Okładka książki - Wzgórze Świątecznych Życzeń patronujemy

Wzgórze Świątecznych Życzeń


Ocena: 5.29 (24 głosów)
Inne wydania:

W zasypanym śniegiem Świeradowie-Zdroju, wśród skrzących alejek i w ciepłym świetle lamp odbijającym się w malowanych mrozem szybach, toczą się losy kilku rodzin. Jedni próbują odnaleźć bliskość, drudzy – wybaczyć krzywdy. Są tacy, którzy coś stracili... oraz tacy, którzy mają szansę, by coś odzyskać.

„Wzgórze Świątecznych Życzeń" to opowieść o ludziach, których ścieżki przecinają się w grudniowe dni – czasem przypadkiem, czasem z konieczności, a czasem... z potrzeby serca. I kiedy przychodzi Wigilia – ta jedyna,
najważniejsza – dzieje się to, co najpiękniejsze. Cuda, małe i duże. Ciche i całkiem głośne. Oraz te, które dają nadzieję na to, że to, co zagubione, może zostać odnalezione. A to, co podzielone – znów się połączy.

Informacje dodatkowe o Wzgórze Świątecznych Życzeń:

Wydawnictwo: Axis Mundi
Data wydania: 2025-10-29
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788384123232
Liczba stron: 348

Tagi: obyczajowe

więcej

POLECANA RECENZJA

Kup książkę Wzgórze Świątecznych Życzeń

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Wzgórze Świątecznych Życzeń - opinie o książce

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗪𝗶𝗴𝗶𝗹𝗶𝗷𝗻𝗮 𝗽𝗼𝗱𝗿óż 𝗽𝗿𝘇𝗲𝘇 𝗹𝘂𝗱𝘇𝗸𝗶𝗲 𝗹𝗼𝘀𝘆

Wznowienie książki Sylwii Trojanowskiej 𝑊𝑧𝑔ó𝑟𝑧𝑒 ś𝑤𝑖ą𝑡𝑒𝑐𝑧𝑛𝑦𝑐ℎ ż𝑦𝑐𝑧𝑒ń to wspaniała podróż do świata, w którym magia świąt miesza się z codziennością zwykłych ludzi. Ta piękna opowieść wywołuje uśmiech, wzruszenie i budzi wiarę w to, że cuda naprawdę mogą się zdarzyć, jeśli tylko mocno się w nie uwierzy. Autorka w swojej świątecznej powieści prowadziła mnie przez losy małej, pełnej życia społeczności, gdzie radości i smutki splatają się ze sobą w naturalny sposób, a każdy bohater stara się czerpać z codzienności pełnymi garściami. Historia koi duszę, porusza serce i daje nadzieję, że nawet w zwyczajności codziennych dni można odnaleźć coś wyjątkowego. Wszystko dzieje się w klimatycznym Świeradowie Zdroju, który staje się idealnym tłem dla tej ciepłej, optymistycznej i pełnej emocji opowieści.

𝑊𝑎ż𝑛𝑒, 𝑐𝑜 𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑡𝑒𝑟𝑎𝑧 𝑖 𝑐𝑜 𝑧𝑑𝑎𝑟𝑧𝑦 𝑠𝑖ę 𝑧𝑎 𝑐ℎ𝑤𝑖𝑙ę. 𝑁𝑎 𝑡𝑜 𝑚𝑎𝑠𝑧 𝑤𝑝ł𝑦𝑤!

Domicela, właścicielka pięciu butików w Świeradowie-Zdroju, nie była szczególnie lubiana. Jeśli ktoś z nią trzymał, to tylko dlatego, że się jej bał, miał w tym interes, przyzwyczaił się do jej temperamentu albo należał do jej rodziny. Tak jak jej siostra Barbara, wdowa po Pawle Dębskim, która pracowała w jednym z butików Domiceli.

Basia i Domicela są jak dzień i noc, jak ogień i woda. Basia jest miła i bardzo kochana, natomiast z Domicelą najlepiej ograniczać się do wspólnego pozowania przed obiektywem. Jest bardzo specyficzna i czasami nie do zniesienia. Za to Domicelę bardzo kochał jej mąż Bogumił, nawet wszystkie jej fanaberie i wielkopańskie pomysły. Kochał ją taką, jaka była. A ona doceniała jego miłość, bo był najwspanialszym facetem pod słońcem.

Lila Dębska córka Basi wciąż trenowała biegi narciarskie, tak jak nauczył ją ukochany ojciec. Choć już go nie było, to ona nie odpuszczała, nawet w domu przejęła jego rolę. Lila marzy o wygranej w słynnych biegach, które dałaby jej szansę na rozwój talentu na obozie za granicą. Ma wspaniałą mamę, która ją wspiera i zachęca w tym przedsięwzięciu. Basia mówi jej, że nawet jeśli nic nie wygra, świat będzie się toczył dalej. Barbara to czuje. Wie, że choć życie wydaje się zatrzymać, ono idzie naprzód. Poranki, południa i wieczory mijają, śniadania, obiady, kolacje, szum wiatru, warkot ciężarówki, śmiech dziecka, brzęk szkła. Wszystko trwa, a Basia wie o tym najlepiej, bo sama poszła dalej.

Gdy Lilka poniosła porażkę, przekonała się, że sport, choć zachwycający, bywa całkowicie nieprzewidywalny. Nieoczekiwanie to niepowodzenie otwarło przed nią inne możliwości. Świat nie skończył się na jednym przegranym biegu. Przekonała się, że ma wspaniałych ludzi wokół siebie, którzy potrafili ją zmotywować do dalszych treningów i przywrócić wiarę w siebie.

Konstancja, u której schronienie znalazła Patrycja Ogórek z córkami, stała się dla nich kimś bliskim jak rodzina. Patrycja uciekła do Świeradowa, by ukryć się przed przemocowym partnerem, i w zamian za opiekę nad gospodynią otrzymała dach nad głową. To niewielka cena za spokój, poczucie bezpieczeństwa i ciepło, jakiego od dawna jej brakowało. Konstancja doskonale rozumiała, przez co przechodzi młoda kobieta, bo sama doświadczyła wiele, dlatego między nimi pojawiła się szczera więź i wzajemne zaufanie.

Maciej w dzieciństwie był katowany przez ojca, a w wyniku odniesionych obrażeń nie może mieć własnych dzieci. Dlatego właśnie tak bardzo pociąga go lękająca się własnego cienia Patrycja i jej córki. Mimo jego trudnej przeszłości i ran emocjonalnych czuje, że z tą niezwykłą kobietą i jej córkami mógłby stworzyć dobrą, kochającą się rodzinę.

Ksawery, adwokat, samotnie wychowuje nastoletnią córkę Polę po tym, jak opuściła go żona. Wciąż spogląda tęsknie na Basię, w której kiedyś był bardzo zakochany, choć ona nie odwzajemnia jego uczuć. Nadal kocha zmarłego męża i nie chce angażować się w nowy związek. Żyje skromnie z dziećmi, kierując się własnymi zasadami. Basia, która po śmierci męża została sama, odmawia jego pomocy i nie chce, by poza szkolną znajomością łączyło ich coś więcej.

Fryderyk, samotnik, nieustannie tęskniący za swoją żoną Moniką, która zginęła podczas wspólnej wspinaczki dawno temu, żyje pogrążony w smutku i wspomnieniach. Monika była bardzo ważna dla Konstancji, a dla Fryderyka najważniejsza. Nadszedł czas, gdy ta dwójka rozżalonych na siebie ludzi musi sobie w końcu wybaczyć. Kim dla siebie są, co ich łączy?

Dobrotliwa Konstancja czasem wychodzi z domu w celach, które zna tylko ona, a potem traci orientację i nie wie, gdzie jest. W Świeradowie słynna jest ze swoich spacerów, z których zawsze ktoś zaprzyjaźniony sprowadza ją do domu. Tym razem, w poszukiwaniu chaty Fryderyka, zawędrowała na Wzgórze Świątecznych Życzeń. To miejsce było dobrze znane mieszkańcom, którzy przed Świętami Bożego Narodzenia często tu zaglądali. Lubili je także turyści, dla których wzgórze owiane legendą stanowiło szczególną atrakcję.

Patrycja czuje się dobrze w tym miejscu, zarabia i nie jest rozrzutna, na wszystko jej starcza. W Świeradowie poczuła się po raz pierwszy naprawdę szczęśliwa. Zrozumiała, co znaczy mieć dom, nie bać się nocnych krzyków i móc spać spokojnie. Czy Patrycja i Maciek mają szansę być razem? Dwie zranione dusze tęsknią za czułością i potrzebują miłości, która potrafi być lekarstwem na całe zło, na bolesne wspomnienia i myśli siejące niepokój.

Nadchodzi Wigilia, czas refleksji i pojednań. To dzień w roku, w którym każdy powinien odnaleźć spokój w sobie, bez względu na to, gdzie się znajduje i z kim go spędza. W domu Barbary trwają przygotowania do kolacji, a do domu Dwornickich przywieziono gotowe potrawy. Lila myślała o swojej zapracowanej mamie, ale nie zamieniłaby się z nimi miejscami. Mieli piękny dom, lecz brakowało w nim rodzinnej atmosfery. Domicela i Barbara wyjaśniają sobie nieporozumienia, które dzieliły je przez lata. Fryderyk dałby wiele, by móc cofnąć czas i nie wyruszać na tamtą nieszczęsną wyprawę w góry, ale to było niemożliwe.

W tej powieści każdy bohater ma swoją historię, ale moje serce najbardziej skradła Konstancja, starsza pani, która wiele przeszła i posiada niezwykłą mądrość życiową. Bliska mi stała się też Lila, pełna dobra i zawsze gotowa wspierać innych. Polubiłam właściwie wszystkich, może najmniej Domicelę ze względu na jej trudny charakter, ale Każda z tych postaci pozostawiła w moim sercu coś ważnego i zmieniła mój sposób patrzenia na świat.

Losy bohaterów przeplatają się naprzemiennie, jak świąteczny łańcuch na choince. Dzięki temu historia stała się tak piękna i kolorowa. Wzgórze Świątecznych Życzeń przynosi każdemu bohaterowi powieści pewien zwrot w życiu: jedni otrzymują wybaczenie, inni sami wybaczają.

𝑊𝑧𝑔ó𝑟𝑧𝑒 ś𝑤𝑖ą𝑡𝑒𝑐𝑧𝑛𝑦𝑐ℎ ż𝑦𝑐𝑧𝑒ń to opowieść pełna ciepła i wzruszeń. Pokazuje, jak ważna jest życzliwość i wsparcie drugiego człowieka. Nawet drobny gest może odmienić czyjeś życie i przynieść ulgę tym, którzy doświadczyli przemocy lub trudnych chwil. Bohaterowie mierzą się z samotnością, chorobą i codziennymi problemami, ale dzięki życzliwym ludziom odkrywają, że nie są sami.

Muszę przyznać, że 𝑊𝑧𝑔ó𝑟𝑧𝑒 ś𝑤𝑖ą𝑡𝑒𝑐𝑧𝑛𝑦𝑐ℎ ż𝑦𝑐𝑧𝑒ń było dla mnie wyjątkowym doświadczeniem. Sylwia Trojanowska jest dla mnie kimś niezwykle ważnym, nie tylko jako autorka, ale i jako człowiek. Jej ciepło, empatia i wrażliwość przebijają się przez każdą opowieść, którą tworzy. Już wielokrotnie przekonałam się, że jej książki potrafią poruszyć najczulsze struny serca, więc wiedziałam, że i ta świąteczna historia mnie nie zawiedzie.

Z ogromną przyjemnością przeniosłam się do zimowego Świeradowa-Zdroju i delektowałam się historią oraz towarzystwem bohaterów, którzy od pierwszych stron stali mi się bliscy. To spotkanie z książką było jak ciepły kubek herbaty w mroźny wieczór, pełne uroku, ciepła i wzruszeń.

Nie wiem, jak Sylwia to robi, ale w jej historie wpada się jak w głęboką studnię, z której nie da się wyjść aż do końca. Nawet nie myśli się o wydostaniu, bo to wpadnięcie jest tak przyjemnie pozytywne. Na koniec siedzi się z książką w ręku, z uśmiechem zadowolenia na twarzy i myśli, jakie to było dobre i ładnie napisane. Dziękuję Ci, Sylwio, za kolejną wspaniałą podróż czytelniczą.

𝐶𝑧𝑎𝑠𝑎𝑚𝑖 𝑑𝑜𝑏𝑟𝑧𝑒 𝑟𝑜𝑧𝑢𝑚𝑖𝑒𝑠𝑧 𝑘𝑜𝑔𝑜ś, 𝑘𝑜𝑔𝑜 𝑧𝑛𝑎𝑠𝑧 𝑟𝑎𝑝𝑡𝑒𝑚 𝑐ℎ𝑤𝑖𝑙𝑒, 𝑎 𝑖𝑛𝑛𝑦𝑚 𝑟𝑎𝑧𝑒𝑚 𝑖 𝑐𝑎ł𝑒 ż𝑦𝑐𝑖𝑒 𝑛𝑖𝑒 𝑠𝑡𝑎𝑟𝑐𝑧𝑦, 𝑏𝑦ś 𝑝o𝑗ął 𝑐𝑧ł𝑜𝑤𝑖𝑒𝑘𝑎.

Link do opinii

„Wzgórze świątecznych życzeń” Sylwii Trojanowskiej to powieść, która od pierwszych stron otula czytelnika atmosferą małego miasteczka pełnego magii, narastających emocji i ludzkich historii, które – choć odmienne – łączą się ze sobą w niezwykle spójny, poruszający sposób. Świeradów-Zdrój został tu przedstawiony jak zimowa pocztówka: zasypany śniegiem, migoczący od lampek, przepełniony spokojem i aurą oczekiwania na coś, co odmieni życie bohaterów. To miejsce, gdzie zwyczajne grudniowe dni stają się przestrzenią do refleksji, pojednania i odważnych decyzji.

Bohaterowie powieści tworzą barwną, wielowymiarową mozaikę. Mamy tych, którzy coś stracili i dopiero próbują odzyskać własne życie na nowo. Mamy bohaterów zagubionych, pełnych niewypowiedzianych żalów, oraz takich, którzy muszą nauczyć się wybaczać – sobie i innym. Nie brakuje też tych, którzy dopiero stoją na progu zmian i boją się wykonać pierwszy krok. Trojanowska po mistrzowsku kreuje postaci, nadając każdej z nich indywidualny głos i emocjonalną prawdę. Ich losy są jak nitki, które splatają się ze sobą z czułością i precyzją, dzięki czemu cała historia pulsuje autentycznymi emocjami.

Podczas czytania towarzyszy nam cała paleta uczuć. Jest wzruszenie, gdy bohaterowie mierzą się z przeszłością. Jest nostalgia, kiedy wracają wspomnienia sprzed lat. Jest ciepło, kiedy świąteczna magia delikatnie wkracza w ich codzienność. I jest przede wszystkim nadzieja – ta cicha, niepozorna, a jednak tak potrzebna, zwłaszcza w grudniu. Autorka pisze w wyjątkowo obrazowy sposób: jej stylem rządzi delikatność, empatia i ogromne wyczucie emocji. To literatura obyczajowa w najpiękniejszym wydaniu, przepełniona świątecznym klimatem, ale niepozbawiona życiowych trudności.

Trojanowska nie ucieka od tematów trudnych – pokazuje strach, samotność i poczucie winy, ale równoważy je ciepłem relacji, siłą przebaczenia i możliwościami, jakie daje nowe spojrzenie na siebie i innych. Jej pióro jest czułe, ale nie przesłodzone, dzięki czemu powieść trafia zarówno do romantycznych dusz, jak i czytelników szukających czegoś głębszego.

„Wzgórze świątecznych życzeń” to książka dla tych, którzy kochają świąteczne opowieści pełne refleksji, magii i wiary w to, że każdy zasługuje na drugą szansę. Dla tych, którzy pragną poczuć atmosferę zimowego miasteczka, usiąść przy choince i pozwolić sobie na odrobinę wzruszenia.

Piękna, wielowątkowa i niezwykle nastrojowa – zostawia po sobie ciepły ślad i przypomina, że cuda zdarzają się wokół nas, czasem w najmniej oczekiwanym momencie. To jedna z tych książek, które idealnie wpisują się w klimat grudniowych wieczorów i zdecydowanie warto po nią sięgnąć.

Link do opinii
Avatar użytkownika - wesolamamusia
wesolamamusia
Przeczytane:2025-11-19, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2025 ,

 Macie u siebie w miejscowości jakieś magiczne miejsce, w którym ludzie lubią wyznawać sobie miłość lub gdzie składają swoje prośby czy życzenia? W książce "Wzgórze Świątecznych Życzeń" jest właśnie takie magiczne tytułowe wzgórze w Świeradowie - Zdroju. Czy to prawda? Mogą wypowiedzieć się mieszkańcy tej miejscowości. Ale w książce jak wiemy, wszystko jest możliwe :) Czy to tytułowe Wzgórze Świątecznych Życzeń ma jakąś magiczną moc? Przekonajcie się, czytając tę książkę.

 


   "...Zatrzymał się dopiero na Wzgórzu Świątecznych Życzeń i usiadł na dębowej ławce. Pomyślał, że to miejsce jednak musi mieć w sobie coś magicznego. Kiedy w zeszłym roku zjawił się tu przed Wigilią, nie wierzył, że jego życzenie się spełni, ale mimo wszystko spróbował i poprosił o najważniejszą dla siebie rzecz: przebaczenie."

 


   Poznajemy tutaj ciekawych bohaterów. Każdy z nich inny, w różnym wieku,  borykający się z innymi problemami i kłopotami. Ale coś ich łączy, poza mieszkaniem w jednej miejscowości, mianowicie pragnienie miłości i szczęścia. Lila, to nastolatka pragnąca szczęścia dla swojej mamy i braci, ale też chce bardzo wyjechać na obóz do Livigno. Czy jej się to uda? Domicela, to kobieta sukcesu. Prowadzi swoje butiki z ubraniami, ma męża prawnika i nie posiada dzieci. Za to ma wielką klasę i elegancję, co przekłada się też na jej mega wybredny charakterek i całe w sumie życie. Tylko co spowodowało, że stała się taka, jaka teraz jest? Ksawery, poza tym że jest przystojnym mężczyzną, jest biznesmenem i filantropem. Jest w separacji z żoną i sam wychowuje nastoletnią córkę. Ale bardzo, bardzo chciałby odzyskać swoją żonę i na nowo odbudować ich rodzinę. Czy to mu się uda? Co do Fryderyka, to tutaj sprawy mają się inaczej. To bardzo smutny i samotny mężczyzna, dźwigający na swoich barkach ogromne tragedie i ból. Czy w Świeradowie jest ktoś, kto mógłby mu w tym bólu ulżyć? Konstancja, ach Konstancja. To urocza staruszka, która przyjęła pod swój dach Patrycję i jej dwie córki, ale też zna prawie każdego w tej miejscowości i ma dla każdego dobre słowo i zawsze jest w stanie opowiedzieć jakąś super historyjkę z przeszłości. Patrycja natomiast sporo przeszła, a to, że udało się jej i córeczkom przeprowadzić do Świeradowa - Zdroju i zamieszkać u pani Konstancji, to było coś cudownego dla niej. Ta młoda kobieta chciałaby na nowo ułożyć sobie życie z córkami, ale ciągle czai się w zakamarkach jej serca ogromny strach. Przed kim? Przed czym? I czy kobieta sobie z nim poradzi? Może znów będzie musiała uciekać z dziećmi?

 


   "... nie bój się przyjąć miłości, jeśli czujesz, że jest szczera. Nie bój się na nią otworzyć, spróbować jej smaku. Miłość bywa lekiem na całe, calusieńkie zło."

 


    Pani Sylwia Trojanowska przenosi nas w tej książce do zaśnieżonej, malowniczej wręcz miejscowości, w której mieszkańcy się znają i jak mogą, tak sobie pomagają. Kiedy starsza pani gubi się i nie umie wrócić do domu, to zawsze znajduje się chętna osoba do pomocy. Kiedy trzeba wyznać prawdę, choćby i tę brutalną, to też takie osoby się tutaj znajdują i trafiają na czas, kiedy taka szczerość jest potrzebna i oczyszczająca. Są tutaj i pewne tajemnice, ale też sekrety, które z czasem wychodzą na światło dzienne. Powiem Wam, że wzruszyłam się okrutnie - szczególnie pod koniec książki. Ta lektura to piękna, wzruszająca, otulająca ciepłem historia. Bohaterowie tacy żywi, normalni, tacy jak my. Każdy ze swoim problemem, większego lub mniejszego kalibru. Z jednymi problemami mogą bohaterowie pomóc sobie sami, ale są i takie, gdzie jest potrzebna pomoc innych. Tylko trzeba jeszcze umieć poprosić lub przyjąć taką pomoc. A wierzcie mi, że bohaterowie są tutaj charakterni. Co Wam będę dużo opowiadała, najlepiej, jak sami przeczytacie tę książkę i przekonacie się, jak pięknie wygląda Świeradów - Zdrój otulony białą pierzynką i czy któryś z bohaterów wybierze się na to magiczne Wzgórze Życzeń? Bo jakąś magiczną moc ono faktycznie ma. Przynajmniej w tej książce. I wiecie co? Ja już chcę święta :) I Śnieg! Duuuuużo śniegu! :) 

Link do opinii

Jest to wznowienie książki z 2020 roku, wydane u nowego wydawcy.
Książka typowo świąteczna, we wspaniałym klimacie oczekiwania na pierwszy śnieg, wspaniałe zakupy oraz utrzymanie się na rynku pomimo trudnych warunków na drodze. Tak naprawdę jest tutaj kilka opowieści o różnych osobach mających własne problemy. U każdego z nich czas jakby płynie inaczej, gdyż postaciami są osoby w różnym wieku. Jedni dawno przekroczyli połowę stulecia i bez drugich połówek wspominają swoje młode lata. Pokazana jest tutaj wspaniała relacja z innymi ludźmi a nawet dziećmi, które w magiczny sposób zyskały babcię. Jest to też czas przełomowy, kiedy po przykrych wydarzeniach z przeszłości komuś życie zaczyna w końcu się układać. Pierwsze ukradkowe spojrzenia i prawdziwe zainteresowanie zostaną docenione. Tutaj była podkreślona prostota w zachowaniu, gdzie ludzie zwyczajni stanowili taką upragnioną odskocznię od czasu, który był dla nich przykry. Jeszcze w innej rodzinie był problem chłopca, którego noga była jedyną w swoim rodzaju. Autorka chciała zwrócić uwagę na to, by w wyniku zdarzeń, kiedy ktoś potrzebuje wsparcia i pomocy, być na tyle silnym, aby jej udzielić. Oczywiście to nie koniec historii, gdyż postaci jest więcej, a końcowy chwila okaże się dla każdego z nich wyjątkowa. To będzie taki moment, kiedy nawet czytelnikowi będą mogły popłynąć łzy. Ogrom niesamowitych wiadomości i niespodziewanego szczęścia. Tak naprawdę każdy z nas zasługuje na nie, tylko czasami sprawy codzienne całkiem nam je zasłaniają. Ten cały pośpiech również będzie tutaj podkreślony. Wydaje mi się, że każdy z nas zasługuje również na przeżycie pięknego czasu otulonego magią i radością. Kiedy skupiamy się na tym czego nam brakuje, albo czego nam jest żal, gdyż coś utraciliśmy, to trudno jest zauważyć bądź przyciągnąć dobro, które na nas czeka. Autorka podkreśliła również, że nie ma co rozpamiętywać złych wydarzeń, gdyż tylko takie będą do nas przychodziły. To taka delikatna próba przekazania nam zasad wszechświata i manifestacji:-) Przepiękna, bardzo ją wam polecam:-)

Link do opinii
Avatar użytkownika - brunetkabooksrec
brunetkabooksrec
Przeczytane:2025-11-05, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,


"Wzgórze Świątecznych Życzeń" Sylwii Trojanowskiej to ciepła i wzruszająca opowieść, idealna na zimowe wieczory ❄️  Choć pierwotnie ukazała się w 2020 roku, jesienią 2025 roku otrzymała nowe życie w postaci wznowienia od Grupy Wydawniczej Axis Mundi.

Akcja powieści toczy się w malowniczym, zasypanym śniegiem Świeradowie-Zdroju.  Autorka przedstawia historię kilku osób i rodzin, których ścieżki przecinają się w grudniowe dni. Wśród bohaterów znajdziemy m.in.  Lilę – młodą dziewczynę, która po śmierci ojca stara się wspierać rodzinę i spełniać sportowe marzenia.  Konstancję – starszą panią o wielkim sercu, która zmaga się z przeszłością i drobnymi problemami z pamięcią, a pod swoim dachem gości Patrycję z córeczkami.  Fryderyka – samotnika mieszkającego w lesie, który skrywa tajemnice i tęskni za ukochaną osobą.  Domicelę – dynamiczną i nieco zwariowaną bizneswoman, która wraz mężem Bogumiłem tworzy barwną parę.
Ich historie pełne są życiowych zawirowań, trudnych wyborów, tęsknoty, ale także nadziei na lepsze jutro. Autorka portretuje ich w sposób realistyczny i pozbawiony lukru, mają swoje wady i zalety, przez co łatwo się z nimi zżyć.

"Wzgórze Świątecznych Życzeń" to coś więcej niż zwykła świąteczna opowiastka. To historia o sile wybaczenia, pojednania i otwierania serc na miłość, nawet po najcięższych doświadczeniach.  Tytułowe wzgórze jest miejscem, gdzie mieszkańcy wypowiadają swoje najskrytsze marzenia, a magia nadchodzących świąt sprawia, że "wszystko jest możliwe"🩷Ta książka niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny. Wzrusza, skłania do refleksji, ale też  wywołuje uśmiech na twarzy.  Otulający klimat  doskonale wprowadza w nastrój świąt. Autorka nie unika trudnych tematów, takich jak strata, samotność czy poczucie winy, jednak opowiada o nich w sposób wyważony i dający nadzieję. Postacie zostały stworzone z wielką dbałością o psychologiczny szczegół; czytelnik może się z nimi utożsamić i przeżywać ich losy.  Autorka znakomicie połączyła  historie bohaterów w spójną całość.
"Wzgórze Świątecznych Życzeń" Sylwii Trojanowskiej to piękna i mądra opowieść, która udowadnia, że święta to czas cudów, zarówno tych dużych, jak i całkiem małych.

Jeśli szukasz książki, która wzruszy cię, skłoni do przemyśleń i napełni optymizmem, a przy tym wprowadzi w magiczny, świąteczny nastrój – sięgnij po tę pozycję bez wahania! To opowieść, która na długo zostaje w sercu i przypomina o tym, co w życiu naprawdę ważne ❤️  Idealna lektura na zimowe wieczory❄️☃️

Moja ocena: 10/10 🌟

Polecam z całego serca ❤️

BRUNETTE BOOKS

Link do opinii
Avatar użytkownika - Recenzja_Oliwii
Recenzja_Oliwii
Przeczytane:2025-11-03, Ocena: 6, Chcę przeczytać, Współpraca Recenzencka ,

Wzgórze świątecznych życzeń - Sylwia Trojanowska 

 

Dziękuję wydawnictwu Axis Mundi za możliwość przeczytania tej książki.

 

Historia może wydawać się trudna, ze względu na wielowątkowość. Mamy tutaj sześć postaci zaczynających nowy wątek. Lila, Domicela, Ksawery, Fryderyk, Konstancja, Patrycja.

 Oczywiście są też inne osoby, mniej, lub bardziej istotne. Do tych drugich m.in. zaliczają się np. Barbara i Maciej.

Cała akcja toczy się w miejscowości Swierandowie - Zdrój. 

 

Historia podzielona jest na osiem części. Cztery, trzy, dwa, półtora i dzień do świąt. Mamy przed, wigilia i tak zwane razem. Podsumowanie u Konstancji, Domiceli oraz Ksawerego.

 

Piękne wstępy muzyczne do każdego rozdziału dodają tego klimatu i podkreślą daną myśl.

Okładka idealnie odzwierciedla ten klimat ze znaczenia tego wzgórza. Wzgórza na którym inni zaczynają nowe życie, a przedewszystkim tego jak ważne jest wybaczenie. 

 

Mówią, że "wspólne" krzywdy łączą ludzi i tutaj tak właśnie jest. Płakałam na tych fragmentach, gdzie Patrycja, Maciej i Domicela opowiadali co przeżyli ze swego punktu widzenia. 

Nie można też zapomnieć o Konstancji, która jest najstarsza w całej tej historii. U niej nie tylko poznajemy smutną prawdę. Sama postanawia wybaczyć, ale nie zdradzę o co chodzi. Byłby to trochę spojler.

Jest tu wiele wspaniałych postaci, ale nie będę ich wspominać, a było by o czym pisać...

 

Historia o tym, że dobro zawsze wraca i nie jest to prosta ścieżka. Miłość pojawia się kiedy chce i może nieść ze sobą strach oraz szczęście.

Wielkie powroty, czyli uświadomienie sobie, że mieliśmy szczęście, ale chcieliśmy czegoś więcej.

To trudny i długi okres, ale daję cień szansy na to, że zawsze jest nadzieja.

 

Tak jak wcześniej wspomniałam, to historia o wybaczeniu innym, a przedewszystkim, samemu sobie. To jest kara tylko dla Nas, a nie dla tej osoby. 

 

Nie rozumiem chwilami dlaczego ludzie dali tak niskie oceny, a słowa typu: "urzekała mnie.."

Dla mnie, tak osobiście - warto wzgłębić się w tę historię, mimo jej trudności. Niesie ona w sobie wiele wartości, można je również odczytać tak zwanie "między wierszami".

 

Czy polecam?

Tak. Z całego serca!

Ta historia pokaże Ci, że świat ma różne barwy. Nie jest on tylko czarno - biały.

 

Moja ocena 10/10

 

Cytaty z książki:

 

"Patrycja pokręciła głową.

- Ja to raczej nie jestem optymistką. Wszystko widzę w ciemnych barwach. Takie miałam życie, że trudno mi zachowywać optymizm.

- Aj tam! - Konstancja machnęła ręką. - Sama powiedziałaś, że miałaś. I ja wiem, że nie kłamiesz. W końcu mieszkasz tu ze mną nie od dziś. Ale co było, to było! Nie liczy się! No jasne, że pozostają wspomnienia, przeszłość nas czegoś uczy i tak dalej, i tak dalej, ale... - Podeszła do Patrycji i złapała ją za dłoń. - Ważne, co jest teraz i co zdarzy się za chwilę. Na to masz wpływ! Jak będziesz rozmyślała o tej swojej przeszłości, to nic ci to nie da! Osiwiejesz tylko, wrzodów się nabawisz albo innych złych rzeczy. A po co? Mój mąż Ernesto mawiał, że w życiu jest czas wyłącznie na dobre jedzenie, szeroki uśmiech i gorącą miłość. Wyłącznie na to.

- Mądre słowa, ale.

- Żadnych „ale"! Postaraj się, a zobaczysz, że w końcu poznasz, co to szczęście. "

 

"- Dajcie spokój, dziewczynki. Już! - Patrycja natychmiast zareagowała. - I pamiętajcie, bójki to nie jest nasza specjalność, ale jeśli komuś dzieje się krzywda i wy to widzicie, to należy zareagować. Nie mówię, że należy się od razu bić. Nic z tych rzeczy, bo bicie nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. Dobrze o tym wiecie. Najpierw wołajcie dorosłych, ale jeśli nie ma innego wyjścia... To w ostateczności można.

- Można się bić? - Asia wyraźnie się ożywiła.

- W ostateczności! - podkreśliła Patrycja, już żałując swoich słów. Jednak... Postaraj się tego nie robić próbowała wybrnąć z sytuacji. - Bardzo cię proszę. "

 

"- Myślisz, że wszystkim ludziom się spodoba? - 

Czekają na gorliwe potknięcie.

- To niemożliwe.

Spojrzała na niego z wyrzutem. - Jak to?

- Poluś, jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. Zawsze znajdzie się jakiś malkontent, nie wiedziałaś? "

 

"[...] Pamiętaj, że świat się nie kończy, że toczy się dalej, choćby nie wiem co. Choćby nam się wydawało, że niczego już więcej nie ma... On się toczy. "

 

"- [...] Nie bój się przyjąć miłości, jeśli czujesz, że jest szczera. Nie bój się na nią otworzyć, spróbować jej smaku. Miłość bywa lekiem na całe, calusieńkie zło. "

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ksebardo
Ksebardo
Przeczytane:2024-01-07,

Niestety nie ma wielkiej miłości między mną a tą książką. Miałam nadzieję na przyjemną, świąteczną lekturę, pełną klimatu i przygotowań do najpiękniejszego czasu w roku.

To co najbardziej mnie odrzuciło od pokochania tej książki, to ogromna ilość bohaterów, która w krótkich rozdziałaś się przewijała. Czytając z przerwami, wielokrotnie gubiłam się kto jest kim i co się wcześniej wydarzyło. 
Zabrakło mi większej magii z tytułowym "Wzgórzem Świątecznych Życzeń".

Często książki autorki przypadały mi do gustu, więc jest to pierwsze rozczarowanie. Jednak wiadomo, że nie wszystko wszystkim musi się podobać :)

Link do opinii
Avatar użytkownika - wrobel
wrobel
Przeczytane:2021-01-10,

Świeradów-Zdrój, to właśnie tutaj przenosimy się do kolejnej świątecznej książki Sylwii Trojanowskiej. I zapewniam was, że będzie dużo śniegu, magii nadchodzących świąt, ale również życiowych ludzkich zawirowań. Książka jest skonstruowana podobnie do Wigilijnej przystani, czyli rozpoczynamy powieść od „prawie cztery tygodnie do Wigilii”. Poznajemy Lilę, Domicelę, Ksawerego, Fryderyka oraz Konstancję. Każdy z tych bohaterów będzie miał do opowiedzenia swoją historię. Muszę przyznać, że moje serce skradła Konstancja, starsza Pani, która nie owija w bawełnę, ale także i Lila, która ma ogromne serce dla wsparcia dla innych. Zresztą ja wszystkich bohaterów polubiłam, może najmniej Domicelę za jej sposób bycia, ale prawda jest taka, że każda z tych postaci wnosi coś i do mojego postrzegania życia.

„Nawet jeśli to się nie uda, świat się nie zawali. On nigdy się nie zawala. Po prostu daje ci lekcje, hartuje, czasem cieszy, czasem smuci. Ale na pewno się nie zawala. To my się zawalamy, załamujemy.”

Wiecie za co uwielbiam książki Sylwii? Za to, że nie są banalne, przesłodzone i „posypane posypką czekoladową”. Uwielbiam je za to, że są takie życiowe i pełne emocji. A gwarantuję wam, że tutaj ich nie zabraknie. Powoli krok po kroku będziemy zagłębiać się w różne historie, które tak naprawdę swój finał będą miały niemalże w jednym wspólnym miejscu. Autorka po raz kolejny zabierze nas w podróż, która uświadomi nam, że czas świąt to czas pojednania, że rodzina zawsze powinna trzymać się razem, że nie warto dusić w sobie emocji, które dzień po dniu zjadają nas od środka.

„Na miłość nie ma wytłumaczenia. Zdarza się. Czasem nagle, a zazwyczaj bez żadnej zapowiedzi.”

Każdy z naszych bohaterów jest inny, każdy inaczej reaguje na pewne sprawy. Niektórzy cierpią po odejściu bliskich im osób, zmagają się ze stratą. Innym brakuje matczynego ciepła, jedni żyją w ciągłym poczuciu winy. Jednak każda z tych osób jest ludzka, posiada cechy podobne do naszych, ma gorsze i lepsze dni. Pojawiają się chwile zwątpienia, ale także i radości.
Lila kocha biegi narciarskie jak jej ojciec. Domicela zawsze wszystko musi mieć dopięte na ostatni guzik. Ksawery nad życie kocha swoją córkę, ale cierpi też, gdyż jest w separacji z żoną, którą nadal kocha. Fryderyk stroni od ludzi, kocha i szanuje zwierzęta. A Konstancja jest przebojową starszą panią, która miewa zaniki pamięci (demencja).

Jestem przekonana, że czytanie tej powieści sprawi wam swoistą przyjemność i że będziecie równie mocno zachwyceni, ale i też poruszeni jak ja sama. Dajcie się porwać chwili i pozwólcie przenieść się do Świeradowa-Zdroju w świątecznym klimacie. Towarzyszcie naszym bohaterom, wspólnie z nimi się radujcie, ale i też urońcie łezkę. Odkryjcie to, czego do tej pory jeszcze nie odkryliście i uwierzcie, że w święta wszystkie życzenia są w stanie się spełnić.

„Pamiętaj, ze nawet najtrudniejsza, najbardziej bolesna przeszłość to… już tylko przeszłość. Ona jest za tobą i nie musisz jej rozpamiętywać w nieskończoność. Możesz spróbować lepiej żyć. Możesz się odważyć i otworzyć serce… dla kogoś.”

"Wzgórze świątecznych życzeń" to historie ludzi, którym nie zawsze wszystko układa się idealnie. To historie ludzi, którzy mają w sobie wielką siłę, aby pomagać bezinteresownie innym. To także historie, które pokazują, że magia świąt potrafi zdziałać cuda. Gorąco polecam!

Link do opinii
Avatar użytkownika - goszaczyta
goszaczyta
Przeczytane:2020-12-06,

Odkryj magiczną moc Wzgórza Świątecznych Życzeń, miejsca, gdzie spełniają się marzenia.


Książka „Wzgórze Świątecznych Życzeń” opowiada sześć różnych historii, które w jakiś sposób łączą się ze sobą. Autorka stworzyła absolutnie magiczną opowieść, mieliśmy okazje poznać: Lilę, Domicelę, Ksawerego, Fryderyka, Konstancję oraz Patrycję.


Na kartach powieści śledzimy ich zmagania z trudami życia, codzienne troski zaprzątają ich głowy, a jednak każdy z nich ma świadomość, że Święta zbliżają się wielkimi krokami, więc starają się zaradzić kłopotom, by w spokoju i radości spędzić Boże Narodzenie. W każdej z tych historii skupiamy się na czymś innym, inni walczą o swoje marzenia, drudzy starają się otworzyć na miłość i odbudować zaufanie do ludzi, znowu kolejni modlą się o wybaczenie.


Przez to, że autorka chciała w jednej książce zawrzeć tyle historii, czasem ciężko się było skupić na jednej, brakowało mi większego rozwinięcia niektórych, jednak mimo tego, czytało mi się tę powieść bardzo dobrze. Sylwia Trojanowska totalnie mnie kupiła i nie wiem jak do tej pory nie sięgnęłam po żadną jej książkę.


„Wzgórze świątecznych życzeń” to absolutnie urocza i melancholijna historia, która umili wam oczekiwanie na święta. Sięgnijcie po nią i przekonajcie się sami, jak magiczną moc ma Wzgórze Świątecznych Życzeń ❤

Link do opinii
Avatar użytkownika - AgnieszkaKaniuk
AgnieszkaKaniuk
Przeczytane:2026-01-05, Ocena: 6, Przeczytałam, Posiadam,

,,Wzgórze Świątecznych Życzeń "Sylwia Trojanowska - tam, gdzie mróz kruszy mury serc.

 

Prawdziwa magia nie kryje się w podniosłych gestach, lecz w zdolności do wybaczenia sobie i innym. Objawia się wtedy, gdy milkną wielkie oczekiwania, a zaczyna się prozaiczna codzienność. Często dopiero w ciszy i chłodzie zimy odkrywamy, że to, co najbardziej zepsute, można naprawić dzięki sile ludzkiej solidarności. W świecie, który pędzi bez wytchnienia, warto zatrzymać się przy historiach przypominających o potrzebie przynależności i nadziei na nowy początek. Tak właśnie dzieje się w przypadku bohaterów powieści ,,Wzgórze Świątecznych Życzeń" Sylwii Trojanowskiej, która po latach od premiery doczekała się swojego pięknego wznowienia, potwierdzając wyjątkowość tej historii, do której czytelnicy chcą ciągle wracać.

 

Akcja przenosi nas do zaśnieżonego Świeradowa-Zdroju. Pod ciężarem zimowej aury postacie skrywają tam osobiste dramaty i niewypowiedziane żale. To właśnie lokalne, zapomniane wzniesienie staje się niemym świadkiem próby zjednoczenia ludzi, których na pozór dzieli wszystko, a łączy jedynie tęsknota za prawdziwym domem. Pisarka z czułością splata losy osób stojących na życiowych zakrętach, udowadniając, że wspólny cel potrafi skruszyć nawet najtwardsze bariery zbudowane z lat milczenia.

 

Sercem książki jest świeradowska społeczność - mozaika ludzi zrosłych z surowym, górskim krajobrazem, gdzie codzienne trudy przeplatają się z empatią. Autorka z dużą dbałością o detale oddaje ducha miasteczka, w którym każdy gest ma swoje znaczenie, a historia mieszkańców tworzy niewidzialną, lecz silną więź. Obserwowanie, jak ta początkowo zdystansowana grupa otwiera się na zmiany, pozwala czytelnikowi poczuć się częścią małej ojczyzny, w której pod grubą warstwą śniegu tętni gorące życie.

 

Choć nie wszyscy bohaterowie od razu wzbudzili moją sympatię, to właśnie ich autentyczność sprawiła, że szybko stałam się częścią tej wspólnoty i z przejęciem kibicowałam każdemu z nich. Na kartach utworu spotykamy barwny kalejdoskop osobowości, którym przewodzą jednostki poturbowane przez los, szukające azylu w górskiej ciszy. Pisarka z dużą wrażliwością kreśli portrety: od osób starszych, będących skarbnicą lokalnych opowieści, po młodych próbujących odnaleźć sens w pomaganiu innym. Każdy wnosi własny bagaż doświadczeń i lęków, a ich ścieżki zbiegają się wokół inicjatywy odnowienia wzgórza. Ta różnorodność sprawia, że proces budowania relacji staje się autentyczny i poruszający, pokazując, że każdy człowiek jest historią wartą wysłuchania.

 

Konstrukcja dzieła przypomina subtelnie tkaną makatkę, w której krótkie, dynamiczne rozdziały przeplatają się z nastrojowymi opisami, nadając lekturze rytm bicia serca. Klimat książki jest gęsty od zapachu lasów i rześkiego powietrza, które kontrastuje z bijącym ze stron ciepłem ogniska. Autorka z niezwykłym wyczuciem balansuje między melancholią a optymizmem, tworząc atmosferę, która otula czytelnika niczym miękki koc w mroźny wieczór.

Utwór staje się płótnem, na którym pisarka maluje obraz losów splatanych przez przeznaczenie. Centralnym motywem jest tutaj siła grupy, która niczym wiatr przenika przez zasłony obojętności i budzi uśpioną wrażliwość. To historia o szukaniu schronienia w świecie pełnym chaosu oraz o tym, że dom to nie tylko cztery ściany, ale przede wszystkim bliscy dający nam prawo do bycia sobą. Wątki osobistych tragedii harmonijnie łączą się z motywem drugiej szansy. Przypominają przy tym, że każda blizna na sercu może stać się początkiem nowej, pięknej drogi. Autorka z niezwykłą czułością pochyla się nad samotnością, przekuwając ją w ufność, która rozkwita wraz z każdą próbą przywrócenia blasku zapomnianemu miejscu.

 

Lektura ta jest swego rodzaju lustrem  dla czytelnika  w którym odbijają się fundamentalne prawdy. Wartość człowieka nie mierzy się jego sukcesami, lecz odwagą do bycia kruchym. Pisarka przypomina nam, że każde spotkanie jest lekcją pokory, a najpiękniejsze życzenia to te, które spełniamy własnymi rękami dla kogoś innego. Książka zostawia nas z kojącą refleksją, że choć przeszłości nie da się napisać na nowo, to każda chwila obecna jest fundamentem pod lepsze jutro, jeśli tylko pozwolimy sobie na autentyczność.

 

Wyjątkowość tego dzieła tkwi w jego bezpretensjonalności i szczerości, z jaką dotyka najczulszych strun ludzkiej duszy. Jej siła nie płynie z lukrowanych obrazków, lecz z głębokiego przekonania, że dobro jest wyborem, którego dokonujemy każdego dnia, nawet wbrew przeciwnościom. Warto przeczytać tę książkę, by przypomnieć sobie o bliskości, która leczy, i o świetle, które nie gaśnie. Polecam tę lekturę każdemu, kto szuka nie tylko literackiego ukojenia, ale przede wszystkim inspiracji do tego, by z nową energią spojrzeć na własne relacje.

 

Ostatecznie ten utwór to nie tylko opowieść o Bożym Narodzeniu, ale przede wszystkim manifest wiary w człowieka i możliwość regeneracji zgaszonych nadziei. Autorka domyka historię klamrą, która spina bolesną przeszłość z jasną wizją przyszłości. Zostawia czytelnika z przeświadczeniem, że żadne serce nie jest zbyt zamarznięte, by znów mogło bić mocniej. Ta książka to dowód, że najpiękniejsze cuda zdarzają się wtedy, gdy zamiast czekać na los, sami wyciągamy do kogoś pomocną dłoń.

Link do opinii

,,marzenia, nawet te najbardziej niemożliwe, mogą się spełnić, jeśli bardzo chcemy."

Czas na świąteczne powieści jest już od kilkunastu dni otwarty, co można zauważyć na księgarskich stronach i półkach. Nie zawsze są to nowe historie, nie raz bywa, że pojawiają się wznowienia, tak jak w przypadku książki ,,Wzgórze Świątecznych Życzeń". Pierwsze wydanie ukazało się pięć lat temu, a teraz autorka postanowiła przypomnieć tę historię, dając szansę nowym czytelnikom na spotkanie z jej bohaterami. Książka otrzymała świeżą, nastrojową okładkę, która od razu przyciąga wzrok i zachęca do sięgnięcia po lekturę. Dla mnie dodatkowym magnesem było samo nazwisko pisarki - znanej z wrażliwości i umiejętności kreowania postaci, które zostają w pamięci na długo.

Nie ma tu jednej głównej bohaterki czy bohatera - jest ich kilkoro, w różnym wieku, w różnych relacjach i z odmiennymi problemami. Łączy ich miejsce zamieszkania: piękny Świerardów-Zdrój. Wkraczamy do tego urokliwego miasteczka, gdy właśnie spadł śnieg, a do Wigilii pozostało niespełna cztery tygodnie. Niby niewiele, a jednak w tym czasie może wydarzyć się niemal wszystko.

W Świerardowie-Zdroju mieszkają miedzy innymi: Lila, Domicela, Ksawery, Fryderyk, Barbara, Konstancja i Patrycja - lecz to tylko część bogatej galerii postaci. Obok nich pojawiają się osoby powiązane rodzinnie, zawodowo czy sąsiedzko, co sprawia, że całość nabiera wielowymiarowości i różnorodności. Losy kilkunastu bohaterów splatają się w jedną zimową opowieść, w której nawet postacie drugoplanowe mają swoje znaczenie.

Autorka wprowadza nas w fabułę stopniowo - przedstawia bohaterów, opisuje ich sytuację, relacje i emocje, odsłaniając coraz pełniejszy obraz wydarzeń. Narracja jest trzecioosobowa, ale zawsze prowadzona z perspektywy konkretnej osoby. Jedni próbują odzyskać utracone poczucie sensu, inni noszą w sobie ciężar dawnych błędów, jeszcze inni uczą się sztuki przebaczenia. Są też osoby stojące na progu zmian - jak Patrycja, która po traumatycznych przeżyciach nie potrafi na nowo zaufać mężczyznom i odważyć się na pierwszy krok. Sylwia Trojanowska stworzyła niezwykle barwną galerię postaci o wyrazistych charakterach, których losy wypełniają strony powieści.

Wnikamy w każdą postać, niemal całkowicie się z nią identyfikując. Jednych polubiłam od razu - jak osiemnastoletnią Lilkę Dębską, która uwielbia śnieg i spędza wolny czas na nartach. Dziewczyna uczęszcza do klasy maturalnej w liceum w Szklarskiej Porębie, a jednocześnie przygotowuje się do ważnych zawodów, które mogą otworzyć jej drogę na obóz narciarski. Innych obdarzyłam współczuciem - tak było w przypadku Fryderyka Reszke, uznawanego przez mieszkańców za dziwaka. Od ponad 20 lat mieszka samotnie w chatce pod lasem, zawsze w kapeluszu, z dużym plecakiem i wiernym psem u boku. Są też postacie, które od razu mnie zraziły, tak jak Domicela Kawka, miejscowa bizneswoman, właścicielka pięciu butików i dwóch kamienic. Traktuje ludzi z góry, jest arogancka i nieuprzejma, a najważniejsze dla niej jest to, co powiedzą inni. Perfekcyjny wygląd stawia ponad wszystko i nawet zimą chodzi w szpilkach. Nie trudno się domyślić, że nie polubiłam tej bohaterki.

Barbara Dębska, siostra Domiceli i mama Lilki, samotnie wychowuje córkę oraz ośmioletnich bliźniaków - Nikosia i Franka. Trzy lata temu jej ukochany mąż Paweł zginął tragicznie, a od tamtej pory Barbara musi radzić sobie sama. Wspiera ją Ksawery Dwornicki - człowiek majętny, posiadający największy dom w mieście, najlepszy samochód i szyte na miarę garnitury. Brakuje mu jednak poczucia szczęścia. Samotnie wychowuje trzynastoletnią Polę, która jest jego oczkiem w głowie. Choć w życiu zawodowym odnosi sukcesy, w uczuciowym przeżywa kryzys - od roku pozostaje w separacji z żoną Jolantą, a próby ratowania małżeństwa okazują się trudne.

Pani Sylwia Trojanowska buduje fabułę w sposób przemyślany, odsłaniając kolejne fragmenty życia bohaterów. Każdy rozdział jest jak krok ku świętom, a jednocześnie odsłona ludzkich losów, które splatają się w większą całość. Dzięki temu mamy poczucie uczestniczenia w codzienności bohaterów - obserwujemy ich zmagania, małe radości i wielkie dramaty. To właśnie ta bliskość sprawia, że książka porusza czułe struny serca i działa na wyobraźnię.

,,Wzgórze Świątecznych Życzeń" to powieść, która łączy magię grudniowych dni z codziennymi zadaniami i problemami, przekazując wiele istotnych wartości. Wyłania się z niej przesłanie o podążaniu za marzeniami - nawet jeśli nie spełniają się dokładnie tak, jakbyśmy chcieli, warto za nimi iść. Ważne, by mieć obok życzliwych ludzi, a tych w Świerardowie-Zdroju nie brakuje. Historia napisana przez Sylwię Trojanowską otula niczym ciepły koc, w którym można się wtulić w domowym zaciszu. Jest pełna ciepła, ale niepozbawiona trudności; nastrojowa, a jednocześnie realistyczna. To opowieść o ludziach takich jak my - zagubionych, szukających sensu, pragnących bliskości i nadziei.

 

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Axis Mundi

Link do opinii
Avatar użytkownika - izabela81
izabela81
Przeczytane:2025-11-16, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2025,

W malowniczym Świeradowie-Zdroju, wśród zimowo-świątecznej aury śledzimy losy kilku bohaterów, które w niezwykły sposób się ze sobą splatają. Będzie to: Lila - młoda sportsmenka przygotowująca się do zawodów; Patrycja - kobieta po rozstaniu z przemocowym mężem; Domicela - właścicielka butiku; Konstancja - życzliwa starsza pani, która przyjęła Patrycję i jej dzieci pod swój dach w zamian za opiekę; Ksawery - mężczyzna walczący o uratowanie swojego związku małżeńskiego, przechodzącego kryzys oraz Fryderyk - lokalny pustelnik. Są też inne postaci, które również wnoszą coś do fabuły. Ich portrety są pełne realizmu, z wadami i zaletami, dzięki czemu łatwo się z nimi zżyć. 

 

Sylwia Trojanowska wskazuje, jak ważna jest rodzina i wspólnie spędzanie czasu. Życie zbyt szybko przemija i trzeba dbać o relacje z tymi, których kochamy. Wiadomo, że nie zawsze jest idealnie, często skrywamy to, co nas boli, uwiera, rani, ale warto otworzyć się na drugiego człowieka. To nierzadko wymaga odwagi, a rozmowa, miły gest czy przebaczenie mogą pozwolić nam zacząć od nowa. 

 

"Nie bój się przyjąć miłości, jeśli czujesz, że szczera. Nie bój się na nią otworzyć, spróbować jej smaku. Miłość bywa lekiem na całe, calusieńkie zło. Na wspomnienia, które bolą i myśli, które trawi niepokój."

 

Historia ta jest dobitnym przykładem tego, że nawet najtrudniejsza i najbardziej bolesna przeszłość to tylko przeszłość i powinniśmy skupić się na tym, co ma nam do zaoferowania przyszłość. Każdemu z nas niezależnie od wieku zdarza się popełniać błędy, doświadczać porażek, i tak samo każdy z nas ma prawo do drugiej szansy. Tym bardziej cieszyłam się z mniejszych i większych sukcesów bohaterów. 

 

"A nawet jeśli to się nie uda, świat się nie zawali. On nigdy się nie zawala. Po prostu daje ci lekcje, hartuje, czasem cieszy, czasem smuci. Ale na pewno się nie zawala. To my się zawalamy, załamujemy."

 

"Wzgórze Świątecznych Życzeń" to wzruszająca, otulająca świątecznym ciepłem i klimatem powieść o przebaczeniu innym, jak i sobie, trudnych wyborach, tęsknocie, otwieraniu się na miłość, marzeniach, o które warto walczyć oraz nadziei na lepsze jutro. To książka, która zmusza do zatrzymania się w przedświątecznej bieganinie na rzecz tego, co naprawdę ważne. Pamiętajmy: dobro zawsze wraca, choć droga do niego niekiedy bywa kręta.

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Justyna8818
Justyna8818
Przeczytane:2025-11-07, Ocena: 4, Przeczytałam,

Święta Bożego Narodzenia to czas, w którym wielu z nas pragnie wytchnienia, ciepła i nadziei. Sylwia Trojanowska w swojej powieści ,,Wzgórze Świątecznych Życzeń" zaprasza czytelników w emocjonalną podróż, pełną refleksji i rodzinnego ciepła, ale także skrywanych ran i trudnych wyborów.

 

Akcja rozgrywa się w malowniczym Świeradowie-Zdroju, gdzie zimowa aura splata się z magią nadchodzących Świąt. Na tle ośnieżonego miasteczka przeplatają się losy kilku bohaterów, w tym Lili, młodej kobiety zmagającej się z utratą bliskiej osoby, oraz Domiceli, silnej i ambitnej bizneswoman, która mimo zawodowych sukcesów wciąż odczuwa pustkę w sercu. Każda z postaci niesie ze sobą bagaż doświadczeń, żalów i pragnień, a tytułowe ,,Wzgórze Świątecznych Życzeń" staje się miejscem, gdzie wszystko może się zmienić -- jeśli tylko odważą się uwierzyć w siebie i w drugiego człowieka.

 

Powieść Trojanowskiej to przede wszystkim opowieść o przebaczeniu, miłości i nadziei. Autorka ukazuje, że nawet w najtrudniejszych momentach życia warto otworzyć się na drugiego człowieka i pozwolić sobie na odrobinę magii. Nie chodzi tu jednak o cuda w dosłownym sensie, lecz o te codzienne -- rozmowę, gest pojednania czy odwagę, by zacząć od nowa.

 

Autorka sprawnie łączy wątki obyczajowe z emocjonalnym przesłaniem. Nie brakuje tu wzruszających momentów, refleksji nad rodziną, przemijaniem i wartością wspólnego czasu. Święta stają się nie tylko tłem fabularnym, ale także symbolem odnowy i duchowego oczyszczenia.

 

Trojanowska pisze lekko, z wyczuciem i ciepłem. Jej język jest prosty, ale nie banalny, a opisy zimowego krajobrazu i świątecznych przygotowań pozwalają czytelnikowi dosłownie ,,poczuć" klimat Bożego Narodzenia. Książkę czyta się płynnie, a liczne dialogi nadają jej naturalności i dynamiki.

 

,,Wzgórze Świątecznych Życzeń" to powieść, która nie zaskakuje fabularnymi zwrotami, ale też nie stara się tego robić. Jej siła tkwi w emocjach, które wywołuje, oraz w autentyczności bohaterów. To historia, która przypomina, że każdy ma prawo do drugiej szansy -- niezależnie od wieku, błędów czy życiowych porażek.

 

Jeśli szukasz książki, która otuli Cię ciepłem, skłoni do refleksji i pozwoli na chwilę zatrzymać się w świątecznym biegu, ,,Wzgórze Świątecznych Życzeń" będzie idealnym wyborem.

Link do opinii
Avatar użytkownika - weronikka1
weronikka1
Przeczytane:2021-01-06, Ocena: 5, Przeczytałam,

"Wzgórze Świątecznych Życzeń" Sylwii Trojanowskiej, to bardzo ciepła, pełna wzruszeń powieść. Czytało mi się ją niezmiernie przyjemnie, a niejednokrotnie miałam ochotę ją po prostu przytulić. Jej bohaterów nie da się nie obdarzyć sympatią, gdyż są wyjątkowi, piękni od środka. Postaci książkowych jest dosyć sporo, ale szybko czytelnik się do nich przyzwyczaja i odróżnia ich życiowe historie. Rzadko można spotkać w jednym miejscu, tak wielu życzliwych ludzi, o tak pięknych sercach. Każdy z nich ma swoją przeszłość i niestety nie należy ona do łatwych. Muszą mierzyć się z koszmarami przeszłości i żyć dalej. Nie da się ukryć, że gdzieś po połowie książki zaczął się moment, iż miałam wrażenie, że czytam ze ściśniętą gulą w gardle i to aż do samego końca. Cały czas coś mnie wzruszało i to często z powodu pięknych, ludzkich odruchów wykonywanych do drugiego człowieka. Pięknie się czyta o takich drobnych, a zarazem wielkich gestach, serce me podczas czytania tej lektury wypełniło się po brzegi dobrocią, którą pochłaniałam od jej bohaterów. Bardzo mi się również podobało, że postaci książkowe, to osoby w przeróżnym wieku, aczkolwiek miałam wrażenie, że każdy z nich ma bardzo dojrzałe spojrzenie na świat. Z pewnością bardzo mi się podobała ta powieść i myślę, że śmiało mogę ją polecić.

biblioteczkamoni.blogspot.com

Link do opinii
Inne książki autora
Kobieta o białych oczach
Sylwia Trojanowska0
Okładka ksiązki - Kobieta o białych oczach

Dobra nigdy się nie zapomina, a na każde zło odpowiedzią jest miłość. Nawet w obliczu wojny. W głębokim lesie kobieta o białych oczach, Gaja, znajduje...

Łabędź
Sylwia Trojanowska0
Okładka ksiązki - Łabędź

Poruszająca opowieść o sile rodzinnych więzi, o woli życia, nadziei i miłości, trwających nawet w obliczu okrucieństw wojny. Rok 1938, podbydgoski Fordon...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy