Wiedza oczywista

Autor: just_monca

            Abby leżała w swojej trumnie, wpatrując się w sufit. Mogła dzisiaj umrzeć.

 

- McGee i te jego głupie pomysły. Jak w ogóle mogło mu przyjść do głowy, że Amy i McGregor mogą się pobrać. Nie byłoby chyba gorszego zakończenia jego książki.

 

            Leżała jeszcze kilka chwil, ale stwierdziła, że i tak nie będzie w stanie zasnąć. Siedząc prosto wzięła głęboki oddech i wstała. Bóg jeden wiedział jak bardzo chciała zobaczyć niebieskie oczy swojego szefa i całkowicie się w nich zatracić. Przy Gibbsie czuła się po prostu bezpiecznie. Nie wiedziała dlaczego tak zapragnęła żeby był teraz blisko. Gdy wyprowadziła auto z garażu zdała sobie sprawę, że Jethro może być teraz z płk. Mann. Na samą myśl o tym Abbs poczuła mdłości. Nie mogła zrozumieć jak ktoś taki jak Gibbs może być z kimś takim jak Mann. Za każdym razem, gdy ta kobieta wchodziła do laboratorium Abby miała wrażenie, że Hollis posyła jej ostrzegawcze spojrzenie jakby mówiła „nie dotykaj, Gibbs jest mój!”. Ale przecież Gibbs nie należał do nikogo. Był człowiekiem, a nie jakimś kawałkiem mięsa, który można kupić w supermarkecie. Był to wspaniały, silny mężczyzna z niezwykłymi, niebieskimi oczami, uzależniony od kawy – zupełnie tak jak ona i który troszczy się o innych bardziej niż o samego siebie.

 

- Dlatego tak bardzo go lubię. Dlatego tak bardzo go ko… O mój Boże. Czy ja naprawdę chciałam powiedzieć „dlatego kocham go tak bardzo?” – pytała sama siebie.

 

            Prawdopodobnie dlatego nie pałała sympatią do dyrektor Shepard i tak nienawidziła Mann. I prawdopodobnie dlatego na początku podchodziła z dystansem do Zivy, której Gibbs poświęcał zbyt dużo uwagi. Było to dziecinne, ale Abbs nic na to poradzić nie mogła i na ten ucisk zazdrości, gdy widziała ich razem też nie.

Dziewczynie zrobiło się głupio. Jak mogła wcześniej nie zauważyć , że kocha się we własnym szefie?

 

- O nie…

 

            Nie bała się tego, że Gibbs jest od niej starszy, bo zdarzało się tak, że spotykała się z mężczyznami jeszcze starszymi niż on. Wiedziała też, że Gibbs nie jest typem człowieka, który zastanawia się nad tym co powiedzą ludzie. Bała się tego, że on może nie odwzajemniać jej uczuć. Gdy dotarła do jego domu poczuła pod powiekami palące łzy. Zgasiła silnik,  wzięła kilka głębszych wdechów i wydechów i wysiadła z samochodu. To był  jedyny sposób żeby wszystkiego się dowiedzieć. Znając Jethra siedział pewnie teraz w swojej piwnicy i pracował nad swoją łodzią, by wyzbyć się stresów nagromadzonych w ciągu całego dnia.

Abby nigdy nie zapomniała nocy, którą spędziła w tej piwnicy bojąc się swojego prześladowcy Michaela. Gibbs zszedł na dół akurat w momencie, gdy mówiła sama do siebie, a zwykła to robić, gdy bała się kogoś lub czegoś. Zdecydowała się pić, być może w nadziei, że alkohol ukoi jej nerwy. W jednej ręce trzymała szlifierkę, a w drugiej butelkę. Gibbs stanął za nią kładąc dłoń na jej dłoni i pokazał jak piaskować kawałek żebra. Taki prosty gest a przez jej ciało przeszło milion przyjemnych dreszczy. Kochała go. Nie jak szefa, ale jak mężczyznę i najlepszego przyjaciela. Dziewczyna podeszła do drzwi i nacisnęła klamkę, która ustąpiła bez najmniejszego oporu.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy