Czy serce pamięta to, o czym musiał zapomnieć umysł?
Bruno ma wszystko, co powinno dawać szczęście: stabilną pracę weterynarza w Warszawie i poukładaną codzienność. To jednak tylko pozory.
W rzeczywistości jego życie zatrzymało się osiem lat temu na moście, na którym nigdy nie doczekał się Amelii. Tragiczny wypadek odebrał mu ukochaną, a jej - wszystkie wspomnienia o nim i o Polsce. Wywieziona przez ojca do Kanady, Amelia zniknęła, zostawiając po sobie pustkę.
Wszystko wywraca się do góry nogami, gdy w lecznicy pojawia się Mela. Wygląda identycznie jak dziewczyna, o której Bruno nie potrafi zapomnieć, ale patrzy na niego jak na obcego człowieka. Mela nie zna jego imienia, nie pamięta ich wspólnych planów ani łączącego ich uczucia.
Czy warto zaryzykować wszystko i spróbować obudzić wspomnienia, które mogą przynieść tyle samo szczęścia, co cierpienia?
,,Spotkajmy się na Moście Miłości" to wzruszająca opowieść o przeznaczeniu, które nie uznaje granic czasu i odległości. W końcu prawdziwa miłość nie potrzebuje pamięci, by wiedzieć, do kogo należy serce.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-06-04
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 336
(...) Bruno i Amelia, to dwójka zakochanych nastolatków, których na wiele lat rozdzielił tragiczny wypadek. Dziewczyna w jego wyniku straciła nie tylko matkę, ale i pamięć. W takich właśnie okolicznościach ojciec zabiera ją do Kanady, zapewniając jej opiekę i nowe życie. Po latach, już jako dorosła kobieta powraca do Polski. Splot wydarzeń sprawia, że drogi Bruna i Amelii ponownie się krzyżują...
„Spotkajmy się na Moście Miłości” to niezwykle poruszająca i pełna emocji opowieść o miłości, która nie poddaje się ani upływowi czasu, ani okrutnym zrządzeniom losu. To historia, która chwyta za serce już od pierwszych stron i nie pozwala o sobie zapomnieć jeszcze długo po zakończeniu lektury. Autorka zabiera nas w niezwykłą, wzruszającą podróż, pełną nadziei, tęsknoty i trudnych pytań. Śledząc losy bohaterów, czytelnik nie tylko im kibicuje, ale i wraz z nimi przeżywa każdą radość i każdy smutek.
Monika Hakowska z ogromną wrażliwością ukazuje ból utraty, siłę wspomnień oraz pragnienie odzyskania tego, co wydawało się nie do odzyskania. Historia balansuje między romantyzmem a dramatem, fundując nam chwile wzruszenia, jak i momenty pełne napięcia.
Ogromnie polecam tę książkę wszystkim, którzy wierzą, że prawdziwe uczucie jest silniejsze niż przeciwności losu. To piękna, ciepła i skłaniająca do refleksji powieść o przeznaczeniu, drugich szansach i sercu, które czasem pamięta więcej niż umysł.
Napomknę jeszcze, że miłośnicy zwierząt również znajdą tu coś dla siebie.
*współpraca reklamowa*
Zachwycona okładką ale i będąc na fali po ostatniej książce autorki, która bardzo mi się podobała, postanowiłam sięgnąć po jej twórczość ponownie. No i już tak kolorowo nie było. Może miałam zbyt wygórowane oczekiwania co do tej książki, może jestem zbyt krytyczna, bo historia nie zrobiła na mnie wrażenia. To moim zdaniem opowieść jakich wiele, niczym nie wyróżniająca się i według mnie mająca w sobie sporo luk i jakaś taka moim zdaniem zbyt podkoloryzowana.
Życie Bruna zatrzymało się osiem lat temu, kiedy to jego dziewczyna Amelia miała wypadek, na skutek którego straciła pamięć po czym wyjechała z ojcem do Kanady. Chłopak nie mógł się z tym pogodzić, po latach, choć wydaje się że żyje normalnie i osiągnął sukces, to tamten ból wciąż w nim jest. Jego pozornie spokojna rzeczywistość staje na głowie gdy w lecznicy pojawia się Mela. Kobieta, która bardzo przypomina mu jego dawną miłość, jednak oboje patrzą na siebie z dystansem i rezerwą. Mela nie zna jego imienia i nie pamięta dawnego uczucia, jednak ta jedna chwila pomiędzy nimi wystarcza by wywrócić ich życie do góry nogami. Mela wróciła do Polski po latach, chce zacząć od nowa, a Bruno staje się dla niej kimś bardzo ważnym. Jednak oboje muszą najpierw przepracować swoją przeszłość by móc ruszyć dalej i zastanowić się czy w ogóle warto zaryzykować.
Znowu trafił mi się wątek amnezji, którego jak wiecie nie lubię, i ta książka po części przypomina mi dlaczego. To co autorka tutaj opisała dla mnie jest nierealne i mocno naciągane. Ja wiem, że ile ludzi, tyle historii, no ale jednak tutaj mam wrażenie, że autorkę nico poniosło. Na wstępie spotykamy się z dwójką zakochanych nastolatków, którzy są pewni że to uczucie na zawsze, choć jeszcze nawet nie weszli w dorosłość. Później jest wypadek, który zmienia wszystko, a para na skutek działań dorosłych zostaje rozdzielona. To wydarzenie, gdzieś tam mocno zapisuje się w ich umysłach, ale Bruno przeżywa to bardzo mocno. Jednak mija osiem lat, gość pracuje, wydaje się normalnym facetem, ale to tylko pozory, bo wciąż roztrząsa to co się wydarzyło w przeszłości, no dla mnie to nie do pojęcia, ale ja to ja. Nagle ni z tego ni z owego w jego życiu pojawia się Mela, która przypomina mu dawną miłość, i choć autorka trochę starała się namącić, to jednak człowiek już z marszu wie co będzie dalej i jak mniej więcej to wszystko się skończy.
Fabuła jest trochę podzielona, bo co jakiś czas wracamy do wspomnień Meli vel Amelii, dowiadujemy się co nieco o przeżyła, ale wydaje mi się, że kluczowe elementy zostały w tym pominięte. Główna akcja toczy się w teraźniejszości, a te wstawki z przeszłości według mnie niewiele wnoszą do powieści, i moim zdaniem były zupełnie niepotrzebne, a skoro się pojawiły to jednak powinny mieć w sobie więcej konkretów, bo dla mnie okazały się takim trochę zapychaczem fabularnym. Właściwa akcja też pozostawia wiele do życzenia, dzieje się dużo, żeby nie powiedzieć za dużo, dzieje się szybko, może nawet za szybko, brak w tym konkretów, dopracowania i detali, niby coś się dzieje ale było ta tak mocno naciągane i nieprawdopodobne, że ja naprawdę walczyłam z frustracją, irytacją i patrzyłam na to wszystko z ogromnym politowaniem, nawet mnie korciło zostawić te książę i do niej więcej nie wracać, ale jak wiecie ja czytam do końca. Z drugiej strony samo czytanie nie było jakąś katorgą, bo autorka ma lekkie pióro, a dynamiczna i zróżnicowana fabuła sprzyjała szybkiemu czytaniu, a to że nie potrafiłam zaangażować się w powieść jeszcze bardziej mnie napędzało, więc książkę przeczytałam naprawdę szybko.
Dla mnie to była bardzo przeciętna lektura, wzbudziła we mnie więcej frustracji niż pozytywnych emocji. Była to prosta, mega przewidywalna i bardzo naciągana historia, w której wiele kwestii na moje oko było przerysowanych i totalnie odklejonych od rzeczywistości. Książka zbiera pozytywne opinie, więc też może się spodobać innym czytelnikom, zwłaszcza takim co lubią takie dynamiczne może ciut bajkowe czy proste historie. Ja się zawiodłam na tej książce, ale was odsyłam do lektury, bo choć ja nie podzielam zachwytów nad nią, to może wam akurat się spodoba.
Spotkajmy się na moście miłości” to historia, która przypomina, że prawdziwe uczucia potrafią przetrwać wszystko.
Są książki, które czyta się dla rozrywki, oraz takie, które pozostają z czytelnikiem na dłużej. „Spotkajmy się na moście miłości” Moniki Hakowskiej zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.
Autorka wprowadza nas w świat pełen emocji, niedopowiedzianych uczuć i trudnych życiowych wyborów. Główny bohater, Bruno, prowadzi spokojne życie, jednak los stawia na jego drodze kobietę, która przypomina mu wielką miłość sprzed lat. To spotkanie uruchamia lawinę wspomnień i pytań o to, czy przeznaczenie rzeczywiście daje nam drugą szansę.
Największą siłą powieści są bohaterowie. Są autentyczni, popełniają błędy, zmagają się z własnymi słabościami, co sprawia, że łatwo się z nimi utożsamić. Monika Hakowska z dużą wrażliwością ukazuje, jak krucha potrafi być pamięć, ale także, jak niezwykłą siłę ma miłość.
Ogromnym atutem książki jest lekki, płynny styl autorki. Strony przewracają się niemal same, a kolejne rozdziały skutecznie podsycają ciekawość. Nie brakuje wzruszeń, chwil refleksji oraz momentów, które wywołują uśmiech.
„Spotkajmy się na moście miłości” to idealna propozycja dla miłośników romansów obyczajowych, którzy szukają czegoś więcej niż tylko historii o zakochanych. To opowieść o pamięci, stracie, nadziei i wierze w to, że prawdziwe uczucie potrafi odnaleźć drogę nawet po wielu latach. Zakończenie książki daje wiele do myślenia jak potoczą się losy Bruna i jego ukochanej?? A może pisarka pokusi o historię Eve i Janka bo ewidentnie było można wyczuć między nimi iskry 😁
„Spotkajmy się na Moście Miłości” Moniki Hakowskiej to poruszająca powieść obyczajowa z wyraźnym wątkiem romantycznym, która opowiada o sile uczuć, stracie, nadziei i przeznaczeniu. To historia, która udowadnia, że niektóre więzi są silniejsze niż czas, odległość, a nawet utracone wspomnienia. Autorka stworzyła opowieść pełną emocji, skłaniającą do refleksji nad tym, czy prawdziwa miłość rzeczywiście potrafi odnaleźć drogę do ukochanej osoby mimo przeciwności losu.
Głównym bohaterem książki jest Bruno – weterynarz mieszkający i pracujący w Warszawie. Choć z pozoru prowadzi stabilne i poukładane życie, w rzeczywistości od lat nie potrafi pogodzić się z utratą ukochanej Amelii. Osiem lat wcześniej dziewczyna uległa wypadkowi, który odebrał jej pamięć. Wkrótce potem została zabrana przez ojca do Kanady, znikając z życia Bruna bez pożegnania i bez wspomnień o wspólnej przeszłości. Mężczyzna nigdy nie przestał o niej myśleć. Jego świat ponownie wywraca się do góry nogami, gdy pewnego dnia w lecznicy pojawia się Mela – kobieta łudząco podobna do Amelii. Problem w tym, że ona nie rozpoznaje go i nie pamięta niczego z ich wspólnej historii.
Fabuła opiera się na pytaniu, które od pierwszych stron nie daje spokoju: czy serce może pamiętać to, co umysł dawno utracił? To właśnie wokół tego motywu autorka buduje historię pełną nadziei, niepewności i emocjonalnych rozterek. Czytelnik z zaangażowaniem śledzi losy bohaterów, zastanawiając się, czy przeszłość uda się odzyskać i czy uczucie, które kiedyś ich połączyło, ma szansę odrodzić się na nowo.
Akcja powieści rozgrywa się przede wszystkim we współczesnej Warszawie. Miasto nie dominuje jednak nad historią, lecz stanowi naturalne tło dla codzienności bohaterów. Szczególne znaczenie ma tytułowy Most Miłości, który staje się symbolem utraconych marzeń, niespełnionych obietnic i nadziei na drugą szansę. To miejsce nabiera niemal metaforycznego znaczenia i pozostaje ważnym elementem całej opowieści.
Bohaterowie są jedną z najmocniejszych stron książki. Bruno wzbudza sympatię swoją wiernością uczuciom, cierpliwością i gotowością do walki o miłość mimo upływu lat. To postać pełna emocji, ale jednocześnie bardzo autentyczna. Amelia, a właściwie Mela, została przedstawiona jako kobieta próbująca odnaleźć własną tożsamość i zrozumieć uczucia, których źródła nie potrafi wyjaśnić. Ich relacja rozwija się naturalnie i wiarygodnie, dzięki czemu łatwo zaangażować się emocjonalnie w ich historię.
Podczas lektury towarzyszy wiele emocji. Jest wzruszenie, tęsknota, nadzieja, ale również niepewność i smutek. Autorka umiejętnie pokazuje, jak bolesna potrafi być utrata wspomnień oraz jak wielką siłę ma uczucie, które nie gaśnie mimo upływu czasu. Kilka scen szczególnie porusza i sprawia, że trudno pozostać wobec nich obojętnym. To jedna z tych książek, przy których łatwo kibicować bohaterom i życzyć im szczęśliwego zakończenia.
Styl Moniki Hakowskiej jest lekki, płynny i bardzo emocjonalny. Autorka skupia się przede wszystkim na uczuciach bohaterów, dzięki czemu czytelnik może dobrze poznać ich myśli i przeżycia. Narracja rozwija się spokojnie, ale nie brakuje momentów budujących napięcie i ciekawość. Dialogi są naturalne, a opisy odpowiednio wyważone, co sprawia, że książkę czyta się szybko i z dużą przyjemnością.
„Spotkajmy się na Moście Miłości” należy do gatunku literatury obyczajowej i romansu. To książka skierowana przede wszystkim do osób, które lubią historie o drugich szansach, przeznaczeniu oraz miłości zdolnej pokonać najtrudniejsze przeszkody. Spodoba się czytelnikom poszukującym wzruszających opowieści z dobrze nakreślonymi bohaterami i dużą dawką emocji.
Monika Hakowska stworzyła ciepłą, pełną nadziei historię o uczuciu, które nie poddaje się nawet wtedy, gdy wszystko wydaje się stracone. To opowieść o pamięci serca, sile przeznaczenia i odwadze, by zawalczyć o to, co naprawdę ważne. Jeśli lubicie romantyczne, wzruszające książki, które potrafią wywołać uśmiech, ale także skłonić do refleksji, zdecydowanie warto sięgnąć po ten tytuł.
🤍„Spotkajmy się na moście miłości” to poruszająca opowieść o utraconej miłości,która zniszczyła plany na miłość i pozostawiła ranę w sercu. Miłości narodzonej w młodym wieku,a mimo upływu lat nadal pamięta się o każdym geście,słowie i dotyku.
🤍Historia zabiera czytelnika do lecznicy weterynaryjnej w której lekarz jest przysłowiowym aniołem do zwierząt. Z wielką troską podchodzi do pupili i czerpie z tego mnóstwo radości. Jego pasja zmieniła się w pracę z wielkim zaangażowaniem i to wypełnia jego całe życie. Niestety życie uczuciowe jest zgoła inne,ponieważ nie może pójść dalej i zacząć kochać po stracie ukochanej. Poznanie Meli rozbudza jego serce i pozwala zrobić krok w przód.Niestety życie nie pozwala czerpać z tego radości,ponieważ prawda skrywana przed nim niesie ze sobą ból i niezrozumienie. Bohaterowie muszą dać sobie czas,aby każdą decyzję zrozumieć i na nowo zacząć żyć-razem bądź osobno…
🤍Opowieść pokazuje jak przeznaczenie potrafi przynieść psikusy i na chwilę dać szczęście,a później zranić.To ono na nowo przypomina o miłości i o tym,że czasem warto odpuścić,by nie czuć się samotnym.
🤍 „Spotkajmy się na moście miłości” jest lekką i przyjemną historią o bólu straty,szansie na walkę o uczuciu i wybaczeniu,które nie jest proste.
🤍Czytajcie-gorąco polecam 🤌🏻
83/52/2026
"Spotkajmy się na moście miłości" Monika Hakowska Videograf #recenzja #współpracabarterowa #współpracarecenzencka #drugaszansa #wspomnienia #miłość
Salaam-E-Ishq (Wszystko dla miłości)
"Bo nie ma na świecie nic silniejszego niż miłość, która przeszła przez ogień."
Z miłością, która wystawiona na próbę zwycięża spotkałam się niejednokrotnie czy to w filmach, zwłaszcza Bollywood, czy w książkach. A z taką próbą jaką musi przejść miłość Amelii i Bruna, spotkałam się w filmie Salaam-E-Ishq, który opowiada o różnych historiach miłosnych, a jedną z nich jest historia Tehzeeb i Ashutosha.
W tej historii, podobnie jak w historii opowiadanej przez panią Monikę, postać kobieca ulega wypadkowi, który wywraca życie bohaterów do góry nogami. Amelia traci pamięć, nie pamięta Bruna, zniknęły wszystkie wspomnienia z nim związane i z Polską. Amelia wyjeżdża do Kanady, a Bruno nie potrafi ułożyć sobie życia bez niej.
Po ośmiu latach Bruno pracuje w klinice weterynaryjnej, wiedzie z pozoru szczęśliwe i bezpieczne życie, ale czegoś w tym życiu brakuje, miłości. Gdy pewnego dnia w klinice pojawia się Mela, Bruno ma wrażenie jakby ją znał, czy to złudzenie czy ich ścieżki kiedyś się już przecięły? Czy ścieżki życia bohaterów los połączy ponownie, czy wspomnienia odżyją i czy bohaterowie będą w stanie zrobić wszystko dla miłości? Tego wszystkiego dowiecie się sięgając po "Spotkajmy się na moście miłości".
Jest to wzruszająca książka, wciągająca w fabułę od pierwszych stron, czytelnik jest ciekawy rozwiązania historii bohaterów, kibicuje ich miłości. Przyznam, że trochę brakowało mi opisania momentu gdy Mela przypomina sobie życie Amelii, jej wspomnienia, życie w Polsce przed wyjazdem, trochę tak nagle autorka rzuca czytelnikom informację, że Mela jednak pamięta i już, bez takiego wprowadzania czytelnika w ten tryb przypominania. Mimo tego jednego zgrzytu, książka pozostaje idealną lekturą dla miłośników romantycznych filmów, pełnych ciepła, miłości nie tylko między ludźmi, ale i do zwierząt, podkreślania wartości takich jak rodzina, przyjaciele i miłość, dla której jesteśmy w stanie czasem zrobić wszystko. Fakt, że książka pozwoliła odnaleźć mi podobieństwa do fabuły filmu Bollywood, które kocham, jest najlepszym dowodem na to, że powieść ta jest warta Waszej uwagi ? Jeśli lubicie historie miłosne, które muszą przejść swoje próby by żyć długo i szczęśliwie i lubicie się wzruszać i śmiać równocześnie, to polecam Wam z całego serca lekturę "Spotkajmy się na moście miłości".
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Videograf.
,,Spotkajmy się na Moście Miłości" to poruszająca historia pełna emocji, która wciąga od pierwszych stron i zostaje w pamięci po zakończeniu lektury. Przypomina, jak nieprzewidywalne bywa życie i jak wielką wartość mają ludzie, których kochamy.
To znacznie więcej niż romans - to opowieść o stracie, tęsknocie, nadziei oraz uczuciu zdolnym pokonać czas, odległość, a nawet utraconą pamięć.
Amelia i Bruno są nastolatkami, znają się całe życie i nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Ich miejscem spotkań jest wrocławski Most Miłości. Pewnego dnia dziewczyna nie dociera na spotkanie. W wypadku samochodowym ginie jej mama, a ona sama traci pamięć. Serce Bruna pęka.
Nie dość, że miłość jego życia go nie pamięta, to jej ojciec wywozi ją do Kanady.
Osiem lat później Bruno jest znanym i cenionym weterynarzem, ma klinikę w Warszawie. Pewnego dnia do gabinetu trafia dziewczyna, która bardzo mu kogoś przypomina. Przedstawia się jako Mela i ma inne nazwisko, ale jest w niej coś, co nie pozwala mu o niej zapomnieć. Od pierwszej chwili iskrzy między nimi.
Kim jest Mela i czy mają szansę lepiej się poznać?
Jej nagły powrót do Wrocławia może przekreślić rodzące się uczucie. Bruno ma jej pomóc w przeprowadzce. Mela skrywa tajemnice i planuje je wyjawić w drodze do Wrocławia. Jednak los znów krzyżuje ich plany.
Akcja toczy się w teraźniejszości, ale chwilami wracamy do przeszłości i dowiadujemy się, jak potoczyło się życie Amelii.
Bohaterowie są pełni wad i sprzeczności, a przez to bardzo prawdziwi. Czytając, odczuwamy ich emocje. Bardzo mi się podobało, jak autorka pokazała relacje rodzinne. Jestem oczarowana babcią Amelii.
Autorka sięga po tematy bliskie każdemu z nas - miłość, stratę, tęsknotę, nadzieję i gotowość do walki o tych, którzy są dla nas najważniejsi. Losy Bruna i Amelii pokazują, że prawdziwe uczucie często wystawiane jest na ciężką próbę.
To opowieść o utraconej miłości, trudnych wyborach życiowych i drugiej szansie.
Ta historia spodoba się fanom romansów i obyczajówek. Polecam serdecznie!
,,Spotkajmy się na Moście Miłości" to historia obok której nie da się przejść obojętnie. Jest przede wszystkim piękna i niezwykle wzruszająca. Opowiada o uczuciu, które potrafi przetrwać nawet wtedy, gdy pamięć zawodzi. To historia pełna tęsknoty, nadziei i emocji, które poruszają serce czytelnika od pierwszych stron.
Miłość Bruna i Amelii pokazuje, że prawdziwe, głębokie uczucie nie zawsze jest proste i oczywiste.
Autorka w subtelny sposób prowadzi czytelnika przez historię naznaczoną bólem, stratą i pytaniami o to, czy uczucia mogą przetrwać próbę czasu oraz utraconych wspomnień?
Bohaterowie tak jak i ich relacja jest niezwykle autentyczna, pełna ciepła, ale też i emocji.
Bruno to poukładany, spokojny i uczuciowy mężczyzna, który niekoniecznie potrafi poradzić sobie z rzeczywistością.
Amelia zaś jest niezwykle ciepłą i uroczą dziewczyną, dla której los nie był łaskawy i nieźle namieszał jej w życiu. Czy tych dwoje odnajdzie drogę do siebie? A może już wszystko stracone?
Z całą pewnością ta książka skłania do refleksji nad przeznaczeniem, siłą wspomnień i tym, jak wiele jesteśmy w stanie zrobić dla osoby, którą kochamy. To delikatna, romantyczna i pełna wzruszeń opowieść, która na długo pozostaje w pamięci. Jest idealna dla miłośników historii o drugich szansach i miłości silniejszej niż przeciwności losu. Co więcej przypomina, że serce czasami potrafi pamiętać więcej niż niejeden umysł.
Grudzień pachnie piernikami, lśni od światełek i kusi niespodziankami. Lily, redaktorka książek, kocha wszystko, co związane ze świętami: aromatyczne...
Zuza przyjeżdża do Warszawy z poczuciem, że zaczyna własne życie. Wspólne mieszkanie z Marleną staje się jej bezpieczną bazą, choć stolica nie zamierza...
Przeczytane:2026-06-28, Ocena: 4, Przeczytałem, 12 książek 2026, 26 książek 2026, 52 książki 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Mam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026,
(czytaj dalej)