link do opinii

„Życie jest bańką mydlaną – mieni się wielobarwnymi tęczami”

 

Początek powieści wydawałby się banalny, ale z każdą kolejną stroną widzimy jej drugie dno. Akcja rozpoczyna się w momencie kiedy główna bohaterka Michalina kończy swoje osiemnaste urodziny. Dziewczyna chce uczcić swoje wejście w dorosłość i wraz z koleżankami wychodzi do dyskoteki. Tam widzi chłopca, który od dłuższego czasu bardzo jej się podoba. Chciałaby pierwsza podejść do Krystiana lecz wpojone przez rodziców wychowanie bierze górę, bo przecież to mężczyzna powinien ubiegać się o względy kobiety. Po tym wieczorze chłopiec dosłownie zapada się pod ziemię. Co się z nim stało? Dlaczego tak nagle zniknął z jej życia i nie widuje już go w pobliżu uczelni? Czy Michalina spotka jeszcze Krystiana?

 

Kilka lat po tych zdarzeniach Michalina jest na etapie kończenia studiów. Ma ambitne plany na przyszłość, kochającego chłopaka Jakuba, jej rodzice pokładają w niej nadzieję, że jako jedyna z trójki rodzeństwa ułoży sobie życie i będzie szczęśliwa w związku. Jedna wizyta u lekarza zmienia wszystko, całe jej dotychczasowe plany pryskają jak bańka mydlana. Diagnoza nowotwór złośliwy...

 

„Każdy następny dzień był coraz gorszy. Szpitalna sala pogłębiała depresję. Patrząc na biały sufit i kuliste lampy, myślała o tym, że prawdopodobnie już nigdy nie spojrzy na błękit nieba. Rozpaczliwie pragnęła żyć. Bała się zasypiać, ponieważ każdy sen mógł być ostatnim.”

 

Pomimo tego, że książka ma zaledwie 160 stron nie dałam rady przeczytać jej „na raz”. Serce mi pękało, łzy lały się stróżkami zamazując litery. Sięgając po „Bańki mydlane” nie wiedziałam czego się spodziewać, a to dlatego, że nie czytałam wcześniej żadnej recenzji, nawet nie czytałam streszczenia (Blurb). Po okładce myślałam, że sięgam po lekką lekturę, którą wchłonę w parę godzin, nic bardziej mylnego. Po zakończeniu książki śmiem twierdzić, że okładka dokładnie odzwierciedla historię opisaną na stronach książki, historię, która nie jest „różowa”.

 

Targały mną liczne emocje. Zadawałam w myślach pytanie dlaczego??? Praktycznie na samym końcu lektury trafiła mnie iskierka zrozumienia, wtedy dotarło do mnie, że nic nie dzieje się bez przyczyny... Historia Michaliny pozostanie w mej pamięci na długi, długi czas. Autorka na swój sposób przekazuje nam nadzieję na to co jest „potem”, abyśmy wierzyli, że nasi bliscy po śmierci są szczęśliwi.

 

Przyznam, że nie jest to łatwa lektura. Opisuje trudny temat jakim jest choroba nowotworowa u osoby bliskiej naszemu sercu. Opowieść przedstawiona jest oczami chorej dziewczyny. Książka uczy reagowania na ból i chorobę innych ludzi, tego, że chorzy potrzebują bliskości oraz wsparcia rodziny i przyjaciół. Chcą być traktowani „normalnie”, aby się nad nimi nie litować, bo niestety ale ich to dręczy jeszcze bardziej.

 

Warto też wspomnieć, że autorka zdecydowała się oddać całe wynagrodzenie ze sprzedaży książek na rzecz Hospicjum im. Świętego Łazarza w Krakowie.

 

Jeżeli posiadacie w swoich biblioteczkach książkę „Bańki mydlane” sięgnijcie po nią niezwłocznie, jeśli nie macie, to kupcie koniecznie. W ostatnim czasie żaden utwór literacki nie wywarł na mnie tak olbrzymiego wrażenia. Książka jest wyjątkowa! Piękna opowieść, która daje do myślenia. Przy tej historii człowiek nie przejdzie obojętnie. Mogę się nad nią zachwycać w nieskończoność. Z pewnością trafi ona na listę moich ulubionych książek oraz otrzyma swoje honorowe miejsce na półce. Polecam, polecam jeszcze raz polecam.

 

Link do opinii
To moja pierwsza przygoda z książką Edyty Świętek, ale z całą pewnością nie ostatnia. Życie każdego człowieka jest kruche, a najtrudniejsze chwile w życiu, przychodzą w najmniej oczekiwanym momencie i pozostawiają wiele pytań, na które nie możemy uzyskać odpowiedzi. Czy zastanawialiście się kiedyś, czy wszystko co spotyka Was w życiu ma jakiś cel? Że nic nie dzieje się bez przyczyny? W "Bańkach mydlanych" poznajemy Michalinę, młodą, pełną życia i pasji dziewczynę, której w życiu niczego nie brakuje. Powoli, każdego dnia dąży do osiągnięcia wyznaczonych sobie celów. Zaczyna chorować, z początku myśli, że to zwykłe przeziębienie, ale jak się później okazuje to nowotwór. Ludzie zazwyczaj w takich momentach zachowują się różnie, ale większość chyba się załamuje psychicznie. Myślę, że żadna osoba, która w pełni cieszy się swym życiem, nie ucieszy się z takiej diagnozy. Michasia mimo przeciwności losu, okazuje się być niezwykle silną osobą. Nie baczy na swoje szczęście, pragnie go dla innych, mimo, że to jej by się teraz przydało. Postawa ta świadczy o tym jak wielkie posiada serce. Ma chwilowe załamania w związku z chorobą, ale szybko odnajduje w sobie siłę, by z nią walczyć. Rak, to słowo zawsze wywołuje ból wśród tych, których dotyka. Śmierć w życiu każdego człowieka jest nieunikniona. Kiedy kogoś bliskiego z naszej rodziny doświadcza ta okropna choroba, często zdarza się, że domownikom ciężko o niej rozmawiać. Tym bardziej, jeśli nie ma już szans na wygranie z nowotworem. Ludzie nie chcą się z nim godzić, bo jak można się pogodzić z myślą, że nasze ukochane dziecko tego doświadcza, że zbliża się ku nieuniknionemu, kiedy całe życie przed nim? W tym przypadku Michalina pogodziła się z tym, że nie uniknie śmierci. Nie potrafiła jednak odejść z tego świata, gdyż było jej żal, że jej rodzina pogrąży się w rozpaczy. Ludzie rodzą się, a później umierają - taka jest kolej życia. Nadzieję trzeba mieć zawsze i do samego końca. Są przypadki nowotworów, z którymi ludzie wygrywają walkę. Michalina też w pewnym momencie tę walkę wygrała, ale niestety po jakimś czasie nastąpił nawrót choroby. Często słyszałam, że kiedy ludzie są umierający to tuż przed śmiercią nagle ich stan chwilowo się poprawia. I chyba jest w tym jakąś prawda, gdyż sama znam kilka takich przypadków. Nowotwór jest okropną chorobą, ale nie należy unikać rozmów na jego temat. W takich chwilach ważne jest, aby wspierać chorego członka rodziny, ale wiedzieć też, że jeśli nie ma już ratunku, a stan chorego się pogarsza to umieć pozwolić mu odejść, by skończyły się jego męki. Michalina w ostatni dzień swego życia, była niezwykle promienną i uśmiechniętą osobą. Chciała go spędzić jak najlepiej - dlaczego? Gdyż pragnęła, by rodzina właśnie taką - rozpogodzoną - ją zapamiętała. By wspomnienia o jej życiu wywoływały uśmiech na twarzach wszystkich tych, których kochała. Przyznaję, że książka momentami wywołała u mnie łzy. W jakimś sensie jest mi niezwykle bliska. W mojej rodzinie również była osoba chora, ale wygrała walkę z rakiem. Dlatego doskonale wiem, jak ciężko jest przez to przechodzić wszystkim członkom rodziny, jak wiele przepłakanych momentów pojawia się w ich życiu i jak ważna jest nadzieja, nadzieja na lepsze jutro. Edyta Świętek w piękny sposób przedstawiła nam raj. Jeśli w rzeczywistości wygląda tak samo, to od dzisiaj nie boję się śmierci.
Link do opinii
Mała i dość niepozorna książeczka z bajkową okładką. Co skrywa? Edyta Świętek to młoda autorka lubiąca spacery z rodziną i bieganie. ,,Bańki mydlane" to jej szósta powieść. Michalina dopiero wkracza w życie. Ma chłopaka, dobrych rodziców i przyjaciół. Studiuje i ma pasję jaką jest malarstwo. Nagle zaczyna chorować i okazuje się, że to nowotwór. Jak sobie z tym poradzić? Jak już napisałam we wstępie jest to niepozorna książeczka. Przeciwnie do swojego formatu niezwykle mnie wzruszyła i zmusiła do wielu refleksji na temat życia. Chociaż czytanie zajęło mi tylko parę godzin to później długo nie mogłam sięgnąć po nic innego. Musiałam przetrawić historię, którą zaprezentowała autorka. Spodobał mi się występujący wszędzie motyw baniek mydlanych. Pokazuje, że właśnie takie jest nasze życie. Kruche i ulotne. W pewnym momencie, zupełnie niespodziewanie potrafi pęknąć na miliony malutkich kawałeczków. Został tutaj też wprowadzony wątek paranormalny, który nadaje książce więcej tajemniczości. Lubię odkrywać nowe i dobrze zapowiadające się autorki i pani Edyta z całą pewnością do nich należy. Pisze z subtelnością i wyczuciem. Wie, że żeby poruszyć czytelnika czasami wystarczy kilka prostych słów, a ogromne poematy po prostu nie spełniają swojej roli. To piękna i wzruszająca opowieść o niebie, chorobie, umieraniu i odchodzeniu. Pokazuje nam, że z życia trzeba brać garściami i nie martwić się tym co powiedzą inni.
Link do opinii
"Życie jest bańką mydlaną - mieni się wielobarwnymi tęczami". Wydawałoby się, że gdy w życiu młodej, zdolnej, pięknej dziewczyny, przed którą dopiero wszystko co najlepsze - pojawia się śmiertelna choroba, świat się musi skończyć. I trudno przy tego typu historiach, naładowanych tyloma emocjami, po prostu nie płakać. Edyta Świętek natomiast oprócz tak wielkiego ładunku emocjonalnego, podarowała mi coś jeszcze - nadzieję i wiarę, że śmierć nie jest końcem, lecz pewnym etapem, który każdy z nas musi samotnie przejść. Edyta Świętek to z wykształcenia ekonomistka. Pisze powieści dla kobiet, a wolny czas spędza na aktywnym wypoczynku, czyli spacerach i bieganiu. Jej debiutem literackim była książka wydana w 2010 r. pt. "Zerwane więzi", która przysporzyła autorce wiele czytelniczek. Jej marzeniem jest tworzenie powieści dla czytelników, które sama czytałaby z przyjemnością. Michalina - młoda, piękna i urocza dziewczyna posiada w swoim życiu w zasadzie wszystko, by czuć się szczęśliwą. Jej rodzice ją hołubią, ma wspaniałych przyjaciół i ukochanego z którym pragnie spędzić resztę życia oraz rozwija swoją pasją, czyli malowanie. W jej niemalże idealny świat pewnego dnia wkracza osłabienie odporności organizmu, które przeradza się w druzgocącą diagnozę lekarską - Michalina ma nowotwór. Świat bohaterki w jednej chwili zostaje wywrócony do góry nogami. "Bańki mydlane" to książka, która nie poraża swoją objętością, bowiem autorka przedstawiła historię umierającej Michaliny na niespełna stu sześćdziesięciu stronach, na których tekst zapisano dość dużą czcionką. Książka poraża natomiast samym przewodnim tematem, którym jest coś, co czeka na każdego z nas, czyli śmierć. I przyznam, że spodziewałam się pełnej melodramatyzmu historii, która wymusi na mnie uronienie wielu łez, a na koniec tragicznym zakończeniem, zmusi do głębokiej refleksji nad sensem życia. Tymczasem, Edyta Świętek, ku mojemu pełnemu zaskoczeniu postanowiła tak trudny temat umierania, przekuć w opowieść, która - uwaga - napawa optymizmem. Nie chciałabym oczywiście spojlerować, ale to, co spotyka bohaterkę podczas jej ostatnich chwil, po prostu daje nadzieję. I nie tylko osobom, które obecnie chorują i które wiedzą, że nie zostało im wiele czasu na naszym świecie. Edyta Świętek zawarła bowiem uniwersalne przesłanie dla wszystkich - dla mnie, dla Ciebie, dla osób będących w hospicjum. Przesłanie mówiące o tym, że śmierć nie jest końcem, lecz zapowiada coś nowego. I można się oczywiście nie zgodzić z wizją, jaką serwuje nam autorka - mnie nie do końca przypadł taki obraz tej drugiej strony. Jednak nie ulega wątpliwości, iż sama myśl o tym, że gdy umiera nasze ciało, nasza dusza trwa nadal, jest mocno pocieszająca. I pomimo tego, że historia Michaliny dogłębnie mnie wzruszyła i o zgrozo, była to jedna z niewielu książek, podczas których płakałam jadąc tramwajem, dzieło to wywołało we mnie mnóstwo pozytywnych uczuć. Oby po śmierci było tak, jak wymyśliła to sobie autorka. Historia Michaliny to także dość dobrze ukazany portret psychologiczny umierającej kobiety, która w zasadzie w jednym momencie straciła wszystko. I co tu dużo pisać, autorce udało się wykreować tę postać, ukazać jej wielorakie przeżycia wewnętrzne, pokazać także wolę walki i powody, dla których warto żyć. Na koniec zaś Edyta Świętek robi coś, co niezmiernie zaskakuje, czyli pozwala czytelnikowi odnaleźć sens w umieraniu. W śmierci młodego, dobrego człowieka, przed którym całe życie. W ten sposób właśnie odebrałam tę powieść, tę niezwykle poruszającą historię, która poniekąd stara się nadać sens umieraniu. Jestem pełna podziwu dla autorki, że nie obawiała się poruszyć tak drażliwego tematu, prowadząc akcję swojej książki w takim właśnie kierunku. Autorka jednak nie tylko piórem chce podarować chorym ludziom nadzieje i osłodzić ostatnie chwile na tym świecie. Warto bowiem podkreślić, iż Edyta Świętek zdecydowała całość swojego wynagrodzenia autorskiego ze sprzedaży tej właśnie książki, przeznaczyć na rzecz Hospicjum im. Świętego Łazarza w Krakowie. Również wydawca książki, czyli Szara Godzina przekazuje 1% przychodów z jej sprzedaży na konto tej właśnie placówki. Nasze życie jest jak bańka mydlana - kolorowe, piękne, ale mogące w każdej chwili zwyczajnie zniknąć. Jeśli przyjrzycie się okładce książki, w jej prawym, dolnym rogu zobaczycie łacińską sentencję - "Beatius est magis dare, quam accipere", która oznacza "Więcej szczęścia jest w dawaniu niż w braniu". Myślę, że Edyta Świętek tą właśnie książką udowodniła tę życiową prawdę w pełni.
Link do opinii
,,Bańki mydlane" autorstwa Edyty Świętek są jej kolejną powieścią, z którą miałam okazję się zapoznać, co też z niekłamaną przyjemnością uczyniłam. Główną bohaterką książki jest Michalina, opowieść rozpoczyna się w momencie, gdy kończy ona 18 lat. Towarzyszymy jej później przyglądając się jej życiu, w którym zdawać by się mogło niczego nie brakuje. Nasza bohaterka ma kochającą rodzinę, przyjaciół, chłopaka, rozwija swą pasję, którą właściwie od zawsze było i nadal jest rysowanie. Urody oraz intelektu również jej nie brakuje. Pewnego dnia nasza dziewczyna zaczyna źle się czuć, początkowo biorąc swój stan za zwykłą grypę. Kiedy jednak sytuacja się przedłuża jej matka zaczyna podejrzewać, że córka jest w ciąży. Michalina początkowo jest zdruzgotana przypuszczeniem, iż fakt ten może okazać się prawdą, stopniowo jednak oswaja się z tą myślą. Chcąc potwierdzić nasuwające się domniemania udaje się do lekarza i jak się wówczas okazuje w ciąży jednak nie jest lecz diagnoza brzmi znacznie bardziej bezlitośnie - Michalina cierpi na nowotwór... W tym momencie cały dotychczas uporządkowany świat dziewczyny legnie w gruzach... Wraz z bohaterką odbywamy przyspieszony przez zaistniałą sytuację proces dorastania i przewartościowywania ambicji, marzeń i postawionych sobie celów... Stopniowo uświadamiając sobie wraz z Michaliną co tak naprawdę jest w życiu ważne. Autorka w sposób z jednej strony niesamowicie subtelny, z drugiej jednak bardzo emocjonalny ukazała nam jak młoda dziewczyna staje się podporą dla rodziny oswajając wraz z najbliższymi jej osobami tematykę przemijania, choroby nowotworowej i możliwości jej leczenia. Nie jest to jednak książka smutna ani przytłaczająca. Pomimo, iż materia, której dotyka nie należy do łatwych jej teść przepełniona jest swoistym ciepłem, tchnieniem nadziei oraz radością z każdej chwili i niegasnącą chęcią życia. Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina. * https://www.facebook.com/KsiazkowoLC *
Link do opinii
Bańki mydlane - Edyty Świętek to przejmująca opowieść o młodej dziewczynie Michalinie, która to beztrosko wkracza w świat dorosłości. Niby zwykły wątek, jakich wiele jednak ta książka jest inna. Główną bohaterkę poznajemy w momencie, gdy obchodzi swoje 18 urodziny i z tej oto okazji udaje się na dyskotekę. Przez pewien okres czasu ukradkiem obserwowała pewnego chłopaka, który z sentymentem puszczał przy stoliku bańki mydlane. Od zawsze chciała go poznać. Tym razem wspólnemu spotkaniu przeszkodził inny chłopak. Dziwnym zbiegiem okoliczności chłopak już więcej nie pojawia się na horyzoncie. Znika na zawsze... Kolejny rozdział opowiada o losach Michaliny pięć lat później. Główna bohaterka poszła na studia, znalazła wspaniałego chłopaka... jest szczęśliwa jednak do czasu. Zwykłe przeziębienie jakie ją dopadło pewnego dnia nie ustępuje bardzo długo.... Jej mama podejrzewa, że jest w ciąży. Jednak po badaniach prawda okazuje się okrutna. Rak.... Dziewczyna mimo pomocy przyjaciół i rodziny stara się funkcjonować normalnie. Jest jej bardzo ciężko... Wie z czym ta choroba się wiąże.... Mimo to walczy... Książka jest bardzo przejmującą opowieścią o walce, miłości i rodzinnym cieple jaki każdy chory powinien otrzymać od najbliższych. Ukazuje też drugą stronę. Co czuje chory i co przeżywa. Każdy dzień jest taki sam: szpital, kroplówki, chemia i świadomość że już nigdy nie będzie zdrowa. Jedni chorzy żyją z tą chorobą wiele lat inni parę miesięcy w zależności od rodzaju nowotworu. Każdy kolejny dzień to jak los na loterii. Im bliżej końca tym kurczowo chorzy trzymają się życia. Proszą Boga aby mogli chociaż jeszcze jeden dzień przeżyć aby pozamykać swoje sprawy. Książka jest bardzo krótka. Niewielka liczba stron i przejmujący wątek sprawia, że tę pozycję czyta się bardzo szybko. Autorka zadbała o to by opisy przeżyć głównej bohaterki były bardzo realistyczne. Nawet wątek ,,pięknego snu" ukazujący świat po drugiej stronie jest bardzo przejmujący. Wyjaśnia on tajemnicę przejścia głównej bohaterki oraz innych naszych zmarłych krewnych do świata zmarłych. Okładka tej powieści przez to też zyskuje nowe znaczenie i wyjaśnia się tajemnica dlaczego autorka nadała taki tytuł a nie inny. Jeżeli szukacie przejmującej książki, która daje nadzieję chorym to ta pozycja jest właśnie dla Was. POLECAM !!!
Link do opinii
Historia młodej dziewczyny, która, jak każdy z nas, nie myśli o chorobie i śmierci. Ona żyje normalnie i planuje przyszłość. Michalina, główna bohaterka, przeprowadza nas- Czytelników i całą swoją rodzinę i przyjaciół przez swoją chorobę i walkę z nią. W piękny sposób oswaja najbliższych z bólem, chorobą i umieraniem. Piękna, prosta i wzruszająca, przepełniona emocjami i bardzo wciągająca opowieść. Muszę przyznać, że książka podobała mi się bardzo, ale wizja tego, co czeka Michasię po tamtej stronie jakoś nie pasuje mi do całości. I to jest jeden jedyny minus. Mimo to polecam bardzo lekturę- urzeka prostotą i siłą przekazu. Naprawdę warto.
Link do opinii
Michalina, młoda, szczęśliwa dziewczyna u progu dorosłego życia. Cieszy się pierwszą sympatią, spotyka z przyjaciółmi, planuje przyszłość. Nagła niedyspozycja przynosi okrutną diagnozę. Jej ciało zaatakował nowotwór. Jak poradzić sobie z takim wyrokiem, jak odnaleźć się w tak okrutnej rzeczywistości? Michalina znajduje na to sposób... Cieniutka, niepozorna książeczka w ślicznej, wręcz bajkowej okładce. Tytuł, który niejednemu z nas skojarzy się z radosnym okresem dzieciństwa i zabawy. Jednak historia, którą kryją Bańki mydlane autorstwa Edyty Świętek nie jest beztroska i zabawna. Jej bohaterką jest młoda dziewczyna, która staje przed koniecznością zmierzenia się ze śmiertelną chorobą. Ta książka niesie potężny ładunek emocji, wyciska gorące łzy. Myślę, że nie sposób przejść obojętnie obok takiej historii. Choć o podobnych dramatach słyszymy każdego dnia, trudno jest pogodzić się z sytuacją, gdy umiera młoda osoba, pełna werwy, optymizmu, apetytu na życie. Czy można oswoić temat śmierci? Sprawić, że pomimo bólu i żalu, przyjmie się kostuchę jak starą przyjaciółkę? Autorka udowadnia, że tak. Jej bohaterka jest dzielną osobą, która pomimo cierpienia nie ma w sobie złości. Pokazuje nam, że nawet w tak trudnym położeniu można myśleć o kimś innym, czerpać przyjemność z pozornie nic nie znaczących drobiazgów, dawać coś z siebie. Temat, który podjęła autorka nie jest łatwy ani przyjemny. Z pewnością odwzorowanie bohaterki, która zmaga się ze śmiertelną chorobą, nie było łatwe. Ale Edyta Świętek podołała temu zadaniu. Michalina jest dziewczyną, jaką chciałby znać każdy z nas. Jej odwaga porusza. Jej losy budzą gniew i poczucie niesprawiedliwości, jednak nawet w tej bolesnej historii znajdujemy miejsce na uśmiech, marzenia i nadzieję. Bańki mydlane są książką z prostym i czytelnym przekazem. Są książką, która ma nieść nadzieję i pomoc. Stąd decyzja autorki, by honorarium autorskie przekazać na Hospicjum Świętego Łazarza w Krakowie. Również wydawca zdecydował się wesprzeć tę inicjatywę i 1% zysków ze sprzedaży powieści Bańki Mydlane przekaże na ten sam cel. My sami możemy dopilnować, by 1% naszego podatku nie pochłonęły kolejne łatania dziur w drogach i wysokie pensje polityków. Hospicja i inne organizacje znacznie bardziej potrzebują tych środków!
Link do opinii

Bardzo lubię książki tej autorki, więc jak tylko zobaczyłam jej nazwisko (a i okładka też przyciąga wzrok) wzięłam myśląc o sielankowej opowieści. Jakież było moje zdziwienie, gdy dotarło do mnie, że fabuła wcale nie jest relaksacyjna. Wprost przeciwnie porusza bardzo trudny dla czlowieka temat jakim jest śmierć bliskiej osoby. Walka z chorobą, pogodzenie się z przejściem na drugą stronę, to wszystko jest i dla chorej, jak i dla otoczenia wyczerpujące i ciężko pogodzić się z decyzjami, ale sposób przedstawiony przez autorkę pozwala wierzyć, że gdzieś tam czeka inny wymiar rzeczywistości, w którym każdy będzie czuł się dobrze i jest tam oczekiwany.

Gorąco polecam

Link do opinii
Avatar użytkownika - ewia101
ewia101
Przeczytane:2019-05-25, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2019,
Avatar użytkownika - izabela81
izabela81
Przeczytane:2019-05-09, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2019,

Michalina ma wszystko, co jest pożądane w młodym wieku: kochającą rodzinę, trafione studia, pochłaniającą pasję, przyjaciół oraz uroczego chłopaka, Jakuba. Sielankę burzy podejrzenie, że dziewczyna jest w ciąży. Dla niej i Kuby jest to nieodpowiedni moment na zakładanie rodziny. Wkrótce jednak okazuje się, że nie ciąża, lecz złośliwy nowotwór wywraca jej poukładane życie do góry nogami.
Jak odnaleźć się w nowej, okrutnej rzeczywistości, od której nie ma ucieczki?
Bohaterka ma na to receptę. W czasie krótkotrwałej poprawy zdrowia realizuje swoje plany i urzeczywistnia pomysły. Czy to wystarczy, aby u kresu życia odczuwać spokój i mieć czyste sumienie? Być może tak, lecz mimo to Michaliny nie opuszcza lęk przed śmiercią. Obawia się osamotnienia oraz… nudy.

 

"Życie jest bańką mydlaną - mieni się wielobarwnymi tęczami."

 

"Bańki mydlane" to wznowienie powieści w odświeżonej oprawie. Jak wam się podoba? Bo mi szalenie! Ale niech Was w żadnym razie nie zwiedzie tak bajeczna kolorowa okładka, bowiem zawartość wcale już taka nie jest. Poruszany przez Edytę Świętek temat umierania jest ciężki i bolesny, ale został przedstawiony w taki sposób, iż napawa optymizmem, nadzieją i wiarą, że śmierć nie jest końcem lecz etapem, przez który każdy z nas musi przejść. To początek czegoś nowego. Chyba większość z nas obawia się śmierci. Ja sama zresztą mam związane z tym lęki. Nie wiem czy, gdy nasze życie dobiegnie kresu, jest coś po tej drugiej stronie, czy nasza dusza nadal żyje? Chciałabym wierzyć w to, że gdzieś tam... jest tak jak przedstawia to autorka. Pewnie dla wielu z Was będzie dość sporym zaskoczeniem i być może trudno będzie przyjąć takie rozwiązania, jakie proponuje pisarka ukazując sens umierania.

 

"Każdy następny dzień był coraz gorszy. Szpitalna sala pogłębiała depresję. Patrząc na biały sufit i kuliste lampy, myślała o tym, że prawdopodobnie już nigdy nie spojrzy na błękit nieba. Rozpaczliwie pragnęła żyć. Bała się zasypiać, ponieważ każdy sen mógł być ostatnim."

 

Pani Edyta dobrze nakreśliła portret psychologiczny głównej bohaterki, Michaliny. Młoda kobieta w jednej chwili traci wszystko, jednak potrafi znaleźć w sobie siłę, by zawalczyć, znajduje powody, dla których warto żyć. Towarzyszymy jej przy wartościowaniu życia. Dziewczyna musi ustalić priorytety, to co dla niej najważniejsze. Na swój sposób próbuje być szczęśliwa, cieszyć się z małych rzeczy, nadal mieć marzenia.

 

"Odnosiła wrażenie, że jej choroba rozczłonkowana na miliony opowieści, wepchnięta pod mikroskop ludzkiej wścibskości, pączkuje wypuszczając nowe pędy. Jeszcze gorzej było, gdy ktoś ją odwiedzał i dyskretnie omijał ten temat, udając, że nic się nie dzieje."

 

Mimo niełatwego tematu, książka nie przytłacza swoim ciężarem, jest pełna optymizmu, ciepła, nadziei i wiary. Jestem zachwycona prostotą konstrukcji powieści. Moim zdaniem książka nie jest za krótka, gdyż zbytnie rozwlekanie tematu dałoby przeciwny efekt do zamierzonego.

 

Takie książki jak "Bańki mydlane" są potrzebne, by lepiej zrozumieć chorego, to co przeżywa lub też samemu zaczerpnąć odrobinę nadziei na lepsze. Autorka mimo niewielkiej objętościowo książki, potrafiła nagromadzić wielki ładunek emocjonalny, który została w czytelniku swoje piętno. Lektura ta trafiła do mojego serca i na długo w nim pozostanie.

 

Warto wspomnieć i docenić szlachetny gest autorki, która zdecydowała się całość swojego wynagrodzenia ze sprzedaży książki przeznaczyć na rzecz hospicjum im. Świętego Łazarza w Krakowie.

 

"Bańki mydlane" to ciepła, poruszająca, zaskakująca powieść o życiu, które jest kruche i ulotne niczym delikatna bańka mydlana. To książka o pięknie miłości i przyjaźni, o przemijaniu, odchodzeniu, bezsilności, oswajaniu śmierci. To również, a może przede wszystkim lektura dająca nadzieję i przekaz, abyśmy doceniali życie tu i teraz, a nie w obliczu widma śmierci.

Link do opinii
Avatar użytkownika - AgnieszkaKaniuk
AgnieszkaKaniuk
Przeczytane:2019-04-25, Ocena: 5, Przeczytałam, Recenzenckie , Posiadam,

O śmierci optymistycznie

Moi kochani, dziś będziemy rozmawiać o śmierci. Już po przeczytaniu tego jednego zdania zapewne wielu z Was myśli sobie teraz, że nie jest w stanie zmierzyć się z tak trudnym tematem, ale nie obawiajcie się, tym razem, będziemy mówić o kresie ziemskiego życia w aspekcie optymistycznym. Na sto procent większość z Was myśli, że kompletnie oszalałam, no bo co optymistycznego można dostrzec, kiedy ktoś umiera? Przecież to najbardziej traumatyczne przeżycie, jakiego możemy doświadczyć. Otóż wcale nie musi tak być, o czym możemy przekonać się, sięgając po książkę Edyty Świątek „Bańki mydlane”.

Główna bohaterka powieści Michalina jest młodą studentką pełną marzeń i planów na przyszłość. Dziewczyna jest dumą swoich rodziców i ukochaną Jakuba, który jest zapatrzony w Michasię bez pamięci. Młodzi cieszą się swoją miłością. Pełna energii nasza bohaterka czuje, że całe życie jeszcze przed nią i wreszcie nadszedł czas, by wziąć je we własne ręce. Niestety nagła wiadomość o chorobie nowotworowej wywraca jej świat do góry nogami.

Nie będę Wam zdradzała tego, jak będzie toczyła się walka Michaliny z chorobą, ponieważ zależy mi, abyście sami sięgnęli po książkę, a z racji tego, że liczy ona tylko niewiele ponad dwieście stron, obawiam się, że mogłabym zdradzić zbyt wiele. Powiem tylko tyle, że jest to naprawdę wyjątkowa historia.

Zapewne chcielibyście wiedzieć, na czym owa wyjątkowość polega. Jak już wspomniałam na wstępie recenzji, jest to opowieść, która pozwala pomimo trudnej tematyki wzbudzić w sercu czytelnika optymizm i nadzieję.

Każdy z nas boi się śmierci i to jest zupełnie naturalne. Boimy się rozstania z najbliższymi, bólu cierpienia oraz niepewności tego, co dzieje się z duszą człowieka po opuszczeniu ziemskiego świata. Jesteśmy pełni obaw, że po drugiej stronie czeka nas zupełna nicość. Autorka w bardzo wzruszający i głęboko poruszający sposób poprzez przeżycia Michaliny pomaga nam oswoić się z tym, co jest nieuniknionym następstwem życia.

Gdybym miała w jednym zdaniu określić, co czeka na Was na kartach „Baniek mydlanych”, bez wahania mogę powiedzieć, że doświadczycie wyjątkowej lekcji świadomego odchodzenia.

Michalina jest podopieczną hospicjum i doskonale zdaje sobie sprawę, w jakiej sytuacji się znajduje. Wie, że być może jej czas na tym świecie dobiega już końca, dlatego chce wykorzystać każdą minutę na to, by zamknąć wszystkie swoje ziemskie sprawy oraz przygotować bliskie swemu sercu osoby na swoje odejście, jak również pomóc im pogodzić się z tym, co może się wydarzyć.

Jeśli chcecie przekonać się, jak młoda kobieta poradziła sobie z okrutną rzeczywistością, od której nie ma ucieczki, koniecznie sięgnijcie po tę pozycję.

Moi kochani miałam okazję czytać tę książkę już w pierwszym wydaniu i dziś, kiedy miałam możliwość przeczytać ją po raz kolejny, przyznaję otwarcie, że wtedy nie doceniłam w pełni jej wartości. Oczywiście już wówczas historia opisana przez Panią Edytę Świątek bardzo mnie poruszyła, ale mimo wszystko odbierałam ją jako fikcję literacką.

Niestety od tamtej pory bardzo wiele się zmieniło i dziś sama jestem podopieczną hospicjum. Bardzo się cieszę, że właśnie teraz było mi dane wrócić do tej książki, ponieważ dzięki niej, odzyskałam nadzieję i ufność w to, że każdy koniec jest początkiem czegoś nowego. Michalina dała mi niezwykle wartościową lekcję, aby cieszyć się każdą chwilą i wykorzystać je najlepiej, jak potrafię.

Moi drodzy, gorąco zachęcam Was, abyście sięgnęli po tę książkę. Odnajdziecie w niej wiele refleksji i przemyśleń z uwagi na autentyczność tego, o czym czytamy. Tym z Was, którzy zmagacie się z ciężką chorobą, ta książka pokrzepi wasze serca, a jeśli ktoś w podobnej z Waszych bliskich choruje, na pewno po skończonej lekturze będziecie wiedzieli, jak ją wesprzeć i znaleźć pocieszenie w tak trudnej sytuacji dla samych siebie.

Ja sama po zamknięciu książki poczułam wewnętrzny spokój, który jest mi tak bardzo potrzebny.

Dodatkową motywacją do zakupu książki niech będzie dla Was informacja, że autorka przekaże swoje wynagrodzenie z jej sprzedaży na rzecz jednego z hospicjów.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Replika, za co bardzo dziękuję.

https://kocieczytanie.blogspot.com/2019/04/o-smierci-optymistycznie.html

Link do opinii
Inne książki autora
Łąki kwitnące purpurą. Spacer Aleją Róż tom 2
Edyta Świętek0
Okładka ksiązki - Łąki kwitnące purpurą. Spacer Aleją Róż tom 2

Rodzina Szymczaków powraca w powieści będącej kontynuacją równie udaną, co pierwszy tom ich przygód. Edyta Świętek sprostała oczekiwaniom...

Dom lalek
Edyta Świętek0
Okładka ksiązki - Dom lalek

W końcu los odpowiedział na wszystkie moje prośby.... Nie, jednak nie na wszystkie... Naprawdę nie wiem, czym ja sobie na ciebie zasłużyłam. Anita...

Recenzje miesiąca
Hotel ostatniej szansy
Nicki Thornton
Hotel ostatniej szansy
Pluszowy Zajączek
Iwonna Buczkowska
Pluszowy Zajączek
Pod tym samym niebem
Katarzyna Kielecka;
Pod tym samym niebem
Spowiedź Śmigłego
Sławomir Koper;
Spowiedź Śmigłego
Nobliści skandaliści
Sławomir Koper
Nobliści skandaliści
Walczyły w cieniu mężczyzn
Greg Levis, Gordon Thomas
Walczyły w cieniu mężczyzn
365 stron życia 2020
oprac. Justyna Wrona, Hubert Wołącewicz
365 stron życia 2020
Pokaż wszystkie recenzje