Powódź

Wydawnictwo: Księży Młyn
Data wydania: 2019-10-21
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788377295038
Liczba stron: 212

Ocena: 4.43 (7 głosów)

Pewnej nocy czterdziestoletni Jakub wyskakuje z dziewiątego piętra wieżowca w Krakowie. Zostawia list pożegnalny ze zdjęciem pięknej dziewczyny. Być może jest to Zuza, o której Kuba napisał: ,,Zły człowiek zabrał Zuzę i odtąd moje życie straciło sens".

Co tak naprawdę skłoniło mężczyznę do samobójstwa? Kim jest Zuza i co się z nią stało? Jaki związek z tym wszystkim mają budzące grozę filmy znalezione w smartfonie Jakuba? Odpowiedzi na te pytania próbuje znaleźć Kris, przyjaciel Kuby z dzieciństwa. Kris jest zawodowym żołnierzem, ale daleko mu do typowego bohatera, który samotnie stawia czoło złemu światu - kiepsko strzela, ma nadciśnienie i początki nadwagi. Tymczasem prywatne śledztwo, w którym pomaga mu dwójka nastolatków, prowadzi go do zaskakujących odkryć...

W tym obfitującym w humor kryminale autor podrzuca czytelnikowi różne tropy, sprowadzając go często na manowce. Tytułowa powódź nieubłaganie zbliża się do miasta...

Tagi: Kryminały historyczne

Kup książkę Powódź

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Powódź

Padło hasło Kraków i już byłam kupiona. Nie ma co się okłamywać, fakt, że żyję na Dolnym Śląsku nadal nie koliduje z tym, iż Kraków jest moim domem. Z ogromnym zapałem złapałam za książkę pana Pawła i mało tego, zupełnie się nie zawiodłam!

O Krakowie nie muszę wiele opowiadać, bo każdy mieszkaniec czy też fan owego miasta na pewno nie jedno o nim wie. Stąd też moja radość, gdy mogłam 400 kilometrów dalej, znowu przenieść się w miejsca, które znam przecież od lat.

Jakub popełnia samobójstwo skacząc z krakowskiego wieżowca i tutaj rozpoczyna się fabuła, która wciąga i trzyma mocno w swoich ryzach. Ogromnie podobały mi się wstawki ze stron gazet czy internetowych stron. Nie ma co kryć, że mimo iż to takie nie wielki przerywnik tow całość wpasował się doskonale! Język autora jest przyjemny i dzięki temu czyta się naprawdę szybko, chodź przy wciągającej historii, dać się porwać to nic trudnego. Na pewno przy takiej książce nie będziemy się nudzić. Co to to nie! Nie raz się uśmiechniemy, a nie raz złapiemy za głowę czytając nie które z opisów, w których pan Paweł nie oszczędzał wyobraźni i rzucał konkretami. A to chwali się ogromnie! Kolejnym atutem są na pewno zwroty akcji, przy których nie można się nudzić, niemniej jednak nie powinno się niczego omijać, bo przecież potem (jestem tego przekonana!) może nam w całości czegoś brakować, a przecież nie o to chodzi! Bohaterowie są świetni – nie wymuskani, prawdziwi, z wadami i zaletami, ale także z przeszłością jak nasz Krzysztof, który był wojskowym. I już to nadaje całości wielobarwność i naprawdę zachęca.

Niemniej jednak więcej nie mogę spoilerować, mogę tylko namawiać byście sami sięgnęli po tą właśnie książkę. Mnie zachęciła tematyka i Kraków, a Ciebie, co namówi? 🙂

Link do opinii

Paweł Fleszar jest dziennikarzem, który postanowił zająć się pisaniem obszerniejszych - niż artykuły - tekstów. "Powódź" to jego druga, ale pierwsza wydana książka. Ja miałam okazję czytać ją w wersji elektronicznej.

Zagłębiając się w lekturę kryminału, nie muszę wraz z akcją nigdzie się przenosić - pozostaję w moim Krakowie, cofam się jedynie do roku 2010, kiedy to miasto nawiedziła kolejna wysoka woda na Wiśle. To właśnie czas walki z żywiołem podnosząc adrenalinę, jest tłem kryminału. Choć jeśli przyjrzeć się temu z perspektywy mieszkańców miejsc dotkniętych zalaniem czy zagrożonych przerwaniem wałów, wcale nie jest to tylko tło...

Na krakowskim Dąbiu pies Tofik znalazł ciało ze zmiażdżoną twarzą - to czterdziestoletni Jakub Modzelewski, który popełnił samobójstwo, wyskakując z okna swojej garsoniery na dziewiątym piętrze. Zostawił posprzątane mieszkanie i list pożegnalny, zatem teoretycznie sprawa jest prosta... Jednak nie dla Krisa (Krzysztofa), który przyjeżdża do Krakowa na prośbę ojca Kuby. Pan Henryk jest zszokowany wydarzeniami, nic nie wskazywało bowiem na to, by jego syn nie chciał żyć...

Kris i Kuba byli w młodości przyjaciółmi, doskonale się znali, mieli wspólne pasje, dlatego Krzysztof po zapoznaniu się ze szczegółami i listem, nie wierzy w samobójstwo. Uważa, że coś tu nie gra. Zwłaszcza, że na odwrocie listu, znajduje się zdjęcie pięknej dziewczyny. Kim była dla Kuby? Czy to Zuza, o której wspomniał w liście, że mu ją odebrał zły człowiek?

Krzysztof rusza w miasto, by dowiedzieć się co tak naprawdę się wydarzyło, że Kuba targnął się na własne życie. Odwiedza wiele miejsc, w których pojawiał się przyjaciel, natrafia na drobne ślady pozostawione przez Kubę - dla niego? Czyżby Jakub to przewidział? Jak w zabawie w podchody Kris gromadzi odnalezione przedmioty, informacje, zaczyna kojarzyć coraz więcej faktów, przypomina sobie o ich zwyczajach z przeszłości, co pozwala mu na kolejne kroki do przodu w poszukiwaniu prawdy. Chwilami to wygląda jak ustawka, bo tylko on może odkodować, skojarzyć, domyślić się...
Jest śledzony, musi uciekać przed bandziorami a pomaga mu dwójka nastolatków - bystra i wyszczekana Marika oraz super informatyczny Kamil. Kris dociera do przerażających informacji, wikła się w niewłaściwe relacje i dochodzi do szokujących faktów. Ociera się o śmierć, ale też planuje niesamowicie ciekawą akcję dotarcia do barki. Jak zakończy się ta historia? Jakie rewelacje czekają na odkrycie?


Ten niepozorny pod względem rozmiaru kryminał wielokrotne mnie zaskoczył. Przede wszystkim bardzo dokładnie oddanymi zakątkami Krakowa, od razu widać, że autor zna miasto doskonale. Ogromną większość opisanych miejsc znam i ja, dlatego poruszałam się wraz z bohaterami kolejnymi uliczkami, tramwajami. Paweł Fleszar wprowadził do fabuły bardzo ciekawych i zróżnicowanych - nie tylko wiekowo - bohaterów, którzy swoim zachowaniem i pomysłami dostarczają emocji. Jak choćby Kris, wojskowy, który ma problemy rodzinne a podczas śledztwa w sprawie Kuby, wciąż żałuje powodu, dla którego ich ścieżki się rozeszły. Marika i Kamil to z kolei nastolatkowie, którzy wykazali się odwagą, nawet w najbardziej podbramkowych sytuacjach.
A kiedy dodamy do tej mieszanki jeszcze policjanta, 'czarne charaktery', znajomego sprzed lat i piękną kobietę tworzy się mieszanka wybuchowa.

Ciekawym zabiegiem jest zamieszczenie przed każdym rozdziałem kartek z kalendarza oraz artykułów z prasy. Jednak o ile te, które dotyczą powodzi, doskonale wprowadzają w klimat i pokazują zdenerwowanie krakowian, o tyle pozostałe niestety zdradzają dalsze wydarzenia - to autorski 'strzał w kolano'. Dla równowagi, czyli na plus należy zapisać Fleszarowi częste wtrącenia o muzyce, filmach oraz indiańskich znakach.

Książkę czyta się naprawdę bardzo płynnie, szybkie tempo wydarzeń, zwroty akcji, pojawiające się nowe informacje, poszlaki i dowody a przede wszystkim walka dobra ze złem sprawiają, że z niecierpliwością pochłaniamy kolejne strony. Szkoda tylko, że w niektórych watkach wciąż tkwi uśpiony potencjał, którego autor nie wykorzystał. Owszem, to niewątpliwy plus książki, że jest treściwa i bez zbędnych opisów, bez zbytniego cofania się do wydarzeń z przeszłości bohaterów niemających wpływu na teraźniejszość, ale kilka tematów można było rozwinąć.




Podsumowując - "Powódź" to treściwy kryminał, który wywołuje sporo emocji, ale i nie brak mu humoru. Znajdziecie tutaj pościgi, kody, morderstwa, brutalne filmy, tajemnicze barki, fascynację indiańskimi znakami oraz mnóstwo innych poszlak, mających doprowadzić do prawdy, niejednokrotnie sprowadzając na manowce. Autor pozwolił sobie na dość oryginalne tematy: Darknet, filmy snuff, Indianie a do tego jeszcze handel kobietami.
Chcecie poznać tajemnice Krakowa z czasu, gdy nawiedziła go wysoka fala powodziowa w 2010 roku? Sięgnijcie po kryminał Fleszara!

Link do opinii
Avatar użytkownika - Angela1990
Angela1990
Przeczytane:2020-01-26, Ocena: 2, Przeczytałam, 52 książki 2020, 26 książek 2020,

"Powódź" to książka, która trafiła do mnie przypadkiem. Sam autor napisał do mnie z propozycją, abym ją przeczytała i jest mi z tego tytułu bardzo miło. Nie zmienia to jednak faktu, że zamierzam pozostać w zgodzie ze swoimi odczuciami i zrecenzować ją zupełnie subiektywnie.
Akcja książki ma miejsce w Krakowie, w ciągu kilku lipcowych, deszczowych dni. Deszcz pada tak intensywnie, że Kraków zagrożony jest klęską powodzi, a niektóre miejsca są już zalane. W takich okolicznościach samobójstwo popełnia Kuba. Jego przyjaciel z dzieciństwa Kris, który jest także wojskowym, postanawia rozwikłać sprawę jego śmierci i w ten sposób wplątuje się w niecodzienny splot wydarzeń a w samozwańczym śledztwie pomaga mu dwójka nastolatków.
Auto, pisząc do mnie, zareklamował swoją książkę jako "kryminał z nietypowym tematem" No i tu muszę przyznać rację - pojawia się handel ludźmi, wykorzystania seksualnego i filmy typu snuff. Tematyka obszerna i faktycznie nietypowa dla kryminałów, ale niestety miałam wrażenie, że autor nie do końca podołał w tej materii. Czytając, momentami gubiłam się w całej sytuacji, już sama nie wiedziałam, z czego wynikają niektóre wydarzenia. I nie chodzi tu o to, że momentami zabrakło warstwy emocjonalnej i może nawet trochę wyłożenia kawy na ławę, bo spodziewam się, że taki był zamysł autora, żeby czytelnika wciągnąć i zmusić do myślenia. Jednak akcji w stylu mission impossible (np. ta w opuszczonym basenie) nie jestem w stanie kupić i zaakceptować. Brakowało mi napięcia (w zasadzie w ogóle go nie odczuwałam), akcja wydaje mi się niespójna, a niektóre wątki nie zostały pociągnięte do końca. Mam wrażenie, że autor chciał ująć zbyt dużo i albo sam się w tym pogubił, albo wydawnictwo kazało mu coś skrócić. Duży plus natomiast za formę - każdy rozdział to kolejny dzień, zapoczątkowany kartką z kalendarza, fragmentami artykułów z pracy tradycyjnej i elektronicznej czy nawet forum internetowego.
Czy zachęcam do przeczytania tej książki? Na pewno nie zniechęcam, bo każdy powinien ocenić sam, nie jest to jednak hit i tekst do którego będę namawiać. Przeczytajcie i sami oceńcie. Jestem z resztą ciekawa innych opinii.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ewfor
Ewfor
Przeczytane:2020-01-25, Ocena: 5, Przeczytałam, Wyzwanie czytelnicze 2019,

Powódź to współczesny kryminał, którego fabuła umiejscowiona została w Krakowie.

Pewnej nocy czterdziestoletni Jakub wyskakuje z dziewiątego piętra wieżowca w Krakowie. Zostawia list pożegnalny ze zdjęciem pięknej dziewczyny. Być może jest to Zuza, o której Kuba napisał: „Zły człowiek zabrał Zuzę i odtąd moje życie straciło sens”. Przyjaciel Jakuba z dzieciństwa, zawodowy żołnierz, nie wierzy w wersję samobójczą Kuby i postanawia przeprowadzić własne śledztwo, w którym pomaga mu dwójka napotkanych przypadkowo nastolatków. Śledztwo prowadzi ich do zaskakujących odkryć. Tymczasem padające deszcze nieubłaganie zbliżają do Krakowa zagrożenie powodziowe. Co tak naprawdę skłoniło Jakuba do samobójstwa? Kim jest Zuza i co się z nią stało? Jaki związek z tym wszystkim mają budzące grozę filmy znalezione w smartfonie Jakuba? Czy Krisowi uda się rozwikłać zagadkę tajemniczej śmierci przyjaciela?

Każdy debiut jest dla mnie pewnego rodzaju wyzwaniem. Nigdy nie wiem czego mogę oczekiwać po książce, dlatego zawsze podchodzę do tego rodzaju powieści z dużym dystansem. Ta książka okazała się jednak strzałem w dziesiątkę.

Każdy rozdział tej powieści rozpoczyna się kilkoma artykułami prasowymi różnych gazet i portali internetowych, które z pewnym sensie odnoszą się do różnych wątków i jakby nakierowują czytelnika na to, co tak właściwie zostało ukryte między słowami. Jest to dość ciekawy zabieg w odniesieniu do fabuły, który w jakiś tajemniczy nieco sposób przeplata się z tym co dotyczy głównego wątku, czyli zagadkowego samobójstwa.

Prywatne śledztwo prowadzone przez głównego bohatera, jest dość spektakularne. Z każdym kolejnym krokiem robi się coraz bardziej tajemnicze i niebezpieczne, a fabuła trzyma czytelnika w szponach ciekawości i nie pozwala oderwać się od stron książki. Autor podrzuca czytelnikowi różne tropy, sprowadzając go często na manowce.

(…) A jeśli nawet Kawa zorganizował na niego zasadzkę, zaniepokojony faktem, że Kris go szuka i czeka na niego wiele godzin, to kto nasłał na Kawę zabójców? Chyba że Kris niechcący znalazł się pośrodku bandyckich porachunków, jednak dlaczego w takim razie go oszczędzili? Jedynego świadka. Pytań od poniedziałku pojawiało się coraz więcej. (…)

Autor nie oszczędza czytelnika. Wątek znalezionych w telefonie zabitego przyjaciela filmów z egzekucji, jest przedstawiony dość brutalnie. Obrazy przemocy, które mamy okazję zobaczyć dzięki szczegółowym opisom, zapewne poruszą niejedną osobę, bowiem mocno działają nie tylko na wyobraźnię głównego bohatera, ale również na wyobraźnię czytającego.

Tytuł książki, jak dla mnie jest trochę dwuznaczny. W przerywnikach prasowych fabuły pojawiają się informacje dotyczące powodzi jako zjawiska hydrologicznego, deszczach powodujących przekroczenie stanów brzegowych Wisły, zjawiska w kontekście klęski żywiołowej. Ale z drugiej strony, co można wyczytać również z okładki, może autorowi nie chodzić o taką powódź, ale o powódź życiową, zalewającą miasto niszczycielską falą zła.

Autor zabiera czytelnika w podróż po Krakowie, oprowadza starymi uliczkami, bulwarem nadwiślańskim, zahaczając nawet o krakowskie zabytki. Kto zna to miasto na tyle dobrze, zapewne odnajdzie te wszystkie zakamarki, którymi chadzają bohaterowie tej powieści.

Niesamowite i momentami niewiarygodne zwroty akcji są z całą pewnością atutami tej historii na równi z fabułą i świetnie wykreowanymi postaciami bohaterów. A dołączając do tego dość ciekawe dialogi, można powiedzieć, że przy tej lekturze raczej się nikt nie zanudzi.

Książka wciąga niemal od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż do końca. I chociaż główny bohater – Kris – nie przypadł mi do gustu, to tę antypatię wynagrodziła mi postać Mariki – młodej dziewczyny, nieco zbuntowanej, nieco osamotnionej, ale energicznej i wiedzącej od początku do końca, co robić.

Jednak jak dla mnie książka trochę zbyt szybko się skończyła. Mogła mieć o kilkadziesiąt stron więcej, ale patrząc na to jak na debiut autora, to myślę, że jako pisarz on się dopiero rozkręca. Moim zdaniem ma potencjał, który z pewnością kiedyś dobrze wykorzysta.

Nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, chociaż czyta się ją płynnie i szybko, ale poruszone w niej wątki nie należą do miłych i „grzecznych”. Ale to jest kryminał, więc nie musi być „grzecznie”.

Polecam tę książkę szczególnie miłośnikom dobrych kryminałów, i chociaż ostatnio na rynku księgarskim jest dosłownie wysyp tego gatunku, to warto sięgnąć czasami po nieznane dotąd nazwiska.

 

Link do opinii

Intryga jakich mało.

Moi drodzy, zawsze, kiedy autor zwraca się do mnie z propozycją zarekomendowania jego książki, jest to dla mnie bardzo duże wyróżnienie. Jednak przyznam szczerze, że rzadko wychodzę poza swoją strefę komfortu czytelniczego i dlatego nie zdarza mi się często podejmować współprac, jeśli oferowana mi do lektury książka reprezentuje gatunek literacki, po który nie sięgam zbyt często. Jednak, jak to w życiu bywa, od każdej reguły są wyjątki. W moim przypadku owym wyjątkiem jest sytuacja, kiedy twórca potrafi tak opowiedzieć mi o książce, abym poczuła się nią zaintrygowana i chciała odstąpić od wcześniej wspomnianej zasady.

Tak właśnie było w przypadku książki Pawła Fleszara „Powódź”, z której recenzją dziś do Was przychodzę. Zaledwie trzy słowa, które Pan Paweł napisał w wiadomości do mnie: „Kryminał z oryginalnym tematem”, sprawiły, że poczułam, iż koniecznie muszę poznać historię, którą skrywają karty tej książki. Biorąc pod uwagę to, jak wiele książek jest obecnie wydawanych, zdaję sobie sprawę, że autorom jest coraz trudniej uniknąć schematów w swoich książkach, więc mimo że nie zaczytuję się w kryminałach, musiałam koniecznie przekonać się, co jest tym oryginalnym tematem „Powodzi”.

Aura za oknem mi sprzyjała, ponieważ w momencie, kiedy rozpoczęłam lekturę tego tytułu, padał deszcz, było szaro i ponuro. Pewne teraz myślicie, że jestem szalona, pisząc, że taka pogoda może czemukolwiek sprzyjać. Otóż jak się za chwilę przekonacie, pogoda pod psem sprawiła, że jeszcze mocniej poczułam klimat wydarzeń, o których czytamy w powieści, bo oto zostajemy przeniesieni do Krakowa, któremu zagraża powódź. Deszcz pada nieustannie, a prognozy nadal są niepokojące. Władze robią wszystko, aby zapobiec najgorszemu, a wśród mieszkańców miasta panuje atmosfera napięcia i lęku.
Pewnego dnia w takich właśnie okolicznościach skacząc z dziewiątego piętra Krakowskiego wieżowca, popełnia samobójstwo czterdziestoletni Jakub. Wydaje się, że wszystko w tej sprawie jest jasne, ale jest ktoś, ktoś, kto nie może uwierzyć w to, co się stało i postanawia na własną rękę przeprowadzić śledztwo w tej sprawie. Osobą tą jest przyjaciel Kuby z dzieciństwa Krzysiek. Mężczyźni jednak od wielu lat nie utrzymywali ze sobą kontaktu, czego przyczyny również nie są tak oczywiste, jak moglibyśmy przypuszczać, ale o tym przeczytajcie już sami.
Punktem zaczepienia w dążeniu do prawdy dla Krisa staje się pozostawiony przez samobójcę pożegnalny list pozostawiony na odwrocie zdjęcia pięknej kobiety i jedno zdanie, które zwraca szczególną uwagę mężczyzny:

„Zły człowiek zabrał Zuzę i odtąd moje życie straciło sens”.

Kris jest przekonany, że zna swojego przyjaciela na tyle dobrze, że nie wierzy, aby mógł on popełnić samobójstwo, więc chcę dowiedzieć się, kim jest tajemnicza Zuza, mając nadzieję, że kobieta pomoże mu w rozwiązaniu zagadki. Nie jest to jednak łatwe, gdyż nikt nie zna kobiety ze zdjęcia. Nasz bohater nie zostaje jednak bez pomocy, ponieważ w całą sprawę mocno angażuje się dwójka przypadkowo poznanych nastolatków.
Oczywiście nie zdradzę Wam, do jakich odkryć prowadzi to śledztwo, ale powiem tylko tyle, że tu właśnie czytelnik dostrzega ową oryginalność tematu, o którym zapewniał nas autor. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z podjętym w fabule książki problemem. Jestem szczerze zaskoczona rozwojem wypadków i szokującą prawdą, która ujrzała światło dzienne.
Oczywiście zachęcam Was, abyście sami poznali to szokujące zakończenie śledztwa, bo ode mnie niczego więcej się nie dowiecie.

Jak widzicie, fabuła książki rodzi w czytelniku wiele pytań takich jak: Co skłoniło Jakuba do tak drastycznego kroku, jakim jest samobójstwo? Kim jest Zuza i dlaczego słuch o niej zaginął? Jak również, dlaczego Kuba i Kris przez tak wiele lat nie utrzymywali ze sobą kontaktu? Aby jeszcze bardziej zachęcić Was do sięgnięcia po książkę, zostawię dla Was kolejny intrygujący kąsek, a jednocześnie refleksję do przemyślenia. W trakcie prowadzonego prywatnego dochodzenia Krisa naszła bardzo ważna i życiowa refleksja. Nigdy nie możesz być pewnym, że kogokolwiek znasz do końca, bowiem twarz, którą ktoś Ci pokazuje, może nie być jego prawdziwą twarzą, a tylko tą, którą ktoś chce, abyś Ty zobaczył.

Nie mogę również nie wspomnieć o konstrukcji i stylu całej książki. Prosty i przystępny styl pisania oraz język, którym posługuje się autor, sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko. Ciekawym pomysłem jest również przedstawienie pewnych wycinków z gazet, które początkowo mogą wydawać się nie mieć związku z tym, o czym czytamy, ale jak się okazuje na koniec podobnie, jak w kostce Rubika nagle wszystko zaczyna wskakiwać na właściwe miejsce, tworząc ciekawą, spójną całość.

Nie możemy również pominąć kreacji bohaterów, którzy przecież zawsze w pierwszej kolejności zwracają uwagę nas czytelników. Trzeba przyznać, że każda z bohaterów tej powieści jest dość charakterystyczna i przewrotna czego przykładem jest sam Kris.
Mężczyzna jest byłym wojskowym, ale gdy patrzymy na jego osobę, nic na to nie wskazuje. Kiepsko strzela, ma nadciśnienie i początki nadwagi.
Dwójka nastolatków reprezentująca zupełnie inne od Krisa spojrzenie na świat, a tym samym na sprawę samobójstwa Jakuba. No i oczywiście sam Jakub. Jaki był naprawdę?

„Powódź” to historia ukazująca mroczne strony wydarzeń dziejących się w nieznanych „zwykłym ludziom” kręgach. Mamy tu morderstwo, szokujące, budzące grozę filmy znalezione w telefonie Jakuba i wiele innych trzymających nas w napięciu zdarzeń, Jestem przekonana, że w tej książce każdy znajdzie coś dla siebie, gdyż poza rzeczywiście oryginalnym tematem stanowiącym główny wątek tej historii znajdziemy tu również dużą dawkę humoru oraz poczujemy wyjątkowy klimat Krakowa, a także charakterystyczne dla tego rejonu i miasta smaki.

Ze swej strony polecam Wam „Powódź”, jako lekturę na wieczór po ciężkim dniu pracy w towarzystwie kieliszka dobrego wina. Zapewniam Was, że będzie to wieczór bardzo udany, a Wy sami poczujecie ten niezwykły pełen napięcia i oczekiwania na finał tej misternie skonstruowanej intrygi nastrój

Recenzja powstała we współpracy z Autorem, za co bardzo dziękuję.

 

http://kocieczytanie.blogspot.com/2020/01/intryga-jakich-mao.html

Link do opinii

#recenzja #powódź #pawełfleszar #moja ocena6
"Powódź" to kolejna intrygująca propozycja od rodzimego autora z którą kończę ten rok.
Autor zabiera nas do Krakowa, gdzie główny bohater, Kris będzie próbował rozwikłać tajemniczą sprawę samobójstwa swojego przyjaciela z dzieciństwa, Kuby. W swoim śledztwie będzie mógł liczyć na pomoc nowo poznanych Mariki i Kamila, a także dawnego kolegi z wojska, Roberta.
Jego śledztwo okaże się niebezpieczną rozgrywką, prowadzącą w darknet, filmy snuff i porachunki gangsterskie, gdzie życie ludzkie jest niewiele warte.
Fabuła powieści dzieje się na przestrzeni sześciu dni. Książka podzielona jest na kartki z kalendarza, które dzielą się na podrozdziały, a przed danym podrozdziałem w każdej kartce z kalendarza można odnaleźć artykuły z czasopism i witryn internetowych. Jest to bardzo ciekawy zabieg, przyciągający wzrok i zachęcający do lektury.
Autor w sposób sprawny prowadzi czytelnika przez akcję powieści. Odnajdzie on tu elementy kryminału, powieści szpiegowskiej, przygodowej, dramatu, a także elementy komedii za sprawą charakterów bohaterów kreowanych przez autora.
Moje serce podbiło także nawiązanie do książek o Indianach i do nich samych, które autor pomysłowo wplótł w historię życia Krisa i Kuby. Kocham historię o Indianach ( dzięki serialowi Doktor Quinn i filmowi Jeździec znikąd) więc bardzo mnie ujęły wspomnienia o nich w "Powodzi".
Akcja powieści nabiera tempa jak tytułowa powódź w Krakowie, by doprowadzić do rozwiązania, w momencie gdy powódź słabnie. To metaforyczne nawiązanie do powodzi przez autora jest jak najbardziej adekwatne. Woda wzbiera, zalewa, a gdy opada pozostawia po sobie oczyszczony teren. Tak akcja powieści rozwija się, przyspiesza by przynieść ostatecznie ukojenie dla bohaterów i oczyszczenie, które niesie rozwiązanie zagadki.

Polecam z całego serca powieść " Powódź". Jest to ciekawa propozycja wydawnicza na naszym rynku literackim, ciekawi, nietuzinkowi bohaterowie, poważny i ciężki temat poruszany przez autora( samobójstwo, darknet, filmy snuff), ciekawa kompozycja powieści, intrygujące rozwiązanie akcji książki, styl autora, który sprzyja lekturze, humor wprowadzany przez wykreowane przez niego postaci. Idealne zakończenie czytelnicze roku. Polecam ! Moja ocena to 6 !

Link do opinii
Recenzje miesiąca
Schronisko dla ludzi
Wojciech Szlęzak
Schronisko dla ludzi
Ciało nie kłamie
Judy Melinek
Ciało nie kłamie
Antarabhawa
Przemysław Szulgit
Antarabhawa
Miłość to wybór. O terapii współuzależnień
Robert Hemfelt; Paul Meier; Frank Minirth
Miłość to wybór. O terapii współuzależnień
Bezkresny
Kenneth Oppel
Bezkresny
Lili w Krainie Baśni
Nadiia Prystai
Lili w Krainie Baśni
Kobiety wojowniczki
Iwona Kienzler
Kobiety wojowniczki
Pokaż wszystkie recenzje