Malinche. Malarka Słów

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2013-07-18
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-240-2410-0
Liczba stron: 240
Dodał/a książkę: czytam

Ocena: 4.5 (6 głosów)

Wychowano ją po to, by służyła innym. Od dziecka była niewolnicą. Tym razem została podarowana Hiszpanom. Jednak w jej żyłach płynęła krew wspaniałych przodków, a tajemnic świata nauczyła ją babcia, pełna mądrości i odwagi. To ona zaszczepiła w niej siłę i poczucie wolności, których nie mógł jej odebrać nawet wszechwładny Hernán Cortés, uważany przez Azteków za wcielenie boga. Malinalli została jego tłumaczką i kochanką, jego „La Lengua” – jego „Językiem”. Miała nadzieję, że dzięki temu uratuje swój lud, szybko jednak zrozumiała, że Cortés to człowiek nienasycony: jedynym, co budzi go do życia, jest śmierć, jedynym co daje mu rozkosz, jest krew.

Kup książkę Malinche. Malarka Słów

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - catarina78
catarina78
Przeczytane:2013-09-16, Ocena: 6, Przeczytałam,
Malinali to bohaterka meksykańskich legend, kobieta, którą niełatwo jednoznacznie ocenić. Była aztecką niewolnicą, podarowaną konkwistadorowi Hernánowi Cortésowi w darze. Tak się przy tym dla niej szczęśliwie - bądź pechowo - złożyło, że prócz urody miała jeszcze jeden ważny dar: słuch językowy. Znała język Azteków - nahuatl oraz język Majów. Bardzo szybko też nauczyła się hiszpańskiego. Stała się tłumaczką Cortésa, a także jego kochanką i matką jego pierwszego syna. Hiszpańska żona zdobywcy nie była w stanie dać mu dziecka. Mimo wydanego przez siebie zakazu kontaktów seksualnych z autochtonami, sam Cortés uległ urokowi Indianki. Jednak nie poślubił jej po tragicznej śmierci swojej żony (mówiło się, że zabił ją własnoręcznie w małżeńskim łożu), tylko oddał za żonę swojemu najwierniejszemu oficerowi. Tak Malinali, a po chrzcie - Marina, stała się la lengua, "językiem" konkwistadora. Naiwnie myślała, że dzięki swoim zdolnościom uda jej się uniknąć krwawego podboju swojego państwa, a jedynie usunąć z tronu Montezumę, tyrana, składającego ofiary z ludzi. Malinali była przeciwniczką tego rodzaju praktyk. Jej narodowi przybycie jasnowłosych ludzi zza oceanu jawiło się jako powrót ich boga, Quetzalcoatla, za którego był brany właśnie Cortes.   Tyle historii. Tymczasem powieść Laury Esquivel jest napisanym przepięknym językiem mitem. Zaczyna się ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Malinche. Malarka Słów

Avatar użytkownika - figlarna24
figlarna24
Przeczytane:2015-02-24, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2015,
Pewnej deszczowej, burzliwej nocy, w krainie Painala, w towarzystwie krzyków, bólu, strachu, łez przychodzi na świat dziecko, córka wodza. Babka, która asystuje rodzącej synowej podczas przecinania pępowiny (specjalnie spreparowanym na tę okoliczność) obsydianowym ostrzem uszkadza sobie wzrok. Babka dziewczynki, której nadano imię Malinche wierzy, że jej kalectwo ściśle wiąże się z narodzinami dziewczynki. Żyje w przekonaniu, że jest to znak od bogaTlaloca, a wnuczka została przeznaczona do wielkich czynów. Malinche w oczach babki ma sprawować pieczę nad zachowaniem wierzeń, obrządków ludu Azteków.  Jednakże przychodzi zło i przemoc. Ziemie plemienne zostają podbijane przez ludy Meksykanów. Ojciec Malinche umiera, a matka mając nowego pana-męża postanawia córkę sprzedać. Teściowa stanowczo przeciwstawia się takie postępkowi. Odtąd dziewczynka będzie się wychowywać pod czujnym okiem babki. Ta przekaże jej całą swoją mądrość życiową i nauczy szacunku do kukurydzy i wody, wiatru, wcieleń bogów. Odtąd bohaterka zawsze na szyi będzie nosić woreczek z kilkoma ziarenkami kukurydzy. Z czasem babka umiera i los dziewczynki jest już przesądzony. Dziewczyna tuła się od domu do domu, sprzedawana z rąk do rąk. Wszędzie obca, inna, jako niewolnica. Do momentu, gdy na jej drodze staną Hiszpanie pod przywództwem Hermana Cortesa. Dziewczyna wierzy, ze Hiszpanie ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - Dorota_Dega
Dorota_Dega
Przeczytane:2014-10-01, Ocena: 3, Przeczytałam, z_ 52 książki 2014,
Owa książka niekoniecznie przypadła mi do gustu. W sumie ciężko jest mi jednoznacznie określić moje wrażenia podczas lektury, gdyż przez pierwsze 50 stron dosłownie ,,płynęłam" , autorka zauroczyła mnie swoim językiem, jego pięknem i bogactwem. Byłam zachwycona. Jednakże później zaczęło mnie to przytłaczać, jak długo może fascynować lektura czegoś co w sumie traktuje o niczym? Treść tej książki śmiało można nazwać ,,dziamgoleniem" . Przeczytałam, przeżyłam tą banalną lekturę i w sumie już zapomniałam o czym traktowała. Polecam i nie polecam. Można przeczytać, jeśli ma się na głowie dużo problemow i koniecznie chce się czymś zająć ,,ręce" i myśli.
Link do opinii
"Dziewczynka odkryła ze zdumieniem, że echo zwraca jej słowa. Babka wyjaśniła, że dlatego tak ważny jest szacunek dla słowa. Każdy dźwięk jaki wydajemy, unosi się w powietrzu, ale prędzej czy później powraca do nas. Jeśli chcemy, żeby w naszych uszach dźwięczały słowa właściwe i sprawiedliwe, musimy najpierw je wypowiedzieć". Kilka lat później Malinalli, jako tłumaczka gniewnego i rządnego władzy, hiszpańskiego dowódcy, odkrywa na nowo siłę wypowiadanych przez nią słów. Znaczenie wypowiedzi zależy bowiem, w większym stopniu od tłumacza i od dobranych przez niego znaczeń, niż od samego autora wypowiedzi. Malinche jako kobieta odważna i mądra wykorzystuję tą wiedzę do odzyskania tego, co jest dla niej najcenniejsze: wolności. Autorka, podobnie jak Malinche również jest "malarką słów". Dlatego opowieść o Malinalli, jest napisana tak barwnym językiem, że ma się ochotę czytać ją na głos. Przeczytałam tę książkę właśnie teraz gdyż o Malinche wspomina autorka książki "Biegnąca z wilkami", która niedawno czytałam.To historia kobiety nieśmiertelnej.
Link do opinii
Avatar użytkownika - aishiteru
aishiteru
Przeczytane:2014-02-23, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek - 2014, Mam,
Napisana barwnym językiem opowieść o Malinalli, która po śmierci ukochanej babki, zostaje sprzedana przez własną matkę. Od tej pory jest niewolnicą, wiele razy zmienia właściciela, by w okresie podboju Meksyku przez Hiszpanów, stać się niewolnicą Hernána Cortésa. Jest jego "la lengua" - językiem, tłumaczką... a także kochanką. Naiwnie wierzy, że uda jej się dzięki temu odzyskać wolność, oraz uratować swój lud. Szybko się jednak okazuje, że Cortés jest okrutny, a interesuje go jedynie wzbogacenie się. Przyjąwszy chrzest zmienia swe imię na Marina, utożsamiając Chrystusa ze swoim bogiem - Quetzalcoatlem. Autorka obiektywnie, ale w oparciu o wiarygodne źródła, przedstawia nam XVI wieczne inkaskie państwo, opisuje wierzenia kobiety, która stała się dla jednych wybawicielką, a dla innych zdrajczynią, odgrywając wielką rolę w podboju Meksyku. Esquivel posługuje się prostym, ale pięknym, magicznym językiem, czaruje klimatem. Książka jest napisana niczym legenda opowiadana czytelnikowi. Autorka nie narzuca nam swojego zdania, dzięki czemu sami możemy je sobie wyrobić. Powieść zdobią ilustracje, które obrazują wydarzenia, o których aktualnie możemy przeczytać. Myślę, że ułatwia to wyobrażenie całej sytuacji. "Malinche. Malarka słów" podobała mi się. Jest ciekawą pozycją, która przedstawia garść informacji na temat tej tajemniczej kobiety, o której wcześniej prawie nic nie wiedziałam - oprócz tego, że istniała. Historia opisana w książce mnie osobiście urzekła. :)
Link do opinii
Avatar użytkownika - Muminka789
Muminka789
Przeczytane:2013-10-29, Ocena: 4, Przeczytałem,
Reklamy