Początek nowego. Część druga.

Autor: aska19946

Mężczyz­na z ba­ru,jak się oka­zało, nie szu­kał prze­lot­ne­go ro­man­su. Nie tyl­ko sek­su. Szu­kał stałego związku. Z sek­sem oczy­wiście.Alan był wspa­niały. Ca­telyn nie miała co do te­go wątpli­wości. Żad­nych. Pomógł mu co praw­da w tym mo­tor, gdyż do­dawał mu niewyob­rażal­ne­go uro­ku. Z każdym spot­ka­niem czuła się co­raz bar­dziej przy­należna. Chciała być je­go . Chciała by on był wyłącznie jej.
Wczo­raj w no­cy zab­rał ją na dziesięciopiętro­wy wieżowiec. Cu­dow­ny wi­dok. Księżyc i gwiaz­dy lśniły tak bar­dzo, iż mogła bez wyos­trze­nia wzro­ku pat­rzeć na twarz Ala­na. Je­go urok­li­wa, czar­na bro­da tak ją po­ciągała, iż nie mogła oder­wać oczu. I od tych dużych, czar­nych śle­pi. Nie spodziewała się, iż fa­cet ta­kiej uro­dy może być jed­nocześnie tak bar­dzo in­te­ligen­tny, jak ro­man­tyczny i czuły. Ko­lej­ne spot­ka­nia były jedną, wielką nies­podzianką. Jakże przy­jemną.
Dziś czuła, że będzie nap­rawdę wyjątko­wo. Nie przy­jeżdżał po nią mo­torem, lecz autem. Mogła swo­bod­nie ub­rać więc su­kienkę, zresztą swoją ulu­bioną, którą trzy­mała na spec­jalne okaz­je. Jak nig­dy, przeczu­cie było bar­dzo sil­ne.
***
Nie my­liła się. Ra­no ot­warła oczy, a on obok jeszcze spał. Wczo­raj przed­sta­wił ją rodzi­com. Ja­ko swoją dziew­czynę. Co praw­da była wys­traszo­na i zła na niego, że ją nie up­rzedził o swoich za­miarach, ale udało jej się wy­paść dob­rze. By­naj­mniej na to liczyła. W końcu miała pew­ność, że na­leżą już wyłącznie do siebie. A te­raz ? Te­raz słońce świeci jej pros­to w twarz , a ona nie może się na­wet ruszyć, gdyż Alan wtu­lił się w nią , jak małe dziec­ko.Tak bar­dzo była szczęśli­wa. Gładziła go lek­ko po tor­sie ko­niu­szka­mi palców. Nie chciała, żeby się obudził. Mog­la " bez­karnie" wpat­ry­wać się w niego, bez końca. Uśmie­chnęła się do siebie, gdyż widziała jak Alan uda­je tyl­ko , iż śpi. Nie ot­wierając oczy pogładził ją dłonią po po­liczku...Po­całował de­likat­nie w us­ta...
- Kocham cię - po­wie­dział ściszo­nym głosem. Nie spodziewała się te­go. Spo­koj­nie jed­nak mog­la od­po­wie­dzieć tym sa­mym. Z pew­nością była w siódmym niebie. Może na­wet i wyżej...

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy