Wellness & Spa

Autor: benioff

Woda w basenie łagodnie otuliła zmęczone ciało Zyty i przyjęła z uległym chlupotem rytmiczne ciosy jej spiętych ramion. Po kilku długościach zrobionych na pełnej prędkości, zaległa na plecach i pozwolił sobie na spokojny dryf. W uszach słyszała tylko szum aparatury filtrującej wodę i mlaskanie wody ocierającej się o ścianki basenu. Wypoczywała. Czuła jak powoli wypełza z niej zmęczenie, jak przyjemnie wiotczeją ciągle jeszcze spięte mięśnie, jak splątany węzeł spraw wypełniających szczelnie jej czaszkę stopniowo ustępuje. Po kilku minutach, poczuła mrowienie w końcówkach palców i odwróciła się, by leniwą żabką podpłynąć do brzegu. Wspięła się na krawędź basenu i poczłapała w stronę, w której znajdowały się sauny. - Właśnie ciebie nam tutaj brakowało – wykrzyknął Roman, zanurzony po pachy w spienionej wodzie jacuzzi. Magda uniosła głowę i zerknęła na Zytę ze swojej leżanki na słonecznej łączce. Pociągnęła łyk kolorowego drinka i machnęła zapraszająco. Zyta uśmiechnęła się, bez słowa odrzuciła ręcznik na ławeczkę pod ścianą i zsunęła się do spienionej okrągłej wanny naprzeciw rozbawionego Romana. Poczuła na plecach, lędźwiach i udach silne uderzenia strumieni wody. Najwyraźniej aparatura masująca nastawiona była na pełny regulator. Cóż, to by tłumaczyło tę pianę wokół Romana. – Jak impreza? Podrygują jeszcze, czy trzeba przyjść i ich odholować do pokoi? – Spokojnie – Zyta uśmiechnęła się szeroko – oni dopiero się rozkręcają, nie sądzę, żeby chcieli kończyć zbyt szybko. Każdy potrzebuje jakiegoś wellness and spa, prawda? – No ba! – Roman sięgnął po butelkę piwa i opróżnił ją z głuchym gulgotem. – Ja to już dość się wymoczyłem i chyba dojrzałem, by pójść w pląsy z miejscowymi wieśniaczkami, panie pozwolą, ale będę się zbierał – Roman podniósł się na łokciach lecz miast wyskoczyć klapnął z powrotem. – Khmm, Zyta, wybacz, to trochę krępujące, ale mogłabyś się odwrócić albo nie zerkać, kurna. Nie mam na sobie gatek…no wiesz, te bicze wodne, spieniona woda i Madzia rozwalona na leżaczku – Roman oblizał się lubieżnie i jednak podniósł się i usiadł na brzegu jacuzzi. Jego członek sterczał wyprężony i lśniący, trzeba przyznać, że wyglądało to wyjątkowo malowniczo. – To trochę żenujące, dobrze, że już trochę się ubzdryngoliłem – wybąkał Roman i wyprostował się. Sięgnął po ręcznik i zaczął się wycierać, a Zyta nie mogła oderwać wzroku od jego wierzgającego w rytm posunięć ręcznika przyrodzenia. – Ładny – wyrwało się jej – zgrabny, jak z żurnala. – Prawda? – Roman wyszczerzył się i jeszcze bardziej wyprężył – mów mu tak jeszcze, bo ostatnio był strasznie zaniedbany.  – Faktycznie, wyglądasz na naprawdę skrępowanego – Magda usiadła na leżaku i zdjęła specjalne okulary przeciwsłoneczne – długo jeszcze będziesz się tak wił? Roman skrzywił się i owinął szczelnie szlafrokiem. Zarzucił ręcznik na ramię i puszczając oko do Zyty wyszedł na korytarz. Zyta przymknęła oczy i pozwoliła wodzie pod silnym ciśnieniem atakować swoje ciało. Zdawkowo odpowiadała coś Magdzie, a kiedy ta w końcu pozbierała swoje zabawki i opuściła pomieszczenie, wyłączyła bicze wodne i weszła na chwilę do sauny. Po kilku minutach poczuła, że zaczyna się topić, wyszła więc z parnego pomieszczenia i wskoczyła do beczki z lodowatą wodą. Poczuła się jak Jagna z Janosika, zażywająca kąpieli w górskim strumyku. Krzyknęła pełną piersią. Cudowne uczucie, gdy krzyk wyrywa się swobodnie z głębi trzewi, niczym nie skrępowany, szeroki, dźwięczny i soczysty. Krzyk, jaki ostatnio dobyła z siebie lata świetlne temu w wesołym miasteczku na karuzeli.

Pomyślała, że nie będzie już wracać na dyskotekę i ruszyła schodami na piętro, gdzie miała swój pokój. Sięgnęła po kartę magnetyczną, podniosła głowę i wzrok jej spotkał się ze spojrzeniem Ku

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy