13-21

Autor: ffiona902

ROZDZIAŁ XIII

-       Co ty tu robisz? – zapytała Annie widząc Iana siedzącego na łóżku w jej pokoju. Mimo okropnego bólu mogła jeszcze sprawnie myśleć.

-       Zemdlałaś, przyniosłem cię tutaj. – odpowiedział Ian.

-       Jaki szlachetny gest. – skwitowała Annie.

Nie chciała go ranić, ale nie potrafiła być mu wdzięczna. Nadal pamiętała, co jej zrobił. Jak mógł ją tak potraktować? To nie fair. Nigdy go nie skrzywdziła. Nie powinien tak igrać z jej uczuciami. W sumie nie mogła mieć do niego pretensji. To ona okazała się zwykłą idiotką. To nie jego wina, że jest taka naiwna. Jak mogła pomyśleć, że taki chłopak, jak on zwróci na nią uwagę? To absurd. Powinna była się domyśleć, że gdy mówił tak pięknie o dziewczynie, którą kocha, miał na myśli inną.

-       Dziękuję. – dodała po jakimś czasie.

-       Nie musisz mi za nic dziękować.

-       Mylisz się, nie chcę ci nic zawdzięczać. W ogóle nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. – powiedziała odwracając głowę.

-       Annie… - zaczął Ian, ale w tym samym czasie wszedł lekarz.

-       Proszę wyjść. Muszę ją zbadać. – powiedziała. Ian posłusznie wyszedł.

Annie poczuła bolesne ukłucie w piersi. Pomyślała, że nie może tak tego zostawić. Gdy lekarz do niej podszedł, ona wyskoczyła z łóżka, jak oparzona. Wybiegła z pokoju i dogoniła Iana. Był w szoku, gdy ją zobaczył.

-       Co ty robisz? Musisz leżeć. – powiedział.

-       Tak się o mnie martwisz, a sam wykręcasz mi taki numer. Co ty sobie wyobrażasz? Że możesz mieć każdą bez żadnych konsekwencji? Twoja dziewczyna wie, że ją zdradziłeś? Ciekawe, co by powiedziała, gdyby dowiedziała się, że jej chłopak całował się z nową. Może powinnam z nią porozmawiać?

-       Nie musisz. Sam to zrobię. Evie jest bardzo wyrozumiała. Jeśli dowie się ode mnie, wybaczy mi.

-       Aha. Ty będziesz wobec niej szczery, ona ci wybaczy i będziecie żyć długo i szczęśliwie, tak? Świetnie to sobie wymyśliłeś. Szkoda tylko, że nie pomyślałeś o mnie. A nie, przepraszam, pomyślałeś, ale w kategorii szmaty, którą można wykorzystać.

-       Nie mów tak. I proszę nie płacz- powiedział Ian widząc łzy w jej oczach. – Nie lubię na to patrzeć. Nie chciałem cię skrzywdzić.

Trzeba było się nad tym zastanowić, zanim się w tobie zakochałam, pomyślała. Ian spojrzał na nią uważnie. Był w szoku.

-       Naprawdę coś do mnie poczułaś? – zapytał.

W końcu dotarło do niego, że powiedział za dużo. Tym razem to Annie była zaskoczona. Co to wszystko znaczy. Ian wyglądał tak, jakby chciał się wycofać, ale ona nie zamierzała dać za wygraną.

-       Nic z tego nie rozumiem. Skąd o tym wiesz? Nigdy ci o tym nie mówiłam.

-       Domyśliłem się.

-       Akurat. Dobrze wiem, co jest grane. Nie jesteś zwykłym człowiekiem, o ile w ogóle nim jesteś. Czuję się, jak wariatka, ale podejrzewam, że w tej szkole uczą się dziwni ludzie. Ty też do nich należysz.

-       Co masz na myśli?

-       Możesz się ze mnie śmiać, ale wydaje mi się, że ty i twoi przyjaciele macie jakieś nadprzyrodzone zdolności. – odparła bez wahania.

Ian wyglądał, jakby zbito go z tropu. Wziął ją za rękę i ciągnąc ją ruszył przed siebie. Annie wiedziała, że coś musi być na rzeczy. Zdziwiła się, gdy wyszli ze szkoły. Gdy byli już poza jej terenem, Ian przyspieszył. Annie nie mogła za nim nadążyć, mimo że trzymał ją za rękę.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy