Powódź

Wydawnictwo: Księży Młyn
Data wydania: 2019-10-21
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788377295038
Liczba stron: 212

Ocena: 4.45 (11 głosów)

Pewnej nocy czterdziestoletni Jakub wyskakuje z dziewiątego piętra wieżowca w Krakowie. Zostawia list pożegnalny ze zdjęciem pięknej dziewczyny. Być może jest to Zuza, o której Kuba napisał: ,,Zły człowiek zabrał Zuzę i odtąd moje życie straciło sens".

Co tak naprawdę skłoniło mężczyznę do samobójstwa? Kim jest Zuza i co się z nią stało? Jaki związek z tym wszystkim mają budzące grozę filmy znalezione w smartfonie Jakuba? Odpowiedzi na te pytania próbuje znaleźć Kris, przyjaciel Kuby z dzieciństwa. Kris jest zawodowym żołnierzem, ale daleko mu do typowego bohatera, który samotnie stawia czoło złemu światu - kiepsko strzela, ma nadciśnienie i początki nadwagi. Tymczasem prywatne śledztwo, w którym pomaga mu dwójka nastolatków, prowadzi go do zaskakujących odkryć...

W tym obfitującym w humor kryminale autor podrzuca czytelnikowi różne tropy, sprowadzając go często na manowce. Tytułowa powódź nieubłaganie zbliża się do miasta...

Tagi: Kryminały historyczne

Kup książkę Powódź

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Powódź

Avatar użytkownika - Joannate
Joannate
Przeczytane:2020-03-25, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2020,

Bardzo lubię książki, których akcja rozgrywa się w Krakowie, bo to miasto jest świetną scenerią i jeśli jest dobrze opisane – staje się pełnoprawnym bohaterem i wyrazistym tłem, dodającym wyrazu powieści. W przypadku książki „Powódź” tak się nie stało – opisów miasta jest niewiele, ale akcja i tak wciągnęła mnie bardzo i czytałam z zainteresowaniem.

Spodobał mi się pomysł na układ książki: rozdziały oddzielone są kartkami z kalendarza i kilkoma artykułami na różne tematy – od ciemnej strony internetu, przez handel ludźmi, po rosnący poziom wód w Wiśle. Czytelnik dostaje taką garść danych i zastanawia się, w jakim momencie (i czy w ogóle) one się ze sobą powiążą – to sprawia, że od pierwszej strony jesteśmy zaintrygowani. Bardzo też spodobała mi się indywidualizacja języka bohaterów: to zabieg bardzo trudny, a Autorowi udało się świetnie dopasować sposób mówienia do nastolatków, do żołnierzy, do dresiarzy itp. Duże brawa.

Oczywiście zaintrygowała mnie też fabuła – zagadka, która początkowo wydaje się dość prosta, z czasem nabiera rumieńców i okazuje się, że wcale nie jest taka oczywista. Czyta się szybko, akcja przebiega sprawnie, choć bez wielkich fajerwerków. Może nawet trochę zbyt sprawnie – przydałaby się jakaś ślepa uliczka czy fałszywy trop. Trochę też rozczarowało mnie zakończenie – nieco zbyt gładkie, ale nie czepiajmy się szczegółów: to ciekawy kryminał, przy którym na pewno nikt nie będzie się nudził

Minusem, o którym wspomniałam wcześniej, jest dla mnie brak opisów miasta: Autor wymienia kilka nazw ulic, kilka mijanych budynków, ale nie oddaje to klimatu Krakowa, a szkoda. Jest za to trochę – zawsze aktualnych – typowo krakowskich bolączek, zjawisk i powiedzonek. Niemniej jak dla mnie – za mało Krakowa w Krakowie 😊

Główny bohater – żołnierz Kris, wzbudził moją sympatię przede wszystkim tym, że jest taki… normalny. Po prostu zwyczajny gość, który ma poczucie winy wobec przyjaciela z dzieciństwa, więc próbuje rozwikłać sprawę jego samobójstwa. Na pozór oczywista sprawa okazuje się mieć drugie dno: i to bardzo niebezpieczne. Jak powiedziałam, bohater wydał mi się prawdziwy i sympatyczny, z tym jego wojskowym humorem, anegdotami, fajnym kontaktem z synkiem, problemami małżeńskimi. Tylko raz mnie wnerwił, ale za to BARDZO: kiedy zgodził się, aby w tej całej akcji i śledztwie pomagała mu para dzieciaków – nawet jeśli są to nastolatki mądre i dojrzałe – naprawdę miałam ochotę trochę nim potrząsnąć.

A gdzie w tym wszystkim tytułowa powódź? – zapytacie. Otóż jest: w tych właśnie artykułach, które poprzedza kartka z kalendarza, mamy relację z ogromnej powodzi, jaka uderza w Kraków. Ona przewija się przez całą powieść, tworząc jej tło i potęgując atmosferę niepewności, narastającego niebezpieczeństwa – a z drugiej strony, samego deszczu, który tę powódź powoduje, jakoś w książce zbyt wiele nie ma. Może to efekt skupienia się na opisywaniu zagadki i śledztwa, a może celowy zabieg.

Komu ta książka może się spodobać? Miłośnikom kryminałów mogę polecić ją z czystym sumieniem.

Podsumowując: ciekawa książka oparta na niebanalnym pomyśle, dobrze napisana i świetnie skonstruowana.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Bookomaniaczka
Bookomaniaczka
Przeczytane:,

Co może łączyć ogromna powódź w Krakowie i nagrywanie nielegalnych filmików z prostym z pozoru samobójstwem kolegi?

Mówiąc szczerze, rzadko sięgam po pozycje z kategorii kryminałów. Czemu? Pewnie dlatego, że jestem obsesyjną fanką dwóch innych - fantasty i historycznego, z tego też powodu zazwyczaj inne pozycje z innych gatunków schodzą na dalszy plan. Jak więc wyszło dla mnie oderwanie się od mojego standardowego kanonu lektur?

Informacje o tytułowej powodzi jak i przerażających filmikach czy handlu kobiet dostajemy już z samego początku - pojawiają się w postaci artykułów ze stron internetowych czy lokalnych gazet. Uważam, że wprowadzenie takiego rozwiązania, jakim jest przekazanie jakichś pojedynczych haseł czy wydarzeń właśnie w postaci artykułów prasowych przed każdym rozdziałem, jest interesujące i wzmaga zainteresowanie dalszymi wydarzeniami. Dzięki temu od pierwszych stron zadawałam sobie pytanie: "Co wydarzy się dalej?", "A jaki to ma związek ze zwykłym samobójstwem?". Zdawałam sobie sprawę, że gdzieś czai się drugie dno i byłam bardzo ciekawa, jak autor poprowadzi historię dalej. Sam wątek i pomysł - połączenia pozornie kilku nie łączących się ze sobą rzeczy - wydał mi się bardzo ciekawy. Na plus jest dla mnie również usytuowanie akcji w jednym z piękniejszych polskich miast - w Krakowie.


Co do całej treści historii i wydarzeń, uważam, że były one bardzo ciekawe, nie raz zaskoczyłam się zwrotem akcji. Było kilka momentów, kiedy podczas emocjonalnych zdarzeń czytałam z zapartym tchem, oczekując jaki będzie rezultat. Jednak w związku z tym jest dla mnie jeden minus - długość książki. Ma ona tylko 212 stron, co jest dla mnie wielką szkodą, gdyż liczyłam na głębsze poznanie naszych bohaterów i większą rozpiętość czasową wydarzeń. W związku z tym również mam wrażenie, iż zakończenie ucierpiało z tego tytułu - zasiała się we mnie myśl, że czegoś mu brakowało. Na pewno tego, aby potrzymać czytelnika w większym napięciu. Odniosłam również wrażenie, że w zakończeniu sprawy się za szybko rozwiązują, zamiast powoli, kęs po kęsie częstować nas kolejnymi odkrywanymi niespodziankami.


Jeśli chodzi o bohaterów powieści, bardzo polubiłam tego głównego - Krzysztofa, na którego wszyscy mówią "Kris". Jest on przedstawiony jako zwykły człowiek, który boryka się z problemami w domu, ma wiele zalet, lecz w równej mierze i wad. Nie jest pokazany jako cudowny człowiek, który nie jest niczemu winny a to wszyscy dookoła sprawiają kłopoty. Jest on po prostu ludzki.

Dla równowagi jednak nie mogłam do końca uwierzyć w jego relację z dwójką nastolatków, którzy czynnie zaangażowali się w pomoc przy jego "śledztwie" dotyczącym samobójstwa byłego przyjaciela. Jakoś nie do końca mogłam to przenieść do prawdziwego świata. Jednak fikcja literacka rządzi się swoimi prawami ;).


Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie, z lekkością, pomijając jeden czy dwa momenty, gdy coś zgrzytało mi w dialogach między bohaterami, jednak nie jest to problem i być może to już moja nadwrażliwość.


Pozycję tę oceniam generalnie na plus. Jest to przyjemna lektura dla fanów kryminału czy thrilleru. Polecam ją każdemu, kto szuka szybkiej dawki emocji ;).

Link do opinii

Padło hasło Kraków i już byłam kupiona. Nie ma co się okłamywać, fakt, że żyję na Dolnym Śląsku nadal nie koliduje z tym, iż Kraków jest moim domem. Z ogromnym zapałem złapałam za książkę pana Pawła i mało tego, zupełnie się nie zawiodłam!

O Krakowie nie muszę wiele opowiadać, bo każdy mieszkaniec czy też fan owego miasta na pewno nie jedno o nim wie. Stąd też moja radość, gdy mogłam 400 kilometrów dalej, znowu przenieść się w miejsca, które znam przecież od lat.

Jakub popełnia samobójstwo skacząc z krakowskiego wieżowca i tutaj rozpoczyna się fabuła, która wciąga i trzyma mocno w swoich ryzach. Ogromnie podobały mi się wstawki ze stron gazet czy internetowych stron. Nie ma co kryć, że mimo iż to takie nie wielki przerywnik tow całość wpasował się doskonale! Język autora jest przyjemny i dzięki temu czyta się naprawdę szybko, chodź przy wciągającej historii, dać się porwać to nic trudnego. Na pewno przy takiej książce nie będziemy się nudzić. Co to to nie! Nie raz się uśmiechniemy, a nie raz złapiemy za głowę czytając nie które z opisów, w których pan Paweł nie oszczędzał wyobraźni i rzucał konkretami. A to chwali się ogromnie! Kolejnym atutem są na pewno zwroty akcji, przy których nie można się nudzić, niemniej jednak nie powinno się niczego omijać, bo przecież potem (jestem tego przekonana!) może nam w całości czegoś brakować, a przecież nie o to chodzi! Bohaterowie są świetni – nie wymuskani, prawdziwi, z wadami i zaletami, ale także z przeszłością jak nasz Krzysztof, który był wojskowym. I już to nadaje całości wielobarwność i naprawdę zachęca.

Niemniej jednak więcej nie mogę spoilerować, mogę tylko namawiać byście sami sięgnęli po tą właśnie książkę. Mnie zachęciła tematyka i Kraków, a Ciebie, co namówi? 🙂

Link do opinii

Paweł Fleszar jest dziennikarzem, który postanowił zająć się pisaniem obszerniejszych - niż artykuły - tekstów. "Powódź" to jego druga, ale pierwsza wydana książka. Ja miałam okazję czytać ją w wersji elektronicznej.

Zagłębiając się w lekturę kryminału, nie muszę wraz z akcją nigdzie się przenosić - pozostaję w moim Krakowie, cofam się jedynie do roku 2010, kiedy to miasto nawiedziła kolejna wysoka woda na Wiśle. To właśnie czas walki z żywiołem podnosząc adrenalinę, jest tłem kryminału. Choć jeśli przyjrzeć się temu z perspektywy mieszkańców miejsc dotkniętych zalaniem czy zagrożonych przerwaniem wałów, wcale nie jest to tylko tło...

Na krakowskim Dąbiu pies Tofik znalazł ciało ze zmiażdżoną twarzą - to czterdziestoletni Jakub Modzelewski, który popełnił samobójstwo, wyskakując z okna swojej garsoniery na dziewiątym piętrze. Zostawił posprzątane mieszkanie i list pożegnalny, zatem teoretycznie sprawa jest prosta... Jednak nie dla Krisa (Krzysztofa), który przyjeżdża do Krakowa na prośbę ojca Kuby. Pan Henryk jest zszokowany wydarzeniami, nic nie wskazywało bowiem na to, by jego syn nie chciał żyć...

Kris i Kuba byli w młodości przyjaciółmi, doskonale się znali, mieli wspólne pasje, dlatego Krzysztof po zapoznaniu się ze szczegółami i listem, nie wierzy w samobójstwo. Uważa, że coś tu nie gra. Zwłaszcza, że na odwrocie listu, znajduje się zdjęcie pięknej dziewczyny. Kim była dla Kuby? Czy to Zuza, o której wspomniał w liście, że mu ją odebrał zły człowiek?

Krzysztof rusza w miasto, by dowiedzieć się co tak naprawdę się wydarzyło, że Kuba targnął się na własne życie. Odwiedza wiele miejsc, w których pojawiał się przyjaciel, natrafia na drobne ślady pozostawione przez Kubę - dla niego? Czyżby Jakub to przewidział? Jak w zabawie w podchody Kris gromadzi odnalezione przedmioty, informacje, zaczyna kojarzyć coraz więcej faktów, przypomina sobie o ich zwyczajach z przeszłości, co pozwala mu na kolejne kroki do przodu w poszukiwaniu prawdy. Chwilami to wygląda jak ustawka, bo tylko on może odkodować, skojarzyć, domyślić się...
Jest śledzony, musi uciekać przed bandziorami a pomaga mu dwójka nastolatków - bystra i wyszczekana Marika oraz super informatyczny Kamil. Kris dociera do przerażających informacji, wikła się w niewłaściwe relacje i dochodzi do szokujących faktów. Ociera się o śmierć, ale też planuje niesamowicie ciekawą akcję dotarcia do barki. Jak zakończy się ta historia? Jakie rewelacje czekają na odkrycie?


Ten niepozorny pod względem rozmiaru kryminał wielokrotne mnie zaskoczył. Przede wszystkim bardzo dokładnie oddanymi zakątkami Krakowa, od razu widać, że autor zna miasto doskonale. Ogromną większość opisanych miejsc znam i ja, dlatego poruszałam się wraz z bohaterami kolejnymi uliczkami, tramwajami. Paweł Fleszar wprowadził do fabuły bardzo ciekawych i zróżnicowanych - nie tylko wiekowo - bohaterów, którzy swoim zachowaniem i pomysłami dostarczają emocji. Jak choćby Kris, wojskowy, który ma problemy rodzinne a podczas śledztwa w sprawie Kuby, wciąż żałuje powodu, dla którego ich ścieżki się rozeszły. Marika i Kamil to z kolei nastolatkowie, którzy wykazali się odwagą, nawet w najbardziej podbramkowych sytuacjach.
A kiedy dodamy do tej mieszanki jeszcze policjanta, 'czarne charaktery', znajomego sprzed lat i piękną kobietę tworzy się mieszanka wybuchowa.

Ciekawym zabiegiem jest zamieszczenie przed każdym rozdziałem kartek z kalendarza oraz artykułów z prasy. Jednak o ile te, które dotyczą powodzi, doskonale wprowadzają w klimat i pokazują zdenerwowanie krakowian, o tyle pozostałe niestety zdradzają dalsze wydarzenia - to autorski 'strzał w kolano'. Dla równowagi, czyli na plus należy zapisać Fleszarowi częste wtrącenia o muzyce, filmach oraz indiańskich znakach.

Książkę czyta się naprawdę bardzo płynnie, szybkie tempo wydarzeń, zwroty akcji, pojawiające się nowe informacje, poszlaki i dowody a przede wszystkim walka dobra ze złem sprawiają, że z niecierpliwością pochłaniamy kolejne strony. Szkoda tylko, że w niektórych watkach wciąż tkwi uśpiony potencjał, którego autor nie wykorzystał. Owszem, to niewątpliwy plus książki, że jest treściwa i bez zbędnych opisów, bez zbytniego cofania się do wydarzeń z przeszłości bohaterów niemających wpływu na teraźniejszość, ale kilka tematów można było rozwinąć.




Podsumowując - "Powódź" to treściwy kryminał, który wywołuje sporo emocji, ale i nie brak mu humoru. Znajdziecie tutaj pościgi, kody, morderstwa, brutalne filmy, tajemnicze barki, fascynację indiańskimi znakami oraz mnóstwo innych poszlak, mających doprowadzić do prawdy, niejednokrotnie sprowadzając na manowce. Autor pozwolił sobie na dość oryginalne tematy: Darknet, filmy snuff, Indianie a do tego jeszcze handel kobietami.
Chcecie poznać tajemnice Krakowa z czasu, gdy nawiedziła go wysoka fala powodziowa w 2010 roku? Sięgnijcie po kryminał Fleszara!

Link do opinii

To świetnie napisana powieść, która została napisana bardzo spójnie, przystępnym językiem z umiejętnie poprowadzonym kryminalnym wątkiem. Poza nim, nieco zepchnięty na drugi plan, toczy się epizod obyczajowy, związany z małżeńskimi problemami Krisa. Wszelkie opisy postaci, miejsc, wyglądu pomieszczeń czy wspomnienia z przeszłości nie są zbyt rozbudowane, mają na celu jedynie nakreślić sytuację lub ujawnić jakiś istotny fakt.

„Powódź“ uważam za udany debiut pana Pawła Fleszara, napisany bardzo spójnie i przejrzyście. Stworzona historia prowadzi nas w mroczne zakamarki naszego świata i ludzkiego umysłu. Autor odkrywa to, o czym często nie wiemy lub sobie nie uświadamiamy żyjąc swoimi codziennymi dylematami.

Książkę przeczytałam z rosnącym zainteresowaniem, które swoje apogeum osiągnęło w końcowych rozdziałach. Polecam ją każdemu miłośnikowi kryminałów, w którym nie od razu wszystko wiadomo i razem z bohaterami odkrywamy stopniowo kolejne elementy układanki, próbując połączyć wszystko w całość.

Cała recenzja: https://ezo-ksiazki.blogspot.com/2020/03/572-powodz.html

Link do opinii
Avatar użytkownika - Angela1990
Angela1990
Przeczytane:2020-01-26, Ocena: 2, Przeczytałam, 52 książki 2020, 26 książek 2020,

"Powódź" to książka, która trafiła do mnie przypadkiem. Sam autor napisał do mnie z propozycją, abym ją przeczytała i jest mi z tego tytułu bardzo miło. Nie zmienia to jednak faktu, że zamierzam pozostać w zgodzie ze swoimi odczuciami i zrecenzować ją zupełnie subiektywnie.
Akcja książki ma miejsce w Krakowie, w ciągu kilku lipcowych, deszczowych dni. Deszcz pada tak intensywnie, że Kraków zagrożony jest klęską powodzi, a niektóre miejsca są już zalane. W takich okolicznościach samobójstwo popełnia Kuba. Jego przyjaciel z dzieciństwa Kris, który jest także wojskowym, postanawia rozwikłać sprawę jego śmierci i w ten sposób wplątuje się w niecodzienny splot wydarzeń a w samozwańczym śledztwie pomaga mu dwójka nastolatków.
Auto, pisząc do mnie, zareklamował swoją książkę jako "kryminał z nietypowym tematem" No i tu muszę przyznać rację - pojawia się handel ludźmi, wykorzystania seksualnego i filmy typu snuff. Tematyka obszerna i faktycznie nietypowa dla kryminałów, ale niestety miałam wrażenie, że autor nie do końca podołał w tej materii. Czytając, momentami gubiłam się w całej sytuacji, już sama nie wiedziałam, z czego wynikają niektóre wydarzenia. I nie chodzi tu o to, że momentami zabrakło warstwy emocjonalnej i może nawet trochę wyłożenia kawy na ławę, bo spodziewam się, że taki był zamysł autora, żeby czytelnika wciągnąć i zmusić do myślenia. Jednak akcji w stylu mission impossible (np. ta w opuszczonym basenie) nie jestem w stanie kupić i zaakceptować. Brakowało mi napięcia (w zasadzie w ogóle go nie odczuwałam), akcja wydaje mi się niespójna, a niektóre wątki nie zostały pociągnięte do końca. Mam wrażenie, że autor chciał ująć zbyt dużo i albo sam się w tym pogubił, albo wydawnictwo kazało mu coś skrócić. Duży plus natomiast za formę - każdy rozdział to kolejny dzień, zapoczątkowany kartką z kalendarza, fragmentami artykułów z pracy tradycyjnej i elektronicznej czy nawet forum internetowego.
Czy zachęcam do przeczytania tej książki? Na pewno nie zniechęcam, bo każdy powinien ocenić sam, nie jest to jednak hit i tekst do którego będę namawiać. Przeczytajcie i sami oceńcie. Jestem z resztą ciekawa innych opinii.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Renax
Renax
Przeczytane:2020-01-25, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2020,

Jestem z tej książki dumna, gdyż o poprzedniej, niewydanej powieści autora wypowiadałam się jeszcze 'za czasów bloga'. Ale już wtedy zauważyłam, że autor ma dobre pióro i dobrze pisze. Miałam więc oczekiwania, żeby jego kryminały wypłynęły, żeby zdobyły czytelników. Ucieszyłam się więc z nowiny, że pan Fleszar napisał kolejny kryminał i go wydał.
Przede wszystkim zwraca uwagę język i sposób napisania. Jest dbały, ciekawy, miły dla oka i szanujący czytelnika. Wprowadzanie postaci, dialogów, opisów w książce świadczy o profesjonalizmie autora. Mnie się to czytało bardzo mile. Całość sprawia wrażenie bardzo klimatycznej. Widać indywidualny rys autora. Tematyka jest bardzo mocna, ale autor nie epatuje drastycznymi scenami. To nie jest kalka szwedzkiego kryminału. Bliżej mu do polskich kryminałów retro-miejskich. Tutaj jest Kraków i jego specyfika. Bohaterem nie jest policjant, ale wojskowy. To postać, którą mam ochotę poznać na dłużej.
Cieszę się i kibicuję autorowi. I brawa za pietyzm językowy w każdym zdaniu.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ewfor
Ewfor
Przeczytane:2020-01-25, Ocena: 5, Przeczytałam, Wyzwanie czytelnicze 2019,

Powódź to współczesny kryminał, którego fabuła umiejscowiona została w Krakowie.

Pewnej nocy czterdziestoletni Jakub wyskakuje z dziewiątego piętra wieżowca w Krakowie. Zostawia list pożegnalny ze zdjęciem pięknej dziewczyny. Być może jest to Zuza, o której Kuba napisał: „Zły człowiek zabrał Zuzę i odtąd moje życie straciło sens”. Przyjaciel Jakuba z dzieciństwa, zawodowy żołnierz, nie wierzy w wersję samobójczą Kuby i postanawia przeprowadzić własne śledztwo, w którym pomaga mu dwójka napotkanych przypadkowo nastolatków. Śledztwo prowadzi ich do zaskakujących odkryć. Tymczasem padające deszcze nieubłaganie zbliżają do Krakowa zagrożenie powodziowe. Co tak naprawdę skłoniło Jakuba do samobójstwa? Kim jest Zuza i co się z nią stało? Jaki związek z tym wszystkim mają budzące grozę filmy znalezione w smartfonie Jakuba? Czy Krisowi uda się rozwikłać zagadkę tajemniczej śmierci przyjaciela?

Każdy debiut jest dla mnie pewnego rodzaju wyzwaniem. Nigdy nie wiem czego mogę oczekiwać po książce, dlatego zawsze podchodzę do tego rodzaju powieści z dużym dystansem. Ta książka okazała się jednak strzałem w dziesiątkę.

Każdy rozdział tej powieści rozpoczyna się kilkoma artykułami prasowymi różnych gazet i portali internetowych, które z pewnym sensie odnoszą się do różnych wątków i jakby nakierowują czytelnika na to, co tak właściwie zostało ukryte między słowami. Jest to dość ciekawy zabieg w odniesieniu do fabuły, który w jakiś tajemniczy nieco sposób przeplata się z tym co dotyczy głównego wątku, czyli zagadkowego samobójstwa.

Prywatne śledztwo prowadzone przez głównego bohatera, jest dość spektakularne. Z każdym kolejnym krokiem robi się coraz bardziej tajemnicze i niebezpieczne, a fabuła trzyma czytelnika w szponach ciekawości i nie pozwala oderwać się od stron książki. Autor podrzuca czytelnikowi różne tropy, sprowadzając go często na manowce.

(…) A jeśli nawet Kawa zorganizował na niego zasadzkę, zaniepokojony faktem, że Kris go szuka i czeka na niego wiele godzin, to kto nasłał na Kawę zabójców? Chyba że Kris niechcący znalazł się pośrodku bandyckich porachunków, jednak dlaczego w takim razie go oszczędzili? Jedynego świadka. Pytań od poniedziałku pojawiało się coraz więcej. (…)

Autor nie oszczędza czytelnika. Wątek znalezionych w telefonie zabitego przyjaciela filmów z egzekucji, jest przedstawiony dość brutalnie. Obrazy przemocy, które mamy okazję zobaczyć dzięki szczegółowym opisom, zapewne poruszą niejedną osobę, bowiem mocno działają nie tylko na wyobraźnię głównego bohatera, ale również na wyobraźnię czytającego.

Tytuł książki, jak dla mnie jest trochę dwuznaczny. W przerywnikach prasowych fabuły pojawiają się informacje dotyczące powodzi jako zjawiska hydrologicznego, deszczach powodujących przekroczenie stanów brzegowych Wisły, zjawiska w kontekście klęski żywiołowej. Ale z drugiej strony, co można wyczytać również z okładki, może autorowi nie chodzić o taką powódź, ale o powódź życiową, zalewającą miasto niszczycielską falą zła.

Autor zabiera czytelnika w podróż po Krakowie, oprowadza starymi uliczkami, bulwarem nadwiślańskim, zahaczając nawet o krakowskie zabytki. Kto zna to miasto na tyle dobrze, zapewne odnajdzie te wszystkie zakamarki, którymi chadzają bohaterowie tej powieści.

Niesamowite i momentami niewiarygodne zwroty akcji są z całą pewnością atutami tej historii na równi z fabułą i świetnie wykreowanymi postaciami bohaterów. A dołączając do tego dość ciekawe dialogi, można powiedzieć, że przy tej lekturze raczej się nikt nie zanudzi.

Książka wciąga niemal od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż do końca. I chociaż główny bohater – Kris – nie przypadł mi do gustu, to tę antypatię wynagrodziła mi postać Mariki – młodej dziewczyny, nieco zbuntowanej, nieco osamotnionej, ale energicznej i wiedzącej od początku do końca, co robić.

Jednak jak dla mnie książka trochę zbyt szybko się skończyła. Mogła mieć o kilkadziesiąt stron więcej, ale patrząc na to jak na debiut autora, to myślę, że jako pisarz on się dopiero rozkręca. Moim zdaniem ma potencjał, który z pewnością kiedyś dobrze wykorzysta.

Nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, chociaż czyta się ją płynnie i szybko, ale poruszone w niej wątki nie należą do miłych i „grzecznych”. Ale to jest kryminał, więc nie musi być „grzecznie”.

Polecam tę książkę szczególnie miłośnikom dobrych kryminałów, i chociaż ostatnio na rynku księgarskim jest dosłownie wysyp tego gatunku, to warto sięgnąć czasami po nieznane dotąd nazwiska.

 

Link do opinii

Najnowszą książkę Pawła Fleszara otrzymałam jakiś czas temu, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie, a to zgłębieniu powieści, a to znów napisaniu kilku sensownych słów o niej. Ale w końcu udało mi się przeczytać i oto jest, moja opinia o Powodzi. I jeszcze tylko bardzo dziękuję Panu Pawłowi za rzadko spotykaną cierpliwość.


Paweł Fleszar od 22 lat jest dziennikarzem. Najdłużej pracował w „Tempie” i „Przeglądzie Sportowym”, poza tym w dziennikach lokalnych „Nowinach” i „Gazecie Krakowskiej” oraz w magazynach „Champion. Sport and more”, futbol.pl, „Super Volley”. Jego opowiadanie Dodatkowy rzut osobisty zostało w 2019 roku jednym ze zwycięzców konkursu „Kryminał na 100-lecie AGH”.
Pewnej nocy czterdziestoletni Jakub wyskakuje z dziewiątego piętra wieżowca w Krakowie. Zostawia list pożegnalny ze zdjęciem pięknej dziewczyny. Być może jest to Zuza, o której Kuba napisał: „Zły człowiek zabrał Zuzę i odtąd moje życie straciło sens”.

Co tak naprawdę skłoniło mężczyznę do samobójstwa? Kim jest Zuza i co się z nią stało? Jaki związek z tym wszystkim mają budzące grozę filmy znalezione w smartfonie Jakuba?


Dużo pytań, a w miarę wgryzania się w tę powieść jest ich coraz więcej. I jeden człowiek, który będzie próbował zmierzyć się z przeszłością Jakuba, jego przyjaciel z dzieciństwa, Kris. Kris nie jest materiałem na superbohatera, ale całkiem z niego przyzwoity bohater literacki. Mężczyzna jest zawodowym żołnierzem, ale… No właśnie, zawsze musi być jakieś ale. Kris słabo strzela, ma nadciśnienie, nadwagę, pali i nierzadko popada w różnego rodzaju tarapaty. W prywatnym śledztwie, które prowadzi z mniejszym lub większym powodzeniem, pomaga mu dwójka nastolatków Marika i Kamil.

 


W poprzedniej książce Pawła Fleszara to sport grał główną rolę, a konkretnie piłka nożna. Ogromnie się ucieszyłam, że tym razem sportu nie będzie. I nie ma. Jest za to rasowy kryminał z bardzo sympatycznymi bohaterami, z akcją w tempie jakie lubię i niesamowicie kapryśną pogodą zwiastującą tytułową powódź. Siedem dni – na tyle została rozpisana fabuła książki. Siedem dni na znalezienie odpowiedzi na piętrzące się pytania. Siedem dni na prywatne śledztwo, które zatacza coraz większe kręgi. Jeden człowiek plus dwójka, powiedzmy sobie szczerze, dzieciaków. Mało czasu i sporo pracy przed nimi. Czy dadzą radę?


Każdy dzień w książce rozpoczyna się kartką z kalendarza i doniesieniami prasowymi. To interesujący zabieg, wzbudzający w czytelniku ciekawość. A sama tematyka tych wycinków sama w sobie jest obiecująca: handel żywym towarem; darknet; filmy snuff; zaginięcia ludzi; samobójstwa i mrożące krew w żyłach krakowian prognozy pogody. Na okładce zapowiadana jest dawka humoru w kryminale i powiem wam, że faktycznie jest i to nie taka znów śladowa. Były momenty, że parskałam ze śmiechu. Poza tym Powódź to przyzwoity kryminał obfitujący w zwroty akcji, ale stanowczo za krótki. Mogło by być trochę dłużej i bardziej dogłębnie. Powieść zyskałaby na rozwinięciu pewnych wątków i na lepszym zbudowaniu postaci występujących w książce. Ale wierzę, że wszystko przed Pawłem Fleszarem, bo to dopiero jego druga książka. A potencjał na wiele innych widzę. Zauważam spory postęp w porównaniu do Wyśnionej jedenastki, więc czekam na więcej.


Powódź polecam wielbicielom powieści kryminalnych. Myślę, że się nie zawiedziecie. Dodam jeszcze, że z chęcią przeczytam kolejną książkę Pawła Fleszara.

Link do opinii